Seksoholizm - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 38 z 264 ]

1 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-10-14 10:08:04)

Temat: Seksoholizm

Mam na imię Marek i jestem seksoholikiem.

Netkobiety.pl jest jedynym forum gdzie, w sposób sensowny, dyskutuje się o seksoholiźmie. W Internecie doszukałem się kliku miejsc poświęconych tej tematyce, jednak nie są one zbyt wiele warte. Nie znalazłem jednak wątku który gromadziłby wypowiedzi osób, których dotknął ten problem. Zapraszam więc wszystkich, którzy chcą/potrzebują/powinni zająć się sobą lub ukochaną osobą, potrzebują wsparcia lub rady.

Seksoholizm to uzależnienie które można i trzeba leczyć. Dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiet. Jeżeli nie wiesz o czym mówię a podejrzewasz że coś w tym temacie nie gra, polecam strony reklama ... to jedyne miejsca gdzie znajdziesz kontakt z grupą S-Anon (Anonimowych Seksoholików)

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-10-14 10:09:15)

Odp: Seksoholizm

Marek,
mam nadzieje,ze to nie podpucha.......
Pojechales po bandzie.Takie stwierdzenie wymaga nie lada odwagi.
Mam nadzieje,ze nie zamecze Cie pytaniami,a mam ich sporo.
Zabrzmi idiotycznie,ale ciesze sie,ze moge zaczerpnac informacji ze zrodla.

1. Kto i kiedy Cie zdiagnozował?
2. Czy w Twoim przypadku to masturbacja,porno,dziewczyny z czatow,czy prostytutki?
3. Jestes w zwiazku?
4. Jezeli tak,czy Twoja lepsza polowa o tym wie?
5. Jakie kroki poczyniles,zeby z tym skonczyc i dlaczego chcesz z tym skonczyc?
6. Jak silne jest Twoje postanowienie?

To tylko preludium.
Musze przyznac,ze gdzies tam mialam nadzieje,ze ktos taki jak Ty sie odezwie,bo od 11-tu miesiecy usiluje sie
doszukac prawdy i zrozumiec......

Czekam na odpowiedz.

3 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-14 11:50:11)

Odp: Seksoholizm

Malino

Jedyną podpuchą (jedynym kłamstwem - staram się nazywać rzeczy takimi jakimi są) jest ... moje imię i wiek. W rzeczywistości noszę inne imię i jestem o kilka lat starszy. Poza tym :

... nie, to nie podpucha
... cóż więcej mogę powiedzieć - stwierdziłem fakt ... i dziękuję za te słowa
... pytaj więc, jednak uprzedzam - musisz wziąć pod uwagę że moja uzależniona osobowość może wpływać na to co piszę/mówię

Ad.1 - Kto i kiedy Cię zdiagnozował ?
trochę ja sam (zatrzymałem się ok. stycznia br. przerażony tym dokąd zmierzam), jednak to moja Żona (mająca doświadczenie z racji wieloletniej praktyki zawodowej) nazwała to "po imieniu" (w sierpniu br. kiedy wszystko wyszło).

Ad.2 - Czy w Twoim przypadku to masturbacja, porno, dziewczyny z czatów czy prostytutki ?
potrafię dziś nazywać rzeczy takimi jakimi są :
- masturbacja (kompulsywne zachowania autoseksualne) - TAK
- porno (w każdej możliwej postaci i nadmiarze, wydawnictwa, filmy, internetowe czaty video) - TAK
- dziewczyny z czatów (samotne, w związkach, czyjeś żony) - TAK
- prostytutki - NIE
- na początku jednak, czyli ponad 6 lat temu, nawiązałem za sprawą GG znajomość, która zaowocowała moją ZDRADĄ.

Ad.3 - Jesteś w związku?
Tak. Jestem żonaty od 21 lat

Ad.4 - Jeżeli tak, czy Twoja lepsza połowa o tym wie ?
Tak. Moja Żona wie o wszystkim.

Ad.5 - Jakie kroki poczyniłeś, żeby z tym skończyć i dlaczego chcesz z tym skończyć?
Zatrzymałem się i trwam w stanie trzeźwości od stycznia br. Po drodze zaliczyłem wpadkę (której nie pamiętam, byłem pod wpływem alkoholu) którą uświadomiła mi moja Żona - masturbowałem się pod prysznicem
Dlaczego ? Uświadomiłem sobie że to co robię prowadzi wprost na dno. Spotkania z przypadkowymi kobietami skończyły się we wrześniu 2009 - doszedłem do wniosku że nie muszę się spotykać z kobietami żeby sobie zrobić dobrze (innymi słowy - rozładować nagromadzone emocje). Znalazłem inne źródło podniet - internet. I wziąłem WSZYSTKO co oferował. Od czatów i videoczatów, poprzez opowiadania erotyczne, zdjęcia, filmy aż po komiksy. W Internecie jest WSZYSTKO - i to dosłownie na wyciągnięcie ręki : komiksy wszelkich możliwych wariancji, od tych "normalnych" pornograficznych" przez wszelkie "zboczone" (z zoofilią włącznie) do tych, gdzie jako uczestnicy występowały dzieci (dopiero na tym etapie doznałem prawdziwego SZOKU - właśnie w styczniu 2010 - uświadomiłem sobie jak niebezpiecznie blisko jest pedofilia). I nie byłem w stanie tego zaakceptować. Odrzuciło mnie. Czułem się potwornie. Nie akceptowałem nigdy i nigdy też nie zaakceptuję żadnej formy pedofilii. Byłem na skraju a myśli samobójcze były codziennością.

Kolejnym krokiem, po zatrzymaniu się, było uświadomienie sobie z czym walczę (co stało się wyłącznie dzięki mojej Żonie) i jak bardzo jestem bezsilny. To Ona, w sierpniu br. - kiedy wszystko wyszło - nazwała rzeczy po imieniu, zadbała o literaturę (której w całości nie przeczytałem do dziś), znalazła psychologa. Po wizycie u psychologa (to też zawdzięczam Żonie) nastąpiła kolejna wizyta - tym razem u psychiatry - na dziś mam potwierdzone przez lekarza uzależnienie i podejmuję terapię którą poprowadzi psycholog.

Nawiązałem też kontakt z Grupą S-Anon

Krótko. Jestem na początku wieloletniego procesu leczenia (wychodzenia) z uzależnienia. Trwam w zatrzymaniu i trzeźwości, analizuję (wspólnie z Żoną) swoje postępowanie. Moja Żona jest CUDOWNĄ ISTOTĄ, potocznie zwaną ANIOŁEM, którego zesłał mi sam Bóg. Bez Niej nic dla mnie nie ma znaczenia. Bez Niej nie ma dla mnie przyszłości. Wyłącznie dzięki Niej mogę myśleć o ... TERAZ. Bo przeszłości już nie ma, a przyszłość jest w naszych myślach. Niestety, przeszłości nie da się już zmienić. Przyszłość zależy od TERAZ. A teraz pracuję nad sobą, po to aby nie być potworem. I nie jestem sam, co jest niezwykle istotne. Mimo iż jestem kawałem skur*na, ch*em bez godności, gno*m najgorszego sortu i nie zasługuję na nic, otrzymałem nieprawdopodobnie silne wsparcie ze strony mojej Żony. Wiem że gdyby nie jej postawa, nie byłoby mnie ani tu ani w ogóle nigdzie. Wiem że pracując nad sobą mam niewielką szansę odzyskać Ją i Jej zaufanie. Wiem że Ją kocham i wiem że Ona mnie kocha. Wiem też że bez tego uczucia nic nie ma sensu. Żonie, Jej miłości i wsparciu jakiego mi udzieliła - zawdzięczam WSZYSTKO.

Ad.6 - Jak silne jest Twoje postanowienie?
Moje postanowienie jest bardzo silne. JEST OSTATECZNE ! Wiem że będę się starał NIGDY już nie wrócić do swoich "praktyk". Zatrzymałem się. Jestem trzeźwy (przez trzeźwość rozumie się CAŁKOWITE POWSTRZYMANIE od wszelkich form zachowań autoseksualnych oraz zachowań seksualnych z osobami spoza związku). Dlaczego więc piszę że będę się "starał" ? albowiem ... MAM NA IMIĘ MAREK I JESTEM SEKSOHOLIKIEM. Uświadomienie sobie znaczenia tych kilku słów jest kluczowe.

Ad. Ad. Ad.
Długo musiałbym pisać aby opisać wszystko. Pytaj więc. Cieszę się że ktoś zainteresował się tym wątkiem. Wiem że usłyszę rzeczy, których usłyszeć się boję. Jednak wiem z czym walczę i jak bardzo jestem wobec tego BEZSILNY. Alkoholicy czy hazardziści (czy wszyscy inni uzależnieni) muszą coś zrobić aby dotrzeć do środka uzależniającego. JA MAM GO STALE PRZY SOBIE. To moja uzależniona osobowość, moje chore myślenie które każe zaprzeczać, wypierać i bronić się z całych sił.

Chciałbym aby ten wątek stał się nie tylko platformą kontaktu z Wami, współmałżonkami seksoholików, ale również z samymi seksoholikami. Dziś już wiem że tylko leczenie, terapia, grupa S-Anon, każde możliwe wsparcie w walce z tym uzależnieniem da mi szansę na podjęcie normalnego życia - życia którego pragnę, którego smak znam a które sam swoim postępowaniem zniszczyłem.

A propos internetu. Uważam że znakomita większość użytkowników randkowych serwisów erotycznych to tacy sami chorzy (uzależnieni) ludzie jak ja. I tylko można się dziwić że grupy S-Anon są tak nieliczne. A powinny pękać w szwach ! Dziesiątki postów kobiet opisujących zachowania swoich partnerów sugerują wprost, że to ludzie uzależnieni ! Inna rzecz że nie są, niestety, świadomi swego uzależnienia.

Pozdrawiam. Marek

PS. Widzę że moderator usunął zamieszczone linki. Aczkolwiek nietrudno odnaleźć w sieci strony S-Anon, podam je via e-mail każdemu kto się do mnie zwróci.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

4 Ostatnio edytowany przez malina5512 (2010-10-15 00:27:07)

Odp: Seksoholizm

Marek,
chwala Ci za to,co napisales i za to,ze starasz sie z tym walczyc.
Musze przyznac,nie spodziewalam sie takiej szczerosci; punkty dla Ciebie!
   Przepraszam,ze bylam tak obcesowa,ale az mnie zatkalo po przeczytaniu tak szczerego posta.
Wiem,ze moja odpowiedz jest raczej lakoniczna,ale mialam fatalny dzien.
Musze zebrac mysli,ulozyc to wszystko w jakas logiczna calosc i dopiero wtedy pytac o to,czego nie potrafie zrozumiec.
Masz czlowieku naprawde DUUUZO szczescia,ze jestes z kobieta,ktora A) zna problem,B)kocha Cie,C)stara Ci sie pomoc.
Wygrales los na loterii!!!
Prosze,nie zaprzepasc szansy,ktora daje Ci Twoja kobieta
Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-15 09:03:11)

Odp: Seksoholizm

Zbierz więc myśli, poukładaj sobie i pytaj. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania, postaram się pomóc zrozumieć to czego nie rozumiesz. Jest jednak małe ale ... pewnych rzeczy nawet ja do dziś nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Korzystając z pomocy psychologa doszukuję się przyczyn zmian jakie we mnie zaszły. Zmian, które prowadziły wprost na samo dno człowieczeństwa. I nie łudzę się że jest ktokolwiek na całym świecie, kto mógłby mi powiedzieć dlaczego tak się stało. Psycholog mi tego przecież nie powie. Psycholog pomoże mi odbudować (czytaj - ja buduję, on wskazuje kierunek) "to" co zniszczyłem sam. Widzisz - piszę "to" bo nie potrafię nawet "tego" nazwać. Człowieczeństwo ? Humanitaryzm ? Nawet nie ma określenia na to co zniszczyłem. Może "miłość" ? Z pewnością ale przecież nie tylko miłość. Może powinienem powiedzieć że zniszczyłem w sobie człowieka ? Chcę wierzyć że to coś, co we mnie pozostało i kazało zatrzymać się w tej drodze donikąd, stanowi dobrą podstawę do budowania nowego siebie.
Wiem natomiast doskonale jakie uczyniłem wokół siebie i w sobie spustoszenie. Im dłużej, w miarę "normalnie" funkcjonuję, tym większe ogarnia mnie przerażenie. Walczę z tym potworem który we mnie siedzi. Walczę z całych sił. Wnioski do jakich dochodzę są PORAŻAJĄCE. Wiem że (tak jak ma to każdy uzależniony) :
- jestem wobec swego uzależnienia bezsilny,
- jestem skazany na walkę która nigdy się nie skończy,
- zawsze, w mniejszym lub większym stopniu, będę stanowił zagrożenie dla siebie i/lub otoczenia,

Jasne że w miarę upływu czasu będę osiągał coraz większą równowagę wewnętrzną, będę potrafił coraz lepiej oceniać rzeczywistość i coraz lepiej w niej funkcjonować. Na to trzeba lat i ja zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Słyszysz ? Lat. I tu tkwi haczyk. Chcę wierzyć że mam ten czas. Bo jest mi potrzebny, bo chcę się zmienić, bo wiem że tylko w ten sposób mam szansę normalnie żyć. Zauważyłaś ? tym razem napisałem słowo normalnie bez cudzysłowu. Bo właśnie  tak chcę żyć. Normalnie. A co mnie w tym martwi ? Ano to, że mogę nie mieć wystarczająco dużo czasu. Moja Żona, mój Anioł, dał sobie czas na decyzję. A mnie ZABIJA myśl że decyzja może być dla mnie negatywna. Wiesz o czym myślę. Bo NIC nie ma, w moim życiu, sensu bez Niej. Wiem że wygrałem los na loterii życia. Wiem że następnej szansy nie dostanę, wiem że bez Niej nie ma Mnie. Ja - sam, bez Niej - nie istnieję. To Ona stanowi sens mojego życia. I mogę tylko żałować że zapomniałem o tym na tak długie lata. Pozostaje mi tylko mały płomyk nadziei i praca, praca, praca ...

Pozdrawiam Cię, Malino. I czekam. Rozmowa pozwala mi odkrywać to, co nadal przede mną jest ukryte.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

6

Odp: Seksoholizm

Dobry Boze,Marek,
to,co napisales,to "zywcem" slowa mojego meza.
Czy Wy wszyscy macie ten sam skrypt?!!
Kochacie,ale jaka miloscia?
Chora,pokrecona?Czy Wy macie pojecie,co miesci sie w definicji slowa"kocham"?
Jak mozna kochac kobiete,zlozyc przysiege i fundowac osobie " kochanej" tyle bolu?
Jestescie skonczonymi egoistami,ktorzy mysla,niestety koncowka fiuta.
Wybacz,ale emocje siegaja zenitu.

Teraz pytanie nr.jeden:
"poznales kobiete w necie; umawiasz sie na sex.
1)Nie boisz sie chorob wenerycznych,o aids nie wszpominajac?
2)Po calej maskaradzie ,jestescie "razem",co widzisz?
3)Ladniejsza,brzydsza od Zony?
4)Czy to w ogole ma dla was znaczenie?
5)Jest "po" i co czujesz?
6)wracasz do domu,patrzysz na oddana Ci kobiete,Twoja zone,i co czujesz?

Pytan moge mnozyc tyle,ze odechce Ci sie na nie odpowiadac.
Po pewnym czasie,tak,jak moj maz,bedziesz po prostu wsciekly,ze niby jakim prawem ja(Twoja zona)Cie katuje?

I te klamstwa......
Dla was nic nie znaczace ,drobne przeklamanie rzeczywistosci.....
Niby nic,ale tak wiele.
Czy naprawde macie tak kompulsywna osobowosc,ze powiedzenie CALEJ PRAWDY,STANOWI AZ TAKI PROBLEM?
To jedyna rzecz,ktorej tak naprawde chcemy.
W calej rozciaglosci,musimy wiedziec,z czym przyszlo nam sie zmierzyc!!!!!!
Czlowieku,
mowisz,ze Twoja zona jest aniolem i bez nie nie istniejesz.
Uwierz mi.
ONA CHCE ZNAC CALA PRAWDE; TA NAJGORSZA,TA,ZE MIALES SLIPP,ZDARZYLO SIE ZNOWU.
TO,ZE TWOJ TELEFON JEST WYLACZONY,W NICZYM NIE POMAGA!!!!!!!
Jezeli nie jestes w stanie nad tym zapanowac,blagam Cie,daj szanse Kobiecie,ktora rzekomo kochasz na to,zeby mogla byc szczesliwa ,niestety,bez Ciebie.
Nie utrudniaj Jej tego,kadzac ja gadkami bez pokrycia.
Nie szanujesz samego siebie,wiec nie masz bladego pojecia,jak szanowac innych.
Jaki jest Twoj system wartosci?!
Kocham zone,ale do "BYCIA PELNYM",musze uprawiac sex z innymi kobietami?
Wiem,ze potraficie to doskonale zaszufladkowac.
Milosc do zony w jednej,a sex z kim innym w drugiej.......
Tylko ile tak mozna?
Wam sie wydaje,ze to sa zupelnie odrebne swiaty,ktore nigdy sie ze soba nie zderza.
I macie race,niestety.
Wile z nas,kobiet,nigdy na to nie wpadnie,ze prowadzicie podwojne zycie.
Ale,jak widac na zalaczonym obrazku,niektore,nie sa w ciemie bite.
I CO POTEM?

Marek,moze pojechalam po bandzie,z calym szacunkiem,daje Ci kredyt,za swiadomosc,....
Z drugiej strrony,Twoja zona i ja stoimy z drudiej strony barykady.
Jezeli chcezs cokolwiek naprawic,NIGDY WIECEJ NIE KLAM!!!!!!!
NIE MA ZNACZENIA,CZEGO KLAMSTWA DOTYCZA.
NIE ROB TEGO POD ZADNYM POZOREM I NIGDY!!!!!!
Jezeli jest jakis cien szansy na rezurecje tego zwiazku,pamietaj-ZADNYCH KLAMSTW,NAWET TYCH BLACHYCH.

7 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-18 12:45:44)

Odp: Seksoholizm

Rozumiem - wszystko w porządku - jazda po bandzie nie pozwala "owijać w bawełnę"

Owszem. Jesteśmy egoistami - ja z pewnością nim jestem i chociaż z tym walczę, wciąż przegrywam. Kochamy chorą i pokręconą miłością, zdradzamy, myślimy końcówką fiu*a. Możesz mi jednak wierzyć : jeżeli mówimy że kochamy, to tak jest. Jeżeli przestajemy kochać - odchodzimy. Dlaczego ? Bo kochamy już kogoś innego. Chore ? Pokrętne ? jak najbardziej ! niestety - część z nas taka jest. Czy potrafimy kochać czystą miłością ? Potrafimy. Ja na swój chory i pokrętny sposób też kocham. Dlatego w chory i pokrętny sposób staram się wrócić do "normalności". Nie rozumiemy się, prawda ? Wierzę że mnie nie rozumiesz. Ja sam siebie nie rozumiem.

Odpowiem Ci na Twoje pytanie (i nie martw się, odpowiem na wszystkie Twoje pytania)
O1: myślałem o tym, jasne że myślałem - zabezpieczałem się (wiem wiem, nie ma 100% pewności) ale widzisz - to działa w obie strony - ona robi i zakłada to samo co ja, że zagrożenia nie ma (zapytaj kobiet które to robią) - robiłem to, badałem się, robiłem to i znowu się badałem - jak idiota - i co ? i nic - zero refleksji

O2: co widzę ? nic, czego wcześniej nie widziałem. Przed - jak mówisz, myślę końcówką fiu*a. Po - widzę człowieka tak samo walniętego jak i ja.

O3, O4: dla mnie - seksoholika - ja już osiągnąłem cel - to jaka jest nie ma najmniejszego znaczenia ani "przed" ani "po"

O5, O6: żal, wstyd, nienawiść, ból

zapomniałaś zadać jeszcze jedno pytanie : Patrzysz w lustro, co widzisz, co czujesz ?
czuję ŻAL, WSTYD, NIENAWIŚĆ, BÓL - i tak aż do następnego razu kiedy się uruchamiam i wtedy ... nie ma żalu, bólu, wstydu i nienawiści. Znasz definicję seksoholizmu ? Wiesz czym jest i jak się objawia ? Zatrzymałem się i trzeźwieję. Nikt i nigdzie nie powiedział, nie napisał, że dopiero teraz poznam prawdziwą moc uzależnienia. Że dopiero teraz poznam jak smakuje i jak bezgraniczny jest ten ŻAL, ten WSTYD, ta NIENAWIŚĆ i ten BÓL.

nie jestem w stanie zrozumieć swojego postępowania - był taki czas, kiedy uważałem że jedynie rozwiązanie "ostateczne" jest sposobem na przerwanie tego błędnego, przeklętego koła - dopiero Żona uświadomiła mi że nie tędy droga - dała mi szansę, potem kolejną i kolejną i jeszcze jedną ...

Oduczyłem się wściekłości. Denerwuję się, jednak panuję - staram się panować nad nerwami w sposób znacznie mocniejszy niż kiedyś. Wściekłość odrzucam bo - o ile kiedyś zdarzało się to rzadko to teraz żal, wstyd, nienawiść i ból przepełniają mnie nieustannie - słyszysz co mówię ? NIEUSTANNIE ! im dłużej "trzeźwieję" tym głębiej te uczucia działają.

I te kłamstwa ... itd.

Nie mam nic na swoją obronę. I nie ważne że stoicie po drugiej stronie barykady. A dokładniej. Barykady (u mnie) już nie ma. Kulę się ze strachu, boję się i ... czekam na strzał. Bo nie będę się już chował. Nie chcę się już chować. Gdy padnie strzał nie uchylę się - może tędy prowadzi droga ? nie wiem - nic nie wiem - wewnątrz mnie, poza miłością do Żony, nie ma nic. Nie ma rozsądku, nie ma instynktu samozachowawczego, nie ma świadomości popełnianych raz za razem błędów, nie ma refleksji.

Dziś jestem wypalonym wrakiem człowieka, który zniszczył (wciąż niszczy) to, co powinno stanowić jego największy Skarb. Zapytasz dlaczego ? Zapytaj więc. A ja pochylę tylko głowę i będę czekał na koniec

Wciąż obiecuję że nie będę już kłamał. I wciąż łamię tę obietnicę. Wciąż taplam się w gów*e. Nawet gdy mówię prawdę, Ona mi nie wierzy. I słusznie. Przecież wielokrotnie udowodniłem że moje słowa to tylko papka gów*a, że nie można im ufać. Strzelaj więc, nie czekaj

Chore te moje słowa co ? Chore myśli, chore słowa, chore serce, chora miłość, chory człowiek ... strzelaj - niech Cię więcej nie boli - bo martwię się o Ciebie, bo nie chcę żebyś cierpiała, ja się już nie liczę - strzelaj

Malina - wybacz - pisałem to co czuję. Od pewnego miejsca zwracałem się do Ciebie tak, jakbym mówił do Żony. Dopiero po przeczytaniu dotarł do mnie sens tego co napisałem. Postanowiłem jednak tego nie zmieniać. Niech moje słowa zabrzmią takimi jakimi są - nasycone żalem do siebie, wstydem za to co robiłem, nienawiścią do siebie i bólem za krzywdę jaką wyrządziłem jedynie prawdziwie kochanej kobiecie - mojej Żonie - bez Której nic nie ma sensu i przy Której wszystko ma sens.

Uważasz że wiedząc to wszystko powinienem wiedzieć co należy robić i jak postępować ? odpowiem Ci (i nie sądź że się tu czymkolwiek usprawiedliwiam) : Mam na imię Marek i jestem seksoholikiem. Od zawsze, kłamstwo stanowiło mój sposób na życie. Zauważ słowo "zawsze". Rozumiesz ? tak zostałem wychowany. Dziś - walczę ze sobą samym. Rozumiesz co robię, ile przede mną i jak wyboistą i krętą ścieżką kroczę ?

Pozdrawiam Cię. Marek

PS. I nie stresuj się tym że jeździsz po bandzie. Nie przepraszaj ani nie miej o to wyrzutów sumienia - nie kłamiesz, mówisz prawdę, masz rację. Nie można polemizować z Twoimi argumentami. Ale, z całym szacunkiem, nie "zabijesz" mnie swoimi słowami. A - być może - pomożesz.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

8 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-19 09:21:01)

Odp: Seksoholizm

Marku czy ty nie widzisz że sam siebie oszukujesz? Kiedy byłeś w ciągu mogłeś usprawiedliwiać swoje zachowanie  uzależnieniem. Teraz twierdzisz że jesteś trzeźwy. Wziąłeś życie w swoje ręce, trzeźwe i nie ma dla twoich kłamstw usprawiedliwień.
Mam nadzieje że masz dużo przyjaciół którzy będą z Tobą jak zniszczysz swoją żonę, rozbijesz dom, czym skrzywdzisz również dzieci. Bo jak nie to mi Cię żal. Zostaniesz sam z brudem który już znasz.
Mój teść kiedyś w luźnej rozmowie wyraził się, że jak by jego syn zrobił coś co spowodowało by rozpad jego małżeństwa to niech wie że nie ma już ojca. Człowiek z którym mieszkam nie ma przyjaciół, ma znajomych , Ja byłam jego jedynym przyjacielem. A zachowuje się tak jak by o tym nie wiedział, jakby nie wiedział że jak ja odejdę zostanie sam. Bo o ile jego mama być może będzie na niego mogła patrzeć za to co zrobił mnie to nie wybaczy mu tego że spowodował iż Jej wnuki mają rozbity dom. A on stale myśli o sobie. A może nie potrzebuje nikogo? Jego zachowanie wskazuje na to że kocha tylko siebie.
Taki jest człowiek z którym mieszkam i taki jesteś Ty Marku.

9

Odp: Seksoholizm

moim jedynym przyjacielem jest moja Żona

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

10 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 11:57:47)

Odp: Seksoholizm

Przepraszam kachna 66 jestem osobą z zewnatrz, ale mysle, że groźby utraty rodziny w stosunku do uzależnionego ze strony najblizszych to jakieś nieporozumienie,mysle, że albo Ty albo on nie rozumiecie istoty tego co sie dzieje a wystarczy poczytać post Marka, demon jakim jest ten nałóg jest przerażający nawet dla mnie.Na skutek gróźb uzależniony raczej sie skuli w sobie i poczeka na przysłowiowy " strzał', jeżeli oczywiście widzi w sobie problem, a jeżeli nie widzi,że jest chory nie skończy z tym, bez względu na konsekwencje.
Marku tak sobie Ciebie czytam , Twoje posty i Maliny i powiem Wam,jesteście na dobrej drodze do "wolności", Ty masz wsparcie i zrozumienie w zonie i powinieneś dziekować Bogu,że masz taką kobiete, która Cię wspiera,bo to cód, rozumiesz?Wasza miłosć to jest siła, która może pokonać tego demona, który jest w Tobie, ale Malina ma rację,musisz być szczery, nawet najmniejsze kłamstwo może rozwalić wszystko co budowaliscie. Nie oszukuj jej nigdy wiecej!!
Malina daje wsparcie mężowi, bo jej mąż z pewnościa jest uzależniony skoro to robi od trzydziestu lat, ale wie,że jest chory i szuka pomocy, jej pomocy.Pomóżcie sobie nawzajem.
Jedno jest niepokojace, zawsze pozostaniesz " niepijącym seksocholikiem" a tu wystarczy impuls, czy masz tego świadomość?
Dużo , duzo milości i wsparcia wymagasz od swojego przyjaciela , ale też dużo milości musisz jej dawać z siebie, myślę, że w tym tkwi klucz do wszystkiego : Miłosć. Ona jest Twoją siłą i wiarą że się uda ale i przyjaciela można " wyssać" musisz jej dać dokładnie to co ona daje Tobie, pomysl też o niej nie tylko o Twoim nałogu, wybiegnij milością " przed siebie" a będzie to krok naprzód, bo żona bardzo cierpi.
Trzymam za Was kciuki.

I jeszcze jedno napisałeś " jestem wobec swojego uzależnienia bezsilny" nie Marku takie myslenie sprawia,że z góry zakładasz,że nie mozna tego pokonać a przecież ludzie wychodzą z uzaleznień a każde uzależnienie czy hazard, czy narkotyki niszczą wszystko i wszystkich, a ludzie jednak wychodza z tego. Zmień ten punkt w mysleniu na inny " jestem uzależniony przez to straciłem wolność, chcę być znowu wolny i bedę wolny!"
Faktem jest,że nie da się tego tak do końca wyleczyć ale DA się nad tym panować, da się Marku i nie jesteś tu bezsilny i nie zasłaniaj sie tym,że nasz dookoła pełno bodźców i masz tu gorzej, bo alkoholu też jest dookoła pełno wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu.

Tak wielu Was jest, wystarczy wejść na neta, dlaczego tak niewielu zauważa problem, gdzie jest ta granica? Co sprawia, że potrafisz sie przyznać jestem seksoholikiem bo facet przewaznie powie ,że to normalne, zew natury, objaw męskości.
Seksoholizm to jednak mało znany temat dorze,że go poruszacie.

11 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 12:12:09)

Odp: Seksoholizm

Dziękuję Ci Maju za te słowa. Są bardzo ważne, ważniejsze niż sądzisz. Jestem świadom swego uzależnienia i wiem z czym walczę. Zniszczyłem wszystko wokół siebie, poza Żoną nie mam nikogo. Wiem że Ona jest moją jedyną szansą. Moim jedynym prawdziwym, szczerym, oddanym, wiernym Przyjacielem.

To że jestem świadomy faktu uzależnienia, że jestem seksoholikiem, zawdzięczam ... Żonie. To że potrafię się do tego przyznać zawdzięczam ... Żonie. Wszystko jej zawdzięczam !

oto 12 kroków, które trzeba wykonać :
   1.  Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec lubieżności i że przestaliśmy kierować własnym życiem.
   2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
   3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy .
   4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
   5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
   6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
   7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
   8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
   9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
  10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
  11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go  pojmujemy , prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.
  12. Przebudzeni  duchowo dzięki tym krokom, staraliśmy się nieść posłanie innym seksoholikom i stosować te zasady we  wszystkich  naszych poczynaniach.

to wszystko. Czy trzeba powiedzieć coś więcej ? Tak. Jest jeszcze coś. Trzeba powiedzieć "chcę"

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

12

Odp: Seksoholizm

co by o tobie nie powiedziec, co by nie powiedziec o twoim uzaleznieniu to wiesz co...Żone masz wspaniala, musi byc zlotym czlowiekiem i fakt, w slowach ktorych piszesz czyje przeolbrzymia milosc, wdziecnosc i radosc do Żony. to dobrze, to bardzo dobrze ze w calym tym nieszczesliwym uzaleznieniu widzisz ja, widzisz swego aniola, i mysle ze to ci daje sznase przetrwania to ci daje szanse...milosc. mysle ze ona pomoze ci oczyscic sie z tego uzaleznienia, choc zdaje sobie sprawe ze trzeba o to walczyc kazdego dnia, ale masz uczucia i to wielkie wiec mysle ze jest z toba nie tak zle jak sam o osbie myslisz.
  mysle ze wiele osob nie wie wogole ze sex mozna okreslic seksoholizmem, a szkoda.
trzymam kciuki za Ciebie i twoja przewspaniala Żone

13 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 13:04:54)

Odp: Seksoholizm

To powiedz to wreszcie CHCĘ!!

Nie wiem co bym chciała usłyszeć od takiego faceta jak Ty z pewnoscia mniej o tym jaki jestes bezsilny, bo to troche dołuje,więcej jak mnie kochasz, jak dasz radę, jak tego chcesz, w chwlach załamania wymagała bym szczerości. Ona potrzebuje Twojej miłości , duzo,dużo  miłości bo to bardzo poraniony Anioł.
Tak to prawda, to Twój jedyny przyjaciel bo Ty jesteś jej zyciem a ona Twoim, razem dacie radę, popatrzcie na ten nałóg jak na zło, które chce Was rozdzielić a przecież jak sam powiedziałeś teraz wystarczy powiedzieć : chcę! Widzisz, nie jestes jednak taki bezsilny.
Z całą pewnościa nie jesteś złym człowiekiem bo o takiego nie warto walczyć a ona walczy z czymś co jest straszne dla kobiety i zony, na tym forum jest tyle poranionych aniołów a ich meżowie nie widzą problemu, pomóż swojej zonie sama tego nie udźwignie.
12 krokow, to właściwa terapia uzależnień, wskazano Ci drogę, masz wsparcie w zonie powiedz wreszcie to cholerne CHCĘ!

14 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 14:52:42)

Odp: Seksoholizm

powiedziałem już, potknąłem się, znowu powiedziałem, upadłem, znowu mówię że chcę (czytaj to zdanie wielokrotnie - a i tak nie przeczytasz go wystarczająco wiele razy)

Ja nie jestem bezsilny, bo wszystko w moich rękach (i o tym wiem). Ja jestem bezsilny wobec uzależnienia (i tak jest). Teraz jestem "trzeźwy" i walczę z nim, tym mocniej im bardziej uświadamiam sobie ogrom mojej bezsilności wobec niego. I modlę się abym już nigdy nie był "pijany".

Dlaczego tak mówię ? nie wiem - z pewnością się nie poddaję. Zatrzymanie się i "trzeźwość" to zaledwie początek. Kolejne kroki ku zdrowieniu są bardzo trudne a obrachunek moralny zabija. Nie tylko emocjonalnie. Zabija duszę. To, czy przetrwam, wcale nie jest takie pewne.

Malina. Kachna. Maja, Syla. Dziękuję Wam za Wasze słowa.
Malina. Skłamałem i przepraszam za to. W miejscu gdzie napisałem że "robiłem to, badałem się, znowu robiłem i znowu się badałem" - to kłamstwo. Zbadałem się dopiero 3(4) miesiące po tym jak się przestałem umawiać. Dopiero wtedy jak się zatrzymałem, zrobiłem pierwsze badanie. Teraz w październiku, drugi raz.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

15

Odp: Seksoholizm

No cóż czytając wasze posty dziewczyny wiem że nie żyjecie z uzależnionym człowiekiem.
Spójrzmy na Marka jego opowieść jest jakby żywcem wzięta z mojego życia. Jak pisze to dzięki żonie zrozumiał że jest uzależniony, to dzięki niej zaczął się leczyć, to ona go wspiera, u mnie jest tak samo. Słowa zapewnienia o miłości i wdzięczności za to co robi  kieruje do swego Anioła. Jak dobrze to znam. Zdradzał żonę kilka lat, bo był uzależniony to mamy ustalone, ale żeby się od czegoś uzależnić to trzeba czasu nie staje się seksoholikiem po pierwszej zdradzie i drugiej i trzeciej i czwartej itd. To może ktoś odpowie na pytanie kim wtedy był i jakie ma na to usprawiedliwienie? Bo widzę że tak jak mój mąż często i chętnie się  słowem seksoholik zasłania. Jeżeli jego żona mimo to mu dała szansę ,czemu on nie dał jej tej szansy.
Nie wiem która z nas wie więcej  o uzależnieniach, ale ja pracowałam kilka lat z uzależnionymi i sporo w ostatnim czasie czytałam na ten temat. I wiem że kłamstwo i manipulacja innymi to drugie imię uzależnionej osobowości. Gdybym nie miała w domu takiego człowieka to może i mnie zrobiło się żal biednego Marka skulonego w kącie i wołającego głośno strzelaj taki zastraszony straszne jak można tak człowieka traktować.
No to powiem Wam jak. Jego żona dostała cios taki, że większość kobiet by Go dawno  zostawiła, ale Ona nie . Uzmysłowiła Mu że to choroba Hura woła Marek nie Ja jestem winny. Pokazała Mu co  ma robić ( literatura , terapia). No i Marek się leczy.
Słowa miłości płyną z jego ust  że  wszystkie jesteście zachwycone Markiem . Jaki on wspaniały. Ale chyba nikt nie doczytał tego co On pisał o kłamstwie, że kłamał i kłamie nadal. Która z Was wierzyłaby swojemu mężowi w te zapewnienia o miłości przeplatane innymi kłamstwami ? Prawda nie jest różowa a kłamstwo czarne jak wychodzi z ust raz jedno raz drugie jak rozpoznać co jest czym? I to jest właśnie manipulacja uzależnionego , nieźle pograł  na waszych uczuciach. A teraz wyobraźmy sobie żonę Marka skuloną w kącie błagającą żeby nie kłamał , a co robi nasz Mareczek? Przeładowuje broń i strzela na zimno ze spokojom, raz za razem nie kuli się nie płacze tylko ponownie przeładowuje broń. Wiem bo dostałam takich strzałów mnóstwo. A jak ktoś celuje do Mareczka to parzcie jaki Ja jestem biedny no strzelaj, szkoda że nie słyszy płaczu żony  kiedy On stoi przed nią  jako Kat.
Na uzależnienie nie działają prośby On musi upaść na dno i zrozumieć że może stracić wszystko żeby mieć   skąd czerpać siłę do walki. Tylko zagrożenie Go zmieni. Prośby nie działają miłość okazywana jest wykorzystana do cna.
Maja nie życzę Ci żebyś kiedyś miała takiego facet u boku to jest piekło nie życie
Może się mylę w nie których ocenach Marka . Jestem w stanie przeprosić. To niech Marek nam opisze co zrobił SAM w kierunku leczenia bez kopa żony i co zrobił i poświęcił dla niej. Zapewnienia o miłości to tylko słowa które nie są ważne bo nie jesteśmy w stanie odróżnić prawdy od kłamstwa

16 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 18:21:40)

Odp: Seksoholizm

W moim poście z godz. 12:00:08 już to powiedziałem. Podkreślam zresztą ten fakt w tych lub innych słowach nieustannie.

Otóż NIC nie zrobiłem bez "kopa" Żony. WSZYSTKO zawdzięczam właśnie Jej. To Ona nazwała rzecz po imieniu, to Ona zgromadziła odpowiednią literaturę, to Ona znalazła kontakt z psychologiem, to Ona namówiła mnie na wizytę i podjęcie terapii - mógłbym pisać o wielu jeszcze aspektach mojego obecnego życia i za wszystkim stoi Ona.

I jestem Jej za to ogromnie wdzięczny.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

17 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 18:30:33)

Odp: Seksoholizm

Oj kachna, jeżeli Cie uraziłam przepraszam, masz rację, nie zyję z uzależnionym i z całą pewnością więcej wiesz o uzależnieniach, tym bardziej,że masz uzaleznionego męża i wiesz co robisz.
Chyba w tym temacie osoby z zewnątrz nie powinny sie wypowiadać i masz również rację wobec takiego problemu większość by uciekła,jednak nie wszystkie jestesmy Aniołami.
Myslisz,że Marek usiłuje tu manipulować? Po co? Przecież nas nie zna, aby oszukać samego siebie? Ma świadomość kim się stał.Marek jest " trzeźwy" i chce pozostać trzeźwy bo ma dla kogo,tak myslę, staram sie tu tylko trzymać za niego i jego żonę kciuki, przecież ludzie wychodzą z nałogów, dlaczego nie on?
Fakt kłamstwo to drugie imię uzależnionego i wielu nigdy nie przestaje, tak jak pijak, który zamarza na ławce, a przecież kiedyś był wartościowym człowiekiem, miał rodzinę, nałóg zniszczył wszystko.
Faktycznie tu masz rację, był ten pierwszy raz, pierwszy "kieliszek", jeżeli był już zonaty to była zwyczajna podła zdrada, jedna, druga, kolejna.Robil to z pełną świadomością aż wpadł w nałóg Czy zona o tym wiedziala? Może i nie i może fakt dowiedzenia się o drugim życiu Marka był tym "dnem", fakt,że może stracić jedynego przyjaciela?A może wylądował na ostrym dyżurze opuchnięty od wiagry, może po tym  przestał a może " strzelał dalej". Rzeczywiscie tu nic nie wiemy o Marku oprócz faktu,że się zatrzymał.
Teraz jest chory, to już się stało,nie zmienimy przeszłości, mamy go zastrzelić, bo pierwszy raz był swiadomy? Bo nie liczyl się z uczuciami zony?  Kawał drania był z niego to fakt, ale czy go porzucić , czy walczyć i wybaczyć tę decyzję pozostawmy jednak zonie Marka
Marek zawdzięcza żonie wszystko, nawet to,że ma świadomość nałogu,fakt choroba może tu być zasłoną ale też może dawać nadzieję,że mozna to zmienić, wyleczyć , uwolnić się, że są tacy, którym się udało.Tu wszystko zależy od Marka, jeżeli ulegnie, znowu bardzo skrzywdzi Anioła i Ją straci ale myslę,że to już wie.
Uważam,że seksoholizm to cięzka , wyniszczająca otoczenie choroba i trzeba tych ludzi leczyć, bez wsparcia rodziny nie mają szans by się wyrwać, wierzę,że w przypadku efektywnej terapii mają szansę przestać kłamać i przypinanie im łatki wiecznego kłamcy jest krzywdzące, nie każdy taki zostaje.. Może mam słabą wiedzę na ten temat,bo mało jest o tym w mediach, ale zmanipulowana się nie czuję.

Znikam z Twojego tematu Marku,wytrwaj i nie rań Jej więcej, bo nawet Anioły mają swoje granice wytrzymałości, nie zapominaj o tym.
Pełny szacunek dla Twojej żony,dla was wszystkich dzielne dziewczyny.

18

Odp: Seksoholizm

ja zyje z czlowiekiem uzaleznionym od czegos innego...oj wiem jak to jest. jest z taka przeszloscia ze kazdego dnia ja odczuwam, ale kocham go wiec probujemy i staram sie...mam nadzieje ze i on zechce sie zaczac starac na stale, jak narazie ma przeswity staran

19 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-20 08:58:43)

Odp: Seksoholizm

Maja  ja również trwam przy swoim mężu i nie po to by Go zastrzelić. Manipulacja Marka polegała na tym że pokazując Wam twarz biednego zastraszonego człowieka nad którym trzeba się użalać, prawdopodobnie zrobił to nie świadomie chciał trochę przysłonić ogrom krzywd jakie poczynił. Jak Go zapytamy to powie że nieprawda, nie chciał nikim manipulować bo i po co? Tak silnie się zrósł  z tymi zachowaniami że nie jest tego w stanie na dziś ocenić. A jednak zdrowy człowiek powiedział by nie litujcie się nade mną nie zasłużyłem na żadne pochwały. Bo dość, że zrobiłem piekło z mojego życia , zrobiłem piekło mojej żonie, To teraz nie zrobiłem nic żeby to naprawić, żeby przekonać moją żonę, że teraz może na mnie liczyć. A on co nadal kłamie, nic od siebie nie daje tylko bierze, a przyparty do muru mówi "strzelaj".Natomiast  Marek wasze pochwały Jego postawy łyknął jak świeże bułeczki. To jest manipulacja być może nieświadoma ale jest. Mój mąż robi to samo  mówi jak on cierpi i nie ma nic na swoją obronę. A to nie była jedna czy dwie zdrady , przez niego przewinęło się setki kobiet, nie pomyliłam się setki. A teraz bierze ode mnie i pokazuje że on cierpi i mówi że kocha, Marek robi to samo. I zapewniam Cię że jego żona odejdzie od niego jak Marek zabierze już jej wszystko, nadal zachowując się tak jak dotychczas, i to nie jest groźba a przestroga. Lepiej niech z tego skorzysta. Trzymam kciuki za wszystkie żony seksoholików żeby trwały przy nich ile się da, Ale życzę im również , żeby znalazły w sobie siły do odejścia jak Oni nic nie dadzą z siebie. Bo ona jest poraniona i jak nie odejdzie we właściwym czasie to on ją po prostu zabije.

20

Odp: Seksoholizm

Czytam te posty i zastanawiam czy nie dołączyć. Mam pytanie do Marka: po co właściwie założyłeś ten wątek? Chcesz pomóc innym, czy anonimowo znaleźć usprawiedliwienie siebie? Jeżeli to drugie to dobry sposób. Zawsze znajdzie się ktoś, kto niewiele wie o uzależnionych i napisze "jakiś ty biedny, ogromnie Ci współczuję". Niestety całkowicie zgadzam się z kachna66, jednak ja jestem zdania, że pomaganie uzależnionemu to jak wezwanie, coś w rodzaju sygnału możesz mnie wykorzystać, ja i tak Ci wybaczę bo jesteś chory. Na miejscu Twojej żony postawiła bym spławę inaczej: "rozwiąż swój problem, a ja wtedy zobaczę czy Cię jeszcze chcę". Widziałam w swojej rodzinie jak różne nałogi niszczyły małżeństwa, życie ich dzieci, a uzależnieni bez skrupułów wykorzystywali wszystkich wokół. Ludzie tracą wiele lat z swojego życia aby pomóc i wesprzeć kogoś, kto i tak ich zniszczy. Jedyna osoba jaką znam, której się udało "wyzdrowieć" związała się z człowiekiem swojego pokroju. Poznali się w ośrodku leczenia uzależnień gdy oboje byli już po trapi (nie umiem określić której 10-15 w tym parę zakończonych rzekomym sukcesem), i jako wolontariusze pomagali innym. Teraz żyją razem z swoimi "przypadłościami" i dzięki wspólnemu wsparciu są "trzeźwi". Ich wzajemne wsparcie wygląda zupełnie inaczej niż te, które dają "zdrowi". Tam nie ma ściemy, kłamstwa, wykorzystywania. Znają problem od podszewki i każdy sposób manipulacji, w końcu to ich własne praktyki stosowane kiedyś przez wiele lat. Między nimi nie ma zmiłuj, potrafią wychwycić każdą próbę matactwa i zdławić u źródła. Swoją drogą to bardzo szczęśliwa para, cieszą się każdym dniem i chłoną każdą chwilę. Powiedzieli mi kiedyś, że już nie stać ich na zmarnowanie nawet godziny.

21 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-20 10:12:48)

Odp: Seksoholizm

Kachna
Zgadzam się z Twoimi słowami. Nie pozostaje mi nic innego jak ponownie zdobyć zaufanie mojej Żony. Mówisz że manipuluję i że nie zdaję sobie z tego sprawy. Być może tak jest. Ale ja o tym nie wiem. Wydaje mi się że moje słowa są szczere i pozbawione tzw. "drugiego dna". Zatem ucieszę się jak dziecko kiedy będę potrafił sam dostrzec ten aspekt moich wypowiedzi. Zauważ. W innym wątku tego forum (JAK ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU) napisałem że:

"Niech moja historia będzie przestrogą dla niego i wielu innych, którzy uważają że to co robią nie ma wpływu na ich życie. Wybaczcie i nie zrozumcie mnie źle - nie szukam szacunku za otwartość i szczerość. Szukam ratunku, wszędzie gdzie tylko mogę. Bo sam nie potrafię sobie pomóc. Bo ja sam dla siebie jestem wrogiem.

(2010-10-18 14:40:35)"

Nie chcę i nie oczekuję litości czy akceptacji - w żadnej postaci. Mnie nie należy się ani litość ani akceptacja.

Ewka.
W pierwszym poście piszę dlaczego założyłem ten wątek. Tu mam szukać usprawiedliwienia ? To, że ktoś się tutaj nade mną "ulituje" da mi jakąś wymierną korzyść ? Sygnał sygnałem. Ale wsparcie jakiego udziela mi moja Żona jest dla mnie niezwykle ważne i ogromnie potrzebne. Czy ją wykorzystuję ? Czy można w ogóle mówić o wykorzystywaniu w związku w którym jest miłość. Bo wiem, bo czuję, bo doświadczam miłości ze strony mojej Żony. Bo wiem co sam do niej czuję.
Spier*em swoje/jej/nasze życie - zdaję sobie z tego sprawę. Moim zadaniem jest wyjść z tego gó*na w które siebie/ją/nas wpakowałem. Przy jej pomocy z pewnością mi się uda. Czy pomoc jakiej mi udziela można nazwać wykorzystywaniem ? Pewnie tak - pod jednym warunkiem - że moje intencje nie są czyste. Że celem nie jest "zdrowienie". A zapewniam Cię że niczego bardziej nie pragnę ! Pragnę żyć normalnie. Co przez to rozumiem ? Odsyłam do moich wcześniejszych postów.

Kachna, Ewka. Pozdrawiam

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

22

Odp: Seksoholizm

ja rozumiem ze kobiety ktore zyja z tak uzaleznionym czlowiekiem trudno go...chociazby akceptowac a co mowiac o jakimkolwiek uznaniu, z tym ze kazdy, ale to kazdy czlowiek ma szanse sie zmienic, poprawic i zasluguje na druga szanse.
  dla kazdego uzaleznionego jego uzaleznienie jest najgorsze, czy to seksoholizm, czy alkoholizm, czy pracoholizm.
ewa i kochna czyli co uwazacie ze trzeba zostawic zeby dotknal dna, zeby wszedl z tego sam?? owszemu sa ludzie korzy udaja ze chca wyzstrowiec a moze chca naprawde tylko im sil brak i owszem tacy wykozystaja...uwazam ze w przypadku kazdej osoby ktora pomaga to jest jej i tylko jej wybor, a nie pomyslalyscie ze moze niektorym kobietom jest lrzej zyc gdy wlasnie pomagaja, Żona Marka jest zlata kobieta i karzdy na drodze mijajac ja powinien jej gratulowac sily, a Marek-co jego wykluczyc ze spoleczenstwa?? Marek sie stara i oj nie nie jest napewno biedny-ale jest taka roznica miedzy tymi co pija, miedzy tymi co chorobliwie szukaja okazji do sexu ze on (przynajmniej teraz) widzi, jest juz po tej drugiej stronie "widomej" i wie ze jest zle, ze jest bardzo zle. nie bronie go, tylko probuje zrozumiec, zauwazcie ze zona nazwala ten problem, on moze nawet nie wiedzial ze cos takiego jest. mysle ze ludzie uzaleznieni nie sa zli... sa slabi i bardzo czesto potrzebuja dloni zeby wyciagnac jego z tego czy kazdego innego uzalezneinia i owszem nigdy nie ma gwarancji ze ta pomoc bedzie oststnia i oststeczna.
a Żona ja tez doskonale rozumiem, tzn moge se tylko wyobrazic jak ja boli tak po ludzku ze maz ja zdradza, jak ja boli ze to bylo wielo wielo krotnie, jak boli patrzec na niego i widziec w nim...seksoholika ktory nie wiadomo jak jeszcze dlugo wytrzyma, moge se wyobrazic jak sie czuje Żona gdy on wychodzi, gdy nie odbiera tel, gdy wroci pozniej z pracy-moge sie domyslec o co znow podejzewa...ale mocniej ot tego wszystkiego kocha i najwidoczniej w kalkulacji jest to warte walki bo nie umie bez niego zyc.
ja zyje z pracoholikiem-tzn jak tak mysle bo pracuje od 7 do 22(jakby mogl pracowal by dluzej) mowi tylko o tym, mysli tylko o tym, zyje tym. ale kocham go i przez 4lata walcze o niego o uwage dla mnie, dla dzieci, dla zycia poza praca, po za samochodami. oczywiscie ze nie wiem czy sie uda, oczywiscie ze nie wiem czy jak si euda to dlugo to potrwa ale walcze.
i bede walczyc nawet wtedy gdy znow zamiast na rocznicy slubu byc to on pojedzie ogladac kolejny samochod, zamiast porozmawiac ze mna w nocy gdy wroci bedzie szukac kolejnej czesci do auta, nawet wtedy gdy bedzie gladzil galke od biegow samochodu podczas jazdy a nie moje kolano...

23

Odp: Seksoholizm

Źle zrobiłam dołączając się do dyskusji.
Powinnam była na początku się przedstawić jak Marek.
Zorbie to teraz:
Jestem ewka  jest uzależniona od pomagania uzależnionym.

Mam-miałam doświadczenia z większością uzależnień i schemat jest taki sam. Zawsze byłam okłamywana, wykorzystywana, okradana materialnie i z godności. Kochałam ojca alkoholika, który niszczył nam życie, ale nas kochał i na trzeźwo był wspaniałym człowiekiem. Szkoda, że nie kochał nas na tyle żeby pozostać trzeźwym wówczas nie miałabym do niego żelu, że zrujnował sobie zdrowie i nas zostawił-umarł. Moje doświadczenia z narkomanami sięgają czasów gdy Marek Kotański jeszcze żył. Z tych ludzi, których wtedy znałam wszyscy są dziś "trzeźwi" jednak żywych zostało 10%. Widziałam jak uzależniony podaje nastolatkowi używkę po to tylko aby moc powiedzieć "nie tylko ja taki jestem spójrzcie na swojego syna i brata". Dziś patrzę-nie dożył trzydziestki a leczył się w swoim krótkim życiu wiele razy. Widziałam jak ojciec "na łożu śmierci" robi z nastoletniego syna dilera po to by miał mu kto przynosić działkę (sam nie miał siły). On zmarł, syna ratowaliśmy przez trzy lata UDAŁO SIĘ. Widziałam jak rodzeństwo uzależnionych leczy się psychiatrycznie i nie może ułożyć sobie życia długo po ich odejściu.
Dla bliskich uzależnionych ich nałóg to niekończący się koszmar i poniżenie. Żona Marka ma wybór, którego nie mają nieletni żyjący wśród takich ludzi. Mam tylko nadzieję, że zdaje sobie sprawę na co się pisze.

Dużo razy użyłam słowa "widziałam", więc pewnie ktoś spyta czy coś zrobiłam. Tak wszystko co może zrobić dziecko-przeżyłam, jako nastolatka-uratowałam parę osób uświadamiając zanim było za późno, jako osoba dorosła zrobiłam dużo więcej-zawiozłam kilku młodych na cmentarz, pokazałam mogiły i opowiedziałam historie "poległych w walce z nałogiem". Przez te wszystkie lata zrozumiałam jedno: lepiej zapobiegać niż leczyć. Dajmy szansę wszystkim, ratujmy tych, których można jeszcze uratować.
Wiem jedno nie życzę nikomu walki z nałogiem o bliską osobę, bo szanse wygrania to 10%, a ofiara nie adekwatna.

Jestem ewka uzależniona od pomagania uzależnionym
Długo byłam trzeźwa-do dziś...

24 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-20 12:14:31)

Odp: Seksoholizm

Ewka skarbie uciekaj stąd, szybko. Znasz to wiesz że nie pomożesz jak nie będzie pracy  z dwóch stron.Spójrz na Marka. Ja piszę jedno a On odpowiada na pytanie które sam zadał, jakby nie rozumiał o czym ja mówię. Twój post mnie obudził i jest to mój ostatni wpis na tej stronie. Nie mogę nie chcę odpowiadać    na pytanie czy uzależnionemu należy się pomoc lub czy musi upaść na same dno. DLA MNIE ODPOWIEDŹ JEST JASNA TAK TAK I JESZCZE RAZ TAK. Wystarczy że muszę to robić w domu. Jeżeli nic innego nie dochodzi to pomocą będzie pozwolenie mu na upadek na dno. Wtedy ma szansę zacząć myśleć.
Pozdrawiam Kachna.
Marek Chcieć to móc a móc to robić a nie brać.

25 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-20 15:25:34)

Odp: Seksoholizm

kachna66, mój poprzedni post też miał być ostatni. Jednak dodam jeszcze ten na przestrogę innym.
-nikt mi nie zwróci dzieciństwa-ja dałam go moim dzieciom
-nikt mi nie odda młodości-ja wspieram w niej moje dzieci
-nikt mi nie zwróci godności-ja ją sobie zwróciłam i łatwo nie było
-nikt mi nie odda straconych lat-daj mi Boże długie życie w zdrowiu
-nikt mi nie powie dziękuję-raz usłyszałam przepraszam, nigdy dziękuje-dlaczego? bo uzależniony jest biedny i pokrzywdzony przez los a zerwanie z nałogiem kosztuje go tyle wysiłku, że zapomina o wkładzie innych-to "ON" wygrał z chorobą

Przestałam pomagać uzależnionym, gdy zabrali mi całą godność i pozbawili szacunku do samej siebie. Zrozumiałam co znaczy: "a bliźniego swego jak siebie samego", nie można już kochać i pomagać bliźnim gdy trudno spojrzeć w lustro.

Naiwnych ostrzegam "NIE BĘDZIEMY REPETOWAĆ ŻADNEJ ZIMY ANI LATA".
Życie to nie gra komputerowa, nie ma drugiego życia.
CHOROBA TO GRYPA I CHORY POWINIEN LEŻEĆ.
Jak już ktoś ma potrzebę pomagania niech pomoże niepełnosprawnym najlepiej dzieciom, przy nich można ZNALEŹĆ SIŁĘ.

Przepraszam Cię kachna66 za mój wpis: "Jestem ewka-jestem uzależniona od pomagania uzależnionym".
Nie jestem od niczego uzależniona, chciałam tylko posłużyć się językiem uzależnionych i pokazać jak zwracają na siebie uwagę.
Cała reszta moich wypowiedzi to 101% prawdy tylko w łagodnych słowach. Dodam jeszcze, że z uzależnieniem od sex-su nie miałam do czynienia (wiadomość dla Marka może sobie po mnie pojechać), narkomania, alkoholizm, hazard, pracoholizm, internet (ten akurat mniej-udało nam się wychwycić niepokojące sygnały i wywlec alkoholika smile z monopolowego)
Znam te uzależnieni i walkę o kochaną osobę.

Wszystkim Wam życzę powodzenia i nie 10% ale 100%

26 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-20 16:32:02)

Odp: Seksoholizm

POWODZENIA

27 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-21 14:12:38)

Odp: Seksoholizm

Byłem wczoraj na mitingu - słuchałem siebie - słuchałem innych - coraz bardziej doświadczam uczucia że umyka z mojego pola widzenia coś, co jest najważniejsze - coś co jest dla mnie krytycznym warunkiem dalszego życia - a ja nie potrafię nazwać tego czegoś - wiem że jest, ale nie wiem co to jest.

I błagam Was - przestańcie okazywać mi jakiekolwiek pozytywne (względem mnie) reakcje - zasługuję na pogardę, szyderstwo i poniżenie. To, co robiłem, było jest i będzie wstrętne ! Jakakolwiek próba deprecjacji bądź usprawiedliwiania (przy użyciu jakichkolwiek argumentów) mojego postępowania jest zła.

Echhhh. Mam nie kłamać - nie będę. Mam być szczery - będę. Mam się starać - będę się starał. Zrobię wszystko aby naprawić szkody jakie wyrządziłem. Jak przestać być egoistą ? Bo wiem że m.in. egoizm mi przeszkadza. Mówiłem wcześniej o uzależnionej osobowości - i pewnie na jakimś etapie to dobre słowa - ale to właśnie egoizm narzuca mi (może właśnie poprzez tę popapraną osobowość) warunki brzegowe postępowania. "Rób to, rób tamto, nie rób tego". Dlaczego nie potrafię odróżnić tego co powinienem od tego co muszę. Nie chcę "musieć" bo tak chce ten pier*ony egoista który wciąż wskazuje mi ścieżkę postępowania. Jak mam się go pozbyć ?

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Odp: Seksoholizm

Ciężką pracą nad sobą! To nie trwa tydzień, miesiąc, rok. To praca na lata - praca nad sobą, nad swoimi słabościami.  Powoli postaraj się zamieniać "muszę" na "chcę", wtedy Twoja psychika nie będzie się tak strasznie buntować. Bo chcesz, prawda? Życzę powodzenia.

29

Odp: Seksoholizm

To, że czeka mnie ciężka, długoletnia praca nad sobą wiem. Tak, chcę. Fakt że jestem skończonym gno*em już do mnie dotarł. Jeden z towarzyszy SA powiedział mi że można sobie "wybaczyć", że to możliwe. Póki co, nie wierzę że kiedykolwiek sobie wybaczę. A podobno od tego należy zacząć. Wniosek stąd prosty, że mimo 9 miesięcy zatrzymania, trzeźwości i podjęcia (dzięki Żonie) wielu działań, mój proces zdrowienia - o ile się rozpoczął - wcale nie posuwa się do przodu a przekonanie że jest inaczej mogę sobie wsadzić między bajki.

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.
Odp: Seksoholizm

...holizm, to choroba nabyta w wyniku wielu czynników, więc może bądź dla siebie trochę łaskawszy i może choć spróbuj sobie wybaczyć, jeśli nie teraz to może kiedyś? Nie jestem osobą kompetentną by oceniać przebieg i rokowania Twojej kuracji, ale dla mnie samym sukcesem było jej rozpoczęcie i kontynuowanie pozytywnych poczynań od 9 miesięcy. Życzę siły i wytrwałości smile

31

Odp: Seksoholizm

Drogi Marku

Mam do Ciebie kilka pytan, ktore chcialabym Ci zadac prywatnie, jesli pozwolisz. Nie sadze, zeby moj maz byl seksocholikiem, ale byc moze jest cos, na co powinnam zwrocic szczegolna uwage i moglbys mi w tym pomoc. Prosze, odezwij sie na mojego maila.

32

Odp: Seksoholizm

... Absolutna43 - Mam być dla siebie łaskawszy ? nic z tego ! to musi boleć - co najmniej tak jak bolało ludzi których skrzywdziłem. Fakt, że muszę sobie wybaczyć jest niezaprzeczalny. Jednak nie wiem jak to zrobić. Pomimo ogólnego pozytywnego wrażenia jakie wywiera 9-cio miesięczne zatrzymanie i trzeźwość niestety nie byłem szczery, a kłamstwo wciąż stanowiło sposób na życie. Tak więc, pracuję nad sobą ale na wybaczenie samemu sobie jest jeszcze za wcześnie - po prostu nie jestem jeszcze na to gotowy.

... aga333 - Nie zrozum mnie źle. Moje uzależnienie ma wiele źródeł. Jednym z nich były - hmmm - "niejawne" kontakty. Sprawy które ukrywałem a które wywierały na mnie znaczny wpływ. Dlatego też proszę Cię o zadawanie, o ile to możliwe, pytań na tym forum. Być może Twoje pytania i moje odpowiedzi przydadzą się jeszcze komuś potrzebującemu pomocy ?

Boże. Użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym czego nie mogę zmienić, odwagi - abym zmieniał to, co mogę zmienić i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego.

33 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-10-23 02:33:14)

Odp: Seksoholizm

Dziekuje Ci Marku, ze si odezwales. W ciagu dnia przemyslalam sobie sprwe i doszlam do wniosku, ze proszac Cie o kontakt poza forum popelnilam duzy nietakt, wiec chcialam Cie przeprosic. I zaczynam, co mnie boli.

Najpierw chcialabym Cie prosic, jesli znalazl bys chwile czasu, zebys zajrzal na moj watek, zeby miec choc ogolny zarys mojego problemu. http://www.netkobiety.pl/t7734.html Czytajac dzisiaj Twoje posty cos mnie uderzylo. nie umiem Ci powiedziec, co to bylo, moze jakas mysl rzucona przez Ciebie. moze ktores z zadanych Ci pytan. Nie potrafie zrobic kroku do przodu nad zdrada mojego meza. Nie dlatego, zeby to bylo cos nadzwyczajnego, tylko dlatego, ze nie umiem znalezc motywu jego postepowania. On sam rowniez nie potrafi dac mi odpowiedzi dlaczego to zrobil. Czytam watki na forum i w kazdym jednym przypadku jest jakis motyw, brak zrozumienia, nuda, rzadza nowosci, oddalenie sie wspolmazonkow, mozna by wymieniac. Szukam wspolnego mianownika. Niewiedza, brak odpowiedzi spala mnie.

Jest jeszcze cos, o czym nie wspomnialam na forum. Ten fakt wydal mi sie nieistotny, ale moze to wlasnie moj blad. mianowicie chodzi o to, ze moj maz dosyc czesto sie masturbuje. Jest kierowca zawodowym, wiec poniekad uwazalam,ze lepiej, zebu zalatwial sprawe z wlasna reka, niz mnie zdradzal, tym bardziej, ze zawsze mowil, ze robil to myslac o mnie, wiec nie wzbudzalo to mojego niepokoju. Ale w pewnym momencie ten proceder zaczal sluzyc nie tylko do rozladowywania napiecia seksualnego, ale tez jako lekarstwo na stres. I tu zaczynaja sie pojawiac moje pierwsze pytania do Ciebie:
1.jak to wszystko zaczelo sie u Ciebie, od czego?
2.Czy byly to zabawy z seksem, czy sposob na rozladowania stresu?
3.Jak sie czules fizycznie bezposrednio przed samym aktem seksualnym: czy miales pelna swiadomosc tego co sie dziejeie do okola, czy moze czules sie jakbys ogladal siebie z boku (troche jakby nacpany), czy to bylo cos w rodzaju sily czy glosu, ktory kazal Ci to zrobic?
4.Czy zawsze bezposrednio przed byles podniecony seksualnie, miales wzwod?
5.Jak wygladalo u Ciebie przejscie od jednego zrodla przyjemnosci do drugiego? Czy czules, ze np internet przestaje Ci wystarczac i musisz doprowadzic do zblizenia fizycznego, czy te wszystkie rodzje zaspokajania sie mieszaly ze soba bez wiekszej logiki?
6.Co spowodowalo, ze zdecydowales sie na kontakt fizyczny?
7.Czy zona naprawde nie mogla Ci dac tego, co potrzebowales?
8.Czy zawsze zdawales sobie sprawe gdzie jestes i co robisz, czy pod wplywem duzego strsu moglbys to zrobic jak moj maz, w domu gdy zona i dzieci sa w pokoju obok?
8.Czy powinnam zaczac sie martwic?

Moze niektore z tych pytan sa podobne do tych juz zadanych i moze niektore problemy juz poruszles w mniejszym lub wiekszym stopniu. Mimo to bardzo bym Cie prosila, zebys jeszcze raz na wszystkie mi odpowiedzial.

Martwi mnie, ze moj maz nie widzi problemu w tym, ze nie potrafi znalezc motywu tego, co zrobil. Wedlug niego takie rzeczy sie zdarzaj i juz. Owszem, zdarzaja sie, ale ludzie raczej potrafia znalezc powod. Moze on znalazl sie w jakims przelomowym momencie swojego zycia i sam sobie z tego nie zdaje sprawy. Ja nigdy nie czulam sie niekochana, zaniedbana, odepchnieta, niezrozumiana, dopoki to sie nie wydarzylo. Moze szukam dziury w calym. W kazdym razie z gory Ci dziekuje za poswiecona mi uwage.

34

Odp: Seksoholizm

Przekopuję sieć, aby dowiedzieć się więcej na temat seksoholizmu. Bo mój mąż jest seksoholikiem. Skąd wiem? Mam nadzieję Marku, że zerkniesz na mojego posta i albo mnie utwierdzisz w tym przekonaniu, albo wyśmiejesz moją diagnozę... Onanizm - od dziecka, stale, nadal i w nadmiarze. Pornografia internetowa, papierowa, filmowa etc. Często i w najmniej oczekiwanych chwilach. Zarywanie nocek, klikanie i zamykanie stron, gdy słyszał moje kroki. Strony z pornografią dla gejów też. Brak wzwodu i chęci na seks w "normalnym" małżeńskim współżyciu. Martwiłam się, prosiłam, aby zrobił badania. Myślałam - ma stresujacą pracę, żal mi go. W końcu wyznanie, że z nim wszystko ok, nie może jednak ze mną żyć i współżyć, bo kocha inną kobietę... Po czym przestaje mieć kłopot ze wzwodem, z seksem - dawno nie czułam się tak kobieca i pożądana. Pozwala sobie na pokazanie nieznanych mi u niego zachowań seksualnych. Nie przeszkadzają mi i dziwię się, że uważał mnie za cnotkę, choć jestem jego żoną. Mimo wszystko - odchodzi, nieodchodząc. Kocha inną, choć i ... kocha mnie. Kłamstwa - w błahych, po najważniejsze sprawach. Jak mówi "kłamstwo wychodzi z jego ust pierwsze". Egoizm - mamy dwoje małych dzieci, on jednak odchodzi, mimo, iż "bardzo je kocha". Na dnie jestem ja, on jeszcze dna nie sięgnął. Leczę depresję, stany lękowe, chodzę na terapię dla osób współuzależnionych. Staram się nie mieć z nim kontaktu, co jest stosunkowo łatwe, bo pracuje za granicą. Ale za jakiś czas wróci, przyjdzie po swoje rzeczy. Twierdzi, że nie wiem co to miłość. Taa, ja nie wiem, bo on problemu nie ma... Marku, jak piszesz, jesteś seksoholikiem - co Ty na to?

35

Odp: Seksoholizm

Marku, stało się to co przewidywałam. Ludzie pytają a Ty jeszcze nie znasz odpowiedzi. Wiesz co należy dzięki wielomiesięcznej trzeźwości, żonie, mitingą. Jednak aby pomagać innym musisz najpierw sam pomóc sobie. Odpowiadaj rzeczowo, tylko fakty albo zakończ temat i wróć jak uporasz się z samym sobą. Pamiętaj lepiej nie robić nic niż zaszkodzić....

36

Odp: Seksoholizm

Tak, mnie rzeczywiście interesują tylko fakty:
- czy pożąda się kobietę z którą się jest czy też jej sie unika
- czy świadomie niszczy się wszystko co się miało do tej pory - rodzinę, przyjaciół
- czy zauważa się swój problem, czy też euforia i samozadowolenie jest tak wielkie, że nie zwraca się na to uwagi
- w którym momencie zaczyna się człowiek gubić - co najważniejsze, dlaczego chcę tak żyć, etc.
- co jest dnem w seksoholizmie? czego trzeba doświadczyć, aby sobie uświadomić uzależnienie?

37 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-24 00:54:39)

Odp: Seksoholizm
kasta napisał/a:

Tak, mnie rzeczywiście interesują tylko fakty:
- czy pożąda się kobietę z którą się jest czy też jej sie unika
- czy świadomie niszczy się wszystko co się miało do tej pory - rodzinę, przyjaciół
- czy zauważa się swój problem, czy też euforia i samozadowolenie jest tak wielkie, że nie zwraca się na to uwagi
- w którym momencie zaczyna się człowiek gubić - co najważniejsze, dlaczego chcę tak żyć, etc.
- co jest dnem w seksoholizmie? czego trzeba doświadczyć, aby sobie uświadomić uzależnienie?

kasta nie jestem specjalistą, ale swoje wiem. Jeżeli potrzebujesz rady szukaj gdzie indziej. Marek jest w trakcie leczenia, niestety z jego wypowiedzi wynika, że początkowej. Nie ma jasnego spojrzenia na uzależnienie bo w nim tkwi. Potrzebuje na dzień dzisiejszy wsparcia, szuka przylasków, nagrody za samą chęć poprawy. Wiem, że już zrobił dużo, ale jeszcze długa droga. Myślę, że jak wytrwa będzie doskonałym wsparciem dla innych. Teraz jednak zwrócę uwagę na jego braki. Wszystkie posty traktują o stanie jego ducha (brak faktów). Jego żona jest aniołem, którego kiedyś zdradzał i upadlał (nikt nie wpada w nałóg po pierwszym razie-próbowałam). On nazywa się Marek-z dużej litery, my wykorzystywani przez nałogi ewka itd. z małej, jego avatar to mistyczna grafika wyrażająca ból i cierpienie, która pochodzi z "innego wymiaru", sugeruje, że to nie jego wina. On nie powie wam "dlaczego?" bo jeszcze tego nie wie. Na dzień dzisiejszy wie, że jest chory i to wszystko tłumaczy. Poprośmy Marka, żeby nam opowiedział o problemie jak się z nim upora, będzie miał dużo do zaoferowania (niestety tylko nieliczni wówczas chcą mówić).

Mam jeszcze apel do wszystkich "nawiedzonych" NIE POMAGAJCIE ZOSTAWCIE TO SPECJALISTĄ, przede wszystkim nie szkodzić.
PS.)bawiam si y japo}skim i wcieo mi cyđ ynakw=)
Jeszcze jedno niektórzy ludzie to po prostu świnie, egoiści, którzy za mało kochają i dla tego zdradzają, nie ważne czy w realu, czy z gazetą robią to dla własnego zaspokojenia.

38

Odp: Seksoholizm

Ewka3, pewnie masz rację co do stanu, w którym się Marek teraz znajduje. Mój stan też jednak odbiega od normalności - dlatego podjełam terapię, w której jestem, dlatego wiem, że mój mąż musi odejść. Jest jednak we mnie silny lęk przed tym, że byłam głucha, niema, głupia i jeszcze nie wiem jaka. Bo wierzyłam, bo bezgranicznie ufałam. Chcę zrozumieć, układam fakty w logiczną całość i ... nie mieści mi się to wszystko w mojej głowie. Wzięłam na siebie wszystkie obowiązki dnia powszedniego, żyłam naszym związkiem za nas dwoje. Podejrzewam, że i żona Marka jest wspołuzależniona, bo ja już nie mam złudzeń - nie zdołam pomóc mojemu ślubnemu. Bo o n nie chce, bo - "to nie on ma problem". Momentem przełomowym było dla mnie usłyszenie w terapii "jesteś ofiarą przemocy domowej". Ja? Ja? Przecież to niemożliwe, przecież nie w mojej grupie społecznej, przecież - wiemy, jakie są stereotypy przemcy - podbite oko, szarpaniny. A u mnie z kulturką, powolutku, człowiek znika. Ja się martwię - pewnie chory, może męska depresja. Nie, jego domem stał się świat wirtualny. Zakochanie zaś, wg mnie, ma być odtrutką. Chciałabym przestać myśleć tak często o nim i zacząć myśleć tak często o sobie. Jestem osobą współuzależnioną. I w niczym mnie to nie usprawiedliwia, raczje przeraża. Pazurami usiłuję sie wygrzebać, lecz wiem, że wzięcie odpowiedzialności za moje życie- będzie najtrudniejsze co zrobiłam dotąd. Jako człowiek logiczny (mimo, iż tak a nie inaczej potoczyło się w moim związku) chcę poznać co czują, co myślą, jak się czują, jak się zaczyna, jak myślą - dlaczego to robią. Czy czują odrazę? Gdzie jest granica między przyjemnością a uzależnieniem. Fachową radę dostaję gdzie indziej. Ale wiem, że fachowosć nie wyczerpuje wszystkich wątków.

Posty [ 1 do 38 z 264 ]

Strony 1 2 3 7 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2018