Zacznę od tego, że przy wzroście 175 cm ważę prawie 90 kilogramów. Mam wcięcie w talii, biust w rozmiarze D, nie mam problemów z rozstępami, cellulit niewielki. Jestem młoda, pracuję w plastycznej branży i mam wrażenie, że potrafię się dobrać ciuchy do figury... Osobiście czuje się całkiem nieźle i jak dotąd niezbyt przeszkadzała mi nadwaga, faktycznie, fajnie byłoby zrzucić 5 kilo, ale nigdy nie wpadałam w paranoję.. Chodzę na basen, na spacery, jem słodycze, ale unikam chleba i tłustych potraw. Generalnie o siebie dbam. Ostatnio jednak mężczyzna, którego kocham zaczął uszczypliwie komentować moje "wpadki" ze słodyczami. Wkurza mnie to, bo wyglądałam tak od kiedy się znamy. Mieszkamy ze sobą od kilku miesięcy, on jest znacznie starszy. Ogólnie mam w nosie jego uwagi, jednak są ostatnio coraz częstrze i coraz bardziej zjadliwe. Czuję, że Olaf mnie kocha, jest fajnie... Jednocześnie nie mam ochoty rozmawiać na temat mojej nadwagi, która nigdy nie stanowiła problemu. Właściwie jak mam się zachowywać.
Podobne tematy
A mówiłaś mu o tym? Wprost? Np. "o co ci chodzi, przecież wyglądam tak odkąd się znamy i jakoś wcześniej nic ci nie przeszkadzało"?
Ogólnie chwali Ci się zdrowe podejście - piszesz, że masz w nosie jego uwagi, i słusznie! To, jak wyglądasz i jak się ze sobą czujesz, to wyłącznie Twoja sprawa (szczególnie, jeśli podczas trwania Waszego związku nic się w Twoim wyglądzie nie zmieniło). Ale proponuję, byś zapytała go wprost: w jakim celu mi to mówisz? Bez żadnego owijania w bawełnę i obchodzenia tematu naokoło.
Oczywiście, dwa razy zignorowałam jego uwagi, za trzecim zapytałam, za czwartym zapytałam, piąty doprowadził mnie do szału i po nie-otrzymanej odpowiedzi trzasnęłam drzwiami. Ale nic, zero odzewu - udaje, że nie było tematu. Nic nie mówi przez dwa dni, po czym na trzeci wali beznadziejny żart. W sumie kwestia jest średnio istotna, ale poczułam się dotknięta i postanowiłam się wyżalić:D
Hm, myślę jednak, że bardziej istotne jest to jego obrażanie się i nie odzywanie przez dwa dni (dobrze zrozumiałam? Chodzi o nieodzywanie się w ogóle, czy o nieżartowanie na temat Twojego wyglądu/jedzenia słodyczy?).
Nie rozumiem - kiedy Ty go pytasz, dlaczego tak mówi, po prostu odwraca się tyłkiem i ignoruje Twoje pytanie? Wtedy trzeba go przycisnąć i wyegzekwować odpowiedź...
Nie
jesteśmy normalni. Nie strzelamy dwudniowych fochów o jakieś pierdoły i w ogóle jest ok, żarty są sporadyczne, acz irytujące. Nabiera wody w usta akurat względem tego tematu.
Wow, podziwiam cie i nie rozumiem jednoczesnie ![]()
Ja nie mam takiej nadwagi jak ty. Ale gdyby moj facet zrobil jakakolwiek negatywna aluzje nt. mojego wygladu, skonczyloby sie to placzem, dolem i rozwazaniem sensu zwiazku, skoro mu sie nie podobam.. Teraz czasem zastanawiam sie, czy nie robi ich wlasnie dlatego, ze jest tego swiadomy ![]()
Nasze podejscia sa wrecz skrajnie rozne (dlatego Cie nie rozumiem). Twoje na pewno zdrowsze (dlatego podziwiam)
Powiedz moze, w jakim stylu sa to uwagi? Jak one brzmia, jakies przyklady.. Ja uslyszalam raz czy dwa ''co tam wpierdzielasz?'', ale to bylo bardziej w ramach zartu, z zaciekawieniem.
PS A ciekawi mnie, co bys zrobila, gdyby on dal ci jasno do zrozumienia, ze mu sie nie podobasz czy cos?
Miej w nosie jego uwagi - nie pozwol sobie zniszczyc swojej dobrej samooceny - przywal mu tak jak on tobie / na pewno cos znajdziesz w jego wygladzie / - niech poczuje jak to jest - byc krytykowanym............Ludzie o poczuciu swojej mniejszej wartosci - szukaja sposobu aby sobie podniesc swoje ego poprzez krytyke innych / tylko dlaczego poprzez osobe , ktora rzekomo kochaja????? / to dziwne - zastanow sie nad tym ......Szybka riposta z Twojej strony powinna podzialac albo dac ci do myslenia.......powodzenia i nie daj sie zdolowac .... zakompleksionemu czlowiekowi .
Paulina20, myślę, że nie wyglądam jak monstrum, jak napisałam - dbam o siebie, nie noszę paskudnych wielkick worów, nie ma też mowy o fałdach wiszących mi nad biodrówkami, więc nie ma mowy o popadaniu w jakiekolwiek "doły" przez uwagę Olafa
Nie jest to godne podziwu, raczej racjonalne. Nie płaczę i nie użalam się nad sobą... Bo w sumie, czy jest nad czym? Nie chodzi nawet o to ciastko, którego równie dobrze mogłabym nie zjeść. Nie mam też obaw co do tego, że się mu mogę nie podobać, oczywiste jest, że tak nie jest. Jesteśmy ze sobą od dłuższego czasu, znam Olafa na wylot, wiem kiedy mi wciska kit, nie robi tego z pewnością, gdy mówi, że w jego gust trafiam idealnie. Chociaż szczerze mówiąc analizując ostatnie wypowiedzi może faktycznie coś mu się w tej durnej, męskiej głowie rodzi. Dzięki śliczne za odpowiedzi.
Paulina20, myślę, że nie wyglądam jak monstrum, jak napisałam - dbam o siebie, nie noszę paskudnych wielkick worów, nie ma też mowy o fałdach wiszących mi nad biodrówkami, więc nie ma mowy o popadaniu w jakiekolwiek "doły" przez uwagę Olafa
Nie jest to godne podziwu, raczej racjonalne. Nie płaczę i nie użalam się nad sobą... Bo w sumie, czy jest nad czym? Nie chodzi nawet o to ciastko, którego równie dobrze mogłabym nie zjeść. Nie mam też obaw co do tego, że się mu mogę nie podobać, oczywiste jest, że tak nie jest. Jesteśmy ze sobą od dłuższego czasu, znam Olafa na wylot, wiem kiedy mi wciska kit, nie robi tego z pewnością, gdy mówi, że w jego gust trafiam idealnie. Chociaż szczerze mówiąc analizując ostatnie wypowiedzi może faktycznie coś mu się w tej durnej, męskiej głowie rodzi. Dzięki śliczne za odpowiedzi.
No to nie kazdy jest, czy umie, byc tak racjonalny jak ty
Moze to nietaktowne pytanie, ale nigdy nie mialas kompleksow np. w stosunku do tych slawnych pieknosci? Albo znanych ci ladnych dziewczyn?
Albo nie zastanawialas sie, czemu woli akurat ciebie od nich, czy tak naprawde nie wolalby tamtych? Nie wydawalo ci sie nigdy,ze 'nie wystarczasz'? (Ja zawsze mam takie uczucie przy ogladaniu jakichs ladnych zdjec.) Jak ty na to patrzysz?
I jak to sie dzieje, ze czujesz sie seksowna? Mowisz sobie duzo komplementow, podobasz sie sobie? Nie wiem czemu,ale mi sie wydaje, ze pare dodatkowych kg, male wciecie i tluszcz na brzuchu sprawia, ze juz w moim ciele nie ma nic pociagajacego. A ja waze 68 kg/1,7m, wiec moze jednak by sie dalo.. Chociaz podejrzewam tez, ze mamy inne typy figury.
Naprawde wybacz, ze tak pytam, ale chcialabym cos 'skopiowac' dla siebie z twojego obrazu swiata
I to nie mialo na celu obrazic cie czy cos w tym stylu. Sa to po prostu pytania, ktore sama sobie czesto zadaje, na ktore probuje znalezc odpowiedz i zastosowac sie do niej w zyciu. Moglabys napisac jakis poradnik ![]()
Może gust mu się zmienił? A może w ten sposób postanowił zwrócić Twoją uwagę na zdrowszy sposób odżywiania, bez słodyczy? A może boi się żebyś się jeszcze bardziej nie powiększyła?
Jedno jest pewne: widziały gały co brały! Więc niech sobie odpuści niefajne żarty.
Moj były robił mi też uwagi na temat mojego wyglądu typu ."Musimy pomyśleć o jakiejś siłowni albo fitnesie dla Ciebie"
Zlewałam to,ale było mi cholernie przykro..Bo jeżeli mu nie pasowało to jak wyglądam zawsze mógł poszukać szczuplejszej...
Paulina kompleksy w stosunku do gwiazd nie wchodzą w grę, ponieważ nie mierzy się ludzi z branży show biznesu tą samą miarą co zwykłych śmiertelników. Nad moim wyglądem nie pracuje sztab chirurgów, dietetyków, stylistów, kosmetyczek i fryzjerów. Kurczę, nie chciałabym wyjść tu na jakiegoś narcyza, ale trzeba znać swoją wartość. Jedni mają nogi do pępka i tapetę, która wskazuje na inne braki głównie związane z gustem i myśleniem, inni mają seks w spojrzeniu. W tym momencie nie mówię absolutnie o sobie. Po prostu trzeba chyba polubić siebie i nie zamartwiać się rzeczami, na które nie ma się wpływu. Wydaje mi się też, że nie należy zbytnio dostosowywać się do słów faceta, bo to żenujące. Trzeba zachować jakąś niezależność i SWOJE racjonalne spojrzenie. Kocham Olafa, ale nie zamierzam zmieniać całego świata, ponieważ jemu coś nie odpowiada. Jasna cholera. Mogę zmienić coś, co go irytuje, mogę starać się pracować nad czymś, co sprawia, że się kłócimy. Mogę zrobić wszystko co w mojej mocy, żeby był szczęśliwy.
Nie razi mnie jakoś wybitnie mój wygląd, lubię o siebie dbać, ale to nie jest jakiś priorytet w moim życiu. Poświęcam sobie godzinkę dziennie, czasem dwie, jeśli mam zamiar skoczyć na basen. Budzę się i widzę ładną, zadbaną buzię, która nie wymaga trzech godzin tapetowania. Mam ciuchy, które podkreślają to co mi odpowiada i maskują za szerokie biodra. No i raczej nie miałam nigdy problemów z facetami, więc jest ok. Jakie kompleksy?
rozumiem autorkę postu. zawsze, ale to zawsze byłam przeraźliwie chuda, nie mogłam przytyć. miałam biust w rozmiarze C i podobno byłam bardzo seksi. ale ja się tak nie czułam! jak musiałam wyjść na plaże, to wstydziłam się moich kości. na basenie tak samo. a kupno butów na zimę, to tragedia (wszystkie odstawały obleśnie od nogi). kiedy zaczęłam brać tabletki antykoncepcyjne wtedy w końcu przytyłam. przy wzroście 171 ważę 65 kg. dobrze mi z tą wagą. mam zaokrąglone biodra, wcięcie w talii. fakt pojawił sie cellulit, ale da się z nim żyć. ostatnio jednak chłopak, w żartach, powiedział coś o moim brzuchu, ze kiedyś był mniejszy, czy coś (nie pamiętam dokładnie). no wtedy zrobiło mi się trochę przykro. fakt, już nie jest tak "zapadnięty" jak wcześniej, ale moim zdaniem teraz wygląda jak u normalnej kobiety. i pomyślałam tak: kurcze, podobam się sobie i nie zamierzam nic zmieniać! długo miałam kompleksy związane z moją chudością. teraz wyglądam jak normalna kobieta, z piersiami, wcięciem w talii i biodrami. dobrze mi z tym ![]()
Nie denerwujcie sie dziewczyny, każdy męźczyzna lubi dogryźć swojej kobiecie, a temat słodkości jest ich ulubionym polem do popisu ![]()
Powiem tak, bardzo cie rozumiem i podziwiam , bo kochasz siebie i sie sobie podobasz. To bardzo rzadko spotykana cecha. Ale zupelnie nie rozumiem twojego partnera. Cos z jego taktem i kultura nie jest najlepiej. A krotko mowiac to BRAK MU OGLADY. Jesli kocha cie naprawde to swoimi komentarzami czy frywolnymi a wrecz glupimi zartami nie powinien cie zasypywac. To predzej czy pozniej zle wplynie na wasz zwiazek. Bo to sie zwykle tak zaczyna. Niby drobiazgi teraz , a pozniej urosna do rangi trzeciej wojny swiatowej. Nie pozwol na takie zachowanie .Szczera ,ale stanowcza i zdecydowana rozmowa , pozbawiona EMOCJI powinna zalagodzic problem, albo nic z tego NIe BEDZIE. Cokolwiek by nie bylo to nie wpadaj w KOMPLEKSY. To naprawde bardzo wazny wbrew wszystkiemu PROBLEM.
Skąd ja to znam?! Mój poprzedni chłopak ( bylam z nim przez 3 lata) ciągle czepiał się czegoś w moim wyglądzie. Najczęściej wybierał szczegóły, które mnie osobiście nie przeszkadzały. Jakaś mała fałdka tu i tam , brak makijażu, zły jego zdaniem ciuszek, paskudne kolczyki itp. Po 3 latach mam w głowie jeden tekst: jak mam mieć taką dziewczynę to lepiej żadną. No i ma co chciał he he;-). A ja przy obecnym partnerze leczę się skutecznie z kompeksów . Więc nie pozwól sobie na żadne uwagi na temat swojego wyglądu.
Ja też nie jestem zaskoczona takim zachowaniem mężczyzny. Napiszę podobnie, jak madanka
Mój poprzedni partner związał się ze mną - wówczas 17-letnią dziewczyną w glanach i czarnych spodniach. Kiedy już dłużej byliśmy razem, chyba stwierdził, że może sobie pozwalać na więcej. Zaczął wymagać (!) ode mnie, bym nosiła krótkie spódniczki i buty na obcasach. Ja się buntowałam. Odpowiadałam, że poznał mnie inaczej ubraną, więc chyba właśnie taka mu się podobałam. Na to on powiedział, że potraktował to jako sygnał, a teraz chce mnie zmienić. Paranoja.
Nie denerwujcie sie dziewczyny, każdy męźczyzna lubi dogryźć swojej kobiecie, a temat słodkości jest ich ulubionym polem do popisu
Nie każdy. Mój mąż nie dogryza mi. Kocha mnie taką, jaką jestem.
18 2011-04-25 00:04:37 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2011-04-25 00:07:37)
Marynato, to dobrze, że już z tym facetem nie jesteś
Także jestem zdania ,że skoro partner takimi nas wziął, to nie ma prawa oczekiwać, że będziemy coś zmieniały. Co innego jak wziął nas taką, a bardzo się zmieniłyśmy na gorsze, wcześniej np dbałyśmy o coś tam, a już nie - to inna sprawa. Ja też nie wyobrażam sobie, by obecny partner tak mnie krytykował i docinał. No i przyznam, moje dotychczasowe związki do najbardziej udanych nie należały, ale w tej kwestii byłym partnerom nie mogę zarzucić, by krytykowali mnie zanadto - wręcz przeciwnie ciągle słyszałam miłe słowa pod moim adresem .
A ten Twój były po prostu był z Tobą, ale na zasadzie, że teraz jest ok, ale za jakiś czas zmienię Cię i będziesz taka jak sobie wymarzyłem. To bardzo niedojrzała postawa. Ja tam jak ktoś mi nie pasował, to nie decydowałam się na związek, bo przecież każdy z nas jest autonomiczną jednostką i nie ma sensu nikogo zmieniać , zmieniać na swoją modłę, jak się kocha, to się akceptuje takiego jakim się jest, na tym to polega. A akceptuje się i z zaletmai, i wadami, które przecież każdy posiada.
Mężczyźni już tacy po prostu są. Lubią czasem dogryźć. Taka ich natura;)
A takze taka ich natura, ze zdradzaja, przkeklinaja, bija i pija? ![]()
Moim zdaniem wszystko zalezy od granicy, jesli w naszym mniemaniu ja przkeraczaja, to znaczy, ze cos jest nie tak.
I jesli mowisz o takim zartobliwym droczeniu sie, to chyba to kazdy lubi, nie tylko mezczyzni - i takie cos diametralnie rozni sie od bycia autentycznie wrednym.