Mam 38l-a mam wrażenie że matka ma mnie za bezmyślną,czasami nazywa mnie nierobem-(tak mówi za plecami,do mojego ojczyma który potem mi to przekazuję ,jak się pokłócą),a tak mówi mi że jestem znerwicowana,taka biedna i wogóle ile mi to ona pomaga,że powinnam być jej wdzięczna,robic tak jak jej to wydaje sie najlepiej.Cokowiek zrobię zawsze ma jakieś wyrzuty,według mamy to życie polega na poświęcaniu się, mam syna 12l i to jemu mam poświęcać swój czas.Jak w niedzielę idziemy do znajomych i wspomnę o tym mamie to bardzo często słyszę---a po co?, już was nosi, posiedź z dzieckiem------tylko że ja to robię codziennie,gotuję,sprzątam,jak syn ma klasówki to ja ślęczę z nim nad ksiązkami,przepytuję,sprawdzam czy dobrze odrobił, uważam że jest zadbany i dopilnowany.Według mamy nie powinien chodzić do kolegów ,bo to nic dobrego z tego nie bedzie, kiedyś moj syn w piątek poszedł do kolegi z klasy do domu ,pozwoliłam bowiem to już wolne ,wiedziałam gdzie jest,ale na cały fakt babcia zadzwoniła do wnuczka i była zszokwana ,zadzwoniła do mnie,z pretensjami --co ja sobie wyobrażam, jak tak można, czy ja wogółe wiem gdzie jest dziecko----no cóż ,w takich chwilach opadają mi ręce, nie mogę tego słuchac-----------często odsuwam słuchawkę--jak się wygada to jej ulży , a ja nie słucham i się nie denerwuję, no i sama jej coś nie palnę------------tu już nie skutkują rozmowy, bo w końcu coś powiem i wielki gniew. Tak samo tyczy się mojego męża , mam wrażenie że znosi go bo musi ,jesteśmy 15 lat po ślubie, i jak to w małżęstwie są różne okresy raz tak raz tak, mamy impulsywne charaktery ,ale jakoś się dogadujemy, zreszta prawie codziennie słyszę od mężą że mnie kocha ,no jak w zyciu czasem z miodem miesza się gorycz, moj mąż czasem jest za szczery ,nigdy nie owija w bawełnę , raz mi powie---------kochanie ,wyglądasz ślicznie,ładnie wyglądasz-----------no a ostatnio powiedział przy mamie--------mamo, niech mama powie --że w tych spodniach moja żona wygląda okropnie,ma wielką d...pe, --- matka znieruchomiała i wiedziałam ze wykorzysta to wkrótce pzeciwko niemu---chociaż i mi było przykro, ale ja go znam zawsze mowił to co myśli, nie jest typem obudnika.Ale moja historia dotyczy innej sprawy----prowadzę sklepik ,jednak chyba niedługo go zamknę, bo jest krucho, utargi 60-150 zł teraz na dniach, cały tamten rok też lichy ledwo wyrabiam na opłaty, mama wie że się martwie, czasem pomaga mi finansowo, ale w zamian wymaga robienia tak jak to ona uważa----------może dodam że mąż też ma sklepy--ale w tych czasach i on kuleje, dlatego tez od 3 m-cy pracuje dodatkowo---i ma zasadę nie przejmowac sie ,jakos będzie, lubi tez wyjeżdżać, zimą na narty, a latem gdzies nad ciepłe morze---------nidy nie są to wymyślne wakacje --ale 3-4 tys, trzeba wydac, mamę wtedy tafia szlak---nazywa mnie bezmyślną i głupią, ze tak wydajemy pieniądze, zawsze składaliśmy sie na poł, bo kazde z nas zarabiało , teraz jest krucho i sama rozmawiałam z mężem że ten rok to chyba trzeba sfolgowac, ale on na to ze po to jest życie--a on jest starszy o 9l i nie wie co bedzie kiedyś,moze choroba dopanie,a pieniędzy do grobu nie zabierze--------------na początku ustaliłam że ja nie jadę, tylko on i syn,ale teraz maż mnie namowił,powiedział ze dobrze zarobił w grudniu i ze stawia nam wyjazd----tak tylko że jak powiedzialam to mamie to widziałam jak zapaliła jej sie czerwona lampka i bucha parą----opieprzyła mnie,odstawiła jakąś histerię, zadzwoniła do męzą,oberwał za wszystko, nawet za sprawy nie dotyczace wyjazdu, --a mi powiedziała tak -------------A CO--JESTEŚ JEGO KOCHANKĄ ZEBY FUNDOWAŁ CI WYJAZD-----zbaraniałam ,co ma piernik do wiaraka. Właśnie jak gdzieś jadę ona zawsze odstawia jakiś numer,a pomaga mi w sklepie i czasem zastepuje pracownicę ,której 1-2 x nie ma w tygodniu ,bo u mnie jest tylko w określone dni, i mama ma pole do popisu , staje okoniem i ma focha, rozgaduje po rodzinie jaka to ja wyrodna córka, że się jej nie słucham, jaka jestem niemądra, i nierób bo tylko latanie mi w głowie-----------dopowiem tez że choruję od 3 l ,na coś co wygląda na nerwice,,choc neurolog swierdzł to jako zespoł skroniowy--inaczej bardzo lekka postac padaczki skroniowej---na obecny czas to zostalo nazwane ---zawroty głowy niewiadomego pochodzenia----------i jak oczywiście w/g mamy mam to przez mężą-----a wogóle to nasiliło sie po śmierci mojej kochanej babci---zal po jej śmierci noszę jeszcze w sercu ----a druga sprawa to donos na mojego mężą przez życzliwego klienta --mieliśmy wizytę policji w domu---maż i ja trzęslismy sie jak galerety ,on tez przeżył to bardzo,ale jest większym optymistą i otrzepał sie z tego , a ja skończyłam jak skończyłam--z jakimś paskudztwem które utrudnia mi zycie-----dlatego teraz moj Andrzej mowi zebym jechała,odprężę sie ,połazimy ,pozjeżdżąmy ----a dodam że jadą też teściowie - i wiedzą ze z kasą KRUCHO!! u nas---ale nawet sama tesciowa mi powiedziałą---JEDŹ DZIECIAKU ,CO TU ZOSTANIESZ I BĘDZIESZ ROZMYŚLAĆ --- a mama tak mnie znegowała, że mam takiego doła i nie wiem jak postąpić------rozsadnie zostac, bo trzeba zrobić opłaty, a z drugiej strony wiem że będę ryczeć jak zostanę sama w domu , wiec jaką obrać drogę, czy naprawdę zrobię źle jak pojadę
Podobne tematy
Atenas1972 pakuj walizkę i jedz z mężem!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nawet nie zastanawiaj się czy powinnaś pojechac i co powie mama.
Jesteś osobą dorosłą i wiesz co robisz. Mama próbuje rządzić twoim życiem i traktuje cie jak gówniarza. Przede wszystkim myśl o sobie i swojej rodzinie. Nie możesz cały czas robić tak jak ona chce bo w końcu ucierpi na tym twoje małżeństwo.
Powiedz mamie dosadnie że jesteś bardzo wdzięczna za jej pomoc i wszystko co dla Ciebie robiła ale jesteś dorosła i sama odpowiadasz za swoje życie i nie tłumacz się jej ze swoich decyzji (a dlaczego, a po co).
A co do sklepu czy nie lepiej go zamknąć i znaleźć sobie jakąś prace i być niezależną finansowo i psychicznie od mamy???
3 2011-01-25 23:12:34 Ostatnio edytowany przez katbe (2011-01-25 23:17:29)
powiedz mamie, że wyjazd zalecił ci lekarz... i niech to będzie początek odcinania pępowiny...
poważnie, dla twojego zdrowia jedź!
każdemu należy się odpoczynek, a ty potrzebujesz go bardziej niż wszyscy....
czy ty mieszkasz z mamą w jednym domu? (bo nie doczytałam)
Dzieki za wsparcie, ale ciągle mam watpliwości, trochę mam obawy bo niestety matka ma jakąś dziwną moc w swoich słowach, i z reguły jak mi cos dowali to później się sprawdza, może to zabrzmi dziwnie i zabobonnie ,ale po kazdym wyjeździe mam przechlapane, odrazu mam tysiąc problemów ,dziwnych przykrych przypadków----a przeważnie są one okupione sprzeciwem matki, nie wiem to poprostu działa jak przekleństwo ----wierzę bo sama mam taki jęzor że czasem coś palnę a się sprawdza. A co do mieszkania mamy swoje, już jako młode małżeństwo mieszkaliśmy oddzielnie, a od 12 lat mamy sWoje kąty, zapracowane cięzko przez męża i bez niczyjej łaski ---i boli mnie to bo matka wytyka mi że córka ojczyma wychowała dwoje dzieci i dom wybudowali---a ja co ---w takich chwilach jest mi przykro ,na tamte czasy kiedy kupowaliśmy mieszkanie,kupiłabym dom, ale moj Andrzej nie nadaje się do domu to nie majster klepka, dla niego dom to kula,pogubiłby sie a ja sama bym latała po chałupie i pilnowała wszystkiego, a tak mam 75m i jest dobrze, no ale cóż mamusi nie dogodziłam, bo ja nic nie warta ,nawet studiów nie skończyłam jak se wymysliła, z wykształcenia jestem pielęgniarką dyplomowaną, ale w zawodzie nie pracowałam bo zawsze byliśmy na swoim i maż mówił a co się będziesz po dyżurach obijać, no tylko wtedy nas było stać na to ,bym była w domu, i to był mój błąd ,bo teraz jestem juz w swoich latach i perspektywy marne, moje miasto to ubogi rynek pracy,wiec datego czarno wszystko widzę, teraz zapisałam się na kurs opiekuna medycznego ,ale to aż 2 lata nauki ........Wiem że jak wyjadę to myśli pojadą ze mną i tak bedę się zamartwiac ,boże jak bardzo bym chciala miec charakter męża --który mowi olać to -jakoś to bedzie ,a ja nie umiem ,nie umiem TAK!!!!!!!!!!!!!!!!!
a słyszałaś coś kiedyś o pozytywnym myśleniu???
na moje oko to jak ktoś myśli o problemach to je sobie po prostu przyciąga....
nic ci tu nikt nie pomoże jak ty chcesz zrobić dobrze i mamie i sobie....
będę trzymać kciuki żebyś chwilowo "ogłuchła" na zarzuty mamy....
atenas1972- Może sie mylę ale jedyną myśla jaka mi przyszła po przeczytaniu Twojego posta to jest- Sprzedać, zamiemić mieszkanie i wyjechać do innego miasta. Odizolować się od zaborczej matki! Powiedzieć dość! To Twoje i Twojego męża życie! Popatrz masz nerwice, mąż też łatwo nie ma, a mamuśka chce rządzić manipulować sterować Wami na wszystkie strony. Po co jej się tłumaczysz, opowiadasz o wszystkim co się dzieje w Twoim domu? To jest Wasz świat i tylko gdy Ty pozwolisz i poprosisz ją o radę to może jej udzielić. Takie życie nie jest normalne, jak najdalej od zaborczej matki! To jest moje zdanie, życzę Ci dużo cierpliwości; może jakiś psycholog by pomógł.
A NA WAKACJE JEDZ ANI SIĘ NIE WAHAJ I BAW SIĘ DOBRZE ![]()
No na sprzedaż mieszkania to chyba się nie zdobędę:))))), uwielbiam OLSZTYN,jest piekny, lubię swoich znajomych, kocham swoją działkę,po której latam z motyką:)), wiec wyjaz to odpada, zagubiłabym się w innym miescie, a poza tym oboje jestesmy jedynakami, wiem że dla rodziców to by był ogromny bół, i chociaz gderaja różne rzeczym to i tak im się należy szacunek, a taka, pobłazliwa dla mamy nie jestem , bo ostatnio jak mi nagadała to pokazałam jej drzwi i oprzytomniała, czasem mnie tak bierze pod włos, kiedys mnie szantazowała że sobie coś zrobi----to ja jej na to ---sznurek czy kamień wolisz-----------wywaliła na mnie oczy ,ale od tamtej pory takich głupot mi juz nie wciska, no korci mnie ten wyjazd ,bo i ciuchy sobie kupiłam ,no wiecie takie sweterki z motywami górskimi---usprawiedliwię się używane ,na aukcji ----ale humorek mi się poprawił---mam ,jeszcze 2 dni na przemyslenia, tylko że jak idę do swojego sklepu i na cały dzień mam 40 zł i powiedźcie czy nie rozsądniej siedzieć na d.... i nie myleć o wojażach, bo ja często męża nazywam PIOTRUSIEM PANEM a sama zachowuję się nie lepiej ........ jadąc----------------ale korci , korci...
Musisz wyznaczyć granice której nie wolno nikomu przekroczyć, inaczej zawsze będzie chaos w Twoim domu. Myślisz ze jak zostaniesz w domu to zmieni się Twoja sytuacja finansowa? Tobie potrzebny odpoczynek, zakomunikuj o tym mamie i nie tłumacz się. Masz 38 lat !!! To Twoje życie