Witam was, drogie forumowiczki.
Mam pewien problem dotyczacy nalogu faceta i musze sie was koniecznie poradzic... Otoz chodzi o milosc o ktora bardzo chce walczyc ale nie wiem czy to ma jakikolwiek sens.
Sedno sprawy tkwi w tym, ze mezczyzna ktorego kocham za duzo pije
I w zasadzie nie chodzi tu tylko i wylacznie o alkohol po prostu od dziecka jest zwiazany z towarzystwem ktore zle na niego oddzialuje. Nie skonczyl szkoly ani nie pracuje ... Znam go od kilku lat i dokad tylko siegam pamiecia bardzo sie w nim kocham i jestem pewna ze z wzajemnoscia. Nie jestesmy oficjalnie para poniewaz uznalam ze nigdy nie moglabym byc z takim czlowiekiem ale nie potrafie o nim zapomniec a juz na pewno zakochac sie w kims innym... Ciagle mamy kontakt i nie potrafimy go urwac. Ja wiem i doskonale sobie zdaje z tego sprawe ze to jest przede wszystkim jego rzecz a ja moglabym byc tylko motywacja ale dziewczyny wierzcie mi, ja zwyczajnie nie czuje sie na silach zeby go ogarnąć, moze brakuje mi pewnosci siebie ?
Wyobrazcie sobie ze ostatnio rozmawialam z jego przyjaciolka i uslyszalam ze nikt inny tylko ja mam szanse go ustawić do pionu i musze ja wykorzystac
z jej slow wynika ze bardzo mnie kocha mimo ze ostatnio spotykal sie z inną (oczywiscie nie robilam mu z tego powodu zadnych wyrzutow bo tak czy siak nie jestesmy razem), chcialabym cos zrobic ale nie wiem czy warto...
Jak myslicie, jest szansa zeby pomóc takiemu chlopakowi wyjsc na prostą?
Podobne tematy
Jasne, że jest szansa na wyciągnięcie z nałogu. Tylko nic nie zdziałasz, jeżeli on nie będzie tego chcieć. Najlepszym rozwiązaniem tej sytuacji, jest grupa wsparcia AA. Możesz go tam zaprowadzić, zacznie uczęszczać ma meetingi, pozna osoby chore na tę samą chorobę. Ale również ty sama możesz tam się udać i kobiety, które mają taki sam problem, doradzą jak go rozwiązać. Jak pomóc jemu i sobie.
Osobiście nigdy nie byłabym z chłopakiem, który pije. Moja przyjaciółka ma faceta alkoholika, który w żyłach ma już nie krew, a F16:(
z jednej strony to bardzo dobrze że chcesz chłopaka naprowadzic na dobrą droge ale z drugiej strony nie masz pewności że naprawdę ci się to uda, a czy warto się w to pchac?? decyzja już należy do ciebie ale pamiętaj że to bardzo ryzykowne, bo taki człowiek bardzo często wraca potem do kieliszka...
ja kiedyś też byłam z takim chłopakiem, próbowałam wszystkiego, były momenty że nie pił jakiś czas a potem znowu... wykończyło mnie to psychicznie i odeszłam od niego, bo zdarzało się że po alkoholu bywał bardzo agresywny mimo że normalnie kiedy nie pił był potulnym jak baranek, wrażliwym człowiekiem, alkohol zmienia ludzi i nie ma na to rady. Teraz kompletnie nie mam z nim kontaktu, wiem że ma nową dziewczynę, ale niedawno spotkałam jego matkę i mówiła że Michał już nie pił, miał bardzo dobrze płatną pracę a wystarczył jeden dawno nie widziany kolega i.... znów wpadł w ciąg i rzucił pracę, i znów jest na dnie, nawet jego nowa dziewczyna nie dała rady aby go od tego ustrzec.
Ty jesteś w tej lepszej sytuacji że nie jesteście parą, w każdej chwili możesz odciąc się od niego ale zapewne tego nie chcesz.
Moim zdaniem tacy ludzie bardzo rzadko wychodzą z nałogu. I miej też na uwadze to że byc może początkowo przestanie pic dla ciebie ale wystarczy mu jedna kłótnia i znów sięgnie po alkohol.
musi on chcec, a wyglada na to ze on chce, ja bym powiedziala wprost "kocham cie, zalezy mi na tobie, ale stoi cos meidzy nami-alkohol, pozbadzmy sie tej przeciwnosci a mozemy byc razem szczesliwi". mysle ze tylko pewna zdecydowana postawa moze cos pomoc. szukaj adersow gdzie moga jemu pomoc, i powiedz ze jesli tylko zechce to pojdziesz tam z nim, poszukaj mu pracy itd, mysle ze bedziesz widziala czy to docenia czy wykozystuje.
ale wiesz mi to nie jest takie proste, on zawsze zostanie alkoholikiem, bedzie musial wogole nei pic, a jego mysli beda zawsze wogol tego krazyc.
moj wujek jest dobrym czlowkiemie, lagodnym uprzejmym, od ponad 25lat ma piekna zone i tylko czasami popada wtakie 1-2tytgodniowe libacje, potem sam idzie na odtucie i znow nie pije rok lub dluzej....potrafilabys tak zyc? mysle ze ciotka zyje w ciaglym strachu...to jest ciezkie i zastanow sie czy masz na to sily. mysle ze sukces niepicia tkwi w tym ze robi sie to dla siebie
aha na pewno Ty jesteś w stanie
nikt nie jest w stanie jeśli alkoholik sam nie będzie tego chciał
jesteś kolejną kobietą która naiwnie wierzy ze jest wyjątkowa,że dokona się cud.Albo chcesz się nim zaopiekować,zatroszczyć,wyleczyć jego poranione skrzydełko.I nawet się nie obejrzysz jak gdzieś po drodze zgubisz samą siebie.
Latiko jeśli mogę ci coś doradzić to nie w choć w ten związek ja jestem żoną alkoholika i wiem co alkoholizm robi z człowieka wiem co zrobił zemną z pewnej siebie kobiety zrobiłam się wrakiem człowieka nie jestem już taką pewną siebie kobieta jak kiedyś alkoholik swoim piciem niszczy bliskich niszczy rodziny ja niestety myślałam ze mój mąż tak mnie kocha ze przestanie pic ale nadal pije ale to wszystko wiem dopiero teraz po tylu latach życia z alkoholikiem to ja się leczę chodzę na terapię i pomału ale to pomału dochodzę do siebie nie macie dzieci nie jestes jego żoną to nie pchaj się w to a morze w tedy on osiągnie swoje dno i sam zacznie szukać pomocy ale to wszystko wiem dopiero dzisiaj i szkoda że nie było kiedyś takich for bo być morze ja byłabym dzisiaj szczęśliwa z kimś kogo bardzo kocham z kimś kto nie pije
Prawda jest taka że ty za niego nic nie zrobisz,przede wszystkim to on musi chcieć przestać .On teraz mówi to co ty chcesz usłyszeć ,że nie bedzie bo mu tak wygodnie.A po 2 dniach zapomina, i od nowa .Samemu jest ciężko jemu nie pomożesz bo nie rozumiesz problemu ,jakim jest picie.Jedynym wyjściem dla was to terapie ,dla ciebie psycholog ty też potrzebujesz pomocy-wierz mi, też przez to przechodzę,i dużo mi pomaga .A dla twojego pana jest grupa AA .W takich przypadkach prośby, groż by nie działają ,nawet szantaż .Osobie która nie pije ciężko jest zrozumieć alkoholika,oni żyją "dniem -tu i teraz"nie myślą o konsenkfencjach, chociaż wiedza doskonale że takie bedą.Więc albo pójdziecie razem, albo z czasem będzie coraz gorzej, jeśli z nim zostaniesz i nic nie zrobicie.Pozdrawiam
jeśli potrafisz-odejdź...jedyna szansa,że kiedy poczuje "pukanie od spodu",tj.znajdzie się na samym dnie,wtedy miejmy nadzieję oprzytomnieje...pamiętaj-na samiutkim dnie rozpaczy...wiem,co mówię,mam ojca alkoholika...
witam, niestety ale też muszę odradzić Ci bycia z tym Mężczyzną.. mój były też był alkoholikiem, poczatkowo tego nie zauważyłam i u niego w rodzinie też był alkohol od zawsze . po 4 latach bycia z nim i urodzeniu mu syna odeszłam bo nie wytrzymałam psychicznie , ciesze się, że miałam na tyle siły. na trzeźwo był dobry, pracowity, po wypiciu narwany agresywny i obrzydliwy..i z każdym miesiącem coraz gorszy.Uważam,że nikt nie ma wystarczająco wiele siły aby oddać się w 100procentach,poświęcić swoje życie dla chorej osoby. jeśli on nie widzi sam swojego problemui nie zechce iśc do aa to nic na to nie poradzisz. A jak narazie myslę, że żyjesz miłością tą która sobie wyobrażasz jak to będzie pięknie jak zamieszkacie razem, wspólne posiłki, spacery, noce i dni.. niestety życie z alkoholikiem jest bardzo ciężkie. ja ze swoim byłym rozstałam sie prawie półtora roku temu i po tym toksycznym zwiazku myslę że dopiero staję na nogi bo zdecydowałam się pójść na spotkanie dla współuzależnionych (kobiet żyjących z alkoholikiem). wiele cierpień przeszłam nie życzę tego Tobie, jest tyle wspaniałych mężczyzn na świecie nie marnuj go na związek bez przyszłości.
Bardzo ważne jest aby osoba która pije zobaczyła że życie bez picia jest dużo lepsze, wartościowsze i przyjemniejsze. To że możecie robić wspaniałe rzeczy, przeżywać przyjemności które tylko nie pijąc da się przeżyć. Warto zacząć uprawiać sport, poświęcać się czynnością których nie da się połączyć z alkoholem. Na seks też ma to duży wpływ bo alkohol hamuje erekcje i otumania zmysły zmniejszając przyjemność z seksu.