netkobietyWszystkie działy
Miłość, związki, partnerstwo

Uzależniona od....porządków????

29 odpowiedzi8 704 wyświetleniazałożony przez inga1982, 22.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Uzależniona od....porządków????

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 30 ]

1

Temat: Uzależniona od....porządków????

witam;) zastanawiam sie czy można być uzależnionym od sprzatania????
Nie wiem już sama.... widzę ze jest tu duzo kobiet, może powiecie jak wy sobie z tym radzicie....
Chodzi o to, że wsród znajomych, rodziny uchodzę za osobę przesadnie perfekcyjną, w każdym tego słowa znaczeniu!!
Potrafię co drugi dzień myć okna, w domu kurze i podłogi wycieram czasami do 10 razy dziennie. Znajomi sie śmieją że kiedyś "zrobie dziure w podłodze od tego polerowania". A nie daj Boże jakby ktoś wszedł do mieszkania w butach!! obuwie ściagane ma być przed drzwiami - dopiero później można je położyć do środka do szafki, o ile nie są ubłocone itp.
napiszcie prosze, czy to źle ze uwielbiam mieć idealnie czysto?? wszystko poukładane, posegregowane, co moje, co męża, co dziecka itd.Dlaczego moje koleżanki twierdzą, że przesadzam z tym?? tak bylam nauczona w domu, zawsze mama kladła nacisk na porządku, wtedy sie buntowałam i nie chcialam tego robić, ale kiedy tylko zamieszkałam z mężem po ślubie "we własnych 4 kątach", porządek stał sie numerem jeden!! nie umiem pójść spać, widziąc że stoi np. kubek po kawie nie umyty, lub coś innego. A kiedy mamy mieć gości, to dopiero sie dzieje rewolucja!chodzę jak opętana i ma być wszystko na błysk!! czy to rzeczywiście przesadnie wygląda jak się widzi to z boku?

2

Odp: Uzależniona od....porządków????

Wiem bo swojej mamie, że to potrafi być męczące dla otoczenia... Ona też dba naprawdę przesadnie o porządek, i co tydzień urządzała mnie i mojemu bratu prawdziwy koszmar. Najbardziej jednak cierpiał pies, który miał białą sierść i wszędzie się ta sierść odznaczała, a matka potrafiła gadać przez telefon i wyskubywać tą sierść z dywanu. Wyglądało to komicznie, ale mimo wszystko- nawet w sprzątaniu powinien być umiar!

3

Odp: Uzależniona od....porządków????

Dla mnie trochę dziwne. Wygląda na to jakbyś próbowała na siłę zapełnić czymś czas. Nie masz innych zajęć, które mogą Cię cieszyć?
Poza tym... w którymś momencie nie można posprzątać czegoś bardziej. Po prostu się nie da. Kurz nie gromadzi się z godziny na godzinę.
Ciekawa jestem co zrobiłabyś gdyby gość faktycznie nie chciał zdjąć butów... W końcu choć przyjęło się buty zdejmować, szczególnie kiedy na dworze plucha, to savoir-vivre mówi, iż w dobrym tonie jest nienakazywanie zdejmowania butów. To zależy tlyko od chęci gościa... (podobnie jak nie życzy się "smacznego", ani nie mówi "na zdrowie" po kichnięciu).

4

Odp: Uzależniona od....porządków????

Czyżbyś miała nerwicę natręctw - sprzątanie.

Poczytaj sobie w necie o tym.

http://www.psychika.eu/rzucam-meza-bo-s … -natrectw/

5

Odp: Uzależniona od....porządków????

Zdecydowanie masz nerwicę natręctw.

Podłogi i kurzu z półek nie ma potrzeby wycierać 10 razy dziennie, bo tak szybko się nie brudzą. Jeśli ciągle masz przymus robienia tego mimo wszystko - zasięgnij porady specjalisty (psychologa).

6

Odp: Uzależniona od....porządków????

Ja też jestem zdania, że częstotliwość wykonywania tych czynności, o których piszesz wskazuje na pewien problem. Szczególnie niepokojące jest to, że musisz nieźle rozstawiać domowników po kątach wymagając przestrzegania tak restrykcyjnych reguł dot. czystości i że nie potrafisz nawet spokojnie zasnąć z myślą o... 1 nieumytym kubku? smile

Możesz sobie pomóc. Nie zwlekałabym z tym, bo czas, jaki teraz spędzasz na sprzątaniu zapewne obiektywnie czystego mieszkania jest bardzo cenny i mogłabyś go poświęcić na coś przyjemniejszego czy lepszego dla dobra Waszej rodziny. Rozejrzyj się za psychoterapeutą...

7

Odp: Uzależniona od....porządków????

Moim zdaniem potrzebujesz porady specjalisty. To ze masz posegregowane w szafach,meza ciuchy,twoje,dziecka]to ok,chyba kazdy tak ma,że buty trzeba zdejmować....hmm domownicy obowiazkowo,walczę z tym strasznie,goście nie. Albo zdejmą sami [raczej zdejmują],ale jezeli ktos nie zdejmie nie upominam. Mycie okien co dwa dni,nooo też nie tragiczne bo niektórzy tak myją chociaż dal mnie to "zboczenie" haha,ja myje dwa razy do roku i czasem przecieram. No ale to zmywanie podłóg 10 razy dziennie,scieranie kurzu co pare min,to juz jest choroba i trzeba by to leczyć:(

8

Odp: Uzależniona od....porządków????

Ja na szczęście znam fajniejsze formy spędzania wolnego czasu, którego nawiasem mówiąc nie mam zbyt wiele. Wolę poczytać, basen, siłownia, przyjaciele.
Znam natomiast osoby dotknięte tym samym problemem co TY, które owego problemu sami nie dostrzegają. Ogólnie są oceniani jako uciążliwi, domownicy wiecznie na cenzurowanym, goście też spięci...to trzeba leczyć.

9

Odp: Uzależniona od....porządków????
inga1982 napisał/a:

witam;) zastanawiam sie czy można być uzależnionym od sprzatania????
Nie wiem już sama.... widzę ze jest tu duzo kobiet, może powiecie jak wy sobie z tym radzicie....
Chodzi o to, że wsród znajomych, rodziny uchodzę za osobę przesadnie perfekcyjną, w każdym tego słowa znaczeniu!!
Potrafię co drugi dzień myć okna, w domu kurze i podłogi wycieram czasami do 10 razy dziennie. Znajomi sie śmieją że kiedyś "zrobie dziure w podłodze od tego polerowania". A nie daj Boże jakby ktoś wszedł do mieszkania w butach!! obuwie ściagane ma być przed drzwiami - dopiero później można je położyć do środka do szafki, o ile nie są ubłocone itp.
napiszcie prosze, czy to źle ze uwielbiam mieć idealnie czysto?? wszystko poukładane, posegregowane, co moje, co męża, co dziecka itd.Dlaczego moje koleżanki twierdzą, że przesadzam z tym?? tak bylam nauczona w domu, zawsze mama kladła nacisk na porządku, wtedy sie buntowałam i nie chcialam tego robić, ale kiedy tylko zamieszkałam z mężem po ślubie "we własnych 4 kątach", porządek stał sie numerem jeden!! nie umiem pójść spać, widziąc że stoi np. kubek po kawie nie umyty, lub coś innego. A kiedy mamy mieć gości, to dopiero sie dzieje rewolucja!chodzę jak opętana i ma być wszystko na błysk!! czy to rzeczywiście przesadnie wygląda jak się widzi to z boku?

Ja jestem za tym byś tak robiła. I sam też to robię. I fakt że nieraz nie mam siły. ale to jednak daje poczucie spokoju jak wszystko jest posprzątane. Ale zapewne 97 % kobiet mat to gdzieś. Sprzątnąć z zewnątrz tak po łebkach. I jest według nich ok. A jak nawet tego nie zrobią to znajdą sobie tysiące powodów na usprawiedliwienie dlaczego tego nie zrobił. Tak trzymaj.

10 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2010-10-23 10:17:17)

Odp: Uzależniona od....porządków????

Jest jeszcze coś pomiędzy "sprzątaniem po łebkach", a paranoicznym polerowaniem wszystkiego godzinami tak, że można jeść z podłogi i z klozetu.

11

Odp: Uzależniona od....porządków????

Drogi Czerepachu, zapewniam Cię, że te 97% kobiet, które mają "gdzieś" wylizywanie podłóg nie żyją w brudzie i smrodzie.

Ingo, a czy Ty między tymi oknami, podłogami, segregacjami i Bóg wie czym jeszcze znajdujesz czas dla siebie, dla męża, dla dziecka?

12

Odp: Uzależniona od....porządków????

hehe widze że zdania są podzielone... ja powiem może na swoim przykladzie, mieszkam zagranicą, w kraju gdzie słowo porządek nie jest jakoś super znane. Kraj ogólnie mówiąc piękny ale w jakimś stopniu brudny. Tak to ja odczuwam.
Tutaj każdy do każdego wchodzi w "butach", nie patrząc na to czy są one czyste czy brudne!! tak są nauczeni. Dla mnie na początku było to szokiem, kiedy przyszła do mnie sąsiadka i wpakowała mi sie buciorach na jaśniutki dywan w salonie !!!!
Teraz po paru latach już wiedzą najbliżsi znajomi, że jestem Polką która uwielbia czysty dom i już na schodach ściagają buty!!
Ja rozumiem, że nie wypada gościom mówić "sćiągnijcie obuwie", ale jeżeli widze że sami tego nie robią, to niestety ale mówie - lecz zaraz po tym podaje im takie "domowe kapcie", które mam przygotowane dla gości i odrazu atmosfera robi się już inna.
Może nie jestem aż taką pedantką jak inga1982, ale też uwielbiam czystość. Kurze wycieram codziennie, ale żeby 10 razy na 1 dzien?-to mi sie nie zdarzyło jeszcze, podłogi myję rano i wieczorem.
A jesli chodzi o okna, to rozśmieszyła mnie KOBIETKA48, która napisała, "(...)dla mnie to "zboczenie" haha,ja myje dwa razy do roku i czasem przecieram." -  dla mnie "zboczeniem" jest mycie okien dwa razy do roku!!!nie myje okien co dwa dni, ale w okresie letnim od kwietnia do grudnia myje okna co sobote. A w okresie zimowym od stycznia do marca raz na miesiąc, w moim kraju "zima" trwa 3 m-ce i wtym czasie pada deszcz i jest do 20stopni nie mam tu sniegu ani mrozu. Ale myjąc dwa razy do roku?? nie wytrzymalabym!! chyba nic przez te okna bym nie zobaczyła! hehe
Każdy sprząta po swojemu, ale ja mam czas i na porządku i na zabawe a teraz dojdzie mi jeszcze praca, i nie wyobrazam sobie miec brudno w domu. Takze po części zgadzam sie z Ingą1982, i jedyna rada, to nie wycieraj kurzów po 10 razy dziennie, bo to bez sesnu, a okna wystarczy jak umyjesz raz na tydzien. Pozdrawiam

13 Ostatnio edytowany przez Kobietka48 (2010-10-24 12:31:31)

Odp: Uzależniona od....porządków????

Podwójnie poszło:)

14

Odp: Uzależniona od....porządków????
voxi napisał/a:

A jesli chodzi o okna, to rozśmieszyła mnie KOBIETKA48, która napisała, "(...)dla mnie to "zboczenie" haha,ja myje dwa razy do roku i czasem przecieram." -  dla mnie "zboczeniem" jest mycie okien dwa razy do roku!!!nie myje okien co dwa dni, ale w okresie letnim od kwietnia do grudnia myje okna co sobote. A w okresie zimowym od stycznia do marca raz na miesiąc, w moim kraju "zima" trwa 3 m-ce i wtym czasie pada deszcz i jest do 20stopni nie mam tu sniegu ani mrozu. Ale myjąc dwa razy do roku?? nie wytrzymalabym!! chyba nic przez te okna bym nie zobaczyła! hehe

Nie musisz sie obawiać,widze wszytko BO JE PRZECIERAM.
Myje dwa razy do roku czyli;miednica,woda,płyn do naczyń,płyn do mycia szyb,gąbka i szoruje ramy,szyby,parapety wodą z ludwikiem,potem na sucho,a potem płynem do szyb i polerka.
Przecieram tylko płynem do szyb PARE RAZY DO ROKU,wiec bez obaw,wiedze słoneczko i ptaszki:):)

Nie wyobrażam sobie natomiast proponowania gosciom zdejmowania butów i dawania im smiesznych pantofli. Sam też nie chciała bym byc tak przyjmowana. Jezeli ide do kolezanki na kawe,w dzinsach i podkoszulku to moge i na bosaka siedziec,ale jezeli sa to imieniny,albo inne ale okazjonalne spotkanie TO NIEGRZECZNIE jest dawać wystrojonym paniom,panom filcowe kapcie. sad:(

15

Odp: Uzależniona od....porządków????

Szkoda, że dyskusja toczy się bez udziału samej zainteresowanej sad
Voxi - nie wiem co jest śmiesznego w porządnym myciu okien dwa razy w roku i przecieraniu szyb w zależności od potrzeby? Większość znanych mi PRACUJĄCYCH ZAWODOWO kobiet tak robi i zapewniam Cię, że przez ich okna świat wygląda tak samo pięknie. Każdy sprząta po swojemu, co nie znaczy, że ten który czyni to rzadziej żyje w brudzie. Poza tym radzę odnieść się do porad lekarzy i alergologów. Tam gdzie czystość i higiena są bezwzględnie wymagane (łazienka, ubikacja, mycie rąk) zachowujmy je i jeśli mamy w domu alergika unikajmy "ich" alergenów. Natomiast sterylna wręcz czystość pomieszczeń w konfrontacji ze światem zewnętrznym bardziej szkodzi niż pomaga.
Odnośnie zdejmowania butów - w porze letniej nikt u mnie obuwia nie zdejmuje "bo musi", co najwyżej jeśli chce, żeby mu stopy odpoczęły. W sezonie jesień - zima mam przy wejściu naszykowane wilgotne ściereczki tak żeby każdy mógł sobie buty doprowadzić do porządku.
Gratuluję świetnego zorganizowania, umiejętności pogodzenia pracy zawodowej z domową, możliwościami zabawy i własnego rozwoju z życiem rodzinnym, w którym mamy również czas na rozmowę z mężem i dziećmi, na wspólne wieczory, na pomoc przy odrabianiu lekcji, na czytanie książek własnych i dzieciom, na satysfakcjonujący seks po tak pracowicie spędzonym dniu, na olśniewający wygląd, promienny uśmiech itd
Kobietko48 - ja też sobie nie wyobrażam sytuacji kiedy idę na przyjęcie lub proszę do siebie i...czar pryska, bo na stopach zamiast pantofli filce. O zdrowotnej stronie aspektu nawet nie wspominam, bo na samą myśl o tym kto owe kapcie mógł mieć na nogach przede mną i co na tych nogach mogło sobie być...obrzydlistwo sad I ja też myję okna tak śmiesznie częstotliwie:)
Na zakończenie smile najlepiej jest zachowywać zdrowe proporcje...nie wiem jak u innych, ale moim priorytetem zawsze są ludzie w tym ja sama. Podłogi, okna, klamki, dywany mogą poczekać, ważniejsze są relacje z najbliższymi.
I żeby nie było, nie jestem brudasicą! Z racji wykonywanego zawodu bardzo zwracam uwagę na czystość, higienę i ogólną estetykę.

16

Odp: Uzależniona od....porządków????

Jezeli ktos organizuje "wielkie przyjecie" to nie robi tego u siebie w domu! wybaczcie ale ja nie mam znajomych, którzy wystawne przyjecia, na których wwymagane są stroje wieczorowe a co za tym idzie eleganckie obuwie, organizują w swoich domach!
Ja tak byłam nauczona w domu, że kto do nas by nie przyszedł, bez względu na okazję obuwie było zdejmowane i  ja również nie chcę aby moi goście robili inaczej. Jeżeli przyjdą do mnie goście i jest to pora w której można siedzieć w ogrodzie czy na tarasie wtedy oczywisćie nie ma problemu, ale wchodząc do domu ma być tak jak ja chcę.
A swoją drogą gratuluje autorce założenia wątku, dość ciekawy i budzący różne emocje.

17

Odp: Uzależniona od....porządków????

Przyjęcie - zgromadzenie ludzi, raczej nieliczne, w celu uczczenia okazji i dla rozrywki, bardziej w celach osobistych aniżeli kulturalnych. Tyle encyklopedia.
Nie wiem jak inni, ale ja nawet do starej cioci, która już niewiele widzi i słyszy, chodzę elegancko ubrana w odpowiednim obuwiu. Swoim strojem, dostosowanym do okazji okazujemy komuś szacunek lub jego brak.
Nie wnikam w obyczajowość społeczną, ale w moim środowisku, wśród moich znajomych kapcie nosi się u siebie w domu (swoje własne  zresztą), tenisówki do dresów, klapki "japonki" na plażę i na basen, gumowce na pluchę i do lasu...zgrabne (albo i nie), zadbane nogi, odziane w eleganckie buty to norma a nie atrybut "wielkich przyjęć".
Czy Twój tata jedynie na bal sylwestrowy zakładał garnitur i błyszczące, wypolerowane buty czy może przy okazji świąt i imienin, a może rocznicy ślubu również? I jak On by wtedy wyglądał w kapciach? No wybacz!
Bez emocji, natomiast bardzo serdecznie pozdrawiam smile

18

Odp: Uzależniona od....porządków????

Mój tata, zakłada garnitur przy każdej okazji, która by tego wymagała. Ale idąc do ciotek, wujków, itd (oprócz balów sylwestrowych, ślubów, chrzcin itp, ), ściąga buty zanim wejdzie do czyjegoś domu.
Zawsze mówił że szanuje czyjś dom, mieszkanie i szanuje porządek w nim oraz tych którzy o ten porządek zadbali.

19

Odp: Uzależniona od....porządków????

WOW!!! dziekuje bardzo wszystkim za odpowiedzi! przeczytalam i .... hmm trudno opisać co pomyślałam..Jedni  piszą żebym udała sie do specjalisty a drudzy piszą że też kochają porządki. A ja dochodze do wniosku ze moze powinnam ciut ciut odpuścic tak jak z tym myciem podłóg i ścieraniem kurzu po kilkanascie razy dziennie. No cóż? nic na to nie poradzę uwielbiam mieć w domku czysto. I denerwuje mnie każdy paprosek leżący na dywanie.....
zauważyłam że pojawiła sie tu dyskusja na temet ściągania czy nie ściągania butów....
Hmmm......no to dość skomplikowane sprawa....widze że voxi stawia tu sprawe wrecz na ostrzu noza, "buty przed drzwiami i koniec dyskusji", no ja też jestem tego zwolennikiem i w mojej rodzinie zawsze ta kwestia byla jasna. Nie wazne czy ktos przyszedl ubrany w garniturze czy w sukience, buty to buty i zawsze goście je ściągali.
No jeśli chodzi o mnie, to powiem ze nie wiem jakbym sie zachowala bo nigdy nie mialam sytuacji w ktorej ktos wchodzac do mojego domu nie sciągnąłby butów...napewno wstyd by mi  było powiedzieć komuś prosto w oczy, "ściąg buty"! hmm no nie wiem naprawde, wydaje mi sie że mimo wszystko bym tak powiedziała, ale co innego teraz o tym myślec a co innego stawić temu czola....

20

Odp: Uzależniona od....porządków????

Ja tam wolę miło spędzać czas. Jeśli mogę wyjść z przyjaciólką na spacer, to pójdę z nią. Okno myję tylko przed świętami, odkurzam raz na dwa tygodnie, wycieram kurze raz na tydzień. I nie uważam, ze żyję w brudzie. W ogóle więcej mnie nie ma w domu niż jestem, więc nie miałoby się kiedy pobrudzić. Jedyne co czyszczę codziennie to laptop, bo nie chcę, żeby mi paprochy wpadały pod klawisze, bo klawisz moze stać się nieaktywny i wówczas trzeba go ściągnąć, wyczyścić i prawidłowo założyć.

21

Odp: Uzależniona od....porządków????

Ingo, 1982 to Twój rok urodzenia? Dziewczyno, jesteś młodą, zapewne fajną kobietą. Ty jak większość z nas lubi mieć czysto, posprzątane, poukładane itd, ale żeby niezmyty kubek spędzał mi sen z powiek? A jak przyjdą dzieci? Odpuść trochę, szkoda życia na ślęczenie przy zlewie kiedy w sypialni być może czeka mąż smile

22 Ostatnio edytowany przez iner (2010-10-26 21:05:44)

Odp: Uzależniona od....porządków????

A ja tylko przytoczę jedno z mott życiowych, które zresztą znalazłam na tym forum w wątku o mottach...... jest jak znalazł wink

"Czysty dom to świadectwo niewłaściwie spędzonego życia"

I warto się nad tym zastanowić, są inne ważniejsze rzeczy do zrobienia choćby rozmowa z własnym mężem. A z butami nie przesadzajmy, to jest po prostu niegrzeczne prosić kogoś o zdejmowanie butów. I podawać kapcie, które nosił ktoś inny i gdzie tu higiena?? Dywan ma być higieniczny czy nogi gościa?? Zdrowy rozsądek przede wszystkim.

23

Odp: Uzależniona od....porządków????

Moze i nie jest to eleganckie mowiac komus "zdejmij prosze buciki", ale wyobraźmy sobie sytuacje;
Jest weekend, spodziewamy sie wieczorem gości, taka mała domowa schadzka w gronie przyjaciół, wiadomo chcemy by nasz dom wyglądał dobrze, więc go sprzątamy. Myjemy podłogi, odkurzamy dywany.... i teraz przychodzą goście i pakują sie z brudnymi buciorami do waszego domu!! dokladnie tam gdzie sprzątałyście kilka godzin wcześniej..... i co?? ja nie potrafiłabym od tak na to patrzeć, mój dom, moja praca, więc uważam że inni powinni ją szanować. Jeżeli sami nie potrafią sie zachować i uszanować tego co ja robie to niestety ale trzeba im o tym przypomnieć.

24

Odp: Uzależniona od....porządków????

Mam pytanie. Poznałam pewna kobietę - matkę mojego kolegi, która mieszka tylko z mężem i codziennie myje podłogi przynajmniej raz. Podobnie myje okna. Nie byłoby w tym nic dziwnego (moim zdaniem - może sie mylę), gdyby nie to, że ona wlewa wodę do wiadra i tą wodą myje te podłogi kilka dni z rzędu - nie wymienia tej wody. Szmata od podłogi jest tak brudna, że już chyba nie da się jej wypłukać i w zasadzie to widzę "czarne smugi" na tej podłodze. Podobnie jest z oknami. Na ramach okiennych jest pełno czarnych kropek - od brudnej szmaty i wody. Za to wcale nie wyciera kurzy (?) np. na szafkach, a w szafach wewnątrz ma "kipisz" (jeden wielki kłębek ciuchów). Czyli generalizując sprząta tylko te podłogi a co najgorsze potrafi to robić przed 6 rano, na co narzekają sąsiedzi - bo hałasuje odkurzacz.
W kuchni, zanim zjesz obiad już na baczność czeka, by umyć talerz (czym stresuje gości), a po umyciu wyciera je ścierkami - równie brudnymi.
Co do swojej higieny - to korzysta z kapieli raz w tygodniu.
Więc nie wiem, czy to natrectwo - bo wydaje mi się, że wtedy dba się o czystość we wszystkich dziedzinach (??).
Do tego jest "niewolnikiem zegarka" i jeśli ktoś nie przyjdzie np. na obiad na 13 (punkt!), to obraża się. Nie można zorganizować nic, bo na 13 obiad i choćby się waliło i paliło to wszystko trzeba rzucić (wrócić ze spaceru, znad jeziora), bo jest obiad.
Czy to choroba, czy to taki nawyk?
W obliczu takiego sprzątania (codziennie bynajmniej raz), ja - sprzątając pobieżnie, myjąc podłogi raz w tygodniu generalnie, a w tygodniu - gdy zajdzie taka potrzeba (rzadkość), to czuję się jak brudaska. Nie lubię wojskowego trybu życia, zwłaszcza, gdy wpadając na kawę do tej pani, ona swoją wypija wrzątek w 2 minuty...to nie wiem, czy mam rozumieć, że mam spadać? A ostatnio widziałam gości u niej - to jak weszli i zdjęli buty to zaraz je otrzepywała z błota i ustawiła "na baczność".
Czy ona jest "dziwna" czy ja jestem "czepialska"?

25

Odp: Uzależniona od....porządków????

opisany przez Ciebie przypadek wg mnie nie wymaga komentarza. Samo przez się wygląda że kobieta ma nie do końca poukładane w głowie... Jak można dbać o porządek, czystość, higienę używając przez tak długi czas tej samej wody !?!?
Nie do pomyślenia jest to dla mnie. Wyznaję zasadę raz a porządnie. To tak jak by ręce myć w  ciągu dnia  w tej samej wodzie. Wiele ludzi ma znikomą świadomość rozprzestrzeniania się drobnoustrojów oraz tego jak ważne jest chociażby częste mycie rąk. Jak wiele chorób i infekcji człowiek mógłby sobie oszczędzić dbając i stosując się do podstawowych zasad higieny..

26

Odp: Uzależniona od....porządków????

hejka,  Pierwsze o czym pomyślałam po przeczytaniu Twojego posta to to o czym wspomniał Mareczek- czyli o nerwicy natręctw.  Czy potrafisz w ogole nad tym zapanować? Czy gdy masz mały bałagan mozesz skupić się na czymś innym?czy wywołuje to w Tobie niekokój?? ( przykład szklanki) Zależy czy  potrafisz sama przystopować i sobie z tym poradzić. Duży wpływ na nadzą psychike ma rodzina i to w jaki sposób zostaliśmy wychowani. Jezeli od małego byłaś uczona porządków to naturalną sprawą jest, ze  postępujesz w taki sposób. Problem pojawia się w momencie gdy nie potrafisz nad tym zapanować i zaczyna Tobie to przeszkadzać. Nie wiem czy oglądałaś " Dzień Świra ". Główny bohater Adaś Miałczyński, był osobą chorą na nerwice natręctw. Wszystko co robił miało swój harmonogram, nawet na mieszanie herbaty miał swój sposób. Wszystko co nie robił kilkakrotnie sprawdzał, był szalenie pedantyczny.  Postaraj sie ograniczyć to sprzątanie, wystarczy raz dziennie umyć podłogę czy odkurzyć meble. Taka prawda, że sprzątając za dużo nikomu krzywdy nie robisz, jeżeli nie odbija sie to na reszcie domowników, ale jest tyle możliwości spędzania czasu wolnego, w przyjemniejszy sposób, że chyba nie warto smile Jeżeli nie przeszkadza Tobie to jakos szczególnie i panujesz nad tym to wszystko jest ok, ale rozmowa ze specjalistą mogłaby rozwiać Twoje watpliwości . Hehe mi by się przydał ten Twój zapał do sprzątania smile

27

Odp: Uzależniona od....porządków????

ja mieszkam obecnie w kraju gdzie obowiazkowo wszyscy tubylcy sciagaja buty i oczywiscie od gospodarza oczekuja, ze dostana tzw papucie. Ja sama nie zwracam na to uwagi i gdyby nie to, ze moj maz jest pedantycznie do tego nastawiony to nie sciagalabym przez caly dzien. Oczywiscie tylko gdy buty sa czyste i generalnie rzadko wtedy wchodze do sypialni. Moj maz ma jak juz wspomnialam pedantyczny stosunek do sprzatania, porzadkowania, ukladania na polkach. Mamy znajoma ktora przychodzi pomagac mi w sprzataniu raz w tygodniu wiec wyglada to jak generalne porzadki. Moj maz zazyczyl sobie mycia okien minimum raz na miesiac a troche tych okien mamy. Ja nie ruszam niczego w szafach i szafeczkach z ciuchami, on tam sam uklada jak pod linijke. Najgorsze bylo kiedys jak jeszcze mieszkalismy w mieszkaniu sluzbowym, lacznie z serwisem sprzatajacym 2x w tygodniu i kiedys pani sprzatajaca musiala 2 razy wracac bo nie bylo wystarczajaco dobrze. Czasem widze, ze jest niezadowolony i sam czysci cos. Czesto ja widze i szybko sprzatne zanim on zauwazy. Ciezko zyc z takim czlowiekiem. Moj na szczescie ma malo wymagan ode mnie woli robic to sam lub placic komus ale czasem widzie niedowierzanie mojej znajomej jak pyta czy tak dobrze i mowie nie, jeszcze nie tak jak moj maz chce.



____________________________________________

Wieczne Miasto BG

28

Odp: Uzależniona od....porządków????

Tym sciąganiem butów  to szczerze sama nie wiem jak to powinno wyglądac....Bo owszem wypadaloby sciagac buty na korytarzu,i ja tak zawsze robie jak jestem u kogos.Ale gdy ktos mnie odwiedza i jak widze,ze sciaga buty to zawsze mówie,ze "nie musi".
Ale nie ktorzy sciagaja a nie ktorzy nie.  Jakos mnie to nie razi. A jak jest np.impreza i widze,ze kolezanki maja sukienki i szpilki to przeciez nie powiem im,ze maja sciagnąc pantofle!!!!!! Bo w koncu szpilki dawają uroku  do kreacji,eksponuja nogi!!!!!
Ale tez jestem z natury pedantką ,kocham miec posprzatane i  tez potrafie codzienie scierac kurz ,czy myc podlogi. Ale autorka moglaby z lekka przystopować. Ja mam hopla przede wszystkim do toalety tam musi byc błysk!!!!
heh...ale lepiej miec takie natrectwo sprzątania,niż miec syf i wcale nie sprzątać!!!!

29

Odp: Uzależniona od....porządków????
voxi napisał/a:

Ja rozumiem, że nie wypada gościom mówić "sćiągnijcie obuwie", ale jeżeli widze że sami tego nie robią, to niestety ale mówie - lecz zaraz po tym podaje im takie "domowe kapcie", które mam przygotowane dla gości i odrazu atmosfera robi się już inna.

Dawanie gościom "domowych kapci" sugerując że mają zdjąć buty jest bardzo niegrzeczne. Ja zdejmuję buty w gościnie gdy są mokre lub ubłocone, ale latem gdy nie pada i mam do letniej sukienki eleganckie pantofelki, w życiu bym nie założyła jakiś bamboszy. Gdyby mi gospodyni coś takiego zaproponowała poczułabym się dotknięta. Podłogi są do chodzenia, a nie do podziwiania, a jak się zaprasza gości to należy wziąć pod uwagę, że może coś trzeba będzie potem po nich posprzątać. Dodam, że sama też lubię porządek smile i gości zapraszam często, więc po prostu sprzątam następnego dnia po imprezie.

Posty [ 30 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Uzależniona od....porządków????

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026