Spotykam się z chłopakiem. Na samym początku powiedziałam mu, że jeśli chce mnie zaciągnąć do łóżka to mu się nie uda. Wiem - bezpośrednie, ale ostatnio każdy, którego poznawałam, dążył tylko do jednego. Stwierdziłam, że najwyżej ucieknie, ale będę szczera. On nie będzie sobie robił nadziei, a ja nie będę cierpieć.
Ostatnio poszliśmy na kawę. Wiedział, że miałam chłopaka dużo starszego od siebie, byłam z nim szczera. W rozmowie wyszło, że nie jestem dziewicą. A on na to: "Jak to? Myślałem, że dlatego nie chcesz, boisz się, bo to coś nowego" itp. itd. Stwierdził, że miał inne wyobrażenie o mnie i musi się z tym przespać. Następnego dnia napisał do mnie. Zapytałam go co tam ciekawego wymyślił, na co on: "Nie wszystko złoto co się świeci". Ponadto stwierdził, że nie traktuje mnie przedmiotowo. Ale od momentu jak się dowiedział, wszystko się zmieniło... Nie on mnie całował, tylko ja jego... Nie przytulał mnie tak samo... A przecież ja go nie okłamałam (sam sobie dopowiedział że jestem dziewicą)! Poza tym miałam 1 chłopaka, nie 10 i nie puszczałam się na prawo i lewo. Po spotkaniu wróciłam do domu i ryczałam godzinę w poduszkę... A najgorsze jest to, że ja nie chcę, żeby to się tak skończyło:(
Podobne tematy
Dobrze, że się szybko skończyło. Widać facet nie był wart dłuższej znajomości z nim.
Głowa do góry. Mądry facet zachowa się właściwie.
Facet zachował się głupio i dziecinnie. Dobrze, że się skończyło teraz bo skoro dla niego to jest powód do zakończenia związku to potem mogłoby być gorzej. Nie obwiniaj się. Nie okłamałaś go i nie ma w tym Twojej winy. I tak dużo zrobiłaś mówiąc mu na początku, że nie chcesz sexu. Czego on oczekiwał? Że na pierwszej randce powiesz "cześć nie chce iść z Tobą do łóżka ale nie pomyśl sobie przypadkiem, że jestem dziewicą"
Dobrze się stało i nie żałuj go. Spotkasz lepszego ![]()
podpisuję się obiema rękami pod tym co napisały koleżanki ![]()
5 2010-11-30 23:53:27 Ostatnio edytowany przez vinnga (2010-11-30 23:58:36)
Ale właściwie to tak nie do końca się skończyło... Nie wiem, co będzie dalej. To było kilka dni temu. Coś tam pisze czasami. Poza tym... ja ciągle słyszę "znajdziesz lepszego" i jakoś nie mogę. Chciałam, żeby to był ten. Inteligentny, dobrze tańczy, jest z nim o czym pogadać... Po prostu nie potrafię tak zwyczajnie zapomnieć i "poszukać nowego" ![]()
On stwierdził, że po prostu go tym zaskoczyłam, bo on myślał, że jest inaczej, bo "takie sprawiałam wrażenie".
skoro było to parę dni temu to nic dziwnego, że nie możesz znaleźć nowej miłości
chyba troszkę za wcześnie
Daj mu czas. Niech sobie to przemyśli. Nie zrobiłaś nic złego ![]()
Ale mnie mega denerwuje takie myślenie - facet przed poważnym związkiem to najlepiej powinien mieć 10 partnerek, co by się wprawić i wstydu sobie nie narobić. A dziewczyna po poważnym związku nie jest dziewicą? Skandal!
Przepraszam za ten sarkazm, ale - no wybacz - jak idiota się ten twój abszti zachował :] Ja to bym inaczej myślała - laska po długim i poważnym związku - dziewica? To coś musiało być nie tak, skoro kogoś kochała, była z nim tak bardzo blisko i nie zdecydowała się na tak ważny i intensywny objaw/wskaźnik miłości (oczywiście nie jedyny i nie najwazniejszy).
skoro było to parę dni temu to nic dziwnego, że nie możesz znaleźć nowej miłości
chyba troszkę za wcześnie
![]()
Daj mu czas. Niech sobie to przemyśli. Nie zrobiłaś nic złego
Chodzi o to, że ciągle trafiam na facetów, którzy mnie ranią i kumpele mi powtarzają "znajdziesz lepszego".
Też mi się wydawało, że skoro wie, że byłam w poważnym związku, to nie muszę mu się tłumaczyć w szczegółach... Szczerze mówiąc, to czuję się jakbym dostała po twarzy:/ i całe szczęście ten smutek i żal sprzed kilku dni zamienia mi się raczej w złość. Chociaż nie powiem - boli jak cholera:(
trafiałaś na nieodpowiednich facetów bo sama sobie takich wybierałaś. Owszem nie można po paru randkach przewidzieć jakim ktoś jest człowiekiem ale skoro facet zawodzi raz czy dwa to się z nim zrywa. Nie masz 50 lat żeby godzić się na bycie z mężem bo już za późno na rozwód, bo dzieci, bo co ludzie powiedzą. Jesteś w takim wieku, że powinnaś przebierać w facetach - nie znaczy bawić się nimi. Wiem jak ciężko jest zerwać, odejść ale nie jesteś Matką Teresą aby się poświęcać ![]()
Amen
swoją drogą to on jakiś dziwny, wiadomo że w związku się uprawia seks więc skoro wie że byłaś to chyba powinien się z tym liczyć... dziwny gość
Hej! Faceci tak mają. Po prostu chcą zdobywać. Dla nas bliskość fizyczną można porównać do tego czym jest dla kobiet bliskość psychiczna. Sprawa nie jest beznadziejna. Proponuję porozmawiać z nim ale tylko wtedy jeśli będzie chciał. Nie narzucaj się. Na kolejnego smsa możesz odpowiedzieć mniej więcej tak: "trochę męczy mnie ta sprawa i to, że nie umiesz określić o co Ci tak naprawdę chodzi, jeśli chcesz, możemy o tym porozmawiać". Pozwolisz mu decydować i poczuje, że ma pałeczkę. Zapytaj jakie on ma doświadczenie, wytłumacz, że gdybyście spotkali się wcześniej on mógłby być Twoim pierwszym. Nie opowiadaj o swoim byłym związku ze szczegółami, powiedz że zostałaś mocno zraniona. Pozwól się pocieszyć. Myślę, że ta rozmowa pomoże. Wybadasz o co mu tak naprawdę chodzi i dlaczego tak bardzo mu to przeszkadza.
Proponuję też żebyś nie używała więcej sformułowania, że jeśli on chce Cię zaciągnąć do łóżka to ma spadać. W takim razie po co się spotykać? Prędzej czy później, wszystkie pary lądują w łóżku, zwłaszcza jeśli nie mówimy o dziewicach. To tak jakbyś usłyszała, że nie dostaniesz wymarzonej pracy a to nieprawda. Staniesz na rzęsach, wykażesz się, postarasz i dostaniesz. Tak samo z seksem. Facet wcześniej czy później zdobędzie kobietę a z tego co wiem, to dziewczyny które się tak mocno zapierają, zdobywa się raczej prędzej niż później (paradoks)
Daj się powoli zdobywać a nie na starcie rozwalasz zasady gry
Możesz też sprawić aby on czuł się tak jakby zdobywał dziewicę. Pamiętasz jak to było za pierwszym razem? Zrób teraz tak samo.
Jest jeszcze jeden mały minus tego wszystkiego. Ty możesz zrobić wszystko z największą starannością i zaangażowaniem a facet będzie po prostu za mało dojrzały aby to docenić, zrozumieć itd.. ale do momentu póki tego nie sprawdzisz to nie będziesz wiedziała. To moja propozycja, wiem, że gdybym był na jego miejscu tego typu słowa byłyby dokładnie tym co chciałbym usłyszeć. Zrobisz jak uznasz bo to w końcu Twój wątek i Twoje życie. Pozdrawiam serdecznie!
Ps. Uznałem, że nie chcesz już więcej słyszeć słów typu "znajdziesz lepszego" dlatego napisałem, co możesz zrobić aby zwiększyć swoje szanse u tego chłopaka a nie szukać innego faceta. Uwierz mi, że jeśli facet jest coś warty (a jest, bo tak Ci na nim zależy) to zrozumie to co mu powiesz.
Madzia czemu nie chcesz poszukać kogoś innego? Czy każdego faceta określasz nadaje się bo.../ jest do odstrzału?
Dlaczego płaczesz przez kogoś kto szuka panny która jest nieopierzona?
Czemu siebie nie kochasz?
Co do tego facecika:
1. Jest zielony i nie chce konkurencji, porównywania
2. Jest maniakiem, dla którego nie liczy się osoba tylko to że nie zaczęła współżycia. Taki "człowiek" po fakcie może Cię zostawić ponieważ wg. niego dałaś mu coś extra a całą "resztę" ma każda kobieta.
Jest tutaj wypowiedz chłopaka który ma kolegów 25 letnich, którzy spotykają się z nastolatkami tylko po to żeby je zaliczyć, "przebić". Chyba nie muszę mówić co o tym myślę.
Rada dla Ciebie- nie narzucaj się mu, nie wiem czy bym miała w sobie na tyle wyrozumiałości by postąpić jak mówi Ravag- to ma sens jedynie gdy on jest zielony w tej sferze. Jeśli nie- możesz być tylko poczekalnią podczas gdy on będzie szukał "niewinnej".
Co do tego facecika:
1. Jest zielony i nie chce konkurencji, porównywania
2. Jest maniakiem, dla którego nie liczy się osoba tylko to że nie zaczęła współżycia.
Dlaczego osądzasz drugiego człowieka, nie znając jego przeszłości, nie znając szczegółów relacji, w której jest i nie znając jego psychiki i to cą ją ukształtowało?
Chodzi mi o to co napisałaś w 2 punkcie, że nie liczy się osoba.. Bo to co jest w pkt 1 faktycznie może być prawdą i raczej jest ale co człowiek jest winny, temu że chce wypaść dobrze przed osobą, która np. kocha a teraz dodatkowo doszła stresująca świadomość, że partnerka go może porównywać do innego...
I wiem, że z dojrzałego punktu wiedzenia to nie jest może rozsądne ale jesteśmy tylko ludźmi! Ciągle zapominacie, że mężczyźni i kobiety inaczej patrzą na te sprawy. Wy chcecie, żebyśmy w naszych działaniach uwzględniali wasze poglądy (często nawet o nich nie mówicie tylko sobie coś wyobrazicie i się wściekacie że facet nie spełnia waszego scenariusza!) a nasze poglądy i obawy kwalifikujecie jako coś złego, niedojrzałego..
Nie bronie gościa, bo mogło tak być, że gdyby sam miał okazję na łatwy seks mógłby skorzystać (i dziś nie byłby zazdrosny o utratę twojego dziewictwa z innym) a jest prawiczkiem tylko dlatego, że takiej okazji nie miał bądź był zbyt wstydliwy...
Ale może się kieruje jakimiś zasadami, może wiarą... Ja np coraz bardziej zaczynam dostrzegać zalety wstrzemięźliwości przedmałżeńskiej:
1. Żyjąc w przedmałżeńskim celibacie, całkowicie wyrzucając z głowy myśli seksualne skupiamy się na sprawach w istocie znaczących, a nie myślimy tylko o tym jak zainicjować zbliżenie i zaliczyć obiekt. Dzięki temu trafniej wybieramy partnerów życiowych, bo nie kierują nami żądze zaspokojenia potrzeb ale rozum. Możemy powiedzieć o prawdziwej, głębokiej, "przemyślanej" miłości- solidnym fundamencie na długie lata nie zakłóconym żadnymi pożądliwościami...
2. Seks jako wyraz miłości stanie się jego najwznioślejszym przekazem, a nie będzie to tylko jak to ma miejsce w przedmałżeńskim seksie zaspokajanie własnych potrzeb.
3. Ani kobieta, ani mężczyzna w 'noc poślubną' nie będzie lamentować o jakości seksu, bo ani on nie będzie miał, ani ona nie będzie miała punktu odniesienia, przecież to będzie 'pierwszy raz'.
4. Ludzie (fakt, że szczególnie kobiety) przywiązują się do swoich pierwszych kochanków, przez co nie są tak skorzy do zdrady.
5. Myśl, że nasz partner jest czysty (i nie mam tu na myśli żadnego syfa) jest naprawdę przyjemna.
Biorąc pod uwagę różnicę w patrzeniu na te sprawy przez dziewczyny i chłopaków lepiej wg mnie rokuje układ: on po przejściach ona dziewica natomiast układ on prawiczek ona po przejściach wymaga ogromnej dojrzałości psychicznej chłopaka, żeby pokonać męską "zazdrosną naturę" i powiem szczerze, że źle taki związek rokuje na przyszłość (chłopak może chcieć się sprawdzić z inną partnerką, może mieć odrzucające myśli, że Twojej muszelki dotykał jakiś inny typ, w momentach nieporozumień może Ci zadawać pytania typu: "Co?! Tamten był lepszy w łózku? itp
JEŚLI CHCESZ Z NIM BYĆ MUSISZ ZROZUMIEĆ JEGO SPOSÓB MYŚLENIA, ŻEBY UNIKNĄĆ NIEPOROZUMIEŃ (my faceci wolimy pewne rzeczy dusić w sobie zamiast o nich porozmawiać).
Dodam tylko, że sam właśnie prowadzę wojnę z samym sobą, bo kocham pewną wspaniałą dziewczynę. Mega mi się podoba, ma wspaniały charakter jest energiczna, chce pomagać ludziom skrzywdzonym przez los, pomaga już dzieciakom z domu dziecka, jest tak jak ja osobą wierzącą w Chrystusa i chce żyć wg jego nauk, bo tak jak ja widzi, że życie wg nich pozwoliłoby uniknąć chociażby takich sytuacji jak ta Twoja...
Naszej znajomości pod początku towarzyszyła swoista magia (niezamierzone spotkania, z których najmilej wspominam takie jedno jak zastałem ją śpiącą w pociągu), wiele razy wszystko wskazywało na to, że jesteśmy sobie pisani, mamy podobne poglądy na życie lubimy podobne rzeczy, a w tym czym się różnimy fajnie się uzupełniamy. Przeszłość też mamy podobną, bo nie zawsze byliśmy tacy oddani Bogu.. Ale nasz związek od początku budowaliśmy na Bogu, dużo się wspólnie modliliśmy, przeżyliśmy wiele romantycznych chwil- jednym słowem IDEAŁ. Fajnie się dogadywaliśmy w TYCH sprawach i chcieliśmy żeby wszystko było "po Bożemu" choć nie zawsze było łatwo, bo wiadomo, że z chemią nie jest łatwo wygrać szczególnie, że ona jest bardzo atrakcyjną dziewczyną...
Tak naprawdę to ona przyprowadziła mnie do Boga, pokazała, że można żyć inaczej, cieszyć się z pomocy innym, odkąd ją poznałem zacząłem nad sobą pracować, zacząłem tworzyć plany na przyszłość- ogólnie baaaaardzo się zmieniłem. W ciężkim dla mnie okresie podsyłała mi na gg motywujące cytaty z biblii, rozmawiała ze mną.. Pokochałem ją ale uważałem, że nie zasługuję na nią, bałem się, że sprowadzę ją w dół, nie wierzyłem w siebie jako dobrego człowieka. Ale udało się stalismy się parą! To było nieuniknione ![]()
Wiedziałem też o jej poprzednich, długich związkach i byłem świadomy, że pewnie była z którymś ze swoich partnerów blisko, bo to jest normalne.. Choć ja z moimi poprzednimi partnerkami, pomimo, że też nie zawsze byliśmy święci nie współżyłem, bo chciałem być pewny, że to ta jedyna i chciałem, żeby to było coś pięknego takie właśnie piękne dopełnienie miłości. I Bóg jakoś pomógł mi w tym.. Aż w końcu znalazłem tą jedyną! No właśnie...
Kiedyś w płaczu powiedziała, mi że już nie ma tego co dziewczyna może mieć najpiękniejszego co trochę (pomimo wcześniejszych podejrzeń) mnie poruszyło ale popatrzyłem na sprawę logicznie i pogodziłem się z tym, bo przecież kocham ją za to jaka jest. Nie powiem zajęło mi to trochę czasu ale przecież go kochała, przecież byli blisko... Poradziłem sibie z tym! Ale nadal coś mi nie dawało spokoju, coś mnie wewnętrznie gryzło, nawet jakieś dziwne sny miałem...
I kiedyś uzmysłowiłem sobie, że mówiła mi, że jak już nie byli razem często go odwiedzała, żeby pogadać, żeby być dobrym świadectwem jako osoba wierząca (on był niewierzący, ponoć miłość jej do niego umarła i to ona go rzuciła, on ją też parę razy zdążył obrazić i powiedzieć tekst w stylu, że jest za gruba (widać po co on z nią był w związku i co znaczyło jego "kocham")). Nie mniej jednak widywali się często i to już w okresie jak ją znałem, i jak byłem w niej mega zauroczony i nieraz często flirtowaliśmy razem.. Coś mnie kiedyś natchnęło i spytałem czy w tym okresie też byli ze soba w TEN sposób.
Okazało się, że tak... Mój świat się zawalił... Wszystkie tej jej słowa otuchy które wtedy mi podsyłała, te cytaty biblijne, te nasze rozmowy o małżeństwie i czystości odebrałem jak policzek w twarz. Poczułem się wykorzystany... Jak ktoś kto oddawał się kolesiowi, którego rzekomo juz nie kocha, który potrafi obrazić, może mnie pouczać? Tłumaczyła mi to, że on potrafił ją wykorzystać... Nazwała to psychicznym gwałtem. Bardzo płakała... Że niby bardzo tego żałuje.. Że wręcz modliła się do Boga o śmierć. Tłumaczyła mi również, że była tam fizycznie ale psyczhicznie (?) była nieobecna.. Przebaczyłem (choć tak naprawdę mnie nie zdradziła bo faktycznie nie byliśmy jeszcze razem) a ja na pewien czas usunąłem sie z jej życia bo miałem problemy zdrowotne i nie chciałem jej tym zadręczać... Ale sama świadomość, że z kimś takim tak zupełnie za darmo... Pisze chaotycznie bo burzy się we mnie na samą myśl..., ze człowiek daje jej tyle miłości, troszczy się o nią a ona jeszcze śmie pouczać, mówić czasami co robię, źle a co dobrze a z jakimś typem kochała się gdy ten potrafił ją obrazić co było jasnym dowodem na to, że jej nie kocha tylko jest z nia dla seksu!!!! no ja pierd....Ale staram się dojrzeć i uwierzyć w to, ze naprawdę się zmieniła... Ale już chyba nigdy nie będzie nic jak dawniej.. Czuję się jak męska pipa... Mój obraz dziewczyn (nieważne jakie by były) ugruntował się... Potraficie się oddawać tym którzy was obrażają a tych co się o was troszczą potraficie tylko wykorzystywać.. Trudno ja inny nie potrafię być... Jeszcze trochę pewnie wytrzymam ale zobaczymy na ile miłości starczy. Jak się miarka przepełni to z wielkim bólem ale będziemy musieli się rozstać, bo ja tez jestem tylko człowiekiem ![]()
14 2010-12-01 14:56:00 Ostatnio edytowany przez busiu (2010-12-01 15:11:08)
Z jednej strony pomysł ravaga wydaje się sensowny i sprytny, ale z drugiej strony... znowu stosujemy podwójne standardy. Facetowi wolno wszystko, kobiecie nic. Jeśli tak mu się to nie podoba, to przykro mi Madziulinko, ale on nie jest wart Twojego czasu. On swoim zachowaniem Cię krzywdzi, a przecież wiemy, że nie ma tu Twojej winy. 'Nie wszystko złoto co się świeci' - on w tym momencie umniejsza Twoją wartość, pozbawia Cię godności ze względu na dziewictwo, które moim zdaniem, jest bardzo przewartościowane w naszym społeczeństwie.
Albo nie dojrzał do związku, albo ma skrzywione spojrzenie na kobiety, albo naprawdę chce mieć dziewczynę, dla której będzie tym pierwszym (i nie widzę w tym nic złego). Ale nawet jeśli teraz się z tym pogodzi, za parę miesięcy, lat, przy jakiejś kłótni, może do tego wrócić i mieć do Ciebie pretensje...
edyt. jolo- tyle mówisz o Bogu- Twoja dziewczyna została skrzywdzona. Oczywiście, można twierdzić, że wiedziała, co robiła. Ale jak sam mówisz, ona jest tylko człowiekiem. Kochała, a z miłości robi się różne głupie i krzywdzące nas samych rzeczy. Przejrzyj wątki na forum- ile jest 'kobiet kochających za bardzo;, które dają więcej, niż biorą, które stają się ofiarami miłości. A Ty nie możesz się z tym pogodzić. Czemu Twoja złość nie jest skierowana do gościa, który ją krzywdził? To on ją wykorzystał, zmanipulował. Co to za miłość, jeśli zamiast myśleć o teraźniejszości i przyszłości, rozdrapujesz przeszłość? Szkoda, że Twoja dziewczyna podzieliła się tą informacją z Tobą... to powinno trafić do wątku 'czego nigdy nie należy mówić partnerowi'.
I może kobiety i mężczyźni są inni, inaczej podchodzą to spraw intymności, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy wyrównywać szans.
trzymajcie się tematu, nie róbcie off topicku.
Facet jest niepoważny,źle się zachował w stosunku do Ciebie.
Chciał Ciebie, dziewicę,a Czy on jest prawiczkiem????
Nie wydaje mi się.
Facet ewidentnie boi się porównania jak to już ktoś napisał.
Tchórz i egoista.
16 2010-12-01 16:07:53 Ostatnio edytowany przez jolo (2010-12-01 16:09:17)
A Ty nie możesz się z tym pogodzić. Czemu Twoja złość nie jest skierowana do gościa, który ją krzywdził? To on ją wykorzystał, zmanipulował. Co to za miłość, jeśli zamiast myśleć o teraźniejszości i przyszłości, rozdrapujesz przeszłość? Szkoda, że Twoja dziewczyna podzieliła się tą informacją z Tobą... to powinno trafić do wątku 'czego nigdy nie należy mówić partnerowi'.
I może kobiety i mężczyźni są inni, inaczej podchodzą to spraw intymności, ale to nie znaczy, że nie powinniśmy wyrównywać szans.
Ja zapytałem wprost... Ona szczerze odpowiedziała. Doceniam to bardzo. Szczerość i zaufanie zawsze uważałem za podstawę związku. I jestem niemal pewny, że lepiej że wyszło to na początku związku niż w późniejszych czasie np od osób postronnych np. od jej byłego, który mógłby się w ten sposób zemścić ze to że od niego odeszła... I ja nic nie rozdrapuje.. To była jedna konkretna rozmowa i sam zadecydowałem, że temat zamknięty i kropka. Od tej pory ani razu nic nie pisłem w tym temacie. Ale boli mnie gdy np. proponuję wspólny wyjazd na święta, a ona mówi, że "źle by to wyglądało" albo "że nie chce denerwować jej wierzących rodziców" OK. Ja to wszystko jestem w stanie zaakceptować ale co mam zrobić jak w takich momentach od razu przed oczyma widzę ją w całej tej zwierzęcej fizyczności z tamtym kolesiem (powtarzam, że wtedy go już nie kochała podobno a jemu zdarzyło się ją obrazić). Ciekawe, że rodzicom przeszkadzałoby to żeby ich córka wyjechała z kochającym ją chłopakiem, (któremu ona wie, że może zaufać) gdyby wiedzieli co wyprawiała jeszcze parę miesięcy temu... sory ale boli mnie to... Co jestem niedojrzały? Więc staram się dojrzeć ![]()
Ravag bardzo dobrze pisze
naprawdę dobre męskie porady, które myślę, że warto wykorzystać żebyś mogła dokładnie zrozumieć jego punkt widzenia. Myślę,że on powiedział takie słowa do Ciebie , a nie inne gdyż zareagował impulsywnie i emocjonalnie. Nie musi tak być ,że się obraził bo nie chcesz się z nim przespać ,tylko mogło tak być, że poczuł się urażony ,że już na początku szufladkujesz go i odsuwasz.. Najlepszym sposobem na rozchwianie niepewności jest szczera rozmowa..Faceci pierwsi się bardzo rzadko otwierają,więc powinnaś wytłumaczyć o co chodzi z Twoją niechęcią do współżycia..
18 2010-12-01 16:31:12 Ostatnio edytowany przez alaclaudie (2010-12-01 16:33:54)
Dlaczego oceniam? Podałam 2 najbardziej prawdopodobne powody dla których koleś Madzi niemalże się załamał.
co człowiek jest winny, temu że chce wypaść dobrze przed osobą, która np. kocha
ten koleś jej nie kocha. W ogóle walnąłeś mega posta który odbiega od tematu!
z dojrzałego punktu wiedzenia to nie jest może rozsądne ale jesteśmy tylko ludźmi
czyli dajesz przyzwolenie na niedorozwinięcie prawiczków - brawo!
On się nie kieruje wiarą!! Ludzie przestancie sobie Bozią wedle życzenia (za przeproszeniem) mordy ucierać
Żyjąc w przedmałżeńskim celibacie, całkowicie wyrzucając z głowy myśli seksualne skupiamy się na sprawach w istocie znaczących
Ty z choinki chyba spadłeś. Nie da się wyrzucić myśli, możemy podświadomie krążyć wokół tematu.
Seks jako wyraz miłości stanie się jego najwznioślejszym przekazem
był kiedyś taki dowcip- kochasz mnie? to mi daj. Poważnie- można na milion sposobów okazać uczucie i nawet się nie dotknąć.
on nie będzie miał, ani ona nie będzie miała punktu odniesienia
g* prawda- a filmy różnego gat., opowiadania bądz przechwałki koleżanek/ów? Ty piszesz o utopii!
Ludzie (fakt, że szczególnie kobiety) przywiązują się do swoich pierwszych kochanków, przez co nie są tak skorzy do zdrady.
kolejny banał! nie zdradzę mojego męża nie dlatego że się do niego przywiązałam (jak do swetra) tylko dlatego że kocham i czuję się kochana!
Bardziej chce się spróbować z kimś innym (gdy się nie kocha prawdziwie).
lepiej wg mnie rokuje układ: on po przejściach ona dziewica natomiast układ on prawiczek ona po przejściach wymaga ogromnej dojrzałości psychicznej chłopaka, żeby pokonać męską "zazdrosną naturę" i powiem szczerze, że źle taki związek rokuje na przyszłość (chłopak może chcieć się sprawdzić z inną partnerką, może mieć odrzucające myśli, że Twojej muszelki dotykał jakiś inny typ, w momentach nieporozumień może Ci zadawać pytania typu: "Co?! Tamten był lepszy w łózku? itp
tak, tak wg. Ciebie lepiej rokuje to co jest wygodniejsze! Nie każda czysta dziewczyna chce zapoczątkowac swoje życie seksualne z facecikiem "po przejściach" tak samo nie chce być oceniana i nie chce słyszeć o exach. Tak jak napisałeś zachowują się malutkie faceciki. Mężczyzna to bierze na klatę i stara się dać z siebie 100% nie traci czasu na dyrdymały.
świadomość, że z kimś takim tak zupełnie za darmo..
i co ja mam zrobić? rzucić wyzwiskiem zeby nazwać Cię po imieniu?! kolejny kawał:
- dajesz od razu czy trzeba z Tobą chodzić?
+ trzeba chodzić
- to chodz przejdziemy się wokół bloku
Ja Cię proszę idz do psychologa, dobrego. Widać ewidentnie że Ci bije na mózg. Byli tu już tacy. Poznałeś fajną dziewczynę która była wykorzystana przez byłego, łaziła do niego w nadziei ze się zejdą a Ty stawiasz ją na równi z prostytutkami! Robisz z dziewictwa za jej przyzwoleniem "skarb nad skarby" a rzadko kiedy dziewica czy prawiczek są czyści w myśli, mowie i uczynkach! Idz i przeproś Stwórcę za swoją głupotę- Ty nie jesteś czysty, Ty jeszcze nie wykonywałeś ruchów frykcyjnych.
alaclaudie 1:0 dla ciebie, święte słowa ![]()
Ja na żywo miewałam kiedyś dyskusje z kolegą o podobnych poglądach i dochodzę do wniosku, że bardzo łatwo zamknąć się w takich poglądach i wygodnie nimi tłumaczyć sobie życie - każda nie dziewica to zuooooooo :]
Oczywiście facet nie prawiczek to już znacznie mniejsze zło.
A co do głównego wątku:
powiedziałabym gościowi wprost, że moje uczucia zostały urażone takim potraktowaniem. Takie jest życie, że jednak nie każdy długi związek jest po grób, a to że w nim byłam nie jest chyba powodem, żebym trafiła na margines uczuciowego życia ludzkości i żeby mógł mnie pokochać tylko jakiś ment o przebojach życiowych 10 razy większych od mojego jednego partnera. Jestem normalną kobietą, za gorszą się nie uważam. I nie sądzę że dziewictwo czy nie jest najważniejszą cechą, jaka mnie określa.
Hmm... Co do wypowiedzi 'jolo' to zgadzam się z alaclaudie, bo nie uważam, że w związku z tym, że nie jestem dziewicą, to jestem gorsza i że to coś strasznego. Mam czyste sumienie: nie poszłam do łóżka z pierwszym lepszym chłopakiem poznanym na ulicy tylko z facetem, który mnie szanował i któremu ufałam. Poza tym też swoje odczekał...
Co do rozmowy... To nie tak jak napisał 'ravag', że powiedziałam mu "że jeśli on chce mnie zaciągnąć do łóżka to ma spadać". Po prostu jak już zaczęło się między nami robić trochę... "cieplej" i widziałam że coś iskrzy (jeszcze przed pierwszym pocałunkiem) to wolałam go uprzedzić, że jestem po przejściach (w wakacje potwornie się zakochałam a facet chciał mnie tylko przelecieć, a jak mu powiedziałam że "nie" to mnie zlał i wyjechał a mi pozostał ból i rozgoryczenie). Wolałam więc tego uniknąć i go uprzedziłam, że zbyt skora do tego nie jestem...
Znał tą historię, bo muszę przyznać, że oprócz tego że między nami iskrzyła w pewnym stopniu namiętność, to świetnie mi się z nim rozmawia. A jak to powiedziała moja kumpela "facet musi być przede wszystkim Twoim przyjacielem, jak będzie przyjacielem, to będzie dobrym kochankiem, jak będzie dobrym kochankiem - będzie dobrym mężem" - coś w tym jest.
Poza tym to nie tak, że on się obraził. Po prostu stwierdził, że robiłam inne wrażenie i jest zaskoczony, więc "musi się z tym przespać". I nawet jak się rozstawaliśmy po spotkaniu to powiedział: "To pewnie do zobaczenia w niedzielę" (wracamy razem pociągiem z domu na uczelnię), ale wiecie jak to jest - czekanie powoduje, że zaczyna się rozmyślać, analizować i zastanawiać "co by było gdyby" albo "pewnie nie chce mnie już znać".
Co do niego samego to prawiczkiem nie jest. Wiem, że miał dziewczynę i że łączył ich głównie seks, dlatego tym bardziej nie rozumiem jego zaskoczenia. Podczas wczorajszej wymiany sms-ów, napisałam mu, że może gdybym go poznała np. rok temu, to wszystko wyglądałoby inaczej. Poza tym nie mam sobie nic do zarzucenia, bo go nie okłamałam - sam dorysował sobie aureolkę wokół mojego wyobrażenia...
I tak w ogóle to... Dzięki ravag i dzięki dziewczyny ![]()
Będzie mi ciężko, ale postaram się nie pisać do niego, nie dzwonić. Poczekam do tej niedzieli, a potem najwyżej zacznę myśleć dalej albo sobie odpuszczę, choć to nie będzie łatwe ![]()
Ty się nie dręcz! Ja sobie myślę tak: on musi roztrząsnąć czy Ty go nie okłamujesz. Ma zielone pojęcie na temat zachowań kobiet, dla niego jesteś sprzecznością. Z jednej strony miałaś chłopaka (i z nim współżyłaś) a z drugiej przywołujesz w pamięci boy'a który leciał na Twoje ciało.
Proszę nie używaj wielkich słów. Po przejściach wg. mnie może być: kobieta zgwałcona, molestowana, po rozwodzie, śmierci ukochanego.
Jeśli z jakiś względów boisz się wejść w nowy związek- powiedz otwarcie. Poczekaj spokojnie do niedzieli, główka do góry! ![]()
Dziękuję za poparcie, ogromnie mnie irytują tacy ludzie jak ten wyżej, oby ich było coraz mniej.
Faktycznie może przegięłam z tym wyrażeniem, ale powiedziałam mu wprost, że zranił mnie ktoś bardzo i dlatego się boję i nie chcę się z tym spieszyć.
nie jest ciebie wart ![]()
alaclaudie - zjechałaś mnie jak psa kompletnie nie rozumiejąc tego co napisałem co więcej zarzucając mi coś o czym nawet w jednym zdaniu nie wspomniałem! O co Ci chodzi?! Czy ja napisałem gdzieś, że takie dziewczyny są gorsze? Czy ja napisałem gdzieś, że zadręczam tym swoją dziewczynę?! Nie! Dostarczam jej codziennie wiele radości (przynajmniej się staram), bo ją kocham i wiem, że w tamtym związku też było uczucie i "pogodziłem" się z tym, że współżyli (piszę pogodziłem bo oboje jesteśmy wierzącymi ludźmi i deklarowaliśmy wstrzemięźliwość...). Tamto jest przeszłość teraz jest teraźniejszość i napisałem to! Bardzo spokojnie zareagowałem na wiadomość o tym, że "straciła to co dziewczyna może mieć najcenniejszego" (to są jej słowa nie moje!!!) i powiedziałem jej, że kocham ją za to kim jest i bardziej doceniam to, że mi to powiedziała (i to z własnej woli nie przymuszonej). Była mi później bardzo wdzięczna za moją reakcję. Czy wy dziewczyny umiecie czytać ze zrozumieniem? Fakt napisałem dużo i chaotycznie ale nigdzie ale to NIGDZIE nie wspomniałem o rzeczach za które mnie jedziecie!!! Mnie zabolało coś innego.. i też to dokładnie opisałem... Że w czasie gdy razem już flirtowaliśmy, a ona tamtemu facetowi juz dawno podziękowała (tak związek zakończyła ona nie on wiec nie wiem skąd ta wasza herezja, że to koleś ją skrzywdził?????????? On ją jeszcze długo błagał żeby wróciła.. ) to ona potrafiła go jeszcze odwiedzać pod przykrywką dobrego świadectwa (że to niby nie chce zakończyć na amen tylko chciała mieć z nim kontakt i być jego przyjaciółką) a tak naprawdę wiadomo jak to się zawsze kończyło... To mnie tylko zabolało, bo już wtedy byłem bardzo zaangażowany uczuciowo... Nadal ja kocham i naprawdę próbuję postawić się w jej sytuacji i zrozumieć kobiecą psychikę a napsiałem tego posta licząc na jakieś wsparcie... Ale widzę, że chyba pomyliłem forum. Bo tam gdzie jest zwykłe chamstwo jak mogą być mądre porady... Ale przynajmniej teraz widzę jak wielkim Skarbem jest moja kobieta, z którą można normalnie porozmawiać...
Napisałeś takie dyrdymały że należał się im odpowiedni komentarz. Pisząc na forum musisz się liczyć z tym że ten kto widzi Twoje błędy Ci je wytknie. Widzę że mój post Ci pomógł bo kolejnego już umiałeś napisać całkiem do rzeczy. Nie piętnowałam Ciebie, tylko zjawisko.
Chamstwem było by nazwanie Ciebie zgodnie z tym co zaprezentowałeś, jednak nie zrobiłam tego.
*mądre porady- zgodne z Twoim myśleniem?
Przepraszam bardzo za wtrącenie, ale jeśli facet może być po przejściach a kobieta ma być dziewicą to z kim do jasnej anielki ten facet ma mieć te przejścia?! Przecież z kimś facet musi seks uprawiać (zakładam, że nie jest biseksualistą ani zoofilem), czyżby należało podzielić więc kobiety na te do dymania i te do kochania? Jedne mają zachować czystość a inne dawać d***y, żeby facet miał "przejścia" i tym samym być nic nie warte? To myślenie jest chore i pozbawione logiki!
Zachowywanie "czystości" nie zależy od płci tylko od poglądów!
Zresztą ja nie uważam się za gorszą czy winną dlatego, że kochałam się z osobą którą darzyłam bardzo mocnym uczuciem. Rozstaliśmy się i co, mam włożyć włośnicę, poddać się biczowaniu i żyć w samotności, bo już nikt mnie nie pokocha?
Do autorki wątku: A nie zraziły cię słowa twojego chłopaka mówiące ci, że nie jesteś tyle warta ile myślał? Bo jeśli napisał do ciebie "nie wszystko złoto co się świeci" to dla mnie byłby to komunikat "myślałem, że jesteś coś warta, ale teraz uważam cię za osobę bezwartościową"
Ja bym nie chciała być z kimś kto o mnie tak myśli.
Powiem szczerze, że zabolały mnie te słowa. Ale zależy mi na nim. Jednak nie mam zamiaru za nim latać i dać mu do zrozumienia, że mi zależy. Jest mi ciężko, ale jestem twarda. Nie odzywałam się do tej pory do niego, a dzisiaj proszę... Przyszła koza do woza.
Ochłonęłam już po tym wszystkim. Chcę mu dać jeszcze jedną szansę, bo to dopiero początek. Ma wiele zalet, a myślę, że wady da się w jakiś sposób... "wychować" ![]()
Będę ostrożna, poobserwuję jego zachowanie. Jeśli zdarzy mu się jeszcze raz coś podobnego to dam sobie spokój, ale póki co... zależy mi. Może to głupie, ale jest w nim coś takiego co mi się podoba i nie chcę tego tak od razu przekreślać.
w takim razie trzymam kciuki ![]()
Dzięki:)
Szczurunia, nie można przekreślać osoby opierając się tylko na jednym zdaniu, które wypowiedziała, chyba, że to zdanie brzmi "nie chcę być z Tobą". Podoba mi się podejście Madziulinki. Prawda jest taka, że facet sam czasami nie wie co mówi albo to co mówi traktuje zupełnie inaczej niż obiera to dziewczyna. Potem są łzy, nieprzespane noce a okazuje się na końcu, że chodziło o jakiś żart. Najpierw niech się Autorka przekona z kim ma do czynienia a później będzie decydować. Zawsze to doświadczenie no i z tego co napisała to facet umie dobrze tańczyć
a teraz takich mało, prawda? ![]()
To jest najlepszy przyklad jakimi kretynami potrafia byc faceci...nie trzeba komentowac jego zachowania;..
Madzia czemu nie chcesz poszukać kogoś innego? Czy każdego faceta określasz nadaje się bo.../ jest do odstrzału?
Dlaczego płaczesz przez kogoś kto szuka panny która jest nieopierzona?
Czemu siebie nie kochasz?
Co do tego facecika:
1. Jest zielony i nie chce konkurencji, porównywania
2. Jest maniakiem, dla którego nie liczy się osoba tylko to że nie zaczęła współżycia. Taki "człowiek" po fakcie może Cię zostawić ponieważ wg. niego dałaś mu coś extra a całą "resztę" ma każda kobieta.
Jest tutaj wypowiedz chłopaka który ma kolegów 25 letnich, którzy spotykają się z nastolatkami tylko po to żeby je zaliczyć, "przebić". Chyba nie muszę mówić co o tym myślę.
Rada dla Ciebie- nie narzucaj się mu, nie wiem czy bym miała w sobie na tyle wyrozumiałości by postąpić jak mówi Ravag- to ma sens jedynie gdy on jest zielony w tej sferze. Jeśli nie- możesz być tylko poczekalnią podczas gdy on będzie szukał "niewinnej".
Zgadzam sie! Ja wnioskuję, że kolega jest prawiczkiem i jego ego daje o sobie znać.
jolo - Stary!
piszesz na niewłaściwym forum - to jest forum kobiece i tutaj czego nie powiesz zostaniesz jako facet zakrzyczany wyrażając poglądy odmienne w stosunku do tych wyrażanych przez płeć przeciwną. I zobacz - żadna nie zauważyła, że w pierwszej części pierwszego posta starałeś się odnieść do zrozumienia naszego - męskiego - punktu widzenia! Twój problem jest jak najbardziej zrozumiały i masz prawo się czuć tak jak się czujesz - mówię Ci to jak mężczyzna.
Tak jesteśmy ukształtowani - i nie mówię tu o stereotypach - ale bardziej o archetypach. Może jesteśmy po prostu jesteśmy skazani na wieczne niezrozumienie - jako kobiety i mężczyźni? Dużo się pozmieniało w ostatnich kilkudziesięciu latach - i właśnie to tworzy tego typu problemy na gruncie damsko-męskim. Powiem tak - nie przejmuj się tym co piszą kobiety - daleki jestem od twierdzenia, że nie wiedzą o czym piszą - tak to wygląda z ich punktu widzenia. Z naszego - męskiego - po prostu inaczej. I oczywiście masz rację pisząc, że dużo łatwiej jest być razem facetowi po przejściach z dziewicą niż kobiecie po przejściach z prawiczkiem. Ale - podkreślam - to nie to forum chłopie ;-)
jolo - Stary!
piszesz na niewłaściwym forum - to jest forum kobiece i tutaj czego nie powiesz zostaniesz jako facet zakrzyczany wyrażając poglądy odmienne w stosunku do tych wyrażanych przez płeć przeciwną. I zobacz - żadna nie zauważyła, że w pierwszej części pierwszego posta starałeś się odnieść do zrozumienia naszego - męskiego - punktu widzenia! Twój problem jest jak najbardziej zrozumiały i masz prawo się czuć tak jak się czujesz - mówię Ci to jak mężczyzna.
Tak jesteśmy ukształtowani - i nie mówię tu o stereotypach - ale bardziej o archetypach. Może jesteśmy po prostu jesteśmy skazani na wieczne niezrozumienie - jako kobiety i mężczyźni? Dużo się pozmieniało w ostatnich kilkudziesięciu latach - i właśnie to tworzy tego typu problemy na gruncie damsko-męskim. Powiem tak - nie przejmuj się tym co piszą kobiety - daleki jestem od twierdzenia, że nie wiedzą o czym piszą - tak to wygląda z ich punktu widzenia. Z naszego - męskiego - po prostu inaczej. I oczywiście masz rację pisząc, że dużo łatwiej jest być razem facetowi po przejściach z dziewicą niż kobiecie po przejściach z prawiczkiem. Ale - podkreślam - to nie to forum chłopie ;-)
Dzięki... Ja na prawdę się staram zrozumieć punkt widzenia dziewczyn ale jak widać one nasz mają gdzieś. Mam wrażenie, że większość z nich nawet nie przeczytały całego mojego posta tylko od razu założyły co ja tam pisze...
Teraz widzę na czym polega kobiece- emocjonalne postrzeganie rzeczywistości ;]
Witam
Strasznie przepraszam że w ten wątek wpadam , ale jestem tu początkująca i nie znam dokładnie tej strony .
Potrzebuję pomocy !
Mam lat 16 mój chłopak 17 jestem z nim 3 lata , jestem dziewicą a on prawiczkiem , chcemy to pierwszy raz zrobić bo sobie ufamy oboje i wiemy czego naprawdę chcemy .
3 lata jak w nasz wiek to dużo i bardzo się kochamy ,chcemy pokazać sobie cała naszą miłość i staraliśmy się uprawiać seks ale jest duży problem , jak był pierwszy raz starał przebić błonę dziewiczą ale to jest straszny ból , starał się jak najdelikatniej ale strasznie mnie bolało , powiedział, że nie może na mnie patrzeć jak cierpię , jak próbował to mi aż łzy leciały , jestem bardzo delikatną dziewczyną i na ból jestem straszna , bo strasznie to przeżywam .
Potem chcieliśmy znów spróbować po miesiącu . On czytał w internecie o metodach aby mi pomogły Jak ten pierwszy raz bd lepszy i łagodniejszy, miałam poduszkę pod pupę nic nie pomogło , strasznie to przeżywam bo martwię się że bd miała to do końca życia takie cierpienia
Bardzo go kocham i chce z nim najszczęśliwsze chwile spędzić tak samo jak i on .
Ale to jest ten problem
Mój chłopak tak bardzo się tym nie przejmuje bo mu na tym tak bardzo nie zależy ,nie jest taki , powiedział mi ostatnio że nie musimy tego robić , on też cierpi bo widzi jak ja płaczę z tego bólu .
Wiem że jesteśmy jeszcze bardzo młodzi i mamy na to czas , ale ja się tym martwię że nigdy z tym bólem nie dam rady .
Mój chłopak chciał abym poszła do ginekologa aby mi coś zaradził , Tylko że ja nigdy nie szłam do ginekologa i nie jestem za bardzo pewna aby tam iść .
I wiem że to coś normalnego ale jestem do takich rzeczy wstydliwa .
Pomóżcie mi Proszę. Mi strasznie zależy na tym . A widzę po tej stronie że są zaufane osoby tutaj i mogłyby mi pomoc . ; *
Dziękuuje za przeczytanie mojego wątku i strasznie przepraszam że się tu wypchnęłam .
Pozdrawiaam wszystkich ![]()
Twój chłopak mądrze mówi
Najlepiej będzie jak pójdziesz do lekarza. Ginekologa nie ma się co wstydzić, zawsze też możesz iść prywatnie ( co osobiście bym doradzała) wydaje mi się ( przynajmniej ja się z tym spotkałam), że wtedy lekarz ma inne podejście do pacjenta, możesz go o wszystko zapytać i na pewno będzie dyskretnie. Jeśli krępujesz się mężczyzny, idź do kobiety. W Twoim wieku już byłam u lekarza, co prawda z problemem z miesiączką, i to jest zupełnie normalne w tym wieku, myślę, że nawet Twoja mama by to poparła. Jeśli wstydzisz się jej mówić, powiedz np że masz nieregularne miesiączki i chcesz się dowiedzieć czy to dobrze czy źle
Nie ma sensu się męćzyc z takim bólem... a ginekolog na pewno Ci pomoże
czasem błony podczas stosunku nie da się przerwać.
Tak więc łap za telefon i się umów ![]()
Jesteś dość młoda, nie nazywaj mnie hipokrytą, że tylko 2 lata starszy
Po prostu pamiętam siebie w związku 2 lata temu
Różnica psychiczna i różnica w pojmowaniu jest dość duża
Nic się nie stanie, jak trochę zaczekacie, a tymczasem warto zastosować sprawdzone ćwiczenia ![]()
Podczas zabaw ręczno-oralnych ( zakładam, że przez to już przechodziliście ) niech chłopak spróbuje wchodzić w Ciebie palcem. Może to trochę boleć, zwłaszcza jeśli masz rozbudowaną/grubą błonkę. Ale z czasem boleć przestanie zupełnie a i pochwa przyzwyczai się do penetracji. Rozciągną się nieco mięśnie itp. Ostatnio sam miałem problem niemały, gdyż podczas takiego "rozciągania" tacy aktywni byliśmy, że częściowo błonę przerwałem paluchem :E Może nawet znajdziesz mój temat na forum
Jak przestanie boleć, lub ból stanie się znośny, to myślę, że możecie ponowić próby JEŚLI JESTEŚ W 100% PEWNA ŻE CHCESZ! Pozdrawiam i sukcesów życzę ![]()
Dziękuuje serdecznie za pomoc , dużo mi to pomoże ; )
Pozdrawiaam ![]()
nigdy w życiu nie umawiałabym się z facetem, dla ktorego liczyłoby się czy jestem dziewicą czy nie. jego nikt o to nie pyta, a ja to co ? rzecz?
temat jest już "z brodą" - jolo - jak tam Twoja historia? ciekaw jestem bardzo
allula007 - uwierz mi - w przypadku mężczyzn to dość skomplikowane - jakkolwiek o nas myślicie, że jesteśmy prostymi istotami
Ale mnie mega denerwuje takie myślenie - facet przed poważnym związkiem to najlepiej powinien mieć 10 partnerek, co by się wprawić i wstydu sobie nie narobić. A dziewczyna po poważnym związku nie jest dziewicą? Skandal!
Przepraszam za ten sarkazm, ale - no wybacz - jak idiota się ten twój abszti zachował :] Ja to bym inaczej myślała - laska po długim i poważnym związku - dziewica? To coś musiało być nie tak, skoro kogoś kochała, była z nim tak bardzo blisko i nie zdecydowała się na tak ważny i intensywny objaw/wskaźnik miłości (oczywiście nie jedyny i nie najwazniejszy).
a podobno kocha sie tylko raz w zyciu.....no ale nawet psychiatra sie w tym pogubi. cos nie tak ,to jest z ludzmi ,ktorzy za szybko decyduja sie na seks a pozniej płacza w poduszke. ten chłopak zachowal sie zle ale ona nie lepiej,bo skoro nie jest juz ze swoim byłym ,to była w nim zauroczona(w swoim byłym) a nie zakochana. Miłosc nie trwa dwoch czy pieciu lat ,tylko o wiele dłuzej
42 2011-10-12 00:40:31 Ostatnio edytowany przez straceniec (2011-10-12 00:44:05)
Jeżeli bez kokieterii powiedziałaś facetowi wprost, że nici z seksu, a on się dalej koło ciebie kręci, trzymaj się od niego z daleka, coś z nim nie tak jest :>
Zresztą po co ci facet, który daje się wplątać w taki rodzaj kobiecej gierki?
W mojej ocenie twoja postawa jest w pewien sposób zabawna, a on jest frajerem tracącym na ciebie czas.
43 2011-10-12 02:21:07 Ostatnio edytowany przez researcher and discoverer (2011-10-12 02:21:48)
2. Jest maniakiem, dla którego nie liczy się osoba tylko to że nie zaczęła współżycia. Taki "człowiek" po fakcie może Cię zostawić ponieważ wg. niego dałaś mu coś extra a całą "resztę" ma każda kobieta.
proponuje pisać posty z mniejsza dawka flustracji. to co Pani napisała jest charakterystyczne dla psychopaty.
Jest tutaj wypowiedz chłopaka który ma kolegów 25 letnich, którzy spotykają się z nastolatkami tylko po to żeby je zaliczyć, "przebić". Chyba nie muszę mówić co o tym myślę.
to osoby o głębokich zaburzeniach osobowości. podejrzewam ,ze to nawet psychopaci.
Z jednej strony pomysł ravaga wydaje się sensowny i sprytny, ale z drugiej strony... znowu stosujemy podwójne standardy. Facetowi wolno wszystko, kobiecie nic. Jeśli tak mu się to nie podoba, to przykro mi Madziulinko, ale on nie jest wart Twojego czasu. On swoim zachowaniem Cię krzywdzi, a przecież wiemy, że nie ma tu Twojej winy. 'Nie wszystko złoto co się świeci' - on w tym momencie umniejsza Twoją wartość, pozbawia Cię godności ze względu na dziewictwo, które moim zdaniem, jest bardzo przewartościowane w naszym społeczeństwie.
jestem 100% pewien ,ze Pani nie jest już dziewica i nie jest Pani w związku ślubnym ze swoim partnerem,stad umniejszanie znaczenia dziewictwa.Przez takie podejście do seksu jak Pani rośnie liczba par ,które lądują w gabinetach psychoterapeutów,rośnie liczba rozwodów,rośnie liczba samotnych młodych matek,obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewictwo w polskim spoleczenstwie jest nie doceniane,młode pary za szybko decydują się na seks. Proszę porozmawiać na ten temat z dowolnym psychologiem
Oczywiście, można twierdzić, że wiedziała, co robiła. Ale jak sam mówisz, ona jest tylko człowiekiem. Kochała, a z miłości robi się różne głupie i krzywdzące nas samych rzeczy. Przejrzyj wątki na forum- ile jest 'kobiet kochających za bardzo;, które dają więcej, niż biorą, które stają się ofiarami miłości.
z psychologicznego punktu widzenia związek który przetrwa 6lat można nazwać i z dużym prawdopodobieństwem tab będzie ,jest to miłość. wszystkie pozostałe to zauroczenia albo najwyżej "niepewna miłosc" problemem kobiet i meżczyzn jest to ,ze mylą non stop zauroczenie i miłosc.
jolo napisał/a:z dojrzałego punktu wiedzenia to nie jest może rozsądne ale jesteśmy tylko ludźmi
czyli dajesz przyzwolenie na niedorozwinięcie prawiczków - brawo!
On się nie kieruje wiarą!! Ludzie przestancie sobie Bozią wedle życzenia (za przeproszeniem) mordy ucierać
co to jest "niedorozwiniecie prawiczkow"
jolo napisał/a:Ludzie (fakt, że szczególnie kobiety) przywiązują się do swoich pierwszych kochanków, przez co nie są tak skorzy do zdrady.
kolejny banał! nie zdradzę mojego męża nie dlatego że się do niego przywiązałam (jak do swetra) tylko dlatego że kocham i czuję się kochana!
Bardziej chce się spróbować z kimś innym (gdy się nie kocha prawdziwie).
muszę powiedzieć ,ze ludzie kochający ,tez zdradzają ,zwłaszcza Ci z mała iloscią partnerek/ów a z duża potrzeba doswiadczen.Duze znaczenie ma tez osobowość i stosunki panujące miedzy para oraz to,po jakim czasie doszło miedzy nimi do wspolżycia.jeśli para zaczyna seksualne życie zbyt wcześnie ,to szanse na udany związek sa małe ale to nie koniecznie z powodu zdrady współmałzonka.
Najczesciej z problemem typu "jak by to było z inna " borykają sie panowie ale pan tez to dotyczy.Najbezpieczniejsi (jesli chodzi o mozliwość zdradzania)jako partnerzy potencjalni sa tu panowie i panie ,którzy póżno rozpoczęli wspołżycie, nie z własnego wyboru bo oni nawet jesli by mieli skołonnosci do zdrady(wrodzona poligamia) to zdobycie partnera jest w ich przypadku na tyle duzym problemem ,ze prawdopodobieństwo zdrady jest niewielkie.
lepiej wg mnie rokuje układ: on po przejściach ona dziewica natomiast układ on prawiczek ona po przejściach wymaga ogromnej dojrzałości psychicznej chłopaka, żeby pokonać męską "zazdrosną naturę" i powiem szczerze, że źle taki związek rokuje na przyszłość (chłopak może chcieć się sprawdzić z inną partnerką, może mieć odrzucające myśli, że Twojej muszelki dotykał jakiś inny typ, w momentach nieporozumień może Ci zadawać pytania typu: "Co?! Tamten był lepszy w łózku? itp
lekarstwo na to jest jedno,nie rozpoczynać zycia płciowego zbyt pochopnie. innej rady jako terapeuta nie znam.
Tak jak napisałeś zachowują się malutkie faceciki. Mężczyzna to bierze na klatę i stara się dać z siebie 100% nie traci czasu na dyrdymały.
no niestety ale napisać wszystko można gorzej z wcieleniem tego w życie. ta klata prędzej czy pozniej straci siłę i bez psychologa związek sie rozpada.Na moje oko ,to z 1/4 panów ma z tym problem- znaczy sie z przeszłościa seksualna partnerki.Pan tez to dotyczy jednak ze względu na inna płec psychologiczna jest im się łatwiej pogodzić ,ze ich partner miał juz nie jedna
alaclaudie napisał/a:Madzia czemu nie chcesz poszukać kogoś innego? Czy każdego faceta określasz nadaje się bo.../ jest do odstrzału?
Dlaczego płaczesz przez kogoś kto szuka panny która jest nieopierzona?
Czemu siebie nie kochasz?
Co do tego facecika:
1. Jest zielony i nie chce konkurencji, porównywania
2. Jest maniakiem, dla którego nie liczy się osoba tylko to że nie zaczęła współżycia. Taki "człowiek" po fakcie może Cię zostawić ponieważ wg. niego dałaś mu coś extra a całą "resztę" ma każda kobieta.
Jest tutaj wypowiedz chłopaka który ma kolegów 25 letnich, którzy spotykają się z nastolatkami tylko po to żeby je zaliczyć, "przebić". Chyba nie muszę mówić co o tym myślę.
Rada dla Ciebie- nie narzucaj się mu, nie wiem czy bym miała w sobie na tyle wyrozumiałości by postąpić jak mówi Ravag- to ma sens jedynie gdy on jest zielony w tej sferze. Jeśli nie- możesz być tylko poczekalnią podczas gdy on będzie szukał "niewinnej".Zgadzam sie! Ja wnioskuję, że kolega jest prawiczkiem i jego ego daje o sobie znać.
kobiety z tego forum widzę,ze za to męskie Ego to najchętniej wsadziły by facetowi siekiere w plecy...zupełnie jak by to była wina chłopaka ,ze go tak natura stworzyła.
jestem 100% pewien ,ze Pani nie jest już dziewica i nie jest Pani w związku ślubnym ze swoim partnerem,stad umniejszanie znaczenia dziewictwa.Przez takie podejście do seksu jak Pani rośnie liczba par ,które lądują w gabinetach psychoterapeutów,rośnie liczba rozwodów,rośnie liczba samotnych młodych matek,obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewictwo w polskim spoleczenstwie jest nie doceniane,młode pary za szybko decydują się na seks. Proszę porozmawiać na ten temat z dowolnym psychologiem
Kiedy to pisałam byłam słodką i niewinną, 19-letnią dziewicą. Teraz już owszem- pożegnałam się z tym stanem raz i na zawsze, i nadal uważam, że dziewictwo jest przereklamowane. Masz pewnie rację, wg dzisiejszych standardów czekałam długo z pierwszym seksem, ale bardzo ciężko było znaleźć faceta, dla którego dziewictwo nie miałoby znaczenia. Powiem jeszcze jedno- chciałam też czekać z seksem do ślubu. Z perspektywy czasu widzę, że byłby to mój życiowy błąd.
facet zachował się prawidłowo widać że bardzo mu zależało i się zawiódł że nie jesteś dziewicą/ jest tez druga opcja że chciał mieć dziewice ale to mało prawdopodobne z uwagi na jego reakcje
jestem 100% pewien ,ze Pani nie jest już dziewica i nie jest Pani w związku ślubnym ze swoim partnerem,stad umniejszanie znaczenia dziewictwa.Przez takie podejście do seksu jak Pani rośnie liczba par ,które lądują w gabinetach psychoterapeutów,rośnie liczba rozwodów,rośnie liczba samotnych młodych matek,obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewictwo w polskim spoleczenstwie jest nie doceniane,młode pary za szybko decydują się na seks. Proszę porozmawiać na ten temat z dowolnym psychologiem
Sugeruje Pan, że zachowanie wstrzemięźliwości seksualnej do ślubu daje większą szansą (bez mała gwarancję) udanego związku? Na czym Pan opiera tę teorię? Chyba nie na tym, że 100 lat temu rozwodów było znacznie mniej? Mała ilość rozwodów 100 lat temu i wcześniej wcale nie wynikała z tego że małżeństwa były tak bardzo udane i szczęśliwe, nic bardziej mylnego. Po pierwsze rozwód nie był akceptowany społecznie, po drugie kobiety miały małą samodzielność ekonomiczną lub nie miały jej wcale, więc rzadko decydowały się na ten krok itd. Przyczyn było wiele. Oczywiście zgadzam, się że obecnie wiek rozpoczynania aktywności seksualnej jest dość niski ale 100 lat temu wcale nie był prawdopodobnie o wiele wyższy, po prostu kobiety wychodziły za mąż w wieku 18, 19 lat. Problem tkwi w dojrzałości emocjonalnej ludzi, którzy podejmują współżycie i ich gotowość do wzięcia odpowiedzialności za rodzinę i ślub niczego tu nie zmieni niestety. Nie zmieniał też 100 lat temu proszę Pana. Miałam w rodzinie takiego pradziadka, który był utracjuszem pierwszej wody, dzieci miał pięcioro ale biedna prababka ani myślała wziąć z nim rozwód. Zapewne dziewictwo zachowała do ślubu ale co jej to dało? Całe życie męczyła się z nieodpowiedzialnym facetem w dodatku alkoholikiem, dzisiaj pewnie wzięła by rozwód i chodziła do psychoterapeuty.
Dodam, że mimo wszystko uważam, że warto poczekać z seksem jeśli jest się osobą wierzącą, ale kandydata na męża lub żonę wybierać również głową a nie tylko sercem, choć to może mało romantyczne i również udanego związku nie gwarantuje
.
Spotykam się z chłopakiem. Na samym początku powiedziałam mu, że jeśli chce mnie zaciągnąć do łóżka to mu się nie uda. (...)
Ostatnio poszliśmy na kawę. Wiedział, że miałam chłopaka dużo starszego od siebie, byłam z nim szczera. W rozmowie wyszło, że nie jestem dziewicą. A on na to: "Jak to? Myślałem, że dlatego nie chcesz, boisz się, bo to coś nowego" itp. itd. Stwierdził, że miał inne wyobrażenie o mnie i musi się z tym przespać
Kobiety to kobiety, a faceci to faceci. Mówiąc mu że nie chcesz seksu i nic z tego nie będzie bo mu się nie uda, on to odebrał OK i zrozumiał. Ale w momencie gdy ty dodałaś że nie jesteś dziewicą, bardzo mocno go zraniłaś. Uznał że jeżeli ty nie będziesz się z nim chciała kochać (tak, właśnie tak to odebrał, uznał że w ogóle tego nie będziesz chciała nawet po miesiącach związku) to poprzedni był lepszy skoro z tamtym uprawiałaś seks etc. Dla facetów seks jest czymś bardzo ważnym w związku, i na jego miejscu też bym pewnie tak odebrał. Oczywiście nie od razu seks, ale po kilku miesiącach. Ty mu powiedziałaś że z seksu nic nie będzie, więc go zraniłaś.
może chłopak szukał dziewicy...
Madziulinka napisał/a:Spotykam się z chłopakiem. Na samym początku powiedziałam mu, że jeśli chce mnie zaciągnąć do łóżka to mu się nie uda. (...)
Ostatnio poszliśmy na kawę. Wiedział, że miałam chłopaka dużo starszego od siebie, byłam z nim szczera. W rozmowie wyszło, że nie jestem dziewicą. A on na to: "Jak to? Myślałem, że dlatego nie chcesz, boisz się, bo to coś nowego" itp. itd. Stwierdził, że miał inne wyobrażenie o mnie i musi się z tym przespaćKobiety to kobiety, a faceci to faceci. Mówiąc mu że nie chcesz seksu i nic z tego nie będzie bo mu się nie uda, on to odebrał OK i zrozumiał. Ale w momencie gdy ty dodałaś że nie jesteś dziewicą, bardzo mocno go zraniłaś. Uznał że jeżeli ty nie będziesz się z nim chciała kochać (tak, właśnie tak to odebrał, uznał że w ogóle tego nie będziesz chciała nawet po miesiącach związku) to poprzedni był lepszy skoro z tamtym uprawiałaś seks etc. Dla facetów seks jest czymś bardzo ważnym w związku, i na jego miejscu też bym pewnie tak odebrał. Oczywiście nie od razu seks, ale po kilku miesiącach. Ty mu powiedziałaś że z seksu nic nie będzie, więc go zraniłaś.
Prawidłowa ocena też bym tak pomyślał. A to co ogólnie myślę na ten temat napisałem tu
http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?id=9127&p=5
Zeref, krewzalewa:
Ja jestem facetem, ale moje poglądy nie pochodzą z genitaliów. Poważnie. Sądzę coś, bo przemyślałem, a nie dlatego, że "facet to facet" czy "bo dla facetów jest tak czy siak".
Bardzo nie lubię, gdy ludzie szukają dla swoich (lub czyichś) poglądów uzasadnienia w płci. Jeśli nie ma się argumentacji lepszej niż "sądzę tak, bo mi między nogami dynda", to lepiej wrócić do odrabiania zadań i pomóc mamie nosić zakupy.
Jeśli facet chciał dziewicy i został zraniony tym, że jej nie znalazł, to najpewniej był to facet bezmyślny. Też mu się świat wokół spodniowej dyndałki kręcił, prawie jak wam.
Na szczęście wcale nie wszyscy mężczyźni właśnie tak mają. ![]()
researcher and discoverer napisał/a:jestem 100% pewien ,ze Pani nie jest już dziewica i nie jest Pani w związku ślubnym ze swoim partnerem,stad umniejszanie znaczenia dziewictwa.Przez takie podejście do seksu jak Pani rośnie liczba par ,które lądują w gabinetach psychoterapeutów,rośnie liczba rozwodów,rośnie liczba samotnych młodych matek,obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewictwo w polskim spoleczenstwie jest nie doceniane,młode pary za szybko decydują się na seks. Proszę porozmawiać na ten temat z dowolnym psychologiem
Kiedy to pisałam byłam słodką i niewinną, 19-letnią dziewicą. Teraz już owszem- pożegnałam się z tym stanem raz i na zawsze, i nadal uważam, że dziewictwo jest przereklamowane. Masz pewnie rację, wg dzisiejszych standardów czekałam długo z pierwszym seksem, ale bardzo ciężko było znaleźć faceta, dla którego dziewictwo nie miałoby znaczenia. Powiem jeszcze jedno- chciałam też czekać z seksem do ślubu. Z perspektywy czasu widzę, że byłby to mój życiowy błąd.
nie rozumiem ,dlaczego czekała Pani na kogos,dla kogo dziewictwo nie bedzie miało znaczenia. skad ta niechec?? jakas trauma? Z seksem w zwiazku wcale nie trzeba czekac az do slubu,raczej do odpowiedniego momentu.Psychologia wyznacza taki graniczny moment na 4-6 lat po ktorym prawie wszytkie pary maja prawie 100% szanse na trwały związek. Ze statystyk wynika ,ze w polsce wzrasta liczba zarowno rozwodow jak i liczba młodych małzenstw a to sie ze soba scisle wiąze,bo te małzenstwa bardzo czesto sie rozpadaja.Głowna przyczyna ich zawierania jest niechciana ciąza.
researcher and discoverer napisał/a:jestem 100% pewien ,ze Pani nie jest już dziewica i nie jest Pani w związku ślubnym ze swoim partnerem,stad umniejszanie znaczenia dziewictwa.Przez takie podejście do seksu jak Pani rośnie liczba par ,które lądują w gabinetach psychoterapeutów,rośnie liczba rozwodów,rośnie liczba samotnych młodych matek,obniża się wiek inicjacji seksualnej. Dziewictwo w polskim spoleczenstwie jest nie doceniane,młode pary za szybko decydują się na seks. Proszę porozmawiać na ten temat z dowolnym psychologiem
Sugeruje Pan, że zachowanie wstrzemięźliwości seksualnej do ślubu daje większą szansą (bez mała gwarancję) udanego związku? Na czym Pan opiera tę teorię?
nie koniecznie do slubu ale do tzw. "krytycznego momentu" jakim jest 4-6 lat bo tak w psychologii sie przyjmuje.taka granice specjalisci po fachu wyznaczyli po przekroczeniu ktorej szanse na trwały związek drastycznie rosna.nie bede tego tłumaczył tutaj bo to długi temat z zakresu psychologii i biochemii czlowieka(chemia miłosci tzw.)
Chyba nie na tym, że 100 lat temu rozwodów było znacznie mniej? Mała ilość rozwodów 100 lat temu i wcześniej wcale nie wynikała z tego że małżeństwa były tak bardzo udane i szczęśliwe, nic bardziej mylnego. Po pierwsze rozwód nie był akceptowany społecznie, po drugie kobiety miały małą samodzielność ekonomiczną lub nie miały jej wcale, więc rzadko decydowały się na ten krok itd. Przyczyn było wiele. Oczywiście zgadzam, się że obecnie wiek rozpoczynania aktywności seksualnej jest dość niski ale 100 lat temu wcale nie był prawdopodobnie o wiele wyższy, po prostu kobiety wychodziły za mąż w wieku 18, 19 lat.Problem tkwi w dojrzałości emocjonalnej ludzi, którzy podejmują współżycie i ich gotowość do wzięcia odpowiedzialności za rodzinę i ślub niczego tu nie zmieni niestety.
przyczyna obecnych rozwodow jest zbyt szybkie decydowanie sie na slub i przymus kulturowy ,ze niewypoada miec dziecka nieślubnego a wiele takich rozwodow to poprostu efekt slubu z przymusu....bo dziecow drodze.tutaj dochodzi jeszcze obnizenie wieku dojrzewania płciowego przy jednoczesnym opoznieniu dojrzewania spoleczno-emocjonalnego.Samodzielnosc ekonomiczna akurat nie jest głowno przyczyna rozwodow młodych małzenstw.
Madziulinka napisał/a:Spotykam się z chłopakiem. Na samym początku powiedziałam mu, że jeśli chce mnie zaciągnąć do łóżka to mu się nie uda. (...)
Ostatnio poszliśmy na kawę. Wiedział, że miałam chłopaka dużo starszego od siebie, byłam z nim szczera. W rozmowie wyszło, że nie jestem dziewicą. A on na to: "Jak to? Myślałem, że dlatego nie chcesz, boisz się, bo to coś nowego" itp. itd. Stwierdził, że miał inne wyobrażenie o mnie i musi się z tym przespaćKobiety to kobiety, a faceci to faceci. Mówiąc mu że nie chcesz seksu i nic z tego nie będzie bo mu się nie uda, on to odebrał OK i zrozumiał. Ale w momencie gdy ty dodałaś że nie jesteś dziewicą, bardzo mocno go zraniłaś. Uznał że jeżeli ty nie będziesz się z nim chciała kochać (tak, właśnie tak to odebrał, uznał że w ogóle tego nie będziesz chciała nawet po miesiącach związku) to poprzedni był lepszy skoro z tamtym uprawiałaś seks etc. Dla facetów seks jest czymś bardzo ważnym w związku, i na jego miejscu też bym pewnie tak odebrał. Oczywiście nie od razu seks, ale po kilku miesiącach. Ty mu powiedziałaś że z seksu nic nie będzie, więc go zraniłaś.
cały problem polega na tym ,ze seks po paru miesiacach w związku czesto owocuje w pozniejszym czasie rozpadem związku albo nieudanym małżenstwem ,gdzie niekoniecznie musi byc rozwod ale tez nie ma sie z czego cieszyc.Pozostaje jeszcze jeden problem...moze Pani ten związek nie wyjsc ,rozstanie sie Pani z tym chłopakiem a nastepny jak sie dowie o tym ,że nie jest Pani dziewico może miec z tym problem .A maja z tym problem nawet męzowie kochajacych zon.....
Kizia75 napisał/a:Sugeruje Pan, że zachowanie wstrzemięźliwości seksualnej do ślubu daje większą szansą (bez mała gwarancję) udanego związku? Na czym Pan opiera tę teorię?
nie koniecznie do slubu ale do tzw. "krytycznego momentu" jakim jest 4-6 lat bo tak w psychologii sie przyjmuje.taka granice specjalisci po fachu wyznaczyli po przekroczeniu ktorej szanse na trwały związek drastycznie rosna.nie bede tego tłumaczył tutaj bo to długi temat z zakresu psychologii i biochemii czlowieka(chemia miłosci tzw.)
Zgadzam się, że związek, który przetrwał 6 lat ma spore szanse na trwałość, ale czekanie tak długo do rozpoczęcia współzycia seksualnego jest nieporozumieniem. Która para wytrzyma tak długo? W żadnej kulturze na przestrzenie wieków narzeczeństwo nie trwało tak długo (chyba, że zaręczano ze sobą dzieci) bo to jest po prostu bez sensu.
Samodzielnosc ekonomiczna akurat nie jest głowno przyczyna rozwodow młodych małzenstw.
Nie jest przyczyną, ale gdyby nie było samodzielności ekonomicznej kobiet, to kobiety byłyby rzadziej skłonne do rozwodów. Wystarczy poczytac trochę literatury na temat XIX wieku - mężowie często zdradzali żony, miewali kochanki, o których żony wiedziały, a jednak rozwody z powodu niewierności małżeńskiej były rzadkością. Dodatkowo rozwód był skandalem, więc najczęściej małżeństwo trwało nadal pomimo faktycznego rozpadu. Teraz po prostu nie utrzymuje się fikcji tylko bierze rozwód. Inną kwestią było dawniej postrzeganie roli kobiety w małżeństwie jako osoby podległej mężowi.
witam,
mam podobny problem jak autorka postu... tzn jestem z chłopakiem od roku, On jest prawiczkiem, ma 28 lat, nie współzyjemy jeszcze, ale na pierwszym spotkaniu bylam szczera i powiedzialam o bylym chlopaku, a jak spytal czy jestem dziewica powiedzialam prawde że nie... (z bylym bylam 3 lata). Jestemy rok ze sobą, wiem ze On zawsze chcial miec dziweczyne dziewice - ale poznam mnie... jak pytam dlaczego zdecydowal sie ze mna spotykac mimo iz od początku wiedzial ze nie spelniam Jego oczekiwania powiedzial ze sie zakochal... i mnie kocha, ja kocham Jego. Nasze szczęscie jest zaklocane od czasu do czasu... gdy On mi wypomina ze nie poczekalam na lepszego faceta... ze oddalam to co najcenniejsze zamiast życ jak Bog przykazal i po slubie oddac to mężowi... i takie tam... i to boli... mowie Mu ze co sie stalo sie nie odstanie, moge sie uczyc na błędach i ze chce z NIm byc, chce Mu pomoc zwalczyc tą świadomosc ze On nie bedzie moim pierwszym... tylko jak to zrobić? myslicie czy jak zacznę z NIm wspolzyc to nie będzie wracal do mojej przeszlosci? On po prostu psychicznie się maltretuje tymi myslami... ;/ i przy okazji ja obrywam bo wiem że czasu nie cofne... a zreszta ja pisaliscie kto jest w zwiazku dlugo to normalne ze wspolzyje (a byly byl moim pierwszym chlopakiem i tez jak autorka pisze, On tez odczekal swoje nie poszlam z nim do lozka tak od razu...!) i tez gdyby moj obecny mial dziewczyne wczesniej myśle ze tez by to robil! tylko że nie mial i mnie nie rozumie... ze to naturalne, jak sie jest zakochanym nie widzi sie świata obok i mysli sie ze z tą osoba bedzie sie zawsze...
ale nie wiem co mam zrobic? jak Mu pomoc? myslalam zeby isc do psychologa opowiedziec wszytsko ale to On ma problem i ON musi sobie poradzić dojrzec do tego wszystkiego... wiec nie wiem czy gdybym ja poszła czy by to cos pomoglo... ja nie wracam do przeszlosci tylko Jemu sie czasami przypomina jak jest jakies zdarzenie i sie zastanawia czy kiedys tak bylo czy tez tak postepowalam... ;/
zachował się jak szczeniak. nie warto tracić na niego czasu.
chce Mu pomoc zwalczyc tą świadomosc ze On nie bedzie moim pierwszym... tylko jak to zrobić?
Nie da się. Podobne przypadki były już opisywane tutaj na forum - również od strony zazdrośników. Można tłumaczyć, można łopatą wbijać do głowy....nic nie pomaga....niestety.
Uważam, że ten chłopak zachował się niedojrzale, jeśli zmienił nastawienie po tym jak się dowiedział, że nie jesteś dziewicą. Sam sobie jest winien, bo sam siebie wprowadził w błąd. I kogo on chce ukarać swoim zachowaniem? Bo chyba nie Ciebie za to, że jesteś niezgodna z tym co on sobie wyimaginował? Ten chłopak skoro robi takie numery na samym początku to już daje duży sygnał, że w trudnych sytuacjach nie można na niego liczyć. A skoro tak to może lepiej, że od razu wyszło szydło z worka:)? Nie przejmuj się niczym, tylko pomyśl, co by było gdyby chodziło o coś poważniejszego w przyszłości, a on by Cie zostawił z tym samą...
A są jeszcze gdzieś fajni mężczyźni. Muszą być. I jak takiego spotkasz to takie sytuacje się nie zdarzą nigdy więcej.
JakwNiebie, postąpiłaś bardzo, bardzo niewłaściwie. I wcale nie mówię o utracie dziewictwa. Mówię o Twojej postawie. Z jakiej racji przywdziałaś worek pokutny, określiłaś seks z byłym chłopakiem jako wielki błąd przeszłości dlaczego chciałabyś cofać czas?
W obecnych realiach seks przed ślubem jest absolutną normą. Ty masz 25 lat, nie 15! Nikt nie ma prawa oceniać Twojego postępowania, Twojego byłego związku, Twoich decyzji i życiowych wyborów. A oczekiwać od nowo poznanej 25-latki, że będzie dziewicą to tak, jak spodziewać się, że w ogrodzie wyląduje UFO. Możliwe, ale mało prawdopodobne....
Przykro mi to mówić, ale Twój chłopak to zakompleksiony, egoistyczny osobnik bez wyobraźni. Słusznie zauważyłaś, że obrywasz za to, że jemu się w kontaktach damsko-męskich nie układało. Jest zazdrosny o to, że Ty byłaś w związku, boi się porównań, nie widzi, że robi Ci krzywdę i nie widzi, że rozwala związek.
Związek z kimś takim to duże ryzyko. Po pierwsze - taki facet destrukcyjnie wpływa na Twoją psychikę. Wpędza w poczucie winy (nieuzasadnione), obniża poczucie własnej wartości (popełniłaś straszliwy błąd, jesteś pozbawiona najcenniejszej wartości, jesteś "zużyta", wybrakowana i co tylko jego chora wyobraźnia wymyśli), Po drugie - on Ci to będzie zawsze wypominał. A jeśli jakimś cudem wypominać przestanie - i tak będzie o tym rozmyślał. I istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy, dzięki Tobie, nabierze większej pewności w kontaktach z płcią przeciwną - pójdzie sprawdzić jak to jest z inną. On poczucia winy miał nie będzie - przecież Ty nie byłaś dziewicą, kiedy Cię poznał!
Jeśli decydujesz się z nim być - bądź twarda i konsekwentna. Żadnego poczucia winy (bo nie masz powodu!), żadnej pomocy w "uporaniu się z Twoim błędem przeszłości" (bo takiego błędu nie było). Poczucie winy w tym związku powinien mieć jedynie on, że zdecydował się z Tobą być (mimo, że nie spełniałaś ważnych dla niego kryteriów) a teraz Cię dręczy bez sensu. Przyjmij stanowisko, że jeśli dla niego najważniejszy i najcenniejszy w kobiecie jest kawałek błony między nogami to niech idzie sobie takiej wartości szukać a Tobie nie zatruwa życia.
Aha, jeśli zaczniecie uprawiać seks - prawdopodobnie on zmieni się. Na gorsze. Wtedy będzie miał dopiero pole popisu dla swojej wyobraźni...
JakwNiebie, postąpiłaś bardzo, bardzo niewłaściwie. I wcale nie mówię o utracie dziewictwa. Mówię o Twojej postawie. Z jakiej racji przywdziałaś worek pokutny, określiłaś seks z byłym chłopakiem jako wielki błąd przeszłości dlaczego chciałabyś cofać czas?
W obecnych realiach seks przed ślubem jest absolutną normą. Ty masz 25 lat, nie 15! Nikt nie ma prawa oceniać Twojego postępowania, Twojego byłego związku, Twoich decyzji i życiowych wyborów. A oczekiwać od nowo poznanej 25-latki, że będzie dziewicą to tak, jak spodziewać się, że w ogrodzie wyląduje UFO. Możliwe, ale mało prawdopodobne....
bardzo niewłaściwie - powiadasz... Ale to Twoja ocena, bazująca na tym że czytając 'JakwNiebie' przeczytałaś o jej poczuciu winy. A jeśli Ona tak właśnie myśli? A jeśli nie myśli, dlaczego nie miała odwagi tego powiedzieć?
Co do tej absolutnej normy - to absolutna bzdura. Nawet jeśli jakieś jedne, czy drugie badania pokazują, że 60, czy 80% populacji podejmuje współżycie przed ślubem a z tego 50 czy 70% staje na ślubnym kobiercu nie z tymi, z którymi sie kochali po raz pierwszy? To wystarcza, żeby coś nazwać absolutną normą? Proszę Cię..
Aha, jeśli zaczniecie uprawiać seks - prawdopodobnie on zmieni się. Na gorsze. Wtedy będzie miał dopiero pole popisu dla swojej wyobraźni...
Tu masz rację, że coś to zmieni. Może zmienić na gorsze - jak piszesz, ale nie musi. To zależy, czym dla nich jest, czy też będzie seks. Dla mężczyzny bez doświadczeń - te pierwsze doświadczenia z kobietą są niezwykle istotne, zresztą dla kobiet tak samo. Wy również wymagacie od nas cierpliwości i delikatności. W takiej sytuacji zarówno kobieta jak i mężczyzna, która wiąże się z partnerem 'z przeszłością' oczekuje bycia kimś najważniejszym, ważniejszym niż poprzedni partner jeśli się włącza kwestia zazdrości wstecznej. I nie ma w tym nic dziwnego. A że statystycznie dotyka to w większości mężczyzn niż kobiet? To temat na osobny wątek i nie na tym forum zapewne.
To czy ktoś jest dziewicą czy nie, czy zaczyna współżyć przed ślubem czy nie to jest sprawa bardzo ale to bardzo indywidualna uzależniona nie tylko od wyborów danego człowieka, ale i od tego, co mu się w życiu przytrafiło. Jolo wyraźnie napisała, że sypiała ze swoim byłym, ale nie z wieloma facetami. To był sex z miłości, uczucia. A czy kiedy się kogoś kocha i jest się ze swojej strony pewnym tego związku to człowiek nie ma prawa do takiej decyzji o podjęciu współżycia? Naturalnie, że ma prawo. I osobiście uważam, że lepiej, że nie było to po ślubie. Jakby chcieli czekać do ślubu, potem go wziąć w trybie podświadomie przyśpieszonym (bo potrzeby seksualne nie śpią) i się za jakiś czas rozwieść, bo facet się okazał nieodpowiedni to lepiej przed ślubem się o tym wszystkim przekonać. I nie ma też granicy po ilu latach można być kogoś pewnym. Więc różne sytuacje mogą się zdarzyć. Dlatego jolo nie masz powodu, by się trapić tym, że coś w życiu nie wyszło po Twojej myśli, a jeśli ktoś ma taki tupet by to oceniać to jego problem. w miłości trzeba wyjść drugiemu człowiekowi na przeciw- dobrym i złym stronom przeszłości. Także podtrzymuję to, co pisałam, że spotkasz chłopaka, który zamiast Cię oceniać, zrozumie Cię i Twoją sytuację. Przyjdzie taki czas, kiedy takiego faceta spotkasz. Jestem pewna, że każdemu jest ktoś pisany. Trzymam kciuki i jeszcze raz Ci mówię- nie przejmuj się tym.
Co do tej absolutnej normy - to absolutna bzdura. Nawet jeśli jakieś jedne, czy drugie badania pokazują, że 60, czy 80% populacji podejmuje współżycie przed ślubem a z tego 50 czy 70% staje na ślubnym kobiercu nie z tymi, z którymi sie kochali po raz pierwszy? To wystarcza, żeby coś nazwać absolutną normą? Proszę Cię..
LOL? Rzeczywiste zachowanie większości stanowi właśnie normę.
Tu masz rację, że coś to zmieni. Może zmienić na gorsze - jak piszesz, ale nie musi. To zależy, czym dla nich jest, czy też będzie seks. Dla mężczyzny bez doświadczeń - te pierwsze doświadczenia z kobietą są niezwykle istotne, zresztą dla kobiet tak samo.
Zmieni się, ale bankowo na gorsze. Niestety z tego typu ludźmi tak już jest. I nie nadawałbym pierwszym doświadczeniom aż tak wielkiej rangi, bo nie jest to prawdą.
Nie czuj się źle. To z nim jest coś nie tak a nie z Tobą.
Widać facet nie zasługuje na Ciebie, tyle...
tomaszek napisał/a:Co do tej absolutnej normy - to absolutna bzdura. Nawet jeśli jakieś jedne, czy drugie badania pokazują, że 60, czy 80% populacji podejmuje współżycie przed ślubem a z tego 50 czy 70% staje na ślubnym kobiercu nie z tymi, z którymi sie kochali po raz pierwszy? To wystarcza, żeby coś nazwać absolutną normą? Proszę Cię..
LOL? Rzeczywiste zachowanie większości stanowi właśnie normę.
Tu masz rację, że coś to zmieni. Może zmienić na gorsze - jak piszesz, ale nie musi. To zależy, czym dla nich jest, czy też będzie seks. Dla mężczyzny bez doświadczeń - te pierwsze doświadczenia z kobietą są niezwykle istotne, zresztą dla kobiet tak samo.
Zmieni się, ale bankowo na gorsze. Niestety z tego typu ludźmi tak już jest. I nie nadawałbym pierwszym doświadczeniom aż tak wielkiej rangi, bo nie jest to prawdą.
nie popadajcie w emfazę - określenia "rzeczywista norma", czy też jeszcze lepiej "absolutna norma" absolutnie nie przemawiają - przynajmniej do mnie. A co jest prawdą, co nie - to chyba zgodzisz się ze mną - rzecz gustu, czy też mówiąc kolokwialnie sprawa indywidualna - a o gustach się nie dyskutuje.
Nie ma to nic wspólnego z gustem.
Podobnie jak niezależnie od tego czy w to wierzysz, czy nie, to właśnie zachowanie większości wyznacza pewne normy jeśli chodzi o dopuszczalne granice naszych reakcji, to większość wyznacza normy etyczne/moralne. To większość decyduje o prawidłowych wzorcach. Tak to już po prostu jest.
64 2012-11-09 23:47:54 Ostatnio edytowany przez tomaszek (2012-11-09 23:50:09)
Nie ma to nic wspólnego z gustem.
Podobnie jak niezależnie od tego czy w to wierzysz, czy nie, to właśnie zachowanie większości wyznacza pewne normy jeśli chodzi o dopuszczalne granice naszych reakcji, to większość wyznacza normy etyczne/moralne. To większość decyduje o prawidłowych wzorcach. Tak to już po prostu jest.
Powtórzę - co jest prawdą, wzorcem dla każdego z nas, to sprawa indywidualna - a to tak jak z gustem.
A co do wyznaczania norm etycznych/moralnych i akceptowania ich kiedyś przez 'większość' społeczeństwa (a teraz niekoniecznie), mieliśmy wiele przykładów, choćby z historii nowożytnej - czy to oznacza, że większość ma rację?
Boże uchowaj przed domorosłymi filozofami zachłyśniętymi własnymi (albo i nie) teoriami i zafascynowanymi własną (rzekomo posiadaną) inteligencją.
Guzik prawda - przyjmujemy wzorce z naszego otoczenia i adaptujemy je do swoich potrzeb. Nie czerpiemy ich z kosmosu. A ich wybór nie przebiega w pełni świadomie.
Większość nie musi mieć rację, ale to właśnie większość określa główne kryteria, które ja, ty i miliony innych przyjmujemy za pewnik. Rozgraniczenie dobra i zła, szacunku do drugiego człowieka, niechęci do zabijania i kradzieży i tak dalej i tak dalej. Poruszasz się w ramach ciągle jednej i tej samej kultury, której ramy określa pewna grupa społeczna.