Witam dziewczyny,mialam prace ktora kochalam,bylam jej oddana calkowicie,mezczyzne ktoremu tak ufałam i co z tego????Co ja mam zrobic ze soba,nie daje rady,nie potrafie byc w domu,brakuje mi tego wszystkiego.Zostałam okłamana,oszukana za swoja dobroc i oddanie.zaczynam nienawidziec ludzi, a o zufaniu nie wspomne.Jak zapomniec o tym wszystkim???
Podobne tematy
mezczyzne ktoremu tak ufałam i co z tego????Co ja mam zrobic ze soba,nie daje rady,nie potrafie byc w domu,brakuje mi tego wszystkiego.Zostałam okłamana,oszukana za swoja dobroc i oddanie.zaczynam nienawidziec ludzi, a o zufaniu nie wspomne.Jak zapomniec o tym wszystkim???
Nie jesteś sama . Masz moje wsparcie duchowe. Pozdrawiam Cię szeptem trzymaj się .(Świeżo po rozstaniu)
Musisz zapomniec nie ma innego wyjscia.
wyjdz z domu poznawaj nowych ludzi wychodz na imprezy na spotkania
a przewszystkim poznaj nowa milosc,a zobaczysz wszytsko sie ulozy:)
Witaj!
Powinnaś napewno wyjść do ludzi, pośmiać się z znajomymi ,zabawić się, chodź na chwilę zapomnieć o troskach, o cierpieniu, które Cię spotkało. Nie możesz siedzieć w domu i się zamartwiać, to najgorsze co może być !
Nie zamykaj sie na ludzi,lecz jeśli zupełnie sobie nie radzisz,może warto udać się do psychologa i sobie pomóc?
Po stracie bliskiej osoby,po zawiedzeniu sie na niej, kogo, kogo bardzo kochaliśmy, dla kogo wszystko oddaliśmy- nasze serce wypełnia puska, która nie sposób łatwo zwalczyć. Jedynym lekarstwem jest właśnie nowa miłość, ktora napewno przyjdzie z czasem. Trzeba być cierpliwym chodź w dzisiejszym świecie nie jest to łatwe. Ale nie można sie poddawać. Trzeba walczyć o siebie o własne szczęście !
Życzę wytrawałości,
TRZYMAJ SIĘ , POWODZENIA !
Jeśli poczujesz się samotna i będziesz chciała z kimś porozmawiać prywatnie mozesz napsać do mnie na e-mail bądź gg(19457601)
Nie trać wiary w siebie, w życie w ludzi. To tylko pechowa sytuacja, mająca bliżej nieokreślone powody.
Wyjdź do ludzi (a wiec postaw na przyjaciół), zacznij robić coś, czego nigdy nie robilas (jakieś hobby, pasja?).
Życie oferuje mnóstwo różnych wariantów, zacznij ich kosztować!!
Na początek przyjaciele i hobby powinno pomóc nabrać dystansu. Po jakimś czasie nie wykluczone, że przyjdą i inne przyjemności życia:D
witaj zoniu przepraszam że przeszkadzam. mam 33 lata byłem z moją jedyną 15 lat. od pierwszego spotkania gdy ja miałem 19 a ona 15 lat, po prostu byliśmy razem.czas mijał a my żyliśmy tylko dla siebie nie było niczego co mogło by nas rozdzielić poszedłem do wojska.wróciłem jak miałem 21lat wyszedłem urodziła się nam wspaniała córeczka. Życie poddawało nas ciągłym próbom. nie było rzeczy której bym dla nich nie zrobił nie było wysiłku jakiego bym się nie podjął. czasami powinienem paść na twarz ale nie potrafiłem się ugiąc bo musiałem dać radę. sam pracowałem , wykupowaliśmy mieszkanie.wychowywaliśmy małe dziecko a moja kochana dopiero co skończyła lata.nie żałuję ani jednej kropli potu nie żałuję ani jednej chwili razem spędzonej. wiem doskonale co to jest bul fizyczny doskonale go znałem ale byłem szczęśliwy. nie znałem bólu który czuję teraz.w międzyczasie miałem kilka drobnych uszkodzeń z racji zawodu jaki wykonuję. raz w czasie pracy przy maszynie było przebicie chwycił mnie prąd i trzymał . trwało to około dwie i pół minuty powinienem tego nie przeżyć ale byłem uparty nie miałem wpływu na to co się ze mną dzieje zaciśnięta krtań napięcie ścięgien żył mięśni do granic wytrzymałości.myślałem tylko o jednym dzień przed wigilią muszę wytrzymać mam dla kogo żyć myślałem o niej i o córce powoli się kończyłem ale wytrzymałem. gdybym wtedy umarł umarł bym szczęśliwy.teraz wolał bym umrzeć ale żyć muszę bo mam dla kogo. póżniej urodziła nam się druga córeczka mały aniołek z różkami.było wspaniale . przez te 15 lat byłem naj szczęśliwszym facetem na ziemi. nagle coś zaczeło się zmieniać zostałem gdzieś coraz dalej gdzieś powoli i nieświadomnie spychany i bardzo szybko dowiedziałem się że mnie jusz nie kocha nie ukrywała tego bo nie zasłużylem na kłamstwo.wyjechała za granicę żeby nam pomuc wyjść z kłopotów które ciągle się do ludzi kleją.i żeby przemyśleć niestety nie chce już być ze mną mimo tego że mamy wspólny dom wspaniałe dzieci miłość którą ja całyczas czuję i której nigdy czuć nie przestanę. minęło cztery miesiące przyjeżdża co cztery tygodnie do dzieci oczywiście ja się nimi opiekujkę i bardzo je kocham.nie przestałem terz ani o drobinę kochać jej .pracuję sprzątam gotuję nie proszę nikogo o pomoc .wszyscy myślą że jest po staremu a ja to w sobie tłumię. nikt w około nie ma pojęcia że nie jesteśmy razem.nie lubię się nikomu tłumaczyć nie lubię nikogo wtajemniczać w swoje życie.trzymają mnie w kupie tylko moje dwa aniołki. dla nich muszę sobie radzić. ZONIU mimo bólu i ogromnego żalu powinnaś się cieszyć że to nie jest właśnie ten jedyny.powinnaś się cieszyć że nie chcesz ufać ludziom bo nie dasz się już tak łatwo oszukać.widzisz ja cały czas kocham mojąjedyną i widzę jak przychodzi i odchodzi.ty nie musisz bądż poprostu sobą
Zoniu w życiu wiele razy coś tracimy, coś zyskujemy, każda nasza historia pozostawia ślad w psychice, czegoś uczy. A my musimy iść dalej i znowu coś brać, coś zostawiać.
Zasada ograniczonego zaufania do ludzi, która wdziera się w nasze życie z pewnych powodów, to dobra zasada.
Marek77 trzymaj się!! Masz swoje dwa Aniołki:)