Witam wszystkich użytkowników tego portalu społecznościowego. Od kilku miesięcy ślędzę mniej,więcej co tutaj się dzieje i spostrzegłem że ludzie również piszą tutaj o swoich problemach,a internauci bardzo im pomagają. Również chciałem prosić o pomoc WAS, poineważ nie mam się do kogo zgłosić z moim problemem. Jestem mężczyzną i może się wydawać wam to dziwne że wchodzę na takie strony, a tym bardziej proszę o rady. Nie mogę polegać w tej sprawie na znajomych ponieważ poprzez plotkowanie i zbęde opinie prawdopodobnie część mojego życia ległaby w gruzach. Więc przechodzę do setna sprawy,mam prawie dwadzieścia lat i jestem w związku z dziewczyną od ponad trzech lat. Wydaje mi się że jak na mój wiek to sporo, ponieważ zacząłem tą ?przygodę? w wieku szestastu lat i nie wiem czy to nie był błąd. Jak w każdym związku były wzloty i upadki, chociaż tych gorszych chwil było bardzo mało względem tych wspaniałych. Na początku naszej znajomości, kiedy ją tylko zobaczyłem zakochałem się w niej (chyba) od pierwszego wejżenia. Myślałem o niej całe noce i dnie,czasami ze szczęścia nie mogłem spać i normalnie funkcjonować, ludzie się mnie nie pytali czy coś mi nie dolega. Spotania towarzyskie trwały ponad miesiąc ,nagle nastąpił dzień piąty grudnia, ten dzień był, jest dla mnie bardzo ważny ponieważ zapytałem się wtedy jej czy zostaniemy parą i tak też się stało. Kiedy powiedziała ?Tak? rozpłakałem się ze szczęcia, ponieważ nigdy niedoświadczyłęm takiej radości w moim zwyczajnym życiu,została moją pierwszą dziewczyną. Spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, piszę w czasie przeszły, ponieważ teraz tak już nie jest. Każdego sylwestra również spędzaliśmy razem, podczas pierwszego był mój ?pierwszy raz? ,ona miała już partnera seksualnego wcześniej mimo młodzieńczego wieku (jesteśmy w tym samym wieku). Naszego drugiego sylwestra spędzaliśmy w moim mieszkaniu w gonie znajomych i wtedy z kolei nastąpiła jedna z gorszych chwil w moim żyicu, a mianowicie zdrada z moim kolegą. Szczęście w nieszczęćiu polegało na tym że nie było między nimi kontaktu intymnego,a obietnice na przyszłość że zostaną wspaniałą parą itp. Ja to wszystko podsłuchałem stojąc przypadkowo pod drzwiami. Nie będę się nad tym rozpisywał ponieważ zajełoby to z pięć kartek formatu A4. Zerwaliśmy ze sobą,a raczej ja z nią więc nowego roku,pierwszego stycznia nie miałem udanego. Po miesiącu kiedy miałem przysłowiowe doły i jakoś się pozbierałem kiedy nie pisaliśmy ze sobą, nie rozmawialiśmy, ona napisała wiadomośc. Z tekstu wyczytałem że chce się ze mną spotkać i wszystko wyjaśnić. Pomyślałem ok, raz mogę, chciałbym wiedzieć dokładnie dlaczego woli tamtego ode mnie. Na tym spotkaniu wszystko mi wyjaśniła, powiedziała że to był jej największy błąd w życiu i że dalej mnie kocha, no i zgodziłęm się po pwenym czasie na powrót do siebie. Opisałem wam pokrótce nasz związek od rozpoczęcia po dzień dzisejszy.
Był dzień pierwszy maja obecnego roku, nudziłęm się więc wszedłem na czat aby z kimś porozmawiać. Po dwóch godzinach poszukiwań nie znalazłem żadnej ciekawej rozmówczyni, nagle zobaczyłęm pewien nick i pomyślałem sobie ? spróbuje ostatni raz zagadać, jeśli nie to wyłączam to wszystko?, właśnie tutaj nastęuje kluczowy moment. Napotkałem pewną dziewczynę, rok młodszą od siebie, jak zaczęliśmy pisać o 20.00 to skończyliśmy grubo po północy. Kiedy dobijała godzina pierwsza w nocy i końcówka naszej pierwszej korespondencji poprosiłęm ją o numer telefonu,aby mieć dalszy kontakt ze sobą. Nie liczłem na to aby przpadkowa dziewczyna mi podała swój numer ,ale tak też się stało. Następnego dnia zaczłęo się pisanie smsów, od rania do późnej nocy, dzień w dzień. Tylko raz między nami doszło do kłótni. Zgadzamy się dosłownie we wszystkim, mamy takie same poglądy na życie, te same upodobania, gusta, lubimy te same zwierzęta. NAPRAWDĘ WSZYTKO ! Pisze mi się z nią, musze to przyznać stety bądź niestety milion razy lepiej niż moją obecną dziewczyną. Ta korespondencja trwa już ponad siedem miesięcy. Moja partnerka wie że z nią piszę i pozwali mi na to ponieważ wie że to tylko koleżeństwo i ufa mi, że nie zrobię żadnego głupstwa. Niestety okłamuję moją dziewczynę że ona ma chłopaka, kiedy to usłyszała to tym bardziej jest spokojna, a koleżankę okłąmuję że nie mam dziewczyny i koło się zamyka. Teraz właśnie dohcodzę do płenty tego wszystkiego co wypisałem . Wydaje mi się jednak że nie kocham swojej obecnej dziewczyny, a było to tylko młodzieńcze zauroczenie. O koleżance myślę jeszcze częściej niż wtedy jak zakochałem bądź zauroczyłem się w mojej kobiecie,a koleżanka mówi mi że jestem najwspanialszym chłopakiem jakiego w życiu spotkała więc moja sympatia nie jest tylko w jedną stronę. Przez ten okres jak ze sobą piszemy czyli ponad siedem miesiecy nie spotkaliśmy się ani razu. Ponieważ ona ma uraz do facetów,nigdy też nie miała chłopaka. Powiedziała że na pewno,obiecała to iż spotkamy się na wiosnę, więc czekam na to spotkanie. Ona utrzmuje lepszy kontakt tylko ze mną jeśli chodzi o kolegów, z nikim innym się nie spotka(przynajmniej tak mówi,a ja jej wierzę). Myślę że to spotkanie rozwieje moje wątpliwości, bądź zada jeszce więcej pyań. Ona podoba mi się pod każdym względem. Charater ma CUDOWNY !, nigdy nie spotkałem takiej kobiety, piękna jest również jak Bogini i oczywiście bardzo mądra. Właśnie to wszystko stawia mnie pod ścianą. Kiedy wyjechała na wkacje i byliśmy poza zasięgiem telefonu, nie mogłem się doczekać kiedy w końcu znowu napisze.
Wiem że nie jesteście w mojej sytuacji,ale prosze was drodzy użytkownicy forum o pomoc. Nie wiem czy zakończyć epizod życia z moją dziewczyną czy też przynzać się koleżance i zostawić ją w spokoju. Z góry dziękuję za dobre jak i złe opinię, pozdrawiam S.