netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

9 odpowiedzi4 538 wyświetleńzałożony przez NaEwa, 04.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 10 ]

1

Temat: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Witam forumowiczki!
Na początku chciałaabym zacząc od tego,że jestem zszokowana tym,jak mało mówi się na temat przemocy w rodzinie i jak niewiele jest instytucji do których można się zwrócić o( bezpłatną) pomoc.Nie mówie tu o forach ani poradniach internetowych,bo jak wiemy nie wszystkie kobiety posiadają dostęp do internetu.Z własnego doświadczenia wiem,że efektem moich poszukiwan bylo odyslanie mnie od placowki do placowki.W koncu zakoczylo sie to na osrodku psychiatrycznym,ww ktorym mojemu partnerowi polecono odychanie przepona,rzucenie papierosow i przepisano leki na padaczkę,które rzekomo miały zahamować nerwowe reakcje partnera.

Z M. znamy się ponad 5 lat-jesteśmy sąsiadami.Nasz związek trwa ok 2,5 roku.Wszystko zaczęło się jakiś rok temu,może trochę dłuzej,kiedy w jego obsesyjnej zazdrosci w podejrzeniu o zdradę uderzył mnie poraz pierwszy-tak samo jak i w wielu przypadkach,obiecywal,ze to nigdy wiecej sie nie wydarzy,ze to ostatni raz,byl gleboko przerazony tym co zrobil.Jednak od zawsze borykał się ze swoim niezrównowazeniem,szybko się denerwowal,najdrobniejsze rzeczy doprowadzały go do szału,rzucał rzeczami,krzyczał i klął.W lipcu tego roku wyjechalam na dwa tygodnie-kiedy bylam juz na miejscu na jednym z portali spolecznosciowych zobaczylam,ze spotyka się z moją dobrą znajomą.Okazało się,że sytuacja szybko sie rozwinela,planowali związek.Zdesperowana zaczelam do niego wypisywac,dalej nie wierzac w zaistniala sytuacje.zaczal znecac się nade mną,poczul się panem sytuacji a ja blagalam go i wilam sie z bolu,modlac sie,zeby ode mnie nie odszedl.Czy wrocil?Pewnie,że wrocil.Jednak od tamtego czasu moje zycie stalo sie koszmarem.Zamieszkalismy razem pod moim naciskiem,z nadzieja,ze zblizymy sie do siebie,ze sytuacja sie zmieni,jednak to byl jeden z moich wiekszych bledow.Dalam sie manipulowac,wierzylam ze kazdy problem ktory on stwarzal jest moja wina,stracilam calkowicie poczucie wartosci.Wiem,ze sama w swojej fanatycznej 'milosci' ppozwolilam sie tak traktowac.Poza tym zazuwazylam,ze zaczal uciekac w marihuane najpierw tylko w nerwach,teraz mowi o tym czesciej.W koncu zdecydowalam sie na zabranie walizek,jednak zaatrzymal mnie.Powiedzial,ze potrzebuje pomocy,wiec zdecydowalam sie zostac i mu pomoc,nie wiem co dalej robic,gdzie sie zwrocic.Ostateczna decyzje chce podjac po terapii.Dziewczyny,proszę was o pomoc!! Mieszkam w warm-maz i pilnie potrzebuje namiaru na terapeute lub jakakolwiek instytucje,gdzie moznaby bylo podjac jakas terapie niwelujaca zachowania agresywne..

2

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

hmmmm... długa droga przed WAMI... nie tylko przed nim czy przed Tobą. Terapia psychologa jest wskazana, niemniej jednak dochodzi do tego uzależnienie sad Agresja to bardzo ciężki problem do rozwiązania, nawet dla psychiatrów. Pomocą okazują się leki, które usypiają emocje. Sukcesem w walce z problemami natury psychicznej jest terapia połączona. Jeżeli lekarz podejmie decyzję o leczeniu farmakologicznym, musisz pamiętać, że bez wsparcia bliskich niczego nie osiągnie.
Ja również bawiłam się w naprawiacza... znalazłam terapeutkę, który okazał się gorsza od kiepskiej ustawy. Patrzenie na zegarek, ziewanie itd... mój facet chciał się leczyć, zauważył problem, ale ja wkrótce nie dałam rady... odeszłam i zaczęłam układać sobie życie od nowa...
nadal na jego widok bije mi mocniej serce, ale to chyba wynik uzależnienia od niego, w które sie wplątałam. Oni są pieniaczami, wciskają nam kity w stylu jak to są bezbronni, jakie to wielkie problemy mają, jak to poradzić sobie nie mogą... a my jak zawsze... syndrom Matki Teresy.. wiadomo, chcemy pomóc i "nastawić" życiowo.... niestety skutki zazwyczaj są odwrotne. ciężko zmienić ludzkie przyzwyczajenia, wyeliminować słabości. Jeżeli oni sami tego nie zrobią, to jak MY możemy wpłynąć na cokolwiek?? my spadamy w dół razem z nimi !! taka jest prawda sad
nie wiem co CI napisać, w takiej chwili, w jakiej piszesz... potrzebujesz wsparcia na TAK, ze CIę rozumiemy, ze walcz itd...
tyle, że on z pewnością zrobi to samo, jak tylko Twoja czujność ponownie zmaleje... nauczy się lepiej ukrywać, bedzie wiedział, ze ma Ciebie przy swoim boku... że mu pomożesz, że wybaczysz............. bo przecież on ma prawo do pomyłek, a Ty jesteś tak mądra, ze z pewnością je zrozumiesz..... przecież kochasz szalenie, przecież nie możesz odejść...
doskonale pamiętam skamlenie mojego eks pod drzwiami, jak rozrywało mi to serce, jak nei wiedziałam co czuję sama do siebie, do niego... jak przebaczałam po raz kolejny..... wszystko ma swój czas i miejsce, ja cieżar strzepnęłam z ramienia...
nei wiem czy Ty jesteś na to gotowa.... wydaje mi się, ze nie, skoro masz odruchy "ratowania" jego nędznej sytuacji, której współbohaterką już się stałaś.... bedę trzymała za CIebie kciuki, pisz jak sobie dajesz radę

to co chcę Ci przekazać.... każdego dnia myśl o przyszłości... czy chcesz takiej?? on jest toksyczny, najciężej odejść od takiego.... ale można.... ale można.....

3

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Witam
Bardzo dobrze cię rozumię ponieważ przeżyłam podobną sytuacje, i właściwie dalej w niej jestem róznica polega na tym że my już jestesmy małżeństwem od ponad 6 lat, i wszystko było dobże do momentu jak przestałam pracować(urodziłam dziecko i zostałam w domu),to była nasza wspólna decyzja ale szybko tego pożałowałam odkąd pamiętam musiałam sobie radzić ze wszystkim sama przez pierwsze 2 lata nie mogłam na męża liczyć on zarabiał na dom a ja miałam go prowadzic sprzatać robić zakupy gotowac itp,nastomiast on przychodził jadł obiad i odpoczywał nie miał nawet czasu ani chęci iść z nami na spacer na poczatku mi to nawet nie przeszkadzało ale jak próbowałam poprosic go  pomoc  zaczynał mnie wyzywać od najgorszych z czasem doszło do rekoczynów na poczatku broniłam ale po jakimś czasie doszłam do wniosku że może kiedy nie będę się odzywać kłócić się z nim nie będzie mnie bił,niestety nie miałam racji pamiętam  do dziś jak dziecko już spało zaczeła się awantyra o pieniądze tylko mu przytakiwałam a on okładał mnie po twarzy a ja siedziałam i czekałam aż przestanie ;wtedy uświadomiłam sobie że obojetnie co zrobie on i tak znajdzie pretekst żeby mnie uderzyć przepraszał zapewniał że już tak nie zrobi ale to były tylko słowa.Kiedy poszłam do pracy nic się nie zmnieniło tylko tyle że prócz tego że miałam na głowie dom dziecko i wszytskto co z tym związane (każdą sprawę załatwiałam ja)doszła do tego praca,awantury nadal były i o co o pieniadze mimo to że mamy dość dużo to dla niego wiecznie za mało awantury są na przadku dziennym  i przynajmniej raz w miesiącu bijatyki do tego doszło że niby go zdradzam ,nie umię tego wytrzymać 6 lat poniżania robienie ze mnie śmiecia i obwinjanie mnie o to że musi być głownym żywicielem sprawiło że nie umię od niego odejść bo mam nadzieje że się to zmnieni bo go kocham .Wiem że jest to niemożliwe że mąż się zmieni ,ciągle zadaje sobie pytanie czym sobie na to zasłuzyłam ,nie boję się tego że sobie nie poradzę bo finansowo dam sobie radę wiem że jestem silna.ale dlaczego nie potrafie odejść  .mogła bym tak pisać godzinami bo tego jest tak duzo .Ale powiem ci jedno uciekaj i to jak najszybciej on się nie zmieni będzie tylko na jakiś czas się starał ale jak zobaczy że go kochasz znowu zacznie cię bić poniżać a nikt na to nie zasługuje nie rób moich błędów ,sama sie przekonasz że miałam rację jak poznasz osobę która naprawdę cie pokocha

4

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

ktoś kto kocha nie doprowadza do łez.... nawet małym uczynkiem.....

oni nie są Was warci.... ja uciekłam od takiego psychopaty.... Wy też możecie !

5

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Jeśli On chce pomocy to niech sam ją znajdzie! To nie jest tak, że jej znaleźć nie można, bo są choćby poradnie odwykowe, a nawet punkty konsultacyjne do spraw uzależniem w wielu wiejskich gminach. Tam można znaleźć pomoc i informacje o innych ozliwościach.

6

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Szukasz ośrodków i terapi w warmińsko-mazurskim?

1. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie przy Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie

Ul. Gołdapska 2319 ? 400 Olecko

2. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie

Ul. Bałtycka 37a10 ? 144 OlsztynTel./ Fax. (089) 521 33 93

3. Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie

Ul. Sienkiewicza 15 14 ? 100 Ostróda Tel. (089) 642 18 52 lub 0600 700 237 (całodobowy)

I uciekaj od tego psychola!!!

7

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

zostaw go, marnuje siebie na własne życzenie, pociąga za sobą Ciebie, bo łatwiej upada się we dwoje. Powiedz Nie! spróbuj sie odciąć. Możesz mu pomagać nie będąc z nim jednocześnie, z resztą myślę,że on nie chce pomocy. Będziesz się mordowała, on będzie patrzył jak Ci zależy, będzie się umacniał, w przekonaniu,że zrobisz wszystko dla niego. Marihuana to jeszcze nie tragedia. Moim zdaniem to taka forma szantażu emocjonalnego. masz szansę na prawdziwą miłość. To, co jest teraz, to JEGO wizja związku, pokazania kto tu rządzi. Niektórzy faceci tak mają, że jeśli nie osiągnęli w życiu wiele, gnębią kobietę, poniżają, zdradzają, biją, bo wiedzą że i tak nie odejdzie. Jedyna forma terapi dla niego to twoje odejście. Jeśli zobaczy, co zrobił, co stracil przez swoje zachowanie, a kocha Cię, to wróci, ale po odmianie. Z tym, że to nie potrwa tydzień czy dwa. Radzę odsunąć się od niego.

8

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

NaEwa -dużo mówi się o przemocy w rodzinie kiedy kolejny raz mąż sadysta zakatuje żone lub dziecko.Kuratorzy,policja,sąd - powinni być rozliczani ze swojej pracy,powinni ponosić odpowiedzialność za każde pobite dziecko,za brak fachowej wiedzy a czasem za normalne w świecie lenistwo- takie jest moje zdanie!!!

Bo prawda jest taka że najwięcej zależy od nas samych - bo tylko my możemy uwolnić się od psychopatów nikt za nas tego nie zrobi żadna policja, kurator. Nie wolno na pozostać bierną na zło które nas dotyka.
   Ja zaczęłam od telefonu zaufania,pomocy społecznej,terapii,policji,sądu a skończyło się na odwiedzinach kuratora.

9

Odp: Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Witaj.ja bylam w podobnej sytuacji z tym ze moj byly maz nie mial absolutnie zadnych nalogow.zaczelo sie po 2latach jak zamieszkalismy razem.pierwsza klotnia i juz pierwsze uderzenie i wulgaryzmy pod moim adresem z jego strony.potem plakal,przepraszal i tlumaczyl ze nie rozumie co sie stalo z nim.ale od tamtej pory przez 4 lata bylo tylko coraz gorzej.balam sie go jak ognia nienawidzilam siebie bo z czasem czulam sie winna temu ze mnie bil(teraz nie rozumiem tego bo musialam rowniez przejsc terapie u psychologa po odejsciu od niego)kochalam go ale bylam wrakiem czlowieka.jestem juz dwa lata po rozwodzie i jestem naprawde szczesliwa kobieta!!!to byla tylko jedna chwila jak odeszlam od niego.cos wtedy we mnie peklo.o dziwo wtedy sie poklocilismy a on byl wyjatkowo spokojny.nie wyzywal mnie ani nie uderzyl ale to we mnie cos sie stalo(teraz mysle ze to byl strach ale i zarazem pewnosc ze tym razem uda mi sie odejsc)wyszlam wtedy z domu tak jak stalam i juz do niego nie wrocilam.zlozylam pozew o rozwod i chodzilam na terapie.psycholog uswiadomila mi ze taki mezczyzna nigdy sie nie zmieni.chyba ze podjalby sie leczenia ale rzadko sie zdarza zeby przemocowiec(tak sa okreslani fachowo tacy mezczyzni)chcial sie podjac leczenia bo dla nich to oznacza utrate kontroli nad kobieta bo to wlasnie ta kontrola to ponizanie buduje ich wlasne poczucie wartosci a nas niszczy,wiec naprawde lepiej odejsc od takiego czlowieka bo po pierwsze on sie nie zmieni bo dla niego zawsze bedziesz robic cos zle a po drugie bedac z nim stworzysz patologiczna rodzine a w efekcie moze dojsc kiedys do tragedi a napewno tego nie chcesz.ja radze go zostawic i pojsc do psychologa bo dzieki temu specjaliscie uda ci sie o nim zapomniec o odzyc na nowo i odnalesc sie z tym swiecie.zycze powodzenia;)uwierz mi ze warto zrobic sobie to przysluge;)

Posty [ 10 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Przemoc w związku-czyli gdzie szukac pomocy

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026