Tak jak w temacie, mam mały problem. Z moją psiapsiółą znamy się juz dobrych parę lat. Różnie między nami było, ale zawsze mogłyśmy na siebie liczyć. No i teraz też chciałaby abym pomogła jej w rozwiązaniu małżeńskich problemów. Nadomiar złego jej mąż też do mnie dzwoni chce pogadać ( ogólnie nie ma znajomych, właściwie to nigdy nie miał takiego kumpla z którym mógły isć na piwo i sie wygadac). Oczywiście i jedno i drugie nie chce abym mówiła, ze ze mną gadali i chcą, abym im dała rozwiązanie podane na tacy. Rozumiem ich, ale szczerze powiedziawszy nie chce brac odpowiedzialności za ich zycie moge ich wysłuchac ale nie chce doradzac zeby potem nie wyszło, że np. to ja im małżenstwo przez moje rady rozwaliła. Ona nie pracuje , zawsze sprzata (pedantka), gotuje, szuka pracy ale nie moze znaleźc do tego sporo przytyła i czuje sie źle ze samą sobą. A jej mąż to poprostu lubi ja wkurzac jakimiś głupimi docinkami, chociaz wie ze tego nie lubi i czasami na serio przesadza, ale i jej reakcja czasami jest nad wyraz przesadzona. Choć głupi przykład. Ostatnio siedzimy w trójke u nich na piwie i jemu sie troche wylało przy otwieraniu z czego wyszła taka awantura ze chciałam uciekac. Potem tylko zartowałam ze musze uwazac bo jeszcze ja opieprz dostane. Trudno mi tu opowiadac całe ich zycie bo było by tego mnóstwo a sa po ślubie 1,5 roku. P. ma żal do mojej przyjaciółki ze wywleka ich sprawy na swiatło dzienne (rozmowa ze mną np.) i że wszyscy wiedza co sie u nich dzieje. Ona nie umie z nim normalnie rozmawiac, bo z kazdej rozmowy wychodzi kłótnia. I w tym wszystkim ja czuje sie jak miedzy młotem a kowadłem. Powiedzcie jak pomóc znajomym, aby nie zaszkodzic bardziej niz pomóc. Co doradzić i czy wogóle? nie chce tez odpowiedziec ze sa to wasze problemy i stawiacie mnie w niezlrecznej sytuacji karzac wam doradzac, bo chce im pomóc, ale nie brac odpowiedzialności za decyzje, które [po moich radach podejmą??HELLLPPPP..... dzisiaj po pracy najpierw widze sie z P. bo chce pogadac, potem z A. tez chce pogadac:////
Podobne tematy
małżeństwo zniszczlo ich związek. pogadaj z bojgiem i poradź im niech pogadają ze sobą. nie maja jeszcze dzieci więc niech się zastanowią teraz nad swoim związekiem, czy jest jeszce co naprawiać zanim zabrna za daleko.
Wyślij ich na terapię małżeńską ![]()
Nie możesz im doradzać bo nie jesteś obiektywna w tej sytuacji, za długo się znacie, więc wyślij ich do specjalisty ![]()
Tutaj akurat poradnia nie wchodzi w gre poniewaz uwazaja ze za krótko sa małzenstwem i nie jest im to potrzebne. No cóż tesciowa kaze im sie pogodzic w łóżku tylko jak isc do łóżka z kims kto nazwał cie gnojem itp, albo pchną cię na łóżko (to akurat ona). Nie wiem czy nie byłabym obiektywna,bo owszem z A. znamy sie długo, ale z P. sie lepiej dogadujemy. CZasami nawet smiejemy sie miedzy sobą, że powinnysmy sie pozamieniac na facetów, bo ja lepiej rozumiemm sie z P.,a ona nadaje na podobnych falach z moim facetem.
Wiesz co oni sa malzenstwem i mysle ze Ty nie powinnas sie w ogole w to wtracac. Oni swoje problemy sami powinni zalatwic i jezeli sami z tym sie nie uporaja to i Ty napewno im nie pomozesz a wrecz przeciwnie mozesz zaszkodzic. Po co w to sie pchac po prostu im to powiedziec i juz. Bo kto jak kto ale moim zdaniem zadna przyjaciolka nie powinna wtracac sie w takie sprawy.