jestesmy małzenstwem 2 lata w związku 4 lata,nasz syn ma prawie dwa latka...jestesmy mlodym malzenstwem. moj mąz od poczatku malzenstwa jezdził tirem ja zamoowalam sie dzieckiem..ale z biegem czasu zaczelo brakowac mi kontaktu z mezem brakowalo mi uczuc czułosci swiadomosci ze jest obok...te uczucia coraz bardziej sie nasilaly wkoncu zaczelam byc nerwowa płakałam nocami, tesknilam zadawalam sobie pytanie dlaczego mussze byc sama skoro mam meza.. ilekroc prosilam meza zeby zostawił tiry i byl z nami naskakiwał na mnie i się denerwował mimo tego ze mu tłumaczyłam i mowiłam o swoich uczuciach...brakowalo mi bliskosci i poczucia bezpieczeństwa uczucia pewnosci i stabilności..ktoregoś dnia stało sie to zradziłam go nie chodzilo mi osex poprostu o bliskosc drugiej osoby rozmowy ale niestety potoczylo sie do duzo dalej..zawinil tez alkohol. przyznalam sie na 2 dzien mezowi chcial odejsc to zrozumiale ale dal mi szanse i rzucił tiry...ale ktoregoś dnia ja pojechalam z dzieckiem na noc do mamy on został bo rano do pracy.. mieszkalismy w domu wynajmowalismy dół domu..na górze mieszkał własciciel ktory lubiał towarzystwko kobiet..tego dnia wlasciwie tej nocy kiedy pojechalam do mamy byl na gorze u siebie wlasciciel tego domu jakies kobiety i znajowy tego wlasciciela. i jak sie okazała kilka dni buzniej byl tam moj maż..był tam i dmuchał jakąs panienkę...ten znajomy mi o tym owiedział wykrzyczalam mu to w twarz-przyznał sie mineło kilka tyg dowiaduje sie ze moj mąż byl tam znow i próbował zaciągnać kolejna panienkę do łóżka nie udalo mu sie to i od niej sie tego dowdziałam przyznal sie..kolejne sytuacje..pokłucilismy sie pojechalam na noc do mamy wrocilam do domu na drugi dzien czy dwa dni puzniej wchodze rozmawia przez tel jak weszłam rozłączyl sie czułam ze cos jest nie tak kazalam mu pokazac tel.nie chcial powiedział"nie i h*j" juz wiezialam...poszedl z tel. do lazienki,wrocil wkoncu mi dal tel. smsy pokasowane połaczenia też..przychodzi sms ..to od niej..okazało sie ze to jego była...umawiał sie z nia ze przyjedzie po nia...przeprszal blagal zebym mu wybaczyla...wybaczylam kolejny raz...na drugi dzien sms na jego tel..to kolejna kobieta..znow sie tłumaczy i przeprasza przyznal sie ze poznal jakas dziewczyne przy barze i dał jej numer powiedział jej "zadzwon" kazałam mu opowiadac wszsytko byłam wsciekła ale wybaczyłam tłumaczyłam to tym ze ja pierwsza mu zrobiłam swinstwo i mi się należy..po 2miesiacach zauważyłam ze miedzy moim mezem a moja przyjaciółka dzieje sie cos dziwnego usmieszki itd siedzielismy razem i faktycznie cos bylo na rzeczy piłam wino chcialam sprawdzi co jest na rzeczy udałam ze jestem pijana i zasypiam. i wtedy wszystko sie zaczęło złapałam mojego męża za rekę na zdrdzie..wybaczylam po 1m stało sie to samo znowgo przyłapałam i znow z nią. wybaczyłam po raz kolejny...teraz twierdzi ze sie zmienil..ze juuz tego nie zobi.. a ja tylko czekam i go podejrzewam na kazdym kroku i zastanwiam sie czy to juz jest przesada czy poprostu sobie zasłuzyłam!!!niby od kilku miesiecy cisza ale ciagle to do mnie wraca czy popatrzy na jakas kobiete cokolwiek..wtedy czuje złość i żal i męczy mnie podejrzewanie go na kazdym kroku al nie potrafi e byc go pewna.
Podobne tematy
do końca zycia masz zamiar tak mu wybaczać? przecież widać ewidentnie że on nigdy sie nie zmieni, a Ty mu pozzwalasz na zdrady...
takiego chcesz zycia dla siebie i dziecka?
niechcę ale go kocham i ciągle mam nadzieje ze się zmieni jednak..dorosnie i zrozumie..nie potrafie znieść myśli nawet ze go nie bedzie..a mysl ze go spotkam z inna kobietą i w dodatku z inna i moim synkiem to mnie przeraza poprostu i chyba bym tego nie przezyła...
Sprawa jest prosta: zdradzony i zraniony przez Ciebie mąż traktuje Cię tak, jak sam został potraktowany, a nawet odpłaca Ci w dwójnasób za upokorzenie. W Waszym związku zabrakło dwustronnego porozumienia. Mówiłaś o uczuciach, on to traktował z irytacją. To jednak nie usprawedliwia Twojej zdrady, jego z resztą również, bo są inne metody rozwiązywania problemów małżeńskich niż odpłacanie pięknym za nadobne. Być może udałoby się uratować Wasze małżeństwo, ale przy wzmożonych siłach Waszej współnej woli oraz odpowiedniej pomocy psychoterapeuty. Musicie zdobyć się na szczerą rozmowę i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy warto ratować tę relację, czy naprawdę oboje tego chcecie, czy w końcu jesteście gotowi próbować zmienić w sobie to, co stało się przyczyną całej sytuacji. Małżeństwo to sztuka kompromisu i szczerej rozmowy, która wielu ludziom przychodzi opornie. Wszystkiego jednak można się nauczyć. Jeśli jednak wszelkie próby porozumienia zawiodłyby, a pomoc wykwalifikowanej osoby okazałaby się nieskuteczna, chyba będzie lepiej się rozstać... Zbyt wele jest przecież takich małżeństw, które unieszczęśliwiły partnerów na długie lata tylko dlatego, że stagnacja i pogodzenie się z niekomfortową sytuacją wydawały się lepszymi rozwiązaniami od radykalnych zmian. Takie jest moje zdanie. Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia. ![]()
najgorsze w tym wszystkim jest to ze ja chce z nim rozmawiac ale on nie potrafi nie słucha ablo jednym uchem mu wleci drugim wyleci..mowie mu wciaz ze chce byc przytulana całowana itd ale do niego to nie dociera raz mnie przytuli a puzniej jakby o tym zapomina do czasu az po kilku miesiacach sie znow nie upomne o trochę uczuc..chodze rozdrazniona bo jestem osoba uczuciowa i potrzebuje tego a wychodzac za niego wlasnie taki byl..teraz mowi ze mnie kocha ale nie umi tego okazywac..sex z nim to jest rytułam ktory mi sie sprawia przyjemnosci mowilam mu o tym..przychodzi z pracy nie przytuli mnie nie dotknie nawet bo nie ma widocznie takiej potrzeby chce sie kochac tak z miejsca specjalnie sie nie stara poprostu bierze co jego i idzie spac. ja poprostu chce czuc sie kochana..i robic to z ochotą
a z drugiej strony strasznie sie stara chce jechac tu jedzie bez problemu chce isc tu idziemy kup mi bluzke kupuje..potrafi powiedziec myszko słoneczko byc mily.dla dziecka jest cudowny wszystko przy nim robi..z tym ze dla mnie to za malo..bo ja chce uczuc prawdziwych.chce czuc ze mam w nim oparcie i czuc sie przy nim dobrze bo wiem ze mnie kocha tego niestety nie ma...
7 2010-10-30 11:13:25 Ostatnio edytowany przez smutna i bez zaufania (2010-10-30 12:52:45)
czesc dziewczyny jestem w takiej sytuacji jak ty rozdarta08:(moj maz mnie zdradził.On uważa że to był tylko głupi flirt ale chocby nawet to był flirt to ja i tak czuje sie zdradzona i upokorzona:(twierdzi z e z nia nie spal ona tez ale ja w to nie wierze chociaz szczerze mówiąc chyba chciałbym mu uwierzyc:(Probuje sie z tym uporac od dwóch i pol miesiaca ale to powraca i mysle jak to bylo miedzzy nimi.Trwalo to zaledwie 5 tygodni bo tyle mnie nie bylo w domu a ta kobieta jest nasza wspolna dobra BYLA znajoma z nad przeciwka ma 2 dzieci i meza ale uwaza ze nie jest z nim szczesliwa bo jest dla niej za dobry to pod moja nieobecnosc chciala podebrac mi meza a moj maz na to polecial:(na marginesie nigdy nie robil mi takich glupstw i nie sadze zeby to on jej to zaproponowal to ona wyznala mu ze sie wnim zakochala,mo ale i on powiedzial jej pozniej ze sie wniej zakochali ze nie bedzie mogl przerwac tego.Teraz twierdzi ze sie cieszy ze sie to wszystko wydalo!!!!!!!!Najbardziej czuje sie upokozona:(::(teraz twierdzi ze nmie kocha i ze to byla glupie szczeniackie zachowanie nie bral pod uwage konsekwencji.nie rozmawia nawet z nia bo jak twierdzi nie chce mnie denerwowac i dawac mi powodow do rozpaczy jest z nia tylko na czesc.mamy cudna coreczke ktora go bardzo kocha i wiem ze bedzie cierpiala po naszym rozstaniu bo ja chce rozwodu.on mowi ze mi go nie da bo mnie bardzo kocha i corke tez i nie wie co mu do glowy szczelilo i obieca ze juz nigdy wiecej MI TAKICH GLUPOT NIE ZROBI ale ja mu nie wierze!!!!!!!!!!!!!!!!uwazam ze jak juz raz to zrobil to i drugi raz zrobi a ja sie boje kolejnej rozraczy bo mam juz dosc.zyc mi sie nie chce a corka na to wszystko patrzy i pyta czemu jestem smutna:(najgorsze jest to ze go wciaz kochami nie wyobrazam sobie zycia bez niego ale mimo wszystko chce rozwodu.moj maz tez jest czuly mowi mile slowka i wogole ale jak mnie tuli to ja mam w glowie wtedy ta cala sytuacje nie moge z tym zyc i boje sie ze jak mu to podaruje to zrobi to kolejny raz:(:(
DZIEWCZYNY POMOCY DORADZCIE MI CO MAM DALEJ ROBIC???????????????????????????/
wiem co czujesz rozdarta08 tylko ty jestes w gorszej sytuacji bo to sie u ciebie ciagle powtarza ale ja tez nie jestem w 100%pewna czy u mnie sie tez to nie powtorzy:(wiem co to znaczy kochac mimo ze zdradzil.nie mam zaufania do meza i zastanawiam sie co ona miala czego ja nie mam zreszta to nie jest zadna chodzaca pieknosc a jednak!!!!!!!!!!!!!!jestem strasznie przygnebiona i potrzebuje wsparcia.Rodzica tego jeszcze nie powiedzialam bo nie moze mi to przejsc przez gardlo mimo tego ze to nie ja zawinilam poprostu sie wstydze...nie moge sie nikomu pozalic tylko wam.tak jak powiedzialam jestem z tym problemem sama od 2i pol miesiaca.Juz sie z tym dusze i boje sie ze wkoncu wyladuje w wariatkowie.Nie spimy razem w sypialni bo go wyzucilam do salony,a gdy dzis corcia sie obudzila spytala mnie czy kocham tatusia bo tatus jak ja wczoraj usypial to powiedzial jej ze bardzo nas kocha.zapytala jeszcze co ci mamusiu tatus zrobil czym cie skrzywdzil.To jeszcze male dziecko ma 4 latka a juz takich madrych slow uzywa a mnie jest jej tak szkoda bo wiem ze i ona cierpi.widzi ze nie rozmawiam z jej ojcem normalnie tylko sie klucimy.bardzo sie boje co bedzie dalej i boje sie o przyszlosc corki bo wiem ze bedzie przezywac jak przestaniemy razem z nim mieszkac po rozwodzie.mimo ze pragne mu to wybaczyc ale boje sie bo bedzie dalej i boje sie tego przechodzic drugi raz w razie gdyby mu znow cos do glowy strzelilo.JA CHCE MIEC NORMALNA KOCHAJACA SIE RODZINE NORMALNY DOM CZY TO AZ TAK WIELE!!!!!!!!!!!!!????????????jestem tego zdania ze jak jest sie po slubie to musi byc sie wiernym i szczerym do konca.bardzo pragne miec taki zwiazek jak moi rodzice bardzo in zazdroszcze.a mnie co sie trafilo nkawal szmaty:(:(
dziewczyny potrzebuje wsparcia:):)
po prostu nigdy w zyciu nie myslalam ze bede przesiadywac na takim portalu i ze mnie kiedys spotka taka przykrosc ze strony mojego meza a jestesmy dopiero 5 i pol roku po slubie a przed slubem bylismy w zwiazku 4 lata bylo roznie miedzy nami ale zeby takie cos MASAKRA:(:(:(
Smutna I bez zaufania powiem ci ze ja tak zylam rok I wiedzialam ze caly koszmar wroci . Ja mam troche inna sytuacje nie mamy dzieci I maz mnie nie zdradziil , twierdzi ze nie czuje tego co kiedys . Ja przez ten rok zrozumialm ze pomimo wszystkiego , ale nie teddy droga . My z mezem potrafimy rozmawiac , nie odrazu rozwod ale separa ja , I jest mi naprawde lepiej Troche mi ulzylo pomim ze tak bardzo go kocham I w glebi duszy maze ze ta rozlaka sprawi ze znowu mnie pokocha
Przepraszam za niezgrabny tekst I błędy
ale ale pisze z tel
Tak to juz bywa ja jestem 2 lata a przed slubem bylismy 5
Poboli ,poboli I przestanie ;-) staram sie myslec pozytywnie pomimo calej tej sytuacj
ale mieszkacie razem czy osobno
Narazie razem ,
musialam mu dac za pierwszym razem szanse ludzie sa tylko ludzmi ktorzy popełniaja błedy..z drugiej strony moim błędem było to ze mu dałam tą sznse bo potem powtórzyło sie to wielokrotnie:( do tej pory sie zatanawiam jak moge byc tak głupia zeby dalej z nim być..parwdopodobnie dlatego ze niechce krzywdzic mojego synusia tak strasznie kocha tatę i uwielbia sie z nami bawic przytula nas oboje na raz a mi serce pęka że mogłabym sprawic ze bedzie nieszczesliwy..niewiem co robić jestem rozdarta niewiem dlaczego wszystko mu wybaczam..
dzis pokłutni dostałam drzwiami w głowę kiedy wschodzac cos zaczełam mowic tak mnie zabolało ze momentalnie wpadłam w rozpacz on twierdzi ze to niechcący ale ja nie bo kiedy sie drzwi otwierają wiadomo ze ktos wchodzi zwyczajnie sie zdenerwował i walnął w te dzwi a puzniej nie wiedział co ma powiedziec i dostałam w bok głowy w skron dosc mocną siła bo głowa mnie boli teraz.jak zaczełam krzyczec bo nie wytrzymałam ze mogl cos takiego zrobic to nazwał mnie tempą zdzirą..ręce mi opadają:( tak mi sie chce płakać poprostu niewiem co robić:( powiedział ze mam się pakować i wypierdalać do mamusi..wiem ze mu to przejdzie za chwile ale ja to przezywam bardzo..
najpierw zdrada a potem dojdzie do rękoczynów. Byłam w takim związku, nie życzę nikomu takiego horroru tym bardziej że jest dziecko. to ono najbardziej cierpi, zastanów się czy warto aby ono patrzyło na to wszystko i pomyśl czy nie jesteś warta kogoś kogo kto będzie szanował ciebie i twoje uczucia nie mówiąc już o dziecku. ja po toksycznym związku poznałam wspaniałego faceta, szybko wzięliśmy ślub mam z nim drugie dziecko, mimo nie porozumień, które czasami występują , szanuje mnie i dzieci.Pomyśl nad swoim życiem bo nie on jeden jest na świecie zanim dojdzie do tragedii.Masz matkę na pewno tobie pomoże, nie sugeruj się tym, że on na wszystko tobie daje i wszędzie ciebie zabiera bo i tak wszystko to tobie wygarnie, zabieraj się stamtąd póki czas(mój poprzedni facet , ojciec starszej córki popełnił samobójstwo)