Pomocy dzisiaj dowiedziałam się że mój mąż mnie zdradził.....co dalej?co mam zrobić?jak mam z tym żyć?Jestem załamana:( Jesteśmy razem od piętnastu lat co teraz? czy można wybaczyć?
Podobne tematy
No nie, kolejna 15. To naprawdę przeklęta liczba.
Kochana, zaglądnij do wątków "Grupa wsparcia dla kobiet kochających za bardzo" i "Dlaczego zdradzani są głupi"
Bardzo mi przykro, że Cię to spotkało. Musisz się przede wszystkim zastanowić, czy chcesz/warto wybaczyć i czy potrafisz z tą wiedzą dalej funkcjonować w małżeństwie. Od tego zależą nasze rady i Twoje dalsze postępowanie.
Ściskam Cię mocno.
lusia322010:) Ja nie wybaczyłam a nawet gdyby mi się wydawało , że wybaczyłam ,to pewnie zawsze miałabym podejrzenia , że zrobi to ponownie . Teraz kiedy się widujemy bo mamy dziecko , cały czas widzę różne dziwne rzeczy i myślę też o tym co zrobił . Pewnie tak mi zostanie podobno można się leczyć , ale po co .Pewnie jesteś młoda i jeszcze wszystko przed Tobą , weż wszystko za i wszystko przeciw i zrób tak by Tobie było dobrze , żebyś nie cierpiała , nie płakała , nie była pośmiewiskiem . Teraz jest Ci żle ale wiem z własnego doświadczenia , że z dnia na dzień jest coraz lepiej (ja jestem teraz sama z synkiem)Pozdrawiam .:)
Prosze nie mówcie że 15 jest pechowa....aż sie boje.
wszystko zalezy -od wielu informacji...
czy ta zdrada to jednorazowy wybryk, czy ten romans trwał dłużej...
jeżeli zdecydujesz sie wybaczyć...to niestety nie mozęsz mu tego wypominać, ale wiedz że boleć będzie Cie zawsze...
porozmawiajcie poważnie...niech będzie szczery aż do bólu tylko od tego zależy wasze małżenstwo..
czy on chce być z Tobą..
co On na ten temat mówi..
Dziękuję za rady ja myślę że mój mąż zdradzał mnie już wcześniej.......zawsze go podejrzewałam a teraz mam pewność......zadzwoniłam do jego kochanki a ona mi powiedziała ze spotykają się od kilku miesięcy i wiedziała tylko że ma dziecko ale mnie się wypierał jak żaba błota,on oszukał także i ją,przeprosiła mnie......nie wiem czy mogę jej wierzyć ona jest rozwiedziona i ma trójkę dzieci.powiedziałam mu wczoraj że wiem o jego zdradzie i szybko tego pożałowałam pobił mnie i wyrzucił z domu.....dobrze że córka była u swojej cioci.......mój przypadek jest beznadziejny ten dupek ma ciętą łapę a ja wstydzę się wzywać policji tym bardziej że ma tam kolegów.....Boże jak ja przeżyje ten koszmar:(
no to z cala pewnoscia zajrzyj do watku "grupa wsparcia dla kobiet kochajacych za bardzo" upewnilo mnie o tym jedno slowo "wstydze sie" w kontekscie zdarzenia ![]()
szkoda mi ciebie i w sumie ta sama sytuacje mama. trzymaj się cieplutko. pozdrawiam.
powiedziałam mu wczoraj że wiem o jego zdradzie i szybko tego pożałowałam pobił mnie i wyrzucił z domu.....dobrze że córka była u swojej cioci.......mój przypadek jest beznadziejny ten dupek ma ciętą łapę a ja wstydzę się wzywać policji tym bardziej że ma tam kolegów.....Boże jak ja przeżyje ten koszmar:(
Nie masz się czego wstydzić - dzwoń na policję, zwróć się o pomoc do bliskich. TO NIE JEST TWOJA WINA!
Jeśli nie będziesz miała dowodów - założonej niebieskiej karty, obdukcji itp. - ciężej będzie z nim walczyć w sądzie.
Nie daj się zastraszyć - bo jak on poczuje przewagę, to za każdym razem posunie się dalej. Walcz o normalne życie dla siebie i córki.
Wiem o czym pisze - byłam dzieckiem żyjącym całe życie w takim piekle. Tego się nie zapomina nigdy - i niestety rzutuje na całe życie.
Ściskam Cię mocno.
Dzisiaj jest trochę lepiej słucham muzyki modle się wspominam i płacze ale już nie krzyczę jestem spokojniejsza......tylko boje się co przyniesie jutro nie chce pochopnie podejmować decyzji......dziękuje za miłe słowa i wsparcie......pozdrawiam Was;))
Lusiu, nie wspominaj, bo pewnie zastanawiasz się, jak to kiedyś było pięknie z mężem -tak myślę, bo płaczesz. Chyba że płaczesz, bo myślisz ile straciłaś, bo byłaś z tym gnojem- to oczyszcza w pierwszych chwilach szoku! Zdrada i jej odkrycie, tak jak rozwód i jego "przeżycie", zawsze porównywane jest do Śmierci bliskiej osoby : są etapy żegnania się - niedowierzanie,zaprzeczenie, gniew, smutek i pogodzenie ( czytaj : mniej bólu). Jeśli idziemy na skróty,nie damy sobie szansy i czasu na poszczególne etapy, nigdy nie pogodzimy się z utratą kogoś. Zdrada jest naprawdę podobna do śmierci- umiera zaufanie, czasem miłość a na pewno poczucie własnego bezpieczeństwa.
W dodatku w Twojej sytuacji nie ma tego najbardziej fizycznego poczucia bezpieczeństwa ( cyt "pobił mnie i wyrzucił z domu.....dobrze że córka była u swojej cioci.......mój przypadek jest beznadziejny ten dupek ma ciętą łapę a ja wstydzę się wzywać policji tym bardziej że ma tam kolegów... ")
Jeśli ma kolegów w policji w waszym mieście, nie musi mieć w innych, nie jest wszechmogący, zadzwoń na Niebieską linię i poproś o pomoc, to pierwszy krok. Każdy z nas się boi jak to jest "BEZ" tego , co traci, czasem boimy się nawet marzyć, że będzie lepiej ,nie tracimy, ale zyskujemy. Nie podejmuj pochopnie decyzji, przygotuj się. Tylko nie daj się wykorzystywać i nie trwaj w związku tylko dlatego, że się boisz!Twój wypadek nie jest BEZNADZIEJNY!
Trzymam kciuki ![]()
na początku miałam CI pisać, żebyś przemyślała to dokładnie, dlaczego zdradził, czy zauważyłaś coś wcześniej.
miałam opisać ci historię mojego ojca, którego moja matka zostawiła po 10 latach małżeństwa dla jakiegoś gnoja młodszego, dlaczego? bo miał kase, bo dawał jej to czego mój tata, górnik dać jej wtedy nie mógł, kolacyjki w gesslerowej, złoto, pierścionki... aż wstyd o tym pisać, że moja własna matka taki numer wywinęła. Odeszła, nie było jej 3 lata. A mój ojciec? Niewzruszony, wychowywał mnie, prał, gotował i kochał ją dalej.
po 3 latach przyszła zapłakana, że ją tamten rzucił bo jest w ciąży. A mój ojciec, zamiast ją wyśmiać, kazał jej się położyć, nie denerwować. Powiedział, że jeżeli tylko do niego wróci, to on to dziecko bd kochał jak swoje.
I wróciła. W tamtym roku obchodzili 20 rocznicę ślubu. Na 25 chcą odnowić przysięgę. Jak widać wszystko można wybaczyć.
Można wrócić.
Ale po tym co napisałaś, że Cię uderzył... DZWOŃ na POLICJĘ, nie ma że boli, powiedz, tam im, że ma kolegów w policji. Że się boisz o życie własne i dziecka. Nawet jeśli nie dla samej siebie to dla córki ! Skoro na Ciebie podniósł rękę, może w nerwach jej zrobić krzywdę. Bo psychiczną już jej zrobił. sayonara dobrze pisze, ze wszystkimi policjantami - sztamy nie trzyma. Są też policjantki, którym Twoja sprawa nie będzie obojętna !
Pracowałam w sądzie jako protokolantka. Co się nasłuchałam to moje, ale wierz mi obdukcje, świadkowie, i telefon na 997. Cytując Dostojewskiego - ,,Człowiek może znieść bardzo dużo, lecz popełnia błąd sądząc, że potrafi znieść wszystko.'' - zdrada, zdradą, ale to, że stracił dla Ciebie szacucek podosząc na Ciebie rękę powinno raz a porządnie wykreślić go z roli ważnej dla Ciebie osoby. Z roli porządnego mężczyzny wykreślił się sam.
Saara alez Ty jestes mlodziutka i taka madra ![]()
Czy tata wybaczyl mamie i nigdy jej tego nie wypominal?
Czy Ty wybaczylas mamie?
bardzo mnie ciekawi w jaki sposob ludzie radza sobie ze zdrada partnera... to musi byc bardzo ciezkie.
czy zechcialabys wypowiedziec sie w watku:http://www.netkobiety.pl/t20066.html bo potrzeba tam glosow madrych mlodych dziewczyn
13 2011-01-04 04:25:45 Ostatnio edytowany przez anonimka23 (2011-01-04 04:29:20)
ofyuyfy9382oijfr fu34fy32odlijehrvry43y28u9oierjh
Zazdrość - Bardzo mi miło,
Tata ją kochał, nawet gdy się pakowała to mówił jej cały czas, że on czeka, że zawsze może wrócić, że ją kocha i to właśnie z nią chce żyć.
Mama była jego pierwszą miłością. Zawsze najpierw liczyło się jej dobro, moje - jego potrzeby nie były wg. niego ważne. I to był chyba powód tego, ze mamie się znudziło. Miała kochającego męża, malutką wtedy jeszcze córkę. Trzeba było wejść w nowe obowiązki, odstawić imprezy na bok.
Cóż miała inne priorytety.
Ja ją znienawidziłam do samego szpiku kości.
Tak bardzo jej wtedy potrzebowałam, a nie mogłam na nią liczyć. Wiadomo, że tata nie wszystko rozumie.
Mimo, że starał się jak mógł to brakowało mi jej jak nikogo na świecie.
Gdy wróciła miałam 13 lat. Okres buntu. Wtedy myślałam, że zdradzili mnie oboje, że najpierw ona, teraz on.
Zawsze powtarzałam tacie, że damy sobie rade sami, nie potrzebujemy jej, a teraz ona wraca - z dzieckiem.
Długo miałam do ojca żal. Ale widzę, że jest szczęśliwy. Co do mamy. Kocham ją... jest moją mamą. Ale nie potrafię wyrzucić z pamięci tego co się stało. Mimo, że wiele razy mnie przepraszała. Nie potrafię, pomimo tylu lat powrócić do normalności po tym co mi zrobiła. Nie obyło się bez psychiatry. Myślę, że takie wydarzenienia "skrzywiły" trochę mój stosunek do mężczyzn. Że Ciągle szukam ideału - jakim był i jest dla mnie mój ojciec. Ale pewnie sama wiesz jak to jest z ideałami.
A tata? Tata nigdy jej nie wypominał nic, ulega jej tak jak ulegał wcześniej, powiedział jej kiedyś bardzo piękne słowa, że żałuje, że jest tylko zwykłym górnikiem, bo wie, że nie może jej dać tego na co zasługuje. Bo zasługuje na wszystko co najlepsze. Chciałabym kiedyś trafić na takiego mężczyznę, który kocha bezgranicznie.
A Ty Lusiu - Trzymaj się dzielnie bo masz dla kogo żyć ! I pamiętaj, że jesteś takim samym człowiekiem jak ON i nikt ale to NIKT, nie ma prawa Cię bić i zastraszać !
Wtedy myślałam, że zdradzili mnie oboje, że najpierw ona, teraz on.
Kochana moje dzieciństwo było w inny sposób "spaprane", ale też mam żal do obojga rodziców - wiem, jak trudno wyruszyć w świat z takim bagażem. Jesteś tylko 4 lata starsza od mojej córki, a taka mądrość przez Ciebie przemawia.
Jesteś wspaniałym człowiekiem - życzę Ci wszystkiego, co najlepsze.
niekochana72, mądrość, nie mąrość, a ja nie potrafię "tworzyć" związków. Żadnych. Albo owijam jak bluszcz w obawie przed zdradą, albo zakładam pancerz ochronny pt. ,, jestem taka twarda, samodzielnia i generalnie to nie jesteś mi do niczego potrzebny".
Dlatego też jeszcze raz apeluję do autorki, nie wspominaj przeszłości, uderzył Cię i nic tego nie zmieni. Kwiaty, słowa. Pamiętaj, że ta sytuacja ma też wpływ na Twoje dziecko. Twoja córka nawet jeśli nie widziała tego jak Cię bije, nawet jeśli nie słyszy kłótni i cierpkich słów, wie wszystko. Dzieci tak mają, że szybko podłapują, że coś jest nie tak. Dlatego też skup się teraz na sobie i na niej. Nie masz 80 lat, jeszcze znajdziesz kogoś, kto będzie Dla Ciebie bliski. Najgorsze co mogłabyś teraz zrobić, to siedzieć i wspominać czasy gdy było dobrze. Jesteś silną kobietą, masz dla kogo żyć ![]()
Dlatego głowa do góry, po każdej burzy przychodzi słońce, do Ciebie też przyjdzie, a czas zagoi rany.
pozdrawiam.
Lusia..jaka jest u Ciebie teraz sytuacja?
Nie wiem co powiedzieć. Współczuję Tobie teraz musisz się zastanowić co dalej... Jak z tym żyć czy odejść. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam w takiej sytuacji przynajmniej nie wiem.
Właśnie Lusiu, pisz co u Ciebie?
Jak się czujesz?
Dzisiaj jest trochę lepiej słucham muzyki modle się wspominam i płacze ale już nie krzyczę jestem spokojniejsza......tylko boje się co przyniesie jutro nie chce pochopnie podejmować decyzji......dziękuje za miłe słowa i wsparcie......pozdrawiam Was;))
Lusiu, saaro jeśli chcecie, to mogę podesłać Wam wersje elektroniczne fajnej literatury w temacie. Jeśli tak - napiszcie na mojego mail'a.
Dużo możnaa się z nich dowiedzieć o sobie - naocznie sprawdziłam.
Witam Was serdecznie:)dziękuję za miłe słowa......czułam się tak źle że postanowiłam skorzystać z porady lekarza,długo rozmawialiśmy i on mi uświadomił że do rozwodu trzeba dojrzeć.Przepisał mi leki i zaczęłam żyć ,jeść,spać i nawet się uśmiechać.Mój mąż się wyprowadził (wiem że na krótko bo nie zabrał swoich rzeczy) ale mam spokój który jest mi bardzo potrzebny.Jestem katoliczką i całą moją nadzieje pokładam w Bogu.Jeszcze nie wiem jak potoczą się nasze losy ale wiem że muszę odzyskać równowagę emocjonalną wtedy łatwiej będzie mi walczyć.......bo teraz to tylko bitwa ale wojna jeszcze przed Nami.Piszcie proszę bo wasze rady analizuje bardzo dokładnie i mam poczucie jakby cały świat był po mojej stronie.......POZDRAWIAM WAS LUSIA:)