Witajcie, jestem tu nowa i chciałabym sie podzielić z wami moim problemem i może znaleźć na niego rozwiązanie lub odpowiedź. Otóż jestem ze swoim chłopakiem prawie rok, niedługo będzie. Jeszcze przed związkiem z nim mówił mi że bardzo dobrze jemu się ze mną rozmawia, że jestem bardzo sympatyczna, miła i w ogóle mało spotkał takich osób z którymi tak dobrze mu się gada jak ze mną. Ja to odbierałam pozytywnie, nie widziałam w naszej rozmowie nic nadzwyczajnego, po prostu byłam sobą, ale zarazem cieszyłam się, że taka jestem, podobał mi się mój charakter. Zaczęliśmy się sobie podobać i po jakimś czasie zostaliśmy parą. Jak to początek związku, tak się we mnie zauroczył, że cieżko było mu ode mnie oderwac wzrok i nie gadać, był bardzo spontaniczny, ciekawie i fajnie się rozmawiało, na prawdę fajny facet. Długo nie czekałam, wyznał że mnie kocha i nie spotkał tak interesującej dziewczyny jak ja. Heh komplementy, jak to każdy facet na początku związku. Był czuły, delikatny, nic go nie ograniczało by mi prawić miłe słówka i mówić co do mnie czuje. Lecz z biegiem czasu jakos się to zmieniało, jest mniej czuły, mniej zabiegający, a ja mam wrażenie, że coś się się we mnie pozmieniało. Jest trochę innym typem człowieka niż ja. Ja lubię wariowac, śmiać się, bawić, żartować, natomiast on jest z deka inny. tzn jak wiadomo każdy ma w sobie tą spontaniczność, ale jego wylewność jest mniejsza niż moja. Trochę mi tego w nim brakuje, by sobie poszaleć, powygłupiać się w moim tego słowa znaczeniu, żarty rozumiemy na swoje sposoby, nie koniecznie tak samo. Stałam sie poważna, upodobniłam się troche do niego po takim czasie i zauważyłam to w sobie, gdzyż mu o tym powiedziałam, on wyznał natomiast że nie widzi różnicy, jestem taka sama aczkolwiek (byliśmy ze sobą wtedy pół roku) nie może tego stwierdzić bo długo ze sobą nie jesteśmy. Pomyślałam oki, ale ja widzę zmianę w jego zachowaniu. Gdy się witamy, nie ma tego uśmiechu na jego twarz jest tylko hej-hej i buzi. Rozmowę zawsze to ja musze rozkręcać, uśmiechać się by i jemu się zachciało, chodż jak ma dobre samopoczucie to on zaczyna ale bardzo rzadko się to zdarza, bo jak twierdzi jest zmęczony pracą, śpiący i nie zawsze ma humor. Zaczęło się to pół roku temu i trwa do tej pory. Wcześniej zabiegał, gadał, jakoś się starał, a teraz raz mu się chce, a raz nie- przynajmniej w moim odczuciu. Dużo z nim przebywałam, zdarzało się że co dwa dni, nieraz codziennie. Podobno z biegiem czasu ludzie się do siebie upodabniają- ja to szybko myślę od niego przejęłam. Nie chciałam tez by się wkradła do naszego związku rutyna, on też nie (mówił mi o tym, jego poprzedni związek tak wyglądał i nie chce tego powtarzać, On do niej, herbatka, ciasteczka, rozmowa, spacer buzi buzi i do domu i tak prawie co spotkanie) jednakże ja odczuwam rutynę w jego słownictwie, zawsze gada to samo, te same teksty na dzień dobry w smsach, ja próbuję zawsze napisać coś oryginalnego, wyróżnić się, ale zaczyna mnie to lekko irytowac i denerwować że ja się staram a on i tak to samo. Pomyślałam że może się mna znudził czy co? Zaczęłam improwizowac na naszych spotkaniach, jak rozmowa się nie klei ( takie jest bynajmniej moje odczucie) bo ja to zazwyczaj jestem zakręcona jak świński ogonek, a on grzeczny, czasami nieśmiały. Z wiekiem czasu jest po prostu coraz cichrzy, może tak po prostu wyglądają dłuższe związki? bo pierwszy raz jestem w takim. Ciesze się że z nim jestem, kocham go, ale czasami się zastanawiam czy my do siebie pasujemy pod względami charakteru. Mam przyjaciółkę która wróży z kart, są to na prawdę doskonałe wróżby które zapowiadały nam udany związek, sprawdzałam jakiego typu jest człowiekiem w testach psychologicznych a jakiego ja i pod tym względem również pasujemy do siebie, w ogóle gdzie nie spojrzę tam do siebie pasujemy(lubię testy psychologiczne i ogólnie psychologię dlatego też taki ruch wykonałam). W smsach na początku związku był zabawny, chciało mu się ze mną pisać, codziennie pisaliśmy multum smsów, nie rozstawaliśmy się z telefonem, w tym samym czasie myśleliśmy o tym samym, było cudownie, myślałam że jest taki jak ja, lecz jak mówiłam, z czasem wszystko się zaczęło zmieniać. Chyba nie bawią go już moje żarty :< nie śmieje się jak poprzednio, nie odpisuje żartem na żart tylko poważniej jakby go to nie śmieszyło. Może to dlatego, że się zmieniłam pod jego wpływem i zachowaniem chcąc wzbudzić jego zainteresowanie rozmową i może to moje żarty nie sa śmieszne. Czułości też ostatnio nie okazuje, rzadko pisze że kocha, mówić tez mało mówi że kocha. Nie wydaje mi się bym miała duże wymagania, też mu często mówię że go kocham, cały czas mu słodzę, czułe słowka, a to skarbie, a to kochanie. A on nic, nawet emotki, że się cieszy, chodź ostatnio napisał że tęskni, bo nie widzieliśmy się kilka dni to drugi raz kiedy tak do mnie napisał.(zaproponowałam spotkanie ostatnio w czwartek, ale powiedział, że możemy się spotkac na godzinkę tylko, bo on ma mało czasu, chce zdążyć na autobus i że nie może się ze mną spotykać codziennie bo jest zmęczony, a przy tym chciałby mieć czas na swoje osobiste sprawy i przyjemności. Pomyślałam dobrze nie to nie, niech zatęskni, ja się nie będę wychylać ze spotkaniem, niech on zaproponuje). Trudne jest to dla mnie, czasem nie do wytrzymania. Ciężko jest mi z tym i czasami aż mi nerwy puszczają, nie wytrzymuje i zwyczajnie beczę.... Sama nie wiem czy ze mną jest coś nie tak czy z nim? a może wszystko w porządku tylko ja widzę w tym jakiś problem? A i jak się pokłócimy, to zawsze jest to moja wina, bo on znajdzie odpowiedni argument by się wybronić, to ja jestem najgorsza i ta zła...
1 2010-10-27 02:53:51 Ostatnio edytowany przez Majalen (2010-10-27 03:33:15)
też byłam kiedyś z facetem pod wpływem którego się bardzo zmieniłam spoważniałam itp. taki był trochę nadęty co to nie on, walił fochy nie wiadomo o co itp. jak się rozstaliśmy to po jakimś czasie stałam się taka jak wcześniej z poczuciem humoru zwariowana
wszyscy znajomo mi powiedzieli wtedy że czekali kiedy "wrócę" bi Mieli dość takiej mnie ![]()
z tymi faceta tak jest niestety.. mój obecny partner (mąż) na początku znajomości to był taki kochany że szok no naprawdę aż można powiedzieć za słodki
a teraz już mu to minęło nie narzekam bo dalej jest kochany ale w porównaniu tego co wcześniej to niebo a ziemia.
a odnośnie tego że Ty jesteś ta zła itp. to chyba większość facetów tak kombinuję żeby wyszło na ich korzyść jacy to oni są nieszczęśliwi a my te złe i wredne
nie zwalajcie wszytsko na facetow, mysle ze to zwiazek z czasem sie zmienia, dojzewa poprostu w taki spokoj i stabilnosc i trudno wprowadzic ta sama swierzosc z przed roku, ja jestem w zwiazku 4lata(w tym 2 po slubie) i oczywiscie ze jest inaczej niz z przed lat ale taka to kolej rzeczy.
jedno zauwazylam, warto czasem odpuscic, zateskni to bedzie sie staral napewno, wes to ty znajdz sobie zajecie poza nim, zeby se przypomnial to co kiedys bylo. chyba kazdy facet uwaza ze po jakims czasie nie musi sie starac tak jak wczesniej, ale i my kobiety chyba tak mamy. moze naprawde na chwile odpusc i ty sie uspokoj i on.
a poza tym, moze napisz mu list o tym co czujesz...ze tesknisz za nim z przed roku, a moze podaj mu namiary na ta strone??
niekarz mu sie domyslac, bo nie zdziw sie jak on nic nie widzi, faceci sa nie widomi w tych sprawach:)
powodzenia
Tak to już bywa, że na początku związku jest super, a potem kiedy czar pryśnie zaczyna się przyzwyczajenie. Zgadzam się z Syla135, ze czasem warto zatęsknić, nie spotykać się tak często poczekać aż on zaproponuje spotkanie. Jestem w prawie 4letnim związku i też tak było, że na początku wszystko pięknie, fajnie a potem to ja musiałam starać się o spotkania bo On przyzywczaił się do tego, że to ja zawsze proponowałam spotkania czy jakieś wypady.Po prostu daj mu szansę się wykazać. Zycze cierpliwości:)
5 2010-10-27 16:51:13 Ostatnio edytowany przez Majalen (2010-10-27 16:51:47)
Dziękuję wam za odpowiedź
Syla135 i Jutka361 oczywiście że tak robiłam. I to nie raz, stęsknić się stęsknił, ale nie okazywał tego w smsach. Bo ja już tak mam że pisze bardzo czule, do byle kogo, emotki, minki, całusy, stwarzam jakby miłe wrażenie czytania, natomiast on... Pisze co myśli ale tak oschle, nieczule, bez takiej głebi. Rozmawialiśmy o tym już nie raz ale on twierdzi że już taki jest i nie lubi się rozpisywac, a z emotkami to różnie, przeważnie zapomina, albo są mu po prostu zbędne. W moim odczuciu takiej osobie jest smutno, nie ma humoru itp. Zdarza się równiez tak, że jak ja się nie odezwę to i on milczy. Cięzki orzech niestety. Mówił mi, na poczatku że jest bardzo wrażliwy, że czasami z jego była wypadało tak że to ona go raniła, ale wynikało to jedynie z jego wrażliwości. Więc jak się uprę - a nich on napisze, to zazwyczaj pisze, ale jakby z takim fochem, niezadowoleniem i smutkiem jednocześnie, a nie jakbym chciała językiem ubranym w miłe słowa, tęskniącego na którego smsa widok podniósł by mi się humor.
Sunset
tak, tak, własnie o to mi chodziło, taka sama sytuacja
Spoważniałam i to bardzo, nie czuję takiego humoru i zarazem nie mam weny na żarty. Powiem ci że ja to bardzo odczułam i jest mi z tym nie do taktu. Nie lubię byc sztywna
Z poczatku i on był zabawny ale z czasem niestety ustapił i jest mi z tym jakoś dziko, ponuro. Nie rozmawiam z nim tak jak z kumpelami, z kolegami ![]()