Witam.Nie wiem jak mam sobie poradzić z tym problem dlatego postanowiłam napisać. Moi rodzice są 26 lat po ślubie. Jakiś czas temu dowiedziałam się, że ojciec zdradza mamę, ale nie powiedziałam jej tego ponieważ boję się jej reakcji. Duszę już to w sobie od ponad roku.Jest mi bardzo ciężko.Ale nie o tym tutaj chciałam pisać.Mój ojciec bardzo się zmienił odkąd przeszedł na emeryturę. Zaczął pić.Jego relacje z rodziną bardzo się pogorszyły. Nie można na niego w ogóle liczyć, wszyscy mamy go dość.Wczoraj mama powiedziała, że musi napisać pozew o rozwód, ale jak dzisiaj z nia o tym rozmawiałam to miałam wrażenie, że zmieniła zdanie. Może to zabrzmi okropnie ale wolałabym żeby się rozwiedli.Mam już dość udawania bycia wspaniała rodziną! Nie chce na siłe przekonywać mamę zeby się rozeszli, ale też nie chcę, żebyśmy wszyscy się męczyli. Juz nie wiem co mam robić.Myślę, że mama boi się o to jak będzie wyglądało nasze życie po tej sytuacji czy damy sobię radę.Proszę pomożcie mi jak mam przekonać ją aby wybrała odpowiednią decyzję!
Podobne tematy
Mama jest dorosłą kobietą i jest w stanie samodzielnie podjąć decyzję. Jedyne co Ty możesz zrobić, to wspierać ją niezależnie od tego jaką decyzję podejmie. To jest jej życie, ona jest żoną, nie Ty. Na pewno też podejrzewa, o ile nie wie, że Twój ojciec ją zdradza. Kobiety takie rzeczy wyczuwają wręcz instynktownie, wierz mi.
Chcesz rozwodu rodziców, dlatego, że masz dość tej sytuacji czy dlatego, by rodzice byli szczęśliwi osobno? Zresztą 26 lat to szmat czasu, rozwód nie jest łatwy ani przyjemny, to mówiąc oględnie masakra, co prawda rozwiązuje więzy i daje uczucie niewyobrażalnej ulgi, ale tak czy inaczej zawsze jest okupiony cierpieniem. Wiem, bo sama przez to przeszłam i byłam z eksiem "tylko" dwa lata a nie 26. Twoja mama też na pewno wie, czym jest rozwód i podejrzewam, że za łatwo się na niego nie zdecyduje.
Zdaję sobie z tego sprawę, że to nie jest łatwa decyzja i że mama musi wiedzieć czego chce, ale widzę jak się męczy i chciałabym jej pomóc. Rozmawiałam z nią na ten temat i powiedziałam, że niezależnie od tego jaką decyzję podejmie ja będę ja wspierała i starała się zrozumieć, choć mi też nie jest łatwo, ale od tego się mamy, aby być w trudnych sytuacjach RAZEM. A mojego ojca nienawidzę za to co zrobił. On wie, że ja wiem i NIC z tym nie zrobił. Nie wiem co bym zrobiła, gdybym te "babsko" spotkała na swej drodze. Zdaję sobie z tego sprawę, że nie mogę jej tak obwiniać bo to wina mego ojca.Ale nie nawidzę ich za to co zrobili. Za to, że muszę przez to przechodzić..
ja bym powiedziala, mysle ze moze to daloby sily do dzialania twojej matce. boi sie mama zmian, ze bedzie ciezko, a moze i mysli co z nim bedzie jak odjdzie. uwazam ze powinnas zajac wyrazne stanowisko, powiedziec co wiesz i ze nie chcesz zeby dluzej mama cierpiala. mysle ze bardzo wazne bedzie dla niej twoje wsparcie. ja jestem po rowzodzie, bylam sama a corka miala pare miesiecy, ale robilam to dla niej zeby miala spokojne zycie i gdyby mi powiedziala dobrze robisz i zrob to jak najszyciej to zlozylabym pozew jeszcze tego samego dnia.
trzymaj sie i kazdego dnia moj mamie ze ja kochasz i za rowno dla ciebie jak i dla niej bedzie lepiej bez niego, ona takze zasluguje na szczescie i spokoj-choc moze juz zapominiala o tym.
Mijają kolejne dni, a moja mama nic...Wielokrotnie z nią o tym rozmawiałam. Powiedziała, że nie teraz, że ma tyle spraw do zrobienia. Boi się, że nie da rady.Nie powiedziałam jej w dalszym ciągu, że ojciec ją zdradza bo ustaliliśmy z siostrą, że dowie się dopiero po ślubie siostry(czyli dopiero gdzies za 8 miesięcy)bo mama sama by nie dała rady jeżeli chodzi o koszty ślubu siostry. W dodatku remontuje mi kawalerkę, którą należy do mojej mamy.Podczas rozwodu mogłoby dojść do sytuacji, że mama skoro ma gdzie mieszkać to by poszła na kawalerke, a ojcu zostałoby 4pokojowe mieszkanie.A razem z siostrą nie chcemy takiej sytuacji. Dlatego mama musi przepisać mieszkanie na mnie, żeby nie została z niczym.Boję się tego, że po rozwodzie musielibyśmy w dalszym ciągu mieszkać z ojcem, a ja bym tego nie zniosła..
Ło Jezuu, jakie kombinacje... Obstawiam jednak, że Twoja mama wie i albo mają z ojcem układ albo z jakichś tam względów nie chce rozwodu. Kobiety nie są głupie i czują, że facet zdradza, tylko czasami nie chcą tego przyznać.
Poza tym podczas rozwodu następuje też podział majątku i jeśli rodzice mają wspólnotę majątkową, to mieszkaniem czteropokojowym muszą się podzielić. I wszystkim innym, co jest wspólne.
No trochę to skomblikowanie, ale przez złość chcę, żeby został z niczym.A jeżeli ja z siostrą jesteśmy pełnoletnie,a mieszkanie jest mojego ojca to mama po rozwodzie mieszkałaby dalej z nim??Nie wyobrażam sobie takiego ich życia..
Piszesz, że mieszkanie należy do Twojego ojca. To oznacza, że jest częścią jego majątku odrębnego? Miał je przed ślubem? Dostał w spadku, ma z darowizny? Jeśli tak - Twoja mama nie ma praw do mieszkania. Jedynym wyjściem jest rozwód z orzekaniem o winie ojca, zasądzenie alimentów dla mamy, które miałyby jej zrekompensować utratę pozycji materialnej. Do mieszkania mama nie będzie miała praw, czasem udaje się dowieść, że ma, ponieważ partycypowała w kosztach jego remontu, utrzymania, etc. Rozwód z orzekaniem o winie nie jest łatwy. Pamiętaj też, że jeśli powiesz mamie, a ona - wiedząc, że ojciec ją zdradza - nadal będzie prowadzić gospodarstwo, dbać o męża, sypiać z nim (przepraszam, że tak się zagłębiam, lecz to ważne), to dla sądu będzie dowodem, ze zdrada NIE JEST POWODEM ROZPADU małżeństwa. Mówiąc prosto - takie zachowanie prowadzi do "anulowania" zdrady. Współczuję Wam dziewczyny. A mama rzeczywiście niech przepisuje kawalerkę, aby sąd nie powiedział, że przeciez po rozwodzie ma gdzie mieszkać. Może być i tak, że mama wie. Boi się tego co będzie po rozwodzie i woli tkwić w tym, co zna i ma. I tę decyzję też należy uszanować. I dla mamy - to właśnie może być "wybranie odpowiedniej decyzji"...
Rodzice razem starali się o to mieszkanie w którym teraz mieszkamy. Jest ono zapisane na ojca. Nie dostał go w spadku itd.A ja jakby doszło do rozwodu nie chciałabym dzielić tego mieszkania z nim..Tu na forum doradzo mi, aby postawić ojca "pod ścianą" niech sam powie mamie, a nie na mnie ten ciężar zrzuca.Chyba tak zrobie.Ale tak się tego boję, jak zareaguje moja mama, a jest bardzo impulsywna.A mam takie pytanie:Czy są jakieś szanse, że po rozwodzie ojciec będzie się musiał z tego mieszkania wyprowadzić?Czy może być też tak, że będziemy dalej mieszkać razem?
Nie ma takiej szansy.To mieszkanie jest na ojca zapisane ale ono jest tez mamy.to jest wspólnota majatkowa,chyba ze ojciec kupił je przed ślubem,to należy tylko do niego.
Rodzce sa dorosli i sami muszą sie jakos uporać z problemem. Nie namawiaj mamy na rozwód.
Uff.. to dobrze..Ja bym go chyba na zbity pysk wyrzuciła,jakby po rozwodzie musiał z nami mieszkać.Mam go dość, to jaki jest milusi do mamy,aż się nie dobrze robi.Nic ino wykastrować go!!
Rodzice razem starali się o to mieszkanie w którym teraz mieszkamy. Jest ono zapisane na ojca. Nie dostał go w spadku itd.A ja jakby doszło do rozwodu nie chciałabym dzielić tego mieszkania z nim..Tu na forum doradzo mi, aby postawić ojca "pod ścianą" niech sam powie mamie, a nie na mnie ten ciężar zrzuca.Chyba tak zrobie.Ale tak się tego boję, jak zareaguje moja mama, a jest bardzo impulsywna.A mam takie pytanie:Czy są jakieś szanse, że po rozwodzie ojciec będzie się musiał z tego mieszkania wyprowadzić?Czy może być też tak, że będziemy dalej mieszkać razem?
Sąd pewnie podzieli to mieszkanie i wyjdzie na to, że trzeba je będzie sprzedać, a rodzice podzielą się kasą po połowie.
Moi rodzice są po rozwodzie 10 lat! mam ojca powiedzmy alkoholika a nadal mieszkamy razem..ojciec w innym pokoju oczywiście śpi sam...Szczerze mówiąc ja na Twoim miejscu namówiłabym twoją mamę do rozwodu..wiem,że to nie jest miłe...pewnie będziecie się zastanawiali co powiedzą inni?Ale to ich życie i nie oni sami decydują jak ma wyglądać..Skoro mówisz,że się im nie układa,że twoja mama nie jest szczęśliwa więc poco się tak męczy..?
czesc... ja ma troche inny problem, ale tez zwiazany z tym tematem. Moi rodzice od 21 lat sa malzenstwem, bylismy taka wzorowa piecioosobowa rodzina. tata zawsze byl pozadnym czlowiekiem z zasadami, przynajmniej tak nam sie wydawalo. Pewnego wieczoru usiedlismy do kolacji (nie bylo tylko mojej najstarszej siostry gdyz studiujue w innym miescie) i rodzice oznajmili nagle ze tata powienien sie wyprowadzic bo od ok trzech lat ma romans. mama wiedzial o tym prawie od poczatku...pozwala na to ze wzglesdu na nas, na dzieci.ale podobno przez te 3 lata starali sie to naprawic, ale jak to tata ujal "on caly czas mysli o kims innym". jestem najmlodsza corka i chyba najbardziej to przezylam... nienawidzilam go ale nie umialam mu tgeo powiedziec... wiedzialam ze nas kocha...znim sie wyprowadzil mieszkal z nami jeszcze kilka tygodni...wtedy udawalam ze wszystko jest OK. bylo mi go szkoda....kiedy przyjechala najstarsza siostra i sie dowiedziala o tym, wykrzyczala mu w twarz co o tym sadzi, podziwialam ja ze zrobila cos co ja chcialam, ale nie potrafilam. kiedy tat sie wyprowadzil, pasowalo mi to. nie musialam sluchac jak ciagle kloci sie z mama, nei zastanawialam sie czemu znowu tak pozno wraca z pracy. w wigilie spotkalismy sie wszyscy razem, byl to czas wybaczen i amma faktycznie mu wybaczyla pozwolila mu wrocic do domu, ale ja dopiero wtedy zaczal mnei naprawde denerwowac. wkurza mnei wszystko co mowil, pouczal mnie, poprawial. chcialam mu powiedziec ze nie powinien bo jak sie okazuje nie zasluguje na miano ojca. rodzice znowu sa razem, nie tylko razem meiszkaja ale zachowuja sie juz jka normalne malzenstwo. a ja mam ciagle pelno podejrzen, bo skoro przez 3 lata nie potrafil o niej zapomniec to przez neicaly miesiac mieszkania osobno by mu sie udalo?! nie wiem co mam robic gdyz od tej wigili minelo juz prawie 2 miesiace a ja nadal nie potrafie mu wybaczyc, unikam go i staram sie z nim nie rozmawiac... co mam robic?
A tak patrząc z drugiej strony - Wy panienki za niedługo wyfruniecie z gniazda a Wasze mamy mają zostać same. Może nie chcą? Może wierzą w to co ślubowały - że na dobre i na złe - a nie tylko na dobre. Myślę, że mają prawo same decydować o swoim życiu i tak jak wy nie chciałybyście aby one urządzały wasze życie - wy im też nie urządzajcie.
Są dorosłe i wiedzą jak chcą żyć ![]()