Witam serdecznie;)
Poznaliśmy się ponad 2 lata temu i jak to na początku związku było fantastycznie i taki błogi stan utrzymywał się prawie do samego końca.
Miesiąc przed zakończeniem naszego związku zaczęło się nagle coś psuć,
nie wiedziałem co dokładnie ale tak nagła zmiana mojej dziewczyny nie wróżyła nic dobrego dobrze ją znałem.Próbowałem się oczywiście dowiedzieć o co chodzi przecież z mojej strony było tak jak dawniej,a nawet starałem się jeszcze bardziej,no własnie starałem się sam mojej dziewczynie nie zależało.
Podejrzewałem że w naszym związku pojawił się ktoś jeszcze i miałem racje.Ostatniego dnia naszej znajomości po moich wielkich namowach i prośbach zgodziła się ze mną spotkać ale tylko u niej,więc szczęsliwy zgodziłem się.Przyjachałem do niej usiedliśmy i jak zwykle rozmowa rozmowa stała w miejscu a ja miałem już dosyć tego braku zaangażowania,byłem prawie pewny że kogoś ma i jak na życzenie dziewczyna wyszła z pokoju ponieważ ktoś zadzwonił do drzwi i w tym momencie dostała sms-a na komórkę którą zostawiła obok mnie a od jakiegoś czasu wogóle się z nią nie rozchodziła.To był impuls czułem że to on odczytałem i treść była mniej więcej taka:
''Nie udało się zarezerwować pokoju w hotelu ale wybrałem naprawdę fajny pensjonat.Słuchaj M powiedz temu frajerowi prawdę
niech spier.......a''.To był szok!!!Myślałem że mnie rozsadzi od środka ale
wykasowałem tą wiadomość i udawałem że nic nie wiem.
Po dłuższej chwili przyszła do pokoju więc zacząłem działać,najpierw spytałem o weekend że chciałbym wyjechać najlepiej w góry,oczywiście
kategorycznie odmówiła,tłumacząc się "firmowym wyjazdem integracyjnym" o którym powiedziała mi dopiero kiedy spytałem, przecież dobrze wiedziałem że jedzie się je....ć(przepraszam ale inaczej tego nazwać nie potrafie).Więc zacząłem działać,u mnie co w głowie to na języku,spytałem od kiedy mnie okłamuje
i że wiem że się z kimś spotyka,zaprzeczyła,więc powiedziałem że 5minut temu odebrałem sms-a i wiem gdzie i po co wyjeżdża na weekend.Zapadła cisza ale ja nie przestawałem mówić a później się wydzierać,juz nie wiem ile to trwało ale trzasłem drzwiami i to był koniec.
Bardzo szybko załatwiłem sprawę bez owijania,ale najgorsze jest to że nie dostałem nawet sms-a ze słowem przepraszam nic kompletnie po ponad 2latach żadnego słowa,siedziała w tym pokoju z opuszczoną głową i tak ją zapamniętałem.Trochę chaotycznie opowiedziane ale to tylko ten ostatni dzień opisałem bez szczegółów,ale wiadomo o co chodzi.
Tutaj dopiero pojawia się moje pytanie do Was kobiet:
Jestem już 6miesięcy sam bardzo szybko miłość przerodziła się w nienawiść ale ciągle zastanawiam się czy ja w czymś zawiniłem?Przecież starałem się na 200%,nasz związek to nie była rutyna zawsze się coś działo byłem kreatywny,dobry,czuły,opiekuńczy,zaangażowany,
dostawałem również dużo miłości czułem to widziałem że jest jej ze mną dobrze,nigdy nie była na mnie obrażona nie dawałem takich powodów,
więc dlaczego tak się stało?
Widziałem tego nowego faceta a raczej kochanka co jeszcze bardziej
to wszystko stało się dla mnie mniej zrozumiałe.Chodzi o jego wygląd,nie uważam się za jakiegoś super przystojniaka ale w porównaniu do niego
chyba nim jestem,nie wiem co ona w nim widzi łysy karzeł z brzuchem.
O co tutaj chodzi?W czym ja byłem gorszy?6miesięcy zadaje sobie te pytania i nie wiem,zaniżyłem sobie tylko samoocenę.Może chodzi o pieniądze?No fakt nie jeżdżę samochodem za 300tys.takiej sumy to na oczy nie widziałem ale nie narzekam na pieniądze.Wiec może duża kasa była przyczyną?
Z nikim o tym nie rozmawiałem ale może na forum choć trochę będę mógł
podyskutować i zrozumieć jej postępowanie.Dlatego pisze na kobiecym
forum,może Wy widzicie to inaczej,wyraźcie swoje zdanie na ten temat.
Pozdrawiam