netkobietyWszystkie działy
Psychologia

Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

16 odpowiedzi5 210 wyświetleńzałożony przez milka16, 02.02.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1

Temat: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

cześć. zaczęłam grzebać w necie  o tym jak sobie poradzić z sama sobą, kiedy jest źle.Znalazłam wasza stronkę, zaczęłam czytać i jest efekt:) niby mam jakieś znajomości, te fajniejsze, bliższe i takie, które tylko są.A w związku z tym nikogo, komu mogłabym się wypłakać wyżalić i nakrzyczeć.Nie jestem osobą, która umie mówic o sobie, swoich żalach- umiem sluchać, ale nie umiem mówić:( Od jakiegoś dłuższego czasu, czuje się tak, jakby całe życie przeszło mi przez palce nie pozostawiając żadnego śladu po sobie:( niby jestem młodą? jeszcze osobą, a czuje się... staro, bezużytecznie- ŹLE !może zacznę od początku: 5 lat temu za namową dość dobrej znajomej zdecydowałam się na wyjazd do "przecudnej, wspanialej, kolorowej, bogatej Anglii, z nadzieja na: poprawienie bytu, znalezienia "tego jedynego"i ułożenia sobie życia na całe życie, z perspektywą powrotu do Polski.Początkowa myśl była taka, że zarobie na mieszkanie i wrócę do kraju:) co okazało się totalną obłudą. żyjąc tutaj samotnie i chcąc żyć na w miarę normalnym poziomie, nie jestem w stanie odłożyć wystarczająco dużo, więc żyłam tak sobie z dnia na dzień, pomiędzy dość częstymi wizytami w domu i zastanawianiem się, czy zostać tu czy wracać do kraju:( mam dużego stracha w związku z powrotem- czy znajdę pracę, czy ułożę sobie życie( bo tutaj mi się nie udaje) jak to będzie. Jedynymi osobami, które wierzą w to, że się uda są moi rodzice i bracia, którzy zaoferowali pomoc, a właściwie to co mają mówić.Mam już prawie 32 lata i powinnam być już ustabilizowaną osobą.A ja nadzwyczajnie w świecie, boję się a właściwie to wstydzę wracać po takim długim czasie z niczym. Brak konkretnych oszczędności, męża dzieci, nikogo bliskiego, kto mógłby wesprzeć itd itd...żadnych perspektyw. kiedyś czytałam o takich przypadkach, i nigdy nie pomyślałam, że ja będę w takiej samej sytuacji:(, a jednak życie potrafi zaskakiwać i to nie tylko pozytywnie:( kolejny ból,to moja samotność-nie umiem sobie znaleźć faceta, niby nie jestem jakąś "chodzącą szkarada" ale coś jednak jest nie tak ze mną. Ktoś mi kiedyś powiedział, że mam za miękkie serce a za zbyt twardą d... i mam to co mam, czyli nic. Jakieś trzy lata temu poznałam żonatego bardzo miłego, przystojnego faceta mniej więcej w moim wieku, który zaczął znajomość ze mną od stwierdzenia że dzieje się źle w jego małżeństwie itd... a ja niby bardzo rozsądna dziewczynka oczywiście zaczęłam się z nim spotykać. A że on nigdy na nic nie nalegał, fajnie żartował był zawsze we właściwym miejscu i czasie, po prostu był dla mnie. Między czasie było różnie między nami, bo ja gryzłam sie wyrzutami, że jest żonaty, ma dzieci, że to wstyd itd ,ale zawsze miałam  zielone światełko dla siebie, to że było źle w jego małżeństwie- jego rodzina mieszkała w Polsce, ktoś pojawił się w życiu jego żony itd...Spotykaliśmy się co jakiś czas i było naprawdę miło, mimo że nie było żadnych rewelacji- kwiatków, wyznań miłości i fajerwerków wink- fajne rozmowy, miłe żarty, czułe gesty- było miło:)a po spotkaniach płacz w poduszkę- bo co ja robię?. On był świadomy, tego że się boję, że mam jakieś tam swoje halo.Kilka razy proponował byśmy spróbowali być ze sobą,zamieszkać a ja się bałam osądzenia, że rozbijam rodzinę itd.Tak minęły dwa lata i  nastąpił jego rozwód nie tylko z żoną ale i ze mną.Być może to moja wina, bo nie umiałam, bałam się być z nim w tych, chyba ciężkich chwilach dla niego. Z nikim nigdy nie rozmawiałam o nim, o sobie.On zaczął traktować mnie jak powietrze, nie odbierał telefonów, nie odpisywał- olewał na maxa.Byłam na tyle zła na niego, że pisałam mu różne rzeczy- miłe,niemiłe wzbudzające litość i takie tam podobne,co spowodowało że zapisał mnie na liście rezerwowych.Po rozwodzie nie odpuszcza żadnej, mimo że jest w związku z jakąś dziewczyną spotyka się i ... z innymi, nawet kilka razy ze mną:( ja ciągle wierząc że mogę być z nim.Nie umiem powiedzieć mu NIE! nie wiem czy mnie pokochał ale nie byłam mu obojętną osobą(to wiem od jego dobrego znajomego)-a ja ciągle zakochana i porzucona,w dwóch słowach.Najgorsze jest to, że minął już rok od tych "dramatów" a ja nadal go kocham, nie potrafię zapomnieć, nie potrafię zauważyć kogoś innego- choć nie wiem czy jest nawet ktoś taki. Kilka nie udanych spotkań, a właściwie randek.Nie wiem, czy aż tak bardzo pokazuje po sobie to że myślę o innym,czy jestem taka beznadziejna, bo właściwie to oni odpuszczają sobie mnie.A ja tradycyjnie powrót do domu i płacz w poduszkę, bo  nawet nie potrafię przyznać się do tego że miałam randkę i że gościu sobie mnie odpuścił:( wstydzę się tego i to bardzo.W gronie moich znajomych uchodzę za singielkę z wyboru, zrównoważoną osobę ,zbyt poważnie traktująca życie, mającą jakieś tam pomysły ale to są tylko słowa- brak czynów.a prawda jest taka, że...... po pracy, nieudanych wyjściach, spotkaniach ze znajomymi  itp wracam do swoich czterech ścian i .....płaczę, użalam się nad sobą,:(( naprawde mam już dość!!!!!!! nie chcę być sama, chce mieć męża dzieci dom pracę- chcę normalnie żyć, tak jak wszyscy!!!!tak jest od pół roku, dzień w dzień, noc w noc, cisza, pustka samotność. a do tego codziennego rozmyślania o nim, o życiu, o swojej beznadziejności doszły ostatnio dość poważne problemy w pracy, być może zostanę zwolniona za kilka miesięcy. I w związku z tym wszystkim, sama już nie wiem czy szukać sobie nowej pracy tutaj, czy może lepiej byłoby wrócić do Polski i zacząć żyć od nowa- a tego boję się bardzo, nie wiem czy dam radę zmienić cokolwiek w swoim życiu- beznadziejność górą-niestety nie umiem jej pokonać:(  przepraszam za chaotyczność, ale nie umiem się pozbierać i uporządkować nawet swoich myśli......

2

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

hej...
Bardzo przypominasz mnie i sprzed paru lat i w tej chwili może nawet trochę też..:)Generalnie to widzę że masz problem z decyzyjnością, mam rację..? Nie wolałabyś czasem, aby ktoś zdecydował za Ciebie..? Troszkę Cię tutaj "podszczypuję" ale problem decyzyjności przerabiam na własnym przykładzie. Cały czas się z tym borykam. Ale już jak robię pierwszy krok,to już potem zazwyczaj idzie z górki.
To nie jest tak, że jesteś beznadziejna, beznadziejną się widzisz w swoich oczach. A przecież zobacz: miałaś odwagę wyjechać, szukać pracy tak daleko od domu, jakiś czas już tam jesteś i dajesz radę.To już za czymś przemawia, prawda?
Szkoda, że ja sama dla siebie taka mądra nie jestem...zadaj sobie temat: powrót do domu. Kartkę z zeszytu podziel na pół, po jednej stronie wpisz za, a po drugiej przeciw. I samo Ci wyjdzie zaraz, czy zostać, czy wracać.Co do faceta...musi trafić swój na swego, ja to przerobiłam z wielką dokładnością...Facet w necie poznany, wielka miłość (oczywiście tylko z mojej strony),a teraz to udaje że mnie na ulicy nie widzi.Też cierpiałam, wydawało mi się,że to moja wina, a tak naprawdę to JA SIĘ DLA NIEGO NIE LICZYŁAM. I mogłam stawać na głowie i klaskać uszami, nic by to nie zmieniło. I to nie chodzi o to, żonaty czy nie, nie teraz ta kwestia, chodzi o to, CO i KTO się dla niego liczy. Po prostu.
Ja problem z decyzyjnością miałam od zawsze, do teraz tak jest, że czekam "aż coś zrobi się samo", "albo ktoś zadecyduje za mnie". Uświadomiłam sobie problem dosyć późno, ale podjęłam walkę. Chodzę na terapię do psychologa. Rozłożyłam się na początku tego roku, jak przyszło mi zmienić miejsce pracy, czego za cholerę nie chciałam. W konsekwencji: depresja i leki.
Chwilowo jest lepiej i niech tak pozostanie:)

3

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Wow... Czuję się, jakbym czytała o sobie za kilka lat.
milka16, tak jak Ty jestem osobą, która niełatwo otwiera się przed innymi, nawet przyjaciółkom nie mówię wielu rzeczy, które powinnam. Na szczęście mam siostrę, z którą jestem bardzo blisko i to jedyna osoba na ziemi, przed którą zdradzam swoje myśli. Dzięki temu nie czuję się samotna (na razie...). Zaczyna mnie irytować to, że moje koleżanki są w związkach i planują śluby. Ja nie potrafię wyjść poza krąg pierwszych randek. Trudno nawiązać z kimś głębszą relację, kiedy człowiek się nie otwiera. Coraz częściej myślę o tym, że nadejdzie moment, w którym moja siostra wejdzie w jakiś poważny związek i zostanę sama sobie. Co ja wtedy ze sobą zrobię?! Dlatego rozumiem Twoje poczucie beznadziei.
Według mnie znajomość z tym rozwodnikiem nie przyniesie Ci niczego dobrego. Facet wyrwał się z małżeństwa i gania za spódniczkami, bo teraz mu wolno. Świadczy o tym to, że spotyka się z wieloma kobietami naraz. Ty potrzebujesz stabilizacji, chcesz być dla kogoś jedyna. On szuka flirtu i zabawy. Mijacie się... Chyba nie warto marnować czasu na kogoś, kto nie chce budować czegoś trwałego. W tym samym czasie możesz poznać kogoś z podobnymi dążeniami do Twoich.
Co do powrotu do Polski to tu nikt za Ciebie decyzji nie podejmie. Osobiście nie zastanawiałabym się nad tym, gdzie masz więcej możliwości na "dorobienie się", ale gdzie masz więcej ludzi bliskich sercu. Jeśli więcej bliskich Ci osób masz na obczyźnie to raczej powinnaś tam zostać. jednak jeśli wszyscy Twoi przyjaciele i rodzina mieszkają w Polsce to co Ty jeszcze robisz w UK? wink Źle się czujesz, jesteś samotna - to najlepszy moment na to, żeby otworzyć się przed przyjaciółmi. Powiedz im co czujesz, niech Ci pomogą własną obecnością i zaangażowaniem. Możesz nie mieć faceta, ale to nie znaczy, że jesteś sama. Są ludzie, którym na Tobie zależy smile Trzeba zacząć się otwierać. Jeśli nie zrobisz tego przed bliskimi, jak zdołasz powiedzieć o sobie coś ważnego na randce z obcym facetem. Taka jest moja obecna filozofia - próbuję rozmawiać o wszystkim z przyjaciółkami i oczekuje, że pomoże mi to w nawiązywaniu relacji z innymi big_smile Oby się sprawdziło i obym uporała się z moimi problemami zanim obudzę się sama.
Mam nadzieję, że nie popisałam tu żadnych głupot i że na coś przydadzą Ci się moje wynurzenia...
Powodzenia w podejmowaniu decyzji, i tych dużych, i tych małych wink Pozdrawiam!

4

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

dzięki za słowa wsparcia:) faktycznie mam problem z podejmowaniem decyzji, i w zasadzie wolę, gdy ktoś to zrobi za mnie.Zrobiło mi się troszeczkę "lżej na sercu" po tym moim "wygadaniu się". Chcę popracować nad sobą, tyle że boję się ,że skończy się to tylko na słowach:(

5

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

VIVIEN- dzięki. sama sobie nie zdawałam sprawy z tego jak dobrze jest wyrzucić z siebie, to co boli i "usłyszeć" opinię innych:)

6

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Będziemy się wspierać wzajemnie:) Jak to mówią " w kupie raźniej". Prawda?

7

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Witaj...
Tak naprawdę jesteś bardzo silną osobą...wyjechałaś sama...za pracą i innym zyciem...
Cóż niestety  spotkałaś nie własciwą osobę na swojej drodze...spróbuj  oNim zapomnieć....niestety często wybieramy te najbardziej nie odpowiednie dla nas osoby które nas ranią i krzywdzą...
jeżeli chodzi o powrót...hmm..
tak naprawdę tutaj w Polsce czekają na CIEBIE ludzie  /rodzina/ którzy w Ciebie wierzą i którzy Cię rozumieja...
A co obchodzą Cię inni? ludzie zawsze będą gadac...o czymkolwiek...zwłaszcza Ci którzy nie mają co robić..
Ważna jesteś Ty i TYLKO ty!!!!!!!!!!

8

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Milka.. Nie osadzaj siebie zbyt surowo i nie waz mi się przypominac ze memy 32lata:)  zycie zaczyna sie po 40tce:) a tak serio to jest nas wiecej  bez "męza i poukladanego zycia" .. jedyna stala rzecz u mnie to butelka wina wieczorem (ok przyznam się czasem dwie i więcej)  po prostu powiedz sobie "nie umiem podejmowac decyzji i pokochaj to" masz pewnie wiele pozytywnych cech znajdz je i tez powiedz o nich glosno!  nikt nie jest idealem.. a bron boze nie porónuj się do nikogo.. ja dobrze gotuję moge stac caly dzien w kuchni za to jestem niepoprawną bałaganiarą i ile razy mam "depresję" z powodu  "ja kobieta nie umiem utrzymac porządku w domu" big_smile  dzis mnei to smieszy jutro z tego powodu bede plakac:D  a polonia tam?  wolny facet? jakis portal gdzie mozna kogos poznac na wyjscie do kina?  nie zakladaj z gory "szukam meza"  przestan sie bac! trzymaj kciuki i napisz cos do 32letniej zupelnie niepoukladanej wariatki:)

9

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie
ona32 napisał/a:

Milka.. Nie osadzaj siebie zbyt surowo i nie waz mi się przypominac ze memy 32lata:)  zycie zaczyna sie po 40tce:) a tak serio to jest nas wiecej  bez "męza i poukladanego zycia" .. jedyna stala rzecz u mnie to butelka wina wieczorem (ok przyznam się czasem dwie i więcej)  po prostu powiedz sobie "nie umiem podejmowac decyzji i pokochaj to" masz pewnie wiele pozytywnych cech znajdz je i tez powiedz o nich glosno!  nikt nie jest idealem.. a bron boze nie porónuj się do nikogo.. ja dobrze gotuję moge stac caly dzien w kuchni za to jestem niepoprawną bałaganiarą i ile razy mam "depresję" z powodu  "ja kobieta nie umiem utrzymac porządku w domu" big_smile  dzis mnei to smieszy jutro z tego powodu bede plakac:D  a polonia tam?  wolny facet? jakis portal gdzie mozna kogos poznac na wyjscie do kina?  nie zakladaj z gory "szukam meza"  przestan sie bac! trzymaj kciuki i napisz cos do 32letniej zupelnie niepoukladanej wariatki:)

U mnie też winko... smile
to też jest coś smile

10 Ostatnio edytowany przez Noelle (2011-02-25 15:48:20)

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

tak! nie odmowie sobie tego.. robię to co do mnie nalezy a wieczor moj! na zdrowie! to mi poprawia nastroj a ze zycie cieżkie i ja nie wielbłąd pić muszę:)  wlasnie napisalam do pana cwanego ze nie chce go dzis widziec i ze mozemy spotykac sie na seks.. koniec z gotowaniem praniem obiadkami.. dbaniem o kogos.. zawozeniem tabletek przeciwbolowych na budowe.. dosc.. teraz bede egoistka bez serca! smile

doris hm  zerknelam teraz na twoj profil.. masz gg?  chce Ci cos napisac ale nie na forum  "prywatnie"

masz maila:)

11

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

nie spodziewałam się jakiejkolwiek reakcji na moje bolączki- bo tutaj jedyne, co słyszę to: będzie dobrze:) jesteś sama nie masz problemów takich jak my- , chłopak, dom, mąż, dzieci itd i właściwie to powinnam tryskać szczęściem . Fakt, nie wyżalam się, bo .... nie umiem:( ale te moje znajomości takie właśnie są.Dziewczyny DZIĘKI za każde słowo:)

12

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Oj, Milka16 jaka znowu beznadzieja jestes.?  To , ze masz MARZENIA  to, ze chcesz kochac i byc kochana to, ze chcesz przestac byc samotna to  WIELKA NADZIEJA na zmiany w twoim zyciu.  Nie planowalas tego co gosci w twoim zyciu TERAZ , ale mozesz  ulozyc realny plan tych wszystkich MARZEN i  TESKNOT. Nie uzalaj sie nad SOBA i tym co cie otacza. Poznawaj ludzi na portalach randkowych. Rob to z glowa , aby nie wpakowac sie w jakis nieprzewidziane tarapat. Zmien sposob myslenia z NEGATYWNEGO na POZYTYWNY. Przestan ZLE mowic o sobie. Zacznij sie USMIECHAC nawet jesli to bylby usmiech przez przyslowiowe lzy.  Spotykaj sie z przyjaciolmi. Rozmawiaj o wszystkim , ale jak najmniej o SOBIE. Mysl, ze jestes nieprzecietna osobowoscia i jestes szczesliwa-pisalas , ze nie jestes SZKARADA to powinno ci tez ulatwic zycie. Zadbaj o siebie bardziej niz zwykle. Zacznij naprawde KOCHAC siebie , a wtedy zobaczysz karta sie ODWROCI i przyjdzie prawdziwa  upragniona MILOSC ktora przepedzi twoja SAMOTNOSC. Nie zaszywaj sie w czterech scianach ze swoimi rozmyslaniami o czlowieku ktory tak naprawde nie byl wart twojej przydlugiej milosci. On mial to w nosie , a ty chcesz miec go w SERCU? Jakas farsa. Ale ci nagadalam. Mam nadzieje, ze nie masz mi tego za zle.Poniewaz, kocham ludzi szczesliwych i radosnych , a zal mi tych ktorzy sie drecza i zameczaja uczuciem ich krzywdzacym.Milka16 , zycze ci nieustajacego szczescia , nadzieji i WIELKIEJ MILOSCI  tym razem bez SAMOTNOSCI.

13

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Cześć smile
...ja znowu na forum, ale tym razem inaczej.....
wyrzuciłam z siebie chyba swój największy ból, ból który bezlitośnie "zjadał mnie od środka".Nie potrafię otworzyć się przed konkretnymi osobami, ale znalazłam WAS i tutaj przyszło mi to łatwiej smile) i za to WIELKIE DZIĘKI!
Od tamtego dnia, kiedy zareagowałyście na mój post i napisałyście konkretnie do mnie i tylko do mnie, tych kilka słów, coś jakby pękło we mnie. Zaczęło mi się "lżej żyć"...... dałyście mi światełko w ciemnym i pustym tunelu....:)
Dziewczyny - wielkie, wielkie dzięki:)
MOJE PSYCHOLOŻKI JESTEŚCIE  "THE BEST" !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
                 ....już z odrobiną nadziei na lepsze jutro - milka:)

14

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

I dobrze ze zaczelo ci lzej sie zyc.
I powiem ci tak ty wcale nie jestes beznadziejna.
Powiem ci ze sama na przyklad mam wyrzuty bo ja z zonatym sie przespalam.
Dreczy mnie to od spotkania i od tego zajscia,Wyrzuty powoli zjadaja mnie.
A najgorsze ze musze udawac ze jest wszytsko wporzadku:(

15

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

I dodam jeszcze ze rowniez potraktowal potem to jako chyba zabawe.
Na poczatku dzwonil dzien w dzien pozniej mniej.
Hmm nie ma jak to zabawa czyims kosztem
Ale tobie zycze powodzenia zeby ci sie ulozylo.

16

Odp: Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

A skąd jesteś z uk,mogę spytać?Bo ja tez umieram z samotności tutaj.Mimo,że mam męża i dziecko.Męża prawie nie ma w domu a ja popadam pomału w jakąś depresję.Myślę o powrocie do Polski i mam podobne obawy do Twoich.Znajomych zamiast przybywać to ubywa i ciężko znależć tutaj kogoś odbierającego na podobnych falach.

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Problem z decyzyjnością - wolałabym aby ktoś decydował za mnie

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026