netkobietyWszystkie działy
Rozstanie, flirt, zdrada, rozwód

jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

64 odpowiedzi7 087 wyświetleńzałożony przez pielo, 03.12.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 65 ]

1

Temat: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

witam wszystkie panie...pisalem wczesniej inny watek i odnosnie do niego mam do was 1 pytanie jak to z wami kobietami jest
1.zrywacie z facetem nie chcecie go widziec,jestescie pewne definitywnie ze nigdy ze soba nie bedziecie, facet nie potrafi zapomniec stara sie walczyc wiec on z kwiatami pod praca,wysyla do domu a ona je przyjmuje itd itp chyba jak nie chce sie niczego od faceta,nie chce go widzeiec i chce ze by przestal to raczej nie przyjmuje od niego niczego a najlepiej chyba dac mu nimi w pysk i wyrzucic do smietnika,,,to takie mydlenie facetowi oczu i to facetowi którego ona Kochala i chciala spedzic z nim reszte zycia!...

jak jest z wami,co myslicie,czekam na wasze zdanie???

2

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Myślę, że każda kobieta jest na swój sposób próżna. Każda lubi być adorowana, uwielbiana, a jeszcze lepiej, kiedy otoczenie jest świadkiem tego. Taki 'wielbiciel' po prostu schlebia jej, więc dlaczego miałaby go zbywać?

Nie chwaląc się, też miałam paru 'niechcianych adoratorów', i przyznaję, to było przyjemne. Do czasu. Z reguły taki facet idzie w końcu po rozum do głowy i odpuszcza sobie, ale są też tacy, którzy po pewnym czasie stają się męczący, i takiemu trzeba walnąć prosto w twarz 'odpuść sobie nic z tego nie będzie'.

Niestety, faceci też bywają próżni, i oni również stosują podobne gierki. W końcu każdy lubi być podziwiany i pożądany...

3

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Zależy dlaczego zerwała? Czasem kobieta zostawia mężczyznę bo chce zobaczyć czy zatęskni, czy będzie się starał czy mu zależy.

4

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

ale jak dlugo taki facet ma jeszcze czekac skoro mijaja juz 3 ms i nic sie nie zmienia!!!a dlaczego zerwala bo facet byl walem nie dojrzalym a szczeniakiem i nie potrafila mu zaufac...zadnej zdrady nie bylo,nikogo w lozku czy cos takiego...

5

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Może postaraj się jej dać trochę luzu ona wie, że Tobie na niej zależy skoro cały czas próbujesz ją odzyskać. Często jest tak, że jak kobieta wyczuje, że facetowi bardzo zależy to go olewa, może jak przestaniesz się nią interesować przestraszy się, że Cie straciła i wrócicie do siebie oczywiście jeśli ona coś do Ciebie jeszcze czuje. 
A jakie są teraz kontakty?? Często piszesz, dzwonisz coś z tego typu rzeczy??

6

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

wczesniej po rozstaniu na samym poczatku dzwonilem i jakos rozmawailismy,odpowiedala na sms,puzniej raz na tydz pisalem albo listy ktore zostawialem pod dzrwiami do domu innym razem maila i tak co tydz nie pisalem za duzo sms i nie dzwonilem nie chcialem byc nachalny a listy to jakos tak inaczej,potem z listami kwiaty po 50 roz,jakis misiek z listem i tak 1,5 ms,potem nie odzywalem sie i nie pokazywalem przez 4 tyg myslalem ze wlasnie jak znikne to cos sie zmieni ale jednak nie bo po 4 tyg zadzwonilem i nie odebrala,napisalem jedynie czesc co slychac, nic,znowu kwiaty ale to jej je dalem musialem porozmawiac,usmiechnela sie wziola kwaiaty i powiedziala ale pawel my nie mamy juz raczej o czym rozmawiac na spokoju i luzie,od samego zerwania zachowuje sie zupelnie inaczej niz przez 2,5roku nie poznaje jej,wczesniej kazdego dnia mowila kocham i tesknie,plakala mi na piersi gdy wyjezdzalem na 2 tyg za granice,zawsze gdy wracalem ona czekala nawet zima i w deszczu o poranku i wnocy nad ranem a teraz tak jak by to wszystko bylo jakims zlym snem....do swiat znikam,mam ost plan ktory tak naprawde w wigilie pokarze czy mam dac sobie spokuj czy moze sie uda co kolwiek osiagnac

7

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Bardzo się o nią starałeś myślę, że skoro ona tego nie docenia to nie jest Ciebie warta jest pełno kobiet, które doceniłyby to co robisz, osobiście nie spotkałam takiego mężczyzny, który by tak zabiegał o kobietę jestem pełna podziwu i radze Ci szukaj kobiety, która doceni Twoją miłość bo gdzieś taka na Ciebie czeka..
Zdradzisz Nam swój plan?

8

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Też jestem ciekawe, tego planu smile
Mało takich facetów, którzy latają za kobietą..a może ona kogoś ma?

9

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

moze to glupie moze cos nie tak jest ze mna ale plan jet taki...
wiem ze mnie kochala i czuje ze mimo wszystko nadal gdzies w jej sercu jestem ja...wiec w zawsze chciala odemnie dostac cos wyjatkowego, cos zrobionego samemu jest dla niej cenniejsze od czegos kupionego,,,

plan jest taki.
1.jestem z 3 city.ona z elblaga,chce zrezygnowac z rodzinnej kolacji i pojechac do niej,tam gdzie ona bedzie
2.kupilem album wielkosci a4 mam jako tako talent rysunkowy, chce w albumie ktory jest na 10 stron narysowac 5 zdjec weglem i olowkiem,na przemian z zdjeciami list,wiersz o milosci i kim ona jest dla mnie...
3. calaosc czyli okladke chce obic w drewno ma na tym punkcie chopla zawsze miala dlatego wcezsniej dostala odemnie zegarek w tym stylu
4.na drewnie chce jedynie wypalic jej litere imienia M
5.w wigilie dam jej ten prezent przez jej brata ktory da jej paczke w momencie wreczania prezentow,na okladce bedzie koperta z listem ze nadal ja kocham po mimo czasu jaki minol i ze bade zaszczycony gdyby wyszla ze mna i naszym psem na spacer swiateczny,jesli nie ma na to checi,jestem skonczony niech nie wychodzi zrozumiem,jesliu jednak czuje ze jestem nadal kims  w jej zyciu to wyjdzie do mnie...
6.NADZIEJA I WIARA W SLOWO MILOSC,,,wierze ze nadal jestem kims wyjatkowym bo jak mozna zapomniec w tak krótkim czasie o kims kogo sie kochalo i to mu sie okazywalo!!!

co o tym myslicie ale szczerze


myslalem jeszcze o piersionku i padnieciu na kolana ale mysle ze to jednak nie na miejscu

10

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

nie ma nikogo,wiem to na pewno od znajomych i jej matki,,,i na przez jajkis czas nie bedzie miala wiem to na pewno

11

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Moim zdaniem przesadzasz... zrobiłeś już bardzo dużo, naprawdę BARDZO DUŻO. Gdyby ona chciała do Ciebie wrócić, i poprzez rozstanie dać Ci tylko do zrozumienia, jak wiele straciłeś, to prawdopodobnie wystarczyłaby sama szczera rozmowa... Teraz się przed nią płaszczysz, jesteś nachalny, a kobiety (mężczyźni z resztą też) tego nie lubią. Wiem, że chcesz być romantyczny, okazać swoją miłość, ale do tego potrzebne jest obustronne zaangażowanie i chęć, a ja tu tego nie widzę.

Przykro mi, ale po tym, co opisałeś w obydwóch wątkach- powinieneś dać jej spokój i zacząć układać sobie życie na nowo... Sam napisałeś, że poczyniłeś wiele zmian i stałeś się lepszym człowiekiem- to bardzo dobrze, wykorzystaj to w organizowaniu swojego świata na nowo.

12

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Podobnie jak busiu uważam, że zrobiłeś bardzo dużo w jej kierunku, ale z drugiej strony masz bardzo dobry pomysł i szkoda byłoby go nie zrealizować, jeśli go nie zrealizujesz będziesz całe życie myślał co by było gdybym to zrobił... tak więc niech to będzie ostateczna walka o nią, jak to nie podziała daj sobie z nią spokój raz na zawsze bo to będzie świadczyło o tym, że ona już nie chce z Tobą być.

13

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

heh latwo mowic ale to nie tak jak piszesz prze caly zwiazek to ona sie troszczyla o nas ,to ona walczyla, to ona sie starala a ja bylem tym zlym teraz to wiem,,,wiec pytam jak zapomniec jak mozna rano otworzyc oczy i stwierdzic piekny mmay dzien poznam moja przyszla krolowa,wybacz ale ja wciaz zyje jedynie jej osoba i wspomnieniami,raz w zyciu bylem zakochany,chcialem sie oswiadczyc zostawila mnie dla innego tesknilem 3 lata,to byla milosc,teraz walczylem 3 miesiaca, kocham wiec jak no jak zapomniec boje sie boje sie swiat boje sie nowego roku gdy pzrypomne sobie jak w zeszym roku szeptlala mi do ucha kocham,kocham kocham
wieze i walcze!!!raz na nowo poczolem to co najpiekniejsze!!!
nosze jej imie na sercu ,,,mam nadzieje

14

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Przeczytałem Twoje dwa tematy,byłem w bardzo podobnej sytuacjii.Kilkukrotnie ją zawiodłem,aż mnie zostawiła.Jedyne co mogę Ci radzić to:

Chłopie walcz!!!Co masz do stracenia?Z tym prezentem to bardzo dobry pomysł,dołącz do tego list(mój to 4 kartki A4),a wcześniej było również wiele listów ale ten ostatni ją bardzo poruszył.Oczywiście historia była dłuższa walczyłem 5 miesięcy,myślałem,że ona nic do mnie nie czuje,myliłem się,każdy mój list,sms,e-mail wywoływał morze łez,a ja myślałem,że wymazała mnie ze swojej pamięci i serca.Lecz udało się.

W przyszłym roku ślub:-)

Będę zaglądał na Twój temat,więc jak masz jakieś pytania to pisz.

Powodzenia!!!

15

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

dzieki wielki Mirek84, potrzebowalem tego, nawet nie wiesz jak mnie podbudowales tez czuje ze nadal cos czuje ale nie daje zadnego znaku zycia,,,wlasnie od rana walcze z tym albumem i rysunkami...czy ty jak pisales do swojej kobiety tez sic nie odpowiadala jak to bylo z toba

dzieki wielkie

16

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

A ja mam tylko jedna uwagę.
Ktoś tutaj napisał: daj sobie spokój ona nie jest Ciebie warta.
Ludzie co z Wami jest?
To, że ktoś z kimś nie chce być nie znaczy, że nie jest wart!
Jeżeli faktycznie nie chce z nim być, to nie jest go warta?
To co? Ma udawać uczucie, by "być wartą"?

Już któryś raz czytam podobny komentarz.
Nieuczciwe to jest.
Miłość nie jest sprawiedliwa i nie ma obowiązku oddawać uczuć z wzajemnością.

Osobiście życzę autorowi szczęścia i mam nadzieję, że kobietka jeszcze kocha.

17

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

faktycznie zgadzam sie calkowicie z toba Pixy,jest warta jest najwiekszym skarbem jaki kiedy kolwiem mialem teraz muszę jedynie go odzyskac i czekam juz 3,5 ms a czekac moge wiecznosc by choc raz znow poczuć jej dotyk i zapach skóry

do Mirka84 jak mozesz to opisz mi swoja historie tutaj lub na maila

dzieki i pozdrawiam wszystkich oraz czekam na wiecej komentarzy nawet nie wiecie jak pomagacie dzieki

18

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Ziom, z calym szacunkiem ale jesli chcesz ja odzyskac to OK, staraj sie, ale nie podporzadkowuj calego zycia temu...
Zyj dalej, realizuj sie, miej hobby i marzenia oprocz niej bo kiedys sie obudzisz z reka w nocniku, jesli nic z tego nie bedzie.

A wez pod uwage i licz sie z tym, ze NIC Z TEGO MOZE JUZ NIE BYC.

19

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Kiedy się rozstaliśmy kontakt był bardzo żadki,właściwie to żadny,o odebraniu telefonu nie było mowy,więc tylko pozostało pisanie smsów,maili właściwie bez odpwiedzi.Rozmowa z jej znajomymi oraz z rodzicami którzy cały czas we mnie wierzyli i to od nich miałem najwięcej informacji o niej.

Tak jak Ty zastanawiałem się dlaczego nie odpowiada,przecież to nie możliwe aby tak szybko zapomniała i właśnie dlatego cały czas miałem nadzieję,nigdy nie usłyszałem"zostaw mnie,daj mi już spokój" więc tliła się iskierka,że mam szanse,że nie wyrzuciła mnie ze swojego serca i pamięci.Teraz wiem,że to była w pewnym sensie próba,czy podołam,czy się zmieniłem.
Nie wiem jednego skąd u takich kobiet tyle siły aby przetrzymać tak dużo ciężkich chwil?

20

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

jak mozesz mirek84 to powiedz jak wygladalo jeszcze moment kiedy sie zeszlisci,,,naprade dzieki tobie pierwszy raz od 3 ms mam sile bo widze ze ktos w podobnej sytuacji sie nie poddal,walczyl i wygral swoje szczescie i kobiete która jest wszystkim

21

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

sam sie zastanawiam skad one biara te sile,,,pamietam jak raz zastanawialem sie jak by to bylo gdybysmy zerwali, myslalemze ona nie da sobie sama rady,ze bedzie jej ciezko bo zawsze gdy sie klocilismy to biegla z placzem do sypialni albo ja wychodzilem,,,teraz to ona zamknela rozdzial z nikim nie rozmawia o nas,nie pokazuje ze jest jej ciezko jak sama mowila nigdy tego nie chciala a teraz to ja modle sie kazdego dnia by wrocila bo jest wszystkim,calym moim szczesciem,,,kiedys ktos madry powiedzial mi ze niewarzne jak wielki i silny jestes jesli kobieta ktora kochasz bedzie chciala to bedziesz malutki jak dziecko,nic z tym nie zrobisz,wystarczy ze ona zechce tego i lezysz....co w tym jest

22 Ostatnio edytowany przez martyna2010 (2010-12-05 00:33:10)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Może to jest dla Ciebie pewien rodzaj kary. Skoro - jak pisałeś powyżej - powodem jej zerwania, było Twoja niedojrzałość, to może chce abyś w końcu dorósł. A może chce zobaczyć, jak bardzo Tobie na niej zależy, czy będziesz się starał, czy sobie odpuścisz.
Zazwyczaj doceniamy kogoś dopiero po stracie, kiedy jest juz za późno. Jednak na pewno nie przestała Cię kochać tak z dnia na dzień. Nie ma takiej opcji. Więc istnieje jakaś szansa, że da Ci drugą szansę.
Dlatego walcz o nią, pokaż jej jak ją kochasz, jak bardzo Ci na niej zależy.


Tak naprawdę wydaje mi się, że ona jest teraz baardzo słaba. Takie sytuacje nie wpływają na nas najlepiej. A to udawanie jaka jest silna, to pewnie tylko na pokaz. smile

plan jest taki.
1.jestem z 3 city.ona z elblaga,chce zrezygnowac z rodzinnej kolacji i pojechac do niej,tam gdzie ona bedzie
2.kupilem album wielkosci a4 mam jako tako talent rysunkowy, chce w albumie ktory jest na 10 stron narysowac 5 zdjec weglem i olowkiem,na przemian z zdjeciami list,wiersz o milosci i kim ona jest dla mnie...
3. calaosc czyli okladke chce obic w drewno ma na tym punkcie chopla zawsze miala dlatego wcezsniej dostala odemnie zegarek w tym stylu
4.na drewnie chce jedynie wypalic jej litere imienia M
5.w wigilie dam jej ten prezent przez jej brata ktory da jej paczke w momencie wreczania prezentow,na okladce bedzie koperta z listem ze nadal ja kocham po mimo czasu jaki minol i ze bade zaszczycony gdyby wyszla ze mna i naszym psem na spacer swiateczny,jesli nie ma na to checi,jestem skonczony niech nie wychodzi zrozumiem,jesliu jednak czuje ze jestem nadal kims  w jej zyciu to wyjdzie do mnie...
6.NADZIEJA I WIARA W SLOWO MILOSC,,,wierze ze nadal jestem kims wyjatkowym bo jak mozna zapomniec w tak krótkim czasie o kims kogo sie kochalo i to mu sie okazywalo!!!

co o tym myslicie ale szczerze

Wydaje mi się to bardzo fajnym pomysłem. Mam nadzieję, że dziewczynie też się spodoba i dostaniesz kolejną szansę, której -mam nadzieję- że nie zmarnujesz.
A jak się mają sprawy na dzień dzisiejszy? Rozmawiacie/piszecie ze sobą, czy od jakiegoś czasu jest kompletna cisza?

Tak więc musisz tej dziewczynie okazywać duużo miłości, mówic jej jaka jest dla Ciebie ważna ( jak już się spotkacie).
Powiedz, że przemyslałeś swoje zachowanie, i postanowiłeś się dla niej zmienić (dorosnąć).
Na pewno Cię kocha. A jak i kocha to pozwoli do Tobie do niej wrócić. smile

23

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Jeszcze wrócę do mojego poprzedniego posta.

Widzisz u mnie było podobnie jak jest u Ciebie,zastanawiałem się również dlaczego ona przyjmowała wszystko co jej wysyłałem np:Kwiaty
z których była zadowolona(wręczane nie przeze mnie osobiście),ale przyjmowała i zawsze wstawiała je do wazonu,tak samo listy(w nich zawsze pisałem o nas,o naszych wspomnieniach,o mnie i o naszej ewentualnej przyszłości nigdy nie pisałem takich rzeczy w smsach czy w mailach).Nie wiedziałem czy te listy miały jakikolwiek sens,dzisiaj wiem,że miały bardzo duży.

Teraz wrócę do początku mojego związku,napiszę tak w skrócie bo tutaj nie o mnie chodzi:

U mnie problemem w związku był alkohol który przestawiał moje i jej życie do góry nogami.Było to picie weekendowe,ale bardzo intensywne,łączyło się to wszystko razem z kłopotami z prawem(na szczęście karany sądownie nie byłem,nie wiem jakim cudem),towarzystwo,rozruby etc.Wiesz o czym mówię,ale nigdy zdrada,tutaj chodziło tylko o alkohol i jego następstwa.Pierwsze rozstanie było przeze mnie szybko ułagodzone,przy drugim rozstaniu poczułem,że to nie są żarty,że mogę ją stracić na zawsze,zacząłem się starać zmienić,ale po dwóch miesiącach zaczęło się uktyte picie pod pretekstem weekendowej pracy,szkolenia itp.Oczywiście wszystko wyszło bardzo szybko, sama mnie widziała pianego,a przecież obiecałem,przysięgałem wtedy to była już decyzja ostateczna jak mi się wydawało,wyprowadziła się ode mnie do rodziców kiedy byłem w pracy,tylko zostawiła kartkę łóżku.
Od tej pory kontakt się urwał nie chciała ze mną romawiać,inaczej niż przedtem kiedy były rozmowy,wiem,że takie nachodzenie jej pod miejscem pracy czy w domu tylko pogarszało moją stuację.Więc działałem tak jak Ty,czynami,a kontakt był tylko pisemny w zasadzie bez odpowiedzi.
Tyle o mnie żeby Ci przybliżyć moją sytuację.

Punktem zwrotnym i bardzo dużą nadzieją na lepsze jutro były jej urodziny na które dostała list który pisałem 3dni+coś co bardzo mocno przypominało nam o naszych dobrych chwilach z 3letniego związku.
W tym liście napisałem wszystko co siedziało mi w głowie przez te 5miesięcy,myślę,że głownie podziałało to,że już moje nadzieje praktycznie wygasły i,że już nie mam siły czekać i walczyć o nią.Sam już zaczynałem w to wierzyć,tyle zaangażowania,pomysłowości,nadziei i nic.Końcówka listu była ogólnie o tym,że będę się starał zapomnieć i,że przestanę się już kontaktować,ogólnie list bardzo mocno chwytał za serce,narzeczona mówiła,że całą noc łzy wyciskał.Prezent również był wyjątkowy,niepowtarzalny,przypominający tylko te dobre chwile z naszego związku.Ale co to za pamiątka to Ci nie powiem.

I tak minęły dwa dni od jej urodzin pełen łez.
Wracam z pracy do domu kiedy zaczyna dzwonić telefon,ale ten charakterystyczny dzwonek oznaczał tylko jedną osobę.Serce miałem w gardle albo i już na wierzchu,od 5miesięcy go nie słyszałem.
Od wyciągnięcia telefonu z kieszeni i wciśnięcie połączenia minęła wieczność.Milion myśli na sekundę przelatywało mi przez głowę,po co dzwoni po tylu miesiącach?.....................................

Powtórzyłem oświadczyny,zaczeliśmy wszystko od nowa już 8 miesięcy jest cudownie jak nigdy dotąd.

Teraz kilka moich skromnych mądrości:

pielo napisał/a:

sam sie zastanawiam skad one biara te sile,,,pamietam jak raz zastanawialem sie jak by to bylo gdybysmy zerwali, myslalemze ona nie da sobie sama rady,ze bedzie jej ciezko bo zawsze gdy sie klocilismy to biegla z placzem do sypialni albo ja wychodzilem,,,teraz to ona zamknela rozdzial z nikim nie rozmawia o nas,nie pokazuje ze jest jej ciezko jak sama mowila nigdy tego nie chciala a teraz to ja modle sie kazdego dnia by wrocila bo jest wszystkim,calym moim szczesciem.

Też myślałem jak to możliwe żeby tak delikatna i wrażliwa osoba miała w sobie tyle siły aby tak szybko zamknąć pewien rozdział.Ja wolałbym sam siebie oszukiwać,żyć nadzieją,że będzie lepiej niż podjąć tak szybko i tak poważną decyzję.
Kłótnie płacz też przerabiałem wielokrotnie,ale to "terapia wstrząsowa"otworzyła mi oczy.

Ja teraz mam do niej niesamowity szacunek,teraz widze jaką jest wartościową kobietą(o miłości nie wspominam).Teraz naprawdę wiem kogo straciłem na szczęście nie na zawsze.


Sam widzisz,że warto jeśli jest nadzieja u Ciebie i czujesz,że ona pamięta i pewnie kocha to walcz.Pod koniec już mi tej nadziei brakowało,ale jednak udało się,uczucie przetrwało.

Mam do Ciebie pytanie:
Jak jest teraz też się z Tobą nie kontaktuje w jakikolwiek sposób?Dostałeś kiedyś wiadomość,że to koniec i abyś dał jej spokój?

24

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Martyna2010 tak jak napisalas Tak naprawdę wydaje mi się, że ona jest teraz baardzo słaba. Takie sytuacje nie wpływają na nas najlepiej. A to udawanie jaka jest silna, to pewnie tylko na pokaz tez mis ie tak wydaje rozmawialemz jej przyjaciolką i ona powiedziala ze takie zachowanie to jej system obronny,nie chce rozdrapywac tego i cierpuiec wiec nie pokazuje ze ja boli...a co do obecnych kontaktów to zaden przez duże Ż ost raz widzielismy sie na imprezie w clubie i nie rozmawialismy jedynie sie przygladalismy sobie i zdecydowalem tamtego wieczoru ze do wigili ie nie odzywam...

25

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Mirek84 w tej chwili nie mamy zadnego kontaktu choc za kazdym razem jak dzwoni tel to mam nadzieje ze to ona,dowiedzialem sie ze wlasnie wprowadzila sie do nowego mieszkania wiec i psa pewnie sprowadzi,,,nigdy wczesniej nie uslyszalem zeby powiedziala stanowczo Nie,zostaw mnie,daj mi spokuj,,,raz zapytalem czy mnie jeszcze kocha nie powiedziala Nie a jedynie ze juz nie ma tej milosci a raz zaraz po zerwaniu ze juz nigdy nie bedziemy razem ze nie warzne jak sie zmienie i co zrobie ona do mnie nie wróci,ze w chwili obecnej sama nie wie co do mnie czuje ale jest pewna ze mnie lubi,za tak naprawde spotkalismy sie jakies 2 lata za wczesnie bo jestem nie dojrzaly...to te warzniejsze zdania jakie pamietam od niej....
mirek84 jak czytam twojego posta to widze ze przechodze to samo i wiesz co czuje,ze chyba karzdy kto tak naprawde kocha i zaluje chyba jednak ma prawo do 2 szansy a Kocham ja nad Zycie

26

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

jeszcze jedno pytanie myslicie ze pomysl nie ozdywania sie do swiat jest dobry,,,cholera kazdego poranka i wieczoru korci napisac choc sms do niej ale jakos sie powstrzymuje

27

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
pielo napisał/a:

Mirek84 w tej chwili nie mamy zadnego kontaktu choc za kazdym razem jak dzwoni tel to mam nadzieje ze to ona,dowiedzialem sie ze wlasnie wprowadzila sie do nowego mieszkania wiec i psa pewnie sprowadzi,,,nigdy wczesniej nie uslyszalem zeby powiedziala stanowczo Nie,zostaw mnie,daj mi spokuj,,,raz zapytalem czy mnie jeszcze kocha nie powiedziala Nie a jedynie ze juz nie ma tej milosci a raz zaraz po zerwaniu ze juz nigdy nie bedziemy razem ze nie warzne jak sie zmienie i co zrobie ona do mnie nie wróci,ze w chwili obecnej sama nie wie co do mnie czuje ale jest pewna ze mnie lubi,za tak naprawde spotkalismy sie jakies 2 lata za wczesnie bo jestem nie dojrzaly...to te warzniejsze zdania jakie pamietam od niej.....

Te słowa mogły być wypowiedziane pod wpływem emocjii,sam widzisz,że teraz takich słów do Ciebie nie piszę.Tak jak pisałem u mnie było tak samo z początku,kontakt się urwał,jedynie to ja pisałem do niej.

pielo napisał/a:

Tak naprawdę wydaje mi się, że ona jest teraz baardzo słaba. Takie sytuacje nie wpływają na nas najlepiej. A to udawanie jaka jest silna, to pewnie tylko na pokaz tez mis ie tak wydaje rozmawialemz jej przyjaciolką i ona powiedziala ze takie zachowanie to jej system obronny,nie chce rozdrapywac tego i cierpuiec wiec nie pokazuje ze ja boli.

Z pewnością jest słaba i zagubiona jeszcze w tej całej sytuacji,a na pewno nie zapomniała o Tobie,czy Ciebie kocha?Myślę,że tak może nie aż tak jak kiedyś,ale uczucie do Ciebie jest w niej na pewno.

pielo napisał/a:

jeszcze jedno pytanie myslicie ze pomysl nie ozdywania sie do swiat jest dobry,,,cholera kazdego poranka i wieczoru korci napisac choc sms do niej ale jakos sie powstrzymuje.

Powiem Ci jak ja robiłem.Najdłuższa przerwa bez żadnej informacji ode mnie to 1tydzień,potem to smsa przynajmniej jednego dziennie pisałem+mail,od czasu do czasu liścik.Ja na Twoim miejscu pisałbym do niej,ja pisałem o wszystkim o pracy,problemach,tęsknocie,miłości itp.
Nigdy nie itrzymałem wiadomości abym dał sobie spokój więc pisałem,maiłem nadzieje.Jak się później okazało to szysko czytała z niezwykłą uwagą i z pewnością nie było to obojętne dla niej.

Ale zrobisz jak zechcesz ja na Twoim miejscu pisałbym,nie zasypywał wiadomościami ale jedną dwie dziennie jak najbardziej.

28

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Tak sobie to czytam Panowie, piszecie ile to chcecie zrobić, jakie macie świetne pomysły, żeby zdobyć kobietę na nowo, wymieniacie się świetnymi na to sposobami, jak ja wzruszyć, co na pewno nie jest trudne, bo w takiej chwili jest taka "słaba". Zerwanie było z waszej winy, zawiedliście swoje kobiety nie raz, ale nie zauważyłam nigdzie w Waszycg wypowiedziach, jak to bardzo bedziecie się starać i zmienicie się, jak już tą "słabą" kobiete na nowo zdobędziecie. To jak to jest, jakieś wnioski wogóle z tego zerwania wyciągneliście, czy chodzi tylko o to, żeby wrócić do tego, co było??
Pozdrawiam.

29

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Wyciagneli na pewno jakies wnioski, teraz po prostu chec odzyskania byla najwiekszym imperatywem i nic poza nia nie mialo znaczenia.
Znaczenie ma co prawda, czy zmiany i wnioski sa trwale, czy stare bledy znow powroca jak bumerang no ale licze, ze jesli pielo tez uda sie odzyskac ta swoja milosc, beda jeszcze szczesliwsi jak przedtem i na trwale.

30

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
Batida napisał/a:

Tak sobie to czytam Panowie, piszecie ile to chcecie zrobić, jakie macie świetne pomysły, żeby zdobyć kobietę na nowo, wymieniacie się świetnymi na to sposobami, jak ja wzruszyć, co na pewno nie jest trudne, bo w takiej chwili jest taka "słaba". Zerwanie było z waszej winy, zawiedliście swoje kobiety nie raz, ale nie zauważyłam nigdzie w Waszycg wypowiedziach, jak to bardzo bedziecie się starać i zmienicie się, jak już tą "słabą" kobiete na nowo zdobędziecie. To jak to jest, jakieś wnioski wogóle z tego zerwania wyciągneliście, czy chodzi tylko o to, żeby wrócić do tego, co było??.

Opiszę na moim przykładzie.

To jest przede wszystkim porządny kop w d....e,który otwiera oczy bardzo szeroko.Ja to wiem i pewnie forumowicz Pielo,że nie ma powrotu do tamtego życia.Ja przez te 5miesięcy zmieniłem się nie do poznania pod każdym względem.Musiałem pkazać,że jestem inny,że się zmieniłem,że zrozumiałem co jest dla mnie ważniejsze imprezy,kumple i alkohol czy kobieta mojego życia.I gdyby nie ten wstrząs to pewnie nadal prowadziłbym życie takie jak kiedyś.

Po tym wszystkim co przeszedłem i jeszcze w trakcie zauważyłem jak wartościową kobietę mógłbym stracić.

Kiedyś traktowałem ją jak kulę u nogi,wiadomo stwarzała problemy w realizowaniu swojej"pasjii"mimo,że ją kochałem z czasem przestaem to okazywać,wręcz odwrotnie,ciągłe kłótnie,jej walka za mnie i za siebie i wiele innych.

Teraz narzeczona czuje się prawdziwą kobietą,a ja daże ją jeszcze większą miłością,szacunkiem.Stałem się jak nigdy dotąd pomocny,wspierający,po prostu we wszystko co mogę i potrafie bardzo się angażuje.Jestem teraz jej również przyjacielem którego bardzo długo we mnie nie miała.Ona widzi,widzi moją zmianę o 180stopni.

Te rozstanie było nam potrzebne,ale udało mi się ją odzyskać,lecz jeśli bym jej nie odzyskał to i tak była by to bardzo dobra decyzja,ponieważ siebie i ją wyniszczałem,więc była to jedyna słuszna decyzja.

Ja już nie zawiodę,jestem tego pewien to jest najważniejsza osoba w moim życiu,to ona daje mi siłę na każdy dzień,to do niej wracam po całym dniu pracy i to z nią chce się zestarzeć.Amen.

P.S.
Pielo jak idą przygotowania?

31

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

mirek kiedy czytam twoje posty nie wierze to co widze identyczne bledy,zachowanie i analiza bledów...identycznie mysle i czuje, moze to glupie ale z jednej strony jestem jej niesamowicie wdzieczny za to zerwanie bo zauwarzylem jakim zlym partnerem bylem przez ost 2 lata,kiedy potrzebowala wsparcia nie umialem jej go dac,kiedy potrzebowala ciepla mnie nie bylo,rozmowy to nie chcialem rozmawiac tak wiele luk i bledow zobaczylem i dzieki temu zmieniam sie na lepsze,wstyd mi za siebie karzdzego dnia,napisalem do niej sms o 24 z nadzieja ze napisze co kolwiek ale cisza...
co do postepów skonczylem jeden z 5 rysunków i mamn prawie w calosci konczony album chcialbym aby swieta juz byly choc ni wiem co zrobie jesli sie nie uda ale wierze,wierze i mam nadzieje a puki choc iskierka sie tli w sercu bede walczyl...

32

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
pielo napisał/a:

mirek kiedy czytam twoje posty nie wierze to co widze identyczne bledy,zachowanie i analiza bledów...identycznie mysle i czuje, moze to glupie ale z jednej strony jestem jej niesamowicie wdzieczny za to zerwanie bo zauwarzylem jakim zlym partnerem bylem przez ost 2 lata,kiedy potrzebowala wsparcia nie umialem jej go dac,kiedy potrzebowala ciepla mnie nie bylo,rozmowy to nie chcialem rozmawiac tak wiele luk i bledow zobaczylem i dzieki temu zmieniam sie na lepsze,wstyd mi za siebie karzdzego dnia,napisalem do niej sms o 24 z nadzieja ze napisze co kolwiek ale cisza...
.

Przechodzisz to samo co ja przechodziłem,wiesz,że straciłeś miłość swojego życia,choć masz nadal szanse i czujesz to.Zrobiłeś sobie analizę swojego dotychczasowego życia,wiesz,że robiłeś źle,krzywdziłeś osobę którą kochasz.Na pewno się zmieniłeś ponieważ widzę jak piszesz,wydoroślałeś,zmądrzałeś życiowo po prostu jesteś teraz innym człwiekiem,lepszym.
Do tego właśnie było nam potrzebne rozstanie,widzisz piszesz,że jesteś jej wdzięczny za to,że zerwała z Tobą,piszesz tak dlatego,że to tylko i wyłącznie Twoja wina i,że te rozstanie dało Ci możliwość naprawy siebie i swojego życia.Ja nawet nie byłem zły na to,że nie odpowiada na moje wiadomości,wręcz przeciwnie cieszyłem się,przecież mogła pisać do mnie abym zapomniał,przestał walczyć.Było kilka takich sytuacji gdzie wystarczyło,że spojrzała na mnie przez ułamek sekundy,a już dawało mi to nadzieję i siłę do dalszej walki i zmiany siebie.
Tak jak u Ciebie wtedy na tej imprezie.

A co do świąt i Twojego planu to wiesz,Boże Narodzenie to czas wybaczania sobie,czas nadziei i miłości.

33

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

widziałem ja dzisiaj przez jakies pół minuty a serce biło jak bym zaraz miał zawał serca dostac,wystarczyło ja zobaczyc a usmiech na mojej twarzy odrazu sie pojawił,człowiek nawet nie zdawał sobie sprawy jak wyjatkowa kobiete miał przy sobie,wygladala tak niewinnie i pieknie,widzialem ze zegarek ktory dostała oęmnie nadal nosi na rece!kur.. Jak mi jej brakuje,wszystko oddam co mam za minute w jej objeciach

34 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-07 10:19:35)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

pielo, doskonale Cie rozumiem i wiem co czujesz, do niedawna tez bym oddal wszystko co mam zeby choc chwile z nia pobyc (choc pol minuty w objeciach w zamian za wszystko to marny interes tongue).

Jedyne co moge Tobie doradzic to to, zebys postaral sie jednak mimo wszystko troche zdystansowac i zrozumial, ze kazda rzecz ktora zrobisz nie bedzie katastrofa, jesli cos pojdzie nie tak.
Nie dopatruj sie w tym wszystkim co robi, co nosi przy sobie od Ciebie, co mowi, jakichs ukrytych przeslan, nie staraj sie wszystko zrozumiec i za bardzo analizowac. Tak na prawde nikt nie wie, co ona mysli, ona sama mozliwe ze ma problemy ze zrozumieniem samej siebie.

Jesli zaakceptujesz fakt, ze juz nie jestescie razem i moze nigdy nie bedziecie (mi to zajelo pare dobrych miesiecy) oraz zdystansujesz sie do tego, co ona robi, co tobie mowi i do tego, czy wrocicie czy nie (mi juz prawie sie udalo tongue) - to bedziesz posiadal spora sile i bedziesz w stanie zdroworozsadkowo, bez paniki i emocji, oceniac sytuacje, reagowac i dostosowywac sie do zmian.

Badz twardy facet, pewny siebie (choc to teraz moze byc bardzo trudne), usmiechaj sie, badz swobodny, naturalny. Pokaz, ze jestes tym samym w ktorym sie juz raz zakochala a na dodatek kims lepszym, bo zrozumiales swoje bledy i sie nauczyles czego ona potrzebuje i oczekuje, a to jest wazna wiedza. Kto jest bardziej atrakcyjny, facet ktory blaga o powrot, plaszczy sie, placze, czy ten, ktory pokazuje, ze jest twardy emocjonalnie, nie afiszuje sie ze swoim bolem i cierpieniem a po prostu brnie dalej do celu z usmiechem na twarzy i pewnoscia siebie?

Wez sie z nia jakos rozerwij, zabierz ja na jakies gokarty, lyzwy, sanki, ulepcie balwana - cokolwiek co jest zabawne i sprawia przyjemnosc.

Jeszcze jedna rzecz, co niedawno zrozumialem: Zwiazek to jest balans pomiedzy dwiema silami, Twoja i jej miloscia. Ten albo ta, ktora kocha za bardzo, niestety czesto dostaje po dupie i traci panowanie nad tym co sie dzieje. W tym momencie ona trzyma wszystkie karty i dyktuje warunki.

Jesli uda sie wam, czego z calego serca Tobie zycze stary, to bedziez musial miec tez cos do powiedzenia, pamietaj o tym.

Trzymam kciuki.

35

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
pielo napisał/a:

widzialem ze zegarek ktory dostała oęmnie nadal nosi na rece!..

un hombre napisał/a:

Nie dopatruj sie w tym wszystkim co robi, co nosi przy sobie od Ciebie.

Jednak mi osobiście wydaje mi się,że jesli ktoś chce o kimś zapomnieć,to takich rzeczy jak zegarek czy biżuteria nie nosi.Moja dziewczyna nosiła łańcuszek z moimi inicjałami i ściągła go tylko na kilka dni po rozstaniu,lecz potem spowrotem założyła bo jak sama powiedziała,że nie chciała zapomnieć.A każda rzecz tej drugiej osoby przypomina o niej bardzo i to nie pomaga w zapomnieniu.Tak jak ten zegarek który pokazuję godzinę,ale również przypomina tą drugą osobę.
Ja osobiście jeśli chciałbym zapomnieć to nigdy zegarka czy biżuterii którą dostałem od ukochanej osoby bym nie nosił.

To co napisałem to tylko i wyłącznie moje spojrzenie na sprawę.

Ja osobiście zwracałem uwagę na różne szczegóły i powiem Wam,że w większości przypadków nie myliłem się,coś było na rzeczy.
Podam przykład mojego myślenia:

Jeśli przejechała samochodem koło mojego domu to nie myślałem,że może na zakupy,do rodziców,koleżanki.Tylko zastawiałem się dlaczego akurat tędy?Po co?Dlaczego tak wolno przejeżdżała,przecież inni jeżdżą szybciej tą ulicą.I w tym przypadku również się nie myliłem przejeżdżała tą ulicą dlatego,że tam mieszkam.To jest przykład jeden z wielu.

un hombre napisał/a:

Badz twardy facet, pewny siebie (choc to teraz moze byc bardzo trudne), usmiechaj sie, badz swobodny, naturalny. Pokaz, ze jestes tym samym w ktorym sie juz raz zakochala a na dodatek kims lepszym, bo zrozumiales swoje bledy i sie nauczyles czego ona potrzebuje i oczekuje, a to jest wazna wiedza. Kto jest bardziej atrakcyjny, facet ktory blaga o powrot, plaszczy sie, placze, czy ten, ktory pokazuje, ze jest twardy emocjonalnie, nie afiszuje sie ze swoim bolem i cierpieniem a po prostu brnie dalej do celu z usmiechem na twarzy i pewnoscia siebie?.

Bardzo dobrze napisane.Ale dodałbym jeszcze,żebyś przypominał o sobie.
Ale tak jak napisał un hombre bez błągania o powrót i płaszczenia się.

Ja pisałem przede wszystkim o sobie o tym co udalo mi się w sobie zmienić,że wiele rzeczy zrozumiałem i inaczej na nie patrzę i postrzegam.
Wiedziałem,że to wszystko czyta z wielkim zainteresowaniem i nadzieją.

Wolałbym jej to wszystko mówić na spotkaniach,ale wiedziałem,ze nie chce,nachodzić też nie chciałem bo mogło by to przynieść odwrotny skutek.

Un hombre czytałem Twój temat i naprawdę przykro mi,że nie udało się już tego posklejać.Małe to pocieszenie,ale jesteś teraz dużo,dużo mądrzejszy,świadomy siebie i swoich wad,a to zaprocentuje na przyszłość.
Chociaż kto wie co Wam los szykuje.........???

36

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Dzieki Mirek.

Ja wiem, ze jesli chce sie o kims zapomniec to latwiej jest pozbyc sie wszystkich rzeczy ktore przypominaja o danej osobie, ale nie wszyscy tak robia. Niektorzy szybciej godza sie z tym, ze tej osoby nie ma i nie dopatruja sie w kazdym przedmiocie od tamtej osoby jej odbicia. To, ze nosi zegarek od pielo nie musi oznaczac, ze podswiadomie trzyma sie mysli o nim (choc pewnie tak jest w tym przypadku), jednak moze to byc po prostu dla niej czesc bizuterii, ktora nie ma takiego sentymentalnego znaczenia.

"Moja" ukochana obsypalem wieloma rzeczami, ciuchami, rzeczami podstawowej potrzeby, i przez ten czas bardzo duzo sie tego uzbieralo. Jej rodziny nie bylo stac na pewne rzeczy ktore ja uwazalem, ze potrzebuje, dlatego po prostu strasznie chcialem sie z nia podzielic soba i dac jej to, co tylko moge.
Watpie, zeby wszystko co ode mnie dostala wypelnialo ja myslami o mnie, niektore rzeczy sa na pewno sentymentalne ale niektore po prostu staja sie rzeczami codziennego uzytku i nie mysli sie o tym.

Mi sie nie udalo, byc moze inaczej by sie to potoczylo gdyby byla odrobine dojrzalsza i starsza ale umowmy sie, ja nie raz zawalilem sprawe jak niedojrzaly glupek mimo mojego wieku smile

Teraz probuje wlasnie skupic sie na sobie i nie tak dawno staralem sie obrac jakis cel w zyciu gdyz do tej pory wszystko bylo podoprzadkowane czesciowo niej. Chcialem byc tam gdzie ona, chcialem zeby nasz zwiazek rozwijal sie wspolnym tempem, chcialem pomoc jej w studiach a potem pomoc w dazeniu do jej marzen ale teraz sie zorientowalem, ze bez nie mam celu sam dla siebie.

Zawsze uwazalem, ze trzeba sie skupic na drugiej osobie a jak ona sie na nas skupi, to bedzie to fantastyczny uklad dbania o siebie, pielegnowania i troszczenia ale nie tedy droga.

Jako swoj cel chcialem wybrac ja, odzyskanie jej ale zorientowalem sie co ja takiego zrobie... Nie moge podporzadkowywac swojego zycia osobie, bo co sie stanie jesli znow sie nie uda?
Zrozumialem, ze celem moim powinno byc odzyskanie wiary w siebie, nabranie pewnosci, zaakceptowanie siebie i jak to mowia, "pokochanie" mojej osoby.
Jesli uda mi sie to osiagnac, jesli bede szczesliwy ze samym soba - reszta przyjdzie latwiej.

Jesli czlowiek uwaza sie za kogos wartosciowego, atrakcyjnego, wie ile ma do zaoferowania i pragnie radosci i szczescia, staje sie atrakcyjny dla innych. Wtedy jest latwiej odzyskac kogos, kogo sie utracilo albo zdobyc kogos nowego.

Tego sie trzymam i bede staral wyrwac z obecnego marazmu.

Mimo wszystko bardzo sie ciesze, ze moge przeczytac takie historie jak Twoja, Mirek, i mam nadzieje, ze pielo tez sie uda.

37

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
un hombre napisał/a:

Mi sie nie udalo, byc moze inaczej by sie to potoczylo gdyby byla odrobine dojrzalsza i starsza ale umowmy sie, ja nie raz zawalilem sprawe jak niedojrzaly glupek mimo mojego wieku

Teraz probuje wlasnie skupic sie na sobie i nie tak dawno staralem sie obrac jakis cel w zyciu gdyz do tej pory wszystko bylo podoprzadkowane czesciowo niej. Chcialem byc tam gdzie ona, chcialem zeby nasz zwiazek rozwijal sie wspolnym tempem, chcialem pomoc jej w studiach a potem pomoc w dazeniu do jej marzen ale teraz sie zorientowalem, ze bez nie mam celu sam dla siebie.

Zawsze uwazalem, ze trzeba sie skupic na drugiej osobie a jak ona sie na nas skupi, to bedzie to fantastyczny uklad dbania o siebie, pielegnowania i troszczenia ale nie tedy droga.

Jako swoj cel chcialem wybrac ja, odzyskanie jej ale zorientowalem sie co ja takiego zrobie... Nie moge podporzadkowywac swojego zycia osobie, bo co sie stanie jesli znow sie nie uda?
Zrozumialem, ze celem moim powinno byc odzyskanie wiary w siebie, nabranie pewnosci, zaakceptowanie siebie i jak to mowia, "pokochanie" mojej osoby.
Jesli uda mi sie to osiagnac, jesli bede szczesliwy ze samym soba - reszta przyjdzie latwiej.

Jesli czlowiek uwaza sie za kogos wartosciowego, atrakcyjnego, wie ile ma do zaoferowania i pragnie radosci i szczescia, staje sie atrakcyjny dla innych. Wtedy jest latwiej odzyskac kogos, kogo sie utracilo albo zdobyc kogos nowego.

un hombre kochasz siebie?Czy to za duże słowa na dzień dzisiejszy?

38 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-08 13:24:35)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Nie kocham siebie, ale tez nie nienawidze - po prostu lubie, choc jestem na siebie zly.
Obwiniam sie za to wszystko co sie stalo w moim zyciu a co doprowadzilo do rozlaki, utrata najblizszej osoby spowodowana jakas tam moja niedojrzaloscia/glupota emocjonalna.

Trudno jest mi kochac siebie, jesli jak pojawia sie w moim zyciu ktos tak wazny - ja to maksymalnie psuje i kiedy juz jest za pozno, nagle robie sie niesamowicie madry, swiadom czynow i wiem, jak to bym mogl zmienic, naprawic, sprawic, zeby byla szczesliwa, spelniona, kochana jak nikt inny.

Nie moge sobie wybaczyc tego i to jest moj glowny problem, wiem, ze nie jestem zlym czlowiekiem i chcialem dla niej jak najlepiej, ale w pewnym momencie problemy z moja praca, moja lekka depresja, zaczely rzutowac na nasz zwiazek i stalo sie jak stalo. Nie usprawiedliwiam sie tym jednak, jako dojrzaly facet nie powinienem byl dopuscic do pewnych sytuacji.
Kazdego dnia powinienem byl sie budzic ze swiadomoscia, ze mam u boku kogos, kto mnie tak mocno kocha i komu codzien w jakis drobny, symboliczny spobow powinienem regularnie pokazywac, jak dla mnie jest szalenie wazna istota.

Takie zycie, czasem latwiej komus wybaczyc niz sobie.

39

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

dzieki wszystkim za kolejne posty,jest sie czego uczyc i co analizowac.
zauwarzylem ze tak na prawde 80 % z nas nie wie co mial kazdego dnia przy sobie do puki tego nie stracil,jest cos w powiedzeniu ze dopiero gdy cos starcisz to zrozumiesz jak wiele to dla ciebie znaczylo,uczymy sie na bledach taki los,stety albo nie stety

co do Un hombre przykro mi ze ci sie nie udalo ale zawsze wszystko moze sie zdarzyc,co do twojego cytatu który masz pod postami to chcialbym go uzyc,sam oobiscie lubie takie cytaty zyciowe,jedem mam nawet wytatuowany na piersi,,czyny mowia glosniej niz slowa..

zycie jest ciezkie a milosc jeszcze ciezsza i to prawda ale wiem ze jesli jestes pewien tego co sie czuje to warto miec nadzieje bo sily na walke z czasem sie koncza,nadzieja zawsze zostaje, wieze ze cuda sie zdarzaja, i jesli mi sie uda to tez wasza zasluga mam nadzieje ze tak bedzie,,,dzieki wielkie za wszystko i pozdrawiam

40

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
pielo napisał/a:

dzieki wszystkim za kolejne posty,jest sie czego uczyc i co analizowac.
zauwarzylem ze tak na prawde 80 % z nas nie wie co mial kazdego dnia przy sobie do puki tego nie stracil.

Zdecydowana większość nie wiedziała kogo ma przy sobie i świadomie je krzywdziła do czasu kiedy każdy z nas dostał kopa w d***e.Wtedy oczy i rozum się nam otworzył,tak to prawda co piszesz.

pielo napisał/a:

jest cos w powiedzeniu ze dopiero gdy cos starcisz to zrozumiesz jak wiele to dla ciebie znaczylo,uczymy sie na bledach taki los,stety albo nie stety.

Zobacz jakie to proste,wiele razy słyszeliśmy te powiedzenia,pewnie niektórzy widzieli to u innych np:W swojej rodzinie,znajomych.Którzy popełnili podobne błędy w swoim życiu,a jednak sami też sobie zafundowaliśmy coś podobnego.Przecież to takie proste"docenisz jak stracisz",teraz bijemy się w pierś i bardzo chcielibyśmy cofnąć czas.

Wielokrotnie zastanawiałem się nad swoimi błędami i nadal się zastanawiam.Już pomijając ten alkohol u mnie(alkoholizm to za duże słowo,przynajmniej tak mi się wydaje).
I tak wyliczałem ile dałem jej siebie,a ile dostałem od niej.Więc z mojej strony to były strzępy,ochłapy i pomyje nic więcej.Ktoś powie,a miłość?
Tak kochałem ją,a teraz kocham jeszcze bardziej,ale tej miłości kiedyś jej nie okazywałem tak jak to powinienem robić i tak jak to robię teraz.

A co dostałem od ukochanej?Wszystko to czego ja jej nie dałem.
Przez te 3lata dostałem tyle,że nie wiem czy do końca życia uda mi się jej to wszystko wynagrodzić moją osobą.

pielo napisał/a:

wieze ze cuda sie zdarzaja.

Jeśli do Ciebie wróci to,to nie będzie cud.Tylko miłość,wiara i wiele innych elementów tej "układanki",której puzle pogubiliśmy.


pielo,un hombre.Moja narzeczona Was czyta i jest pełna podziwu dla Was.

41

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Mirek84 pozdrów narzeczoną

42

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
pielo napisał/a:

Mirek84 pozdrów narzeczoną

Ucaluj ja mocno:)

Strasznie sie ciesze, ze Tobie sie udalo i mozecie sobie razem usiasc i poczytac, to daje jakas tam nadzieje i wiare, choc boje sie miec juz jakakolwiek wiare bo wszystko co sie wydarzylo wskazuje na to, ze wiary miec nie powinienem.

Ja strasznie tesknie za takimi chwilami, jeszcze nie tak dawno lezelismy wtuleni i ja na glos czytalem ksiazke z nia, jakies nawet calkiem ciekawe romansidlo (nawet nie wstydze sie w sumie przyznac tongue ).
Czytalem na glos ja mocno tulac jedna reka, wcielalem sie w role narratora i bohaterow, gdy byly jakies fajne, pieknie opisane momenty, akcentowalem dokladnie slowa, znizalem i sciszalem glos i szeptalem jej do ucha a ona sie usmiechala, skupiala i dokladnie sluchala kazde moje slowo.

Wszystko bym oddal co posiadam i co posiadac bede, zeby moc znow ja miec przy sobie i przezywac takie chwile.

Kurcze, jak chyba nie powinienem rozpamietywac tych chwil, znowu mnie rozwalilo to psychicznie. Czytam sobie jak pokonac depresje, leki. Dzis sie obudzilem z jakims takim strasznym niepokojem, serce mi zaczelo szybko walic. Staram sie pracowac nad soba, ale czymkolwiek sie nie zajme, to odwraca to moja uwage tylko na chwile.

Chcialbym wiedziec co robi, czy wszystko w porzadku, jak sie czuje, co w sercu czuje... Chociaz moze lepiej nie, bo jesli mi mowi, ze chcialaby sie niedlugo spotkac z pewnym kolesiem na randce ale nie jest pewna, bo caly czas cos do mnie czuje, to ja chyba nie chce nic wiecej wiedziec.

Jesli powrot do niej kiedykolwiek jest realny, to czeka mnie dluga przeprawa, musze sie uzbroic w cierpliwosc i sprawic, zeby znow sie we mnie zakochala, zeby znow kojarzyla mnie tylko z fajnymi chwilami i zeby znow odbudowac te wiez zaufania i intymnosci.

Ja caly czas chyba nie moge ogarnac calej tej sytuacji. hmm

43

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

un hombre czytam twojego posta i rozryczalem sie jak dziecko,znam to doskonale,zadko ronie lzy ale czytajac to wszystko cos we mnie peka,cala noc nie spie,nie potrafie prześtac myslec o niej!marze o tym bym kiedys nie wazne kiedy czy za rok czy 10lat usiasc z moja kochana M tak jak Mirek 84 i moc wraz nia czytac te posty,spojrzec jej w oczy i szeptac do ucha ze ja kocham nad wszystko,znowu szklane oczy lazami  zalane,to tak ku... Boli kazdego dnia i nie widze tego konca!czuje sie jak lisc na wietrze ktory nie wie gdzie go wiatr poniesię!

44

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Macie pozdrowionka od narzeczonej :-)

un hombre napisał/a:

Chcialbym wiedziec co robi, czy wszystko w porzadku, jak sie czuje, co w sercu czuje... Chociaz moze lepiej nie, bo jesli mi mowi, ze chcialaby sie niedlugo spotkac z pewnym kolesiem na randce ale nie jest pewna, bo caly czas cos do mnie czuje, to ja chyba nie chce nic wiecej wiedziec.

Czyli coś jednak czuje prawda?A może chce Ci dać do zrozumienia,że jeszcze nie wszystko stracone?Ty ją znasz najlepiej,powinieneś wiedzieć lub przeczuwać,że coś jednak jest na rzeczy.
Widzisz ja zwracałem uwagę na każdy szczegół który mógłby świadczyć o tym,ze coś się w niej tli.I jak życie pokozało nie myliłem się.Może to głupie,że tak bardzo zwracałem na to uwagę,ale umówmy się co Wam pozostało do stracenia?


Jesteście teraz innymi ludźmi,znacie swoje słabości,wady,wiecie gdzie popełnialiście błędy i co zrobić aby tych błędów w przyszłości nie popełniać,żałujecie,kochacie jeszcze mocniej.
Nie stoicie na przegranej pozycji(to słowa mojej kobiety).

45

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

fakt ja nie wiem dlaczego w glebi,gdzies bardzń gleboko czuje ze nadal nosi mnie w sercu,ze mysli o mnie,ze patrzac na psa ktorego dostala odemnia widzi choc cien mojej osoby,ze tak jest mimo tego ze sie nie odzywa,nie pisze,nie dzwoni!wiem ze teraz pracuje przy remoncie mieszkania a ja nie moge jej nawet pomuc,jestem jej nie potrzebny,co ja bym dal by uslyszec gdy mowi do mnie,Kotu przytul Martusie

46

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Wez przestan pielo, w ciagu ostatnich paru miesiecy wylalem wiecej lez niz w ciagu 28 lat swojego zycia hmm

Mirku, ona stara mi sie dac do zrozumienia, ze chce isc dalej.
Pewnie, ze cos do mnie czuje, to co nas laczylo jest strasznie silne i nie da sie tak po prostu o tym zapomniec, ale jest bardzo zdeterminowana bo przeciez gdyby nie byla, to nie bylibysmy w takiej sytuacji jak teraz.
Powiedziala wprost, ze to nie jest to czego szuka, ze chce isc dalej, chce zapomniec, spotykac sie z kims innym i ja jej nie pozwalam isc dalej, bo sie odzywam i nawiazuje do tamtych chwil jak bylismy razem.

Wyczerpalem wiekszosc sposob na odzyskanie jej, dowody milosci, zapewnienia - nic juz po tym.

Wyslalem jej na gwiazdke ten kubek, ale doszedlem do wniosku, ze to chyba jest bardzo zly pomysl: http://www.youtube.com/watch?v=qPOBfZyq_2w

Znajac ja, to sie bardzo wkurzy, tzn moze przez chwile sie wzruszy i usmiechnie, ale sie wkurzy bo zaznaczala, ze nic nie chce itd. Teraz to juz zreszta nie ma znaczenia, nie moj problem jak zareaguje.

Jesli kiedykolwiek bede chcial ja odzyskac, to musze wrocic do podstaw. Musze stac sie tym samym, atrakcyjnym facetem, jakim bylem dla niej na poczatku, a nawet bardziej.
W sumie teraz to byloby bardzo latwe, bo wiem co sie jej we mnie podobalo a przewaga moja jest to, ze ja doskonale znam, wiem czego porzebuje, czego oczekuje, czego pragnie, co sprawia jej rozkosz, co sprawia bol.
Problem tylko, ze mam masakryczna depresje z ktora sobie nie radze ale musze. Jesli ma do mnie kiedykolwiek wrocic, to do silnego emocjonalnie i fizycznie faceta, a nie rozwalonego psychicznie, emocjonalnie kolesia, ktorym teraz niewatpliwie jestem...

Depresja wywodzi sie z nawykow wmawiania sobie negatywnych rzeczy o nas, ze jestesmy slabi, nieatrakcyjni, glupi, nieporadni itd. Ciezko zwalczyc te nawyki ktore czesto mamy nawet od dziecinstwa, od kiedy biora sie nasze kompleksy a ktore czesto sa juz dawno nieaktualne.

Trzeba znow uwierzyc w siebie, uswiadomic sobie, ze nie tak dawno byla szalenie zakochana, nie widziala swiata poza mna, rozplywala sie w ramionach moich i cos takiego nie odchodzi w niepamiec i nicosc tak po prostu.
Staram sie sobie wmowic (co zreszta sie dowiedzialem, ze jest w wiekszosci prawda), ze ta osoba z ktora sie chce spotkac jest niejako pocieszycielem, substytutem, "odskokiem" i nie da sie jego porownac do mnie. Nie ma z nia takiej historii jak ja i tyle na ile ja znam to watpie, zeby cos z tego wyszlo.
Zreszta to nie ma znaczenia, takie rzeczy sie dzieja i jesli sie ma cel, plan, potrafi nabrac dystansu i odseparowac od tego, co ona robi - wiele rzeczy staje sie mozliwe.

Trzymaj sie pielo, ja staram choc dzis mi jest ciezko.

47

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Świetny ten kubek:-).
Pewnie za wiele ta gorąca woda w nim nie zmieni,ale jesteś zapewne ciekawy jej zachowania,po odbiorze paczki.

A co do Ciebie to siedzisz w depresjii po uszy.
W takim stanie to nic nie zdziałasz.Depresjii nie przechodziłem więc nie wiem co to znaczy,a czy myślałeś aby skorzystać z pomocy psychologa?
Wiem,wiem to się dobrze mówi komuś kto nic o tym nie wie,ale nie wiadomo czy sam sobie poradzisz?

48

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

moja M U mnie tak nie mowiła,jedynie ze w chwili obecnej i najblizszym czasie nikogo nie chce,jedynym meszczyzna jest nasz pies i moze to jest moja najwieksza siła!wiem ze gdy nasz Mejdej mnie zobaczy to ze szczescia fioła dostanie,chowalismy go od małego i ost razem jak mnie zobaczył do o mało nie wykorkował!najgorsze ze wiem ze kreci sie kolo niej kolega z pracy,taki tamkasanowa i nic sobie nie robi ze ona nie chce a wie ze ja sie staram ja odzyskac,niech chłopak cos odstawi a sam nie wiem co zrobie!zawsze byłem nerwowy,moja M zawsze starała sie moja wybuchowosc okielznac pomagało choc to tez byl powod dlaczego mnie zostawiła!bylem kilka razy u pschologa pomogło,od 3 ms jestemspokojny lecz boje sie mysli gdy zobaczyłbym ja w ramionach innego,jego z naszym psem na smyczy,mysl ze razem sypiaja to nie wiem co zrobie,boje sie ze zrobie cos głopiego,ona nie raz widziała mnie po bujce czy w czasie bujki,mowi ze jestem innym człowiekiem,białka jedynie zamiast oczu,piana w ustach,nie chce juz tak,,boje sie ze wybuchne a to najgorsze!panowie wrzuce nie długo kilka zdjec mojego prezentu ocencie szczeźe!pozdrawiam chłopaki oraz nazeczońą Mirka

49

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Ustalilem z odpowiednia osoba, zeby ten kubek dostala jednak wczesniej, przed swietami, zeby uniknac niezrecznej sytuacji przy rodzinie, jak by go rozpakowywala.

Mozliwe, ze dzis sie dowiem, jak zareaguje, choc w sumie nie mam zamiaru odpowiadac na jakiekolwiek slowa, czy to podziekowanie, czy to ochrzanienie, ze nie powinienem takich rzeczy robic...

Staram sie sobie wbic do glowy, ze jesli kiedykolwiek mialoby sie zdarzyc, ze znow bedziemy razem, to musze sie pozbierac, wygrac z tym stanem w ktorym tkwie, ale na razie mi sie nie udaje.
Zamartwiam sie tylko co bedzie za 3 tygodnie, jak sie spotka z tym "potencjalnym" nowym, czy cos zaiskrzy, wydarzy sie...
Co bedzie za 1.5 miesiaca, jak ja spotkam, czy bede potrafil byc wesoly, ukryc co wewnatrz mnie sie dzieje i po prostu odnowic kontakt, sprobowac ja znow oczarowac.

Teraz tylko potrafie sie zamartwiac, zadreczac na zapas a mnie to przeciez w ogole nie zbliza do upragnionego celu a coraz bardziej oddala, pokrecone to jest.

50 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-10 20:07:51)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Napisala mi na komunikatorze podziekowania za prezent i zapytala, czy jestem, bo nie odpisywalem... I nie odpisze.

Spodziewalem sie raczej wrogiej reakcji ale nie mam zamiaru dopatrywac sie w tym zadnych plusow ani nadzieji.

Jak to niektorzy mowia, cisza jest czasem ogluszajaca a ja mam teraz dziwne przeczucie, ze lepiej bedzie, jesli zamilcze i teraz nie bede sie odzywal...

51

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Dobra panowie... trochę się pożaliliście, od tego w końcu jest forum. Ale prawdą jest, że w którymś momencie zawaliliście sprawę, i teraz ponosicie konsekwencje, prawdopodobnie nieodwracalne. Owszem, jest mirek84, który pewnie daje Wam nadzieję, że Wasze wysiłki nie idą na marne... ale powiem Wam, że on prawdopodobnie jest wyjątkiem pośród reguły- nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Nie wiem, jakie były Wasze dziewczyny, ale ja (i wiele moich koleżanek) nie rzuca chłopaka, żeby 'pokazać mu, co stracił', tylko dlatego, że zawiodły się na danym facecie o jeden raz za dużo, i po prostu nie miały już ani siły ani chęci na walkę o związek.

Pielo, czytałam wątek o Twojej byłej dziewczynie, i powiem Ci... jestem zaskoczona, że tak długo z Tobą wytrzymała. Narkotyki, inne dziewczyny, olewczy stosunek... no cóż. Mało która dałaby się tak spychać na drugi tor, i to przez taką ilość czasu.

Sądzę, że najmądrzej gada un hombre. Wydaje mi się, że praca nad sobą to najlepszy sposób, żeby uleczyć się po rozstaniu. No i szacunek, akceptacja i miłość do siebie samego- bo jeśli nie kochasz najważniejszej osoby w swoim życiu, czyli siebie, to jak możesz pokochać kogokolwiek?

I nie płaczcie. Nie błagajcie. Nie skomlijcie. To nigdy nie działa. To tylko sprawi, że po zakończonej sprawie i ewentualnej porażce nie będziecie mogli spojrzeć w lustro i stwierdzić, że byliście podczas tej próby mężczyznami. Nie ma nic gorszego niż płaczący chłopak. Chcecie miłości, czy litości?

Dlatego proszę Was, zachowajcie resztki dumy! Staranie się o powrót dziewczyny- okej, szalchetne to, ale do pewnych granic! Nie dajcie się pozbawić jaj, bo staniecie się żałosnym przedstawieniem, pośmiewiskiem w oczach Waszych byłych, a Wasze szanse na powrót zmaleją do zera...

52

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

No no dość ostro ,a nawet bardzo...ale co prawda to prawda....czasem lepiej usłyszeć coś takiego niż wierzyć jakim jest sie cudownym i właśnie czesto nie dostaje sie juz drugiej szansy i trzeba wyciagnac wnioski na przyszłość i nie popełniac wciaz tych samych błedow.

53

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

moi drodzy, nie sypiam od czwarku,cos mnie naprawde nie pokoilo,cos gleboko w sercu,mialem zle przeczucie ze moze cos sie jej moze stalo
wczoraj juz nie wytrzymalem, o 5 nad ranem podjechalem pod jej mieszkanie zobaczyc czy wszystko gra i tak czekalem do pamietnej godz 9,zaparkowalem jakies 30 m od jej okna i czekalem zeby ja zobaczyc...wiecie co zobaczylem

kurwa w sypialni pokazal sie facet lat 25,po minucie podciągnol moja marte z łózka,siedzialem w aucie i nie wierzylem,zaczeli sie tulic,calowac,objela go udami wokól pasa a on kurwa wysiadlem z samochodu i zadzwonilem do niej nie odebralastalem jakies 10m od okna i tak jakies 10 minut i jedynie patrzylem,w sroku wybuchal wulkan myslalem ze wejde przez okno,zapytalem juz przechodnia co widzi w oknie bo chyba mam problemy ze wzrokiem,powiedzial zakochana para,,,napisalem jej esa,,ze w zyciu nie sadzilem ze zobacze cos takiego,cos co potrafi zniszczyc kazdego" po 20 minutach zadzwonila i zapytala o co chodzi,jak to kurwa o co,stwierdzila ze mam jakies zwidy,ze jej tam wogóle nie ma,ze ona nie ma faceta,potraktowala mnie jak kogos kogo nigdy nie znala

co do tego co czuje,Boli kurwa tak bardzo ze sie odychac nie moze,mażysz by choc minute ja zobaczyc a tu strzal plyta chodnikową,na moim lózku ktore pozwolilem jej zatrzymac a najlepsze jest to ze minely 3,5 ms mowila jak ja ja bardzo zranilem,jak cierpi a tu taki strzal,nie spie jedynie mysle ale widzialem chyba najgorsza zecz jaka jest mozliwa...zadzwonilem do niej grzecznie i zapytalem kim ja tak naprawde dla niej bylem ze tak latwo potrafila znalesc pocieszenie które tez jest cos nie tak to jej podwladny i nikt nie wie o nich,jestem 1 który ich zobaczyl ale jestem pewien ze to dlugo nie potrwa,nazwala mnie kretynem i ze musze sie zaczac leczyc,mam zwidy i aluzje,lecz jak podeszlem po 10 minutach po okno znow ja zobaczylem i jego zaczeli sie chowac za scianami...miala na sobie jedynie biala koszule która dostala odemnie

tak naprawde to chyba jeszcze do mnie nie doszlo,nie palilem ponad 2 ms a od wczoraj spalilem juz 8 paczek nie wiem,nic mi nie przychodzi do glowy,czegos takiego jeszcze nie czulem zycie i to ze bedziemy razem sie zawalilo,nie wiem czy nawet gdyby ona chciala wrócic to czy bym potrafil po tym co widzialem i nie chce nawet myslec o tym co dzialo sie w nocy,mial jej pomoc w remoncie no i Kurwa widocznie pomogl a najlepsze jest to ze jak tak mysle teraz to juz wiem jaki byl tak naprawde powód zerwania bo zaczynal sie kolega krecic kolo niej juz od lipca,znalazlem na facebooku stare posty jakies dziwne po wlosku przetlumaczylem sobie i wszystko jasne,romansik w pracy przed którym musieli sie chowac,wiem terz ze mieszka juz u niej.kurwa...

wiecie co to nie ma sensu,album mam juz gotowy wiec wysle jej go poczta,wisi mi to,nie wiem co teraz,depresja dopiero przyjdzie jak zrozumiem co sie stalo,a zylem tym ze mam szanse,,,pierdole nie ma sensu
narazie

54

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

a i w ciagu jedej godziny napisala chyba 20 sms a gdzie ja jestem,a co tu robie,ze mi juz odbija,ze mam zbadac wzrok ale ja wiem co widzialem,potem dzwonila 4 razy w ciagu 1 godz zrobila wiecej niz przez ost 4 ms wtedy napisala chyba razem jakies 5 esów i raz zadzwonila,to chyba ze strachu ze ich wydam ale mi to wisi tak jak wszystko,po godzinie OBOJE nawet posty usuneli z facebooka z dwoch ost miesiecy bo jak ktos sie przyjrzy to zalapie o co chodzi, nie mam zamiaru nic robic ich sprawa a ja wydaje mi sie dostalem za wielka kare od Milosci,nawet nie wiecie jak wielka...to juz nie jest smutek,bol,zal...jedynie wstyd ze jej uwierzylem jak bardzo ja skrzywdzilem

najgorsze ze na poczatku udawalem ze sie nic nie stalo,ze mis ie przewidzialo ale kurwa jak pozbyc sie teraz tego obrazka z glowy,wciaz ich widze pol nagich na parapecie w sypialni,,,same glopoty w glowie,pustka brak czego kolwiek jakiej kolwiek sily tak jak by ktos zaczol mnie kroic od wewnatrz...
moja mala delikatna M to przeszlosc

ps.dzisiaj oboje wyjerzdzaja na narty do franci to tez ukrywaja przed swiatem

nie wieże juz w nic,bo jak wierzyc

55

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

nigdy jej takiej nie znalem,byla chamska i pyskata,bylem pewny ze potrzebuje wwiele czasu by cos ogarnac,tak mowila jej mataka(chcialbym zobaczyc jej twarz teraz) i kolezanki i znajomi, ja sam ja znalem i bylem pewny ze nic w najblizszym czasie sie nie stanie a tu Wesolych Świat i szczesliwego nowego roku Pielo,teraz swieta to bada 1 klasa a sylwester znow w sampotnosci na plazy,nawet kurwa psa nie ma bo zamiast ja go miec to rodzicom zawiozla

KURWA CHYBA ZACZYNA DOCHODZIC WSZYSTKO TERAZ SIE DOPIERO LEJE A NAJLEPSZE PRZEDE MNA

56

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

A ;LEPKA POSKLADAM JAK ORIGAMI,PO CO SIE POWSTRZYMYWAC,LEPIEJ COS ZROBIC A JEJ PODZIEKUJE ZA WSZYSTKO

57

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem
Pixy napisał/a:

A ja mam tylko jedna uwagę.
Ktoś tutaj napisał: daj sobie spokój ona nie jest Ciebie warta.
Ludzie co z Wami jest?
To, że ktoś z kimś nie chce być nie znaczy, że nie jest wart!
Jeżeli faktycznie nie chce z nim być, to nie jest go warta?
To co? Ma udawać uczucie, by "być wartą"?

Już któryś raz czytam podobny komentarz.
Nieuczciwe to jest.
Miłość nie jest sprawiedliwa i nie ma obowiązku oddawać uczuć z wzajemnością.

Osobiście życzę autorowi szczęścia i mam nadzieję, że kobietka jeszcze kocha.

Zgadzam sie! Czytaliscie LALKE Prusa? Pamietam, ze nie moglam zrozumiec dlaczego wszyscy oczekiwali, ze ona pokocha Wokulskiego.
Bo on wielkim patriota byl? I byla taka napietnowana za glupote... sad
Moze nie byla dla mnie wzorem, ale zawsze uznawalam prawo bohaterki do jej wyboru. To bylo uczciwe.
Nieuczciwe bylo raczej naciskanie czytelnika przez kolejne pokolenia nauczycieli by z tej lektury wyciagali min takie wnioski.
Moje myslenie bylo gwalcone przez nauczycielke. Kazala mi miec swoj poglad na sprawe milosci... czyli, ze jak ktos jest bohaterem narodowym to moze sobie wybrac dowolna kobiete a ona musi sie przymusic do milosci (chyba za ojczyzne big_smile )

Mysle jednak ze forumowicze mieli inne zachowania na uwadze niz tylko brak milosci.
I wnioskujac z ostatniego posta, nie mylili sie.

58 Ostatnio edytowany przez pielo (2010-12-11 05:41:25)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

w

59

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Trzymaj sie jakos Pielo... moze spij duzo zeby przespac to ciagle myslenie.
Odkrycie zdrady boli... i te obrazki przed oczami, wspominasz jaki byles glupi i co widziales i tak na przemian.
Bardzo Ci wspolczuje i wiem, ze zadnym pocieszeniem nie bedzie obietnica, ze czas leczy rany...
Kochales za bardzo kogos kto na ta milosc nie zasluzyl. Dales z siebie za duzo.
Czy moge Ci jakos pomoc?

60

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Chciałam powiedzieć, Pielo, że nie do końca rozumiem Twoją złość. Ona już nie jest z Tobą. Może spotykać się z kim zechce, i to już nie jest kwestia Twojej decyzji, tylko jej. Wiem, że to pewnie trudne dla Ciebie, ale zrozum, że ona ma takie prawo. Nie rozumiem tylko, dlaczego kryje się z tym i zaprzecza? Dlaczego tak bardzo jej zależy na zachowaniu pozorów? To jest niehalo.

Przykro mi Pielo, ale może to 'uderzenie płytą chodnikową' będzie dla Ciebie momentem otrzeźwienia i nowego startu.

61 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-11 10:32:06)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Busia, bardzo madre rzeczy napisalas, dzieki, do mnie Twe slowa docieraja smile

Pielo, niestety tez musze byc brutalny.
To co zrobiles, podgladajac miejsce gdzie mieszka, w zasadzie sledzac, szpiegujac - to jest szczyt zazdrosci, szczyt glupoty jaka moze zrobic facet walczacy o kobiete.
Zrobilem miejsza glupote 2 tygodnie temu, do ktorej nie przyznam sie publicznie, ale naruszyla jej prywatnosc i zaufanie wzgledem mnie.
Zrobilem to pod wplywem strasznych emocji, a nie zdrowego rozsadku, tak jak Ty teraz.

Zrozum, najgorsze co mozna zrobic to szpiegowac swoja byla... Ona nic nie jest Tobie winna i nawet jesli uprawiala tam kama sutre z jakims kolesiem - jej sprawa.
Pokazales jej szczyt niepewnosci siebie, dno emocjonalne, jakie osiagnales, w jej oczach wyglada to na straszna slabosc i przede wszystkim ona sie teraz juz Ciebie boi...

Chlopie, teraz to ja odepchnales od siebie strasznie, nie mozesz tak robic. Dzialas pod wplywem emocji niszczycielskich, musisz calkowicie sie od niej odciac na dluzszy czas i dopoki sie nie pozbierasz nie mysl o odzyskaniu kontaktu.

Czy chcesz zeby Cie zobaczyla spanikowanego, roztrzesionego, blagajacego, czy nowego, silnego, pewnego siebie?

Stary, ona na 1000% nie wroci do Ciebie przez dlugi czas i nie powiem, ze na 100% nigdy nie wroci, bo tak na prawde nie wiadomo jak nasze zycia sie potocza, ale musisz wbic sobie do glowy, ze tym zachowaniem wczorajszym przekroczyles pewna delikatna granice, ona tego predko  nie zapomni i straciles w jej oczach.

Jesli kiedykolwiek wrocicie, to nie predko, dlatego musisz o niej zapomniec na pewien czas i sie pozbierac, nie ludz sie, ze bedziecie znow razem za miesiac, za dwa, bo tak pewnie nie bedzie.

Jesli zrozumiesz, ze jedynym sposobem na odzyskanie jej (albo zdobycie kogokolwiek nowego) to nabranie dystansu, zamkniecie pewnego rozdzialu w Twoim zyciu, staniu sie znow atrakcyjnym facetem i popracowaniu nad soba, to moze wtedy pare trybikow (tak jak mi) zaskoczy Tobie w glowie.
Ostatnim zachowaniem tylko pokazales, ze jej decyzja byla uzasadniona i jeszcze bardziej ja utwierdziles.

Absolutny zakaz kontaktu masz chlopie, musisz sie pozbierac!
Zapomnij o niej obowiazkowo na pewien czas, nie mozesz postepowac tak jak to robisz teraz!

62

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Ale się porobiło,Pielo trzymaj się chłopie.

Un hombre ma rację Twoje postępownie to przegięcie i zostaw tego kolesia nie wdawaj się w bójki to nic nie da.

A tak poza tym un hombre,Pielo już nie ma kogo odzyskać,chciałbyś taką kobietę jeśli byś o tym wszyskim wiedział???Bo ja nie.

Pielo Twoja była to już przeszłość,ale wyślij jej te rysunki niech powiesi sobie nad łóżkiem jak będzie się bzykać z tym kolesiem.

63 Ostatnio edytowany przez un hombre (2010-12-11 11:44:05)

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Niezaleznie jak Pielo to potraktuje, wazne jest, aby sie ogarnal.
Jesli stwierdzi, ze to co zobaczyl calkowicie ja przekresla w jego oczach - super. Bedzie latwo sie ogarnac.

Jesli natomiast jest jeszcze w tym wszystkim zagubiony i nie wie co sie dzieje, to musi zrozumiec, ze musi o niej absolutnie teraz zapomniec po to, zeby przypomnial sobie "o sobie"...

Pozbieraj sie chlopie, nie ma nic gorszego niz facet w Twoim stanie. Nie pozwol sobie, aby ktokolwiek mial taki wplyw na Twoje emocje, nie moga Toba targac tak skrajne uczucia i niszczyc Tobie zycie.

Ja doskonale wiem, ze latwiej powiedziec niz zrobic, ale mam nadzieje, ze jak uslyszysz/przeczytasz to od paru osob, to wbijesz sobie do glowy.

Trzymaj sie i nie wymiekaj. Idz do kina na Jackass 3d, dawno nie widzialem tak odmozdzajacej komedii ale powiem Tobie, ze warto, daje sie oderwac od rzeczywistosci chociaz na krotki czas.

Postaw sobie cel w zyciu, stac sie pewnym siebie, atrakcyjnym, lepszym facetem. Daz do niego, realizuj sie i zrozum, ze bedac znow pewny siebie i zrownowazony emocjonalnie, pozytywny i wesoly - bedziesz przyciagal ludzi.

Moze przyciagniesz kiedys ja, a moze kogos o wiele fajniejszego. Tak czy inaczej, innego wyjscia nie ma, czy to bedziesz sie ludzil zeby ja odzyskac czy to bedziesz chcial o niej zapomniec i zyc dalej.

Do Busi:

Zauwazylem, ze wiele osob w kontekscie np powrotow uzywa slow Heraklita, ktore w oryginale de facto brzmia "Niepodobna wstąpić dwukrotnie do tej samej rzeki" a nie "Nie można" albo "Nie wchodzi sie".

Nie wiem czemu ludzie uparcie interpretuja te slowa jako "powroty nie maja bytu", albo "powroty sa bez sensu" bo to juz nie jest to samo i nie bedzie, ze jak ludzie sie juz raz na sobie zawiedli, to ich ponowne zlaczenie w zwiazek jest nieudane a nieliczne wyjatki potwierdzaja regule...

Heraklit mowil, ze wszystko plynie, nie stoi w miejscu, zmienia sie i Niepodobna wejsc drugi raz do tej samej rzeki bo juz nowe wody do niej naplynely...
To nie oznacza, ze do tej rzeki nie nalezy wchodzic, ze nowa woda jest brudniejsza, gorsza, chlodniejsza...

Jesli juz uparcie chce sie porownywac to do powrotow, to bardziej chyba nalezy to interpretowac, ze nowy zwiazek nie bedzie juz taki sam jak poprzedni, bo my sie zmieniamy pod wplywem doswiadczen, czasu, zmieniaja sie okolicznosci.
Moze sie okazac, ze powrot jest nieudany, bo nie jestesmy w stanie zapomniec o bolu, przeszlosci.
Moze sie tez okazac, ze powrot jest doskonaly, bo nauczylismy sie siebie na podstawie troche bolesnych doswiadczen, lepiej sie rozumiemy i wiemy czego pragniemy. Taki zwiazek moze byc dojrzalszy i o wiele lepszy!

I to nie jest wyjatek potwierdzajacy regule, tu nie ma reguly wg mnie. To, jak to sie skonczy zalezy od dwoch osob i tylko od nich.

Moze statystycznie wiekszosc powrotow jest nieudanych, ale tez statystycznie, jesli ja zarabiam 10 tys zlotych a Stefan 0, to srednio on i ja zarabiamy po 5 tys...

64

Odp: jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Un hombre, ja nie twierdzę, że powroty są złe. Moja mama wróciła do swojego faceta po pół roku i dają sobie radę, mimo, że ona też była święcie przekonana, że jak zerwiesz, to już nie ma odwrotu.

Ogólnie znam dwie sytuacje- jeśli para rozstaje się pod wpływem skrajnych emocji, w złości i po wielkiej awanturze, to moim zdaniem mają większe szanse na zejście się niż dwoje ludzi, którzy na spokojnie stwierdzili, że coś się skończyło. Ale tutaj mówimy o innej sytuacji, kiedy tylko jedna osoba chce powrotu. Niestety, w pojedynkę nie stworzy się związku, i jeśli inicjatywa nie jest obustronna... no to cóż.

Tak jak pisałam- w przypadku Pielo to nie jest rozstanie w stylu 'zobacz co straciłeś', tylko - 'nie chcę już z Tobą być choćbyś stanął na rzęsach'. Kochająca kobieta, widząc skruchę taką, jak u Pielo, ogromną pracę nad swoją postawą, na pewno by wróciła. To jednak ewidentnie jest ten drugi przypadek, bo żadna kochająca kobieta nie wpadłaby w ramiona innego faceta, kochając byłego.

Nie popieram szpiegowania, tej fali agresji, którą pokazał Pielo. Zanim zareagujesz w ten sposób, policz do 100. Albo 1000. Ale naucz się panować nad emocjami, bo niezrównoważenie emocjonalne w tej formie po prostu przeraża!

Posty [ 65 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » jak to z wami Kobietami jest na prawde...zgłupiałem

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026