Witajcie, chciałam zasięgnąc waszej porady ... otóż byłam w związku z mężczyzną ok 1,5 roku, mieszkalismy ze sobą tworzylismy rodzinkę ja moja córka jego syn i on. Było róznie raz fajnie raz niezbt miło. Pojawiły sie problemy finansowe itpTrochę kłótni o rózne mało znaczace sprawy.... Kilka dni temu powoedził zebym poszukała sobie mieszkania bo on nie chce być ze mną . Bardzo to przezyłam , ale uniosłm sie duma i poiwedziłam ze jesli chce tak zdecydował to poszukam mieszkania. Znalazłam,wyprowadzilam sie i od soboty mieszkam wraz ze swoja córką osobno. W poniedziłek mój eks zaczął do mnie pisac , ze mu nas barkuje, ze tęskni , prosił o powrót. Pisałm z nim na gg do południa w pracy... Bardzo chciałam go zobaczyć... przyjechał do mnie późnym wieczorem.... został na noc, maskakra jakaś.... utrzymujemy kontakt jest miły kochany taki jak na poczatku znajomości. Narazie nasz związek przechodzi pewna próbę jestem ciekawa czy przetrwa czy juz sie rozleci....na amen. Nasze dzieci bardzo przeżywaja nasze rozstanie , ale czy warto przebaczyć facetowi kiedy doprowadził do tego ze sie wyprowadziłam ? Czy nasz zwiazek przetrwa tą trudna próbe czy dać sobie spokój..... Proszę o wypowiedź .... Dzieki....
Podobne tematy
Szanse na to ,że będzie ok są zawsze. ale ja bym tam nie wytrzymała i wygarnęła mu tę wyprowadzke. Nie możesz tak na porządku dziennym przejść do tego i udawać ,że nic sie nie stało
Szkoda MAGDA ,stworzyiście sobie fajna rodzinke a tu ...bach i sie rozlecialo.Ja bym sie nie przeprowadzala z powrotem przynajmniej narazie.
Zobaszysz jak bedzie sie dalej zachowywal,sama bedziesz wiedziala czy mu zalezy.Porozmawiaj z nim powaznie...zafundujcie sobie wieczor szczerowści,zapytaj co nim powodowalo że chcial Twojej przeprowadzki.Ja osobiscie mam wrażenie że wszystko jeszcze Wam sie pouklada.
Narazie póki co mieszkam sobie osobno, spotykam sie z nim u mnie... nie robie żadnych ruchów odnosnie powrotu, niech tak bedzie .. fatycznie zobacze jak sie sparwy dlaje potoczą ....
A mi jakos wydaje sie ze on sobie wtedy kogos znalazl, nie wypalilo i wracamy. Moze tak bylo przeciez....
Hm...zastanawiam się co On chcial osiagnąc...zebys się wyprowadzila.Może chcial "odswierzyc" związek,wrocic do "korzeni" gdy spotykaliście się na randkach...a może adrenalinki mu się zachcialo...
Myslę że bedzie dobrze miedzy Wami ale nie spiesz sie z powrotem,niech zateskni...chce mu się randek to niech je ma...
NUMER 0 a ja mysle że się mylisz.ńawet gdyby mial to odważylby się powiedziec swojej kobiecie...faceci to tchórze niestety i pewnie by ja zdradzal i oklamywal ale nie zrywal zwiazku.Panowie lubią dbac o swoj fajny wizerunek.
Sorka nie powinnam uogolniac NUMER0
no rozmawiałm z nim na powaznie dlaczego to wszystko i dowiedziłam sie paru ciekawych rzeczy o sobie, to że pale paierosy, jestem czasem naerwowa / ale to on doprowadzał mnie do tych stanów pod byle pretekstem/ niestey sprawa wiary tez sie tutaj poruszyła, ja jestem zwykła niepraktkujaca katoliczka, on dązy do byci a swiadkiem Jehowy. Nie znam tej religii mam swoje zdanie na ten temat, ale on za wszelka cene niestey chciała zebym do niej wstapiła. Sorki ale to nie dla mnie te tematy, ogólnie sie tym nie interesuje. I to sa te rzeczy dla których nie chciał bądź nie chce byc ze mną. Dam sobie chyba spokój z nim , bo tu nie ma chyba miłości i uczucia z jego strony, istnieja tylko jego zasady do których miałam sie zastosować.
Dla mnie to dziwne, skoro w poniedziłek przyjechał do mnie i prosił o przebaczenie, dzisij jest juz inaczej, to choragiewka na wietrze chyba raz tak , raz tak. Musze chyba dac spokój i odpocząć zając sie soba i dzieckiem. Piszcie coś bo jestem w okropnym stanie psychicznym, nie moge pracować i skoncentrowac sie na pracy..........
Dziwne trochę . czytając co napisałaś mam takie wrażenie jakby rzeczywiście zależało mu tylko na tym abyś podporządkowała sie jego zasadom. A ta Twoja wyprowadzka miałaby byc kara za nieposłuszeństwo. Żyj na razie swoim zyciem , nie zamieszkuj z nim i obserwuj co dalej.... taka moja rada
11 2011-02-10 15:13:25 Ostatnio edytowany przez vinnga (2011-03-01 21:21:30)
Jesli on chce bys Swiadkiem Jehowy to masz tylko dwie mozliwosci: odejsc lub byc z nim.
Niestety, jesli z nim zostaniesz a on zostal juz ochrzczony to nie ma ruchu. Stad te stany "choragiewki". Albo wezmie z Toba slub i bedziesz rowniesz zyc w tej wierze albo bedzie musial odejsc. Jesli Cie kocha to uwierz, ze to nic nie znaczy w kontekscie tego, ze on musi zyc zgodnie z zasadami. Juz spiac z Toba je lamie. A przychodzi, bo kocha i chce dac Ci szanse abys z nim byla-ale tylko jako kandydatka na Swiadka...
Musisz z nim porozmawiac o tym. Powiem tak-jesli Swiadkowie maja na niego duzy wplyw to przegralas, gdyz albo bedziesz z nim i zaczniesz studium biblijne, rzucisz palenie, pozniej ochrzcisz sie, wezmiecie slub i bedziecie zyc sobie razem, albo musicie sie rozstac.
Pamietaj jednak, ze jesli z nim zostaniesz bedziesz musiala podporzadkowac sie jego decyzjom. To on bedzie bowiem glowa domu i bedzie o wszystkim decydowal. Dokladnie o wszystkim...
Uwierz mi-wiem co mowie.
pozdr.
Czemu wrzucacie facetów do jednego wora ?? Drogie Panie tak po prostu nie wypada.
Zranione serce wcale nie przyzwala do obrażania. Wypowiadajmy się na tematy jednostek.
Do autorki postu
Magda ja mam w rodzinie świadków jehowy i wiem że jest to religia bardzo ortodoksyjna.
Jeśli chodzi o związki to pieczętować je mogą tylko między osobami swojej religii.
Moim zdaniem on jest rozdarty pomiędzy religię a Ciebie ... Musisz się zastanowić nad tym wszystkim i przede wszystkim wyjaśnić z nim tą kwesię ...