Wybuchowy mąż - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 113 ]

Temat: Wybuchowy mąż

Cześć. Jestem w związku 10 lat,od dłuższego czasu podczas kłótni słyszę obrzydliwe wyzwiska w swoją stronę na K.... Dziw.... Itp. maz nie przeprasza,twierdzi że to moja wina gdyż dostaje to co sama daje. W jego mniemaniu nie daje mu zainteresowania,nie interesuje się nim ani jego życiem. Ja po prostu nie potrafie się interesować kimś kto potrafi tak mnie nazwać. Przykład z wczoraj mąż pomagał w kuchni byłam bardzo zmęczona dniem i powiedziałam " wiem jak działa maszynka nie musisz mi tego mówić " stwierdził że znów mam gdzieś jego zdanie,że już nawet nie będzie się odzywał i poszedł,obiad robiłam sama a później wyzwiska w moja stronę. Zastanawiam się czy to na prawdę jest moja wina? Ja czuję że to nie jest powód aby kogoś wyzywać.

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-17 13:04:14)

Odp: Wybuchowy mąż

Nigdy nie ma takiego powodu i nie Twoja wina, a przepraszanie i robienie tego samego, można o kant...
Dlatego nie możesz przyzwalać na takie zachowania.

Na pewno tu widać chwiejność emocjonalną, nie radzenie sobie ze stresem, tylko to jest jego problem, nie Twój.

Zauważ od jakiego czasu tak się dzieje, czy wiesz co na to miało wpływ, czy tak po prostu nic się nie zmieniło, a on tak chamsko się zachowuje, wtedy można domniemywać, że w pierwszych latach potrafił się powstrzymać.

Macie dzieci?

3

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:

Nigdy nie ma takiego powodu i nie Twoja wina, a przepraszanie i robienie tego samego, można o kant...
Dlatego nie możesz przyzwalać na takie zachowania.

Na pewno tu widać chwiejność emocjonalną, nie radzenie sobie ze stresem, tylko to jest jego problem, nie Twój.

Zauważ od jakiego czasu tak się dzieje, czy wiesz co na to miało wpływ, czy tak po prostu nic się nie zmieniło, a on tak chamsko się zachowuje, wtedy można domniemywać, że w pierwszych latach potrafił się powstrzymać.

Macie dzieci?

Tak,mamy syna ma 7 lat. Twierdzi,że jego zachowanie wynika z mojego braku zainteresowania nim. Moim zdaniem to tłumaczenie swoich błędów. Ja już tracę cierpliwośc,bardzo poważnie zastanawiam się nad rozwodem

4

Odp: Wybuchowy mąż

To co Cię dotyka to przemoc psychiczna na którą on absolutnie nie ma prawa. Od kiedy to trwa, zawsze tak miał?

5

Odp: Wybuchowy mąż
Foxterier napisał/a:

To co Cię dotyka to przemoc psychiczna na którą on absolutnie nie ma prawa. Od kiedy to trwa, zawsze tak miał?

Nie,na początku było między nami dobrze,w zasadzie tak długo aż byłam zależna od niego bo dziecko małe i brak pomocy. Teraz nieźle zarabiam,nie jestem od niego zalezna i mnie wyzywa,mam wrażenie że on się boi,że ja odejdę i w ten sposób nie wiem,próbuje cała winę przerzucić na mnie? Powiedziałam mu dzisiaj,że nie będę z nim już rozmawiać gdyż szacunek mi się należy a on nawet słowa przepraszam nie potrafi wypowiedzieć ponieważ uważa,że to moja wina,to ja zaczęłam bo powiedziałam,że wiem jak działa maszynka. Jakiś czas temu wracaliśmy taxi do domu,rozmawiałam z kierowcą było zabawnie,stwierdził,że prawie go przelecialam w samochodzie, jak? Rozmowa? To jest kpina

6

Odp: Wybuchowy mąż

Trafiłaś na zazdrosnego przemocowca, z tego co piszesz to powinnaś uciekać jak najdalej. Tacy ludzie są niebezpieczni.

7

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:
Foxterier napisał/a:

To co Cię dotyka to przemoc psychiczna na którą on absolutnie nie ma prawa. Od kiedy to trwa, zawsze tak miał?

Nie,na początku było między nami dobrze,w zasadzie tak długo aż byłam zależna od niego bo dziecko małe i brak pomocy. Teraz nieźle zarabiam,nie jestem od niego zalezna i mnie wyzywa,mam wrażenie że on się boi,że ja odejdę i w ten sposób nie wiem,próbuje cała winę przerzucić na mnie? Powiedziałam mu dzisiaj,że nie będę z nim już rozmawiać gdyż szacunek mi się należy a on nawet słowa przepraszam nie potrafi wypowiedzieć ponieważ uważa,że to moja wina,to ja zaczęłam bo powiedziałam,że wiem jak działa maszynka. Jakiś czas temu wracaliśmy taxi do domu,rozmawiałam z kierowcą było zabawnie,stwierdził,że prawie go przelecialam w samochodzie, jak? Rozmowa? To jest kpina

Jak facet jest zakompleksionym bucem, to niewiele na to poradzisz. Skoro on dodaje sobie ważności i powagi wyzwiskami w Twoją stronę oraz robieniem z Ciebie nie wiadomo kogo, to jego szacunek do Ciebie sięgnął bruku. A utracony szacunek i tegoż demonstracja nie powoduje, że ten szacunek wraca. Bo i po co? W końcu widzi, że może sobie z Tobą pozwolić na wszystko. Przymkniesz oko, zamieciesz pod dywan.

8

Odp: Wybuchowy mąż

Z pewnością wiesz więcej od nasd co doprowadziło do tego co jest teraz. Ale na teraz to nie jest najważniejsze. Musisz się jakoś odseparować od tego manipulanta, bo wszystkie swoje niepowodzenia i porażki uosabiasz u niego ty. On nie chce rozwiązywać swoich i waszych problemów, a chce wyżyć się na tobie. Na co nie zasługujesz. Sprawa jest bardzo groźna, bo niestety agresja ma tendencję do potęgowania się i przechodzenia już w przemoc fizyczną.

9

Odp: Wybuchowy mąż
Foxterier napisał/a:

Trafiłaś na zazdrosnego przemocowca, z tego co piszesz to powinnaś uciekać jak najdalej. Tacy ludzie są niebezpieczni.

Zastanawiałam się nad terapia, nie wiem czy ma jakikolwiek sens. Póki co moja myśl to rozwód,nie pozwolę po sobie jeździć w tak chamski sposób

10

Odp: Wybuchowy mąż

Taka sytuacja, jak powrót kobiety do życia zawodowego i jej aktywność, najlepiej chyba pokazują, jak niektórzy faceci sa jeszcze zakompleksieni i zwyczajnie prymitywni. Wychodzi z takiego jednego zwykły burak, despota i przemocowiec, bo ucierpiało ego jaśnie pana - kobieta zarabia dobrze a nawet więcej od niego. Nie ma dla Ciebie kompletnie szacunku, bo to niedopuszczalne, aby rzucać takimi tekstami.
Jemu po prostu odbilo, bo w jego mniemaniu stracił nad Tobą kontrolę.

11 Ostatnio edytowany przez feniks35 (2022-05-17 13:49:38)

Odp: Wybuchowy mąż

Twój małżonek ma niskie poczucie wartości , które ucierpiało tymbardziej gdy finansowo zaczęłaś stać wyżej niż on. Normalny człowiek pracowałby nad niskimi uczuciami ale buc i przemocowiec psychiczny wybierze opcje upokarzania partnerki by poczula się tak nic niewarta jak on się czuje. Stąd wyzwiska i agresja w Twoja stronę.
Na Twoim miejscu na razie porozmawiałabym z mężem na spokojnie ze nie będziesz  absolutnie tolerowała i sluchala chamstwa i braku szacunku. Bo nie ma absolutnie żadnej sytuacji ktora usprawiedliwia takie bluźnierstwa w kierunku do osoby która się podobno kocha ! Ja przez 20 lat małżeństwa nie usłyszałam ani jednego a przecież nie żyliśmy tylko spijaniem sobie z dziubkow.  Także takie teksty niech sobie w buty wsadzi bo to tłumaczenie na poziomie damskiego boksera który gada ze bije bo kobita zasłużyła, bo się nie sluchala, bo zupa była za słona.  Wyjaśnij mu to krótko i dobitnie a potem obserwuj sytuacje. Jeśli wyzwiska i agresja będzie nadal to zaczęłabym niestety rejestrować te sytuacje a potem zagrozilabym rozwodem i w razie tego rozwodu miałabym te dowody w postaci nagrań jego zachowan. Ale tak jak pisałam wyżej na początek zaczęłabym jeszcze ten jeden raz od rozmowy. Konkretnej i zdystansowanej ale bez ultimatum i gróźb. On powinien zaprzestać takich zachowań tak poprostu a nie dlatego ze dostanie groźbę rozwodu.

12

Odp: Wybuchowy mąż

Jakiś czas temu w związku z ryzykownym zachowaniem stracił dużą kwotę pieniędzy,to też była moja wina bo nie rozmawiałam z nim o tym ( co prawda nie jest bo mu odradzalam ), twierdzi,że odradzanie to nie rozmowa i gdyby miał rozmowy nie byłoby czegoś takiego

13

Odp: Wybuchowy mąż

Ale tu chodzi o twoje bezpieczeństwo. Raczej nie ma sensu z nim rozmawiać o problemach. Tylko odciąć się od niego jak najszybciej.

14 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-17 13:54:29)

Odp: Wybuchowy mąż

Teskty o biciu, bo ktoś zasłużył czy w ogóle takie słownictwo na poziomie rynsztoku nie pozostawia złudzeń, że facet spadł sam na dno a jednocześnie stracił szacunek do Ciebie. Z drugiej strony, jak stanie przed nim możliwość rozstania, może spanikować i zacznie się  typowy cyrk takiego osobnika - kajanie się, przepraszanie, błaganie o wybaczenie..

15 Ostatnio edytowany przez cześka8 (2022-05-17 14:09:08)

Odp: Wybuchowy mąż

a były teksty o biciu???
żle że dziecko patrzy na to ... rozumiem, że poradziłabyś sobie bez niego - w razie czego byłoby gdzie sie wyprowadzić?

16

Odp: Wybuchowy mąż

On wpadł w dołek emocjonalny, chwilowa depresja z jakiegoś powodu. Może się to u faceta objawiać właśnie taką bzdurną złością na wszystko. Być może faktycznie myśli, że mu uciekasz i nie może sobie z tym poradzić. No a powiedzieć nie ma jak, bo straci w Twoich oczach i obawia się, że już wtedy na pewno odejdziesz. Tak sobie tutaj trochę fantazjuje, ale tak obstawiam.

17 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 14:20:49)

Odp: Wybuchowy mąż

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

18

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

Cześć. Jestem w związku 10 lat,od dłuższego czasu podczas kłótni słyszę obrzydliwe wyzwiska w swoją stronę na K.... Dziw.... Itp. maz nie przeprasza,twierdzi że to moja wina gdyż dostaje to co sama daje. W jego mniemaniu nie daje mu zainteresowania,nie interesuje się nim ani jego życiem. Ja po prostu nie potrafie się interesować kimś kto potrafi tak mnie nazwać. Przykład z wczoraj mąż pomagał w kuchni byłam bardzo zmęczona dniem i powiedziałam " wiem jak działa maszynka nie musisz mi tego mówić " stwierdził że znów mam gdzieś jego zdanie,że już nawet nie będzie się odzywał i poszedł,obiad robiłam sama a później wyzwiska w moja stronę. Zastanawiam się czy to na prawdę jest moja wina? Ja czuję że to nie jest powód aby kogoś wyzywać.

Głupio robiłaś, że ten obiad skończyłaś.
Daj na drugi raz dziecku i sobie kanapki, a  od obowiązków kuchennych. zrób sobie wolne W końcu taka niemota co maszynki nie ogarnia może nie umieć skończyć obiadu bez jego pomocy
Nie ma męża nie ma żony - krótka piłka i po problemie.

19

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

Jesteś poważny? Nic nie upowaznia do upokarzania drugiej osoby,nic.

20

Odp: Wybuchowy mąż
cześka8 napisał/a:

a były teksty o biciu???
żle że dziecko patrzy na to ... rozumiem, że poradziłabyś sobie bez niego - w razie czego byłoby gdzie sie wyprowadzić?

Nie było tekstów o biciu,nie muszę się nigdzie wyprowadzac,to on będzie musiał spakować walizki

21 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 14:34:11)

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

Jesteś poważny? Nic nie upowaznia do upokarzania drugiej osoby,nic.

Nieliczenie się z kimś, to też forma upokarzania. Bez powodu nikt nikogo werbalnie nie wyzywa.

Szczególnie osoby nerwowo chore, np., bo takiej możliwości nigdy nie można wykluczyć.

22

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:
Agnieszk.l napisał/a:
GOSTY napisał/a:

Jasno Ci powiedział, więc po co pytasz na forum? Traktuj go z szacunkiem, jak chcesz być tak traktowana i następnym razem licz się z jego zdaniem. Bo wygląda na to, że sama prowokujesz do takich agresywnych zachowań i traktujesz go z góry.

Jesteś poważny? Nic nie upowaznia do upokarzania drugiej osoby,nic.

Nieliczenie się z kimś, to też forma upokarzania. Bez powodu nikt nikogo werbalnie nie wyzywa.

W którym miejscu napisałam,że się z nim nie liczę?
Zlewam jedynie kolejne tematy zarabiania,które przynoszą więcej szkody niż pożytku.

23

Odp: Wybuchowy mąż

Tutaj: " wiem jak działa maszynka nie musisz mi tego mówić "

Chciał pomóc, wykazać się, coś zrobić, to po co komentujesz? Chciałaś zrobić z niego durnia i tyle.

24

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:

Tutaj: " wiem jak działa maszynka nie musisz mi tego mówić "

Chciał pomóc, wykazać się, coś zrobić, to po co komentujesz? Chciałaś zrobić z niego durnia i tyle.

Nie, z nikogo nie zrobiłam durnia.

25

Odp: Wybuchowy mąż

A ja tak ryzykownie zapytam...a może to Tobie on przestał odpowiadać jak zaczęłaś zarabiać i z tego wkradła się nerwowka?

26

Odp: Wybuchowy mąż
Be. napisał/a:

A ja tak ryzykownie zapytam...a może to Tobie on przestał odpowiadać jak zaczęłaś zarabiać i z tego wkradła się nerwowka?

Nie,ja go kocham i powtarzam to często,uwielbiam spędzać razem czas w każdej formie

27

Odp: Wybuchowy mąż

pytałam o te teksty o biciu bo powyżej było nawiązanie do tego... tak czy siak, niefajnie że dziecko patrzy...
ok... to, oby się grzecznie spakował i wyprowadził zatem... szacunek się należy, nawet jesli jest odmienne zdanie, lepiej by młodego swojej wersji szacunku nie uczył...

28 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 14:52:19)

Odp: Wybuchowy mąż

Jest to taka forma umniejszania (w domyśle, nie mów mi, bo wiem lepiej, taka "niemota" nie jest mi potrzebna).

"znów mam gdzieś jego zdanie"

29

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

Jakiś czas temu w związku z ryzykownym zachowaniem stracił dużą kwotę pieniędzy,to też była moja wina bo nie rozmawiałam z nim o tym ( co prawda nie jest bo mu odradzalam ), twierdzi,że odradzanie to nie rozmowa i gdyby miał rozmowy nie byłoby czegoś takiego

To typowe dla takich niezrównoważonych emocjonalnie, wyżywanie się na partnerce, za wszystkie swoje niepowodzenia, tu dochodzi jeszcze chora zazdrość, bo przecież jak poszłaś do pracy, to też wietrzy zdradę, więc się czepia, żeby sobie ulżyć, choć to brzmi paradoksalnie.

Jest to zaburzenie osobowości, więc terapia niewiele chyba tu pomoże, ale może warto zaproponować terapię małżeńską, żeby można było powiedzieć, że wszystko zrobiłaś dla utrzymania rodziny, choć on pewnie się nie zgodzi... Bo głupi nie jest, powie tongue

30

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:

Jest to taka forma umniejszania (w domyśle, nie mów mi, bo wiem lepiej, taka "niemota" nie jest mi potrzebna).

"znów mam gdzieś jego zdanie"

Takie myślenie mają osoby, które same o sobie i o innych tak myślą ziomeczku.

31 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 15:20:32)

Odp: Wybuchowy mąż
Be. napisał/a:
GOSTY napisał/a:

Jest to taka forma umniejszania (w domyśle, nie mów mi, bo wiem lepiej, taka "niemota" nie jest mi potrzebna).

"znów mam gdzieś jego zdanie"

Takie myślenie mają osoby, które same o sobie i o innych tak myślą ziomeczku.

Za daleko idące wnioski. Jedno zdanie to za mało.

Nie wiesz, jak ona go traktuje.

32

Odp: Wybuchowy mąż

To są podstawy psychologii daleki wniosku. Ja nie wiem, ale ty wiesz by takie wyroki wydawać? Nie jest z tobą za dobrze.

No to skoro autorka męża kocha to pytanie jak go skłonić teraz do zastanowienia się nad sobą...ale ewidentnie coś go zżera od środka. Cóż nie będę ukrywał - tak się kończy własnie społeczne oczekiwanie, że facet sobie ze wszystkim sam poradzi i nie wolno mu mieć słabości. No i ukisil coś w sobie i wstyd mi przyznać...

33 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-17 15:29:19)

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

Cześć. Jestem w związku 10 lat,od dłuższego czasu podczas kłótni słyszę obrzydliwe wyzwiska w swoją stronę na K.... Dziw.... Itp. maz nie przeprasza,twierdzi że to moja wina gdyż dostaje to co sama daje. W jego mniemaniu nie daje mu zainteresowania,nie interesuje się nim ani jego życiem. Ja po prostu nie potrafie się interesować kimś kto potrafi tak mnie nazwać. Przykład z wczoraj mąż pomagał w kuchni byłam bardzo zmęczona dniem i powiedziałam " wiem jak działa maszynka nie musisz mi tego mówić " stwierdził że znów mam gdzieś jego zdanie,że już nawet nie będzie się odzywał i poszedł,obiad robiłam sama a później wyzwiska w moja stronę. Zastanawiam się czy to na prawdę jest moja wina? Ja czuję że to nie jest powód aby kogoś wyzywać.

Dlaczego znosisz te ciągłe wyzwiska? Dlaczego się na to godzisz? Złoż pozew rozwodowy i zacznij układać sobie życie bez niego. Nie jesteś jego niewolnicą, nie kupił cię na targu i nie ma prawa cię poniżać. Jeśli nic z tym nie zrobisz, to będzie tylko gorzej a z czasem może dojść do przemocy fizycznej. Przeciez twoje dziecko tego slucha.. Jak myślisz, co mu się kotłuje w głowie gdy słyszy jak ojciec byle kiedy nadziera  na matkę paszczę i rzuca jej w twarz "kurwy" i "szmaty"? Zwichrujecie mu psychikę jak dwa razy dwa to cztery. Jak twoj mąż i ojciec dziecka ma to w du...pie, to chociaż pokaż że ty masz jaja w tym związku i zostaw tego obłąkańca.

34 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 15:53:30)

Odp: Wybuchowy mąż
Be. napisał/a:

To są podstawy psychologii daleki wniosku. Ja nie wiem, ale ty wiesz by takie wyroki wydawać? Nie jest z tobą za dobrze.

No to skoro autorka męża kocha to pytanie jak go skłonić teraz do zastanowienia się nad sobą...ale ewidentnie coś go zżera od środka. Cóż nie będę ukrywał - tak się kończy własnie społeczne oczekiwanie, że facet sobie ze wszystkim sam poradzi i nie wolno mu mieć słabości. No i ukisil coś w sobie i wstyd mi przyznać...

Ma czy nie ma, taki jest efekt. Psychologiem chyba nie jesteś.

Wyrok, to na niego już wydają — "winny, niemota, przemocowiec, kopa w dupę, psychicznie chory".

A "idealne" kobiety podstępnie prowokują i stosują inne świństewka i formy przemocy. Co go zżera? Jej zachowanie w stosunku do niego.

Ale ja tego nie wiem! To tylko zwykle ogólne teraz domysły.

35

Odp: Wybuchowy mąż

tak.. dobrze by było by to autorka zostawiła męża.. znaczy..  zeby to on się wyprowadził...

36

Odp: Wybuchowy mąż

A to, że połowa z nich każdemu każe się rozwodzić non stop to oczywiste, łatwo jest rozbijać cudze rodziny, kobiety wiedzą o tym najlepiej.

37 Ostatnio edytowany przez Legat (2022-05-17 16:06:43)

Odp: Wybuchowy mąż

W wątku jest wyżywka. Dla wielu, to jak manna z nieba. smile

38

Odp: Wybuchowy mąż

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

39 Ostatnio edytowany przez wieka (2022-05-17 16:46:53)

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie po tylu latach, a wtedy jak poszła do pracy... maszynka jak i inne sytuacje, to tylko pretekst, zachowanie irracjonalne, nieadekwatne do sytuacji, świaczy o jego problemie, do tego chamstwo wyłazi na wierzch, ujarzmiane, jak żona była w domu i nie miał do czego się przyczepić.

Tylko on tak łatwo nie odda pola, bo powie, że zniszczyłaś mu 10lat życia, ale jak ja mówię z "głupim to ani żyć, ani się rozwieść" , więc będziesz miała ciężko.
Zawsze jestem ostatnia do namawiana na rozwód, szczególnie jak jest dziecko, ale czasem nie ma za bardzo wyjścia.
Może sama wizja rozwodu
nim wstrząśnie i weźmie na wstrzymanie, choć wątpię, jak górę weźmie złość.

Powiedz jak reagujesz na jego chamstwo, żeby go zniechęcać do takich reakcji?
Jak często wyskakuje z tymi wybuchami? Kto wyciąga rękę?

40

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:

od dłuższego czasu podczas kłótni słyszę obrzydliwe wyzwiska w swoją stronę na K.... Dziw.... Itp. maz nie przeprasza,twierdzi że to moja wina gdyż dostaje to co sama daje. W jego mniemaniu nie daje mu zainteresowania,nie interesuje się nim ani jego życiem.

Nie ma takiego zaniedbania, które by pozwalało na takie słowa. Po prostu w głowie się nie mieści, żeby w ten sposób traktować życiowego partnera.
Jeśli nic z tym nie zrobi, to jest po małżeństwie i rodzinie. Uważam, że pozostawianie tego bez konsekwencji powoduje, że przestaje się szanować wyzywaną osobę, a jeśli przestaje się ją szanować to nie można jej  kochać.
Każde wyzwiska powinny uruchomić Twój wyraźny sprzeciw i  mieć dla męża przykre skutki.
Na obecnym etapie oboje jesteście przepełnieni pretensjami i żalem. On się na Tobie wyżywa, a Ty dusisz to w sobie i żyjesz z poczuciem krzywdy, odbijając to sobie obojętnością i brakiem ciepła wobec niego. W ten sposób daleko nie zajdziecie, a jedynie żale i pretensje będą narastać.
O szczęście czasem trzeba walczyć, bo bierna agresja niczego nie załatwi.

41

Odp: Wybuchowy mąż

"O szczęście czasem trzeba walczyć, bo bierna agresja niczego nie załatwi."

Agnes, a masz jakiś sposób na tę walkę, bo ja nie widzę.

42

Odp: Wybuchowy mąż

Mogę zrozumieć każde niepowodzenie czy kłopoty w życiu, ale nic nie usprawiedliwia takiego zachowania, gdzie partner wyzywa drugiego o dziw** czy kur**. Facet ma poważne problemy z panowaniem nad sobą a kryzys wybitnie pokazał, że potrzebuje pomocy, choć niekoniecznie w postaci znoszenia jego ciągłych wybuchów przez Autorkę. Brak skruchy czy nawet żalu za swoje wyskoki świaedczy, że on już się w tym zatracił...

43

Odp: Wybuchowy mąż

Oczywiście, że są sposoby, tylko  ludziom często się nie chce  walczyć.
Mogła zostawić ten obiad w cholerę i iść z dzieckiem na spacer. Zjadłaby sobie w jakimś bistro frytki, przewietrzyła głowę a facet miał czas na przemyślenie. A tymczasem  pokorna żona zrobiła żarełko i miał obiadek  za friko.
Trzeba stawiać czoła  wyzwiskom i działać niemal jak treser - bijesz tam gdzie boli to nastaw się, że Ciebie też zaboli.

44 Ostatnio edytowany przez ulle (2022-05-17 18:52:07)

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie po tylu latach, a wtedy jak poszła do pracy... maszynka jak i inne sytuacje, to tylko pretekst, zachowanie irracjonalne, nieadekwatne do sytuacji, świaczy o jego problemie, do tego chamstwo wyłazi na wierzch, ujarzmiane, jak żona była w domu i nie miał do czego się przyczepić.

Tylko on tak łatwo nie odda pola, bo powie, że zniszczyłaś mu 10lat życia, ale jak ja mówię z "głupim to ani żyć, ani się rozwieść" , więc będziesz miała ciężko.
Zawsze jestem ostatnia do namawiana na rozwód, szczególnie jak jest dziecko, ale czasem nie ma za bardzo wyjścia.
Może sama wizja rozwodu
nim wstrząśnie i weźmie na wstrzymanie, choć wątpię, jak górę weźmie złość.

Powiedz jak reagujesz na jego chamstwo, żeby go zniechęcać do takich reakcji?
Jak często wyskakuje z tymi wybuchami? Kto wyciąga rękę?


Wieko, nie ma takiej możliwości, by przemocowiec przez tyle lat był fajnym i dobrym mężem. Kobieta może być złota i brylantowa, a przemovowy zawsze znajdzie pretekst, by urządzić awanturę.
Tu stało się coś innego.
Nastąpiło odwrócenie ról, pozycji w tej rodzinie. Kobieta poszła do pracy, zarabia chyba lepiej od męża i prawdopodobnie zaczęła obnosić się przed mężem, jaka to jest teraz niezależna. My nie wiemy, w jaki sposób ona z nim rozmawia, jednak coś musi być nie halo, skoro facet reaguje na prawie wszystko, co ona mówi alergicznie.
Nikt nie lubi, gdy ktoś pokazuje swoją wyższość.
Facet nie ma nawet swojego mieszkania.
Był głową rodziny i nagle spadł do poziomu sutenery.
Oczywiście, nie ma żadnego usprawiedliwienia do tego, żeby mąż tak nazywał swoją żonę. Z tym dziewczyna musi zrobić porządek - kłócić się to jedno, a ubliżać komuś to drugie.
A poza tym kobiety też dzisiaj klną i to jeszcze lepiej niż faceci, nawet publicznie potrafią tak mówić, że szok.
Kogo dzisiaj razi rzucanie mięchem. Nawet dzieci nieźle radzą sobie w tym zakresie.

Moim zdaniem to nie jest przemocowiec. Ujawnilby się, jak napisałam wcześniej, od razu, jak tylko się pobrali. W życiu nie wytrzymałby tak długo.
Pies pogrzebany jest gdzie indziej.

Autorko, a może odniesiesz się także do mojego zdania? Oczywiście nie musisz, jednak jeśli szukasz tu obiektywnego spojrzenia, to może powinnaś zacząć od siebie?
No chyba że założyłaś wątek po to, by ponarzekać na męża nieudacznika, którego Ty non stop ratujesz od katastrofy finansowej i który, być może, ma już depresję albo jest blisko załamania nerwowego.
Nie pozwól na to, żeby Ci ubliżał, bo tu masz rację, jednak czy Ty sama rzeczywiście traktujesz męża ze zrozumieniem i szacunkiem?
Masz go po prostu dość, bo zobaczyłaś, że nie ma łba do interesów.

45

Odp: Wybuchowy mąż
Agnes76 napisał/a:

Oczywiście, że są sposoby, tylko  ludziom często się nie chce  walczyć.
Mogła zostawić ten obiad w cholerę i iść z dzieckiem na spacer. Zjadłaby sobie w jakimś bistro frytki, przewietrzyła głowę a facet miał czas na przemyślenie. A tymczasem  pokorna żona zrobiła żarełko i miał obiadek  za friko.
Trzeba stawiać czoła  wyzwiskom i działać niemal jak treser - bijesz tam gdzie boli to nastaw się, że Ciebie też zaboli.

Tylko to nie zawsze zdaje egzamin, czyli nie robi wrażenia, a wzmaga agresję, tego nie wiemy, ale oportunizm wskazany.

46

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Oczywiście, że są sposoby, tylko  ludziom często się nie chce  walczyć.
Mogła zostawić ten obiad w cholerę i iść z dzieckiem na spacer. Zjadłaby sobie w jakimś bistro frytki, przewietrzyła głowę a facet miał czas na przemyślenie. A tymczasem  pokorna żona zrobiła żarełko i miał obiadek  za friko.
Trzeba stawiać czoła  wyzwiskom i działać niemal jak treser - bijesz tam gdzie boli to nastaw się, że Ciebie też zaboli.

Tylko to nie zawsze zdaje egzamin, czyli nie robi wrażenia, a wzmaga agresję, tego nie wiemy, ale oportunizm wskazany.

Nie ma tak, że coś nie robi wrażenia. Zawsze robi, nawet jak tego nie pokazuje.
.
Najważniejsze jest wyeliminowanie wyzwisk, bo tego nie wolno tolerować. Drobne spięcia nie są tak istotne, a i z nimi dobrze sobie radzić na bieżąco, bez przybierania poddańczej postawy.

47

Odp: Wybuchowy mąż
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie po tylu latach, a wtedy jak poszła do pracy... maszynka jak i inne sytuacje, to tylko pretekst, zachowanie irracjonalne, nieadekwatne do sytuacji, świaczy o jego problemie, do tego chamstwo wyłazi na wierzch, ujarzmiane, jak żona była w domu i nie miał do czego się przyczepić.

Tylko on tak łatwo nie odda pola, bo powie, że zniszczyłaś mu 10lat życia, ale jak ja mówię z "głupim to ani żyć, ani się rozwieść" , więc będziesz miała ciężko.
Zawsze jestem ostatnia do namawiana na rozwód, szczególnie jak jest dziecko, ale czasem nie ma za bardzo wyjścia.
Może sama wizja rozwodu
nim wstrząśnie i weźmie na wstrzymanie, choć wątpię, jak górę weźmie złość.

Powiedz jak reagujesz na jego chamstwo, żeby go zniechęcać do takich reakcji?
Jak często wyskakuje z tymi wybuchami? Kto wyciąga rękę?

Mówię mu wprost,że to nie jest mój poziom dialogu,nie życzę sobie takich słów w moją stronę ponieważ sama też nie rzucam w niego mięsem. Powtarzalam wiele razy,że jeśli to zachowanie się nie zmieni to się rozstaniemy. Workiem treningowym nie będę. Kilka lat temu miał ogromny problem,nie chce pisać na forum jaki, odbiło się to na całej rodzinie wpędził nas w duże długi. Walczyłam o rodzinę,pomogłam mu z tego wyjść. Wszystko spłacone . Teraz brak adrenaliny wychodzi którą miał kiedyś a już nie może. Mam wrażenie że się wyżywa na mnie za swoje niewłaściwe podjęte decyzje. Zawsze jak coś zawali, zwala to na mnie,że nie było rozmowy. Ale ja nie jestem matką która powinna go pilnować, tylko żoną,partnerka i oczekuje,iż jest na tyle dojrzały aby decyzję podejmowac w mądry sposób

48

Odp: Wybuchowy mąż

Użytkowniczki wieka za bardzo nie słuchaj. Pomijając, że ogólnie ma coś z głową to wbrew temu co napisała wyżej właśnie lata po tematach i każdej babce nakazuje rzucić swojego faceta i rodzine, a jak jakiś facet założy wątek, to robi wszystko by obrócić kota ogonem i oczernić właśnie autora tematu.

Wniosek? Dawno nie...przytulała się.

49

Odp: Wybuchowy mąż

Czyli żadne Twoje zachowanie pokazujące, że nie będziesz tego tolerować nie robi wrażenia, czy tylko mówisz?
Tak jak o rozwodzie tylko mówisz i efektu nie ma, więc należałoby zacząć coś robić w tym kierunku, tylko co?
Może by trzeba na początek powiedzieć, że w takiej sytuacji nie widzisz dalej waszego związku i niech się wyprowadzi, bo składasz pozew o rozwód, ciekawe co on na to...

Ja to ludzie potrafią w związku wszystko niszczyć sad  A jak nie są w związku to jęczą o samotności. Nie doceniamy tego co mamy... przykre.

50 Ostatnio edytowany przez GOSTY (2022-05-17 18:16:30)

Odp: Wybuchowy mąż
Agnes76 napisał/a:

Nie ma takiego zaniedbania, które by pozwalało na takie słowa. .

To się tyczy kobiet przede wszystkim!

Wielokrotnie widziałem żonę/dziewczynę, która werbalnie poniewiera męża. O pogardzie już nie wspomnę.

51

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie ma takiego zaniedbania, które by pozwalało na takie słowa. .

To się tyczy kobiet przede wszystkim!

Wielokrotnie widziałem żonę/dziewczynę, która werbalnie poniewiera męża. O pogardzie już nie wspomnę.

Nie poniewieram męża. Zawsze staralam się pomóc,ogarniałam problemu które stworzył on. Wszystko w domu robię sama a w nagrodę słyszę,że jestem dziwka i puszczam się w pracy. To jest hit

52

Odp: Wybuchowy mąż
GOSTY napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Nie ma takiego zaniedbania, które by pozwalało na takie słowa. .

To się tyczy kobiet przede wszystkim!

Wielokrotnie widziałem żonę/dziewczynę, która werbalnie poniewiera męża. O pogardzie już nie wspomnę.

GOSTY to się tyczy wszystkich.
W  związku nie wolno poniżać partnera w żaden sposób, bo to jest początek końca...szacunku i miłości.

53

Odp: Wybuchowy mąż
Agnes76 napisał/a:

W  związku nie wolno poniżać partnera w żaden sposób, bo to jest początek końca...szacunku i miłości.

Skąd ty bierzesz takie mądrości? Przecież to nijak się ma do rzeczywistości.

54 Ostatnio edytowany przez Agnes76 (2022-05-17 18:56:52)

Odp: Wybuchowy mąż
Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

W  związku nie wolno poniżać partnera w żaden sposób, bo to jest początek końca...szacunku i miłości.

Skąd ty bierzesz takie mądrości? Przecież to nijak się ma do rzeczywistości.

Legat każdy ma taką rzeczywistość jaką sobie tworzy.
Na pewno znasz ludzi, którzy budzą respekt i szacunek, i takich, których inni lekceważą. To ma swoje źródło w ich postawie i przyzwoleniu, lub nie, na złe traktowanie.
Zgodzisz się z tym?
I piszę tutaj o realnym życiu, bo w necie to różnie bywa i nie zawsze mamy wpływ na innych użytkowników.

55

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie po tylu latach, a wtedy jak poszła do pracy... maszynka jak i inne sytuacje, to tylko pretekst, zachowanie irracjonalne, nieadekwatne do sytuacji, świaczy o jego problemie, do tego chamstwo wyłazi na wierzch, ujarzmiane, jak żona była w domu i nie miał do czego się przyczepić.

Tylko on tak łatwo nie odda pola, bo powie, że zniszczyłaś mu 10lat życia, ale jak ja mówię z "głupim to ani żyć, ani się rozwieść" , więc będziesz miała ciężko.
Zawsze jestem ostatnia do namawiana na rozwód, szczególnie jak jest dziecko, ale czasem nie ma za bardzo wyjścia.
Może sama wizja rozwodu
nim wstrząśnie i weźmie na wstrzymanie, choć wątpię, jak górę weźmie złość.

Powiedz jak reagujesz na jego chamstwo, żeby go zniechęcać do takich reakcji?
Jak często wyskakuje z tymi wybuchami? Kto wyciąga rękę?


Wieko, nie ma takiej możliwości, by przemocowiec przez tyle lat był fajnym i dobrym mężem. Kobieta może być złota i brylantowa, a przemovowy zawsze znajdzie pretekst, by urządzić awanturę.
Tu stało się coś innego.
Nastąpiło odwrócenie ról, pozycji w tej rodzinie. Kobieta poszła do pracy, zarabia chyba lepiej od męża i prawdopodobnie zaczęła obnosić się przed mężem, jaka to jest teraz niezależna. My nie wiemy, w jaki sposób ona z nim rozmawia, jednak coś musi być nie halo, skoro facet reaguje na prawie wszystko, co ona mówi alergicznie.
Nikt nie lubi, gdy ktoś pokazuje swoją wyższość.
Facet nie ma nawet swojego mieszkania.
Był głową rodziny i nagle spadł do poziomu sutenery.
Oczywiście, nie ma żadnego usprawiedliwienia do tego, żeby mąż tak nazywał swoją żonę. Z tym dziewczyna musi zrobić porządek - kłócić się to jedno, a ubliżać komuś to drugie.
A poza tym kobiety też dzisiaj klną i to jeszcze lepiej niż faceci, nawet publicznie potrafią tak mówić, że szok.
Kogo dzisiaj razi rzucanie mięchem. Nawet dzieci nieźle radzą sobie w tym zakresie.

Moim zdaniem to nie jest przemocowiec. Ujawnilby się, jak napisałam wcześniej, od razu, jak tylko się pobrali. W życiu nie wytrzymałby tak długo.
Pies pogrzebany jest gdzie indziej.

Autorko, a może odniesiesz się także do mojego zdania? Oczywiście nie musisz, jednak jeśli szukasz tu obiektywnego spojrzenia, to może powinnaś zacząć od siebie?
No chyba że założyłaś wątek po to, by ponarzekać na męża nieudacznika, którego Ty non stop ratujesz od katastrofy finansowej i który, być może, ma już depresję albo jest blisko załamania nerwowego.
Nie pozwól na to, żeby Ci ubliżał, bo tu masz rację, jednak czy Ty sama rzeczywiście traktujesz męża ze zrozumieniem i szacunkiem?
Masz go po prostu dość, bo zobaczyłaś, że nie ma łba do interesów.

Autorko, a co z moim postem? Nie zauważyłaś go czy celowo zignorowałas?

56

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:
ulle napisał/a:
wieka napisał/a:

Nie po tylu latach, a wtedy jak poszła do pracy... maszynka jak i inne sytuacje, to tylko pretekst, zachowanie irracjonalne, nieadekwatne do sytuacji, świaczy o jego problemie, do tego chamstwo wyłazi na wierzch, ujarzmiane, jak żona była w domu i nie miał do czego się przyczepić.

Tylko on tak łatwo nie odda pola, bo powie, że zniszczyłaś mu 10lat życia, ale jak ja mówię z "głupim to ani żyć, ani się rozwieść" , więc będziesz miała ciężko.
Zawsze jestem ostatnia do namawiana na rozwód, szczególnie jak jest dziecko, ale czasem nie ma za bardzo wyjścia.
Może sama wizja rozwodu
nim wstrząśnie i weźmie na wstrzymanie, choć wątpię, jak górę weźmie złość.

Powiedz jak reagujesz na jego chamstwo, żeby go zniechęcać do takich reakcji?
Jak często wyskakuje z tymi wybuchami? Kto wyciąga rękę?


Wieko, nie ma takiej możliwości, by przemocowiec przez tyle lat był fajnym i dobrym mężem. Kobieta może być złota i brylantowa, a przemovowy zawsze znajdzie pretekst, by urządzić awanturę.
Tu stało się coś innego.
Nastąpiło odwrócenie ról, pozycji w tej rodzinie. Kobieta poszła do pracy, zarabia chyba lepiej od męża i prawdopodobnie zaczęła obnosić się przed mężem, jaka to jest teraz niezależna. My nie wiemy, w jaki sposób ona z nim rozmawia, jednak coś musi być nie halo, skoro facet reaguje na prawie wszystko, co ona mówi alergicznie.
Nikt nie lubi, gdy ktoś pokazuje swoją wyższość.
Facet nie ma nawet swojego mieszkania.
Był głową rodziny i nagle spadł do poziomu sutenery.
Oczywiście, nie ma żadnego usprawiedliwienia do tego, żeby mąż tak nazywał swoją żonę. Z tym dziewczyna musi zrobić porządek - kłócić się to jedno, a ubliżać komuś to drugie.
A poza tym kobiety też dzisiaj klną i to jeszcze lepiej niż faceci, nawet publicznie potrafią tak mówić, że szok.
Kogo dzisiaj razi rzucanie mięchem. Nawet dzieci nieźle radzą sobie w tym zakresie.

Moim zdaniem to nie jest przemocowiec. Ujawnilby się, jak napisałam wcześniej, od razu, jak tylko się pobrali. W życiu nie wytrzymałby tak długo.
Pies pogrzebany jest gdzie indziej.

Autorko, a może odniesiesz się także do mojego zdania? Oczywiście nie musisz, jednak jeśli szukasz tu obiektywnego spojrzenia, to może powinnaś zacząć od siebie?
No chyba że założyłaś wątek po to, by ponarzekać na męża nieudacznika, którego Ty non stop ratujesz od katastrofy finansowej i który, być może, ma już depresję albo jest blisko załamania nerwowego.
Nie pozwól na to, żeby Ci ubliżał, bo tu masz rację, jednak czy Ty sama rzeczywiście traktujesz męża ze zrozumieniem i szacunkiem?
Masz go po prostu dość, bo zobaczyłaś, że nie ma łba do interesów.

Autorko, a co z moim postem? Nie zauważyłaś go czy celowo zignorowałas?

Nie traktuje go źle ani się nie wywyższam,ciesze się,że zarabiam więcej bo zwyczajnie na więcej nas stać ale w żadnym wypadku nie traktuje jego gorzej. Nie wywyższam się bo zarabiamy podobnie. Do interesów nigdy nie miał łba i wcale mi to nie przeszkadza,materialistka nie jestem. Zawsze jestem gotowa wesprzeć,pomoc ale nie zniosę wyzywania nigdy

57 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2022-05-17 19:22:23)

Odp: Wybuchowy mąż

Przepraszam, a ten szanowny małżonek to jakieś niepełnosprytne dziecko jest? Nie widzi co rozwala swoim zachowaniem? Nigdy w życiu nie słyszał, że do żony nie mówi się per; kurwo, szmato itp? Przecież to dorosły facet jest, nie przedszkolak. Można się zapomnieć raz, no może dwa razy ale tu bym już dyskutowała, ale nadzierać się kiedy tylko mu przyjdzie ochota? On dobrze wie co i gdzie robi źle, ale powoli sprawdza grunt na ile może sobie pozwolić. Wie, że za bardzo gwałtownie fiknąć nie może bo żona jest dość samodzielna i mało jesli nie wcale zależna od niego, więc probuje powolutku. Nie na darmo wielu słyszalo o żabie którą można w gorącej wodzie ugotować, gdy się ją powoli podgrzewa.. On robi właśnie to teraz, powoli podgrzewa i czeka, kiedy się Autorka ugotuje, czytaj; zmęczy się, podda, da za wygraną, oswoi się z tym, że jest poniżana na każdym kroku.

Poza tym Agnieszka nie jest ani matką swojego męża, ani jego lekarzem, ani psychoterapeutką, ani opiekunką. Facet mial powiedziane że będą konsekwencje jeżeli nie zmieni postępowania i co? Zleciało po nim jak po kaczce. To co niby ona ma jeszcze zrobić? Na brzuszek położyć i sprawdzić, czy mu się przypadkiem drzazga w tyłek nie wbiła i od tego taki agresywny, szczeka i gryzie? A co on pudel kanapowy, że nie umie wyartykułować z czym ma problem, gdy kobieta pyta? Dajcie spokój. Mówimy o dorosłym facecie nie o malolacie. Nawet małolat gdy dostaje ostrzeżenie za złe zachowanie i nie reaguje, to w końcu spadają na niego konsekwencje. Tutaj jedyną możliwą konsekwencją  może być pozew rozwodowy. Niewykluczone że właśnie to na niego podziała, a jak nie to sajonara. Agnieszko, życie masz tylko jedno, od ciebie zależy czy będziesz je traciła z takim chamem i burakiem, czy po prostu wybierzesz święty spokój. Dla siebie i dla dziecka też.

58

Odp: Wybuchowy mąż

Ulle, nie wiem czy był taki dobry i fajny... tu jeszcze chora zazdrość się pojawiła, jak poszła do pracy.
Autorka na razie reaguje tylko na posty, które ją atakują, niepotrzebnie zresztą.

59

Odp: Wybuchowy mąż
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż nazwałby mnie ku..a, su.a. i powiedziałby jeszcze, że to moja wina, że musiał tak powiedzieć!
Normalni ludzie nie używają takich wulgaryzmów w stosunku do partnera (nie mówię tu o jakichś patologiach, tylko zwyczajnych związkach).
Jakby mnie mój mąż tak nazwał to zrobiłby to tylko raz, ostatni. Jesteś jak taka żaba, jak ja wrzucić do gorącej wody to wyskoczyłaby od razu, a jak wrzucić żabę to wody zimnej i powoli zagotowywac to nie wyskoczy, bo będzie się przyzwyczajac do coraz goretszej wody.
Widać, że Twój mąż wiedział, jak Cię coraz bardziej upokarzać, przesuwać granicę a Ty cały czas nic, żadnych wniosków, działań i decyzji. Szanować to powinnas najpierw siebie, a potem wymagać szacunku od innych. To, że dziecko tego słucha i na to patrzy to już w ogóle jest dla mnie nie do pojęcia!

60

Odp: Wybuchowy mąż
Salomonka napisał/a:

Przepraszam, a ten szanowny małżonek to jakieś niepełnosprytne dziecko jest? Nie widzi co rozwala swoim zachowaniem? Nigdy w życiu nie słyszał, że do żony nie mówi się per; kurwo, szmato itp? Przecież to dorosły facet jest, nie przedszkolak. Można się zapomnieć raz, no może dwa razy ale tu bym już dyskutowała, ale nadzierać się kiedy tylko mu przyjdzie ochota? On dobrze wie co i gdzie robi źle, ale powoli sprawdza grunt na ile może sobie pozwolić. Wie, że za bardzo fiknąć nie może bo żona jest dość samodzielna i mało jesli nie wcale zależna od niego, więc probuje powolutku. Nie na darmo wielu słyszalo o żabie którą można w gorącej wodzie ugotować, gdy się ją powoli podgrzewa.. On robi właśnie to teraz, powoli podgrzewa i czeka, kiedy się Autorka ugotuje, czytaj; zmęczy się, podda, da za wygraną, oswoi się z tym, że jest poniżana na każdym kroku.

Poza tym Agnieszka nie jest ani matką swojego męża, ani jego lekarzem, ani psychoterapeutką, ani opiekunką. Facet mial powiedziane że będą konsekwencje jeżeli nie zmieni postępowania i co? Zleciało po nim jak po kaczce. To co niby ona ma jeszcze zrobić? Na brzuszek położyć i sprawdzić, czy mu się przypadkiem drzazga w tyłek nie wbiła i od tego taki agresywny, szczeka i gryzie? A co on pudel kanapowy, że nie umie wyartykułować z czym ma problem, gdy kobieta pyta? Dajcie spokój. Mówimy o dorosłym facecie nie o malolacie. Nawet małolat gdy dostaje ostrzeżenie za złe zachowanie i nie reaguje, to w końcu spadają na niego konsekwencje. Tutaj jedyną możliwą konsekwencją  może być pozew rozwodowy. Niewykluczone że właśnie to na niego podziała, a jak nie to sajonara. Agnieszko, życie masz tylko jedno, od ciebie zależy czy będziesz je traciła z takim chamem i burakiem, czy po prostu wybierzesz święty spokój. Dla siebie i dla dziecka też.

Dziękuję za te słowa,wiele dla mnie znaczą. Jestem w stanie znieść dużo,dużo poświęcić ale chamstwa nie zniose

61

Odp: Wybuchowy mąż
Ewe131 napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż nazwałby mnie ku..a, su.a. i powiedziałby jeszcze, że to moja wina, że musiał tak powiedzieć!
Normalni ludzie nie używają takich wulgaryzmów w stosunku do partnera (nie mówię tu o jakichś patologiach, tylko zwyczajnych związkach).
Jakby mnie mój mąż tak nazwał to zrobiłby to tylko raz, ostatni. Jesteś jak taka żaba, jak ja wrzucić do gorącej wody to wyskoczyłaby od razu, a jak wrzucić żabę to wody zimnej i powoli zagotowywac to nie wyskoczy, bo będzie się przyzwyczajac do coraz goretszej wody.
Widać, że Twój mąż wiedział, jak Cię coraz bardziej upokarzać, przesuwać granicę a Ty cały czas nic, żadnych wniosków, działań i decyzji. Szanować to powinnas najpierw siebie, a potem wymagać szacunku od innych. To, że dziecko tego słucha i na to patrzy to już w ogóle jest dla mnie nie do pojęcia!

A to,że dziecko na to patrzy wywróżyłaś z kuli?
Tak,to pewnie moja wina,że on jest takim człowiekiem. Jakbyś nie zauważyła po coś ten wątek powstał,nie po to aby taki anonim jak Ty mógł się wyżyć ale po to,aby spojrzeć na sprawę innym okiem,aby wiedzieć czy jest co ratować,na terapi indywidualnej czy małżeńskiej. Wyrzucić kogoś z życia można w 5 minut, nie jestem kozłem ofiarnym aby tkwic w bagnie ale też jestem dorosła kobietą i chce móc powiedzieć,że wyczerpałam wszelkie możliwości aby to małżeństwo ratowac. Jesli się nie uda, trudno. Nie ja pierwsza, nie ostatnia

62

Odp: Wybuchowy mąż
Agnes76 napisał/a:

Legat każdy ma taką rzeczywistość jaką sobie tworzy.

Rzeczywistość jest jedna, percepcje są różne. Nie wiem jak w życiu, ale tutaj przedstawiasz spojrzenie zbyt idealistyczne.

Agnes76 napisał/a:

Na pewno znasz ludzi, którzy budzą respekt i szacunek, i takich, których inni lekceważą. To ma swoje źródło w ich postawie i przyzwoleniu, lub nie, na złe traktowanie.
Zgodzisz się z tym?

Zawsze ludzie kierują się swoim interesem. Interesem, a nie wartościami. Dlatego respekt i szacunek na pstrym koniu jeździ.
Co do związków, to ludzie też wiążą się dla własnego interesu. Czasem dziwnie pojmowanego, przez kogoś innego, ale zawsze interes stoi na 1 miejscu. Jest tez kwestia, czy ten interes jest krótkofalowy, czy długofalowy.
Reszta to bajki z mchu i paproci i mydlenie oczu.

63 Ostatnio edytowany przez bagienni_k (2022-05-17 19:34:42)

Odp: Wybuchowy mąż
Agnes76 napisał/a:
Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

W  związku nie wolno poniżać partnera w żaden sposób, bo to jest początek końca...szacunku i miłości.

Skąd ty bierzesz takie mądrości? Przecież to nijak się ma do rzeczywistości.

Legat każdy ma taką rzeczywistość jaką sobie tworzy.
Na pewno znasz ludzi, którzy budzą respekt i szacunek, i takich, których inni lekceważą. To ma swoje źródło w ich postawie i przyzwoleniu, lub nie, na złe traktowanie.
Zgodzisz się z tym?
I piszę tutaj o realnym życiu, bo w necie to różnie bywa i nie zawsze mamy wpływ na innych użytkowników.

Oczywiste jest, żę takie teskty są niedopuszczalne.
Nie rozumiem kompletnie, żę ktoś możę mieć wątpliwości co do tego..Lekceważenie, brak szacunku czy wyzwiska - czy to ma być akceptowalne między dwojgiem ludzi? Jeśli partnerka mnie olewa i nie liczy się ze mną a na dodatek jeszcze mnie ośmiesza, wyzywa, stosująć przy tym wyzwiska - to raczej nie będę stał z założonymi rękami i biernie się przyglądał..

Serio, zaczynamy chyba wypaczać podstawowe zasady współżycia...

64

Odp: Wybuchowy mąż
Agnieszk.l napisał/a:
Ewe131 napisał/a:
ulle napisał/a:

Autorko, jeśli chodzi o ten epizod z maszynka, to wiele też zależy od tego, jakim tonem się do niego odezwałaś. Być może on chciał w dobrej wierze przypomnieć Ci jak włączać to ustrojstwo, a Ty odpowiedziałaś z wyższością, zniecierpliwionym tonem, z lekka kpina czy ironią i dlatego on poczuł się urażony.
Potem tłamsił to w dobie i w końcu też zaczął odzywać się agresywnie.
Przecież wiadomo, że tę samą myśl można przekazać w różny sposób.
Mowa na piśmie nie pokaże Twojego tonu głosu, min albo wzruszania ramionami.
Gdy czyta się, co mu odpowiedziałaś, to wiadomo, że każdy pomyśli sobie, że przecież ona niczego złego nie powiedziała, jednak gdyby ktoś był przy tym zdarzeniu, to kto wie, jakie by miał odczucia.
Może on i przemocowiec, a może to Ty zaczęłaś traktować go z buta, odkąd poszłaś do pracy i zarabiasz swoje pieniądze.
On mieszka w Twoim mieszkaniu, traci pieniądze na złych inwestycjach i patrzy na kobietę, która być może obnosi się tym, jak świetnie sobie radzi.
Ja byłabym tu ostrożna sugerując autorce, że po tylu latach spokojny i fajny facet nagle pokazał czarcie kopyto.

Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której mój mąż nazwałby mnie ku..a, su.a. i powiedziałby jeszcze, że to moja wina, że musiał tak powiedzieć!
Normalni ludzie nie używają takich wulgaryzmów w stosunku do partnera (nie mówię tu o jakichś patologiach, tylko zwyczajnych związkach).
Jakby mnie mój mąż tak nazwał to zrobiłby to tylko raz, ostatni. Jesteś jak taka żaba, jak ja wrzucić do gorącej wody to wyskoczyłaby od razu, a jak wrzucić żabę to wody zimnej i powoli zagotowywac to nie wyskoczy, bo będzie się przyzwyczajac do coraz goretszej wody.
Widać, że Twój mąż wiedział, jak Cię coraz bardziej upokarzać, przesuwać granicę a Ty cały czas nic, żadnych wniosków, działań i decyzji. Szanować to powinnas najpierw siebie, a potem wymagać szacunku od innych. To, że dziecko tego słucha i na to patrzy to już w ogóle jest dla mnie nie do pojęcia!

A to,że dziecko na to patrzy wywróżyłaś z kuli?
Tak,to pewnie moja wina,że on jest takim człowiekiem. Jakbyś nie zauważyła po coś ten wątek powstał,nie po to aby taki anonim jak Ty mógł się wyżyć ale po to,aby spojrzeć na sprawę innym okiem,aby wiedzieć czy jest co ratować,na terapi indywidualnej czy małżeńskiej. Wyrzucić kogoś z życia można w 5 minut, nie jestem kozłem ofiarnym aby tkwic w bagnie ale też jestem dorosła kobietą i chce móc powiedzieć,że wyczerpałam wszelkie możliwości aby to małżeństwo ratowac. Jesli się nie uda, trudno. Nie ja pierwsza, nie ostatnia

Chyba przeczytałaś nie mój post ....
Ja Ci tu pisze, że nie powinnaś pozwalać na takie traktowanie siebie! Że w związku dorosłych ludzi nikt nie ma prawa używać takich słów w stosunku do partnera. że Twój mąż doskonale wie co i jak robić, żeby pozwalać sobie na więcej, a Ty i tak z nim tkwisz. Skoro milion Twoich rozmów, próśb i tłumaczeń nie pomogły to wg mnie pomogą tylko czyny. Może nie od razu rozstanie, ale czasowa separacja?

65

Odp: Wybuchowy mąż
Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Legat każdy ma taką rzeczywistość jaką sobie tworzy.

Rzeczywistość jest jedna, percepcje są różne. Nie wiem jak w życiu, ale tutaj przedstawiasz spojrzenie zbyt idealistyczne.

Moim zdaniem związek, w którym ludzie zwyczajnie się szanują, a przede wszystkim nigdy sobie nie ubliżają i nie poniżają się, nie jest jakimś idealistycznym widzeniem świata. Nie zgodzę się, że normalni ludzie w normalnych domach wyzywają się od najgorszych.


Legat napisał/a:
Agnes76 napisał/a:

Na pewno znasz ludzi, którzy budzą respekt i szacunek, i takich, których inni lekceważą. To ma swoje źródło w ich postawie i przyzwoleniu, lub nie, na złe traktowanie.
Zgodzisz się z tym?

Zawsze ludzie kierują się swoim interesem. Interesem, a nie wartościami. Dlatego respekt i szacunek na pstrym koniu jeździ.
Co do związków, to ludzie też wiążą się dla własnego interesu. Czasem dziwnie pojmowanego, przez kogoś innego, ale zawsze interes stoi na 1 miejscu. Jest tez kwestia, czy ten interes jest krótkofalowy, czy długofalowy.
Reszta to bajki z mchu i paproci i mydlenie oczu.

Nie zaprzeczę temu co napisałeś, tylko że to jest część prawdy. Bo dajmy taki przykład - mam dobrą sąsiadkę  czy koleżankę w pracy. zawsze jest wobec mnie w porządku, miła i zawsze zwraca się do mnie z szacunkiem. Powiedz mi jaki ja mam interes, żeby sobie psuć relację z nią i zachować się wobec niej chamsko? Przecie to by była wielka głupota. Bo nawet miła relacja też jest jakąś obopólną korzyścią, jeśli już w tych kategoriach patrzeć. A gdyby nagle jej zachowanie zmieniło się  diametralnie, to też nie mam interesu utrzymywać z nią znajomości. Każda pójdzie w swoją stronę i będzie sobie żyła najlepiej jak potrafi. Więc nie mów mi, że nie mamy wpływu na swoją rzeczywistość.

Posty [ 1 do 65 z 113 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024