Niewiem co się dzieje... Dlaczego tak jest? Coś ze mną nie tak?
Zacznę od początku(bo mam wrażenie że tu tkwi TO COŚ) byłam z nim dwa lata(w sumie 4lata stracone), gdy miałam 20lat zaszłam w ciąże-nawet nie wiem jak tzn. wiem skąd biorą się dzieci. Byłam załamana nie chciałam tej ciąży, nie wtedy, sudia... cała przyszłość przedemną i co? nagle się uwiązać? On był przeszczęśliwy... ok wszyscy tłumaczyli, urodzisz, pomożemy jakośto będzie... Decyzja podjęta dziecko się urodzi... Szczęście nie trwało długo, w 30tyg ciąży okazało się że dziecko jest chore! Urodzi się niepełnosprawne! Przez okres ciązy pokochałam to maleństwo byłam szczęśliwa że ono będzie. Ale kolejna chwila zwątpienia. Jak to niepełnospawne?! Przecież jestem młoda, zdrowa, wszystkie badania ok i co?! Jedyne zdanie jakie usłyszałam od lakarza. to "wie pani w Polasce rodzi się 1 na 1000 dzieci z przepukliną oponowo-rdzeniową, i sami pomimo XXIwieku nie znamy odpow na pytanie dlaczego tak się dzieje" Świat mi się zawalił! Jak sobie poradze?! Byłam za młoda na dziecko, a tu jeszcze chore dziecko?! Jak dalej będzie wyglądało moje życie?To już koniec na początku?!Mój mąż był cały czas przy mnie cały czas powtarzał,że sobie poradzimy, że damy rade, że przejdziemy przez to... Przestudiowaliśmy neta czytaliśmy dużo o rozszczepie. Wiedzieliśmy, że będzie miała problemy z chodzeniem ale pozatym wszystko będzie ok-tzn tak jak u zdrowych dzieci... 9maja2006 urodziła się Emilka... Matko! to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu! Była taka malutka i tak śliczna... Zabrali mi ją pojechała do Centrum Zdrowia Dziecka. Jedna operacja, druga... po 2,5tygodnia wyszliśmy do domu... Zaczeło się normalne życie... dom, badania, rehabilitacja i codzienna opieka nad maleństwem... Mąż był ale tylko BYŁ!
Tak naprawde wogóle mi niepomagał, nie wspierał, czułam się taka samotna... Zaczeło się jego uciekanie... koledzy piwko, kumple... gdy mała miała 18miesięcy rozstaliśmy się-on nie mógł poradzić sobie ztym że ona jest taka... Nie może na to patrzeć!Na litość Boską przecież to on mnie namawiał! Do tego doszły zdrady kłamstwa...
Teraz w maju Emilka skończy 5lat, ale on jej nie widział od kwietnia zeszłego roku... Nawet alimentów płacić nie raczy! Emilka chodzi do przedszkola, nawet na kursy tańca (grupa mieszana jeden z partnerów chodzący drugi na wózku) jest przeszczęśliwa! Jest wspaniałaym dzieckiem, rozwija się normalnie, nie chodzi-tzn po 2-3godz dziennie w aparacie przy balkoniku, ale główny środek lokomocji to wózek inwalidzki. Jest dla Mnie całym światem!
Teraz zaczyna się mój problem...
Po rozstaniu musiałam się pozbierać, iść do pracy,, dokończyć studia itd. Udało się! Mogę to powiedzieć z pełną świadomością, jestem samodzielną zaradną kobietą będącą w stanie samodzielnie zapewnić utrzymanie sobie i dziecku. Nie jestem fanatyczką, jestem sama, ale nie czuje się gorsza, mniej kobieca czy nie atrakcyjna. Znam swoją wartość w sumie to fajna babka ze Mnie:) Nie potrzebuje faceta, który będzie mnie utrzymywał czy pomogał we wszystkim bo nauczyła się radzić sobie sama...
Ale jak kogoś poznaje to mam jakiegoś pecha! Odkąd roazstałąm się z moim mężem związałam się tylko z jednym facetem-ale to był taki zimny drań-nie liczył się z kobietami-tylko on był centrum świata.
Ale do sedna jak kogoś poznaje to albo trafiam na facetów z sercem na dłoni... Którzy zrobią dla Mnie wszystko... Jakby mogli to na każdym kroku by przepraszali -odpycha mnie od takich...
Ale w drugą stronę działa to tak, że jak się kimś zainteresuje to są właśnie tacy Niegrzeczni chłopcy!
Czy coś ze mną nie tak? Matko boje się zaufać.. Czy na to może mieć wpływ to co zafundował mi mąż? Czy to ja jestem jakaś dziwna...
Dobrze mi samej i nie mam parcia na szukania kogoś na siłę... Ale pzrzcież całe życie nie można być samym...
Chce kochać i być kochaną... A może to nie jeste Mnie dane? Przecież w życiu nie można mieć wszystkiego?
Może nie zasłużyłam na szczęście skoro cały czas dostaje od życia po d...?
Nie licze na odpow, sądze że mało kto wytrwa aby przeczytać cały post...
poprostu musiałam to z siebie wyrzucić, bo jakoś taki mi smutno jest ostatnio