netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Historia Samanty

182 odpowiedzi37 105 wyświetleńzałożony przez Vausti, 27.08.2008

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Historia Samanty

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

1

Temat: Historia Samanty

przeniesiony post Samanty poniżej

2

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto - bardzo współczuję bo masz bardzo ciężki kawałek chleba o zgryzienia ... Powiadają ,że tzreba walczyć o miłość, ale powiadają też ,że nie da sie zbudować szczęścia na cudzym nieszczęściu. Myslę, że najbardziej istotne jest to co czujesz teraz do męża - jeżeli jeszcze cokolwiek, jeżeli gdzieś tam jeszcze go kochasz - to może warto dać mu szansę ? Dać szansę Waszemu małżeństwu ? Ale jeżeli nic juz nie zostało, to czy warto być z kimś z litości ? Czy on chciałby, żebyś zn im z tej litości była ? Myślę ,ze najważniejsze jest już tutaj co do kogo czujesz. I to powinno zadecydować.

3

Odp: Historia Samanty

może nie spodoba ci się to co mam do napisania ale moim zdaniem sama sobie skręciłaś bata na tyłek.Właśnie po takich historiach jak twoja słyszę że jak kobieta jest sama w domu z dziećmi a mąż w pracy i nie daj bóg ma neta to po małżeństwie.Ja też mam męża,dwoje dzieci córka ma lat 15,syn 9miesięcy siedzę w domu,mąż jest całe dnie w pracy ,też mam neta tylko nie wpadam na pomysł że poszukam sobie partnera do pogadania bo zdaje sobie sprawę z konsekwencji.Wiele w życiu przeszłam i nie jestem z pierwszej łapanki-rozumiem wszystko tylko dlaczego rozwaliłaś coś co było dobre?U Hany była inna sytuacja,ona z mężem nie żyła dobrze zanim poznała tego chłopca przez neta,ty miałaś normalny dom,rodzinę i zburzyłaś porządek życia tylu ludziom dla własnej jak się okazuje wcale nie takiej przyjemności-ja się pytam:PO CO CI TO BYŁO?czym ty się kierowałaś?a teraz cóż-tak jak napisała verro-albo spróbujesz to wszystko naprawić i odzyskasz rodzinę albo zaczynaj od nowa z człowiekiem którego sobie sama wybrałaś.Nie da się trzymać 2srok za jeden ogon-niestety.Pozdrawiam i życzę ci podejmowania trafnych decyzji.

4

Odp: Historia Samanty

Kochana Samanto ja nie mam prawa Ci doradzać, bo jestem w podobnej sytuacji. Powiem tylko jedno-DLATEGO BOJĘ SIĘ SPOTKANIA Z MOIM UKOCHANYM MALEŃSTWEM !!! Nie wiem czy potrafiłabym dalej żyć...

5

Odp: Historia Samanty

Samanto, powiem Ci, że najtrudniejsze masz już za sobą. Wszyscy wiedzą. Teraz tylko Twoja decyzja...
Piszesz, że płaczesz całymi dniami. Czyli jest Ci źle. Małżeństwa oba się rozpadły. Tak napradwdę nie ma czego odbudowywać. Tego, którego kochasz, zranisz jeszcze bardziej, jak do niego nie pojedziesz i z nim nie będziesz. Męża zranisz, jak z nim zostaniesz, bo i tak nie będziesz potrafiła się uwolnić od tego, którego kochasz. Tobie będzie źle, jemu jeszcze gorzej i naprawdę może Cię zostawić po czasie. Największym problemem są dzieci i ta odległość. Ale myślę, że lepsza odległość w kilometrach niż ta uczuciowa odległość, jaka Cię dzieli z mężem. Myślę, że dzieci wolą szczęśliwych rodziców, nawet jeśli osobno. Masz poparcie córki, to bardzo dobrze.
Powinnaś wyjechać. Najwyżej się przejedziesz na tym chłopaku i wrócisz do męża. Tyle, że jak byś wróciła, to uwolniona od tego mężczyzny, będziesz mogła zacząć wszystko od nowa. I w końcu ważna jesteś i Ty. Jest Ci teraz źle. Popadasz w depresję. Jedź do niego, bo tutaj nic Ci się już nie ułoży. Chyba że nagle Ci przejdzie i pokochasz ot tak od razu i po prostu męża, co chyba nie jest zbyt możliwe.
I nie ma co patrzeć w przeszłość, jak to napisała Brysia: PO CO CI TO BYŁO? Nie musisz odpowiadać sobie na to pytanie, bo nie znasz odpowiedzi i ona wcale nie jest taka ważna. Ważne jest teraz. Teraz musisz zrobić coś ze sobą, więc jedź. Człowiek, który nie chce być nieszczęśliwy, chyba nie jest egoistą?

6 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:11:38)

Odp: Historia Samanty

...

7

Odp: Historia Samanty

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że mogłam choć troszkę Ci pomóc.
Wiem, że strach przed tym, co będzie paraliżuje i odbiera siły, wiem, że bardzo chciałabyś mieć tą siłę na to żeby po prostu pojechać. Powiem Ci, że ją masz. To tylko, jak pisałam, strach przed nieznanym paraliżuje.
Więc nie myśl co będzie, po prostu powiedz w domu, że wyjeżdżasz, spakuj się i jedź i nawet nie myśl co Ty właściwie robisz. Jeśli chodzi o depresję, to musisz być w ciągłym ruchu, że tak powiem. Nie wolno Ci siedzieć i myśleć. Podróż Ci w tym pomoże, potem zmiany w życiu, spotykaj się z ludźmi ile tylko się da, bo tylko obcowanie z nimi może Cię uwolnić od ciągłego myślenia i dumania.
Trzymam za Ciebie kciuki, wierzę, że Ci się uda.

8 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:12:07)

Odp: Historia Samanty

...

9

Odp: Historia Samanty

Nie wiem, jak rozstrzygniesz sprawę z dziećmi, kiedy je zabierzesz, na pewno na długo bez nich nie wyjedziesz, ale Ty sama musisz i to jak najszybciej.
Ja nie wiem czym Ty się przejmujesz. Potępienie? Złe spojrzenia i uwagi? Kochana, już wszyscy  wiedzą i to tam, gdzie jesteś obecnie czeka Cię to wszystko i to bez względu na to, czy wyjedziesz, czy nie. Twój ukochany mieszka daleko, tylko tam i z nim możesz zacząć nowe życie.
Co do dzieci... Myślę, że nie możesz bez nich jechać, bo córka już wie i chce jechać razem z Tobą. A drugie dziecko? Jak je zostawisz mogą Ci mieć za złe, że wybrałaś tego mężczyznę a o nich nie pomyślałaś. Wiem, że jest inaczej, ale dzieci, to dzieci i mogą zrozumieć wszystko inaczej. Nawet jak im wytłumaczysz, że wyjeżdżasz tylko na jakiś czas, a potem po nie wrócisz. Może być tak, że nie będziesz miała po co do nich wracać. Nie wiem, jak jest u Ciebie, może to jest i mało prawdopodobne, że tak będzie, ale nie wiesz tego. W dodatku zostaną z ojcem, który różnych rzeczy może im naopowiadać.
Przemyśl to.
I nie zastanawiaj się zbyt długo. Z każdym dniem będzie co raz gorzej, bo będziesz tylko myślała i myślała i coraz smutniejsza się robiła...

10 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:12:57)

Odp: Historia Samanty

...

11

Odp: Historia Samanty

Witam Cię Samanto.tak sobie czytam i powiem Ci,że dwa lata temu miałam podobną sytuacjię.wynajełam mieszkanie.zabrałam dzieci i wyprowadziłam się.ciągle targały mnie wyrzuty sumienia,bo przecież zostawiłam człowieka z którym przeżyłam 10 lat i który mimmo wszystko mnie kocha.Mąż dzwonił,przyjeżdżał,kupował kwiaty,obiecywał poprawę .Zmiękłam i wróciłam.przez pół roku sielanka.myślałam że odchodząc wiele bym straciła.niestety kiedy mąż się zorientował że nic mu nie zagraża a Tamtego już nie ma zaczeło sie życie.i teraz żałuje że wtedy uległam i odrzuciłam coś.wiem że byłabym szczęśliwa,dlatego nie myśl,że Twój mąż teraz jest dobry,wspaniały i może chce ci pokazać co stracisz.kiedyś ci to wypomnji.idż za miłością!na początku jest ciężko i są ogromne wyrzuty sumienia ale to mija.Powodzenia.Zrób to czego mi się nie udało,choć byłam blisko.

12 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:13:17)

Odp: Historia Samanty

...

13

Odp: Historia Samanty

Wiesz mi,teraz niby jest wszystko ok. ale są dni(coraz częściej) kiedy wszystko mi wypomina.i pomyśleć ,że kiedy odeszłam ten mój mąż chiał mnie nosić na rękach.naprawde teraz żałuje.gdybym wtedy przetrwała to dałabym rade a tak to do końca życia będę miała wypominanie i te słowa że jednak on(mąż)okazał się lepszy.Bądż silna.nawet jeśli tamten związek okarze sie pomyłką to i tak nie bedziesz sama.

14 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:13:34)

Odp: Historia Samanty

....

15

Odp: Historia Samanty

trwal z dwa lata .a mąż domyslal sie ,zreszta ja zbytnio sie nie krylam.wydawalo mi sie wtedy ze jestem bardzo zakochana i gotowa bylam dla tamtego czlowieka poswiecic wszystko.najgorsze jest bto ze stracilam szacunek w oczach meza,wiem ze on mnie kocha ale msci sie tez.tamten facet zostal moim kolega,przyjacielem?sama nie wiem.ale nie ma go w moim zyciu.tyle ze ja mialam wsparcie mojej rodziny.to oni wynajeli mi mieszkanie i oni mnie kryli kiedy biegałam na randki.a pozatym moj maz był tyranem.potrafil mnie uderzyc,ale to tak nie bolalo.gorsza była przemoc psychiczna.moze dlatego mialam to poparcje.od tamtej pory mnie nie uderzył ale potrawi "dopiec".gdybym mogla cofnac czas.............ale teraz nie ma juz sily ani odwagi.

16

Odp: Historia Samanty

Samonto,
kochaj i czuj się kochaną. A cała reszta się ułoży. Ciężkie to życie. Kobiety od zawsze kierowały sie emocjami, a faceci odbieraja świat nieco inaczej. Ale gdybyśmy były szczęśliwe w swoich związkach, podświadomie nie poszukiwałybyśmy nikogo innego. Umiałybyśmy powiedzieć STOP zanim wszystko się zaczęło. Czyż nie mam racji???? Po części wina leży po stronie naszych mężów, to nie ma tak, że wina jest tylko i wyłącznie tej osoby która odchodzi. Więc się nie zadręczaj tym co było. Liczą się tylko te dni, których jeszcze nie znamy. Tak mi powiedział kilka tygodni temu mój cichy wielbiciel. smile Czekam więc co te dni przyniosą..........

17 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:14:03)

Odp: Historia Samanty

...

18

Odp: Historia Samanty

Masz absolutną rację w tym co napisałaś.  Ja również podchodzę do życia niezbyt spontanicznie. Zawsze analizuję możliwe scenariusze i ich skutki. Staram się wybierać te dobre dla siebie, ale też i rozsądne rozwiązania. A zamiast tego czuję że powinnam rzucić się w wir i nie oglądać się za siebie. Tylko, że łatwo jest takie słowa pisać, a gorzej zastosować w praktyce. Nie pamiętam, czy coś ci doradzałam, bo ostatnio jestem zakręcona...... Ale musisz kierować się w swoim życiu własną intuicją. Wiem, że rady innych podtrzymują Cię na duchu i znika na chwilę samotność. Czujesz obecnośc życzliwych Ci kobiet, które tez spotkała taka czy inna trudna sytuacja. Każdy niby wie jak powinno wyglądać życie innych ludzi ale nie wie jak powinno wyglądać jego własne..... Tylko Ty jestes kowalem swego losu i nie jesteś niczyją własnością nawet po ślubie. Tak to wszystko widzę.... Happy end napisze życie.........Pozdrawiam serdecznie smile

19 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:14:22)

Odp: Historia Samanty

...

20

Odp: Historia Samanty

Będzie dobrze Samanto!!!!! Jesteś silna, dokonasz napewno właściwych wyborów w swoim życiu. Zawsze należy podejmując jakąś decyzję, być głęboko przekonanym, że to jest decyzja najlepsza z możliwych. Jeśli czegoś nie jesteś pewna, nie decyduj w danej chwili..... odczekaj aż będziesz pewna na 100%. Wówczas w przyszłości nie będziesz miała wyrzutów, że postąpiłaś niewłaściwie.
Gdybyśmy patrząc wstecz, rozpamiętywali dlaczego tak w życiu kiedyś zrobiliśmy a nie inaczej, i gdybyśmy wszystkiego żałowali zastanawiając się co by było, gdybyśmy wówczas zdecydowali inaczej, to świat by zwariował od niepotrzebnego zadręczania się .... Nie można czasu cofnąć.
Co do wróżki musisz napewno liczyć się z tym, że Ona nie poda Ci  żadnych rozwiązań. Pamiętaj że różna może być interpretacja jej słów. Jej słowa mogą namącić ci w głowie. .....

Każda z nas ma chwile zwątpienia, ale to mija po pewnym czasie. W gruncie rzeczy kobiety są silniejsze niż faceci i o wiele więcej potrafią znieść.

21 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:14:38)

Odp: Historia Samanty

...

22

Odp: Historia Samanty

Samanto, nie oglądaj tych głupot w telewizji, ja nigdy tego nie robię, gdyby nawet mi dopłacali. To fikcja, chociaz w dużej mierze oparta na ludzkich historiach, ale fikcja pisana pod większą oglądalność.

Weź sobie dobrą książkę o miłości, na przykład Miłość w czasach zarazy" czytam ją obecnie i jest niezła.
A ten mój cichy znajomy niestety milczy jak głaz. A ja, cóż, zaczęłam zdawać sobie sprawę, że mnie ignoruje aż do bólu. Mało tego, wczoraj siedział na gg dużo z moim synem i omawiali jakies kwestie  zwiazane ze szkołą, bo jak pamiętasz zapewne, to nauczyciel mojego syna. Tak więc dostęp do neta ma, komputer też ma, może napisać do mnie, lecz po prostu nie chce. Takie to smutne... ale cóż. W pracy wkrótce będę miała dużo zajęć więc nie będę rozmyślała o nim, a po pracy będę nadal chodziła na ćwiczenia. Więc suma sumarum jak wrócę wieczorem do domu to padnę jak Pluto i zasnę więc też nie będę myślała. Najgorsze będą weekendy. Ale wiem, że pewnego dnia On napisze..... bo ostatni list zapewniał że napisze innego pięknego dnia i że zawsze ciepło o mnie myśli smile. Jakież to urocze stwierdzenie :mad
Niedługo zebranie w szkole, no cóż będą to dla mnie katusze nie do zniesienia i muszę zrobić wszystko by się z nim nie spotkać nawet przelotnie, bo znowu powróci wszystko w mojej głowie.

23

Odp: Historia Samanty

Dziewczyny ratujcie, Wpadłam w panikę.... ON napisał dzisiaj bardzo miły list , z nutką wprawiającą w zaciekawienie. Znowu te miłe słówka, zapewnianie że pamięta o mnie ale ma taki natłok zajęć że wraca późno do domu, a na dodatek komp mu nie działa... napisał z pracy..... miałam wczoraj przeczucie , że napisze i dzisiaj proszę - przyfrunął list.......jeszcze nic nie odpisałam.... ale już mam conajmniej dwa dni wyjęte z życiorysu... znów będę rozpamiętywać, czytać jego każde słowo po 50 razy zastanawiając się nad jego znaczeniem. 

Jestem zapatrzona w niego że szok, aż się sama nie poznaję, co to się porobiło w mojej głowie. Wiecie, że zapisaliśmy naszymi listami 80 stron maczkiem. Bo oczywiście sentymantalna ze mnie osóbka i kolekcjonuję nasze listy. Chyba nie potrafię go wykreślić z pamięci ot tak. Co robić???? Mam być zgryźliwa i odpisać coś tylko krótko, czy wcale nie pisać ???? Nie chcę być zgryźliwa. sad

24 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:14:57)

Odp: Historia Samanty

...

25

Odp: Historia Samanty

Dzięki za tą poradę. Zatem odpiszę krótko, bez uniesień, ale odpowiem mu dopiero w piątek albo nawet w poniedziałek.
A było już całkiem nieźle, wiodłam sobie spokojne życie przez ostatni tydzień, prawie pogodzona z myślą, że zostałam olana a tu od nowa...... Teksty, podteksty.... oj nie będzie z nim łatwo skończyć.
Ciężkie to życie z facetami sad Dlaczego mi się to akurat trafiło??? Nie mam pojęcia.

26 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:15:17)

Odp: Historia Samanty

...

27

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto,

Jedno jest pewno, ludźmi rządzi chemia. Testosteron ma tak niesamowity wpływ na kobiety i na mężczyzn, że nie sposób nad nim panować. To on mówi nam, kto nam się podoba a kto nie. To on również decyduje o pożądaniu. Kobiety wybierają mężczyzn z wyższej półki, pachnących, romantycznych, czułych, delikatnych, mądrych itd Kobiety idą na jakość a nie na ilość. I tylko w sytuacjach ograniczonego wyboru kobiety decydują się na obniżenie pułapu swoich oczekiwań.....hehehe... Mężczyźni to dziwne osobniki. Boją się dentysty, wypadania włosów i utraty zasięgu w telefonie komórkowym..... hehehe.... Żaden facet nie zniósłby biegu na 10km w pełnym uzbrojeniu podczas okresu. Gdyby faceci mieli okres, to byłyby to zapewne dni wolne od pracy ustawowo zagwarantowane.... hehehe ....
A co się tyczy mojej sytuacji i powściągliwości mojego faceta... jego nieprzychylność działa jak sprzeżenie zwrotne, pobudza moje uczucie i zwieksza ich intensywnośc, powodując większą obsesję. To dlatego uganiam się za nim im bardziej mnie ignoruje. smile
A teraz kilka słów- czym jest miłosny obłęd- jest namiętnością, wytrąca z równowagi, gubi rytm, zaburza spokój, zmienia wszystko, wywraca świat do góry nogami i na lewą stronę, zmienia zachód w południe a  północ we wschód, zmienia złe na dobre, owiera serca bez żadnych warunków, nic nie ma sensu bez miłości i w kulminacyjnym momencie nic nie ma znaczenia poza wybrankiem serca ..... piękne słowa, nieprawdaż??????


Wczoraj poczytałam sobie książkę "Czy mężczyźni są światu potrzebni" i znalazłam parę odpowiedzi na moje pytania....... niektóre twierdzenia śmieszą aż do łez... polecam na poprawę humoru :-))
Opowiedz ogólnie na tyle ile możesz co ci ta wróżka nagadała? Mówiłam że zamąci ci w głowie. Mojej mamie też zamąciła parę lat temu. Ale ja też się wybieram..... naiwniara ze mnie.... wierzę we wróżby i czytam horoskopy....

28 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:15:38)

Odp: Historia Samanty

...

29

Odp: Historia Samanty

Witaj
Większośc przepowiedni spełniła się mojej mamie ale wróżka mówiła jej też że jeszcze z kimś w przyszłości będzie i własnie ujawnił się kilka dni temu pewien facet, który pragnie się z nią spotkać bo on wdowiec od kilku lat i nie chce żyć w samotności. W niedzielę śmiałyśmy się z tego całego swatania jej przez moje ciotki, ale kto wie???? może cos z tego wyjdzie jak się spotkają. Ona narazie nie wie jak facet wygląda i czy jej się spodoba.

Co do twoich przepowiedni, wszystko wskazywałoby na to że rozwiedziesz się i odejdziesz, a potem wrócisz.... Bo jednak sumienie da o sobie znać a z tamtym nie będzie tak dobrze jakby mogło być.

Może ja jednak nie pójdę do tej wróżki, bo gdzieś tam w środku boję się że powie mi coś bardzo smutnego. sad

Nie denerwuj się, kieruj się sercem. Twoja sytuacja jest lepsza niż Hany. Znasz go, spotykacie się, dobrze się razem czujecie. Najgorsze wyrzuty , to chyba miałabym z powodu twojego męża ....... No to się skomplikowały sprawy, ale przemyśl wszystko na spokojnie, bez emocji..
Napisałam do tego swojego faceta radosny list ale nie tam jakiś wynurzenia i moje uczucia tylko ogólnie o róznych pierdołach, ale napewno ciekawy list...
Trzymaj się i do jutra smile

30 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:15:52)

Odp: Historia Samanty

...

31

Odp: Historia Samanty

Samanto, nie bądź smutna smile Tyle w twoim poście tych smutków. Kobieta uśmiechnięta od razu jest piękniejsza. Pewnie dopada Cię jesienna chandra i do tego jeszcze sercowe rozterki, ale nie poddawaj się tak łatwo.

Najlepiej będzie, jeśli się spotkasz z NIM i to jak najprędzej. Może wymyśl coś oryginalnego na to spotkanie, co upewni cię po jego reakcji, że chcesz z nim być. Albo pojedź do niego bez zapowiedzi i zadzwoń będąc już na miejscu, żeby się spotkał z Tobą i porozmawiajcie o Was. To jedynie przychodzi mi teraz do głowy.

Niektóre wróżki oszukują, wybierz tą wersję wróżby, która jest najbardziej prawdopodobna w twoim przypadku.

Co do Hany, to chyba nie do końca orientuję się w jej historii. Myślałam, że poznała wiem wszystko a tu wynika, że jej rodzina w to zamieszana a mąż to coś ma na sumieniu. OKEY, OKEY, to ja już Waszych historii  nie porównuję. Kazda jest piękna i zarazem trudna, bo nie wiecie co dalej będzie......

Dzisiaj humor mi dopisuje - moje urodziny czyli moje święto, a w taki dzień nie wolno mi się smucić....... Ale jak pomyślę, ile to już latek mija..... smile jeszcze do czterdziestki zostało co nieco. Założę się, że mąż nie pamięta i nic nie dostanę, nawet złamanego kwiatka.

A mój cichy przyjaciel????......W lecie, gdy poznałam GO i zaczeliśmy pisać, cała się śmiałam. Radość była we mnie, w pracy prawili mi komplementy, ubyło mi lat, chudłam z dnia na dzień, zapuściłam włosy, pełna metamorfoza - high life.

Wiesz Samanto - Tak naprawdę to ja sprowokowałam inny charakter naszej znajomości niż tylko relacja znajomy - znajoma. On nawet o tym nie pomyślał. Ale co miałam robić skoro mi się podobał i serce podchodziło mi do gardła na jego widok, i pragnęłam wciąż się z nim spotykać to w końcu zdobyłam się na szczerość i mu powiedziałam, że miałam nieczyste zamiary względem niego  i popełniłam błąd i już nie będę go niepokoić i że przestaję pisać i że jestem samotna i darzę go nieskrywaną sympatią. I chyba wtedy ON spojrzał na mnie z zupełnie innej strony , tak jak patrzy mężczyzna na inną kobietę i podłapał temat. Wtedy dopiero się zaczęło to całe flirtowanie. Gdy piszemy do siebie, wszystko muszę z niego wyciągać. Nie potrafi napisać mi prostych słów" Lubię Cię" albo "Podobasz mi się" tylko tak jakoś okrężnymi drogami, że trzeba samemu się domyślać. Na przykład "To nie antypatia do Ciebie, a wręcz przeciwnie" albo "Z tyłu też wyglądasz atrakcyjnie". Co za typ.......

No, głowa do góry Samanto, idzie weekend smile

32 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:16:06)

Odp: Historia Samanty

...

33

Odp: Historia Samanty

Właśnie Samanto, strzał w dziesiątkę.

Ta tajemniczość to jest to co najbardziej mnie skłania ku niemu. I ta jego niby chęć albo niechęć powoduje moją obsesję. Żeby tylko jeszcze ON chciał być tym facetem którym był w lecie. Byłoby naprawdę super odlotowo. Nie musiałabym go widywać, wystarczyłyby mi jego słowa. Same wiecie że słowa mogą zdziałać cuda. smile Nawet zrodzić miłość...... Wiem, że jak się widzimy, to wtedy radość w nas jest o 1000 krotnośc większa. Widzę to w jego oczach i wie to moje serce i raczej sobie tego nie ubzdurałam. Cholera, uwielbiam GO......

Mąż w odstawkę na weekend, a Ty jedź do tamtego i nabierz pewności. Przykre że jesteś finansowo uzależniona. Ja zawsze byłam i jestem niezależną kobietą, gdyby coś...... Może dobrze, abyś poszukała jakiejś pracy. Myślałaś o tym? Dzieciom mozna znaleźć opiekunkę , a bycie wśród ludzi bardzo pomaga. Mniej czasu na rozmyślania. smile

34 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:16:19)

Odp: Historia Samanty

...

35

Odp: Historia Samanty

Oj, zapomniałam Ci dodać Samanto, że dziękuję za życzenia.

Czytam, że jakies drobne postępy w sprawach z twoim przyjacielem. Szczera rozmowa wiele zdziała. Kieruj się sercem ale też rozumem. Przyjrzyj mu się tak z boku nieco. Porozmawiajcie spokojnie, zapytaj jak on widzi wasz związek itd. Bądź jednak czujna. Rzeczywiście nie jest trudno zrujnowac sobie dotychczasowe życie i iść w ciemno ku drugiemu. Tylko że chciałabys zapewne by to drugie było lepsze a nie gorsze. Zmiany powinny być zawsze na lepsze. smile Inaczej nie ma sensu nic zmieniać.

A ten mój czarujący przyjaciel.... oczywiście wysłałam mu wczoraj mój list i do teraz cisza. Widzę go na tym portalu na którym gadamy, może właśnie pisze. Zajrzę tam za godzinkę i zobaczę. Jeśli miał warunki to może coś napisze. Zawsze jest ta niepewność...... Ale mnie widział, że się na chwilę zalogowałam więc domyślił się, że sprawdzam pocztę. W jasnej sytuacji mogłabym do niego dzwonić albo sms-ować, ale mogę tym narobić mu kłopotów i zgotować awanture w domu, a tego raczej nie chcę. Jego żona wie że się znamy ale nic poza tym.

Mój mąż oczywiście nie pamiętał o moich urodzinach, chrzanię to......
ale jak tu człowiek może się radować sam ze sobą ze swojego święta i pić drinki do lustra? Cóż, przeważnie byłam samotna i  taka już pozostanę . Dopiero w tym roku mam poważny kryzys duchowy. I dopiero w tym roku zdałam sobie sprawę z mojej samotności. Pozdrawiam

36 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:16:32)

Odp: Historia Samanty

...

37

Odp: Historia Samanty

jesli juz masz wyjechac a zalezy ci na dzieciach,wez je ze soba...
znam nie jeden juz przypadek kiedy to matka pojechala za szczesciem pozniej dzieci miala zabrac,do dzis jej nie widac,za to paiery rozwodowe przyszly.....
ale jesli ogolnie o cala sprawe chodzi,nie potepiam aczkolwiek mam zal do kobiet ktorym sie uklada a szukaja szczescia w necie,bo zauwarzcie ze teraz zwiazki rozpadaja sie albo przez wyjazdy za granice albo przez neta przez chwile zrozumienia,a wiadome ze ludzie tego potrzebuja,ale u nikogo w zyciu nie jest dobrze,jesli nawet nam sie tak wydaje to tylko sa pozory....
wlasnie przez takie historie wszyscy mezczyzni traktuja zle kobiety,bo to jest tak jak z takimi co lubia sex i zrobi to z kazdym zostanie kur.....wa oceniane sa tak wszystkie,i tak samo w tym przypadku.
nie mam zalu do ciebie,stwierdzam fakty.
i powiem wam ze coraz to czesciej slysze o tym ze to kobiety wywijaja niezle numery niz mezczyzni,fakt sa przypadki ze mezczyzni sa okropni,ale najczescij kobiety ulegaja flirtom....
czasami wierzyc sie nie chce co kobiety potrafia.byc kobieta nie jest latwo,ja to rozumiem,wiele osob uwaza mnie juz za stara panne zwlaszcza na wsi taki stereotyp sie przyjol,ale uwierzcie mi wyjsc za maz nie jest trudno.....
trudno wlasnie dotrzymac wiary malzenskiej co jest bardzo wazne przynajmniej dla mnie,
u nas sie przyjelo zeby szybko zeby nie zostac samemu a pozniej sa wlasnie takie skutki.
chwila zapomnienia prowadzi do rozpaczy.

38

Odp: Historia Samanty
Samanta napisał/a:

Witaj
Będzie taka rozmowa, bo w listopadzie mamy się spotkać.

jak tam Twój Wielbiciel odpisał?? Bo znowu zanim się zdecyduje minie tydzień no i o co mu chodzi ?

Widzisz i tak to jest, nawet o urodzinach nie pamiętają, to takie przykre sad Ile jesteście po ślubie?

My po ślubie to już 16 lat i zawsze tak było, że nie pamiętał. Zazwyczaj mu delikatnie przypominałam, ale teraz już dałam sobie spokój. Mam to już całkowicie gdzieś.

A co wielbiciela, to muszę cierpliwie czekać na kontakt. W piątek do chyba odrobiliśmy zaległości z całego minionego tygodnia. On raz jest jak wulkan a raz jak głaz. Nie wiem, naprawdę. Czy czasami pęka jakaś bariera w nim i wtedy chciałby coś więcej, a potem w końcu nic z tego nie wychodzi. Wczoraj widzialam go z rodziną i natychmiast pomyslalam, po co mu to robię????? Po co zawracam głowę????? ale on też flirtuje ze mną i chyba mu to sprawia przyjemność, bo po co by to robił ?????? 

Pozdrawiam

39 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:16:52)

Odp: Historia Samanty

...

40 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:17:05)

Odp: Historia Samanty

...

41

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto,

Ja przez tyle lat nawet nie pomyślałam o romansie, chociaż miałam milion okazji. Należę podobno do kobiet atrakcyjnych, ale trzymam facetów na duży dystans. Żaden facet mnie nie interesował poza mężem. Do czasu gdy ON się nie pojawił i nie namieszał w głowie. Dziwny z niego facet, ale pociąga mnie, bije od niego ciepło !!!!! A poza tym to On mnie już wcześniej trochę zaczepiał, jakiś rok wstecz ale ja go całkowicie ignorowałam, Nawet nie znałam jego nazwiska. To były takie drobne zaczepki, ale rozumiesz a to za blisko podchodził a to wdzięczył się z byle powodu, a to mówił dzień dobry mijając mnie na ulicy, a to przysłał sms-y a moim synu, zaburzał moje pole .
Ciszę się, że nie zrobiłam żadnego kroku naprzód ani w tył (może lepiej). Dopadają mnie najbardziej wyrzuty sumienia gdy widzę go z rodziną. Wtedy mam milion pytań do siebie, dlaczego ???? A tak w ogóle nie mogę sobie nawet wyobrazić że mogłabym posunąć się do czegoś więcej. Nie wiem, czy odważyłabym się go dotknąć. Co innego snuć fantazje, że go całuję, a co innego to zrobić naprawdę. Chyba że to by wyszło jakoś naturalnie.

Ale dlaczego nie zastanawiam się w takim momentach nad swoim mężem i nie mam wyrzutów????

42 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:17:16)

Odp: Historia Samanty

...

43

Odp: Historia Samanty

Faktycznie pogadamy sobie napewno o tym i o tamtym, ale kto wie kiedy to nastąpi ????
Chyba nigdy, bo nawet na kawę nie udaje się nam spotkać, za mało chętny albo się boi żony. Powiem mu "touch me, touch me now, I want to feel your body".... Zaraz by mi pokazał stuknięcie się w czółko i to mocno. :-))

Tak egoistycznie piszę tylko o sobie i o sobie, a nawet nie zapytałam co u Ciebie?

Jak twój luby???? Listopadowe spotkanie wydaje się bardzo odległym terminem. Czy zawsze Ty jeździsz do niego, czy czasem on przyjeżdza do ciebie? I czy przeszedł mu foch, gdy powiedziałaś o swoich rozterkach, że czujesz iż on ciebie nie chce?

I jak w końcu te nieszczęsne wróżby odbierasz po kilku dniach? Czy troszeczkę się do nich zdystansowałaś?

44 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:17:29)

Odp: Historia Samanty

...

45

Odp: Historia Samanty

Oj źle się dzieje z Tobą. Ale moja rada, o ile ci potrzebna. Postaraj się o jakąś pracę, nawet mało płatną. Przecież nie masz nawet kasy na drobne przyjemności dla siebie, bo rozumiem, że nawet honor ci nie pozwala brać od męża na cokolwiek ponadto co potrzebne do domu.

Może przebywanie wśród ludzi pomogłoby na stresy. Nawet jeśli zwiążesz sie kiedyś ze swoim przyjacielem to powinnaś myśleć i tak o zabezpieczeniu siebie i byciu niezależną przynajmniej na swoje potzreby już nie mówiąc o dzieciach. A czy on snuł kiedykolwiek plany o Was i twoich dzieciach? Czy wzielabyś dzieci ze sobą jeśli byś odeszła od męża? Stawiaj sobie takie pytania, bo w końcu one dotyczą twojego życia.

46 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:17:42)

Odp: Historia Samanty

...

47

Odp: Historia Samanty

super, cieszę się że zdecydowałaś niemal od razu. I życzę aby praca ci się spodobała. Brak notorycznego kontaktu może pozwoli ci na odrobine wytchnienia ...... czasem trzeba odpocząć, a tak to siedzisz w domu i pewnie cały czas rozmyślasz.
WIelkie brawa!!!!!
Ale czy nie będzie ci przeszkadzało, że pracujesz blisko męża, bo wywnioskowałam, że się na to zanosi?

48 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:18:01)

Odp: Historia Samanty

,,,

49

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto, chyba w tej pracy będziesz miała neta, bo zrozumiałam że to wasz najpopularniejszy kanał kontaktowy, a jak nie, to znajdziecie jakiś sposób, naprawdę w to wierzę. Kochacie się więc pragniecie kontaktu a to nie pozwoli wam pozostawiac się na tak długo bez żadnych wieści o sobie.

Ah.... co do mnie. Nie mam na to wpływu że facet tak postępuje. Nie chcę nic wyjaśniać z nim, bo nie ma co wyjaśniać. Przeciez nie było nic poza pisaniem. On jest mało zaangażowany ale coś tam jednak go ciągnie do mnie. Żona to jego straznik numer 1. Wszędzie z nich chodzi, nie odstępuje go na krok, takie wzorowe małżeństwo, które czasami się kłóci o bzdety. Ale jak widzisz, pisze do mnie, że chce flirtować i nie chce zaprzestać naszej znajomości i prosi, abym tak nie myślała, tylko, że jest bardzo zajęty i wraca zazwyczaj późno do domu i często nie ma siły nawet odpalić kompa.
Korespondencja bywa różna między nami.  Ale zawsze ciepła, czasem gorąca, lecz wiele w niej szyfrów. sad Mówię ci, można zwariować.  W wakacje gdy siedział w domu 2 miesiące, potrafił napisac do mnie kilka razy dziennie, a oprócz tego spotykaliśmy się w te dni gdy żona była w pracy. Ale nic nigdy się nie wydarzyło ponad rozmowy, bo dopiero sie poznawaliśmy. Potrafił wstać z łóżka o 6.00 rano, by napisać mi wiele ciepłych słów tak na "Dzień dobry", bo chciał aby poranna kawa w pracy bardziej mi smakowała. Czasami gdy byłam smutna, przysłał jakiś prezencik wirtualny. I tak krok po kroku rodziła się moja sympatia do niego.

Może ja go zacznę olewać i wtedy mu się odmieni. Ale wiem, że raczej nie. Bo czytałam te nieszczęsne horoskopy o Lwach (a on - typowy Lew ), że obojętność to najgorsza strategia, jeśli chcę go zdobyć.

Myślę, że gdybyśmy się spotkali sam na sam w tą sobotę, to odmieniłoby się wszystko. A tak to on po prostu o mnie powoli zapomina. Nie mozemy się spotkać w naszym mieście, bo wszyscy go tam znają i byłyby zaraz ploty. Wystarczyło te parę spotkań w lecie i już stawało się to mocno podejrzane dla niektórych. Nawet mój syn zapytał mnie wczoraj czy chcę numer jego gg. Odparłam, że mi niepotrzebny. Ale wiesz, on nie wie że dawno go już mam.
I mój syn widywal mnie z facetem wiele razy razem ale przecież my tylko gadaliśmy. Ale ktoś jak się tak przyjrzał z boku, to widział jak się wdzięczymy do siebie cały czas. To się rzadko zdarza, ale kurcze fruwają między nami pozotywne fluidy i nie chcę sobie tak łatwo odpuścić. Podobno cierpliwośc zawsze się opłacała i nie wolno za wczesnie zrezygnować. On zawsze mi pisze, że ma nadzieję iż jeszcze nadejdą te lepsze dni i nasze drogi nie będą się tak często mijać.

Wybacz, że cię tak zamęczam swoimi sprawami, ale jakoś miło mi się z tobą rozmawia. Na innych wątkach radzę innym co i jak powinno być, a tu żalę się do ciebie. Bo nie mogę nikomu nic powiedzieć w realu. sad

50 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:18:19)

Odp: Historia Samanty

/
...

51

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto,
No to rozumiesz może trochę mojego Lwa. Nie masz pojęcia ile mu nawysyłałam miłych słów, pochwał, niemal uwielbienie. Wcześniej nigdy mi się to nie zdarzało, bym jakiemuś facetowi takie komplementy prawiła. A jemu, z miłą chęcią. Ale żeby tak on wprost coś mi napisał....... chyba jest nieśmiały. Dlatego często przychodzą mu łatwiej zacytować wiersze albo teksty piosenek, albo teksty z książek, te bardziej interesujące i oryginalne, bo przez takie słowa chyba łatwiej wyrazić cokolwiek.
Więc sama rozumiesz, muszę być cierpliwa i nie wolno mi go ponaglać w niczym. A może to on baba a nie chłop????????? Kto to może wiedzieć?????????
A jego żona to taka nieatrakcyjan, gruba, i chyba straszna czepialska. Mam wrażenie, że jak jej nie ma w domu to on wtedy zupełnie innych człowiek. A tak to chyba cichutki jak mysz pod miotłą.
Oj, kocham cię życie. On lubi optymistki, więc mimo że rozpaczam to w jego oczach powinnam taka pozostać. Wiecznie usmiechnięta. smile

A ja jestem wagą. Byle kto nie leży w sferze moich zainteresowań. Mało interesujący

52 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:18:39)

Odp: Historia Samanty

...

53

Odp: Historia Samanty

ja też jestem ciekawa kiedy napisze i co napisze smile Na gg napisałam że moze coś nie halo z interpretacją i cos zle zrozumialam ale cóż tak bywa ..... a on naapisał, że "wszystko halo ale pracował cały dzień a phona nie wziął z domu i smsa przeczytała żona....."
Jutro wieczorem wyjeżdzam i wracam w sobotę. Aż mnie korci by wziąć laptopa ze sobą, by mieć kontakt w razie czego nawet z tym forum. Jeśli sie upiję na smutno, to dopadnie mnie chandra. Ale ostrzegłam go, że moge pisać ostre sms-y. lecz teraz wiem, że nie zrobię tego.

On jest nie najgorszy, ale nie wygląd mnie pociąga tylko całokształt. Fruwają fluidy, że szok....a jemu to prawdopodobnie pochlebia, że komus sie podoba. Facetów to tak podbudowuje. Może nie miał jeszcze takiej zajawki odkąd się ożenił. A może miał mało kobiet, no wiesz, różnie to bywa przecież. Ja mu napisałam wprost, że mi się podoba i że pierwszy raz od 16 lat flirtuję.

54 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:18:53)

Odp: Historia Samanty

...

55

Odp: Historia Samanty

hahahah..... będzie dobra.... zapewniam...... najpierw w składzie 4 kobiety i 30 facecików....... a kolejny dzień...... trochę w mniejszym składzie.

A czy ja laska jestem, nie wiem, inni tak twierdzą. I wiesz schudłam 7 kg od kiedy widziałam go ostatni raz tak dłużej czyli od końca lipca. To efekt wytężonej pracy nad sobą i użalania się z jego obojętności. Ale chyba mu się podobałam i podobam nadal. Patrzy z błyskiem w oku, do tego należę do inteligentnych i bardzo spostrzegawczych osób. Nie toczę bezsensownych rozmów, czytam wiele książek i ogólnie mam poukładane w głowie. Mamy ze sobą wiele wspólnego.  No zobaczymy co to będzie. Napisze czy nie???? Czekam..... i nie znam jego emocji związanych z tą nieszczęsną sobotą, więc muszę czekać co on mi raczy napisać.

56

Odp: Historia Samanty

ale wy durne jesteście, a jakie podłe!
co za wstrętne babska

57

Odp: Historia Samanty

oho, jacyś nieproszeni goście tu zajrzeli.

nie chcemy cie tu do tej dyskusji.....

58 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:19:13)

Odp: Historia Samanty

...

59 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:19:27)

Odp: Historia Samanty

...

60

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto po tych kilku dniach.... smile
Na wyjeżdzie fajnie. Bawimy się dość dobrze. Nie będę opisywać w szczegołach, ale naprawdę mogłam się odstresować i nieco zdystansować do moixh spraw. W tych sprawach niewiele się posuwa do przodu. Mamy kontakt na gg. Nie wiem jak zakończy się maja dzisiejsza rozmowa, bo raz jest dobrze a raz źle.

Napis co tam u ciebie i dlaczego miałaś zły dzień. Czy  sprawcą tego złego humoru był mąż?
Pozdrawiam smile <paps>

61 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:19:41)

Odp: Historia Samanty

...

62

Odp: Historia Samanty

Witaj Samanto,
Wróciłam dopiero dzisiaj i jestem wykończona po tylu dniach. Ale ogólnie dobrze się bawiłam. smile
Za to u ciebie jak widzę nie za dobrze się działo i dzieje.

Trochę mnie zastanawia, dlaczego twój przyjaciel wiedząc jak bardzo masz trudną sytuację w domu i jaka jesteś zaangażowana w waszą znajomość, sprawia ci tyle bólu swoim milczeniem. Jednak chciałabym dodać ci jakoś sił i optymizmu mówiąc byś się tak łatwo nie poddawała trudnościom, bo życie mimo wszystko ma swoje uroki i musisz znosić wiele bo jesteś potrzebna chociażby swoim dzieciom. A reszta zawsze się jakos ułoży i wyjaśni.

Co do sytuacji w domu, nie obraź się na mnie, ale myślę, że twój mąż jest zawieszony w próżni, bo nie wie jak to się wszystko dla niego potoczy. Dlatego ta sytuacja go przytłacza i stąd woli sie włóczyć gdzieś i nie zwraca uwagi na tzw. "zawartośc lodówki". Może to go trochę tłumaczy. Gdybym ja miała podobnie, mój mąż nie byłby taki jak twój ale o 10000 % GORSZY. Ale uważaj na niego i nie dopuść by cię maltretował psychicznie. Może to się odbić jeszcze bardziej na twoim zdrowiu psychicznym. Powinnaś napewno iść jak najszybciej do pracy, by uniezależnić się finansowo i przede wszystkim być wśród ludzi.

Odezwij się, pozdrawiam gorąco smile)

63 Ostatnio edytowany przez Samanta (2009-02-08 08:19:53)

Odp: Historia Samanty

...

64

Odp: Historia Samanty

Heyah,
pisaliśmy na gg. Ale nic z tego nie wynikło, jedynie to, że teraz jestem dla niego "Witaj Kotku, miau, miau" o godzinie 5.00. rano tak mnie wita.


Sms-ow lepiej było nie wysyłać, gg jest lepsze - jak rozmowa na żywo.
Ale wiesz, często nie rozumiem go. Raz jest taki kochany, a innym razem zimny drań.

65

Odp: Historia Samanty

Dziewczyny....smutne te wasze historyjki....:(

Posty [ 1 do 65 z 183 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Historia Samanty

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026