netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

10 odpowiedzi3 192 wyświetleniazałożony przez emienm, 23.01.2011

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 11 ]

1

Temat: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Witam,

Chciałem opowiedzieć swoja historię

Poznałem kobietę pokochałem za nauszniki na uszach..-)

zwiazek bardzo krótki dziwny dostarczający emocji nie do ogarnięcia

Kobieta bardzo zamknięta, schowana w skorupie do której powoli pozwalała mi dotrzeć, chyba zabrakło trochę czasu  gdy ja poznałem była w moim zdaniem w jakieś emocjionalnej hustawce tłumaczyła to nieszcześliwym zwiazkiem ( pierwsza miłość 5 lat ) rozwodem rodziców bezsensem życia, mała miejscowść problemy z pracą

pojawiłem się ja starszy po rozwodzie $

i zaczeła sie otwierac dla mnie była myslę dziś z perspektywy czasu kimś komu bardzo chciałem pomóc a może sam sobie

chyba mam jakos zła ceche nadopiekunczosci albo niedojrzalosci

rozczulała mnie kiedy mówła nie jestem ładna jestem do kitu poszukaj sobie kogos lepszego, myslalem przejdzie jej

nie zdarzyliśmy sie poznac do konca bardzo kochalem ona tez tak mowila chociaz twierdzila ze nie potrafi juz pokochac ze nei chce byc zraniona wiedzialem ze bedzie trudno ale nie ze az tak wytrzymalem dlugo

generalnie faceci bardziej emocjionalnie podchodza do zwiazkow do parterek sa od nich bardziej uzaleznieni


wracam do tematu

ciąża

moja ogromna radość jej też pierwsze tygodnie to plany biała suknia ślub

do momentu gdy wkroczyli rodzice jej

pojawil sie placz, zamykanie w sobie, nie chcial sie ze mna spotykac, a jak juz to byla zlosliwa plakala wymyslala jakies historie zaczynalo to byc wszystko dziwne dla mnie

bylo tlumaczenie, hormony

z punktu widzenia jej rodziny:


że rozwodnik ( cywilny ) starszy ( 7 lat) $ chyba tlukli jej do glowy  ze on potrzebuje tylko zabrać Ci dziecko i kapnąc


nie rozumiem napewno psychiki kobiety

Ona nie potrafiła zając własnego zdania mi sie wydaje że kierowała nia matka

zwiazek został doprowadzony do granic wytrzymałośc przynajmniej ja

napisze w skrocie

po kilku miesiacach jazdy w czasie ciazy slub cywilny sliczne dziecko perspektywy zycia bardzo pozytywne dom na ukonczeniu

a tu 

kolejne mega jazdy włączajac w to policje ciagle obwinianie mnie pretensie do calego swiata niewiadomo o co

nie potrafiła odejsc od matki mieszkac osobno gdy przeprowadzilismy sie do mieszkania w drugi dzien powiedziala jak ci zle odwiez mnie do matki mi krew zaczynala wybijac slepia


fałszyfe zawiadomienia o pobicu wyzywanie rodziny klamstwa oszczerstwa zazdrosc cien watpliwosc czy to aby napewno moje dziecko

niewytrzymalem

badanie

pozew o rozwod

i szansa ze jesli dziecko sprobojemy

kolejna proba mieszkania jako malzenstwo

kotlowalo sie wynosila rzeczy z domu ginela kasa oskarzany o wszytkie mozliwosc tego swiata wniosla o alimenty ( twierdzac ze jej mama nei mogla patrzec jak chodzi bez kasy)  i ze chce do mamy

wyprowadzilem sie jej zachowania mogly doprowadzic do powaznych konfliktow z prawem


trwa spraw rozwodowa

czy kocham? pewnie brak mojej konsekwencji ale co moge poradzic

ona dzwoni pisze ze nie chce rozwodu ze chce zyc

pytam sie jak?

z klamstwem, oszczerstwami?

pojawily sie podejrzenia ze chodzilo tylko o kase ze chodzilo tylko o alimenty ze nigdy nie chodzilo o faceta o milosc tylko o alimenty

sam w to nie wierze

nie chce wierzyc by ktos w ten sposob postopil

co zatem niedojrzalosc emocjioanlna?

moja jej?

co zrobic?


pozwolic temu umrzec postwilem warunek rozwod do pracy mozemy pomyslec by zaczac funkcjionowac jako partenrzy nie jako przyswojowa  krowa do dojenia

czy cos mozna ratowac

mam swiadomosc tego ze sa to dwie osoby ktore tak bardzo kocham

napisalem to moze jakas kobieta bo jesli z kims porozmawiam kto mnie zna slysze stary chodzilo tylko o kase

ja w to nie wierze ale caly przebieg 1,5 rocznej historii na to wskazuje

najgorsze jest to ze majac swiadomosc ze ktos cie oklamywal , jest nieszczery nieucziwy zlosiwy

a ty kochasz wszystko co robie mimo zlej sytulacji w myslach wciaz podporzadkowuje nam

mam problem prawda, -)


Prosze o jakiś komentarz obiektywnej strony wiem ze pewnie trudno sie polapac w tym co napisalem ale moze sie watek rozwinie

i ciekawe czy komus sie chcialo to przeczytac


pozdrawiam

i bardzo dziekuje



wiem ze zrobilem bledy zastosowalem troche moze silna strategie dzis pewnie kilka rzeczy zrobil bym inaczej ale nie moglem dluzej byc pieskiem ktoremu sie wywija kielbaska przed nosem a tam tez o to chodzilo

2

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Bardzo trudna dla ciebie sytuacja, nie zazdroszczę.

Widać ze jesteś  odpowiedzialnym i myślącym człowiekiem, nie wiem skąd u ciebie takie pokłady cierpliwości do jej jazd.

Na pewno w tym wszystkim winę ponosi jej matka, twoja zona ma chyba minusowa wiarę w siebie. Matka prała jej mózg latami i tak uzależniła  emocjonalnie od siebie że teraz ty masz kłopot.

Twoja zona jest rozchwiana emocjonalnie, między wierzeniem ci bo cie kocha  a tym że przecież skoro mama chce dla niej dobrze to ona się o nią tylko ona martwi.
Dwa dni wierzy tobie a potem mama uświadamia ja , dziecko marnujesz życie i już zona staje sie dla ciebie obca.

Twoja teściowa ma tak dominująco zły wpływ na twoja zonę że podszeptuje jej najgorsze rzeczy a ta nie widzi w tych działaniach perfidii.
Dajesz jej wsparcie to podnosi jej sie wiara w związek w miłość , ale zaraz przygasza je  szept mamusi to zły człowiek.

Żonie potrzebna była by długa terapia u psychologa połączona z badaniami hormonalnymi bo może jej huśtawki  są związane ze zdrowiem.
Ja rozumiem jak zagmatwane jest jej życie, dwa dni już się wydaje mam rodzinę męża jestem szczęśliwa a dwa dni później już mam przegrane życie męża dekla.

Jednocześnie kocha ciebie, wierzy w szczęście własny dom a przeraża ja odpowiedzialność, że nie podoła ,że tylko przy mamie funkcjonuje jako tako.

Masz kilka rozwiązań, jeśli ważny jest jednak nadal ten związek to namów zonę do zmian. Powiedz bedzie wszystko dobrze , odkręcę to idziemy do psychologa  pracujemy nad związkiem.
Wybaczasz raz jeszcze , odizolujesz teściową i zaczynacie żyć bez jej ingerencji.

Druga możliwość  ciut dziecinna ale cóż , twoja zona uważa ze matka z miłości z troski i strachu o nią  chce dla niej jak najlepiej czyli pozbyć się ciebie z jej życia.
Kup dyktafon, jedz do teściowej zadaj jej pytania dlaczego niszczy wasza rodzinę, zapytaj czy chce szczęścia córki. Jestem pewna że gdy jej córki nie będzie w pobliżu uda ci sie wyciągnąć jej prawdziwe oblicze.

Potem spotkaj sie z żona pokaż nagranie i niech ona zdecyduje czy woli żyć w waszej czy w dawnej rodzinie.

Przede wszystkim musisz  tego nie odkładać w nieskończoność, wasze dziecko uczy się rozwiązywać kłopoty biorąc przykład z rodziców.
Takim rozchwianiem poglądów co robi się a co nie mieszacie dziecku w głowie.
Nie wspominając o ogromnej krzywdzie psychicznej.

3

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Na pierwszy rzut oka wygląda, że dziewczyna jest niedojrzała i uzależniona od matki. Gdy spojrzałam po raz drugi widzę, ze od początku bylo trudno, że była zamknieta, schowana w swojej skorupie, rozchwiana emocjonalnie, cos z nią bylo nie tak. Pomyślałam, czy przypadkiem nie ma jakichs zaburzeń, które kwalifikuja się do psychiatry....("wymyslała jakieś historie, zaczynalo to byc dziwne dla mnie").
I na koniec, zastanawiam się co jest z tobą, że wybierasz kobiety, z ktorymi sie rozwodzisz?

4

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Po własnych doświadczeniach z pierwszego małżeństwa wiem, że "młodego małżeństwa" nie należy pozostawiać bez pomocy, ale życie i decyzje  należy pozostawić im samym, tam gdzie zaczynają wtrącać się rodzice nic dobrego z tego nie będzie.
Gratuluję cierpliwości, oddania, życzę pozytywnego rozwiązania sytuacji

5

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Witaj
czy jest szansa na jakąś poważną rozmowe z nią...?
pokazanie jej..jak wielki wpływ ma matka na nią?

6

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Wita, .

Wszystkie uwagi cenne....

Różyczka dziekuję za dosyć mocną analizę...

Jedyny problem polega na tym że każda moja próba rozmowy konczyła sie ok ustaleniami które były efektem naszej rozmowy a póżniej pod wływem sił wyższych zmieniały się...

Rozmowa, proba dotarcia konczyly sie na tym ....tylko ze byly usalone

sam sie zastanowialem skad taka cierpliwosc ..i tu odpowiedz na pytanie skad juz w trakcjie 2 rozwodu,,,,,,,,,bo nie mialem moze cierpliwosci .....moze byla to dla mnie lekcjia pokory......nie ma to najmnieszego znaczenia.....

Rzecz jest mianowicjie w tym...

rozwod.......i skupic sie nad dzieckiem?

( co by zrobił ktoś słyszac....nie zostawisz mnie nawet po rozwodzie ale to moj rodzice tez chca rozwodu )

nie chce walczyc z kims szczególnie z rodzicami bo to nie powinno tak wygladac....

a dwa.....czy ktos wie o zastrzajacych sie przepisach pod katem osób stosujacych przemoc....

tak, stałem sie własicicelem niebieskiej karty ........oczywiscie zostało zdarzenie przekrecone....

a facet jak to facet z zasady w oczach .....jest tym który stosuje przemoc....plus ta postura i twarz......gwarantowany kryminał....

zarty,,,,,pisze to co mysle....

wiec te zastrzajace sie przepisy moga doprowadzic do tego....ze facet majac dom....dzieci ..zone...moze pod jakims pretekstem dostac zakaz zblizania sie do domu.........plus oczywiscie alimenty itd...

przyjemne?



watpliwe....a mi sie zdarzyło ze kilkakrotnie po pracy nie byłem wpuszczany do domu....pożniej prosby błagania bym wrócił.....

ile można wytrzymac? gdzie jest limit.....

oczywiscie na psychologa namaiwałem .......usłyszałem sam jestes chory i powinienem sie leczyc.......

ktos w odpwoiedział ładnie powiedział.

u osoby jest brak odpwoiedzialnosći szczególnie własnie ze to matka przez ostatnie lata wlaczac z ojcem tworzyła z córka silna wież.........przeżuca sie to na mnie traktowanie.......

ale inaczej by nie robic bałaganu a szczagólnie ranno jeszcze nie piłem kawy.......

jak Panie myslicie.......czy taka terapia szokowa jak rozwód....może pomóc? Czy sa szanse na to by osoba sie otrzasneła.....

mi trudno wierzyc w jakies zaburzenia psychiczne raczej uważam to za złosliwe traktowanie....za " poprostu glupie i niedorosłę"

najlepiej by bylo oczywiscie uciec......zostawic.....

ale swiadomość.......mnie męczy....

ok do pracy i miłego dnia życze,

7

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

emienm - przedewszystkim przykre że życie czasem tak nas doświadcza jak ciebie. Problem twojej żony to w zasadzie problem jej matki - już tłumacze w przypadku despotycznych , apodyktycznych matek to one decydują za dziecko od poczatku wybierają co dziecko ma robić , lubić z kim się zadawać - dzieci takie podporządkowane są całkowicie matce to tak jakby matki nie widziały i nie pozwalały dziecku być odrębną osobą. Takie dzieci [myślę że taka jest twoja żona] żyła w domu rodzinnym jak w więzieniu i wydawać by się moglo że gdy odejdzie będzie dobrze ale tak nie jest gdyż strach przed opuszczeniem więzienia jest tak mocny że takie osoby nie potrafią żyć bez swoich dręczycieli. Dlatego twoja żona wzamian za akceptację matki jest gotowa poświęcić małżeństwo i waszą rodzinę - to nie jest jej wina po prostu jest słaba psychicznie i uzależniona od matki. Kłopot z tym że nic nie zrobisz i nic nieda tłumaczenie i proszenie bo matka zawsze będzie wiedzieć lepiej [wg. twojej żony] A jej matka przez strach że utraci kontrolę nad córką zrobi jej takie pranie mózgu że żona będzie pewna że podjęła słuszną decyzję rozwodząc się z tobą. Jest jeszcze jedno gdy w takim domu [twojej teściowej] wychowywać będzie się wasze dziecko to teściowa w sumie będzie je wychowywać i wpływać destrukcyjnie na nie i zrobi wszystko żeby twój kontakt z dzieckiem był minimalny. Rozwód w twoim wypadku to jedyne wyjście ale powinieneś skupić się na tym aby móc mimo wszystko uczestniczyć w życiu dziecka - bo żoona jest stracona jako odrębna osoba {tym bardziej że nie chce iśc do psychologa a to w jej wypadku jedyne wyjście} zostaje ci zrobić wszystko aby dziecko nie uzależniło się od teściowej i własnej matki w tak chory sposób. I przestroga cokolwiek będziesz robił pilnuj się bo teściowa każdy najmniejszy błąd wykorzysta przeciw tobie żeby odebrać ci prawa do dziecka.
Przepraszam za pesymizm ale trochę przezyłam i widziałam więc wiem jak to jest gdy w porę dziecko nie otrzyma biletu do wolności od rodziców. Powodzenia mimo wszystko.

8

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

atinasarz...dziekuje za email, Twoja opinia jest pewnie bliska mojej ocenie Ty to lepiej ujelaś w sensie terminologi nie znam sie na tym,

tak myslałem że gdy sie wyprowadzi zmieni sie....jej ciagłe opowiadanie jak w dom jest zle...o awanturach o tym jakie ma trudne życie wiec to wszystko jeszcze bardziej mnie podbudowywało że gdy uda jej się wyrwać z domu z pod kontroli bedzie szczesliwa ..ale tak sie nie stało...

wszystko konsultowała..nie potrafiła podjąc najmniejszej wspólnej decyzji....próby rozmowy konczyły sie milczeniem...scianą lub własnie neizroumiałymi działaniami...jak np, nie wpuszczanie do domu...

na sprawie rozwodowej wystąpiła o pozbawianie mnie praw do dziecka......a potrafiła dzień póżniej pytać czy chcę sie zobaczyc z dzieckiem

robi to tylko i wyłącznie kiedy nie wie o tym matka ja tak nie potrafie nie rozumiem jak dorosła osoba nie jest w stanie decydować o tym co robi..


wspomniałaś o uzaleznieniu od matki....można to tłumaczyć uzależnieniem fiansowym

ale bedąć ze mna...nie wiem jak to napisac.....jestem człowiekiem pracowitym wiec...potrafie pewne rzeczy zoprganizować o tak to ujme i nie rozumiem..

napisałaś daj spokój.....myslisz że nie ma szans na to by takiej osobie pomóc...

myslałem że nakłaniajać na pracę w jakiś sposob uwierzy w siebie.....że jest w stanie utrzymywać...sie a ta poprostu poszła do sądu powiedziała że chce do mamy..i alimety....nibotyczne...niewpsominajac o tym ze wspominała o nieruchomosciach itd...

mi trudno uwierzyć by nia kierowało cheć np. wzbogacenie sie....jak już dziecko to ok,,poskubiemy

myslę ..a raczej wiem że kierowało nia uczucie.....

tylko w jaki sposob wyrażane..

ok, rozwod jest rozwiazaniem pozbywam sie obciażen typu fałszywe zgłoszenia które w efekcje mogły odbić sie jakimś większym zagrożeniem.....

i właśnie co póżniej...

oczywiscie praw do dziecka nie może mnie pozbawić własnie to jest największe chyba pragnienie niobliczalnej matki....

ale też walczyć......o co z kim....

teraz to sam polemizuje

jak doczeć do kobiety......czy jest jakaś szansa?

na to by sprobować ......jej pokazać ze własnie jest inne rzycie poza wiezieniem....

np, co to za rada matki do córki...przy tym facecie życie zmarnujesz...

od ojca.....jestes dla niego załadna...

itd....

na dzis uciekam

pozdrawiam,

problem w tym że słysze ...chłopie nie warto probować.....a ja patrze na to inaczej...dlaczego?

9

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Witam

Pisze w kosmos...

napisałem ten wątek licząc na sam nie wiem...

Dzis podjechalem do dziecka na chwile.....( Nie mieszkamy razem jestesmy w trakcjie rozwodu)

żona.....chcę się przytulać.....całuje......mówi to rodzice w sprawie rozwodu....chce sie kochać....

to jest nienormalne...

co za tym stoi?

uczucia?....brak wyobrażni.....

twierdzi jak bardzo kocha....jak bardzo chcę......a doprowadziła ( pewnie razem w jakimś stopniu ) do takiej sytułacji

ktoś ma jakis pomysł...


a coś odemnie.......

mimo złości....jakie mam w sobie przytulająć ja czułem się tak jak by nic sie nie stało.....

zupełnie naturalnie

czułem sie dobrze

ba ...

podobało mi sie

10

Odp: Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

To nie jest normalne ona jest rozbita emocjonalnie jak naszybciej zaprowadz ja do terapeuty juz nawet nie zeby ratowac wasze malzenstwo ale ja sama bo z nia jest zle .Ty za to musisz pokazac ze jestes silny i masz w tej sytuacji zdanie nie mozesz byc na kazde jej zawolanie bo to niczego dobrego nie zbuduje.Jesli zdecydowaliscie sie na rozwod to walcz o dziecko walcz o dobre stosunki z nim o to zeby nie doraslo w domu pelnym klotni i zeby nie przelewalo sie to na nie.Pozatym matka robi corce ogromna krzywde. Zone czeka dlugotrwala terapia jesli ja kochasz i jestes cierpliwy to obserwuj skutki czy pomaga a napewno pomoze.

Posty [ 11 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Dziecko, małżeństwo....rozód...miłość

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026