witam,
mam pewien problem i chciałabym,żeby ktoś pomógł mi jak znaleźć wyjście z tej patowej sytuacji. Otóż...
Od około roku spotykam sie z pewnym chłopakiem (od pół roku jesteśmy parą). Do tej pory wszystko układało się idealnie, byliśmy ze sobą bardzo szczęśliwi. Sęk w tym, że nie potrafię go pokochać, mimo że wiem,iż on kocha mnie nad życie. Problem zaczął się niedawno...chodzi o sex. Aha...zapomniałam dodać że mamy po 23 lata i oboje nigdy tego nie robiliśmy.
I tu pojawia się pytanie...co dalej?
Z jednej strony on jest dla mnie bardzo ważny, zależy mi na nim i nie umien bez niego żyć. Wiem też, że jest wyjątkowym człowiekiem, z którym na pewno byłabym szczęśliwa w przyszłości.
Ale z drugiej strony sex bez uczuć byłby dla mnie pogwałceniem wszelkich zasad moralnych, które sobie ustanowiłam,a dodatkowo nie wiem jak zniosłabym to wszystko psychicznie i fizycznie. Boję się, że jeśli ulegnę stracę szacunek do samej siebie, wpadnę w depresję albo będę żałować swojej decyzji. Choć może być też wręcz przeciwnie i może mi się to spodobać...nie wiem.
Pytanie brzmi: czy lepiej ulec, licząc na to,że związek z rozsądku będzie dobrym rozwiązaniem i że nie spotkam już tej tzw.prawdziwej miłości? Czy lepiej rozstać się (przyjaźń nie wchodzi w grę) i liczyć na to,że kiedyś tam w przyszłości spotkam kogoś, kogo obdarzę uczuciem?
Pomocy
Podobne tematy
Diano sex to nie małżeństwo... to po pierwsze.
Po drugie z tego co piszesz wychodzi na to, że go nie kochasz, a nie możesz bez niego żyć... trochę to sobie przeczy, nie sądzisz?
Uważam, że nie jesteś gotowa na sex. Skoro nie jesteś pewna swoich uczuć i tego, czy chcesz TO zrobić to po prostu tego nie rób. Nie zmuszaj się. Na wszystko przyjdzie czas.
I na miłość również. może jeśli czujesz, że go nie kochasz, powinnaś odejść? po co ranić chłopaka i go zwodzić?
Dla mnie też dziwne, że nie potrafisz bez niego żyć, a stwierdzasz, że go nie kochasz. Jeśli jesteście już pół roku, a nie stwierdzasz miłości, to może nie ten?
Ja chyba jednak zdecydowałabym się na seks. Chociaż też mam twarde zasady, to jednak nie pogwałciłabyś swoich zasad moralnych, bo jednak jesteście parą. On Cię kocha, więc nie będziesz chyba żałowała tego pierwszego razu. I nie robisz tego z byle kim. A może taka bliskość pozwoli Ci się w nim zakochać? Zrobisz, co uważasz za słuszne, jednak jeśli tu piszesz, to potrzebujesz naszych zdać. Właśnie dlatego przedstawiam moje i piszę co bym zrobiła:)
skoro nie kocha, a nie moze bez niego zyc, to moze po prostu czeka ją małżeństwo nie z miłości,a z przyzwyczajenia? takie też istnieją i jak w każdej sytuacji jedni wychodzą na tym lepiej inni gorzej.
najważniejsze by przez resztę życia była szczęśliwa!!!!
a co do sexu - czyżbyś należała do kobiet, które wstrzymują się od seksu aż do ślubu? pogratulować! to cud znaleźć jeszcze kogoś takiego w tych czas ch
obyś wytrwała jeśli Ci na tym zależy ![]()
Ja też mam twarde zasady. Dwudziestkę mam za sobą, pierwszy raz mam jeszcze przed sobą. Ale czy warto czekać do ślubu? To jednak jakby nie patrząc istotny aspekt. A wydaje mi się, że bliskość jaką daje seks może wzmocnić związek. Nie uważam aby był on fundamentalny, ale może w przedstawionej sytuacji stać się kluczem do rozwiania wątpliwości co do uczucia Diany.
spotykasz sie z facetem, bez ktorego nie mozesz zyc.. nie chcesz sie z nim kochac, ale chcesz zeby był z Toba....hmmm bardzio dzwiny przypadek
najbardziej zaskoczylo mnie zdanie: "związek z rozsądku" ... to nie jest Twój maz, nie masz z nim dzieci, macie po23 lata... nie wiem o jakim rozsądku tutaj mówisz?
Mysle, ze powinnas odpowiedziec sobie na pytania... Co dla Ciebei znaczy miłośc i kiedy czułabys ze jestes zakochana? co bys musiała czuc?
Seks bez milości nie smakuje tak samo jak wtedy gdy kogos bardz kochamy, polaczenie dwoch dusz i cial w tej samej chwili to niesamowite ,metafizyczne doznanie
ja radzilabym ci poczekac skoro nie czujesz ze to ten na sto procent
choc z drugiej strony seks moze miec wiele postaci, a namietnosc? jesli czujesz ze mozecie dac sobie cos wyjatkowego, to dlaczego nie
a czy nie traktujesz siebie zbyt rygorystycznie? nie trac szacunku do siebie w zadnej sytuacji nawet podejmujac spontaniczne decyzje:)
sama wiesz najlepiej czego chcesz, a czego nie... ![]()
Diana2333 - czym jest milość gdy oglądamy filmy, czytamy księżki i miłość bohaterów porównujemy do tego co jest w naszym związku to nagle wydaje nam się że to nie miłość - bo nie ma tej magii, fajerwerków, skakania w "ogień" za ukochaną osobą. Ale czy twórcy romansów mają monopol i jednoznaczny przepis jak ma wyglądać miłość między dwojgiem ludzi - NIE.
Każda milośc jest inna:
-gdy myślę o nim to się uśmiecham
-gdy go nie ma to tęsknie
-bez niego nic nie jest na swoim miejscu itd..................
Ja wiedziałam że to miłośc w chwili gdy pomyślałam że gdyby on nagle zniknął to w środku byłabym pusta i osierocona - i jestem z nim 14 lat.
Może to co czujesz to właśnie twój obraz milości - wcale nie musi być fajerwerków, matylków w brzuchu itd...
Co do seksu - jeżeli tyle czasu wstrzymałaś się to myślę że powinnaś to zrobić dopiero gdy stwierdzisz żę chcesz tego posmakować (nawet bez miłości) ale po prostu będziesz na tą formą bliskości z drugim człowiekiem gotowa.
Potrafimy żyć fantazjami,oj potrafimy "liczyć na to,że kiedyś tam w przyszłości spotkam kogoś, kogo obdarzę uczuciem?" Kiedyś miałam 23 lata i nie powiem kręcili się chłopcy -tacy jacyś nic szczególnego -kręciłam nosem.I marzłam dalej,ukradkiem wzdychając do klasowego czy osiedlowego przystojniaka.I w końcu zostałam zoną przystojnego macho.
Tylko że dziś często łapie się na tym że znów żyje marzeniami -ciekawe jak byłoby z tym Adamem z którym przetańczyłam całą studniówkę ,albo tym drugim Adamem który pisał tak piękne listy albo z tym Edkiem któremu wszystko mogłam powiedzieć i wcale się nie wstydziłam.
A jak jest z tym wymarzonym - nie mamy o czym rozmawiać,jest głuchy kiedy mówię mu o swoich potrzebach.Czasem mam poczucie że się mnie wstydzi i też marzy o długonogiej piękności.
Myślę,że prawdziwa przyjażń może być dobrym fundamentem związku.Dobrze jest być z kimś kto jest Ci naprawdę bliski.Przecież seksu można się uczyć.Powiedz mu co lubisz,czego oczekujesz.To takie dostrajanie się i sprawdzian ile dla siebie tak naprawdę znaczycie...
Powiem tylko tyle:
szukając księcia z bajki można przegapić prawdziwą miłość.
Dziękuję z wszystkie wpisy ![]()
Mam jeszcze pytanie: czy któraś z obecnych tu forumowiczek zrobiła TO pierwszy raz bez uczuć? Jeśli tak to jak później czuła się psychicznie, co myślała i czy nie żałowała?
Ja tak zrobiłam, ale nie sądzę, żebym była dobrym przykładem, bo ja jestem trochę nietypową kobietą i nie przywiązuję wielkiej wagi do łączenia seksu z uczuciami, są mi też zupełnie obojętne rozważania w stylu "wypada/nie wypada", "co on sobie pomyśli", "co ludzie powiedzą" . Mój pierwszy raz był z ciekawości. Ponieważ był to mój świadomy wybór - nigdy tego nie żałowałam a psychicznie czułam się doskonale.
Przede wszystkim musisz być pewna, że tego chcesz. Lepiej żebyś nie miała wątpliwości, bo możesz później żałować.