Witajcie;) chciałbym podzielić sie ze wszystkimi moją uwagą...moim spostrzeżeniem...dotyczącym .... kobiet!
Mam żonę od 3 lat, w sumie swoje życie zaplanowaliśmy w ciągu dwóch tygodni! poznaliśmy sie 1 maja 2006 roku a dwa tygodnie później wiedziałem że chce z nią już być na zawsze! w czerwcu zaplanowaliśmy dziecko i ślub. W czerwcu żona zaszła w ciąże, w marcu wzięliśmy ślub i w marcu również urodził sie nasz syn. Wszystko poszło szybciutko. Kocham ją a ona mnie.
Ale swoje wady poznawaliśmy będąc ze sobą własciwie już po ślubie, i moge powiedzieć że moja żonka to mocny ale i trudny charakterek!
Kobieta z klasą ale jednocześnie straszna złośnica!! I teraz pytanie, jak to jest?dlaczego kochamy takie kobiety? kobiety które gdyby mogły włożyłyby szpilke drugiemu!! taka właśnie jest moja żona, kiedy się pokłócimy, jest okropnie! ona wrzeszczy strasznie, nie da dojść mnie do słowa, wytłumaczyć mi moich racji itp., ta złość jej przechodzi bardzo szybko, po kłotni po paru minutach potrafi przyjść, przytulić mnie, zacząć całować... a ja wtedy jestem wściekły za to co przed paroma chwilami mówiła. Ale i tak wiem, że mimo wszystko kocham ją nad życie, nieraz sobie wmawiałem że chciałbym by była inna, żeby sie nie złościła, żeby była jak aniołek, taki cichy, spokojny .... ale jednak nie, wole taką złośnicę.... tylko zastanwia mnie jedno...czemu nie była przed ślubem taką złośnicą?? wogóle sie nie denerwowala, była wyciszona itd, a teraz to jakby niekiedy diabełek w nią wstąpił... i co wy na to? jak to z tymi kobietami jest naprawde? albo z nami facetamu? dlaczego wolimy złośnice, za co ich kochamy?? pozdrawiam
1 2010-11-12 16:28:26 Ostatnio edytowany przez mariuszzz (2010-11-12 16:29:54)
Podobne tematy
na poczatku jak kazdy przedstawila swoje najlepsze strony , pokazala swoje zalety, jaka potrafi byc dobra kochana i spokojna, po latach niekiedy dopiero wychodzi na jaw iz posiadamy pazurek...
dlatego tez moim zdaniem ryzykownym brdzo jest wiazanie sie po krotkim czsie, bo wtedy tak naprawde czlowieka jeszcze nie znamy.
a dlaczego kochacie zlosnice?
bo z dobra szara cicha myszunia jest paskudnie nudno! ![]()
hmmm.. zaciekawił mnie Twój temat mariuszzz, jednak konkretnej odpowiedzi nie jestem chyba w stanie udzielić. łatwiej byłoby mi rozpisać się na temat- za co kochamy facetów- złośników;) no, ale skoro już przeczytałam to może coś wymyslę.
wydaje mi się że to całokształt osoby, wspólnie przeżyte chwile- te gorsze i te lepsze, wspomnienia i to, że Wy już razem dzielicie obowiązki, ŻYCIE sprawia fakt, iż tak bardzo kochasz swoją żonę. zazdroszczę jej...
hehe ja nie wiem za co faceci kochają zlośnice, bo sama jestem taką złośnicą!! też potrafie wbić przysłowiową szpileczkę, oj potrfie.
A mimo tego mąż mnie kocha i non stop to powtarza, że uwielbia kiedy sie śmieje ale uwielbia tez kiedy się złoszczę!! kiedyś byłam spokojną dziewczyną, opanowaną w każdej sytuacji, ale chyba moj były partner sprawił że stałam sie zimną i okrutną złośnicą ale złośnicą która jak kocha to zrobi wszystko żeby tak było cały czas, która nie pozwoli wejść nikomu na swój teren. Być może faceci myślą, że kobiety, takie własnie złośnice dają sobie radę w życiu? bez użalania sie? hmm, sama nie wiem...
no mnie też temat zaciekawił....złośnica...hmmm może ale napewno mam ciężki charakter
jestem bardzo zasadnicza, wymagająca i pedantyczna...czyli wprost idealna dla faceta hahahahaha
bardzo jestem ciekawa za co kochacie takie "miłe panie"
poczytam ale niech piszą mężczyżni!!!!
Dlaczego kochacie złośnice ? Między innymi dlatego , że często są nieprzewidywalne do końca ... nigdy facet nie wie czego może się z jej strony spodziewać , poza tym z taką kobietą życie ma lepszy smak ... i te dobre " potulne" chwile lepiej zapadaja Wam w pamięci i je bardziej doceniacie bo macie kontrast , porównanie. Z szarą spokojną myszką jest wszystko na przekór i z reguły po jakiś czasie facetowi zaczyna się nudzić życie z taką. Wiem bo doświadczyłam to na własnej skórze. Kiedyś miałam faceta przy ktorym bylam taka myszą i po roku mi powiedział , że nie mam tego " czegoś" i nie mam własnego zdania i kiedy trzeba nie potrafię tupnąć nogą i go to męczy ...
Chyba nie muszę mówić , że od paru lat jestem w 100proc. sobą w związku ... i już żaden facet na pewno się mną nie znudzi. Mój obecny nie narzeka i lubi mój ciężki charakterek
.