Witam
Często odwiedzam Wasze forum i bardzo je cenię. Sama mam jednak teraz problem z którym nie wiem co zrobić. Otóż. Jestem z chłopakiem od roku. Może sie wydawać, że to tak krótki czas i że nie zdążyliśmy się nawet dobrze poznać. Kochamy sie jednak i bardzo źle znosimy każdą rozłąkę. Mieszkamy w innych miastach. Wynajmuje jednak mieszkanie wraz z koleżankami w mieście mojego chłopaka ale i tak nie zawsze mamy możliwość codziennie sie spotkać. A bardzo chcielibyśmy móc codzinnie budzić się obok siebie i zasypiać wspólnie. Stąd też jego pomysł - wynajął mieszkanie, gdzie moglibyśmy razem żyć. Do tej pory mieszkał z rodzicami, bo wiadomo, mieszkanie kosztuje. I to nie mało. On jednak twierdzi, że nie szkoda mu pieniędzy, jeśli dzięku temu dłużej możemy być razem. I tu sie pojawia mój problem. Mam swoje mieszkanie - umowe mam podpisaną do końca roku prawie. On nie może ze mną zamieszkać bo dzielę pokój z 2 koleżankami. Dodatkowo ja nie pracuję. Jestem studentką i za moje mieszkanie płacą rodzice. Wiem, że sie im nie przelewa, ale nie pozwalają zebym sama płaciła czynsz. Nie mogę im powiedzieć, że planuję "pomieszkiwać" u chłopaka bo byliby temu przeciwni. Mój chłopak też nie wyobraża sobie w tej chwili takiej sytuacji, że mogłabym zostać na swoim mieszkaniu, a on sam - na swoim. Jeśli jednak przeniosę się do niego będę miała ogromne wyrzuty sumienia względem moich rodziców. Wiem, że to nie fair wobec nich. Być może trochę to wszystko pogmatwałam ale nie wiem jak to dokładnie wytłumaczyć
Strasznie sprzeczne emocje mna targają.
Podobne tematy
jeśli chcesz zamieszkaj jak go kochasz?napewno tak myślę że tak bedzie troche spoczatku miło razzem być ale pużniej awanturki i wgl
Rozmawialiście o zamieszkaniu wspólnie zanim on wynajął mieszkanie czy nie skonsultował tego z Tobą z góry zakładając, że z nim zamieszkasz? ;>
Jeśli bardzo chcesz z nim zamieszkać, to do dzieła. Zapewne nie płaciłaś za pokój na rok z góry, więc możesz zerwać umowę najmu tracąc jedynie kaucję. Ważniejszym problemem jest to, ile będzie Cię kosztowało zamieszkanie u faceta. Rozmawialiście na temat podziału kosztów mieszkania i życia? Stać Cię na taki luksus? ![]()
No rozmawialiśmy o tym. A umowy nie mogę i nie chcę zerwać, bo wtedy zostawiłabym współlokatorki "na lodzie" i musiałyby płacić więcej. Zresztą umowa jest podpisana na moje nazwisko, więc gdybym ją zerwała również one musiałyby sie wyprowadzic. A za swoje mieszkanie mój chłopak sam chce płacić. Wie, że nie zarabiam i jedyne czego ode mnie chce to to, żebym zgodziła się mieszkać z nim. Jak wspominałam, moi rodzice nie będą o tym wiedzieć, tylko będą płacić za mieszkanie, w którym nie mieszkam.
5 2011-02-03 19:13:23 Ostatnio edytowany przez davne25 (2011-02-03 19:15:53)
A ja myślę możesz z nim zamieszkać ale tylko na sobotę i niedzielę. Mieszkanie dobrze razem robi a rodzice szkoda by płacili za mieszkanie w którym miałabyś nie mieszkać . A najlepiej jeszcze raz na spokojnie to wszystko rozważyć z swoim chłopakiem.
ak wspominałam, moi rodzice nie będą o tym wiedzieć, tylko będą płacić za mieszkanie, w którym nie mieszkam.
Nie wiem czy okłamywanie rodziców to taki dobry pomysł - kłamstwo ma krótkie nogi, i jest moim zdaniem duże prawdopodobieństwo że sprawa wyjdzie na jaw. Pomyśl o konsekwencjach takiej sytuacji - rodzice będą źli (zawiedzeni, smutni, rozgniewani - niepotrzebne skreślić), i prawdopodobnie stracą do Ciebie zaufanie. Zastanów się, czy warto narażać w taki sposób dobre relacje z rodzicami na pogorszenie.
Davne ma moim zdaniem dobry pomysł - mogłabyś np. po zajęciach w piątek nie wracać do siebie, tylko do niego - mielibyście całe weekendy na bycie razem. Tylko z drugiej strony - jeśli on ma wynajmować mieszkanie tylko dlatego, żebyście mieli gdzie spędzić 2-3 dni w tygodniu, to moim zdaniem to marnowanie pieniędzy.
Może ustalcie, że zaczniecie oszczędzać, Ty w wakacje (albo i wcześniej, o ile dasz radę) zaczniesz pracować - wtedy np. od nowego roku akademickiego ze spokojnym sumieniem (i portfelem) będziecie mogli coś wynająć we dwójkę.
Dziękuje Wam wszystkim za odpowiedzi! On juz to wynajął, chociaż nie bedzie podpisywał umowy, co mnie troche uspokoiło, bo w razie gdyby to nie wyszło, zawsze można zrezygnować z mieszkania. A mieszkanie przez weekeend raczej odpada bo na weekendy musze wracac do domu, też tu mam drobne zobowiązania. Myślałam, żeby może tak zrobić ze prosto po zajęciach będę wracać do siebie zjeść obiad, cos sie pouczyc, a wieczorami do chłopaka. Wiem, że to głupie trochę, ale nic mi nie przychodzi do głowy w tej chwili.
A może spróbuj porozmawiac z rodzicami i wytłumacz im,ze czasy się zmieniły.Kiedy oni zaakceptują ta sytuacje latwiej będzie podjąc decyzje.
Myślałam, żeby może tak zrobić ze prosto po zajęciach będę wracać do siebie zjeść obiad, cos sie pouczyc, a wieczorami do chłopaka. Wiem, że to głupie trochę, ale nic mi nie przychodzi do głowy w tej chwili.
To nie głupie, tak żyje większość osób na studiach ![]()
A może od czasu do czasu ugotować obiad u niego i zjeść razem? Albo u Ciebie ![]()
Albo po zajęciach pójść na spacer/do kina/gdziekolwiek, a wieczorem do nauki?
Najbardziej martwie się tym, że w zasadzie będę mieszkaćw dwóch mieszkaniach, z czego w każdym z nich będę przez chwilę i żadnego nie opłaca sie wtedy wynajmować i płacić za niego. A tym bardziej mam wyrzuty sumienia ze sama nie bedę płacić za ani jedno, ani za drugie, bo jedno opłacają rodzice a drugie chłopak. Proponowałam już że dołożę sie do wynajmu ale nie mam stałego zarobku, więc nikt nie chce wziąć tego pod uwagę
Lambadaa, rozumiem Cię. Chcesz być z nim na codzień, ale w takiej formie - na dwa mieszkania - długo nie dasz rady. Będziesz zmęczona kursowaniem, nigdy nie będziesz wiedziała gdzie coś (książkę, ciucha, cokolwiek) zostawiłaś. Obawiam się, że będzie to bardziej frustrujące niż przyjemne. Poza tym sama widzisz, że to podwójny wydatek.
Może jednak rozważcie możliwość taką jak Ci proponowałam kilka postów wcześnmiej - zostawienie wszystkiiego na razie tak jak jest, zaoszczędzenie trochę i dopiero wtedy, na stabilnym gruncie nie tylko emocjonalnym, ale i finansowym rozpoczęcie wspólnego życia.
Ech... Sama tak myślę, że lepiej byłoby jeszcze poczekać. Tylko mój men jest strasznie narwany i chce mieć wszystko już i zaraz więc już wpłacił zaliczkę i zapłacił za pierwszy miesiąc. Pewnie muszę spróbować jak to bedzie wyglądało i czy to w ogóle wypali. Bo jeśli teraz się z tego wycofam to on będzie strasznie zawiedzony a nie chcę się niepotrzebnie kłócić z tego powodu.
Ja zamieszkałam z moim chłopakiem po pół roku bycia razem i tak sobie mieszkamy już trzeci rok. Niczego nie żałuję więc myślę, że i Ty powinnaś spróbować! Przecież chcesz być cały czas blisko niego...
Moim zdaniem to trochę nie w porządku z jego strony że w sumie postawił Cię przed "faktem dokonanym" - bez przedyskutowania tej sprawy w te i we wte. Szczerze - gdyby mój facet zrobił coś takiego, to wściekłabym się niemiłosiernie.
Właściwie to nie chcę tu straszyć, ale dzięki jego zachowaniu cokolwiek nie zrobisz, będzie źle - powiesz że nie chcesz jeszcze z nim zamieszkać, to on straci zaliczkę i będzie zły, zamieszkasz - postąpisz wbrew sobie.
Wiem, że troche glupio zrobił. Z tym, że zdaje sobie sprawę też z tego że pytał mnie o zdanie. Dużo razy. A nie dałam mu jasnej odpowiedzi. Bo podobał mi się ten pomysł, ale kiedy on zaczał go wdrażać w życie zaczęłam się tego zwyczajnie bać i widzieć złe strony. Tylko nie powiedziałam mu uczciwie co powinien dalej robić. Nie wiem czy wszystkie kobiety tak mają, czy tylko ja jestem tak dziwna
:D