Kochane... przychodzi mi na mysl powiedzenie mojej mamy" Jak sobie wychowasz tak bedziesz miała" No i własnie ja o tym chciałam z Wami podyskutować . Czy macie jakies sposoby na to by wasz ukochany zostawiał po sobie porządek?By po zrobieniu sobie kanapek schował produkty do lodówki i umył po sobie talerz? By po zjedzeniu ostatniego ogórka kiszonego wyrzucił słoik do smieci lub go po prostu umył zamiast wstawiac pusty do lodówki???By pojęcie "sprzątanie" nie ograniczało się jedynie do strząchnięcia lub odkurzenia chodniczka? Dzis po raz kolejny po powrocie z pracy krew mnie zalała.... mój luby miał dzis wolny dzien od pracy. Wstał koło 12... wiem nawet co jadł przez cały dzien, bo oczywiscie wszytko zostało w zlewie i na szawkach, potem poszedł do garazu dłubał cos w samochodzie - oczywiscie niezbędnego, i wchodząc na chwilkę do domu chyba zapomniał zdjac buty bo wszedzie są slady błota... nie licząc CZARNEJ umywalki w łazience....na mój zarzut odpowiedział zdziwiony "przeciez niemiałem kiedy bo byłem w garazu"
JAK ZWYKLE!! On na nic biedak nie ma czasu...a ja jak wracam z pracy musze uprac, ugotowac posprzątac i miec ochote na sex! A jak nie daj Boże czegos nie zrobie to wielkie halo " a co robiłas cały dzien??"
KOchane ręce mi juz opadają, ostatnio ciągle o to walczymy....niemam juz siły kłócic się ciągle o to samo
Poradzcie mi coś...oczywiscie dzis zostawiłam wszystko tak jak było... choc bardzo trudno mi wytrzymac jak w koło jest taki syyyf....
Owszem, czasem mi pomaga...i jak chce to naprawde dokładnie potrafi sprzątnąć, niestety to rzadko sie zdarza, w sierpniu bierzemy slub...jak teraz go nie naucze to juz chyba zawsze tak bedzie
Podobne tematy
Desire, dziewczyno, nie pozwól sobą tak pomiatać!
Takie zachowanie wynosi się niestety z domu,więc jeżeli jest bałaganiarzem to możesz mieć pretensje do przyszłej teściowej.Jeżeli u niego w domu, to właśnie matka wszystko robiła,a ojciec to pan i władca, któremu wszystko trzeba podać,to Twój narzeczony mysli,że tak jest okej i że u Was też tak będzie.
Są dwa sposoby według mnie.
1.porozmawiaj z nim spokojnie, wytłumacz,że skoro oboje pracujecie,to obowiązki dzielicie na pół. Pozwalaj robić mu to co lubi np. On gotuje,ty sprzątasz po gotowaniu.I na odwrót.
W ten prosty sposób może zrozumie o co Ci chodzi.
2.jeżeli on nie sprząta, to i Ty nie sprzątaj.Skończą się czyste majtki i skarpetki to upierze.
Nie będzie czystych talerzy to będzie musiał umyć,żeby jakoś zjeść.
Nie gotuj, niech sam weźmie się do roboty.
Życzę owocnych skutków.
Nawiasem mówiąc,dobrze że ja nie mam takich problemów:D
ehh rozmowa była i to nie jedna, kłótnie i awanuy tez nic nie dają. Teściowa to tak srednio dba o dom, brudno nie jest ale zeby lśniło czystoscią tez nie powiem... tesc za to brudas, łazi w butach i mój M to widzi jak sie na niego złoszcze i walczy z ojcem by jak jest u nas zdejmował buty, twierdzi ze nie bedzie taki jak ojciec...ale czasem zachowuje sie dokłdnie tak samo:( tesciowa nie zwraca na to uwagi chyba juz przywykła, a ja tak nie chce!!
mam ten sam problem ze swoim, i niestety wyniesione jest to z domu, mamusia wszystkim pod nos wszystko podtykała... szkoda, ze jeszcze tyłków im nie podcierała...
i też nie potrafię sobie z tym poradzić, próbowałam już wiele sposobów, ale żaden nie zdziałał nic na dłuższą metę...
właśnie znów mam nerwy i to nie tylko z tego powodu, więc święta zapowiadają się nieciekawie...
ja już mam dość, więc pewnie Ty też, tylko Ty jesteś na początku tej drogi i jeszcze wiele możesz zmienić i zacznij jak najszybciej, my jesteśmy 6,5 roku po slubie, i dość się już nausługiwałam, ale też muszę to zmienić, szkoda że od początku nie byłam taka mądra... Polak mądry po szkodzie...
Desire, to spróbuj ten drugi sposób.
Widzisz,ja nie wyobrażam sobie tak usługiwać mojemu.On na szczęście jest strasznie dobry,za dobry dla mnie;)
i często jest tak,że to właśnie ja jestem takim leniem,a to on wszystko robi:D
U mojego faceta w domu, mama wszystko robi( nie przywiązuje dużej wagi do czystości etc.) ale ku mojemu zdziwieniu mój Luby zawsze sprząta po sobie.U nas jest tak,że ja np. sprzątam po obiedzie,on gotuje.
On gotuj kolacje,a ja np.sprzątam mu w pokoju, bo on woli gotować(nie mieszkamy razem).
Grunt to aby dogadać się i znaleźć kompromis.
maddlen własnie dlatego ze jestem na początku drogi musze cos z tym robic ale niemam zupełnie pomysłu jak to rozegrac...
Mam nadzieje ze obie damy sobie radę-
P/s
gratuluję wagi:) to niesamowite!! ja od stycznia zaczynam diete zdradz jak to zrobiłas:P czyzby Dukan?
Ten problem dotyczy również mojego parntera niestety.. Jest jedynakiem, mamuśka wszystko pod nosek podawała, on nie musiał niczego robić.. Na razie nie mieszkamy razem, ale widzę, że też kiedyś będę musiała to przerabiać.Czytałam kiedyś gdzieś, że jak facet niechce sprzątać po sobie to Ty też nie sprzątaj!Nie chce umyć talerzy, to niech je na brudnym.Rozbawiła mnie historia, gdzie kobieta miała ten sam problem z facetem i uprała mu białe skarpetki z czerwoną, farbiącą bluzką
facet potem sam sobie prał:D
8 2010-12-23 22:32:58 Ostatnio edytowany przez mirabi (2010-12-23 22:51:23)
twierdzi ze nie bedzie taki jak ojciec...ale czasem zachowuje sie dokłdnie tak samo:(
To, że tak mówi to jedno, tu się liczy zachowanie, a jak widać on już się zachowuje jak ojciec, czyli wzorce wyniesione z domu niestety.
Moim zdaniem błąd jaki popełniłaś to to, że wszystko na siebie wzięłaś: pranie, prasowanie gotowanie itp. stąd Twoja frustracja. Nie ma u was podziału obowiązków i wszystko spadło na Ciebie. Poza tym widać, że nie umie docenić Twojej pracy, chodzi mi np. o tą zabłoconą podłogę. Gdyby sam ją sprzątał i czyścił to myślę, żeby się dwa razy zastanowił nad brudzeniem jej butami, bo może szkoda by mu było własnej pracy...
Mówisz, że rozmowy nie pomagają, uważam, że jemu potrzebny jest wstrząs, czyli, żebyś przestała za niego wszystko robić. Jak zobaczy, że nie ma czystych majtek, skarpetek to będzie musiał je sam uprać, bo nie będzie miał innego wyjścia skoro Ty też mu ich nie upierzesz. Teraz widzi, że Ty to wszystko robisz no to po co się będzie wysilał, jak wie, ze narzeczona mu wszystko zrobi, on się może poświęcić przyjemniejszym rzeczom jak np. działanie w garażu. Powiedzmy sobie szczerze, jemu jest tak wygodnie plus to, że nie został tego wszystkiego nauczony.
Ja 7 lat temu wywaliłam kawę na ławę- nic mnie nie obchodzą stereotypy, jego wzorce z domu- ze jego mama sprząta, gotuje, i pracuje zawodowo- jej sprawa. Ja tak nie chce, taki związek mnie nie interesuje. Nie jestem sprzątaczką ani służąca- obowiązki po równo. Facet, który tak wykorzystuje swoja kobietę, nie ma do niej szacunku...ona ma tyrać na 2 etaty ( w domu i w pracy) a on raz na 2 tyg ściszy TV i powie, że się zmęczył. Srał pies takiego. Nie sprzątam za mojego, nie robię jak muł- nie, bo nie. I tobie też radzę, powiedzieć kurtko i konkretnie, że na taki układ się nie godzisz, bo to nieuczciwe i nie pozwoli się dłużej traktować jak posługaczka wręcz Panu kartkę z lista wszystkich obowiązków i niech wybierze połowę, lub wspólnie się podzielcie...jak zacznie jęczeć...no to się zastanów czy chcesz żyć i tyrać na 2 zmiany...a jak się dzieci pojawią to się dopiero zaharujesz, aż padniesz na "pysk". I nie rób za NIEGO, NIE WYRĘCZAJ GO- JAK BĘDZIE MARUDZIŁ, ŻE NIE UGOTOWANE, POPRANE- TO MU POWIEDZ ŻEBY SAM SOBIE ZROBIŁ, ZAPYTAJ SIĘ CZY MU NIE WSYD TAK CIEBIE WYKORZYSTYWAĆ...ZDROWY, SPRAWNY...Z PRALKA SOBIE PORADZI...A JAK NIE TO NIECH DO MAMUSI WRACA I NIECH MU TA SKACZE KOŁO D...JAK TAK SYNA WYCHOWAŁA.
Tak zgadzam się z Alexytymia facetowi trzeba dać jasne sygnały. U mnie w domu rodzice dzielą się obowiązkami i chciałabym,aby w moim wypadku też tak było.A nie podaj, przynieść, pozamiataj..
Zastrajkuj nie sprzątaj nie ogarniaj niech doceni co robiłaś dla niego niech zobaczy ile wysiłku w to wkładasz. Na początku pewnie będzie protestował ale wiesz z czasem będzie potulny jak baranek.
Pozdrawiam ![]()
Kochana, u mnie było całkiem podobnie. Mój chłopak najpierw miał podane wszystko od mamuni, a później - gdy mieszkał sam - przypominał sobie o umyciu garów, kiedy same prawie zaczęły wychodzić ze zlewu:D.
Sporo mnie to nerwów kosztowało, ale jest sukces. Od początku dużo tłumaczenia, żeby zapomniał o kobiecie, która będzie mu wszystko podtykała pod nos plus powoływanie się na antyprzykład mojej koleżanki, która jest podnóżkiem swojego narzeczonego, a jej drugie imię to "przynieś, wynieś, pozamiataj". Mówię wprost, że ja też mam prawo być zmęczona, może mi się nie chcieć czegoś po prostu i nie jestem robotem wielofunkcyjnym, który będzie za nim biegał ze ścierką w jednej i odkurzaczem w drugiej ręce. Nasz związek to nasz bajzel, właśnie w dosłownym znaczeniu. Udało nam się naturalnie podzielić prace domowe (nie mieszkamy razem, raczej pomieszkujemy i wtedy np. kiedy ja gotuję to on zmywa i odwrotnie, abo ja robię pranie, on prasowanie itp.). Osobiście nie jestem za tym, żeby zarzucić focha i zastosować terapię szokową, czyli skończyć ze sprzątaniem i czekać aż sam skruszeje (chyba, że to ostatnia deska ratunku...), bo ślepo wierzę w to, że facet to jednak istota rozumna i wszystko można przegadać;).
Dziwię się trochę zachowaniu Twojego lubego, serio. Ok, wzorce z domu to jedno, ale budowanie tu i teraz z kimś to drugie. Chyba on widzi jak Ci na tym zależy, a awantury z powodu sprzątania to szczyt.
Powodzenia!
13 2010-12-24 09:59:06 Ostatnio edytowany przez Desire1987 (2010-12-24 10:13:31)
ehh od wczoraj słowa nie zamieniliśmy:( jest wigilia a ja jestem wsciekła zła i wogóle mam ochote ryczec:( z jednej strony mogłam juz ogarnąć, darowac mu... ale z drugiej jak mu ciągle będe odpuszczac to nie bedzie sie ze mną liczył i dalej bedzie syf... ręce opadają...
Cudownie zaczynają się nasze pierwsze wspólne święta:(
Desire1987 nie odpuszczaj!Musisz być konsewentna w tym co robisz.Odpuścisz raz, to zrobisz to drugi, trzeci,a fochem się nie przejmuj- przejdzie mu. Głowa do góry i Wesołych świąt życzę ![]()
Wybacz, ale ja mam inne stanowisko. Dlaczego na boga jedynego uważacie, że jesteście w stanie kogokolwiek przerobić??? Albo się kocha kogoś takiego jaki jest albo tylko swoje wyobrażenie o nim (lub wspólnej przyszłości). A potem ślub i dramat, bo on zawsze był taki.... właśnie - zawsze. CZY jesteś pewna, że chcesz przeżyć swoje życie u boku kogoś, czyjego wad nie jesteś w stanie zaakceptować? Może to człowiek nie dla Ciebie - a potem będzie trudniej, bo będzie szara proza życia
No nie wiem na ile to dramatyczne dla Ciebie - osobiście uważam, że partnerstwo jest ważne i wymagać współpracy trzeba - tylko czy to w jego wypadku jest to wykonalne? Życzę, żeby wszystko się poukładało i miłych Świąt ![]()
Kocham Go bardzo , chce z nim iść przez zycie i skoro on sam twerdzi ze tez lubi porzadek ( czasem jego zachowanie wyraznie temu zaprzecza) to dlaczego mam mu pobłazac i akceptowac to? wiecznie łazic za nim i sprzatac? to zwykłe lenistwo i wygodnictwo! a na to sie nie godze! bo mi tez sie czasem nie chce wstac z lozka nie chce mi sie isc do pracy nie chce mis ie gotowac a jednak to robie , on tez moze tylko musze go tego nauczyc!
Nie da się ,jak nie widzi wokól siebie takiej potrzeby to nic z tego!
...skoro on sam twerdzi ze tez lubi porzadek ( czasem jego zachowanie wyraznie temu zaprzecza)
mi tez sie czasem nie chce... a jednak to robie
on tez moze tylko musze go tego nauczyc!
Otóż dlatego, że on nie jest Tobą. Tobie zależy a jemu najwyraźniej nie. Jest dorosły. Mówi dla świętego spokoju ale nie ma to dla niego znaczenia - jeszcze nie usłyszałaś, że się czepiasz? To pewnie kiedyś usłyszysz
No, ale każdy musi się sparzyć osobiście. Myślę, że jeszcze jesteście na etapie, że możesz dużo zwojować - czy efekty będą długotrwałe, czas pokaże
Życzę powodzenia ![]()
ehh od wczoraj słowa nie zamieniliśmy:( jest wigilia a ja jestem wsciekła zła i wogóle mam ochote ryczec
nie bedzie sie ze mną liczył i dalej bedzie syf... ręce opadają...
Cudownie zaczynają się nasze pierwsze wspólne święta:(
I tak caaałeee dłuuugie życie???
Pogodziliśmy się dopiero przy opłatku. Powiedzmy ze wyjasnilismy sobie sytuację. Dziś przed wyjsciem do pracy wymusiłam na nim obietnice ze sprzatnie. Zrobiłam mu listę rzeczy do zrobienia, zeby nie miał watpliwości co do tego co oznacza w moim mniemaniu "sprzątanie" Zobaczymy co zastanę w domu po powrocie. Kochane , dziękuje Wam za wsparcie, i za to że zawsze moge zasięgnąć Waszej rady , pożalić się, za to ze zawsze jestescie moje kochane internetowe przyjaciółki:*
Kurcze a wcześniej nie było tak z wami, że jak coś jedliście w domu to ktoś to musiał przygotować/pozmywać? Bo kiedy ja z P. gotujemy, to ja na przykład gotuję, on pomaga mi coś kroić itp, a potem ja zmywam, a on wyciera. I tak było od zawsze, nie wyobrażam sobie sytuacji, gdzie ja bym gotowała, a on by czekał na TV aż mu podam - no bezsens normalnie.
A P. tez jest wychowany przez mamusię w duchu wygodnictwa, gdzie ścieli się mu łóżko i podaje obiad - ale ja od 6 lat toczę tę batalię (nie mieszkamy jeszcze), z nim i jego matką i widoczne postępy są ![]()
Jak wojsko ich nie nauczyło to macie nikłe szanse
A jak tam nie byli to macie większe ![]()
no mój w wojsku nie był...
Chyba trudniej "nauczyć" faceta porządku mają dziewczyny pedantyczne - takie, które dostają białej gorączki na widok brudnego talerza w zlewie czy jednej zabłąkanej pary skarpetek na podłodze... Bo facet, który widzi, że dostosowanie się do tak wysokich standardów wymaga zbyt dużo pracy po prostu odpuszcza. No i nie da się zastosować metody "na przeczekanie", bo zanim jemu brud zacznie przeszkadzać to jego kobieta już dawno wyniesie się do mamusi...
Jeśli się nie określiło swojej roli na początku związku to potem walka z nawykami może okazać się walką z wiatrakami. Desire - a może nie oczekuj od niego "sprzątania" tylko wyznacz mu konkretny zakres obowiązków, rzeczy, które bezwarunkowo mają być zrobione. Np wynoszenie śmieci, zmywanie czy odkurzanie - coś, czego wykonanie będzie należało tylko do niego i Ty się do tego palcem nie dotkniesz. Jeśli on wywiąże się ze swoich obowiązków być może Tobie łatwiej będzie spokojnie wykonać resztę sprzątania, aby dopasować mieszkanie do twoich standardów i nie czuć się wykorzystywaną.
Niestety, muszę przyznać, że bardzo głupie zwyczaje zaprowadziłaś w Waszym związku. Kto powiedział, że po pracy powinnaś zamieniać się w kurę domową? Zamiast gotować obiadek wróć do domu, przebierz się i oświeć mężczyznę, że idziesz na kawę do koleżanki, wrócisz późno, wiec niech zrobi sobie obiad i dla Ciebie trochę zostawi...
Najrozsądniej jest od początku związku (kiedy mężczyzna jest najbardziej skłonny do współpracy) ustalić jakiś rozsądny podział obowiązków. U mnie wyszło to niejako naturalnie - lubię gotować, więc gotuję, lubię sprzątać szafki, układać w nich coś, lubię robić porządki w lodówce, lubię sprzątać kuchnię. Więc robię to co lubię. Nie znoszę odkurzać, wynosić śmieci, wieszać prania, myć wanny, okien, wieszać firanek czy zasłonek. I to robi mój mężczyzna. W sumie to zrobiliśmy z obowiązków domowych integrujący rytuał. Bo jak pada hasło "ogarniamy chałupkę" (czasem wychodzi od niego) to wtedy oboje bierzemy się do roboty i szybko jest czysto. Albo jak ja idę coś pitrasić to on z własnej nieprzymuszonej woli przychodzi za mną do kuchni, zmywa, rozmawiamy sobie... Fajne to jest.
Ja pracuję nad nim i na razie wypracowalam, że jeśli nie ma na rano do pracy, to on scieli lóżko. Powolutku uczy się, że skoro to ja muszę się zrywać z łóżka, mimo że bym sobie jeszcze pospała, robić śniadanie, to on po sniadaniu ma umyć naczynia. Powiedzmy, że w tej kwestii jesteśmy prawie na końcowym poziomie. Teraz zacznę mu truć, że obowiązki dzielimy na dwoje. Co z tego, że on pracuje. Pracuje 8 godzin. Fakt, ja chodzę do szkoły ale ja często w szkole jestem 12 godzin i fizycznie narobię się bardziej niz on i też mam prawo być zmęczona. A wracam o 21 ze szkoły i jeszcze kolację mu muszę zrobić. Sprzątam tylko ja, bo jak go poproszę to udaje nieudacznika, że kurzu nie umie pościerać... już wczoraj mu poiwedziałam, że dupa z niego nie facet i obiecał poprawę.