Witam!
Moje małżeństwo dopiero trwa rok a już wszystko się wali. Na początku było super, czule słówka, okazywanie uczuć itp. 3 miesiące po ślubie urodziła nam się córka, oboje byliśmy bardzo szczęśliwi,do czasu... Aż moja teściowa zaczęła się wtrącać w wychowanie naszego dziecka, to mnie bardzo denerwowało, męża też, dlatego całą swoją złość zaczął wyladowywać na mnie. Zaczęliśmy się klucic o blahostki, jednak z czASEM tych klutni było coraz więcej i więcej, on czepial się mnie o wszystko, o to że mnie głowa czy brzuch boli, a nawet o to że się śmieje, lecz teraz to wszystko stało się nie do zniesienia, nie ma dnia bez klutni, a nawet glupich wyzwisk typu idiotka, tempa, powiedziałam że nie podoba mi się to jak on mnie traktuje, chciałam z nim pogadać lecz on udaje, że mnie nie słucha idź mówię mu o nas. Wczoraj powiedział że go nie obchodzimy i że mogę odejść to ode mnie odpocznie. Co mam robić by, uratować nasze małżeństwo, nasza rodzinę? Pomóżcie mi, poradzcie coś:( ja mam 20 lat a on 23, na początku mieszkaliśmy u jego mamy, teraz jesteśmy na swoim, on pracuje ja zajmuje się dzieckiem i domem, nie chce tego wszystkiego stracić, ale boję się że jednak nie będzie innego wyjścia
1 2011-02-11 05:23:28 Ostatnio edytowany przez Misia91 (2011-02-11 11:07:01)
Podobne tematy
Misia, mam wrażenie że jestes młodziutką dziewczyną i tak samo młody jest twój mąż. Żeby udzielić jakiejś rady potrzeba więcej wiedzieć. Ile macie lat? Czy mieszkacie sami, czy z rodzicami? Czy pracujecie? Czy jesteście niezależni materialnie? Co to znaczy, że teściowa się wtrąca?
Puki co , z tego co napisałaś wyziera obraz dwojga dzieciaków, które zabawiły się w małżeństwo. Czułych słówek wystarczyło na krótko i chłopcu sie znudziło. Bo małe dziecko zakłóca sielankę, bo żona zmęczona... Bo okazało się, że małżeństwo to nie tylko seks. Więc ma dość, już go nie obchodzicie, jest zmęczony i zły! I tu powiem, że bez względu na to ile twój mąż ma lat, jest absolutnie niedojrzały i nie dorósł do bycia głową rodziny!
Też mam wrażenie, że chłopak nie dorósł do roli męża, ojca i trochę go ta nowa rzeczywistość przerosła.
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa, a jak to nie pomoże to może delikatna interwencja ze strony osób trzecich np. Twojej mamy, pozwoli mu się otrząsnąć i zrozumieć, że rodzina jaką teraz posiada do czegoś zobowiązuje.
Facet najwyrazniej nie dorosl jeszcze
jedynym wyjsciem bedzie rozmowa. Musicie pogadac i ustalic co i jak, bo w takim wypadku tylko oboje sie emczycie, musicie cos z tym zrobic bo chyba nie chcecie aby Wasza corka patrzyla sie na to wszystko kiedys i cierpiala z tego powodu. Jesli nie widzisz sensu bycia w tym zwiakzu, to nie ciagnij tego. Im szybciej to zakonczysz, tym lepiej dla Ciebie.
Wydaje mi się, że nic z tego nie będzie, jesteście bardzo młodzi, pewnie ślub ze względu na dziecko? Facet jest niedojrzały i nie nadaje się do tak poważnej realcji jak dla mnie. Spróbuj jeszcze rozmowy, jeśli nadal będzie Cie olewał i wyzywał to się wyprowadź.. Szkoda dziecka, żeby na to patrzyło.
Marena7 czy ty czytalas w ogole pierwszy post? Pytasz o to co jest napisane czarno na bialym. Misia91 napisala ile maja lat ze maz pracuje ona zajmuje sie domem i ze sa na swoim.
Powiedz mężowi,że nikt nie mówił,iż w małżeństwie będzie lekko.Że Ty też nie spodziewałaś się,że doczekacie takiego momentu,kiedy stanie między Wami mur.Odpoczynku do obowiązków w dorosłym życiu nie ma i nie będzie,a tym samym od dziecka,o które powinien dbać także ojciec.
I czy gotów jest stracić Ciebie i dziecko,bo swoim zachowaniem doprowadza do tego,że tak może się stać.
Czytałam, Misia dopisała potem!
Loczek 87 zauważ, że post był edytowany po wypowiedziach obu pań.
Facet ma 23 lata i jest niezbyt dojrzały jak na swój wiek. Mam wrażenie, że ślub był z powodu dziecka. Niestety dziecko często nie jest wystarczającym argumentem, który trzyma rodziców razem. Czy przed ślubem także tak Cię nie szanował? czy biorąc z nim ślub kochałaś go, czy tylko ze względu na dziecko?
Moim zdaniem mieszanie w Wasz związek osób trzecich (Twojej mamy) tak jak Miriam napisała byłoby dużym błędem. Im mniej osób spoza tym lepiej. Dobrze, że mieszkacie bez rodziców teoretycznie powinno być łatwiej. Może z czasem przyzwyczai się do nowej sytuacji, chociaż nie wygląda to zbyt dobrze.
Facet ma 23 lata i jest niezbyt dojrzały jak na swój wiek.
Moim zdaniem mieszanie w Wasz związek osób trzecich (Twojej mamy) tak jak Miriam napisała byłoby dużym błędem. Im mniej osób spoza tym lepiej.
Owszem wiek 23 lat nie jest gwarantem dojrzałości
Oboje przeszliście z beztroskiej młodości do szarej codzienności. Okazała się inna niż sielankowe obrazki z telewizyjnych reklam.
Nie zgadzam się z opinią, że nie powinny być w sprawę zaangażowane osoby z zewnątrz. Tyle, że żadne mamy, babcie ni nie daj boże psiapsiółki. Do takich problemów przyda się pomoc fachowa w postaci psychologa i terapii
Chyba warto włożyć jakiś trud w ratowanie rodziny? No chyba, że jak w piosence Ewy Bem "wyszłam za mąż zaraz wracam..."
MISIA91 miałam taką samą sytuację , przezywałam to co ty teraz kilkanascie lat temu... bylismy mlodym małżenstwem , od razu na swoim ja miałam 20 lat a mąż 23 .. on pracował ja wychowywaam córkę .. układało się niby ok , ale w pewnym momencie zaczeło sie psuć , jego ciągłe pretensje o wszystko , moje obrażanie się z byle powodu , jego pokazywanie mi jak się sprzata uważał ze zle to robię.. i tak trwaliśmy .. pisałam w tym czasie pamiętnik , oj jak teraz do niego wracam to widze nieszczesliwą kobietę..
on nie potrafił ze mna rozmawiac , mieszkaliśmy od razu na swoim , na nim ciązył fakt naszego utrzymania.. i powiem ci teraz z persp[ektywy czasu ze on po prostu sie BAŁ .. bał ze nie daje rady ze córka zachoruje a nam nie wystarczy do 10-tego .. bał sie że nie wystarczy na rachunki , życie , mało zarabiał , w pracy sytuacja napięta.. wtedy ja byłam smutna , chodziłam za nim i słyszałam słowa np skamlesz jak pies.. z nienawiścią w oczach ..
było naprawdę zle , nawet napiusałam pozew o rozwód.. ale dzięki mojej madrej mamie , naszemu uczuciu które jednak sie tliło PRZETRWALIŚMY:):) nauczyliśmy sie siebie , przede wszystkim nauczyliśmy sie rozmawiac o nas , naszych emocjach , pragnieniach .. nie skreslajcie siebie jesli sa to tylko takie nieporozumienia , jeśli nie ma przemocy , patologi warto walczyć.. ja dzis nie żałuję , jestem szczęśliwą mężatką , matką dwójki dzieci , spełnioną kobieta.. mojego meża nie zamieniłabym na nikogo innego..
to co mnie przeraża to fakt jak mlodzi ludzie szybko odpuszczają , nie walczą , nawet mimo dziecka , a nawet mimo to ze te niepowodzenia nie są traumatyczne... dziś młodzi muszą jezdzić autem dobrej klasy , miec super sprzet w domu agd i stereo , jezdzić co rok na wakacje..
jest cos o wiele bardziej trwałego i zasługujacego na wasze zAbieganie i zaangazowanie UCZUCIE i jego owoc czyli wasze DZIECKO:):)
TRZYMAM KCIUKI ZEBY SIE UDAŁO:) jak sobie dacie szansę zawalczycie to nie jedna burzę razem przetrwacie:)
Tak zauwazylam. Wpadlam jak sliwka w kompot
PRZEPRASZAM
Ktoś kiedys powiedział, ze nie jest sztuką rozstanie i znalezienie nowej osoby. Sztuką jest bycie z kimś i zgranie się mimo wszystko... Czego Wam życzę.
wczoraj wieczorem sie poklocilismy, ubralam dziecko i poszlam do siostry, nawet mnie nie zatrzymal, tylko powiedzial ze jak wyszlam to mogę nie wracac, jednak po 30min napisal zebym wrocila to pogadamy, wiem glupia jestem, bo wrocilam, czy dobrze zrobilam?
może powinnaś trochę dłużej go "przetrzymać" i nie wracać od siostry tak szybko,ale moim zdaniem musisz teraz wykorzystać to,że chce rozmawiać,powodzenia dziewczyno...
...powiedzial ze jak wyszlam to mogę nie wracac, jednak po 30min napisal zebym wrocila to pogadamy, wiem glupia jestem, bo wrocilam, czy dobrze zrobilam?
Wróciłaś, ale nie piszesz czy wyjaśniliście sobie nieporozumienia. Czy faktycznie pogadaliście sobie jakoś konstruktywnie? Bo to chyba najważniejsze. Przeprosił może za powiedzenie, że możesz nie wracać?
nie przeprosil, nie bylo rozmowy, dziś wrócił z pracy i nawet sie nie odezwał
Ja tez ciagle sie zastanawiam czy skonczyc to malzenstwo moje czy nie. Juz nic nie wiem, nie rozumiem. Nie odzywalismy sie pare dni dzisiaj kupil mi wino myslalam ze chce sie pogodzic ale sam upil sie piwami i poszedl spac. Weszlam na ten watek bo mam podobna sytuacje i myslalam ze podlapie jakas rade. Ale to chyba nie ma juz sensu
chyba cie rozumiem doskonale misia91
19 2011-02-20 15:16:47 Ostatnio edytowany przez kasia01 (2011-02-20 15:31:18)
rozumiem was kobietki,w takiej sytuacji jest strasznie ciężko-też weszłam ze względu na moją byłą sytuację.Miałam podobmie na początku wychodziliśmy,a gdy już zamieszkaliśmy razem zaczeło się psuć,a jak już doszło do tego wszystkiego dziecko,to w tedy się działo!!
Zaczełam w końcu być nie ufna dla mojego faceta-wkońcu się przekonałam,że mnie odstawił na 3plan. 1-koledzy i wypady z nimi nawet oszustwa,aby iść z nimi na impreze (dobrze,że byłam nie ufna i się tylko domyślałam,aż wyszly kłamstwa), 2-po pracy chodził do typowej dla mnie k..... była to moja znajoma ze szkolnych lat,gdzie b.długo się niewidziałyśmy-ona miała zupełnie inne życie niż ja.Była panną do każdego wzięcia-miała tyle kasy przez tą pewną niwetypową prace,że wynajmowała sama mieszkanie-wiadomo po co!jaką 20latke stać by było na mieszkanie 3pokojowe,gdzie nie oszukujmy się tanie nie jest-jezdziła do niemiec z tego co wiem,sama mówiła-więc on z nią przebywał nie tak często jak ze mną,ale sam fakt,że zachodził do takiej dz..... .Do dzisiejszego dnia dręczy mnie to co oni mogli by tam robić-zdrada,ćpanie???różnie to bywa jak to z facetami-chcą się wyszaleć!!No a na 3planie mniał zawsze auta,te jego zloty vw i tym podobne tiuningi rajcowanie aut.Byłam zazdrosna o niego,bo zamało czasu spędzał ze mną i ze swoją córką, a jak już spędzał ten czas to naprawde ja przy nim czułam brak jakiego kolwiek przyciągania się do siebie i za zwyczaj tworzyły się klutnie i nie tylko sami się domyślcie.Trwało to wszystko,ten dramat przez 3 lata,aż zdecydowaliśmy,że pojedzie do GB niebyło go przez prawie 2 lata,oczywiście przyjeżdzał do mnie i do dzieciątka przeważnie był 2 tygodnie,ale co z tego jak tyklo 1,lub 2 razy w roku.Czułam ,że nasz związek jest skreślony i zdany na straty,myślałam, że ma tam jakąś inną,że jest ładniejsza i nie tylko-sory,za sie popłakalam gdy wspominam to wszystko,ale muszę sie wygadać.No dzwoniłam do niego prawie co dziennie i w południe,wieczorkiem,on-żadziej dzwonił-wiem już teraz,że zależy mu na mnie i na moich córkach-nim wyjeżdzał,zaszłam w ciąże-też miałam trudny okres, bo mnie posądzał o bóg wie co!dobrze mu było samemu na uk,lecz docenił brak swojej prawdziwej kobiety,która go naprawde kocha.Doczekałam się przyjechał po nas do polski i wzią nas do siebie.Uwierzcie to były naprawed wspaniałe chwile spędzone razem-te pierwsze chwile były jak w bajce uwierzcie. oj długo bym mogła pisać,co po 8,9 miesiącach działo się w naszym domu-Jestem glupia,kocham go na zabuj,ale jestem nie ufna,i ciągle go podejrzewam, ze miał tu jakąś panne i nie tylko,bo jak kobieta nie widzi,to niewie.Niewiem,przestałam mu mówić,że go kocham, nie okazuje też, że on mnie tak bardzo obchodzi-dzieci są dla mnie warzniejsze-gdy coś chce,albo znajde dość wiarygodną wymówke.I napisze wam,że to działa, ale nie na maxa.Jesteśmy razem nadal kochamy się, ale o szacunku można by długo rozmawiać,chciałabym,aby mnie zaczoł szanować.Ja przez jego taki jaki jest szacunek co do mojej osoby, też mam minimalny szacunek do niego.Dziwne prawda-2ie ludzi ktorzy się kochają, lecz nie szanują- to dla mnie też jest nienormalne.
NAPISZCIE MI PROSZE SPROSTOWANIE; CZYM JEST WOLNY ZWIĄZEK- mam pare wytlumaczeń,ale chciałabym poznać waszą opinie na ten temat?dziękuję. PRZEPRASZAM ROZPISAŁAM SIĘ.
Więc dajcie tym mlodym szanse oni dopiero zaczynają sie siebie uczyć,niemieszkali razem,to było wspaniale.Uczom się razem żyć.Zgodzę się z tym, nie sztuka jest zmienić osobe ukochaną, sztuką i pięknem jest odkrywać razem caly ten wredny świat,chodzby, czasem bywa osobno.
20 2011-02-20 17:25:51 Ostatnio edytowany przez Arabeska (2011-02-20 17:28:01)
Witam, przewaznie jak czytam rózne historie róznych kobiet to odpowiedzi na te problemy sa różne, ale głównie w jednym kierunku - rozstajcie sie bo nic z tego nie będzie, po co sie męczycie razem, odejdź od niego....itp. itd. naprawde zadko kto radzi komus żeby spróbował ratowac związek, żeby dac sobie szanse, żeby walczyc o bycie razem. Ja powiem tak dopóki jeszcze cos ludzi łączy ze sobą, dopóki jeszcze tli sie gdzies uczucie nalezy zrobic wszystko żeby ratowac ten związek. Żeby później nie żałować, że sie czegos nie zrobiło. Statystyki sa potwierdzeniem tego że ludzie zbyt szybko sie poddają, że nie próbują walczyć o swoje. jest bardzo dużo rozwodów, wiele par nie wytrzymuje nawet roku po slubie, a wszystko dlatego że najłatwiej sie poddać i rozejśc. Praca nad związkiem wymaga poświęcenia, czasu, wytrwałości, cierpliwości, miłości, przyjaźni. Dzisiejsi mężczyżni bardzo późno dojrzewaja do roli męża i ojca. Wystarczy że pojawi sie na horyzoncie jakis problem, to albo uciekaja w prace, albo w towarzystwo nieodpowiednie, albo załamuja ręcę i siadają przed kompem z piwem. Trzeba rozmawiać, duzo rozmawiac i starac się problem rozwiązać. czasem bywa pomocny mediator rodzinny, albo terapia u psychoterapeuty. Wystarczy chcieć. Dziewczyny walczcie o swoje związki, małżeństwa. Dopóki jest szansa, a myslę ża szansa zawsze sie znajdzie. Faceci czasami nie sa świadomi tego że krzywdzą swoje kobiety. Trzeba im mówić jasno co nas boli, trzeba rozmawiac o uczuciach i próbowac znaleźdź porozumienie. I nikt nie powiedział że małżeństwo czy partnerstwo to sielanka, życie usłane różami. To przede wszystkim współne pchanie jedego wózka z bagażem doświadczeń. A każdy wspólnie rozwiązany problem, każde przejscie dla związku go umacnia. Bo co nas nie zabije to nas wzmocni. ![]()
witam otóz jestem w dziwnej sytuacji rozstałam sie z facetem po 3 latach związku mamy ze sobą dziecko powodem rozstania były kłotnie i z jego strony nie panowanie nad emocjami czyli czasem uderzył mnie po czym tego bardzo załował teraz jestem w nowym związku od 4 miesiecy bo tyle nie jestem już z nim no on teraz próbuję odzyskać nas ostatnio rozmawialismy szczerze o tym wszystkim i naprawde zauwazyłąm ze sie zmienił juz nie obwinia mnie o to co sie miedzy nami działo ze to była nasza wina bo ja go kilka msc przed rozstaniem zdradziłam z obecnym partnerem ciezko mi jest bo mam teraz w głowie pustkę nie wiem co myslec czy naprawde sie zmienił czy udaję?a potem pokaze na co go stać jestesmy młodzi on 23 ja 19 dziecko oczywiscie byuło nie planowane .Teraz z tym obecnym partnerem chcemy sie zarenczyć ale nie wiem sama czy mam coś robić w tym kierunku by spróbować vczy odpuścić teraz mój były cche bym do niego przychodziła chociaz by na kawę pogadać i sie z czasem przekonać ze sie zmienił oczywiscie wszystkow swoim czasie i tez ja mu powiedziiałam chociaz niewiem czy dobrze ze jak bym odeszła od obecnego to ze jak bym sie wprowadziła do niego to narazie bysmy były na etapie kolega koleżankę nie odrazu sie wiązac tylko chciałą bym zobaczyć czy sie zmienił .poradzcie coś !był ktoś w takiej sytuacji
Misia91 wcześnie musieliście dorosnąć, a to niestety nieraz budzi ogromne rozczarowanie i żal za tym co nas omija. Życie razem, życie codzienne sprawia, że wszystko zaczyna się walić.
Ty. Siedzisz z dzieckiem, zajmujesz się domem. Pewnie brak Ci czasu dla siebie, brakuje też Ci Waszych wspólnych chwil sprzed dziecka.
Twój mąż. Młody chłopak, który musi być odpowiedzialny w momencie, kiedy jego koledzy bawią się w najlepsze. To go zapewne przytłacza. I może nie do końca ta jego agresja jest przez Ciebie, tylko jest tak sfrustrowany, że wyładowuje się na Tobie.
On też czuje że się oddaliliście, ale z pewnością jeszcze Cię kocha i nie potrafi odejść. Może swoim zachowaniem próbuje odepchnąć Cię od siebie, żebyś to Ty odeszła i zabrała ten okropny ciężar odpowiedzialności ze sobą.
Wpadliście w błędne koło ciągłych oskarżeń i obrażania się na wzajem.
Nie będę tu miała innego zdania, niż poprzedniczki. Rozstać się można zawsze. Ale żeby nie żałować, trzeba najpierw zawalczyć jeśli się kochacie, a mi się wydaje, że się kochacie tylko to wszystko was przerosło.
Rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa to jest Wam potrzebne. Musicie rozmawiać o problemach, o swoich obawach. Może spróbujcie się wyrwać gdzieś we dwoje bez dziecka i wtedy porozmawiać poważnie o Was, o Waszej przeszłości. A potem odciąć wszystko grubą krechą i zacząć od nowa.
Emilka991
witam otóz jestem w dziwnej sytuacji rozstałam sie z facetem po 3 latach związku mamy ze sobą dziecko powodem rozstania były kłotnie i z jego strony nie panowanie nad emocjami czyli czasem uderzył mnie po czym tego bardzo załował teraz jestem w nowym związku od 4 miesiecy bo tyle nie jestem już z nim no on teraz próbuję odzyskać nas ostatnio rozmawialismy szczerze o tym wszystkim i naprawde zauwazyłąm ze sie zmienił juz nie obwinia mnie o to co sie miedzy nami działo ze to była nasza wina bo ja go kilka msc przed rozstaniem zdradziłam z obecnym partnerem ciezko mi jest bo mam teraz w głowie pustkę nie wiem co myslec czy naprawde sie zmienił czy udaję?a potem pokaze na co go stać jestesmy młodzi on 23 ja 19 dziecko oczywiscie byuło nie planowane .Teraz z tym obecnym partnerem chcemy sie zarenczyć ale nie wiem sama czy mam coś robić w tym kierunku by spróbować vczy odpuścić teraz mój były cche bym do niego przychodziła chociaz by na kawę pogadać i sie z czasem przekonać ze sie zmienił oczywiscie wszystkow swoim czasie i tez ja mu powiedziiałam chociaz niewiem czy dobrze ze jak bym odeszła od obecnego to ze jak bym sie wprowadziła do niego to narazie bysmy były na etapie kolega koleżankę nie odrazu sie wiązac tylko chciałą bym zobaczyć czy sie zmienił .poradzcie coś !był ktoś w takiej sytuacji
Przeraziłam się jak przeczytałam Twoją wypowiedź.
Jeśli oczywiście to nie jest żart .
Byłaś z kimś, kto Cię bił, zdradziłaś a potem odeszłaś do drugiego, a teraz zastanawiasz się (będąc nieprzerwalnie z tym drugim) czy nie wrócić do pierwszego.
Dziewczyno, Ty pobądź sama ze sobą i ze swoim dzieckiem. Zacznij myśleć jak dorosły człowiek (bo posiadanie dziecka powinno Cię do tego obligować)