Witam... Chciałam was, osoby obiektywne poprosić o radę i pomoc. Jestem tutaj nowa. Mam 19 lat,od ponad półtorej roku jestem w pierwszym swoim związku. Od kiedy pamiętam moja miłością były konie. To byl mój styl życia i cały swiat dla mnie aż do moment kiedy go poznałam. Zabiegał o mnie, dzwonił, pytał co robie.. Na początku nie brałam tego do siebie, ponieważ... Były konie, a poza tym mialam wielu przyjaciół płci męskiej, którzy pomimo swojej atrakcyjności nie przykuli mojej uwagi. Jednakże z nim postanowiłam spróbować. Bylo to spowodowane ciekawością. No tak mój pierwszy związek.. Pomimo tego, że należałam do imprezowych dziewczyn on byl pierwszym z którym sie całowałam i kochałam... Jednakże miłość, przynajmniej dla mnie, przyszła stopniowo i bez tego nastoletniego zauroczenia. Miłość nasza jest, była? bardzo dojrzała. Fakt. Byl czas na spontaniczność,namiętność i kłótnie. Jest?byl?moim przyjacielem i chłopakiem jednocześnie.Zawsze mnie przepraszał, nawet jeśli nie bylo jego winy to brał wszystko na siebie. Pozniej odcięłam sie od znajomych, dlatego że okazali sie banda ... No nie muszę kończyć. Z garstka pozostałych osób przyjaciół spotykam sie od święta, ale tylka z ta częścią damską, ponieważ za kolegów pan M robil awanture, kłótnie i nie raz straszył rozstaniem. Pomimo tego, że naprawde traktowałam ich jak ..przyjaciółki. (To jest oczywiście przenośnia.) pomyślałam wówczas dlaczego on ma prawo być zły za te kontakty kiedy on wciąż utrzymuje kontakt ze swoimi niedoszłymi dziewczynami? Powiedziałam mu to,ze to jest nie sprawiedliwie, po wielu klotniach przyznał mi rację. Po około 7 miesiącach nastały 'sielskie lata',ze tak powiem. Bylo idealnie. Troskliwy, kochający, jeździł że mną nawet na treningi i nie przeszkadzało mu wydanie mnie w wersji stajennej. Pozniej, na początku klasy maturalnej zaczęły sie problemy. Ja starałamsie zeby bylo jak najlepiej. Odpuściłam konie. Zarywałam wiele nocy na naukę by za dnia z nim sie spotkac. On zaczął mowic i sugerować mi że jest za duzo mnie w jego zyciu, a on nie może nawet spotkac sie z kumplami. Przyznałam mu racje. Następnym problemem bylo to jak jego przyjaciel, z którym sie znają z piaskownicy zobaczyl że mam jego hasło na fejsa. Nagadał mu,że to jest chore,że powinien mieć jakąś prywatność, a nie że ciagle go sprawdzam, ze pewnie czytam ich rozmowy. Kiedy mi do głowy to nawet nie przyszło. A wiecie co zrobił mój pan M? Przyznał mu racje, powiedzial, że tak nie powinno być i zmienił to hasło. Przecież tu nie chodzi o kontrolę, a o brak zaufania, a ponad to nie próbował mnie nawet obronić tylko biernie przyznał mu racje. To bylo bardzo przykre. Ostatnio w czasie klotni zaczął mną szarpać, krzyczeć na mnie, mowic że jestem siaka i owaka,że to jest zawsze moja wina, że on sie stara a ja jak zawsze muszę wszystko zje... Zepsuc, kiedy powodem do złości i jego klotni jest to, że np nie mam ochoty na seks. Nie potrafi nawet zrozumieć że przez naukę śpię nawet po 3-4 godzinny dziennie, że mam prawo być zmęczona, tylko od razu staje sie nerwowy. Zaczyna kłótnie .. Widzimy sie teraz w zasadzie 3-4 razy w tygodniu. Zarówno on i ja mamy duzo nauki. On moze na mnie zawsze polegać, a ją na nim ... Ostatnio niekoniecznie, a dlaczego? Bo jest zmęczony albo zajęty rozmowa z kolega o samochodach. Dzisiaj na przykład jest święto. Rozmawiałam z nim o godzinie 11, a pozniej cisza ... Dzwonię, pisze i nic ... Po 18 sie dopiero odezwał. Byłam na niego zla. Dlatego, że nie jestesmy ze sobą miesiąca, tylko dokladnie rok i 8mscy, wiec czy to takie złe, że chciałam z nim spędzić niedzielę wielkanocna? Przeciez mógł napisać głupiego smsa, co robi itd, a nie jak o tej 11 tak nagle urwał rozmowe na skype i zero odzewu nic. Powiedzial mi, że to jest szczyt chamstwa, że nie jestem jedyną na świecie,że nie wszystko kręci sie wokół mnie i że on chce tez troche czasu spędzić że swoja rodzina ... Co wy o tym radzićicie? Ja już nic nim wiem. Przepraszam za chaos, lecz zbyt duzo myśli mam do przelania... A przez dłuższy okres czasu jedynie poduszka mnie wysłuchiwała...
1 2013-03-31 20:40:04 Ostatnio edytowany przez adajelp (2013-03-31 20:43:20)
Podobne tematy
Adajelp, powiem Ci najpierw co wyłapałam z Twojego posta, i o czym chciałabym wspomnieć na samym początku.
Po pierwsze... "miałam jego hasło do fb" - dla mnie to bzdura. Każdy ma prawo do swojej prywatności. Zaufaniem nie jest podawanie wszelkich haseł, zaufaniem jest nie żądanie żadnych haseł. O to pretensji mieć nie powinnaś.
Po drugie, siedzenie w święta na skypie. Czy to na prawdę konieczność. Czy rozmowa o 11 rano, złożenie sobie życzeń to nie wystarczy? Jeśli chciałaś spędzić z nim niedziele wielkanocną (co jest oczywiste), to trzeba było umówić się z nim i przyjechać do niego. Świętowanie przy skypie, podczas gdy rodzina świętuje przy stole zastawionym smakołykami to kiepski pomysł. Tutaj też uważam, że nie powinnaś mieć wielkich pretensji.
Teraz odnośnie zazdrości... zazdrość zazdrością, ale dla chłopaka (ani dla dziewczyny)nie powinno się rezygnować ze znajomości, ze swoich pasji... bo gdy kiedyś nastąpiło by rozstanie (oby nie), to zostaje się samemu, stare znajomości trudno odbudować, bo albo wstyd nam jak postąpiliśmy albo po prostu z obawy że to już nie będzie to samo.
I nie chodzi tutaj o to, aby wzajemnie się kontrolować i wtedy jest ok, chodzi o to aby jedno i drugie miało znajomych, takich jak chce i aby to akceptować. Wtedy związek jest dojrzały.
Z tym seksem, to oczywiście masz rację... on nie powinien mieć pretensji że po 3-4 godzinach snu i całym dniu wysiłku fizycznego i umysłowego, nie tryskasz energią.
Na te wszystkie problemy jedynie poważna i szczera rozmowa... nic innego nie zadziała.
3 2013-03-31 21:48:43 Ostatnio edytowany przez adajelp (2013-03-31 22:16:40)
Nie chodzi oczywiscie mi o to, ze mam hasło po to zeby kogoś kontrolować. Serio. Jestem tego zdania, ze kazdy powinien miec swoja prywatnosc, bo inaczej bedzie to chory, niezdrowy zwiazek. Jednak chodzi mi tu o zaufanie, on nie ma przede mna tajemnic, ja przed nim, to po co ukrywac takie rzeczy? to jest czasem przydatne, np gdy nie mam jak sprawdzic czegos na mailu, to poprosze o to jest no itp. Nie jest to w stylu zakochanych nastek' daj mi swoje haśło, bo to takie romantyczne i słodkie''. Natomiast, jeżeli chodzi o rozmowe na skype. Hmm u mnie to jest cos w stylu rozmowy przez telefon, bo mam ta apliakacje na telefonie, by nie wydawac fortuny na telefony komorkowe. To byla taka normalna rozmowa telefoniczna. Nagle sie rozłączył, bez powodu. Dzwoniłam pisałam nic. Ja już byłam po sniadaniu, a on je mial dopiero przed 13 z tego, co wiem. Odezwał sie do mnie po 18, wiec nie nalezy to do przecietnego zjawiska, nie sadzisz? Niestety rozmowa kończy sie tak samo... Pragne tylko tego,zebysmy uczyli sie na bledach i wyciagali wnioski z kłotni... a on po jednym zdaniu mojej rozmowy wscieka sie i zaczyna byc nerwowy i zaczy na sie klotnia, a raczej jego monolog.... juz sama nie wiem czy to ma sens?
Adajelp z Twojego postu wynika, że chcesz mieć swojego chłopaka tylko dla siebie i na każde zawołanie. Skoro na początku piszesz, że zawsze przepraszał, że brał na siebie, to nie dziw się że jemu w końcu nerwy puszczają. Czy nie stajesz się dla niego zbyt zaborcza?