netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

moje zycie, malzenstwo to katastrofa

12 odpowiedzi4 220 wyświetleńzałożony przez żonka:), 19.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moje zycie, malzenstwo to katastrofa

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1

Temat: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

Witam wszystkich.
Moze uznacie ze moja opowiesc jest chaotyczna. sama mam takie wrazenie czytajac to drugi raz. ale nie bede nic zmieniac te emocje plynely prosto ze mnie.
Jestem tutaj bo nie wiem co nadal robic ze swoim zyciem, siedze w miejscu gdzie mam dostep do internetu i moge spokojnie myslec. najchetniej zostalabym tutaj na kolejne tygodnie. jestem zupelnie rozdarta...a przeciez zblizaja sie swieta i moje rowniez byly cudownie zaplanowane. moze zaczne od poczatku. w moim rodzinnym domu, w mojej calej rodzinie zawsze dochodzilo do klotni, mama z ojcem cale zycie sie spiera, to znaczy on robi awantry, ona roznie raz sie sprzeciwi raz siedzi cicho, cala rodzina jest przez to sklocona. od zawsze wiec jestem swiadkiem patologii, choc chyba dopiero teraz zdaje sobie z tego sprawe. jako dziecko bylam szczesliwym radosnym dzieckiem, nie czulam by czegokolwiek mi brakowalo. chce opisac moje zycie po krotce od poczatku , bo moze uznacie ze to ma jakis wplyw na to co teraz dzieje sie z moim zyciem , choc bardzo od tego uciekam i nie chce sobie tego uswiadomisc jezeli tak jest. nie wierze w to. zawsze bylam dobra corka mamy, uczylam sie, bylam duma rodziny, choc nie rozpieszczona to taka ktora podejmuje dobre decyzje jest dojrzala. Poznalam chlopaka po skzole razem wyjechalismy za granice. jestem mloda (23) ale jestem juz mezatka od roku. bylo nam dobrze i bylam z nim bardzo szczesliwa. oswiadczyl mi sie , wzielismy slub, wczesniej czasem sie klocilismy wiadomo. po slubie konflikty staly sie czestsze. on mimo ze ja studiuje wciaz mi wypomina podczas klotni, ze malo pracuje, drze sie jesli nie ugotuje mu obiadu, bardzo szybko sie na mnie denerwuje. mowi ze to ja go zle traktuje ze jestem wszystkiemu winna jelsi sie poklocimy, straszy mnie ze zadzowni do mamy, ze mnie zostawi, mowi ze ma mnie w d..., ze ma mnie dosc, pozniej jakos dochodzi do zgody i jest cudownie przez jakis czas, tak normalnie. musze jeszcze dodac ze na poczatku naszego zwiazku ja nie bylam zbyt dobra dziewczyna, czesto robilam mu wyrzuty i awantury, (dom rodzinny?????) pozniej gdy zobaczylam ze mam do czynienia z normalnym , wrazliwym chlopakiem, zmienilam sie , potrafie go wysluchac, wogole nie podnosze do niego glosu, nawet jelsi on to zrobi staram sie tego uniknac, dbam o dom o niego, staram sie. a nagle pojawia sie mala rzecz i on robi awanture, tak jak dzis, powiedzial ze to koniec ma mnie gdzies , nie chce spedzac ze mna swiat  , REZYGNUJE ZE MNIE. ma takie wahania nastrojow, wczoraj sie poklocilismy bo jak rozmawialam z mama a on cos do mnie mowil to ja gestykulujac pokazalam zeby byl cicho, mala rzecz...
i o to cala awantura.
kocham go, ale mam GO DOSC.
jest taki nerwowy. nie chce mowic o wszystkim rodzinie, on mnie wciaz strasyz ze to zrobi, ze wszyscy sie dowiedza jaka kiedys bylam , ze mnie znienawidza.
gdy jest miedzy nami dobrze, mamy mnostwo plnow marzen, dom dzieci ale gdy jest klotnia to jest koniec wszysktkiego, nie chce miec z nim dzieci, jelsi sie nie zmieni na dobre..on mowi zebym to ja sie zmienila, mowi ze traktuje go jak psa, jelsi mu zwroce o jakas jedna rzecz uwage...nie wiem co myslec, nie wiem co robici czy ktoras z Was chce mi cos poradzic, moze to we mnie tkwi problem...napewno musze podac wiecej szczegolow jesli ktos chce do konca zrozumiec ten problem, nasz problem. jest mi bardzo smutno, czasem mysle ze chce zniknac z tego miejsca...chce uciec prze zniego a przeciez niedawno bralismy slub..

2

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

Dopiero się docieracie, może stąd te problemy. A może to, że daleko od kraju i jesteście ze sobą sami? Kto wie. Wrze jak w wulkanie. Może byście spróbowali jakiejś terapii małżeńskiej? Osoba z zewnątrz i fachowiec pomoże wam zrozumieć wasze problemy i doradzi jak postępować w chwilach napięcia smile

3

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

napewno masz racje, chcialabym z kims porozmawiac, ale po to musielibysmy jechac do polski a tego narazie nie mamy w planach , tutaj troche bariera jezyka dla meza moglaby byc przeszkoda...

4

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

Witaj zonka tez przez to przechodzilam z mezem docieralismy sie z rok...jak nie mialam juz sil to plakalam bylo mi ciezko na szczescie minelo bo postanowilam byc silna i rozmawialam duzo z mezem a wlasciwie to ja mowilam a on sluchal Musicie sie dotrzec wiem ze to trudne ale trzeba przez to przejsc powodzenia

5

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

żonka...spróbuj z nim porozmawiać jak się czujesz..jak Cię boli jego zachowanie. Musicie się nawzajem szanować, szacunek jest bardzo ważny, bez niej nawet wielka miłość nie zwycięży...
Pisałaś co o znajomosci języka u męża.
Czy on ma pracę? może czuje się gorszy...
A może jest zazdrosny...jestes otoczona znajomymi na studiach...sama nie wiem..
Ciężko tak ocenić w czym jest problem..

6

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa
żonka:) napisał/a:

napewno masz racje, chcialabym z kims porozmawiac, ale po to musielibysmy jechac do polski a tego narazie nie mamy w planach , tutaj troche bariera jezyka dla meza moglaby byc przeszkoda...

Teraz tyle Polaków wszędzie, może zadaj sobie odrobinę trudu i poszukaj, jeśli ci naprawdę zależy, zamiast od razu mówić - nie da się smile

7

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

maz ma prace, dobrze zarabia , mimo ze slabo zna jezyk.
mamy wspolnych znajomych , mam duzo kolezanek, nie musi byc jakas szczegolnie zazdrosny.
dziekuje, zamiast nie da sie - poszukam.

8

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

poszukaj bo to napewno wam pomoże:)

9

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

przeszuakalam internet, moze i znalazlby sie jakis psycholog, troszke daleko , ale mam jeszcze inny plan...
musze zrobic cos zeby sie nagle sam ocknal...

10

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

dzis maz sie rozchorowal , nic sie nie odzywa ale widze ze ledwo zyje , wiec mu pomagam i podaje herbatki pod nos..moze zle robie, czekam az przepros, ale on nic

z reszta sama nie wiem czy wlasnie tego chce..napewno chce zmiany a przepraszam nie wystarczy

11

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa
żonka:) napisał/a:

przeszuakalam internet, moze i znalazlby sie jakis psycholog, troszke daleko , ale mam jeszcze inny plan...
musze zrobic cos zeby sie nagle sam ocknal...

Tylko nie zrob czegos glupiego ...  przemysl dwa razy - bo w tym momencie az kipisz z emocji wink

12

Odp: moje zycie, malzenstwo to katastrofa

jestem wyjatkowo spokojna tym razem, naprawde chce zmiany naszego zwiazku...ale nie wiem czy to mozliwe..czy on cos zrozumie

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » moje zycie, malzenstwo to katastrofa

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026