Witam, ostatnimi czasy zaczęłam się zastanawiać, co mam zrobić z zeszytami, w których prowadziłam ( i właściwie nadal prowadzę) pamiętnik. Piszę pamiętnik już od lat 90-tych. Mam kilka zeszytów. Na początku były to treści bardziej przemyślane, przepuszczone przez cenzurę, jednak z czasem coraz bardziej się w nich odkrywałam, bo po prostu przynosiło mi to zawsze ulgę. Z reguły też pisałam zawsze w złych chwilach, w momentach kryzysowych. Na początku zwracałam się niejako do "Pamiętnika", jednak z czasem moje wpisy przybrały formę, tak jakbym zwracała się do potencjalnego czytelnika. Przyznam, że chciałam zawsze, by moj pamiętnik, np w jakiejś tomowej formie został kiedyś po mojej śmierci wydany. Chyba nie odważyłabym się zrobić coś takiego za życia. Jednak ostatnio moje myślenie jeszcze się trochę zmieniło. Jeszcze do niedawna przeżywałam okres buntu i miałam gdzieś zasady, normy itp. Wtedy nawet szczyciłabym się tymi wpisami, jakie to ja przeżywałam zawsze doły, depresje i jakie to ja miałam sytuacje w życiu pokomplikowane na własne życzenie. Teraz jednak próbuję swoje życie układać inaczej, bardziej rozsądnie (bo tak też jest dla mnie korzystniej, choć czasem wcale nie łatwiej...), no i zaczełam się obawiać tych pamiętników... a raczej tego, że one namacalnie istnieją i w sumie, mogę się liczyć z tym, że ktoś może je przeczytać. Nie stoją na widoku, ale jednak, gdzies tam są schowane w moim pokoju. Gdyby ktoś to przeczytał, to byłoby chyba nieciekawie, są tam rzeczy o których wolałabym , żeby się już nikt nigdy nie dowiedział
a najbardziej się obawiam, że mogłyby kiedyś wpaść w rece mojego potencjalnego przyszlego meza lub dzieci co gorsza, i co wtedy...jak to tak... z drugiej strony stanowia zapis mojego życia, wszystkiego, co mnie ukształtowało, są jakby częścią mnie. Ostatnio pomyślalam, że moze je po prostu spalę i raz na zawsze zerwę z przeszloscia, ale kurcze - szkoda. Chcialam je kiedys przepisac na kompa w jakiejs bardziej zakamuflowanej formie, tzn zmienic imiona itp, ale znow tego jest naprawde duzo..... i nie wiem, czy chce to wszystko czytac... Co robic? pomozcie prosze:)
Podobne tematy
Też swojego czasu dość prężnie pisałam pamiętniki. Podobnie jak Ty mam kilka zapisanych zeszytów. Rzadko do nich zaglądam, niektórych wpisów się wstydzę, nowe tworzę od przypadku do przypadku. Na pewno nie chciałabym żeby ktoś je przeczytał - np. mąż, bo mógłby nie zrozumieć pewnych spraw. Niczego przed nim nie ukrywam, ale niektóre rzeczy pisałam tam pod wpływem emocji i sama nie do końca się teraz z nimi zgadzam. Nie chcę robić autocenzury, bo to też nie o to chodzi. Uznałam, że pamiętniki są właśnie pewnym zapisem mojego życia i nie mam zamiaru się ich pozbywać, chociaż myślałam kiedyś o tym.
Nie wiem co Ci doradzić, chyba tylko to żebyś ich na razie nie wyrzucała, bo możesz później żałować. Są przecież cząstką Ciebie, masz do nich emocjonalny stosunek, przynajmniej tak to odebrałam. Jeśli boisz się, że ktoś je przeczyta, to przecież możesz je jakoś ukryć, lub zamknąć w jakimś pudełku - nawet zamykanym na kłódkę ![]()
3 2011-02-11 14:46:40 Ostatnio edytowany przez gabisiula (2011-02-11 14:50:34)
ja tez kiedys prowadziłam pamiętnik:) mam kilkanaście zeszytów z moimi zapiskami, ale w przeciwieństwie do was swoje uczucia do pamiętnika przelewałam w wieku mojego największego buntu, więc tym bardziej nie chciała bym aby ktoś je przeczytał, są tam tak wstydliwe nawet dla mnie sprawy że gdy tylko znajde czas chce je wszystkie ostatni raz przeczytac a potem spalic, tylko że jakoś nigdy nie mam czasu aby się za to zabrac a bardzo chcę sobie przypomniec swoje zapiski, może jakiś jeden zeszyt zostawie?? Wiem jednak na 100 % że chcę się ich pozbyc, przynajmniej większości. Ale ty droga autorko skoro czujesz że szkoda ci to nie wyrzucaj:) schowaj je jeszcze głębiej tak byś miała pewnosc że nikt ich nie znajdzie i śpij spokojnie:)
Ja również kiedyś pisałam pamiętniki. Jednak nie mogłam w nich się za bardzo otworzyć, gdyż ciągle miałam świadomość, że ktoś może to przeczytać. A bardzo tego nie chciałam.
Dlatego też jakiś czas temu założyłam bloga. A żebym miała pewność, że nikt tego nie przeczyta, założyłam go na hasło, które znam tylko ja. Dzięki temu wiem, że mogę pisać wszystko co chcę, mogę się całkowicie otworzyć, bo mam pewność, że nikt tego nie przeczyta. Ba, nikt nawet nie wie, że on istnieje ![]()
W ustawieniach dałam, aby nie wyświetlał się w googlach. Więc nawet jakby ktoś wpisał adres mojego bloga w google, to się nic nie wyświetli.
Skoro boisz się, że ktoś przeczyta, to może lepiej faktycznie założyć bloga na hasło, ustawić aby się nigdzie nie wyświetlał i mieć pewność, że możesz pisać wszystko, co Ci leży na sercu. ![]()
5 2011-02-11 20:51:41 Ostatnio edytowany przez Małgorzatka (2011-02-11 20:54:44)
Także mam pisanie pamiętnika za sobą. Teraz też czasami coś napiszę, ale rzadko. Przeczytałam już raz to wszystko od początku, a potem zastanawiałam się co zrobić z tymi zeszytami. Do dzisiaj nie zrobiłam z nimi jeszcze nic. Trzymam je w kuferku takim na kluczyk
Słabe zabezpieczenie, ale na pierwszy rzut nikt tego nie przeczyta. Ostatni zeszyt przechowuję na stancji, tylko martwię się że chłopak kiedyś to przeczyta. Chciałam je kiedyś spalić, ale doszłam do wniosku że szkoda jest zmarnować takie pamiątki. W zeszytach mam wklejone zdjęcia z podstawówki, liceum jakieś liściki które wysyłałam do koleżanek podczas lekcji. Wycinki z gazet relacjonujące mecze chłopaka z liceum, w którym byłam zakochana
Bilety z jego meczy na których byłam i takie różne. Listy od koleżanki itd. Także gdy czytałam te moje wpisy to przypomniało mi się wiele rzeczy, czasami bardzo miłych, także smutnych, ale wszystkie były bardzo wartościowe.
Podobnie jak Wy przez jakiś czas pisałam właśnie pod czytelnika. Tzn wyobrażałam sobie że kiedyś przeczyta to jakaś konkretna osoba. Akurat te fragmenty nie są zbyt szczere.
Miałam także taki pomysł (przed operacjami), aby wysłać te zeszyty mojemu pierwszemu chłopakowi. Myślałam, że nie przeżyję itd. Wiem głupie myśli. Zastanawiałam się, a co będzie jak przeżyję a on to wszystko przeczyta... Potem opracowałam inny plan tzn. tak aby mieć pewność, że te moje pamiętniki nie wpadną w niczyje ręce jeżeli operacja się uda. Na szczęście zrezygnowałam z realizacji moich planów
Wszystko poszło dobrze.
Napewno nigdy nie spalę tych zeszytów z czasu mojego dojrzewania. Zapiski prowadzę od 4kl podstawówki. Gdy moja córka będzie dorastała (której jeszcze nie mam
), będę czytała po kolei wpisy i przynajmniej pomogą mi one w uzyskaniu świadomości tego jak ona się czuje w tym czasie. Ja niestety z moją mamą się dobrze nie dogadywałam. Będę miałam świadomość jakie może mieć problemy na określonym etapie. Wszystko dokładnie opisywałam, każdą kłótnię z mamą itp. Myślę, że to będzie mi bardzo kiedyś pomocne.