Witam,
Na początku napisze kilka słów o sobie, może ułatwi to odpowiedź, mam na imię Dawid mam 20 lat, znam siebie i swoje możliwości dobrze, jestem brunetem, dobrze zbudowanym, zielone oczy, przystojny, nawet miałem propozycje pracy w modelingu, nie traktujcie mnie jako narcyza w dalszej części wypowiedzi wyjaśni się o co chodzi.
Poderwanie dla mnie dziewczyny, oczarowanie jej sobą czy też przy drobnej pomocy podstaw psychologii nigdy nie było dla mnie problemem, kilak razy słyszałem że jestem ideałem, ale nie lubie tego bo nie lubię krzywdzić innych, do tej pory mimo iż miałem kilka na prawdę ładnych dziewczyn w tym modelke i tancerke nigdy nie odczułem żadnego silniejszego uczucia, pomijając historie którą zaraz opisze, jak wyżej wspomniałem, do tej pory bylem typowym lalusiem i podrywaczem, lecz coś się zmieniło, człowiek zaczyna dorastać, pod inny kątem patrzeć na świat, zupełnie odmiennie postrzega wszystko i swoją przyszłość, teraz historia mojego życia...
Może kiedyś w czasach szkolnych znałyście jakiegoś chłopaka w stylu Johna Tuckera ( postac z filmu " John Tucker must die" ), niestety miałem tą nie przyjemność być kimś takim, tyle że miałem swoje zasady, przede wszystkim nigdy nie pozwoliłem aby ktos przeze mnie płakał, podryw był dla mnie czymś banalnym i oczywistym, lecz ...
Będąc w podstawówce nie pamiętam dokładnie w której klasie, mój kuzyn ożenił sie z pewnną dziewczyną, ma weselu poznałem jej siostrę, w sumie całe weselicho jak to małe dzieci przełaziliśmy razem i przegadaliśmy, jakos tam sie skontaktowalismy ze sobą, to były jeszcze czasy w których nie było komórek ale pamiętam ze udało mi sie do niej napisać kilka smsów, no i tak przez jakieś 4 lata nie mieliśmy ze soba kontaktu, lecz często o niej myślałem juz jako dziecko co z nia jest gdzie chodzi do szkoły jak sie zmieniła itp. jakos tak zaszufladkowałem ja w swojej głowie jako miłe wspomnienie z dzieciństwa w szufladce z innym wspomnieniami, które nie wrócą ... czas mijał gimnazjum zdane, zacząłem chodzic do liceum.
Pewnego dnia zobaczyłem śliczną dziewczynę na korytarzu z początku próbowałem na niej swoich sztuczek, nic nie działało, nawet moje uwodzicielskie spojrzenie hehe, zaledwie po 1 dniu chciałem się dowiedzieć kim ona jest, była piękna, wysoka brunetka, geste ciemne kręcone włosy, takie duze loki, do dzis takie ma, brazowe oczy ciemna karnacja szczupla idealna figura, piekne nogi no oglólnie dla faceta to ideał, zapytałem nowego kolegę z klasy kim ona jest, okazało się że to ta dziewczyna, wspomnienie z mojego dzieciństwa, od razu mnie tak zauroczyła że zapomnialem o bożym świecie ledwo z matmy przeszedłem a dobrze się uczyłem.
Po kilku rozmowach zauważyłem z jej strony chemię, lecz nie chciałem tego spaprać, wydaje mi się że to przez to że szybka dojrzałem w wieku 16 lat chciałem zaczać poważny związek, w dzieciństwie przeżyłem kilka poważnych chorób i 2 razy usłyszałem na sobie wyrok ... może to wszystko brzmi jak zmyslona historia, ale to szczera prawda.
Wszystko było na dobrej drodze układało sie po mojej mysli i w ogóle, az pojawił się pewien koleś, 3 lata starszy ode mnie, miał swoje auto, wszystko zaczeło sie sypać, potem sie okazało że chciała mnie sprowokować do działania i dlatego z nim sie spotykała, wcześniej było super odprowadzałem ja do domu i w ogóle, wiecie taki smaczki ktore sie wspomina z rumieńcem na twarzy.
Po jakimś czasie gdy juz mi na niej zależało i chciałem juz powiedzieć jej wszystko i poprosic ją by została moja dziewczyną na szkolnej dyskotece zobaczyłem jak z nim tańczy i sie przytula, niewzruszony podrywacz miał łzy w oczach walnal dzrzwiami od szatni i poszedł do domu.
Następnego dnia chciałem jej powiedzieć to co miałem zrobic dzień wcześniej z myśla że wszystko się ułozy wstałem z usmiechem na twarzy, wszystko było ok póki nie zobaczyłem ich idących podwórkiem szkolnym i trzymających się za ręce.
Po paru dniach nieobesności w szkole stwierdziłem że jednak nie byłam dla niej lecz dalej próbowałem, pisałem do niej, nie wiedziałem o tym ze ona nadal sie zastanawiała nad wyborem, jak mi napisała kilka tyg temu wydawalo się jej ze brakowało mi męstwa (
), w końcu napisałem że ją kocham ( co było błedem moim zdaniem ) i po chwili gdy doszło do mnie co ja napisąłem , napisałem jej kolejnego smsa ze zartowałem i chciałem sprawdzic jak zareaguje, po 4 latach dowiedziałem się ze ucieszyła sie z tego co jej wyznałem a tym 2 smsem pogrzebalem zniszczylem to co zdobyłem piszac pierwszego, nadal próbowałem ja odzyskac, ona zwierzyła sie z calej sytuacji swojej nowej licealnej przyjaciolce, a ta powiedzial wszystko jej facetowi, on przyszedl do mnie i powiedzial mi ze jak sie nie odwale od niej to mi delikatnie mowiac krzywde zrobi, a ja glupi mu uwierzyłem i dalem sobie siana, po jakims czasie znow próbowałem lecz wtedy juz byla z nim ponad rok, liceum przeminelo, przez liceum mialem kilka dziewczyn lecz tylko takich do pokazania sie w gornie znajomych, do zadnej nic nie poczulem, po liceum wyjechalem do pracy za granice, nie mialem internetu wiec nawet nie moglem poogladac jej zdjec na n-k, pisalem do niej z Francji, tak gdzies z pol roku po moim powrocie postanowilem spróbować jeszcze raz, po 4 latach !!
Wszystko układało sie super, znów widziałem ze czuje do mnie miete, a nawet cos wiecej, raz nawet zerwala z nim, lecz wróciła do niego, napisala mi ze bala sie z nim zerwac bo bala sie co rodzice powiedza, oni juz mowili jej o slubie i w ogole, przezylismy kilka naprawde niesamowitych chwil, namietnych, podniecajacyh, romantycznych rozmow, niestety wiekszosc rozmow na gg bo nie moglismy sie spotkac, po jakims czasie wiedzialem ze znow do mnie cos poczula, napisalem jej kiedys ze jak pierwszy raz ja odprowadzałem ze szkoły w liceum jeszcze, była taka sytuacja, ze przed jej domem stanęliśmy na wprost siebie i patrzyliśmy kilka
chwil, zobaczyłem w jej oczach coś niesamowitego niesamowita glebie, taka która wciąga i pochlanie człowieka, stałem jak sparaliżowany póki się nie odezwała, powiedziałem jej ze wtedy widziałem w jej oczach taką studnie w której było wszystko czego pragnę, ona napisała ze tez to widziała, wszystko po 4 latach. we wrześniu wyjechała na mies do stanów, jak wróciła cala magia zniknęła, niż już nie było tak jak przed wyjazdem , zerwała z nim lecz stanowczo nie chce być ze mnę nie chce nawet się spotkać.
4 lata temu jak zaczęła chodzić z tym chłopakiem ubrałem maskę, przed nikim się nie otwierałem, dopiero 2 mies temu otworzyłem się dla niej, lecz nie poznała mnie jeszcze, rzuciłem dla niej palenie, zrezygnowałem ze studiów wojskowych, zacząłem chodzić do kościoła, a teraz ona mnie nie chce, mimo ze wiem ze jeszcze półtory mies temu tuliliśmy się do siebie czując obydwoje niesamowite uczucie, pragnie bycia z kimś z nutką niesamowitego pożądania bliskości i miłości a teraz ...
Jak myślicie mam szanse ? Jakieś rady ?
Przepraszam za taki referat, jest tego troche, ale proszę o cierpliwe czytanie smile
aha i wiem ze ona ma strasznie skomplikowana osobowość, nie ma ulubionej muzyki, lubi różowy, jest nieśmiała, poglądy nieco konserwatywne z nuta szaleństwa, strasznie lubi właśnie pozytywne szaleństwo i spontany ...