Wiatm! Jestem tutaj nowa. Ten post jest moim pierwszym. Temat kontrowersyjny, jednak proszę po mnie nie "jechać". Mam 19 lat. Chodzę jeszcze do ogólniaka i właśnie tam poznałam JEGO. Zaczęło się od tego, że moja profesorka z biologii po pierwszym półroczu pierwszej klasy odeszła na emeryturę. Wtedy na jej miejsce przyszedł R. Był młody, przystojny, sporo żartował i widać było, że jest nauczycielem z powołania. Na początku traktowałam go, jak każdego innego profesora, ale po roku zauważyłam, że na jego opini o mnie i na jak najlepszych ocenach z jego przedmiotu niebezpiecznie zaczęło mi zależeć. Nie chciałam mieć średniej poniżej 5 z biologii. Udało mi się tego dokonać. Na maturę też wybrałam biologie. On bardzo mnie lubi, mówi, że jestem "porządna firma" i wyróżnia mnie na tle klasy. Myślę o nim, pragnę jego dobra, po prostu kocham go. On ma żonę, dlatego nie wpycham się do ich małżeństwa z buciorami i też nie chciałabym afery w szkole(w ostatniej klasie) . Ale nie wiem, co ze sobą zrobić. Najgorsze jest to, że mam faceta o 14 lat starszego. Kocha mnie nad życie. A ja zdradzam go duchowo, wyobrażając sobie dwuznaczne sceny z R. Nie chcę odchodzić od K., bo wiem że z R. nic nie będzie, ale nie chcę też przestać myśleć i kochać tego nauczyciela. Nie szukam porady ani rozwiązania problemu, bo w tej sytuacji go nie znajdę. Gdybym chciała przestać kochać R. to może miało by to jakiś sens, ale ja nie chcę. Sama na siebie bicz kręce. Jutro znów mam biologie, znów pojawi się uśmiech na twarzy na jego widok, znów uśmieje się do łez kiedy będzie żartował, a wieczorem będę umierać z bólu, bo nie mogę go mieć, bo on już wybrał inną, swoją żonę.
Mój mężczyzna wie o wszystkim, może to głupota z mojej strony, że naraziłam go na ból mówiąc mu o tym uczuciu, ale i tak by się domyślił, że jest coś nie tak, że jestem nieobecna, zamyślona. Dzieli nas ok. 150 km. Nie możemy się spotkać kiedy dusza zapragnie. On pracuje na dwa etaty, żeby zapewnić mi byt, ja się uczę. Pozostają smsy i rozmowy telefoniczne co dwa dni. Może brakuje mi w K. czegoś, co ma R. Może jestem pewna K. i nie muszę się o niego starać. Może brakuje mi tej adrenaliny. A może K. przytłoczył mnie spełnaianiem wszystkich moich zachcianek, traktowaniem mojego słowa za świętość, której nie wolno się sprzeniewierzyć. Ktoś zaraz powie, że powinnam się cieszyć, ale ja wolałabym, żeby on nie robił wszystkiego czego zapragnę. Chcę, żeby miał swoje zdanie, a nie dostosowywał się za każdym razem do mnie. To jest męczące. Sama już nie wiem, co o tym wszystkim myśleć. Jestem w kropce i to na własne życzenie. Dziękuję wszystkim. Chciałam wyrzucić to z siebie, wykrzyczeć, co boli, milcząc. Pozdrawiam.
Podobne tematy
wiesz,nikt tu nie jest po to żeby cię oceniać,ty najlepiej wiesz-z tego co wyczytałam,że nie jest to dobre ani dla ciebie ani dla reszty świata.
Poza tym twoja historia zdarza się w co drugiej szkole.Sama kiedyś zadłużyłam się po całości ale nie w nauczycielu-tylko w księdzu.Na szczęście czas nauki minął,i miłostka ulotniła się zostało tylko wspomnienie które wywołuje zawsze uśmiech na mojej twarzy.
Mam nadzieję że w twoim przypadku będzie podobnie.Pozdrawiam.
szkoła się skończy i spotkania z tym nauczycielem takze
nie chcę po tobie jechać, bo cię w pewnym stopniu rozumiem
nie zdradziłaś swojego partnera i nie pchasz się na siłę w związek z nauczycielem, jesteś odpowiedzialna
to minie z biegiem czasu, jak pisze brysia
Dziewczyny mają rację, kiedy skończysz szkołę, przestaniesz go widywać, Twoje uczucia same "uschną". Podejrzewam jak trudna jest Twoja sytuacja, ale jak narazie musisz się z nią uporać sama, później może czas Ci pomoże..
A ja tutaj widzę zwykłe zadurzenie w nauczycielu. Szczególnie po słowach "wiem że z R. nic nie będzie, ale nie chcę też przestać myśleć i kochać tego nauczyciela." i "Gdybym chciała przestać kochać R. to może miało by to jakiś sens, ale ja nie chcę."
Chyba każda z nas przechodziła zauroczenie nauczycielem. Bardzo by się chciało by coś z tego było, ale z drugiej strony ważny jest głównie ten stan, że można sobie o kimś pomarzyć, szczególnie jeśli jest to nauczyciel. Potem się będziesz z tego śmiała i miło wspominała, narazie kochaj się w tym nauczycielu, każdej uczennicy wolno sobie pozwolić na takiego świra, raczej nic z tego nie będzie i nawet nie dąż w tym kierunku, bo zapewniam Cię, że marzenia są o wiele lepsze od rzeczywistości, na jaką byście się natknęli, szczególnie, jeśli on ma żonę.
Już gorzej niepokojący jest Twój związek z facetem starszym o 14 lat, jesteś jeszcze bardzo młoda, ale ja to przerabiałam w wieku 16 lat, rozpadło się samo, niczego nie żałuję, młodość jest na zdobywanie doświadczeń. Nie to że bym nie wierzyła w takie związki (różnica wieku) ale sądząc po tym zauroczeniu nauczycielem, jeszcze do końca nie dojrzałaś i bardzo dobrze, więcej przed Tobą. Pozdrawiam.