Witam Netkobietki:-)
Zacznę od razu mój mały problem.
Bardzo chcę spędzić tego sylwestra we Francjii,ale......no właśnie chodzi o mojego faceta.Nie chce jechać ponieważ nie stać go na tak drogiego Sylwestra.Ja to rozumiem i mogę opłacić wszystko za niego,ale on się nie zgadza,doszło do kłótni i jest na mnie trochę obrażony.On nie chce słyszeć o żadnym opłacaniu czegokolwiek za niego,jest strasznie uparty,powiedział,że jak chcę to mogę jechać sama,albo zostać na Sylwestra w Polsce.Studiujemy jeszcze i praktycznie wszystkie jego pieniądze idą na studia i utrzymanie,jego rodziców nie stać na pomoc finansową i musi sobie radzić sam,a ode mnie nie chce żadnej pomocy.
To już nie chodzi tylko o tego sylwestra,ale w ogóle też nie da sobie pomóc,nawet gdyby chodził głodny to pewnie i tak by się nie przyznał.
Nic ode mnie nie przyjmuje,a mnie to boli ponieważ wydaje mi się,że traktuje mnie jak dodatek do siebie.
Jakiś czas temu kupiłam mu piękną koszulę,po prostu nie mogłam się oprzeć i wiedziałam,że będzie w niej świetnie wyglądał.Wręczyłam mu ją przymierzył i wyglądał świetnie,ale jego mina była mi już znana,ale do wieczora był spokój.Następnego dnia wychodzę z domu,a na furtce wisi torba z tą koszulą,ale byłam wściekła!!!A w środku liścik "jak jej się nie podobam to powinnam sobie znaleźć bogatego chłopaka".Przecież to nie chodziło o to,że nie ma w czym chodzić bo ma,ale jak to kobieta od czasu do czasu chciałabym kupić coś swojemu ukochanemu.
A jeśli chodzi o Sylwestra to Paryż od dawna mi się marzył,ale nie było przy mnie tej wyjątkowej osoby,a gdy się pojawiła to strzela fochy jak kobieta.To nasz pierwszy Sylwester i chciałabym,aby był nie zapomniany.
Ja nie rozumiem czy to wszyscy faceci tacy są?