Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Proszę o pomoc osoby, które były w podobnej sytuacji lub które same chorują/chorowały na depresję w celu spojrzenia na moją sytuację z dystansu gdyż ja straciłam całkowicie obiektywizm.

Poznaliśmy się w lipcu zeszłego roku. Więc na dzień dzisiejszy jesteśmy ze sobą 8 miesięcy. Między nami jest 15 lat różnicy, on jest starszy.
Początki były doskonałe, dzieliła nas odległość więc za jego namową się do niego przeprowadziłam i znalazłam pracę w jego mieście. Poznałam oczywiście jego rodzinę, znajomych, a on moich. Wspólnie spędzaliśmy czas w  sposób standardowy- wspólne gotowanie, jakiś spacer (on nie lubi), wycieczki, planszówki, filmy. taki chyba standard (jak mi się wydawało). Zmieliśmy wystrój mieszkania tak abym czuła się dobrze.

Fajny z niego facet, kocham go, on jest dla mnie dobry, myślę, że też mnie kocha bo to okazuje w codziennych czynnościach i jeszcze do niedawna o tym mówił. Ma za sobą ciężką przeszłość, 3 poważne kilkuletnie związki. Wszystkie 3 jego ex leczyły się psychiatrycznie, ale generalnie jest z nimi ok, układają sobie życie.

Od jakiegoś czasu (2-3 miesięcy, moze wczesniej) mój partner przestał być sobą.

Zaczęło się od foszków za to ze się czegos nie domyśliłam, był marudny, czepiał się o bzdury totalnie z kosmosu.
Któregoś razu chciał się rozstać - ok, pomyślałam, rzucił mnie to się spakowałam i wyprowadziłam do domu rodzinnego (nie trzymała mnie wtedy jeszcze praca). Następnego dnia kazał wracać bo on kocha i przeprasza. Trochę to niedojrzałe i niepoważne, pomyśłałam, ale wróciłam do niego. Niedługo po tym sytuacja się powtórzyła- jednak tym razem zmienił zdanie jeszcze w trakcie mojego pakowania. Zawsze po takiej akcji on wycofuje się z tego żebym się wyprowadziła i nie chce żebym go zostawiała, po czym robi wszystko zeby załagodzić sytuację (fuck logic). 
Do czego zmierzam - to że problem trwa do dziś - On raz na jakiś czas (co kilka tygodni, ostatnio częsciej) wpada w jakiś kryzys podczas którego każdorazowo słyszę, że on musi być sam, że dusi się mieszkając razem. Biorę więc głęboki oddech, przytulam go, on płacze i się żali, ja mu mówię, że go kocham i nie chcę się rozstawać i na tym się kończy. on łagodzi sytuację, godzimy się i cykl się zamyka, aż do następnego jego 'dołka'. 

Żeby nakreślić sytuację: ja chodzę do pracy od pon-pt, kilka razy w tyg idę na trening i wracam koło 17-18 do domu. koło 22 idziemy spać.
zwykle jemy obiad, gadamy, ogladamy tv. Weekendy albo znajomi albo rodzina, albo wycieczka, albo relaks. nie jestem zaborcza, zazdrosna, nie tłamsze go - nie wiem czemu on się tak czuje.
Dodam, że mój partner pracuje tylko 2 dni w tygodniu zawodowo, a reszte czasu spędza w domu sam. te kilka miesięcy temu bylismy razem bo nie pracowałam ale od kiedy pracuje to jest sam codziennie i myślę, że to też może mieć duże znaczenie.

Za to pojawiły się objawy świadczące o depresji. mój przyjaciel i jednoczesnie ex jest po depresji którą leczył za pomocą leków i psychoterapii i mozna powiedzieć ze z niej wszedł - dziś jest szczęsliwym facetem w związku, a jeszcze kilka lat temu zachowywał się równie dziwacznie co mój partner, a wręcz stał się wrakiem.
widzę masę podobieństw. teraz mój ex jest moim konsultantem i mi doradza w aktualnym związku. on też widzi że z moim partnerem jest coś nie tak (lęki, depresja?).

Wymienię co się zmieniło przez tez ostatnie miesiące:
-mój partner ma ogromne problemy ze snem , budzi się w nocy, nad ranem i nie może spać
-często miewa biegunki, ostatnio też częsciej go boli głowa
-stracił apetyt  choć nie całkiem bo je, ale zamiast 4 jajek zjada tylko 2, zwykle jadł 4 kromki a teraz tylko dwie itd.
-lubiliśmy seks, ale teraz on w ogóle nie ma ochoty ani na seks ani na przytulanie (ale lubi jak ja go przytulam i całuje, tylko on tego nie inicjuje)
-wiem, że czuje się źle z tym, że nie może dać mi seksu i czułości i próbuje mi to rekomendować (chyba) innymi rzeczami jak np drobnymi prezentami
-nie chce wychodzić z domu, zrobił się aspołeczny
-nie ma energii, czasem przez kilka dni nie wychodzi z domu, wieczorem potrafi być zmęczony siedzeniem cały dzień przed kompem i iść spać o 20
-stracił zapał do swoich pasji sportowych, w ogóle ich juz nie uprawia (twierdzi, że to moja wina bo ja ich nie robię z nim, a on sam się nie potrafi zmotywować. twierdzi przez to, że brak nam wspólnych pasji i powinnismy się rozstać )
-często strzelał focha, marudził, nie potrafił wyrażać swoich potrzeb, miał problem z komunikacją.

Kilka dni temu znowu ze mną zerwał twierdząc, że bycie w związku go dołuje. Ale zrobiłam się na to odporna bo nie rzucę pracy i nie dam się spławić tak łatwo.
Poza tym mam wrażenie, że on zrywając ze mną prowokuje mnie do rozmowy z nim na poważne tematy.

No to rozmawialiśmy, powiedział mi znowu, że czuje się źle, nie wie czemu, że życie w dwójkę go dobija ale sam nie potrafi określić czemu i że to go dołuje.
Zasugerowałam mu, że to co czuje to może być SKUTEK depresji, a nie PRZYCZYNA.
Gadaliśmy o tym kilka godzin, powiedziałam że mu pomogę, znajdziemy psychiatrę.
Początkowo twierdził, że nie potrzebuje bo on po prostu jest NORMALNY INACZEJ, a nie nienormalny.
Poprosiłam by chociaż spróbował bo rozstać się możemy zawsze, a ja czuję, że za tym wszystkim stoi depresja, że on nie jest sobą, tylko jakimś mega smutnym bytem, którym się stał.

I teraz pytanie do was- czy ja NADINTERPRETUJE, czy rzeczywiście on może mieć problemy przez które mnie odtraca i chce być sam.
Czy może jednak ja sobie to tłumacze jego depresją, a tak naprawdę może on faktycznie będzie szczęsliwy beze mnie?
Czy ludzie z depresją tak się zachowują jak opisałam, czy powinnam jednak odpuścić, zwolnić się z pracy, wyprowadzić i odejść.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Trochę dziwne że, wszystkie poprzednie Jego partnerki leczyły się psychiatrycznie. Czy Twój partner przypadkiem nie ukrywa przed Tobą właśnie takiej choroby ? Huśtawki nastrojów, problemy ze snem i łaknieniem, zmęczenie, mogą wskazywać na inne zaburzenie niż depresja.
Gdybym mogła coś radzić, porozmawiaj o Jego zdrowiu z Jego rodzinom, może się czegoś dowiesz. I zastanów się czy chcesz żyć w związku w którym nie ma stabilności, gdzie będziesz musiała co raz walczyć z Jego " demonami ".

3

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

PaniA
Tak, to dziwne. On na pewno na żadną psychiczną chorobę przewlekłą nie choruje, z racji swojego zawodu nie mógłby, do tej pory regularnie się też badał. Mówił tylko, że on tak ma, że się zamyka w sobie jak z kimś mieszka, że lepiej czuje się w związkach na odległość, myślał, że ze mną bedzie inaczej ale to uczucie wróciło.

4

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, na podstawie tego, co nam tu opisałaś wydaje się, że ten facet sabotuje wasz związek i w miarę upływu czasu robi to coraz bardziej energicznie.
Pewnie zależy mu na tobie, bo poszedł jednak na wiele ustępstw i nawet z tobą zamieszkał, ba on nawet zgodził się na to, byś głębiej zapuściła korzenie i znalazła pracę na miejscu. To naprawdę dużo. Chyba rzeczywiście cię kocha.

Niemniej jednak ten człowiek ma inny problem i żeby nie wiem jak mu na tobie zależało, pewnych rzeczy on po prostu nie przeskoczy.

Czy to kwestia depresji? Wątpię w to. Oczywiście depresja może być przyczyną różnych dziwnych zachowań, ale tu chyba nie z tym mamy do czynienia.

Są tacy ludzie, którzy najzwyczajniej w świecie nie lubią z kimś mieszkać.
Chyba nie powinnaś tworzyć mitów o depresji i za moment stać się jego terapeutką, tylko raczej słuchać uważnie tego, co on do ciebie mówi.
Jeśli on twierdzi, że wszystkie jego byle były chore psychicznie, to gdybym ja była na twoim miejscu, to od razu zaswiecilaby mi się czerwona lampka.
Bo cóż to za pecha ma ten człowiek? Rozumiem, jeśli jedna miała coś z głową, ale wszystkie?
Nie wierz w takie bzdury.
Prawdopodobnie było tak, że facet zwodził te kobiety latami, aż w końcu one rzeczywiście mogły stracić poczucie rzeczywistości, zaczęły robić mu jakieś sceny, czepiać się biedaka, aż na koniec on uznawał, że ma do czynienia z wariatką i kończył związek.
A te kobiety?
Może chciały ułożyc sobie z nim życie, żyć z nim na co dzień, a on raz je mamił, a za chwilę odpychał?
Te kobiety żyły więc latami w stresie i w oczekiwaniu.
Wiem o czym pisze, bo sama byłam w czymś takim. Niby z jednej strony miałam podstawy do tego, by sądzić że facetowi na mnie zależy, ale gdy przychodziło co do czego on wycofywał się rakiem i po prostu znikał. Jego siostra mówiła mi, żebym dała sobie z nim spokój, bo brat w życiu z nikim nie mieszkał na stałe, co najwyżej pomieszkiwał, a po kilku dniach spędzonych z kobietą pod jednym dachem nie wyrabiał psychicznie.
Nie chce mi się jednak o tym pisać, bo same te wspomnienia nie da dla mnie przyjemne. Tamten rozdział życia zamknęłam po prostu raz na zawsze.

Wolę wrócić do twojego problemu

Napisałaś, że jesteście razem jakieś osiem miesięcy, a ty już wiele razy zaliczyłas kopen w doopen, jednak on potem odkręcał sprawę i wabił cię z powrotem, ty wracałas, ale nie minęło dużo czasu i znowu miałaś powtórkę z rozrywki.
Nie pociesze cię, lecz wprost przeciwnie, powiem brutalnie- takich  jazd zaliczysz jeszcze bardzo wiele, jeśli oczywiście zostaniesz z nim.
Mogą upłynąć nawet lata zanim w końcu powiesz, że masz tego serdecznie dość, jednak do tej pory staniesz się wrakiem człowieka.
Na razie jesteś swiezynka i jako tako radzisz sobie psychicznie, ale przyjdzie taki czas, że się złamiesz, a potem pójdziesz już po rowni pochyłej. Nabawisz się nerwicy, depresji i Bóg wie czego jeszcze.
Można dostać hopla i to z przerzutka będąc z kim takim- zapewniam cię.

Opisałaś jak on czuje się teraz i na ja na podstawie tego, co napisałaś, jestem pewna, jest dla mnie  jasnym jak słońce, że ten facet doszedł już do takiego etapu, że nie wyrabia psychicznie, że z kimś mieszka. On ledwo już wytrzymuje to wszystko. Za chwilę pęknie.
Zależy mu na tobie i chce spotykać się z tobą, ale widzi, że utknął na dobre, bo dopuścił do tego, byś zakorzeniła się z pracą i co on ma ci teraz powiedzieć? Przecież facet zdaje sobie sprawę z tego, co się dzieje. Najwyraźniej przeliczył się. Myślał, że akurat z tobą uda się mu, ale niestety. Jest więc na skraju wytrzymałości nerwowej. On na pewno liczy się z tym, że cię straci.
Żadne prochy tu nie pomogą. On po prostu lubi mieszkać sam, bo taki jest, byl i takim pozostanie do końca. Uwierz w to- są tacy ludzie.
Jemu pasowałoby, żebyś przyjeżdżała do niego co jakiś czas i zostawała z nim pod wspólnym dachem może tydzień albo nawet dwa, ale potem żebyś po prostu wyjeżdżała i zostawiała go samego.

Zastanów się czy faktycznie jest to taki fajny człowiek, jak to tobie się wydaje.

5

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Mam takie pytanie, ale nie wiem czy można je traktować poważnie: czy te jego 3 ex leczyły się psychiatrycznie przed, w trakcie czy po związku z nim? Czy nie uważasz,że to może być niepokojący trend? Następną będziesz ty?

6 Ostatnio edytowany przez ulle (2019-02-10 21:37:41)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, możesz zlekceważyć rady, które być może nie są po twojej myśli i dalej ciągnąć ten chory związek, jednak ja zapewniam cię, że skończysz tak, jak tamte trzy kobiety.
Nie przeczę, że na tobie mu zależy, może najbardziej z całej czwórki jego kobiet, a poza tym lata płyną i facet też pewnie chciałby się ustabilizować, by na stare lata miec kogoś przy sobie, ale to w niczym nie zmieni faktu, że ty z tym gościem życia sobie nie ułożysz.
Stracisz czas, zdrowie i poczucie własnej wartości.
Nawet jeśli jakimś cudem on zalegalizuje wasz związek, to wyobraź sobie życie z kimś takim na ci dzień. On będzie miał alergie na twój widok i albo będzie kierował agresję na samego siebie albo bezpośrednio na ciebie. Nie będziesz znała dnia ani godziny.

Spróbuj wczuc się w jego sytuacje.
Jesteś normalna ale inaczej, jak to on o sobie mówi, i nie uznajesz związków które polegałyby na wspólnym życiu pod jednym dachem, bo ty wolisz mieć faceta na dochodne, raz na jakiś czas i oto nagle poznajesz faceta, który bardzo ci się podoba i zależy ci na nim, nawet zakochałaś się w nim, on przeprowadza się do ciebie i bawicie się w dom, nagle on znajduje pracę w twojej miejscowości, ojej jaki fajny związek. Niestety ty masz jednak problem, bo nie takiego związku chciałaś i znasz siebie i wiesz doskonale, że długo w czymś takim nie wytrzymasz. I rzeczywiście nie wytrzymujesz. Wyganiasx faceta, on wyjeżdża, ale ty siedzisz w domu i żałujesz, że pogoniłas takiego fajnego gościa i że to błąd, więc dzwonisz do niego i wabisz go z powrotem, on wraca i znowu zaczynacie. Twój cykl jednak cały czas w tobie trwa i znowu nie wytrzymujesz nerwowo i znowu to samo.
Ja myślę, że lada moment on zacznie mieć problem z twoja pracą, bo nie może zdzierżyć tych korzeni, które zapuściłas. Ty zwolnisz sie z pracy, a on zacznie do ciebie wydzwaniać jak to on cię kocha itd i ty zaczniesz do niego jeździć, może na weekendy? I to byłby dla niego układ idealny.
Jeśli i tobie pasowałoby coś takiego, to znaczy że dobraliscie się jak dwa ziarenka w korncu maku.

Dla własnego dobra wycofaj się z tego, zanim nie doprowadzisz się do takiego stanu że facet będzie musiał wywozić cię z własnego domu na taczkach, a piątej kobiecie opowiafac, że wszystkie cztery byle chorowały psychicznie. Ta piąta od razu zainteresuje się nim i niczym dobre matczysko będzie chciała go wspierać i takie tam ble ble ble i historia znowu zatoczy koło.

7

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Autorko, może i faktycznie Twój parter nie ma choroby psychicznej ale ewidentnie ma poważne zaburzenia emocjonalne i wypieranie tego nic nie da. Podejrzewam że, kiedy miarka się przebierze i zaczniesz mieć dość Jego zachowania, będziesz sama potrzebować terapii. Na prawdę, porozmawiałabym z Jego rodzinom i znajomymi, jak faktycznie wyglądały Jego poprzednie związki. Trzy chore partnerki, albo są Jego wymysłem, albo sam je doprowadził do załamania nerwowego. Coś tu nie gra i lepiej dowiedz się o co chodzi, zanim staniesz się nr. 4.

8 Ostatnio edytowany przez ChristmasTree (2019-02-12 17:48:28)

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
Rozstaliśmy się, to rzeczywiście nie ma sensu. Nie ma sensu tego ciągnąć niezaleznie od przyczyny.

Ulle, bardzo dobrze rozpracowałaś mojego partnera.
Jest mi strasznie szkoda tego związku bo jeszcze do niedawna było po prostu cudownie.
Nie rozumiem skąd ta zmiana, skąd się biorą jego uczucia? skąd ta niechęć? ten lęk?
czuję jakby coś ze mną było nie tak.
jakby to się wydarzyło przeze mnie.

9

Odp: Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Dobrze zrobiłaś zrywając ten chory związek i oczywiście współczuję ci bardzo, bo wiem jak się teraz czujesz. Jednak uwierz mi, że im dłużej byś to ciągnęła, tym trudniej byłoby ci się z tego wycofać. Uzaleznilabys się od tego faceta i nie chodzi mi o sprawy bytowe, byłoby jeszcze gorzej, bo uzaleznilabys się psychicznie i emocjonalnie, czyli mówiąc prościej stalabys się tzw nałogowcem kochania. To pierwszy krok do różnego rodzaju nerwic albo depresji, a to wszystko nadawałoby się do leczenia prochami psychiatrycznymi oraz terapią. Inaczej by nie było. Zylabys w stałym stresie, bo twój mózg nauczyłby się, że trzeba chwycac chwile szczęścia, kiedy on akurat miałby fazę na ciebie, ale jednocześnie twój mózg wiedziałby, że za moment możesz zaliczyć kopa i tak w kółko. To ciągłe czekanie w napięciu jest prosta droga do zaburzeń psychicznych.

Nie musisz czuć się gorsza albo że coś ci brakuje i że z tobą jest coś nie tak. Wiem, że mimo wszystko i tak będziesz się tak czuła. To i tak mała cena, jaka płacisz. Naprawdę mogłabyś skończyć znacznie gorzej.

Wiem, że jest ci szkoda tej znajomości, ale niestety nie byłaś w stanie nic zrobić. Facet mógł mieć przyjemne usposobienie i na pewno był fajnym facetem, ale problem jaki on ma uniemożliwia normalne bycie z nim. Są tacy ludzie, już o tym pisałam. Facet przybliża się i oddala- on tak po prostu ma.

Tak więc być może jest u niego jakaś depresja, ale ja jestem pewna, że nawet, jeśli złapał jakąś depresję, to właśnie dlatego, że zbliżał się już do pewnej granicy psychicznej, której w pewnym momencie po prostu by nie wytrzymał.
On nie mógł znieść tego, że ktoś pląta się po jego domu i na dodatek zapowiadało się, że pęta się nie przelotnie, tylko na stałe, bo zaczęłaś tam pracować

Nie chce się powtarzać, więc może na koniec poradzę ci tylko, żebyś pod żadnym pozorem nie utrzymywała z nim żadnych kontaktów. Tak będzie dla ciebie lepiej. Żadnych telefonów, żadnych odwiedzin, zero kontaktu. Inaczej ciężko ci będzie odciąć się psychicznie i emocjonalnie od tej znajomości i dłużej będziesz się męczyła i przede wszystkim będziesz psychicznie zablokowana na inne znajomości. Zerwij ten kontakt. On będzie wykonywał próby kontaktowania się z tobą i będzie starał się znowu przyciągnąc cię do siebie i on może to zrobić nawet po kilku tygodniach albo miesiącach. Uwierz mi, tak będzie. Dlatego teraz musisz wyciąć ten wrzód, raz a dobrze, jeśli chcesz żyć spokojnie i nie chodzić potem po psychiatrach bo psychologach.
Twój temat jest mi bardzo bliski. Cieszę się, naprawdę bardzo się cieszę, że postawiłaś na rozum i zakonczylas ten układ.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Odtrąca mnie przez depresję czy ma mnie dość?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018