Witam. Piszę bo nie wiem już czy to normalne zachowanie, choć uważam że nie. Miałam nadzieję że przeminie, próbowałam różnych sposobów, ale nie.
Chodzi o moją siostre. Ma 3 latka, i praktycznie od urodzenia jestem jak jej druga matka. Zawsze była cichym dzieckiem, potrafiącym się sobą zająć, zachować się dobrze przy ludziach... Ale od pewnego czasu, gdy ide z nią np. do domu ciotki, (gdzie jest też jej 2 letnia kuzynka) mała na każde zadane jej pytanie czy na każde słowo wpada w ryk i nie idzie jej uspokoić, jak próbuję ją przytulić i uspokoić potrafi w paść w większą histerię, a jak krzyknę- rezultat ten sam. Nie idzie jej nic wytłumaczyć bo tak głośno płacze, a jak się uspokoi i staram jej wytłumaczyć że nie ładnie się tak zachowywać i dlaczego tak płacze, co się dzieje, to tylko na mnie patrzy i nic. Ręce mi w takiej sytuacji opadają, bo nie wiem co robić, zawsze była grzeczna i spokojna, i nie mam pojęcia co jest nie tak. W domu tak samo, potrafi się rozpłakać z byle powodu, czasem żeby coś wymusić, ale często naprawdę z głupich powodów a najgorsze jest to że tak ciężko jest ją uspokoić. Jak powinnam się zachowywać w takich sytuacjach? Proszę doświadczone mamusie o jakąś pomoc...
1 2010-12-31 17:56:35 Ostatnio edytowany przez invi (2010-12-31 17:58:26)
Podobne tematy
2 2011-01-04 10:06:05 Ostatnio edytowany przez monia84 (2011-01-04 10:07:17)
Przypuszczam, że Twoja siostra jest bardzo nieśmiała, co powoduje, iż ma trudność w kontakcie z innymi ludźmi. Myślę, że najlepiej się czuje we własnym towarzystwie bądź w otoczeniu najbliższych osób.
Ja będąc dzieckiem zachowywałam się w ten sam sposób. Moi rodzice nic z tym nie zrobili. Będąc dorosłą osobą mam problem z nieśmiałością. Nie znoszę być w centrum zainteresowania. Szybko się peszę w otoczeniu innych osób.
Ja na twoim miejscu wybrałabym się do psychologa. Być może podpowie Ci jak możesz pomóc. swojej siostrze.
Myślę, że sam problem się nie rozwiąże.
Proponuje częściej wychodzić z dzieckiem, może do hipermarketów, gdzie jest duzo ludzi, plac zabaw gdzie bawią się dzieci. Dobrze by było sprawdzić czy to nie "bunt 2-3 latka", takim płaczem dzieci po prostu wymuszają. Warto też skonsultować się z psychologiem.
Gdy planujecie gdzieś wyjść, do kogoś, uprzedzajcie dziecko, mówcie gdzie za chwilke pojdziecie, do kogo, w co bedzie sie można bawiać u tego kogoś i zapewniajcie ze bedziecie blisko ![]()
Wydaje mi się, że taka sytuacja może być spowodowana zazdrością o młodsze dziecko. Dziecko w wieku trzech lat bardzo walczy o dominację i nie bardzo rozumie dlaczego ma ustąpić młodszemu, dlaczego wobec innego dziecka ma się zachowywać inaczej niż w stosunku np do osób dorosłych.Invi musisz jej dać poczucie bezpieczeństwa poprzez rozmowy o tym jak bardzo ją kochasz oraz wytłumaczyć zaistniałą sytuację.
Moja mała ma 2.5 latka.Jest jedynaczką i oby tak zostało.Przerosło mnie chyba macieżyństwo. Wczoraj zrobiła mi taki wstyd przed ludźmi że szok.Najpierw zsikała się w zjeżdzalni mimo iż normalnie woła- to można zrozumieć choć nieprzyjemnie jest było dużo dzieci...Gdy chciałam ją wziąść zaczeła krzyczeć i mnie bić.spokojnie mówiłam że ma iść z mamą a ona wpadła w taki ryk jakby ją zadzierali żywcem.Dobrze ze koleżanka była bo miałam ochotę ją tam zostawić i uciec gdzieś daleko.Ludzie patrzyli i mówili co za matka...naprawdę mam ochotę zostawić to wszystko i uciec daleko z tąd gdzie nikt mnie nie znajdzie.
Ona chyba nie rozumiała że mama nie chce na nią patrzeć,coś pekło we mnie płakałam jak małe dziecko cały wieczór.Ktoś może mnie tu zbesztać, ale wczoraj zrozumiałam że czasem naprawdę można pęknąć i mieć ochotę porzucić wszystko i odpocząć.
Moja mała ma 2.5 latka.Jest jedynaczką i oby tak zostało.Przerosło mnie chyba macieżyństwo. Wczoraj zrobiła mi taki wstyd przed ludźmi że szok.Najpierw zsikała się w zjeżdzalni mimo iż normalnie woła- to można zrozumieć choć nieprzyjemnie jest było dużo dzieci...Gdy chciałam ją wziąść zaczeła krzyczeć i mnie bić.spokojnie mówiłam że ma iść z mamą a ona wpadła w taki ryk jakby ją zadzierali żywcem.Dobrze ze koleżanka była bo miałam ochotę ją tam zostawić i uciec gdzieś daleko.Ludzie patrzyli i mówili co za matka...naprawdę mam ochotę zostawić to wszystko i uciec daleko z tąd gdzie nikt mnie nie znajdzie.
Ona chyba nie rozumiała że mama nie chce na nią patrzeć,coś pekło we mnie płakałam jak małe dziecko cały wieczór.Ktoś może mnie tu zbesztać, ale wczoraj zrozumiałam że czasem naprawdę można pęknąć i mieć ochotę porzucić wszystko i odpocząć.
ja Cię rozumiem,sama mam ochotę czasami wszystko zostawić i udać się na jakiś wypoczynek:)nie przejmuj się ludzmi,bo co byś nie zrobiła to wszystkim nie dogodzisz,a co do zachowania córki mogłaś ją zostawić odejść na bok,wypłakałaby się i sama przyszłaby do Ciebie
Czytam i nie wierze własnym oczom, no normalnie szok !
Samotna twoje postępowanie właśnie mnie zaszokowało no i sposób w jaki mówisz o dziecku.
Mała zsikała się przy innych dla niej to ogromne przeżycie i wstyd a mama zamiast pomóc dyskretnie , nagłaśnia wszystko jeszcze ucisza.
Twoja córka chciała się gdzieś zaszyć była zła na siebie że rozczarowała mamę . Trzeba wtedy wesprzeć dziecko, powiedzieć że nic wielkiego się nie stało. Powiedzieć że mama się nie gniewa i że chę jej pomóc.
Jeśli nie reaguje odwracać jej uwagę, lub być obok i jak się wypłacze to wtedy dyskretnie jej pomóc.
Szokujące jest to że wstydzisz się własnej córki, małego dziecka które ma prawo nie zapanować nad pęcherzem. Zamiast przejmować się córka ciebie interesowało co pomyślą ludzie taki wrzeszczący bachor przy młodej mamusi toż to wstyd.
Jeszcze piszesz że dobrze że była koleżanka bo byś ja zostawiła. Co z tymi dzisiejszymi matkami, jestem zniesmaczona płytkością kobiety która nosi w sobie dziecko, wcześniej sama decyduje kiedy i z kim w ciąże zajdzie a potem obarcza swoimi humorami niczemu winne dziecko.
Kobieto jak możesz pisać że nie mogłaś na swoja córkę patrzeć, to dziecko czuje jest małe i nie rozumie czemu mama patrzy z pogardą. Wpędzasz własne dziecko w poczucie winy że cię rozczarowuje.
Decydowałaś się na dziecko to twoim zakichanym obowiązkiem jest je dobrze wychować, wspierać i troszczyć się o jego rozwój. Masz stać po stronie swojej córki, bronic ją przed złem a ty piszesz że nie mogłaś na nią patrzeć okropieństwo.
Masz ochotę wyć z bezsilności to wyj, w łazience się zamknij i wyj ale nigdy ale to nigdy nie dawaj odczuć że wstydzisz się swojej córki. Zniszczysz jej poczucie że mama ją kocha i wspiera i że zawsze jej pomoże.
Powołałaś ją do życia, ona niczemu nie winna to twoje błędy wychowawcze powodują zamęt w głowie dziecka. Więc jeśli wpada w histerię to znaczy że czegoś nie rozumie a ty masz mu to wytłumaczyć.
Dla wielu kobiet dziecko to tylko marzenie, ty masz coś czego innym nigdy nie będzie dane. Dlatego zacznij być odpowiedzialna i dorosła dziecko to nie lalka.
8 2012-08-24 20:13:08 Ostatnio edytowany przez sAmOtnA172 (2012-08-24 22:46:43)
Nie do końca mogę się z tobą zgodzić.
Po pierwsze nie wstydziłam się tego że zrobiła siku,tylko tego że bardzo krzyczała i mnie biła!
Po drugie zastanawia mnie fakt czy ty jesteś idealną mamusią/a jeśli nie masz dziecka to lepiej się nie wypowiadaj bo nie wiesz jak to być mamą.
Po trzecie nigdy nie zostawiłabym dziecka!!Pisałam że miałam ochotę ją zostawić i odpocząć a to zasadnicza różnica!!!
Więc daruj sobie!
ps.Jeśli nie możesz mieć dzidziusia to bardzo mi przykro:( Ale nie wypowiadaj się w sprawach która możliwe że ciebie nie dotyczą.
Tak pozatym dziś już dużo lepiej:)Emocje opadły...
Zapytałam męża czy jestem złą mamą powiedział że nie i że czasem każdy może mieć dość...to mnie pocieszyło:-)
Nie do końca mogę się z tobą zgodzić.
Po pierwsze nie wstydziłam się tego że zrobiła siku,tylko tego że bardzo krzyczała i mnie biła!
Po drugie zastanawia mnie fakt czy ty jesteś idealną mamusią/a jeśli nie masz dziecka to lepiej się nie wypowiadaj bo nie wiesz jak to być mamą.
Po trzecie nigdy nie zostawiłabym dziecka!!Pisałam że miałam ochotę ją zostawić i odpocząć a to zasadnicza różnica!!!
Więc daruj sobie!ps.Jeśli nie możesz mieć dzidziusia to bardzo mi przykro:( Ale nie wypowiadaj się w sprawach która możliwe że ciebie nie dotyczą.
Tak pozatym dziś już dużo lepiej:)Emocje opadły...
Zapytałam męża czy jestem złą mamą powiedział że nie i że czasem każdy może mieć dość...to mnie pocieszyło:-)
Moim zdaniem to bardzo dobrze,że ktoś odważył się powiedzieć,że czasem nie daje rady,że chce uciec,zostawić dziecko.Macierzyństwo to nie reklama pieluszek Różyczko- to także chwile trudne,załamanie nagłą sytuacją,to zmęczenie,rutyna po prostu ból. I takie pieprzenie" dziecko to nie lalka,chciałas dziecko to bla bla.." niczemu dobremu nie służy (mo może poza dowartościowaniem się osoby to piszącej)
Mną nieraz też targały podobne uczucia gdy mój maluszek miał codziennie kilkugodzinne kolki.Padałam na twarz ze zmęczenia i miałam ochotę tak mocno rozhuśtać kołyskę by w końcu wypadła...Są emocje i sytuacje,których się wstydzimy ale dla własnej zdrowia psychicznego warto się do nich przyznawać i szukać pomocy...
Super że napisałaś :-)Naprawdę :-) Patrzyłam na ten wątek nikt nie pisał już zaczynałam się martwić że większtość myśłi jak różyczka:)
Ale trzeba też zrozumieć ten kto nie ma dziecka zawsze wyobraża sobie jakie to cudowne i że to tylko dziecko nie mylsi o tych cięższych rzeczach jakie spotykaja mamy.
Super że napisałaś :-)Naprawdę :-) Patrzyłam na ten wątek nikt nie pisał już zaczynałam się martwić że większtość myśłi jak różyczka:)
Ale trzeba też zrozumieć ten kto nie ma dziecka zawsze wyobraża sobie jakie to cudowne i że to tylko dziecko nie mylsi o tych cięższych rzeczach jakie spotykaja mamy.
hej,pociesze Cię ja nie myślę jak różyczka,sama mam dzieci i czasami mam ich dosyć,to normalne - jesteśmy tylko ludźmi i czasami nerwy nam puszczają
Jestem za tym żeby pokazać wszystkim że macierzyństwo to nie bajka ale prawdziwe życie.
To ja się dołączę, mój dwu i pol letni synek jest czasem po prostu nie do zniesienia. Wszystko wymusza płaczem, jest złośliwy i bardzo uparty (nauczył się tego od starszego kuzyna), a mi czasami brakuje do niego sił. Tylko, że ja nauczyłam się nie reagować na jego płacz. Mały wie, że nic tym nie zdziała. Jestem bardziej uparta niż on. Opisze jedna sytuacje. Pewnego ranka moj Przemuś po złosci wysypał klocki, bo czegoś mu nie pozwoliłam. Kazałam mu je posprzątać i powiedziałam, że dopiero jak posprząta będzie mógł wyjść na dwór się pobawić. A ten usiadł i płaczę, a zanosi sie tak jakby go ze skory obdzierali. Wyszłam z pokoju bo nie mogłam go słuchać, dodam, że wcześniej chciałam pomoc mu w sprzątaniu klocków. Próbował kilka razy z niego wyjść ale mu nie pozwoliłam. Mały tak zmęczył się płaczem, że usnął. Gdy wstał zjadł obiad i z powrotem do pokoju. Walczył ze mną tak do wieczora, ale w końcu okolu godziny 19 posprzątał klocki
Oczywiście bardzo go pochwaliłam, i powiedziałam ze jestem z niego dumna hihi
od tamtej pory nie mam problemów, żeby posprzątał zabawki gdy skończy się nimi bawić. Takie małe dzieci sprawdzają na ile mogę sobie pozwolić u rodzica, dużo rzeczy wymuszają płaczem, a niektórym dzieciom nie da się po prostu czegoś normalnie wytłumaczyć tak jakbyśmy chcieli. Wiem bo mam starsza córkę i gdy była w jego wieku to jak czegoś nie chciała zrobić to brałam ja na kolana i jej tłumaczyłam, a po rozmowie ona szla i np. sprzątała po sobie. Każde dziecko jest inne i do każdego inaczej podchodzimy.
Invi myślę, ze Twoja siostra przechodzi bunt i moja rada jest taka, spróbuj ja ignorować jak wpada w histerie, sprawdź jaka będzie jej reakcja. Dopiero jak się uspokoi to z nią porozmawiaj.