Wątek, który wymysliłam podczas pobytu z dzieckiem w szpitalu. Lekarze wypisali córeczkę z oddziału, kiedy jej sie trochę poprawilo "aby innej zarazy nie złapała". Więc jak to jest? Czy dla Was szpital kojarzy się z miejscem gdzie się wraca do zdrowia, czy też z siedliskiem chorób wszelakich, rozwiązaniem ostatecznym?
Podobne tematy
Hmm ja nie miałam okazji spędzac dłuższego czasu w szpitalu z czego bardzo się ciesze...
Mi kojarzy się w bardzo przyjemny sposób. Być może dlatego, że uratowano mi tam życie. Chociaż też i z bólem, cierpieniem, którego ja doświadczyłam, ale widziałam dużo większe cierpienie innych osób.
Nie obawiam się być w szpitalu, bo mogłabym nabawić się czegoś gorszego. Być może dlatego, że spotkałam się dobrą opieką w szpitalach, w których byłam.
ja też nie byłam nigdy przez dłuższy czas w szpitalu, ale też nie chciałabym być, ciężko mi patrzeć na przebywających tam ludzi, zbyt duzo emocji to u mnie wywoluje...
ja unikam szpitali jak ognia! wole nie miec z nimi nic do czynienia. w dziecinstwie za duzo razy napatrzylam sie na cierpienie mojej babci
"Zaliczyłam" wiele szpitali (i psychiatryczny się trafił
), bo chorowita jestem. Najdłużej siedziałam miesiąc. Nigdy nie załapałam żadnego choróbska tam, więc nie mam żadnych urazów. Jedyne co mnie zraża to fakt, że trzeba leżeć z obcymi ludźmi w jednej sali.
Mi szpital kojarzy mi się tylko ze śmiercią lub operacjami.. Zawsze kiedy ktoś z moich bliskich trafiał do szpitala, to po jakimś czasie było coraz gorzej i umierał, albo miał ciężką operację usunięcia czegoś albo wstawienia sztucznych narządów. Dlatego wzdrygam się na myśl o szpitalu. Szczególnie gdy widzi się tam tyle cierpiących osób w tym dzieci.