netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

milość/niemiłość...byc/nie być...

8 odpowiedzi2 721 wyświetleńzałożony przez tanczacawdeszczu, 16.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » milość/niemiłość...byc/nie być...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: milość/niemiłość...byc/nie być...

Trudne to dla mnie i zakręcone, dlatego chciałabym wysluchać waszego zdania w tej sprawie.
Mam 27 lat i w swoim związku z chlopkaiem trochę dylematow, kilka niepewności, trochę radości, smutkow... Jest mocno pozytywny, inteligentny, ciepły, zabawny... Pozanliśmy się jakies 2 lata temu, niecały rok temu zdecydowalismy się spotykac sie ze soba. Na poczatku czulam do niego głownie sympatię z małymi wahaniami w jedna i druga strone. Zapowiadalo się nienajgorzej, nawet całkiem mi się podobał, jednak przytrafialy mu sie dni, gdy odpychało mnie coś od niego. Chcialam wtedy zerwać, ale on prosi, bym zaczekała, bym dała nam szanse i że bierze cała odpowiedzailnośc na siebie. Zgodzilam się, bo dobrze mi z nim było, gdy było dobrze i miałam nadzieję, ze to wróci, ale takze dlatego, ze mocno kogos potrzebowalam. I faktycznie po jakims czasie wracalo to dobre i znów byłam szczesliwa. Czasem zdarzalo mi się czuc do niego lekka namiętnosc, a czasem chyba nawet milość. Później znow uderzało nagle to cos, co mnie odpycha od niego i znów cala sytuacja zaczynala się tak samo jak wczesniej.
On Twierdzi, że to moje 'złe odbieranie go' wynika z tego, ze "gdy byl na to czas nie stal sie mezczyzna, nie zrobil tego co byl powinien, tylko sie wycofal"(chodzi mi o wybor stylu zycia przeciwny do takiego, gdy jest sie z kims, gdyż uznal, ze zwiazki, kobiety sa zbyt trudne, zbyt skomplikowane jak dla niego, że po co to komu i ze on zajmie sie w zyciu swoim hobby i bedzie szczesliwy. Z tego powodu nie czuł się wystarczajaco dobry, by 'zawracac kobietom glowe swoja osoba'. Długo się tak powstrzymywal, az nagle cos w nim pęklo...), ale że teraz chcialby to nadrobic i że jest pewien, ze do siebie pasujemy(nawet, gdy ja twierdze, ze nie- on ma tez powody twierdzic w ten sposob, gdyz dotychczasowe obiekty moich westchnien po jakims czasie okazywały sie malo ciekawe, najczesciej wybieralam tzw 'niegrzecznych chlopcow', ktorzy zbytnio mnie nie szanowali).
Obecnie tak sie z nim zżyłam, ze trudno jest mi sobie wyobrazić, że mialbym się z nim rozstac. Gdy nie rozmawiamy jeden dzien, to juz mi tego bakuje. Gdy jestesmy razem, to czasem przeszkadza mi cos w jego wygladzie, odpycha. Innym razem widze to cos, co mi się w nim podoba, co w połaczeniu z fakem, ze jest takim swietnym, kochajacym, troskliwym facetem sprawia( za kazdym razem, gdy zaczynam miec watpliwosci, a  on mnie przekonuje) że zdaję się na niego z nadzieją, ze ma rację, bo czuję, ze byłby to piekny i warościowy związek, gdyby tylko nie to , co jakis czas, negatywne widzenie jego osoby(wtedy nie pasuje mi cos w jego wygladzie, sylwetce, gestach...).
Nie znam sie jeszcze zbytnio na życiu, dlatego nie mam pewnosci, że on moze miec tutaj rację i że kiedyś wszystko bedzie u nas dobrze. I dlatego własnie chcialabym wysluchac waszych opinii w tym temacie, wynikajacyuch z waszej mądrości oraz doświadczenia. Boję się, że wspólnie stracimy kilka lat 'sprawdzajac' czy do siebie pasujemy, a pozniej okze się, ze jednak nie... Jakoś tak zawsze mialam wrazenie, że miłość to coś, co sprawia, ze jestes pewien, ze to tylko ta osoba i nikt inny, a ja nie jestem pewna.. Chcialabym być z kimś z kim będę miała tę pewność, ale jak do tej pory przekonalam się tylko, ze zauraczam sie w facetach, ktorzy są zupelnie inni niż mi się wydaje, przez co pozniej staja sie dla mnie malo ciekawi(to kolejny powod tego, że zdecydowalam się spróbowac zacząc coś, co nie ma poczatku w 'dzikim zauroczeniu').
Dobrze. Moze na razie starczy opisu. Pytajcie, jesli cos wiecej potrzebujecie wiedziec, by wyrazic swoje zdanie.. Z góry bardzo dziękuję za kazdą szczerą wypowiedz:-)

2

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

prosze, odpiszcie cos...

3

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

tanczacawdeszczu - piszesz "Jakoś tak zawsze mialam wrazenie, że miłość to coś, co sprawia, ze jestes pewien, ze to tylko ta osoba i nikt inny, a ja nie jestem pewna.. " z jednej stony masz rację powinno się wiedzieć na 150% że to ten/ta ale czy wszyscy zakochani decydujący się na związek zawsze mają tą niezachwianą pewność????? Napiszę ci tak szalone uczucie przesłania racjonalnść myślenia, zaślepia to czas gdy dałabyś się poćwiartować a na najmniejsze wątpliwośc otoczenia że może to nie to że nie pasujecie itd... skaczesz jak lwica broniąc swego ukochanego i miłości A POTEM opada mgiełka i stajesz przed rzeczywistością i wtedy dochodzą do glosu wątpliwości, pytania czasem jest to już po ślubie gdy tak zwana "klamka zapadła". Dlatego w twoim wypadku pojawiające się dziś wątpliwości działają tylko na kożyść pozwalają rozumowi dojść do głosu i podjąć słuszną decyzję. Czy stracicie czas uważam że nie bo 1/jeśli nic z tego nie wyjdzie zdobędziesz doświadczenie a jesteś jeszcze mloda i życie przed tobą 2/jeśli będziecie razem to będzie to swiadoma decyzja która potem zaowocuje dpobrym trwałym związkiem.
Myślę że warto spróbować bo jak tego nie zrobisz to długo będziesz się zastanawiać czy on to nie był ten jeden jedyny.

4

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

Za bardzo koncentrujesz się na tym czy do siebie pasujecie zamist na radości płynącej z uczucia i związku. Oczywiście jeśli pojawią się jakieś większe problemy/dziwne sytuacje to możesz się nad tym zastanawiać, ale martwienie się "na zaś" jest bezsensowne, tym bardziej, że nie ma ideałów i trzeba pewne wady akceptować/tolerować smile

5

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

Tańcząca w deszczu, piszesz o swoim chłopaku, że jest "mocno pozytywny, inteligentny, ciepły i zabawny" oraz, że jest "świetny, kochający i troskliwy". To bardzo zachęcający obraz.
A to co cię czasami zniechęca, to coś w "wyglądzie, sylwetce, gestach". Czyli nie osobowość, charakter, stosunek do ciebie, zasady, którymi kieruje się w zyciu, tylko coś w wyglądzie. To moim zdaniem świadczy o tym, że jesteś z nim bardziej z rozsądku niż z zauroczenia, bo zauroczenie zwykle oślepia! Celowo nie uzywam słowa MIŁOŚĆ, bo zauroczenie to nie miłość. Twój związek zaczął się od rozsądku i wcale nie jest powiedziane, że nie ma i nie będzie w nim miłości. Miłości świadomej i dojrzałej, a nie ślepej namiętności!
Moim zdaniem wasz związek rokuje  lepiej na przyszłość niż małżeństwa zawierane z wielkiej namiętności, którą ludzie często nazywają miłością. Gdy szaleństwo zmysłów się kończy (a musi się skończyć), często okazuje się, że nie jest pozytywnie, ciepło, zabawnie ani troskliwie, a ludzie połączeni ślubem zastanawiają się nad tym, jak to się mogło stać, że są małżeństwem.

6

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

mareno7, rzeczywiscie jest tak jak piszesz. Jego charakter, osobowosc są dla mnie ciekawe, mozna powiedziec, ze nawet pociągajace, ale to cos w wygladzie(czasem widze to z mniejszym, czasem z duzo wiekszym natezeniem, a czasem na jakis czas znika i podoba mi się jego wyglad, choc nie jest to takie typowo zauroczeniowe z motylkami w pepku itd..) psuje wszystko, sprawiajac, ze tamto przestaje być dla mnie cenne i cala jego osoba przestaje mnie interesować. Gdyby nie to cos, co czasem mnie od niego odpycha, to bylby to  faktycznie partner pasujący do mnie czesto wrecz bardzo dobrze, dogadujemy się swietnie, a jesli nawet czasem nie, to szybko wszystko sobie wyjasniamy bez wiekszych problemow. Dlatego wlasnie szkoda mi tego wszystkiego. Z drugiej strony.. poczytalam sobie troche wypowiedzi na tym forum, niektorzy wypowiadaja sie, ze oni od poczatku byli pewni ze to TO i teraz po 20. latach nadal trzymaja sie za rece, nadal sa dla siebie pociagajacy. Szczerze mowiac zazdroszcze takim ludziom mocno i zastanawiam się, czy prawdziwa miłosc nie tak wlasnie powinna wygladac- ze albo ktos do kogos pasuje albo nie. Nie wiem czy to nie jest takie bardziej czarno-biale, ze pewnych rzeczy nie da sie zmienic i sprawic, zeby byly tak dobre, jakby sie chcialo. A przeciez mamy jedno zycie i do tego niezbyt dlugie, które chcialoby sie wypelnic tylko czymś naprawde najlepszym, najbardziej własciwym...
Dziękuje Wam za wyrazenie wlasnego zdania:)

7

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

i własnie tak się zastanawiam... gdy ktoś tutaj napisal o małżeństwie z rozsądku, to mocno odradzaliscie takiego pomysłu. Dlaczego wiec dla mnie jestescie tak łaskawi?;)

8

Odp: milość/niemiłość...byc/nie być...

Dlaczego? Bo ciepło piszesz o swoim chlopaku. Piszesz o jego charakterze i o swoim do niego przywiązaniu. Nie widzę u ciebie wyrachowania i kunktatorstwa tylko marzenie o doskonałości. Żeby miał piękną duszę i piękne ciało! Impulsem do łączenia się w pary jest zwykle zauroczenie wyglądem, u ciebie jest inaczej, ciebie nie wygląd pociąga. Powiem ci, że dusza jest ważniejsza, bo trwała, a wygląd zmienia się w miarę upływu czasu. Sama wielokrotnie byłam zaskoczona dzisiejszym wygladem moich kolegów z młodości, tym jak z pryszczatych, niewydarzonych facecików zmienili się w dystyngowanych, przystojnych starszych panów.
Ja jestem żoną od 33 lat, ale wczesniej byłam zoną innego. Ten pierwszy był piękny i oszalałam! Byłam bardzo młoda i niedoświadczona więc szybko wyszłam za mąż. Cóż, po niedługim czasie okazało się, że uroda ciała miała zastapić charakter, serce i osobowość. Skończyło się rozwodem.
Mój drugi mąż nie był taki piękny, tez się zastanawiałam, bo mi nie pasowało, że za niski, za krótkie nogi itp. Ale moje doswiadczenie zyciowe kazało mi zwrócic uwagę na to jakim jest człowiekiem i ....zachwyciłam się nim, jego zasadami, odpowiedzialnością, rzetelnością, pracowitością, tym, że mogę się czuć przy nim bezpiecznie, że jest uczciwy, że jest inteligentny, bystry i  sto innych zalet. Jesteśmy razem bardzo długo i nigdy mnie nie zawiódł. Cieszę się, że nie odpusciłam tej znajomości, że machnęłam ręką na wzrost i inne drobiazgi niezgodne z wzorcem, bo to nie one okazały się ważne w małżeństwie, to nie na tym buduje się rodzinne szczęście. Teraz, gdy mąż ma swoje lata, podoba mi się sto razy bardziej niż przed laty, nabrał patyny i dystynkcji. Wygląd się zmienił, ale charakter ma ten sam od zawsze.
Jeśli więc cechy fizyczne twojego chłopaka nie budzą w tobie odrazy tylko niedosyt, to daj sobie i jemu więcej czasu. Szkoda byłoby tego porozumienia, które was łączy i które jest sto razy ważniejsze na przyszłośc niż piękne oczy.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » milość/niemiłość...byc/nie być...

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026