netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Czy to nadal miłość?

7 odpowiedzi2 512 wyświetleńzałożony przez Swanie, 30.11.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to nadal miłość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Czy to nadal miłość?

Witam drogie Netkobietki. Zmagam się ostatnimi czasy z problemem na tle partnerskim. Jestem ze swoim chłopakiem od prawie 2 lat, a od miesiąca razem mieszkamy ( ze względu na szkołę itp) Chodzi mi o to, że na początku było fajnie, cieszyliśmy się obydwoje z wkroczenia na nową drogę, jednak ostatnio z każdym dniem coraz bardziej czuję się jak w pułapce. Do tej pory nie dostrzegałam w nim tego wszystkiego co zobaczyłam teraz. Najbardziej przeszkadza mi w nim egoizm. Jest wspaniałym człowiekiem, jednak często zapomina pomyśleć o tym, że istnieje ktoś inny. Dajmy na to zjedzenie głupich serków, które kupiliśmy wspólnie. Nie zdążę się nawet na nie napatrzeć bo on je wsunie, a potem "ojej nie pomyślałem, że Ty też możesz chcieć". Mimo, że mu powtarzałam milion razy, że ja też istnieje i czasami mam na coś ochotę to tak jakby nie dociera do niego. Te przykłady akurat są nieznaczne, chciałam tylko zakreślić o co mi chodzi. Najbardziej mnie zabolała sytuacja z zeszłego piątku. Zatrułam się czymś za dnia i słabo się czułam więc leżałam sobie w łóżku. On wrócił  jakoś o 19 i na wejściu zapytał mnie czy idziemy na imprezę mimo, że wcześniej mówiłam mu o tym, że mi źle. To nie ważne, jednak jak odpowiedziałam przecząco to bez żadnego pytania o moje zdrowie zakomunikował mi, że w takim razie on idzie z kolegą na piwo. Dopiero jak zaczęłam wymiotować to łaskawie się zainteresował stanem mojego zdrowia. Na piwo nie poszedł jednak każdy jego ruch, każde jego słowo miały na celu dać mi do zrozumienia jaki to on jest pokrzywdzony, że musi w piątek wieczór siedzieć w domu. Czy tak zachowuje się osoba, która ciągle powtarza, że kocha? Skoro już został to mógł chociaż udawać, że się przejmuje i nie robi tego tylko dlatego, żeby potem nie było afery bo naprawdę wolałabym, żeby sobie poszedł niż robił to z przymusu. Gdyby to on był w mojej sytuacji to zostałabym bez słowa protestu. W każdym razie chciałam z nim po tym wszystkim wieczorem porozmawiać i co? Miał tak poirytowany ton nasączony sarkazmem, że aż się popłakałam. Emocje wzięły górę. Wyszłam więc z pokoju i spałam w drugim. Nastepnego dnia przepraszał za swoją postawę, ale co mi po tym? To nie jest pierwsza tego typu sytuacja i z każdym razem czuję, że się wypalam.Irytują mnie jego wygłupy, mam coraz mniejszą ochotę na czułości i stałam się okropnie zrzędliwa... Z drugiej strony wydaje mi się, że kocham tego pacana, jednak czy to nie przywiązanie? Dzisiaj powtarzał mi nieustannie, że mnie kocha i inne tego typu frazesy po czym odpowiedziałam, że miłość to nie tylko słowa. On zapytał się więc czy uważam, że nie okazuje mi miłości w inny sposób niż słowa i wiecie co? Zagiął mnie. Dodał też, że moim problemem jest to, że widzę tylko to co chcę zobaczyć... Może on ma rację? Do tego ciągle leży mi na wątrobie kwestia ferii zimowych... Ja jestem dużo biedniejsza od niego ( żeby się utrzymać muszę pracować + to co rodzice są w stanie dać), on natomiast dostaje pewną sumkę od rodziców i mógłby nic nie robić (pracuje bo dorabia na motor). W każdym razie on od niepamiętnych lat co roku jeździ na narty w zimę. Mnie na to nie stać, a jego opłacają rodzice. Do tej pory jeździł albo z rodziną, albo w towarzystwie męskim... W tym roku planuje wybrać się na ferie z koleżanką i jej znajomymi na typowo studencki wyjazd. Boli ja cholera bo nawet nie zaproponował pomocy w uzbieraniu pieniędzy  dla mnie, ba! Nawet wydaje się cieszyć, że ja nie jadę bo przecież byłabym kulą u nogi. Gdy mówię, że nie podoba mi się wyjazd z koleżanką to robi się poirytowany i słyszę jedynie "nie pozwalasz mi pojechać ze znajomymi?" Pewnie, że pozwalam bo co ja mogę? Powiedział, że poszuka czegoś innego jak będzie miał ekipę skompletowaną, ale nie robi nic w tym kierunku.. ehhh czuję się zagubiona  i musiałam się tu wygadać. Pozdrawiam

2

Odp: Czy to nadal miłość?

Czytajac na poczatku pomyslalam ze wymyslasz, typu serki i to pojscie na impreze samemu. Szczerze, moj Facet ostatnio zjadl mi  wszystkie czekoladki co dostalam od znajomego z Wloch:) i szczerze cieszylam sie ze mu sakowaly, dla mnie to nie problem, jak na dziecko spojrzalam:). Kwestia imprezy, akurat moj nigdzie nie pojdzie beze mnie, nie bawi go to, moze 2 razy poszedl z kolegami sie spotkac i byla sytuacja ze ja zostalam wtedy w domu ze sie czulam, za 3 godziny dzwonil za mna ze jak sie dobrze poczuje zebym przyszla, nie widze w tym nic zlego ze poszedl, daczego ma patrzec na mnie chora i cierpiec ze mna?
Ale czytajac o tym wyjezdzie to wychodzi egoista straszny!!Nie do pomyslenia absolutnie, zeby nawet nie porozmawialam co z Toba w tym czasie, jakby mu zalezalo moglby was we 2 zabrac na tanszy wyjazd i np na krocej ale bylibyscie razem, pytanie tylko Ty pracujesz? czy jestes na Jego utrzymaniu? On ma pieniadze od rodzicow, nie moze im kazac aby Ciebie rowniez sponsorowali, no jakby mu zalezalo pojechalibyscie we 2 na krocej i taniej...Choc moze oni chca wszystko dla syna. Tak teraz mysle mialam taki przypadek:Siostra w tym roku pojechala z kolezankami do grecji na wakacje, mama jej zaplacila, mimo ze ma chlopaka, jakos nie wyobrazam sobie zeby oplacala tez jemu, a dlaczego by siostra miala rezygnowac z takiej wycieczki?

3

Odp: Czy to nadal miłość?

Nie zrozumiałaś mnie, serki to tylko jeden przypadek z miliona. Tak dla przykładu: wracam do domu, mam straszną ochotę na zupkę którą ugotowałam- nie ma bo mój X zjadł i nie pomyślał, że ja będę głodna. Chcę się napić napoju- nie ma bo wypił  i nie zostawił ani kropli. Dostaliśmy od moich rodziców ciastka, chcę je zjeść- nie ma. Kupiliśmy wspólnie chipsy bananowe, które uwielbiam- nie ma. Po pewnym czasie to staje się męczące. Gdy z nim nie mieszkałam to miałam tak jak Ty- cieszyłam się, że mu smakowało. Teraz jednak patrzę na to z trochę innej perspektywy. Co do imprez to chodzimy oddzielnie czasami bo wiadomo, że cały czas ze sobą to aż nie zdrowo. Wychodzimy też oddzielnie na piwo ze znajomymi itp.Chodzi mi o jego brak zainteresowania mną w sytuacjach ujmijmy: kryzysowych. Nie możemy być przecież do siebie łańcuchem przykuci, jednak ostentacyjne pokazywanie jaki to jest skrzywdzony, że został z dziewczyną, która ledwo się na nogach trzymała bo już nie miała siły od wymiotowania chyba nie jest na miejscu. Jak byś się poczuła gdyby Twój facet machnął na Ciebie ręką i oznajmił, że wychodzi? Założę się, że Twój się milion razy powtarzał z pytaniem czy z Tobą nie zostać gdy byłaś chora- mój nawet raz. Ta impreza o której pisałam to nie było nic zorganizowanego, tylko chciał wyskoczyć do miasta.
A propo wyjazdu to powtarzam, że nie zabraniam mu tego. Tylko ile można znosić? W ciągu naszego związku już 2 razy przeszłam jego tygodniowe wyjazdy na narty (raz z rodziną, raz ze znajomymi), tygodniowy wypad na hel do znajomych żeby popływać na kite'ie, 2tygodniowy wypad na żaglówki.. a ja nigdzie z tych wyjazdów pojechać nie mogłam bo nie miałam kasy. Razem byliśmy we wrześniu na wakacjach bo z pomocą rodziców udało mi się uzbierać kasę. Rok temu byliśmy też tydzień na helu i to wszystko. Wiecie, na bariera pieniężna trochę przytłacza, a on nie rozumie,, że mi może być z tym źle.
On też pracuje na pół etatu. Jest zatrudniony w sklepie sportowym i dzięki temu zwrócą mu 350 zł za wyjazd w ferie ( taki bonus pracowniczy). Nie chcę od niego żadnych pieniędzy jednak gdyby wykazał inną postawę to by mniej bolało i łatwiej bym te jego wyjazdy przetrwała. Przepraszam za chaotyczne pisanie, ale jestem mocno wzburzona bo sama nie wiem jakie są moje uczucia... Muszę zaznaczyć, że na te moje rozterki nie składają się tylko wyżej wymienione powody, ale za mało miejsca i czasu, żeby o wszytkim pisać. Pozdrawiam

4

Odp: Czy to nadal miłość?

W moich związkach nie spotkałam się z czymś takim jak Ty. Ja sama nie miałam pieniędzy na nic. Sama musiałam iść do pracy i opłacić swoje studia aby móc je skończyć, wyrzekając się wielu rzeczy. Mój były facet nigdy mi nie wypomniał, że muszę się czegoś wyrzekać, aby móc zrealizować swoje marzenia. Wręcz przeciwnie. Podziwiał mnie za moją determinację i podtrzymywał na duchu kiedy było mi ciężko. Nie pomagał na siłę, ale również nie zostawiał w sytuacjach kryzysowych.
Ja na Twoim miejscu też bym nie wytrzymała, gdyby facet nie zwracał uwagi na mnie i moje potrzeby. Tym bardziej, że ja staram się zwracać na jego potrzeby czy zachcianki uwagę (nie licząc dni totalnie samolubnych, które każdemu się zdarzają)

5

Odp: Czy to nadal miłość?

Mój chłopak również zarabia sporo więcej ode mnie, ale nigdy to nie było dla nas przeszkodą, żeby wspólnie jechać na wakacje czy na ferie. Dobrze wie, że moi rodzice się mną nie interesują, więc muszę sporo pracować, a do tego dochodzą studia. Jednak zawsze brał pod uwagę mnie i moje możliwości finansowe, ewentualnie dokładał do interesu, wg zasady- nieważne gdzie, byle razem.

Dziwi mnie postawa Twojego chłopaka. W sensie, mniejsza jedzenie, chociaż to moim zdaniem bardzo uciążliwe. (mieszkam teraz ze współlokatorem, który zeżarł mi bułki, a miałam je zachowane na śniadanie :x furia!). Ale jeśli chodzi o chorobę- mój chłopak jak słyszy, że jestem chora, to od razu pyta, czy przyjechać, przywieźć coś, kupuje mi coś dobrego na poprawę humoru... pierdoły, ale to chyba tak się okazuje miłość i wsparcie.

Problem w tym, że takie zachowanie, jakie reprezentuje Twój chłopak, ciężko zmienić. To nie powinno tak być, ale co zrobić? Najrozsądniej byłoby porozmawiać, ale przedstawić swoje racje nie jako zarzuty wobec niego, ale sugestie. Może to by pomogło, ale jeśli nie... no to pozostaje Ci albo się pogodzić z tym, że nie jesteś pierwsza na jego liście priorytetów, albo... no cóż.

6 Ostatnio edytowany przez a_normalna (2010-11-30 20:16:28)

Odp: Czy to nadal miłość?

Kto jest egoistą, który myśli wyłącznie o sobie? Komu zależy na tym, by jemu było dobrze, by on zjadł to, co najlepsze i miał zabawę? Dziecko.

Mam wrażenie, ze on nie dorósł jeszcze do takiego poważnego związku i życiu we dwoje. Gdy kochamy , to jest MY, a nie JA (oczywiście są granice).

Ale to tylko moja opinia wyrażona na podstawie Twojego postu, Swanie.

7

Odp: Czy to nadal miłość?

teraz obszerniej napisalas:) No kobietki maja racje, za duzo tych przykladow, za duzo tych wyjazdow bylo, rozumiem jeden wyjazd w jakies niezapomniane miejsce ale widac u Ciebie zdarza sie to notorycznie. Ja tez w porownaniu do mojegpo faceta to nic nie zarabiam, ale wszedzie mnie zabiera ze soba, nawet w styczniu wybieramy sie do Stanow na miesiac i wiem ze zadnego wkladu finansowego mojego w ta podroz nie bedzie, jedynie cos tam sobie nakupuje...Mysle ze taki typ i juz go nie zmienisz, nie dorosl do zwiazku...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to nadal miłość?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026