netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Czy ja Zwariowałem ?

17 odpowiedzi4 857 wyświetleńzałożony przez Zakochany93, 31.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy ja Zwariowałem ?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

1

Temat: Czy ja Zwariowałem ?

Drogie Kobiety big_smile
Mam Pewną Historie Opartą na fakach. Zakochałem sie w Kobiecie z dwójką dzieci i mężem dupkiem smile. Mam 18 lat a Moja myszka ma 35 lat. Przyjaźnimy się 2 lata, poznalismy się w internecie i z dnia na dzień coraz bardziej mi imponowała. Byłem dupkiem, piłem, ćpałem, palilem, a ta kobieta otworzyła mi oczy. Duzo rozmawialismy, na poczatku tylko pisalismy potem skeyp a teraz smsy i telefon, co dziennie nawet po 12 godzin i więcej big_smile.  Chodzimy razem spać, nawet załatwiać swoje potrzeby z telefonami. Jak tylko wstajemy to od razu do siebie piszemy. Nawet teraz pisząc ten temat rozmawiamy przez telefon big_smile hihi. Tak wg ten temat jest mojej myszki big_smile bo ja nie zwariowałem, chciałbym z nią życ, byc przy niej ale ona ma wątpliwosci, że nie dam rady, że dzieci będą wytykane palcami. Bardzo sie martwi, mowi że powinienem znaleźc kogos innego, ale ja juz znalazłem. Jestem zakochany i zawsze tak będzie. Mieszkamy ponad 500 km od siebie a mimo to pojechałem do niej i spotkaliśmy się. Kiedy poznałem moją myszke bardziej to od razu wiedzialem ze to ta jedyna. Bałem się, że mnie nie zaakceptuje. Poznałem jej rodzinę, dzieci, poza męzem którego jak zwykle w domu nie było. Byłem u mojej myszki ponad tydzien i czułem się wspaniale. Niestety musiałem wrócić, żeby uregulowac swoje sprawy ale planuję zamieszkac blisko niej. Kocham ją bardzo, a jej dzieci mnie lubią. Jej matka niestety patrzy na mnie jak na bandyte big_smile ale podobno już tak ma wink. Co o tym wszystkim sądzicie mimo, że zapisałem to w wielkim skrócie. Jesli macie jakieś pytania to pisać, bede tu wpadać i myszka moja też big_smile Umieściłem ten post tutaj, ponieważ moja myszka ma wątpliwości, gdyż ja co do swojej miłości nie mam żadnych wątplowości big_smile

2

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Zakochany93 - na twoje pytanie Czy ja Zwariowałem ? - w 100% tak ale w 200% twoja "Myszka" zwariowała. Nie obraź się szczerość na tym forum to podstawa dlatego piszę to co myślę z perspektywy kobiety w wieku "twojej myszki" z mężem i dzieckiem. Jak dla mnie ty jesteś dzieciak któremu imponuje zainteresowanie dojrzałej babki, schlebia ci żę patrzy na ciebie jak na mężczyznę a nie chłopaczka ale różnica 17 lat to przepaść ty żęby móc zostać głową rodziny - gdzie kobieta jest tyle starsz i ma już dzieci musisz jeszcze dorosnąć - jak dla mnie przynajmiej 5 lat i co wtedy ona będzie mieć 40 jej dzieci będą przypuszczam już duże - jak widzisz ten związek bo dla mnie to poraszka!!!!!!!
A co do jej wariactwa to mam nieodparte wrażenie że jesteś dla niej tylko miłym przerywnikiem w nudzie małżeńskiej, jest dumna że mimo swoich lat taki młokos na nią poleciał - zwykła kobieca próżność.
Co do męża dupka to klasyczny przykład mydlenia oczu przez osobę która ma romansik na boku i co ma powiedzieć swojemu kochasiowi że małżeństwo świetne tylko ona czuje się lekko znudzona i potrzebuje adrenaliny.
Według mnie ty ośmieszasz się ale ona robi z siebie głupszą niż ustawa przewiduje. Przykro mi ale dla mnie to żenujące.

3

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Witam, to ja jestem tą "Myszką", konto założone przez zZakochanego abym mogła się również udzielic w jego temacie smile. Rzeczywiście cała ta sytuacja wygląda dośc żenująco, patrząc chociażby na różnicę wieku jaka nas dzieli. Faktem jest, że poznaliśmy się 2 lata temu i mimo życia w dwóch różnych światach oraz mimo różnicy wieku potrafiliśmy odnaleźc wspólny język. Jeśli chodzi o mnie to ujął mnie tym, że mimo młodego wieku można było z nim porozmawiac o wszystkim. Po miesiącu czasu wiedzieliśmy już o sobie praktycznie wszystko (włącznie z ulubionymi kolorami, potrawami itd), co dla mnie było dziwne ponieważ o moim mężu nie wiem nic po 7 latach małżeństwa smile. Przez te 2 lata dał mi dużo ciepła i wsparcia (czego nigdy nie otrzymałam od męża). Ja ze swojej strony starałam się dac mu to samo, ponieważ wiedziałam że na to zasługuje. Mimo wieku okazał się bardziej dojrzały niż większośc facetów po 30-tce. Miał wiele problemów m.in. alkochol, narkotyki, rozboje - wszystko przez złe towarzystwo na jakie był skazany od dziecka. Dzięki swojej dojrzałości i jako takiemu mojemu wsparciu potrafił w ciągu pół roku zerwac ze wszystkim. Dziś sam twierdzi, że był dupkiem i nie wie jak mógł tak postępowac. Starałam się przez ten okres uświadomic mu, że jest inteligentnym i wartościowym człowiekiem, dzięki czemu na dzisiaj ma już masę pięknych planów na przyszłośc. Nigdy nie dałam mu powodu żeby poczuł do mnie coś więcej niż tylko przyjaźń, mimo to od jakiegoś czasu Zakochany93 zaczął marzyc abyśmy byli razem. Pomyślałam, że dobrym wyjściem bedzie jeżeli spotkamy się po tych 2 latach znajomości, co byłoby okazją aby zobaczył, że życie nie jest takie proste jakby mogło się wydawac. Miałam nadzieję, że się wystraszy tej całej odpowiedzialności jaka spada na człowieka w dorosłym zyciu, kiedy są dziec, praca i obowiązki. Poza tym nie jestem obdarowana przez naturę pięknym wygladem na co zwraca szczególną uwagę płec przeciwna tym bardziej w jego wieku, więc byłam pewna że sobie odpuści. Mieszkamy 500km od siebie więc nawet sama odległośc każdego innego,nawet już dojrzałego faceta by wystraszyła. Stało się niestety inaczej, poraz kolejny udało mu się mnie zaskoczyc swoją dojrzałością. Mimo tych kilometrów przyjechał, traktował mnie jak swoją księżniczkę, a moje dzieci za nim szalały. Przez 7 lat małżeństwa mój mąż nie miał tak dobrego kontaktu ze mną czy z naszymi dziecmi jaki Zakochany potrafił nawiązac w ciągu tych kilku dni.
Zakochany93 cały czas twierdzi, że to przeznaczenie nas połączyło, ja jednak nadal staram się mu tłumaczyc, że nasz związek i tak nie miałby przyszłości, chociażby ze względu na różnice wieku, pomijając pozostałe przeciwności losu. Nie przeczę, że uczucie jest, bo byłoby wręcz śmieszne gdyby się coś po tym wszystkim nie pojawiło, w końcu jesteśmy tylko ludźmi. Ja jednak umiem z nim walczyc (miałam 7-letnią praktykę w małżeństwie, gdyż zazwyczaj byłam skazana na samotnośc). Martwię się jednak, że Zakochany sobie z tym wszystkim nie poradzi, dlatego podsunęłam mu link aby założył posta na forum, żeby w końcu uświadomił sobie jak to wszystko widzą inni. Trafnie to ujeła atinasarz, że jest to porażka i żenada z mojej strony, ponieważ czuję się winna i odpowiedzialna za to co teraz czujesz Zakochany93.

4

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Myszka76 - jeżeli naprawdę zależy ci na tym dzieciaku to powinnaś to uciąć jednym precyzyjnym cięciem bez owijania w bawełnę, ten związek nie ma przyszlości nie dziś nie teraz a jak widzisz on po prostu zakochal się jak typowy malolat przekonany że"milośc wszystko zwycięży" ale ty jako dojrzała, doświadczona kobieta powinnaś wiedzieć żę to nie tak i czasem szara rzeczywistość wygasza uczucie i co jemu wtedy zostanie niesmak, stracone życie bo tobie zawsze zostaną dzieci , ustabilizowane życie (takie czy siakie) ale jednak. Myślę że "chwała ci i cześć " że mu pomogłaś odnaleźć drogę ale teraz powinnaś wypuścić go z więzów nawet wbrew sobie samej bo tak będzie najlepiej dla niego i zobaczysz dla ciebie też. Ale ta pewnośc przyjdzie do was z czasem gdy emocje opadną.

5

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Mi sie wydaje, ze to nies sensu, Bo Myszka jest na NIE,z jej postu wnioskuje, ze nie chce sie wiazac z Zakochanym, tylko sie martwi o niego, Bo go rozkochala w sobie.       Zakochany- znam osobiscie pare gdzie on jest 23 lata mlodszy Od niej on 33 ona 55 lat i sa razem juz 11 lat, tez byl maz, dzieci ale milosc przetrwala.Tylko dwoje musi chciec, nie napisze czy sie uda, czy to dobrze czy zle , tylko tyle ze jest to mozliwe.

6

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Samotnosć we dwoje to chyba najgorsza samotność...najbardziej bolesna...
i pewnie dlatego nieświadomie kobieta taka szuka podświadomie kogoś kto otoczy ją opieką nawet tylko wirtualną..

Ból samotnosci jest mniejszy...
A jeżeli chodzi o męża- mało bywa w domu , ale moze dlatego iż pracuje i zarabia na całą waszą rodzinę...może on też jest zmęczony i sflustrowany...ciekawa jestem jaką On miałby historię..

Przecież kiedyś To jego wybrałaś...jego pokochałaś...macie razem dwoje dzieci..czyż nie owoc miłości?

7 Ostatnio edytowany przez Amis (2011-01-31 14:12:45)

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Zakochany mężyzna potrafi wiele zrobic i przeszkody wcale go nie muszą odstraszyć.
Co ja bym radziła?
-ty Myszko -powinnaś sie rozwieść najpierw!
zakonczyć małżeństwo bo to jakies chore -męza nie ma to przyjechał no włąsnie KTO???
-dać sobie dużo czasu-wcale nie jest powiedziane ,ze nie macie szansy-są małżenstwa z większą jeszcze róznicą wieku
-powinnaś wiedzieć ,ze trudy mogą być dla niego nie do pokonania na dłuższą mete-trzeba sie na to przygotować ale żadnej pewności nie masz
-bierzesz odpowiedzialność za niego i to w dużym stopniu-chłopak miał problemy ,teraz może po zerwanie skonczyć sie powrotem ,mam nadzieję ,ze nie
-problemy z akceptacja przez rodzinę ,znajomych ale to już mniejszy problem i z czasem wszystko sie układa a sensacja przestaje być sensacją
-tak wiec ja najpierw zabrałabym sie za pożądki w swoim życiu ,pozostała przy kontakcie skoro tak wam dobrze i czekała co czas przyniesie.
pozdrawiam i życzę wam mądrych wyborów:)

8

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Atinasarz nikt mi oczu nie mydli big_smile myszka mnie odpycha od siebie i mówi, że sobie zmarnuje życie, ale życie z nią, chociaż wiem, że nie będzie lekkie i popadanie w rutyne to i tak będzie Piękne, bo będziemy razem. Kocham ją mimo tego że jest starsza, bo to nie jest żaden problem. Ona nie chce się rozwodzić bo i tak jest sama czy z papierem czy bez, a w nowe związki nie chce wchodzic ze względu na dzieci.

Mimo to wierzę w przeznaczenie, bo wielkim fartem na siebie trafiliśmy i na dodatek moja matka poznała faceta, który mieszka 60km od mojej Myszki. Wyprowadziła się do niego, a ja dostałem propozycję przeprowadzenia się do nich. To wszystko jest dziwne ale i Piękne big_smile Kocham swoją Myszkę i jestem gotowy dla niej zrobic wszystko. Tak czy inaczej planuję się przeprowadzic aby byc bliżej.

9 Ostatnio edytowany przez Myszka76 (2011-02-04 11:54:37)

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

DORIS2727 ja sama nie wiem jaką on by miał historię bo tak właściwie nie znam tego człowieka. Nie potrafię do niego dotrzeć, nie umiem z nim rozmawiać. Kiedy do niego mówię to nawet nie wykazuje zainteresowania i albo milczy albo coś burknie albo mówi po prostu "nie wiem". Rzeczywiście pracuje na rodzinę, tego nie zaprzeczam. Tylko czy jest to normalne, że mając pracę 45 minut jazdy autem od nas nie potrafił do tej pory z nami zamieszkać? Przyjeżdża raz na kilka dni lub tygodni mieszkając w międzyczasie u matki. Dojeżdża do nas pociągiem co zajmuje mu ponad 3h i jeszcze nie zawsze ma połączenia. Prosiłam go masę razy żeby zrobił prawo jazdy (samochód jako taki mamy bo mam prawko i zawożę codziennie dzieciaki do szłoły i przedszkola). Twierdził, że mu się prawa jazdy nie opłaca robić. Poza tym jego matka uważa że gdyby codziennie dojeżdżał do nas to by się wykończył bo ma zbyt odpowiedzialną pracę (jest maszynistą). Niestety te słowa usłyszałam dopiero po ślubie, a wcześniej łudziłam się że dla mnie będzie w stanie nawet zmienić pracę tongue. Na miejscu mamy piękne warunki na założenie własnej działalności, tylko co ja mogę z 2 małych dzieci na dzisiaj sama zdziałać? Na mojego męża niestety na 100% nie miałam co liczyć.

Mój mąż był pierwszym i jedynym moim partnerem, ponieważ wcześniej nie interesowały mnie związki. Być może wpływ miała na to przykra sytuacja jakiej zaznałam ze strony płci przeciwnej jako nastolatka. Był spokojny i byłam pewna, że nie będzie w stanie zrobić mi fizycznej krzywdy, jednak nie spodziewałam się że może ucierpieć moja psychika. Przez kilka lat tkwiłam w takim związku będąc pewna, że właśnie tak powinno być. Niestety coraz bardziej dopadał mnie dół i samotność, czego nawet nie byłam świadoma, bo zawsze szukałam sobie dodtakowych zajęć, zarywałam noce żeby nie myśleć bo spać i tak sie nie dawało. Kiedy byłam na urlopach macierzyńskim i wychowawczym to w dzień zajmowałam się dziećmi a w nocy dorabiałam sobie szydełkując, robiąc strony itd. Dzięki temu czułam się lepiej. Trwało to do czasu kiedy siadły mi stawy w rękach ponieważ wyrabiałam masę szydełkowych prac już na konkretne zamówienia. Nie mogłam pracować więc zaczęłam szukać czegoś innego. Więcej przesiadywałam w sieci, tam nawiązałam nowe kontakty, zaczęły się też gry online (myślę że jakiś czas nawet byłam uzależniona), w których poznawałam nowych ludzi ale i tak kontakty sie urywały.Tak też poznałam Zakochanego93, jednak ten kontakt jakoś do dziś trwa wink. Dopiero dzięki znajomości z Zakochanym uświadomiłam sobie, że mój związek jest chory. Inaczej nadal tkwiłabym w tym wciąż szukając odpowiedzi na moje ciągłe złe samopoczucie, flustracje i brak spełnienia. Ze strony męża nigdy nie otrzymałam wsparcia emocjonalnego, przyjaźni, czy chociażby jednego niezobowiązującego dobrego gestu. Za każdy dobry gest zawsze oczekiwał czegoś w zamian a dokładniej sexu. Kiedy odmawiałam to nigdy nie spytał się dlaczego, tylko się obrażał. Jego wizyty wyglądaja tak, że przyjeżdża, posprząta, zrobi pranie nawet jeśli nie ma pełnej pralki (oczywiście zawsze narzeka, że wszystko musi robić, że zawsze mam syf itd), a wieczorem oczekuje żony gotowej na sex. Napiszę tu drobne sprostowanie co do jego sprzątania, że poprawia po mnie, nawet kiedy ja to wcześniej zrobię. Wygląda to mniej więcej tak, ze przywożę go z PKP, on przebiera sie w dres i nie bacząc czy jest czysto czy nie po prostu odkurza albo zamiata i myje podłogi. Nie ma tego że usiądzie ze mną, przytuli, porozmawia, przecież nawet jakby było brudno to może to poczekać sad Po tym wszystkim uważa, że spełnił swój obowiązek małżeński i potem dziwi się, że odmawiam mu sexu... Właściwie to czuję się przy nim jak jedna wielka dziura, w którą może sobie powsadzać sad . Dobra na razie dość tych narzekań, bo wiele mogłabym jeszcze pisać...

Z góry przepraszam za takie żale, bo w końcu wątek nie dotyczy mojego małżeństwa, ale wczoraj dowiedziałam się od mojej matki, że mój mąż umówił się z jakąś jej znajomą przez portal randkowy na spotkanie i ona go rozpoznała. Właściwie jest to mi już obojętne bo i tak nic już właściwie nie czuję do tego człowieka, ale mam żal, że robi taki wstyd moim dzieciom... Skoro już musi się spotykać to mógłby to zrobić w swoim mieście - tam gdzie mieszka i tam gdzie jest zameldowany hmm.

10

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Myszko jest ci zal bo robi wstyd dzieciakom, ale ty robisz dokladnie to samo, umawiajac sie z Zakochanym, czyz nie?..
Ja mysle, ze ty kochasz meza, tylko nie dostajesz od niego tego ciepla i milosci, ale gdyby tylko sie zmienil, zmienilabys podejscie do tej sprawy, moze pozormawiaj z nim?.. na sile! skoro nie chce sluchac.. zapros go gdzies, i niech sie decyduje, czy chce byc z toba, bo do konca swiata czekac na niego nie bedziesz..

11

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Nie jest mi go żal tylko mam do niego żal. Nie mam zamiaru już walczyć o ten związek, bo ja nie czuje do tego człowieka już nic i jest mi on po prostu obojętny. Tkwię w tym tylko ze względu na dzieci i na tą chwilę nie mam zamiaru z nikim innym budować niczego bo wiem, że to i tak nie ma sensu. Na pewno część jest mojej winy, bo nie potrafiłam mu dać tego czego chciał a zależało mu głownie na sexie ( nie na mnie ). Mi zależało na wzajemnej przyjaźni, wsparciu, miłości, a sex nie był nigdy dla mnie istotny. Skoro nawzajem nie potrafimy sobie dać tego czego oczekujemy od drugiej osoby to nie widzę sensu żeby trwac w tym na siłę. Co do Zakochanego to jesteśmy przyjaciólmi a na związki ma jeszcze czas, co cały czas staram mu się uświadomić.

12

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Moje zdanie jest takie, że wiek nie przekreśla żadnego związku. Bardziej mnie smuci wypowiedź Myszka76 że nie chce z nim tworzyć związku. To przykre. Bo Zakochany93 wykazał z tego co oboje piszecie swoją dorosłość. Nie tylko patrzy z punktu swojego zaspokojenia. Tylko troszczy się o was ( Ciebie i dzieci). To Myszka76 pokazała mu sens życia. Wyciągnęła z problemów. I co najważniejsze dała mu zapewne ciepło i to co kobieta może dać facetowi. Niepokoi mnie to rozkochanie Zakochany93 w Myszka76. Może się to źle skończyć. Jeżeli Myszka76 nie rozwiedzie się i nie uporządkuje swojego życia. To zrani nie tylko siebie, swoje dzieci ale i Zakochany93. Może przez to dojść do tragedii. Nie popieram gry na dwa fronty. Sam jestem w podobnej sytuacji jak Zakochany93  z tą różnica że między nami jest rok różnicy. Jeżeli Myszka76 nie zamierzasz zakończyć tego związku z mężem i związać się z Zakochany93. To zerwij ten związek z Zakochany93 . Tylko Myszka76 tego nie zrobisz. Bo wie że straci przyjaciela, osobę do rozmów i zrozumienia. A tego nie che. Więc będziesz to ciągła w nieskończoność. A  Zakochany93 jest zakochany i trzeźwo nie patrzy. I z czasem się rozczaruje. A Myszka76 na swoje usprawiedliwienie powie że nic mu nie obiecywała. Ale zapomina że nie zakończenie tego związku daje mu podstawy ( złudne) do wiary w to że kiedyś będziecie razem. Kibicuję Wam i życzę trafnych decyzji w podejmowaniu wyborów.

13

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Zakochany ma jeszcze masę spraw do uregulowania o czym sam pisał. Poza tym tak jak pisałam wyżej ma czas na związki i powinien się skupić w tej chwili na swoich problemach aby je rozwiązać. Będę przy nim jako przyjaciel żeby nie stracił wiary w siebie, ale na tą chwilę nie mogę mu dać nic więcej, czego jest świadomy bo mu to w kółko wałkuję smile. Nie wiem co przyniesie przyszłość, być może nie przyniesie żadnych rozczarowań i po prostu mu minie. Staram się teraz nie angażować żeby nie stracić nad wszystkim kontroli, bo za moje błędy zapłacą głównie dzieci. To, że w tej chwili nie chcę się z nikim wiązać nie przekreśla faktu że kiedyś być może przyjdzie na to czas. Jednak ani ja ani on nie jesteśmy na to gotowi żeby żyć razem. Aktualnie wzajemnie się wspieramy i myślę, że to jest w tym wszystkim teraz najważniejsze i najbardziej nam potrzebne. Jeżeli Zakochany na prawdę kocha dojrzałą miłością to myślę, że będzie w stanie poczekać, a jeżeli to tylko zauroczenie albo jak to ktoś napisał "zakochanie małolata" to mu po prostu minie ...

14

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Ja po prostu pojąć nie mogę jak można..tak długo być z człowiekiem...który jest jak gość w domu...
Jak mogłaś pozwolić aby On tak Cię nie szanował...Ciebie i dzieci????
Nie wyobrażam sobie takiego życia...w małżeństwie a jednak samotnego...

Skoro nic dla Ciebie nie znaczy - i odpadają najczęśzcze argumenty a więc:
dzieci, rodzina, przywiązanie...
To dlaczego od niego nie odejdziesz?

A skoro nie chcesz...i taki ,,związek'' Ci pasuje... To..powinnaś..dać mozliwosć normalnego życia Zakochanemu...bo jak wiesz...ile byś nie wałkowała, że to Tylko przyjazń...wiesz już że on Cię kocha...
A za miłość trzeba wziąść odpowiedzialność...

15

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

DORIS ja cały czas byłam pewna, że tak ma być i że ze mną jest coś nie tak. Dopiero jak zaczęłam więcej rozmawiać z Zakochanym doszło do mnie, że moje małżeństwo jest chore. Dziwne było dla mnie to, że Zakochanego interesuje nawet to jakie lubię kolory czy jakie lubię przyprawy itd... To są takie drobiazgi ale tak ważne...

Co do odejścia to jest to tylko kwestią czasu i sprawy formalne, załatwić to można w każdej chwili.

16

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

A ja będę czekać na Swoją myszkę do puki nie będzie gotowa Kocham ją i tak zamieszkam blisko niej to będziemy się widzieć częściej , chce żeby jej rodzina mnie za akceptowała głównie chodzi o Myszki Mamusie smile ale myślę że z czasem mnie za akceptuje , zobaczy że się staram . Moja myszka jest bardzo dobrą kobietą przez tyle lat wychowała sama dwójkę Wspaniałych dzieci , na prawdę trzeba być Kimś  ... Wracając do jej męża jak wy byście się czuli czuli jak wasz mąż by do dzieci mówił coś brzydkiego o Matce ... Może wam myszka powie jak on się zachowuje , serce mi pęka że Ktoś tak wspaniały jak Moja myszka musiała sobie uświadamiać że jest dobrze i że tak być musi ...

17 Ostatnio edytowany przez Fumiko (2011-03-20 21:35:22)

Odp: Czy ja Zwariowałem ?

Myszka79 - co Cię trzyma przy mężu?

a już wiem - dzieci ...ale to jest tak jak pisała Doris2727 -"Samotnosć we dwoje to chyba najgorsza samotność...najbardziej bolesna"
Jesteś uczciwa wobec zakochany93 i on powinien uszanować to że w jego osobie widzisz prawdziwego przyjaciela.To właśnie z takiej relacji "wyrasta" prawdziwa miłość -i moim zdaniem nie ma co przyspieszać.

Moim zdaniem to co Wam się przytrafiło jest piękne - potrzebowaliście siebie,każde z Was pod wpływem tego drugiego zmienia swoje życie - na lepsze - może to miłość?

Nie pisz posta pod postem. Używaj opcji "edytuj". Moderatorka Fumiko

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy ja Zwariowałem ?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026