netkobietyWszystkie działy
Trudna miłość, zazdrość, nałogi

Seksoholizm

263 odpowiedzi90 797 wyświetleńzałożony przez Marek_40, 13.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 264 ]

1 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-10-14 10:08:04)

Temat: Seksoholizm

Mam na imię Marek i jestem seksoholikiem.

Netkobiety.pl jest jedynym forum gdzie, w sposób sensowny, dyskutuje się o seksoholiźmie. W Internecie doszukałem się kliku miejsc poświęconych tej tematyce, jednak nie są one zbyt wiele warte. Nie znalazłem jednak wątku który gromadziłby wypowiedzi osób, których dotknął ten problem. Zapraszam więc wszystkich, którzy chcą/potrzebują/powinni zająć się sobą lub ukochaną osobą, potrzebują wsparcia lub rady.

Seksoholizm to uzależnienie które można i trzeba leczyć. Dotyka zarówno mężczyzn jak i kobiet. Jeżeli nie wiesz o czym mówię a podejrzewasz że coś w tym temacie nie gra, polecam strony reklama ... to jedyne miejsca gdzie znajdziesz kontakt z grupą S-Anon (Anonimowych Seksoholików)

2 Ostatnio edytowany przez Delicious (2010-10-14 10:09:15)

Odp: Seksoholizm

Marek,
mam nadzieje,ze to nie podpucha.......
Pojechales po bandzie.Takie stwierdzenie wymaga nie lada odwagi.
Mam nadzieje,ze nie zamecze Cie pytaniami,a mam ich sporo.
Zabrzmi idiotycznie,ale ciesze sie,ze moge zaczerpnac informacji ze zrodla.

1. Kto i kiedy Cie zdiagnozował?
2. Czy w Twoim przypadku to masturbacja,porno,dziewczyny z czatow,czy prostytutki?
3. Jestes w zwiazku?
4. Jezeli tak,czy Twoja lepsza polowa o tym wie?
5. Jakie kroki poczyniles,zeby z tym skonczyc i dlaczego chcesz z tym skonczyc?
6. Jak silne jest Twoje postanowienie?

To tylko preludium.
Musze przyznac,ze gdzies tam mialam nadzieje,ze ktos taki jak Ty sie odezwie,bo od 11-tu miesiecy usiluje sie
doszukac prawdy i zrozumiec......

Czekam na odpowiedz.

3 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-14 11:50:11)

Odp: Seksoholizm

Malino

Jedyną podpuchą (jedynym kłamstwem - staram się nazywać rzeczy takimi jakimi są) jest ... moje imię i wiek. W rzeczywistości noszę inne imię i jestem o kilka lat starszy. Poza tym :

... nie, to nie podpucha
... cóż więcej mogę powiedzieć - stwierdziłem fakt ... i dziękuję za te słowa
... pytaj więc, jednak uprzedzam - musisz wziąć pod uwagę że moja uzależniona osobowość może wpływać na to co piszę/mówię

Ad.1 - Kto i kiedy Cię zdiagnozował ?
trochę ja sam (zatrzymałem się ok. stycznia br. przerażony tym dokąd zmierzam), jednak to moja Żona (mająca doświadczenie z racji wieloletniej praktyki zawodowej) nazwała to "po imieniu" (w sierpniu br. kiedy wszystko wyszło).

Ad.2 - Czy w Twoim przypadku to masturbacja, porno, dziewczyny z czatów czy prostytutki ?
potrafię dziś nazywać rzeczy takimi jakimi są :
- masturbacja (kompulsywne zachowania autoseksualne) - TAK
- porno (w każdej możliwej postaci i nadmiarze, wydawnictwa, filmy, internetowe czaty video) - TAK
- dziewczyny z czatów (samotne, w związkach, czyjeś żony) - TAK
- prostytutki - NIE
- na początku jednak, czyli ponad 6 lat temu, nawiązałem za sprawą GG znajomość, która zaowocowała moją ZDRADĄ.

Ad.3 - Jesteś w związku?
Tak. Jestem żonaty od 21 lat

Ad.4 - Jeżeli tak, czy Twoja lepsza połowa o tym wie ?
Tak. Moja Żona wie o wszystkim.

Ad.5 - Jakie kroki poczyniłeś, żeby z tym skończyć i dlaczego chcesz z tym skończyć?
Zatrzymałem się i trwam w stanie trzeźwości od stycznia br. Po drodze zaliczyłem wpadkę (której nie pamiętam, byłem pod wpływem alkoholu) którą uświadomiła mi moja Żona - masturbowałem się pod prysznicem
Dlaczego ? Uświadomiłem sobie że to co robię prowadzi wprost na dno. Spotkania z przypadkowymi kobietami skończyły się we wrześniu 2009 - doszedłem do wniosku że nie muszę się spotykać z kobietami żeby sobie zrobić dobrze (innymi słowy - rozładować nagromadzone emocje). Znalazłem inne źródło podniet - internet. I wziąłem WSZYSTKO co oferował. Od czatów i videoczatów, poprzez opowiadania erotyczne, zdjęcia, filmy aż po komiksy. W Internecie jest WSZYSTKO - i to dosłownie na wyciągnięcie ręki : komiksy wszelkich możliwych wariancji, od tych "normalnych" pornograficznych" przez wszelkie "zboczone" (z zoofilią włącznie) do tych, gdzie jako uczestnicy występowały dzieci (dopiero na tym etapie doznałem prawdziwego SZOKU - właśnie w styczniu 2010 - uświadomiłem sobie jak niebezpiecznie blisko jest pedofilia). I nie byłem w stanie tego zaakceptować. Odrzuciło mnie. Czułem się potwornie. Nie akceptowałem nigdy i nigdy też nie zaakceptuję żadnej formy pedofilii. Byłem na skraju a myśli samobójcze były codziennością.

Kolejnym krokiem, po zatrzymaniu się, było uświadomienie sobie z czym walczę (co stało się wyłącznie dzięki mojej Żonie) i jak bardzo jestem bezsilny. To Ona, w sierpniu br. - kiedy wszystko wyszło - nazwała rzeczy po imieniu, zadbała o literaturę (której w całości nie przeczytałem do dziś), znalazła psychologa. Po wizycie u psychologa (to też zawdzięczam Żonie) nastąpiła kolejna wizyta - tym razem u psychiatry - na dziś mam potwierdzone przez lekarza uzależnienie i podejmuję terapię którą poprowadzi psycholog.

Nawiązałem też kontakt z Grupą S-Anon

Krótko. Jestem na początku wieloletniego procesu leczenia (wychodzenia) z uzależnienia. Trwam w zatrzymaniu i trzeźwości, analizuję (wspólnie z Żoną) swoje postępowanie. Moja Żona jest CUDOWNĄ ISTOTĄ, potocznie zwaną ANIOŁEM, którego zesłał mi sam Bóg. Bez Niej nic dla mnie nie ma znaczenia. Bez Niej nie ma dla mnie przyszłości. Wyłącznie dzięki Niej mogę myśleć o ... TERAZ. Bo przeszłości już nie ma, a przyszłość jest w naszych myślach. Niestety, przeszłości nie da się już zmienić. Przyszłość zależy od TERAZ. A teraz pracuję nad sobą, po to aby nie być potworem. I nie jestem sam, co jest niezwykle istotne. Mimo iż jestem kawałem skur*na, ch*em bez godności, gno*m najgorszego sortu i nie zasługuję na nic, otrzymałem nieprawdopodobnie silne wsparcie ze strony mojej Żony. Wiem że gdyby nie jej postawa, nie byłoby mnie ani tu ani w ogóle nigdzie. Wiem że pracując nad sobą mam niewielką szansę odzyskać Ją i Jej zaufanie. Wiem że Ją kocham i wiem że Ona mnie kocha. Wiem też że bez tego uczucia nic nie ma sensu. Żonie, Jej miłości i wsparciu jakiego mi udzieliła - zawdzięczam WSZYSTKO.

Ad.6 - Jak silne jest Twoje postanowienie?
Moje postanowienie jest bardzo silne. JEST OSTATECZNE ! Wiem że będę się starał NIGDY już nie wrócić do swoich "praktyk". Zatrzymałem się. Jestem trzeźwy (przez trzeźwość rozumie się CAŁKOWITE POWSTRZYMANIE od wszelkich form zachowań autoseksualnych oraz zachowań seksualnych z osobami spoza związku). Dlaczego więc piszę że będę się "starał" ? albowiem ... MAM NA IMIĘ MAREK I JESTEM SEKSOHOLIKIEM. Uświadomienie sobie znaczenia tych kilku słów jest kluczowe.

Ad. Ad. Ad.
Długo musiałbym pisać aby opisać wszystko. Pytaj więc. Cieszę się że ktoś zainteresował się tym wątkiem. Wiem że usłyszę rzeczy, których usłyszeć się boję. Jednak wiem z czym walczę i jak bardzo jestem wobec tego BEZSILNY. Alkoholicy czy hazardziści (czy wszyscy inni uzależnieni) muszą coś zrobić aby dotrzeć do środka uzależniającego. JA MAM GO STALE PRZY SOBIE. To moja uzależniona osobowość, moje chore myślenie które każe zaprzeczać, wypierać i bronić się z całych sił.

Chciałbym aby ten wątek stał się nie tylko platformą kontaktu z Wami, współmałżonkami seksoholików, ale również z samymi seksoholikami. Dziś już wiem że tylko leczenie, terapia, grupa S-Anon, każde możliwe wsparcie w walce z tym uzależnieniem da mi szansę na podjęcie normalnego życia - życia którego pragnę, którego smak znam a które sam swoim postępowaniem zniszczyłem.

A propos internetu. Uważam że znakomita większość użytkowników randkowych serwisów erotycznych to tacy sami chorzy (uzależnieni) ludzie jak ja. I tylko można się dziwić że grupy S-Anon są tak nieliczne. A powinny pękać w szwach ! Dziesiątki postów kobiet opisujących zachowania swoich partnerów sugerują wprost, że to ludzie uzależnieni ! Inna rzecz że nie są, niestety, świadomi swego uzależnienia.

Pozdrawiam. Marek

PS. Widzę że moderator usunął zamieszczone linki. Aczkolwiek nietrudno odnaleźć w sieci strony S-Anon, podam je via e-mail każdemu kto się do mnie zwróci.

4 Ostatnio edytowany przez malina5512 (2010-10-15 00:27:07)

Odp: Seksoholizm

Marek,
chwala Ci za to,co napisales i za to,ze starasz sie z tym walczyc.
Musze przyznac,nie spodziewalam sie takiej szczerosci; punkty dla Ciebie!
   Przepraszam,ze bylam tak obcesowa,ale az mnie zatkalo po przeczytaniu tak szczerego posta.
Wiem,ze moja odpowiedz jest raczej lakoniczna,ale mialam fatalny dzien.
Musze zebrac mysli,ulozyc to wszystko w jakas logiczna calosc i dopiero wtedy pytac o to,czego nie potrafie zrozumiec.
Masz czlowieku naprawde DUUUZO szczescia,ze jestes z kobieta,ktora A) zna problem,B)kocha Cie,C)stara Ci sie pomoc.
Wygrales los na loterii!!!
Prosze,nie zaprzepasc szansy,ktora daje Ci Twoja kobieta
Pozdrawiam

5 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-15 09:03:11)

Odp: Seksoholizm

Zbierz więc myśli, poukładaj sobie i pytaj. Postaram się odpowiedzieć na Twoje pytania, postaram się pomóc zrozumieć to czego nie rozumiesz. Jest jednak małe ale ... pewnych rzeczy nawet ja do dziś nie rozumiem. Nie rozumiem dlaczego tak się stało. Korzystając z pomocy psychologa doszukuję się przyczyn zmian jakie we mnie zaszły. Zmian, które prowadziły wprost na samo dno człowieczeństwa. I nie łudzę się że jest ktokolwiek na całym świecie, kto mógłby mi powiedzieć dlaczego tak się stało. Psycholog mi tego przecież nie powie. Psycholog pomoże mi odbudować (czytaj - ja buduję, on wskazuje kierunek) "to" co zniszczyłem sam. Widzisz - piszę "to" bo nie potrafię nawet "tego" nazwać. Człowieczeństwo ? Humanitaryzm ? Nawet nie ma określenia na to co zniszczyłem. Może "miłość" ? Z pewnością ale przecież nie tylko miłość. Może powinienem powiedzieć że zniszczyłem w sobie człowieka ? Chcę wierzyć że to coś, co we mnie pozostało i kazało zatrzymać się w tej drodze donikąd, stanowi dobrą podstawę do budowania nowego siebie.
Wiem natomiast doskonale jakie uczyniłem wokół siebie i w sobie spustoszenie. Im dłużej, w miarę "normalnie" funkcjonuję, tym większe ogarnia mnie przerażenie. Walczę z tym potworem który we mnie siedzi. Walczę z całych sił. Wnioski do jakich dochodzę są PORAŻAJĄCE. Wiem że (tak jak ma to każdy uzależniony) :
- jestem wobec swego uzależnienia bezsilny,
- jestem skazany na walkę która nigdy się nie skończy,
- zawsze, w mniejszym lub większym stopniu, będę stanowił zagrożenie dla siebie i/lub otoczenia,

Jasne że w miarę upływu czasu będę osiągał coraz większą równowagę wewnętrzną, będę potrafił coraz lepiej oceniać rzeczywistość i coraz lepiej w niej funkcjonować. Na to trzeba lat i ja zdaję sobie z tego doskonale sprawę. Słyszysz ? Lat. I tu tkwi haczyk. Chcę wierzyć że mam ten czas. Bo jest mi potrzebny, bo chcę się zmienić, bo wiem że tylko w ten sposób mam szansę normalnie żyć. Zauważyłaś ? tym razem napisałem słowo normalnie bez cudzysłowu. Bo właśnie  tak chcę żyć. Normalnie. A co mnie w tym martwi ? Ano to, że mogę nie mieć wystarczająco dużo czasu. Moja Żona, mój Anioł, dał sobie czas na decyzję. A mnie ZABIJA myśl że decyzja może być dla mnie negatywna. Wiesz o czym myślę. Bo NIC nie ma, w moim życiu, sensu bez Niej. Wiem że wygrałem los na loterii życia. Wiem że następnej szansy nie dostanę, wiem że bez Niej nie ma Mnie. Ja - sam, bez Niej - nie istnieję. To Ona stanowi sens mojego życia. I mogę tylko żałować że zapomniałem o tym na tak długie lata. Pozostaje mi tylko mały płomyk nadziei i praca, praca, praca ...

Pozdrawiam Cię, Malino. I czekam. Rozmowa pozwala mi odkrywać to, co nadal przede mną jest ukryte.

6

Odp: Seksoholizm

Dobry Boze,Marek,
to,co napisales,to "zywcem" slowa mojego meza.
Czy Wy wszyscy macie ten sam skrypt?!!
Kochacie,ale jaka miloscia?
Chora,pokrecona?Czy Wy macie pojecie,co miesci sie w definicji slowa"kocham"?
Jak mozna kochac kobiete,zlozyc przysiege i fundowac osobie " kochanej" tyle bolu?
Jestescie skonczonymi egoistami,ktorzy mysla,niestety koncowka fiuta.
Wybacz,ale emocje siegaja zenitu.

Teraz pytanie nr.jeden:
"poznales kobiete w necie; umawiasz sie na sex.
1)Nie boisz sie chorob wenerycznych,o aids nie wszpominajac?
2)Po calej maskaradzie ,jestescie "razem",co widzisz?
3)Ladniejsza,brzydsza od Zony?
4)Czy to w ogole ma dla was znaczenie?
5)Jest "po" i co czujesz?
6)wracasz do domu,patrzysz na oddana Ci kobiete,Twoja zone,i co czujesz?

Pytan moge mnozyc tyle,ze odechce Ci sie na nie odpowiadac.
Po pewnym czasie,tak,jak moj maz,bedziesz po prostu wsciekly,ze niby jakim prawem ja(Twoja zona)Cie katuje?

I te klamstwa......
Dla was nic nie znaczace ,drobne przeklamanie rzeczywistosci.....
Niby nic,ale tak wiele.
Czy naprawde macie tak kompulsywna osobowosc,ze powiedzenie CALEJ PRAWDY,STANOWI AZ TAKI PROBLEM?
To jedyna rzecz,ktorej tak naprawde chcemy.
W calej rozciaglosci,musimy wiedziec,z czym przyszlo nam sie zmierzyc!!!!!!
Czlowieku,
mowisz,ze Twoja zona jest aniolem i bez nie nie istniejesz.
Uwierz mi.
ONA CHCE ZNAC CALA PRAWDE; TA NAJGORSZA,TA,ZE MIALES SLIPP,ZDARZYLO SIE ZNOWU.
TO,ZE TWOJ TELEFON JEST WYLACZONY,W NICZYM NIE POMAGA!!!!!!!
Jezeli nie jestes w stanie nad tym zapanowac,blagam Cie,daj szanse Kobiecie,ktora rzekomo kochasz na to,zeby mogla byc szczesliwa ,niestety,bez Ciebie.
Nie utrudniaj Jej tego,kadzac ja gadkami bez pokrycia.
Nie szanujesz samego siebie,wiec nie masz bladego pojecia,jak szanowac innych.
Jaki jest Twoj system wartosci?!
Kocham zone,ale do "BYCIA PELNYM",musze uprawiac sex z innymi kobietami?
Wiem,ze potraficie to doskonale zaszufladkowac.
Milosc do zony w jednej,a sex z kim innym w drugiej.......
Tylko ile tak mozna?
Wam sie wydaje,ze to sa zupelnie odrebne swiaty,ktore nigdy sie ze soba nie zderza.
I macie race,niestety.
Wile z nas,kobiet,nigdy na to nie wpadnie,ze prowadzicie podwojne zycie.
Ale,jak widac na zalaczonym obrazku,niektore,nie sa w ciemie bite.
I CO POTEM?

Marek,moze pojechalam po bandzie,z calym szacunkiem,daje Ci kredyt,za swiadomosc,....
Z drugiej strrony,Twoja zona i ja stoimy z drudiej strony barykady.
Jezeli chcezs cokolwiek naprawic,NIGDY WIECEJ NIE KLAM!!!!!!!
NIE MA ZNACZENIA,CZEGO KLAMSTWA DOTYCZA.
NIE ROB TEGO POD ZADNYM POZOREM I NIGDY!!!!!!
Jezeli jest jakis cien szansy na rezurecje tego zwiazku,pamietaj-ZADNYCH KLAMSTW,NAWET TYCH BLACHYCH.

7 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-18 12:45:44)

Odp: Seksoholizm

Rozumiem - wszystko w porządku - jazda po bandzie nie pozwala "owijać w bawełnę"

Owszem. Jesteśmy egoistami - ja z pewnością nim jestem i chociaż z tym walczę, wciąż przegrywam. Kochamy chorą i pokręconą miłością, zdradzamy, myślimy końcówką fiu*a. Możesz mi jednak wierzyć : jeżeli mówimy że kochamy, to tak jest. Jeżeli przestajemy kochać - odchodzimy. Dlaczego ? Bo kochamy już kogoś innego. Chore ? Pokrętne ? jak najbardziej ! niestety - część z nas taka jest. Czy potrafimy kochać czystą miłością ? Potrafimy. Ja na swój chory i pokrętny sposób też kocham. Dlatego w chory i pokrętny sposób staram się wrócić do "normalności". Nie rozumiemy się, prawda ? Wierzę że mnie nie rozumiesz. Ja sam siebie nie rozumiem.

Odpowiem Ci na Twoje pytanie (i nie martw się, odpowiem na wszystkie Twoje pytania)
O1: myślałem o tym, jasne że myślałem - zabezpieczałem się (wiem wiem, nie ma 100% pewności) ale widzisz - to działa w obie strony - ona robi i zakłada to samo co ja, że zagrożenia nie ma (zapytaj kobiet które to robią) - robiłem to, badałem się, robiłem to i znowu się badałem - jak idiota - i co ? i nic - zero refleksji

O2: co widzę ? nic, czego wcześniej nie widziałem. Przed - jak mówisz, myślę końcówką fiu*a. Po - widzę człowieka tak samo walniętego jak i ja.

O3, O4: dla mnie - seksoholika - ja już osiągnąłem cel - to jaka jest nie ma najmniejszego znaczenia ani "przed" ani "po"

O5, O6: żal, wstyd, nienawiść, ból

zapomniałaś zadać jeszcze jedno pytanie : Patrzysz w lustro, co widzisz, co czujesz ?
czuję ŻAL, WSTYD, NIENAWIŚĆ, BÓL - i tak aż do następnego razu kiedy się uruchamiam i wtedy ... nie ma żalu, bólu, wstydu i nienawiści. Znasz definicję seksoholizmu ? Wiesz czym jest i jak się objawia ? Zatrzymałem się i trzeźwieję. Nikt i nigdzie nie powiedział, nie napisał, że dopiero teraz poznam prawdziwą moc uzależnienia. Że dopiero teraz poznam jak smakuje i jak bezgraniczny jest ten ŻAL, ten WSTYD, ta NIENAWIŚĆ i ten BÓL.

nie jestem w stanie zrozumieć swojego postępowania - był taki czas, kiedy uważałem że jedynie rozwiązanie "ostateczne" jest sposobem na przerwanie tego błędnego, przeklętego koła - dopiero Żona uświadomiła mi że nie tędy droga - dała mi szansę, potem kolejną i kolejną i jeszcze jedną ...

Oduczyłem się wściekłości. Denerwuję się, jednak panuję - staram się panować nad nerwami w sposób znacznie mocniejszy niż kiedyś. Wściekłość odrzucam bo - o ile kiedyś zdarzało się to rzadko to teraz żal, wstyd, nienawiść i ból przepełniają mnie nieustannie - słyszysz co mówię ? NIEUSTANNIE ! im dłużej "trzeźwieję" tym głębiej te uczucia działają.

I te kłamstwa ... itd.

Nie mam nic na swoją obronę. I nie ważne że stoicie po drugiej stronie barykady. A dokładniej. Barykady (u mnie) już nie ma. Kulę się ze strachu, boję się i ... czekam na strzał. Bo nie będę się już chował. Nie chcę się już chować. Gdy padnie strzał nie uchylę się - może tędy prowadzi droga ? nie wiem - nic nie wiem - wewnątrz mnie, poza miłością do Żony, nie ma nic. Nie ma rozsądku, nie ma instynktu samozachowawczego, nie ma świadomości popełnianych raz za razem błędów, nie ma refleksji.

Dziś jestem wypalonym wrakiem człowieka, który zniszczył (wciąż niszczy) to, co powinno stanowić jego największy Skarb. Zapytasz dlaczego ? Zapytaj więc. A ja pochylę tylko głowę i będę czekał na koniec

Wciąż obiecuję że nie będę już kłamał. I wciąż łamię tę obietnicę. Wciąż taplam się w gów*e. Nawet gdy mówię prawdę, Ona mi nie wierzy. I słusznie. Przecież wielokrotnie udowodniłem że moje słowa to tylko papka gów*a, że nie można im ufać. Strzelaj więc, nie czekaj

Chore te moje słowa co ? Chore myśli, chore słowa, chore serce, chora miłość, chory człowiek ... strzelaj - niech Cię więcej nie boli - bo martwię się o Ciebie, bo nie chcę żebyś cierpiała, ja się już nie liczę - strzelaj

Malina - wybacz - pisałem to co czuję. Od pewnego miejsca zwracałem się do Ciebie tak, jakbym mówił do Żony. Dopiero po przeczytaniu dotarł do mnie sens tego co napisałem. Postanowiłem jednak tego nie zmieniać. Niech moje słowa zabrzmią takimi jakimi są - nasycone żalem do siebie, wstydem za to co robiłem, nienawiścią do siebie i bólem za krzywdę jaką wyrządziłem jedynie prawdziwie kochanej kobiecie - mojej Żonie - bez Której nic nie ma sensu i przy Której wszystko ma sens.

Uważasz że wiedząc to wszystko powinienem wiedzieć co należy robić i jak postępować ? odpowiem Ci (i nie sądź że się tu czymkolwiek usprawiedliwiam) : Mam na imię Marek i jestem seksoholikiem. Od zawsze, kłamstwo stanowiło mój sposób na życie. Zauważ słowo "zawsze". Rozumiesz ? tak zostałem wychowany. Dziś - walczę ze sobą samym. Rozumiesz co robię, ile przede mną i jak wyboistą i krętą ścieżką kroczę ?

Pozdrawiam Cię. Marek

PS. I nie stresuj się tym że jeździsz po bandzie. Nie przepraszaj ani nie miej o to wyrzutów sumienia - nie kłamiesz, mówisz prawdę, masz rację. Nie można polemizować z Twoimi argumentami. Ale, z całym szacunkiem, nie "zabijesz" mnie swoimi słowami. A - być może - pomożesz.

8 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-19 09:21:01)

Odp: Seksoholizm

Marku czy ty nie widzisz że sam siebie oszukujesz? Kiedy byłeś w ciągu mogłeś usprawiedliwiać swoje zachowanie  uzależnieniem. Teraz twierdzisz że jesteś trzeźwy. Wziąłeś życie w swoje ręce, trzeźwe i nie ma dla twoich kłamstw usprawiedliwień.
Mam nadzieje że masz dużo przyjaciół którzy będą z Tobą jak zniszczysz swoją żonę, rozbijesz dom, czym skrzywdzisz również dzieci. Bo jak nie to mi Cię żal. Zostaniesz sam z brudem który już znasz.
Mój teść kiedyś w luźnej rozmowie wyraził się, że jak by jego syn zrobił coś co spowodowało by rozpad jego małżeństwa to niech wie że nie ma już ojca. Człowiek z którym mieszkam nie ma przyjaciół, ma znajomych , Ja byłam jego jedynym przyjacielem. A zachowuje się tak jak by o tym nie wiedział, jakby nie wiedział że jak ja odejdę zostanie sam. Bo o ile jego mama być może będzie na niego mogła patrzeć za to co zrobił mnie to nie wybaczy mu tego że spowodował iż Jej wnuki mają rozbity dom. A on stale myśli o sobie. A może nie potrzebuje nikogo? Jego zachowanie wskazuje na to że kocha tylko siebie.
Taki jest człowiek z którym mieszkam i taki jesteś Ty Marku.

9

Odp: Seksoholizm

moim jedynym przyjacielem jest moja Żona

10 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 11:57:47)

Odp: Seksoholizm

Przepraszam kachna 66 jestem osobą z zewnatrz, ale mysle, że groźby utraty rodziny w stosunku do uzależnionego ze strony najblizszych to jakieś nieporozumienie,mysle, że albo Ty albo on nie rozumiecie istoty tego co sie dzieje a wystarczy poczytać post Marka, demon jakim jest ten nałóg jest przerażający nawet dla mnie.Na skutek gróźb uzależniony raczej sie skuli w sobie i poczeka na przysłowiowy " strzał', jeżeli oczywiście widzi w sobie problem, a jeżeli nie widzi,że jest chory nie skończy z tym, bez względu na konsekwencje.
Marku tak sobie Ciebie czytam , Twoje posty i Maliny i powiem Wam,jesteście na dobrej drodze do "wolności", Ty masz wsparcie i zrozumienie w zonie i powinieneś dziekować Bogu,że masz taką kobiete, która Cię wspiera,bo to cód, rozumiesz?Wasza miłosć to jest siła, która może pokonać tego demona, który jest w Tobie, ale Malina ma rację,musisz być szczery, nawet najmniejsze kłamstwo może rozwalić wszystko co budowaliscie. Nie oszukuj jej nigdy wiecej!!
Malina daje wsparcie mężowi, bo jej mąż z pewnościa jest uzależniony skoro to robi od trzydziestu lat, ale wie,że jest chory i szuka pomocy, jej pomocy.Pomóżcie sobie nawzajem.
Jedno jest niepokojace, zawsze pozostaniesz " niepijącym seksocholikiem" a tu wystarczy impuls, czy masz tego świadomość?
Dużo , duzo milości i wsparcia wymagasz od swojego przyjaciela , ale też dużo milości musisz jej dawać z siebie, myślę, że w tym tkwi klucz do wszystkiego : Miłosć. Ona jest Twoją siłą i wiarą że się uda ale i przyjaciela można " wyssać" musisz jej dać dokładnie to co ona daje Tobie, pomysl też o niej nie tylko o Twoim nałogu, wybiegnij milością " przed siebie" a będzie to krok naprzód, bo żona bardzo cierpi.
Trzymam za Was kciuki.

I jeszcze jedno napisałeś " jestem wobec swojego uzależnienia bezsilny" nie Marku takie myslenie sprawia,że z góry zakładasz,że nie mozna tego pokonać a przecież ludzie wychodzą z uzaleznień a każde uzależnienie czy hazard, czy narkotyki niszczą wszystko i wszystkich, a ludzie jednak wychodza z tego. Zmień ten punkt w mysleniu na inny " jestem uzależniony przez to straciłem wolność, chcę być znowu wolny i bedę wolny!"
Faktem jest,że nie da się tego tak do końca wyleczyć ale DA się nad tym panować, da się Marku i nie jesteś tu bezsilny i nie zasłaniaj sie tym,że nasz dookoła pełno bodźców i masz tu gorzej, bo alkoholu też jest dookoła pełno wystarczy wejść do pierwszego lepszego sklepu.

Tak wielu Was jest, wystarczy wejść na neta, dlaczego tak niewielu zauważa problem, gdzie jest ta granica? Co sprawia, że potrafisz sie przyznać jestem seksoholikiem bo facet przewaznie powie ,że to normalne, zew natury, objaw męskości.
Seksoholizm to jednak mało znany temat dorze,że go poruszacie.

11 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 12:12:09)

Odp: Seksoholizm

Dziękuję Ci Maju za te słowa. Są bardzo ważne, ważniejsze niż sądzisz. Jestem świadom swego uzależnienia i wiem z czym walczę. Zniszczyłem wszystko wokół siebie, poza Żoną nie mam nikogo. Wiem że Ona jest moją jedyną szansą. Moim jedynym prawdziwym, szczerym, oddanym, wiernym Przyjacielem.

To że jestem świadomy faktu uzależnienia, że jestem seksoholikiem, zawdzięczam ... Żonie. To że potrafię się do tego przyznać zawdzięczam ... Żonie. Wszystko jej zawdzięczam !

oto 12 kroków, które trzeba wykonać :
   1.  Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec lubieżności i że przestaliśmy kierować własnym życiem.
   2. Uwierzyliśmy, że Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.
   3. Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga, jakkolwiek Go pojmujemy .
   4. Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.
   5. Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.
   6. Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad charakteru.
   7. Zwróciliśmy się do Niego w pokorze, aby usunął nasze braki.
   8. Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi zadośćuczynić im wszystkim.
   9. Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.
  10. Prowadziliśmy nadal obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do popełnianych błędów.
  11. Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z Bogiem, jakkolwiek Go  pojmujemy , prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas, oraz o siłę do jej spełnienia.
  12. Przebudzeni  duchowo dzięki tym krokom, staraliśmy się nieść posłanie innym seksoholikom i stosować te zasady we  wszystkich  naszych poczynaniach.

to wszystko. Czy trzeba powiedzieć coś więcej ? Tak. Jest jeszcze coś. Trzeba powiedzieć "chcę"

12

Odp: Seksoholizm

co by o tobie nie powiedziec, co by nie powiedziec o twoim uzaleznieniu to wiesz co...Żone masz wspaniala, musi byc zlotym czlowiekiem i fakt, w slowach ktorych piszesz czyje przeolbrzymia milosc, wdziecnosc i radosc do Żony. to dobrze, to bardzo dobrze ze w calym tym nieszczesliwym uzaleznieniu widzisz ja, widzisz swego aniola, i mysle ze to ci daje sznase przetrwania to ci daje szanse...milosc. mysle ze ona pomoze ci oczyscic sie z tego uzaleznienia, choc zdaje sobie sprawe ze trzeba o to walczyc kazdego dnia, ale masz uczucia i to wielkie wiec mysle ze jest z toba nie tak zle jak sam o osbie myslisz.
  mysle ze wiele osob nie wie wogole ze sex mozna okreslic seksoholizmem, a szkoda.
trzymam kciuki za Ciebie i twoja przewspaniala Żone

13 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 13:04:54)

Odp: Seksoholizm

To powiedz to wreszcie CHCĘ!!

Nie wiem co bym chciała usłyszeć od takiego faceta jak Ty z pewnoscia mniej o tym jaki jestes bezsilny, bo to troche dołuje,więcej jak mnie kochasz, jak dasz radę, jak tego chcesz, w chwlach załamania wymagała bym szczerości. Ona potrzebuje Twojej miłości , duzo,dużo  miłości bo to bardzo poraniony Anioł.
Tak to prawda, to Twój jedyny przyjaciel bo Ty jesteś jej zyciem a ona Twoim, razem dacie radę, popatrzcie na ten nałóg jak na zło, które chce Was rozdzielić a przecież jak sam powiedziałeś teraz wystarczy powiedzieć : chcę! Widzisz, nie jestes jednak taki bezsilny.
Z całą pewnościa nie jesteś złym człowiekiem bo o takiego nie warto walczyć a ona walczy z czymś co jest straszne dla kobiety i zony, na tym forum jest tyle poranionych aniołów a ich meżowie nie widzą problemu, pomóż swojej zonie sama tego nie udźwignie.
12 krokow, to właściwa terapia uzależnień, wskazano Ci drogę, masz wsparcie w zonie powiedz wreszcie to cholerne CHCĘ!

14 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 14:52:42)

Odp: Seksoholizm

powiedziałem już, potknąłem się, znowu powiedziałem, upadłem, znowu mówię że chcę (czytaj to zdanie wielokrotnie - a i tak nie przeczytasz go wystarczająco wiele razy)

Ja nie jestem bezsilny, bo wszystko w moich rękach (i o tym wiem). Ja jestem bezsilny wobec uzależnienia (i tak jest). Teraz jestem "trzeźwy" i walczę z nim, tym mocniej im bardziej uświadamiam sobie ogrom mojej bezsilności wobec niego. I modlę się abym już nigdy nie był "pijany".

Dlaczego tak mówię ? nie wiem - z pewnością się nie poddaję. Zatrzymanie się i "trzeźwość" to zaledwie początek. Kolejne kroki ku zdrowieniu są bardzo trudne a obrachunek moralny zabija. Nie tylko emocjonalnie. Zabija duszę. To, czy przetrwam, wcale nie jest takie pewne.

Malina. Kachna. Maja, Syla. Dziękuję Wam za Wasze słowa.
Malina. Skłamałem i przepraszam za to. W miejscu gdzie napisałem że "robiłem to, badałem się, znowu robiłem i znowu się badałem" - to kłamstwo. Zbadałem się dopiero 3(4) miesiące po tym jak się przestałem umawiać. Dopiero wtedy jak się zatrzymałem, zrobiłem pierwsze badanie. Teraz w październiku, drugi raz.

15

Odp: Seksoholizm

No cóż czytając wasze posty dziewczyny wiem że nie żyjecie z uzależnionym człowiekiem.
Spójrzmy na Marka jego opowieść jest jakby żywcem wzięta z mojego życia. Jak pisze to dzięki żonie zrozumiał że jest uzależniony, to dzięki niej zaczął się leczyć, to ona go wspiera, u mnie jest tak samo. Słowa zapewnienia o miłości i wdzięczności za to co robi  kieruje do swego Anioła. Jak dobrze to znam. Zdradzał żonę kilka lat, bo był uzależniony to mamy ustalone, ale żeby się od czegoś uzależnić to trzeba czasu nie staje się seksoholikiem po pierwszej zdradzie i drugiej i trzeciej i czwartej itd. To może ktoś odpowie na pytanie kim wtedy był i jakie ma na to usprawiedliwienie? Bo widzę że tak jak mój mąż często i chętnie się  słowem seksoholik zasłania. Jeżeli jego żona mimo to mu dała szansę ,czemu on nie dał jej tej szansy.
Nie wiem która z nas wie więcej  o uzależnieniach, ale ja pracowałam kilka lat z uzależnionymi i sporo w ostatnim czasie czytałam na ten temat. I wiem że kłamstwo i manipulacja innymi to drugie imię uzależnionej osobowości. Gdybym nie miała w domu takiego człowieka to może i mnie zrobiło się żal biednego Marka skulonego w kącie i wołającego głośno strzelaj taki zastraszony straszne jak można tak człowieka traktować.
No to powiem Wam jak. Jego żona dostała cios taki, że większość kobiet by Go dawno  zostawiła, ale Ona nie . Uzmysłowiła Mu że to choroba Hura woła Marek nie Ja jestem winny. Pokazała Mu co  ma robić ( literatura , terapia). No i Marek się leczy.
Słowa miłości płyną z jego ust  że  wszystkie jesteście zachwycone Markiem . Jaki on wspaniały. Ale chyba nikt nie doczytał tego co On pisał o kłamstwie, że kłamał i kłamie nadal. Która z Was wierzyłaby swojemu mężowi w te zapewnienia o miłości przeplatane innymi kłamstwami ? Prawda nie jest różowa a kłamstwo czarne jak wychodzi z ust raz jedno raz drugie jak rozpoznać co jest czym? I to jest właśnie manipulacja uzależnionego , nieźle pograł  na waszych uczuciach. A teraz wyobraźmy sobie żonę Marka skuloną w kącie błagającą żeby nie kłamał , a co robi nasz Mareczek? Przeładowuje broń i strzela na zimno ze spokojom, raz za razem nie kuli się nie płacze tylko ponownie przeładowuje broń. Wiem bo dostałam takich strzałów mnóstwo. A jak ktoś celuje do Mareczka to parzcie jaki Ja jestem biedny no strzelaj, szkoda że nie słyszy płaczu żony  kiedy On stoi przed nią  jako Kat.
Na uzależnienie nie działają prośby On musi upaść na dno i zrozumieć że może stracić wszystko żeby mieć   skąd czerpać siłę do walki. Tylko zagrożenie Go zmieni. Prośby nie działają miłość okazywana jest wykorzystana do cna.
Maja nie życzę Ci żebyś kiedyś miała takiego facet u boku to jest piekło nie życie
Może się mylę w nie których ocenach Marka . Jestem w stanie przeprosić. To niech Marek nam opisze co zrobił SAM w kierunku leczenia bez kopa żony i co zrobił i poświęcił dla niej. Zapewnienia o miłości to tylko słowa które nie są ważne bo nie jesteśmy w stanie odróżnić prawdy od kłamstwa

16 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-19 18:21:40)

Odp: Seksoholizm

W moim poście z godz. 12:00:08 już to powiedziałem. Podkreślam zresztą ten fakt w tych lub innych słowach nieustannie.

Otóż NIC nie zrobiłem bez "kopa" Żony. WSZYSTKO zawdzięczam właśnie Jej. To Ona nazwała rzecz po imieniu, to Ona zgromadziła odpowiednią literaturę, to Ona znalazła kontakt z psychologiem, to Ona namówiła mnie na wizytę i podjęcie terapii - mógłbym pisać o wielu jeszcze aspektach mojego obecnego życia i za wszystkim stoi Ona.

I jestem Jej za to ogromnie wdzięczny.

17 Ostatnio edytowany przez maja 84 (2010-10-19 18:30:33)

Odp: Seksoholizm

Oj kachna, jeżeli Cie uraziłam przepraszam, masz rację, nie zyję z uzależnionym i z całą pewnością więcej wiesz o uzależnieniach, tym bardziej,że masz uzaleznionego męża i wiesz co robisz.
Chyba w tym temacie osoby z zewnątrz nie powinny sie wypowiadać i masz również rację wobec takiego problemu większość by uciekła,jednak nie wszystkie jestesmy Aniołami.
Myslisz,że Marek usiłuje tu manipulować? Po co? Przecież nas nie zna, aby oszukać samego siebie? Ma świadomość kim się stał.Marek jest " trzeźwy" i chce pozostać trzeźwy bo ma dla kogo,tak myslę, staram sie tu tylko trzymać za niego i jego żonę kciuki, przecież ludzie wychodzą z nałogów, dlaczego nie on?
Fakt kłamstwo to drugie imię uzależnionego i wielu nigdy nie przestaje, tak jak pijak, który zamarza na ławce, a przecież kiedyś był wartościowym człowiekiem, miał rodzinę, nałóg zniszczył wszystko.
Faktycznie tu masz rację, był ten pierwszy raz, pierwszy "kieliszek", jeżeli był już zonaty to była zwyczajna podła zdrada, jedna, druga, kolejna.Robil to z pełną świadomością aż wpadł w nałóg Czy zona o tym wiedziala? Może i nie i może fakt dowiedzenia się o drugim życiu Marka był tym "dnem", fakt,że może stracić jedynego przyjaciela?A może wylądował na ostrym dyżurze opuchnięty od wiagry, może po tym  przestał a może " strzelał dalej". Rzeczywiscie tu nic nie wiemy o Marku oprócz faktu,że się zatrzymał.
Teraz jest chory, to już się stało,nie zmienimy przeszłości, mamy go zastrzelić, bo pierwszy raz był swiadomy? Bo nie liczyl się z uczuciami zony?  Kawał drania był z niego to fakt, ale czy go porzucić , czy walczyć i wybaczyć tę decyzję pozostawmy jednak zonie Marka
Marek zawdzięcza żonie wszystko, nawet to,że ma świadomość nałogu,fakt choroba może tu być zasłoną ale też może dawać nadzieję,że mozna to zmienić, wyleczyć , uwolnić się, że są tacy, którym się udało.Tu wszystko zależy od Marka, jeżeli ulegnie, znowu bardzo skrzywdzi Anioła i Ją straci ale myslę,że to już wie.
Uważam,że seksoholizm to cięzka , wyniszczająca otoczenie choroba i trzeba tych ludzi leczyć, bez wsparcia rodziny nie mają szans by się wyrwać, wierzę,że w przypadku efektywnej terapii mają szansę przestać kłamać i przypinanie im łatki wiecznego kłamcy jest krzywdzące, nie każdy taki zostaje.. Może mam słabą wiedzę na ten temat,bo mało jest o tym w mediach, ale zmanipulowana się nie czuję.

Znikam z Twojego tematu Marku,wytrwaj i nie rań Jej więcej, bo nawet Anioły mają swoje granice wytrzymałości, nie zapominaj o tym.
Pełny szacunek dla Twojej żony,dla was wszystkich dzielne dziewczyny.

18

Odp: Seksoholizm

ja zyje z czlowiekiem uzaleznionym od czegos innego...oj wiem jak to jest. jest z taka przeszloscia ze kazdego dnia ja odczuwam, ale kocham go wiec probujemy i staram sie...mam nadzieje ze i on zechce sie zaczac starac na stale, jak narazie ma przeswity staran

19 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-20 08:58:43)

Odp: Seksoholizm

Maja  ja również trwam przy swoim mężu i nie po to by Go zastrzelić. Manipulacja Marka polegała na tym że pokazując Wam twarz biednego zastraszonego człowieka nad którym trzeba się użalać, prawdopodobnie zrobił to nie świadomie chciał trochę przysłonić ogrom krzywd jakie poczynił. Jak Go zapytamy to powie że nieprawda, nie chciał nikim manipulować bo i po co? Tak silnie się zrósł  z tymi zachowaniami że nie jest tego w stanie na dziś ocenić. A jednak zdrowy człowiek powiedział by nie litujcie się nade mną nie zasłużyłem na żadne pochwały. Bo dość, że zrobiłem piekło z mojego życia , zrobiłem piekło mojej żonie, To teraz nie zrobiłem nic żeby to naprawić, żeby przekonać moją żonę, że teraz może na mnie liczyć. A on co nadal kłamie, nic od siebie nie daje tylko bierze, a przyparty do muru mówi "strzelaj".Natomiast  Marek wasze pochwały Jego postawy łyknął jak świeże bułeczki. To jest manipulacja być może nieświadoma ale jest. Mój mąż robi to samo  mówi jak on cierpi i nie ma nic na swoją obronę. A to nie była jedna czy dwie zdrady , przez niego przewinęło się setki kobiet, nie pomyliłam się setki. A teraz bierze ode mnie i pokazuje że on cierpi i mówi że kocha, Marek robi to samo. I zapewniam Cię że jego żona odejdzie od niego jak Marek zabierze już jej wszystko, nadal zachowując się tak jak dotychczas, i to nie jest groźba a przestroga. Lepiej niech z tego skorzysta. Trzymam kciuki za wszystkie żony seksoholików żeby trwały przy nich ile się da, Ale życzę im również , żeby znalazły w sobie siły do odejścia jak Oni nic nie dadzą z siebie. Bo ona jest poraniona i jak nie odejdzie we właściwym czasie to on ją po prostu zabije.

20

Odp: Seksoholizm

Czytam te posty i zastanawiam czy nie dołączyć. Mam pytanie do Marka: po co właściwie założyłeś ten wątek? Chcesz pomóc innym, czy anonimowo znaleźć usprawiedliwienie siebie? Jeżeli to drugie to dobry sposób. Zawsze znajdzie się ktoś, kto niewiele wie o uzależnionych i napisze "jakiś ty biedny, ogromnie Ci współczuję". Niestety całkowicie zgadzam się z kachna66, jednak ja jestem zdania, że pomaganie uzależnionemu to jak wezwanie, coś w rodzaju sygnału możesz mnie wykorzystać, ja i tak Ci wybaczę bo jesteś chory. Na miejscu Twojej żony postawiła bym spławę inaczej: "rozwiąż swój problem, a ja wtedy zobaczę czy Cię jeszcze chcę". Widziałam w swojej rodzinie jak różne nałogi niszczyły małżeństwa, życie ich dzieci, a uzależnieni bez skrupułów wykorzystywali wszystkich wokół. Ludzie tracą wiele lat z swojego życia aby pomóc i wesprzeć kogoś, kto i tak ich zniszczy. Jedyna osoba jaką znam, której się udało "wyzdrowieć" związała się z człowiekiem swojego pokroju. Poznali się w ośrodku leczenia uzależnień gdy oboje byli już po trapi (nie umiem określić której 10-15 w tym parę zakończonych rzekomym sukcesem), i jako wolontariusze pomagali innym. Teraz żyją razem z swoimi "przypadłościami" i dzięki wspólnemu wsparciu są "trzeźwi". Ich wzajemne wsparcie wygląda zupełnie inaczej niż te, które dają "zdrowi". Tam nie ma ściemy, kłamstwa, wykorzystywania. Znają problem od podszewki i każdy sposób manipulacji, w końcu to ich własne praktyki stosowane kiedyś przez wiele lat. Między nimi nie ma zmiłuj, potrafią wychwycić każdą próbę matactwa i zdławić u źródła. Swoją drogą to bardzo szczęśliwa para, cieszą się każdym dniem i chłoną każdą chwilę. Powiedzieli mi kiedyś, że już nie stać ich na zmarnowanie nawet godziny.

21 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-20 10:12:48)

Odp: Seksoholizm

Kachna
Zgadzam się z Twoimi słowami. Nie pozostaje mi nic innego jak ponownie zdobyć zaufanie mojej Żony. Mówisz że manipuluję i że nie zdaję sobie z tego sprawy. Być może tak jest. Ale ja o tym nie wiem. Wydaje mi się że moje słowa są szczere i pozbawione tzw. "drugiego dna". Zatem ucieszę się jak dziecko kiedy będę potrafił sam dostrzec ten aspekt moich wypowiedzi. Zauważ. W innym wątku tego forum (JAK ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU) napisałem że:

"Niech moja historia będzie przestrogą dla niego i wielu innych, którzy uważają że to co robią nie ma wpływu na ich życie. Wybaczcie i nie zrozumcie mnie źle - nie szukam szacunku za otwartość i szczerość. Szukam ratunku, wszędzie gdzie tylko mogę. Bo sam nie potrafię sobie pomóc. Bo ja sam dla siebie jestem wrogiem.

(2010-10-18 14:40:35)"

Nie chcę i nie oczekuję litości czy akceptacji - w żadnej postaci. Mnie nie należy się ani litość ani akceptacja.

Ewka.
W pierwszym poście piszę dlaczego założyłem ten wątek. Tu mam szukać usprawiedliwienia ? To, że ktoś się tutaj nade mną "ulituje" da mi jakąś wymierną korzyść ? Sygnał sygnałem. Ale wsparcie jakiego udziela mi moja Żona jest dla mnie niezwykle ważne i ogromnie potrzebne. Czy ją wykorzystuję ? Czy można w ogóle mówić o wykorzystywaniu w związku w którym jest miłość. Bo wiem, bo czuję, bo doświadczam miłości ze strony mojej Żony. Bo wiem co sam do niej czuję.
Spier*em swoje/jej/nasze życie - zdaję sobie z tego sprawę. Moim zadaniem jest wyjść z tego gó*na w które siebie/ją/nas wpakowałem. Przy jej pomocy z pewnością mi się uda. Czy pomoc jakiej mi udziela można nazwać wykorzystywaniem ? Pewnie tak - pod jednym warunkiem - że moje intencje nie są czyste. Że celem nie jest "zdrowienie". A zapewniam Cię że niczego bardziej nie pragnę ! Pragnę żyć normalnie. Co przez to rozumiem ? Odsyłam do moich wcześniejszych postów.

Kachna, Ewka. Pozdrawiam

22

Odp: Seksoholizm

ja rozumiem ze kobiety ktore zyja z tak uzaleznionym czlowiekiem trudno go...chociazby akceptowac a co mowiac o jakimkolwiek uznaniu, z tym ze kazdy, ale to kazdy czlowiek ma szanse sie zmienic, poprawic i zasluguje na druga szanse.
  dla kazdego uzaleznionego jego uzaleznienie jest najgorsze, czy to seksoholizm, czy alkoholizm, czy pracoholizm.
ewa i kochna czyli co uwazacie ze trzeba zostawic zeby dotknal dna, zeby wszedl z tego sam?? owszemu sa ludzie korzy udaja ze chca wyzstrowiec a moze chca naprawde tylko im sil brak i owszem tacy wykozystaja...uwazam ze w przypadku kazdej osoby ktora pomaga to jest jej i tylko jej wybor, a nie pomyslalyscie ze moze niektorym kobietom jest lrzej zyc gdy wlasnie pomagaja, Żona Marka jest zlata kobieta i karzdy na drodze mijajac ja powinien jej gratulowac sily, a Marek-co jego wykluczyc ze spoleczenstwa?? Marek sie stara i oj nie nie jest napewno biedny-ale jest taka roznica miedzy tymi co pija, miedzy tymi co chorobliwie szukaja okazji do sexu ze on (przynajmniej teraz) widzi, jest juz po tej drugiej stronie "widomej" i wie ze jest zle, ze jest bardzo zle. nie bronie go, tylko probuje zrozumiec, zauwazcie ze zona nazwala ten problem, on moze nawet nie wiedzial ze cos takiego jest. mysle ze ludzie uzaleznieni nie sa zli... sa slabi i bardzo czesto potrzebuja dloni zeby wyciagnac jego z tego czy kazdego innego uzalezneinia i owszem nigdy nie ma gwarancji ze ta pomoc bedzie oststnia i oststeczna.
a Żona ja tez doskonale rozumiem, tzn moge se tylko wyobrazic jak ja boli tak po ludzku ze maz ja zdradza, jak ja boli ze to bylo wielo wielo krotnie, jak boli patrzec na niego i widziec w nim...seksoholika ktory nie wiadomo jak jeszcze dlugo wytrzyma, moge se wyobrazic jak sie czuje Żona gdy on wychodzi, gdy nie odbiera tel, gdy wroci pozniej z pracy-moge sie domyslec o co znow podejzewa...ale mocniej ot tego wszystkiego kocha i najwidoczniej w kalkulacji jest to warte walki bo nie umie bez niego zyc.
ja zyje z pracoholikiem-tzn jak tak mysle bo pracuje od 7 do 22(jakby mogl pracowal by dluzej) mowi tylko o tym, mysli tylko o tym, zyje tym. ale kocham go i przez 4lata walcze o niego o uwage dla mnie, dla dzieci, dla zycia poza praca, po za samochodami. oczywiscie ze nie wiem czy sie uda, oczywiscie ze nie wiem czy jak si euda to dlugo to potrwa ale walcze.
i bede walczyc nawet wtedy gdy znow zamiast na rocznicy slubu byc to on pojedzie ogladac kolejny samochod, zamiast porozmawiac ze mna w nocy gdy wroci bedzie szukac kolejnej czesci do auta, nawet wtedy gdy bedzie gladzil galke od biegow samochodu podczas jazdy a nie moje kolano...

23

Odp: Seksoholizm

Źle zrobiłam dołączając się do dyskusji.
Powinnam była na początku się przedstawić jak Marek.
Zorbie to teraz:
Jestem ewka  jest uzależniona od pomagania uzależnionym.

Mam-miałam doświadczenia z większością uzależnień i schemat jest taki sam. Zawsze byłam okłamywana, wykorzystywana, okradana materialnie i z godności. Kochałam ojca alkoholika, który niszczył nam życie, ale nas kochał i na trzeźwo był wspaniałym człowiekiem. Szkoda, że nie kochał nas na tyle żeby pozostać trzeźwym wówczas nie miałabym do niego żelu, że zrujnował sobie zdrowie i nas zostawił-umarł. Moje doświadczenia z narkomanami sięgają czasów gdy Marek Kotański jeszcze żył. Z tych ludzi, których wtedy znałam wszyscy są dziś "trzeźwi" jednak żywych zostało 10%. Widziałam jak uzależniony podaje nastolatkowi używkę po to tylko aby moc powiedzieć "nie tylko ja taki jestem spójrzcie na swojego syna i brata". Dziś patrzę-nie dożył trzydziestki a leczył się w swoim krótkim życiu wiele razy. Widziałam jak ojciec "na łożu śmierci" robi z nastoletniego syna dilera po to by miał mu kto przynosić działkę (sam nie miał siły). On zmarł, syna ratowaliśmy przez trzy lata UDAŁO SIĘ. Widziałam jak rodzeństwo uzależnionych leczy się psychiatrycznie i nie może ułożyć sobie życia długo po ich odejściu.
Dla bliskich uzależnionych ich nałóg to niekończący się koszmar i poniżenie. Żona Marka ma wybór, którego nie mają nieletni żyjący wśród takich ludzi. Mam tylko nadzieję, że zdaje sobie sprawę na co się pisze.

Dużo razy użyłam słowa "widziałam", więc pewnie ktoś spyta czy coś zrobiłam. Tak wszystko co może zrobić dziecko-przeżyłam, jako nastolatka-uratowałam parę osób uświadamiając zanim było za późno, jako osoba dorosła zrobiłam dużo więcej-zawiozłam kilku młodych na cmentarz, pokazałam mogiły i opowiedziałam historie "poległych w walce z nałogiem". Przez te wszystkie lata zrozumiałam jedno: lepiej zapobiegać niż leczyć. Dajmy szansę wszystkim, ratujmy tych, których można jeszcze uratować.
Wiem jedno nie życzę nikomu walki z nałogiem o bliską osobę, bo szanse wygrania to 10%, a ofiara nie adekwatna.

Jestem ewka uzależniona od pomagania uzależnionym
Długo byłam trzeźwa-do dziś...

24 Ostatnio edytowany przez kachna66 (2010-10-20 12:14:31)

Odp: Seksoholizm

Ewka skarbie uciekaj stąd, szybko. Znasz to wiesz że nie pomożesz jak nie będzie pracy  z dwóch stron.Spójrz na Marka. Ja piszę jedno a On odpowiada na pytanie które sam zadał, jakby nie rozumiał o czym ja mówię. Twój post mnie obudził i jest to mój ostatni wpis na tej stronie. Nie mogę nie chcę odpowiadać    na pytanie czy uzależnionemu należy się pomoc lub czy musi upaść na same dno. DLA MNIE ODPOWIEDŹ JEST JASNA TAK TAK I JESZCZE RAZ TAK. Wystarczy że muszę to robić w domu. Jeżeli nic innego nie dochodzi to pomocą będzie pozwolenie mu na upadek na dno. Wtedy ma szansę zacząć myśleć.
Pozdrawiam Kachna.
Marek Chcieć to móc a móc to robić a nie brać.

25 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-20 15:25:34)

Odp: Seksoholizm

kachna66, mój poprzedni post też miał być ostatni. Jednak dodam jeszcze ten na przestrogę innym.
-nikt mi nie zwróci dzieciństwa-ja dałam go moim dzieciom
-nikt mi nie odda młodości-ja wspieram w niej moje dzieci
-nikt mi nie zwróci godności-ja ją sobie zwróciłam i łatwo nie było
-nikt mi nie odda straconych lat-daj mi Boże długie życie w zdrowiu
-nikt mi nie powie dziękuję-raz usłyszałam przepraszam, nigdy dziękuje-dlaczego? bo uzależniony jest biedny i pokrzywdzony przez los a zerwanie z nałogiem kosztuje go tyle wysiłku, że zapomina o wkładzie innych-to "ON" wygrał z chorobą

Przestałam pomagać uzależnionym, gdy zabrali mi całą godność i pozbawili szacunku do samej siebie. Zrozumiałam co znaczy: "a bliźniego swego jak siebie samego", nie można już kochać i pomagać bliźnim gdy trudno spojrzeć w lustro.

Naiwnych ostrzegam "NIE BĘDZIEMY REPETOWAĆ ŻADNEJ ZIMY ANI LATA".
Życie to nie gra komputerowa, nie ma drugiego życia.
CHOROBA TO GRYPA I CHORY POWINIEN LEŻEĆ.
Jak już ktoś ma potrzebę pomagania niech pomoże niepełnosprawnym najlepiej dzieciom, przy nich można ZNALEŹĆ SIŁĘ.

Przepraszam Cię kachna66 za mój wpis: "Jestem ewka-jestem uzależniona od pomagania uzależnionym".
Nie jestem od niczego uzależniona, chciałam tylko posłużyć się językiem uzależnionych i pokazać jak zwracają na siebie uwagę.
Cała reszta moich wypowiedzi to 101% prawdy tylko w łagodnych słowach. Dodam jeszcze, że z uzależnieniem od sex-su nie miałam do czynienia (wiadomość dla Marka może sobie po mnie pojechać), narkomania, alkoholizm, hazard, pracoholizm, internet (ten akurat mniej-udało nam się wychwycić niepokojące sygnały i wywlec alkoholika smile z monopolowego)
Znam te uzależnieni i walkę o kochaną osobę.

Wszystkim Wam życzę powodzenia i nie 10% ale 100%

26 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-20 16:32:02)

Odp: Seksoholizm

POWODZENIA

27 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-21 14:12:38)

Odp: Seksoholizm

Byłem wczoraj na mitingu - słuchałem siebie - słuchałem innych - coraz bardziej doświadczam uczucia że umyka z mojego pola widzenia coś, co jest najważniejsze - coś co jest dla mnie krytycznym warunkiem dalszego życia - a ja nie potrafię nazwać tego czegoś - wiem że jest, ale nie wiem co to jest.

I błagam Was - przestańcie okazywać mi jakiekolwiek pozytywne (względem mnie) reakcje - zasługuję na pogardę, szyderstwo i poniżenie. To, co robiłem, było jest i będzie wstrętne ! Jakakolwiek próba deprecjacji bądź usprawiedliwiania (przy użyciu jakichkolwiek argumentów) mojego postępowania jest zła.

Echhhh. Mam nie kłamać - nie będę. Mam być szczery - będę. Mam się starać - będę się starał. Zrobię wszystko aby naprawić szkody jakie wyrządziłem. Jak przestać być egoistą ? Bo wiem że m.in. egoizm mi przeszkadza. Mówiłem wcześniej o uzależnionej osobowości - i pewnie na jakimś etapie to dobre słowa - ale to właśnie egoizm narzuca mi (może właśnie poprzez tę popapraną osobowość) warunki brzegowe postępowania. "Rób to, rób tamto, nie rób tego". Dlaczego nie potrafię odróżnić tego co powinienem od tego co muszę. Nie chcę "musieć" bo tak chce ten pier*ony egoista który wciąż wskazuje mi ścieżkę postępowania. Jak mam się go pozbyć ?

28

Odp: Seksoholizm

Ciężką pracą nad sobą! To nie trwa tydzień, miesiąc, rok. To praca na lata - praca nad sobą, nad swoimi słabościami.  Powoli postaraj się zamieniać "muszę" na "chcę", wtedy Twoja psychika nie będzie się tak strasznie buntować. Bo chcesz, prawda? Życzę powodzenia.

29

Odp: Seksoholizm

To, że czeka mnie ciężka, długoletnia praca nad sobą wiem. Tak, chcę. Fakt że jestem skończonym gno*em już do mnie dotarł. Jeden z towarzyszy SA powiedział mi że można sobie "wybaczyć", że to możliwe. Póki co, nie wierzę że kiedykolwiek sobie wybaczę. A podobno od tego należy zacząć. Wniosek stąd prosty, że mimo 9 miesięcy zatrzymania, trzeźwości i podjęcia (dzięki Żonie) wielu działań, mój proces zdrowienia - o ile się rozpoczął - wcale nie posuwa się do przodu a przekonanie że jest inaczej mogę sobie wsadzić między bajki.

30

Odp: Seksoholizm

...holizm, to choroba nabyta w wyniku wielu czynników, więc może bądź dla siebie trochę łaskawszy i może choć spróbuj sobie wybaczyć, jeśli nie teraz to może kiedyś? Nie jestem osobą kompetentną by oceniać przebieg i rokowania Twojej kuracji, ale dla mnie samym sukcesem było jej rozpoczęcie i kontynuowanie pozytywnych poczynań od 9 miesięcy. Życzę siły i wytrwałości smile

31

Odp: Seksoholizm

Drogi Marku

Mam do Ciebie kilka pytan, ktore chcialabym Ci zadac prywatnie, jesli pozwolisz. Nie sadze, zeby moj maz byl seksocholikiem, ale byc moze jest cos, na co powinnam zwrocic szczegolna uwage i moglbys mi w tym pomoc. Prosze, odezwij sie na mojego maila.

32

Odp: Seksoholizm

... Absolutna43 - Mam być dla siebie łaskawszy ? nic z tego ! to musi boleć - co najmniej tak jak bolało ludzi których skrzywdziłem. Fakt, że muszę sobie wybaczyć jest niezaprzeczalny. Jednak nie wiem jak to zrobić. Pomimo ogólnego pozytywnego wrażenia jakie wywiera 9-cio miesięczne zatrzymanie i trzeźwość niestety nie byłem szczery, a kłamstwo wciąż stanowiło sposób na życie. Tak więc, pracuję nad sobą ale na wybaczenie samemu sobie jest jeszcze za wcześnie - po prostu nie jestem jeszcze na to gotowy.

... aga333 - Nie zrozum mnie źle. Moje uzależnienie ma wiele źródeł. Jednym z nich były - hmmm - "niejawne" kontakty. Sprawy które ukrywałem a które wywierały na mnie znaczny wpływ. Dlatego też proszę Cię o zadawanie, o ile to możliwe, pytań na tym forum. Być może Twoje pytania i moje odpowiedzi przydadzą się jeszcze komuś potrzebującemu pomocy ?

33 Ostatnio edytowany przez aga333 (2010-10-23 02:33:14)

Odp: Seksoholizm

Dziekuje Ci Marku, ze si odezwales. W ciagu dnia przemyslalam sobie sprwe i doszlam do wniosku, ze proszac Cie o kontakt poza forum popelnilam duzy nietakt, wiec chcialam Cie przeprosic. I zaczynam, co mnie boli.

Najpierw chcialabym Cie prosic, jesli znalazl bys chwile czasu, zebys zajrzal na moj watek, zeby miec choc ogolny zarys mojego problemu. http://www.netkobiety.pl/t7734.html Czytajac dzisiaj Twoje posty cos mnie uderzylo. nie umiem Ci powiedziec, co to bylo, moze jakas mysl rzucona przez Ciebie. moze ktores z zadanych Ci pytan. Nie potrafie zrobic kroku do przodu nad zdrada mojego meza. Nie dlatego, zeby to bylo cos nadzwyczajnego, tylko dlatego, ze nie umiem znalezc motywu jego postepowania. On sam rowniez nie potrafi dac mi odpowiedzi dlaczego to zrobil. Czytam watki na forum i w kazdym jednym przypadku jest jakis motyw, brak zrozumienia, nuda, rzadza nowosci, oddalenie sie wspolmazonkow, mozna by wymieniac. Szukam wspolnego mianownika. Niewiedza, brak odpowiedzi spala mnie.

Jest jeszcze cos, o czym nie wspomnialam na forum. Ten fakt wydal mi sie nieistotny, ale moze to wlasnie moj blad. mianowicie chodzi o to, ze moj maz dosyc czesto sie masturbuje. Jest kierowca zawodowym, wiec poniekad uwazalam,ze lepiej, zebu zalatwial sprawe z wlasna reka, niz mnie zdradzal, tym bardziej, ze zawsze mowil, ze robil to myslac o mnie, wiec nie wzbudzalo to mojego niepokoju. Ale w pewnym momencie ten proceder zaczal sluzyc nie tylko do rozladowywania napiecia seksualnego, ale tez jako lekarstwo na stres. I tu zaczynaja sie pojawiac moje pierwsze pytania do Ciebie:
1.jak to wszystko zaczelo sie u Ciebie, od czego?
2.Czy byly to zabawy z seksem, czy sposob na rozladowania stresu?
3.Jak sie czules fizycznie bezposrednio przed samym aktem seksualnym: czy miales pelna swiadomosc tego co sie dziejeie do okola, czy moze czules sie jakbys ogladal siebie z boku (troche jakby nacpany), czy to bylo cos w rodzaju sily czy glosu, ktory kazal Ci to zrobic?
4.Czy zawsze bezposrednio przed byles podniecony seksualnie, miales wzwod?
5.Jak wygladalo u Ciebie przejscie od jednego zrodla przyjemnosci do drugiego? Czy czules, ze np internet przestaje Ci wystarczac i musisz doprowadzic do zblizenia fizycznego, czy te wszystkie rodzje zaspokajania sie mieszaly ze soba bez wiekszej logiki?
6.Co spowodowalo, ze zdecydowales sie na kontakt fizyczny?
7.Czy zona naprawde nie mogla Ci dac tego, co potrzebowales?
8.Czy zawsze zdawales sobie sprawe gdzie jestes i co robisz, czy pod wplywem duzego strsu moglbys to zrobic jak moj maz, w domu gdy zona i dzieci sa w pokoju obok?
8.Czy powinnam zaczac sie martwic?

Moze niektore z tych pytan sa podobne do tych juz zadanych i moze niektore problemy juz poruszles w mniejszym lub wiekszym stopniu. Mimo to bardzo bym Cie prosila, zebys jeszcze raz na wszystkie mi odpowiedzial.

Martwi mnie, ze moj maz nie widzi problemu w tym, ze nie potrafi znalezc motywu tego, co zrobil. Wedlug niego takie rzeczy sie zdarzaj i juz. Owszem, zdarzaja sie, ale ludzie raczej potrafia znalezc powod. Moze on znalazl sie w jakims przelomowym momencie swojego zycia i sam sobie z tego nie zdaje sprawy. Ja nigdy nie czulam sie niekochana, zaniedbana, odepchnieta, niezrozumiana, dopoki to sie nie wydarzylo. Moze szukam dziury w calym. W kazdym razie z gory Ci dziekuje za poswiecona mi uwage.

34

Odp: Seksoholizm

Przekopuję sieć, aby dowiedzieć się więcej na temat seksoholizmu. Bo mój mąż jest seksoholikiem. Skąd wiem? Mam nadzieję Marku, że zerkniesz na mojego posta i albo mnie utwierdzisz w tym przekonaniu, albo wyśmiejesz moją diagnozę... Onanizm - od dziecka, stale, nadal i w nadmiarze. Pornografia internetowa, papierowa, filmowa etc. Często i w najmniej oczekiwanych chwilach. Zarywanie nocek, klikanie i zamykanie stron, gdy słyszał moje kroki. Strony z pornografią dla gejów też. Brak wzwodu i chęci na seks w "normalnym" małżeńskim współżyciu. Martwiłam się, prosiłam, aby zrobił badania. Myślałam - ma stresujacą pracę, żal mi go. W końcu wyznanie, że z nim wszystko ok, nie może jednak ze mną żyć i współżyć, bo kocha inną kobietę... Po czym przestaje mieć kłopot ze wzwodem, z seksem - dawno nie czułam się tak kobieca i pożądana. Pozwala sobie na pokazanie nieznanych mi u niego zachowań seksualnych. Nie przeszkadzają mi i dziwię się, że uważał mnie za cnotkę, choć jestem jego żoną. Mimo wszystko - odchodzi, nieodchodząc. Kocha inną, choć i ... kocha mnie. Kłamstwa - w błahych, po najważniejsze sprawach. Jak mówi "kłamstwo wychodzi z jego ust pierwsze". Egoizm - mamy dwoje małych dzieci, on jednak odchodzi, mimo, iż "bardzo je kocha". Na dnie jestem ja, on jeszcze dna nie sięgnął. Leczę depresję, stany lękowe, chodzę na terapię dla osób współuzależnionych. Staram się nie mieć z nim kontaktu, co jest stosunkowo łatwe, bo pracuje za granicą. Ale za jakiś czas wróci, przyjdzie po swoje rzeczy. Twierdzi, że nie wiem co to miłość. Taa, ja nie wiem, bo on problemu nie ma... Marku, jak piszesz, jesteś seksoholikiem - co Ty na to?

35

Odp: Seksoholizm

Marku, stało się to co przewidywałam. Ludzie pytają a Ty jeszcze nie znasz odpowiedzi. Wiesz co należy dzięki wielomiesięcznej trzeźwości, żonie, mitingą. Jednak aby pomagać innym musisz najpierw sam pomóc sobie. Odpowiadaj rzeczowo, tylko fakty albo zakończ temat i wróć jak uporasz się z samym sobą. Pamiętaj lepiej nie robić nic niż zaszkodzić....

36

Odp: Seksoholizm

Tak, mnie rzeczywiście interesują tylko fakty:
- czy pożąda się kobietę z którą się jest czy też jej sie unika
- czy świadomie niszczy się wszystko co się miało do tej pory - rodzinę, przyjaciół
- czy zauważa się swój problem, czy też euforia i samozadowolenie jest tak wielkie, że nie zwraca się na to uwagi
- w którym momencie zaczyna się człowiek gubić - co najważniejsze, dlaczego chcę tak żyć, etc.
- co jest dnem w seksoholizmie? czego trzeba doświadczyć, aby sobie uświadomić uzależnienie?

37 Ostatnio edytowany przez ewelinaL (2010-10-24 00:54:39)

Odp: Seksoholizm
kasta napisał/a:

Tak, mnie rzeczywiście interesują tylko fakty:
- czy pożąda się kobietę z którą się jest czy też jej sie unika
- czy świadomie niszczy się wszystko co się miało do tej pory - rodzinę, przyjaciół
- czy zauważa się swój problem, czy też euforia i samozadowolenie jest tak wielkie, że nie zwraca się na to uwagi
- w którym momencie zaczyna się człowiek gubić - co najważniejsze, dlaczego chcę tak żyć, etc.
- co jest dnem w seksoholizmie? czego trzeba doświadczyć, aby sobie uświadomić uzależnienie?

kasta nie jestem specjalistą, ale swoje wiem. Jeżeli potrzebujesz rady szukaj gdzie indziej. Marek jest w trakcie leczenia, niestety z jego wypowiedzi wynika, że początkowej. Nie ma jasnego spojrzenia na uzależnienie bo w nim tkwi. Potrzebuje na dzień dzisiejszy wsparcia, szuka przylasków, nagrody za samą chęć poprawy. Wiem, że już zrobił dużo, ale jeszcze długa droga. Myślę, że jak wytrwa będzie doskonałym wsparciem dla innych. Teraz jednak zwrócę uwagę na jego braki. Wszystkie posty traktują o stanie jego ducha (brak faktów). Jego żona jest aniołem, którego kiedyś zdradzał i upadlał (nikt nie wpada w nałóg po pierwszym razie-próbowałam). On nazywa się Marek-z dużej litery, my wykorzystywani przez nałogi ewka itd. z małej, jego avatar to mistyczna grafika wyrażająca ból i cierpienie, która pochodzi z "innego wymiaru", sugeruje, że to nie jego wina. On nie powie wam "dlaczego?" bo jeszcze tego nie wie. Na dzień dzisiejszy wie, że jest chory i to wszystko tłumaczy. Poprośmy Marka, żeby nam opowiedział o problemie jak się z nim upora, będzie miał dużo do zaoferowania (niestety tylko nieliczni wówczas chcą mówić).

Mam jeszcze apel do wszystkich "nawiedzonych" NIE POMAGAJCIE ZOSTAWCIE TO SPECJALISTĄ, przede wszystkim nie szkodzić.
PS.)bawiam si y japo}skim i wcieo mi cyđ ynakw=)
Jeszcze jedno niektórzy ludzie to po prostu świnie, egoiści, którzy za mało kochają i dla tego zdradzają, nie ważne czy w realu, czy z gazetą robią to dla własnego zaspokojenia.

38

Odp: Seksoholizm

Ewka3, pewnie masz rację co do stanu, w którym się Marek teraz znajduje. Mój stan też jednak odbiega od normalności - dlatego podjełam terapię, w której jestem, dlatego wiem, że mój mąż musi odejść. Jest jednak we mnie silny lęk przed tym, że byłam głucha, niema, głupia i jeszcze nie wiem jaka. Bo wierzyłam, bo bezgranicznie ufałam. Chcę zrozumieć, układam fakty w logiczną całość i ... nie mieści mi się to wszystko w mojej głowie. Wzięłam na siebie wszystkie obowiązki dnia powszedniego, żyłam naszym związkiem za nas dwoje. Podejrzewam, że i żona Marka jest wspołuzależniona, bo ja już nie mam złudzeń - nie zdołam pomóc mojemu ślubnemu. Bo o n nie chce, bo - "to nie on ma problem". Momentem przełomowym było dla mnie usłyszenie w terapii "jesteś ofiarą przemocy domowej". Ja? Ja? Przecież to niemożliwe, przecież nie w mojej grupie społecznej, przecież - wiemy, jakie są stereotypy przemcy - podbite oko, szarpaniny. A u mnie z kulturką, powolutku, człowiek znika. Ja się martwię - pewnie chory, może męska depresja. Nie, jego domem stał się świat wirtualny. Zakochanie zaś, wg mnie, ma być odtrutką. Chciałabym przestać myśleć tak często o nim i zacząć myśleć tak często o sobie. Jestem osobą współuzależnioną. I w niczym mnie to nie usprawiedliwia, raczje przeraża. Pazurami usiłuję sie wygrzebać, lecz wiem, że wzięcie odpowiedzialności za moje życie- będzie najtrudniejsze co zrobiłam dotąd. Jako człowiek logiczny (mimo, iż tak a nie inaczej potoczyło się w moim związku) chcę poznać co czują, co myślą, jak się czują, jak się zaczyna, jak myślą - dlaczego to robią. Czy czują odrazę? Gdzie jest granica między przyjemnością a uzależnieniem. Fachową radę dostaję gdzie indziej. Ale wiem, że fachowosć nie wyczerpuje wszystkich wątków.

39

Odp: Seksoholizm

Ewka - masz 100% racji. Jestem w początkowej fazie terapii. Założyłem ten wątek w przekonaniu że zajrzą tu ludzie z tym samym problemem, seksoholicy. Masz rację że nie mogę jeszcze pomóc. Dziś mogę mówić tylko o tym co mnie spotkało, jednak na udzielanie rad jest jeszcze zbyt wcześnie. Nie mogę pomagać z oczywistych względów. Moja uzależniona osobowość sprawiła iż kobiety traktowałem przedmiotowo, zero uczuć czy emocji. Chodziło mi wyłącznie o osiągnięcie spełnienia, którego i tak nigdy nie doznawałem. Sex - z czasem - zacząłem traktować jako coś brudnego i złego, mimo to nadal to robiłem - bo musiałem (jak właśnie działa uzależnienie). Kasta - ja podobnie jak Twój mąż coraz rzadziej uprawiałem sex z żoną. Bo mój sex był brudny. Ogromne uczucie miłości i szacunku jakie żywiłem i wciąż żywię do mojej Żony nie pozwalało mi Jej kalać. Obecnie - powoli - na nowo odkrywam rozkosz jaką daje mi współżycie (każde) z moją Piękną Żoną.

Ewka - Podziwiam Cię za przenikliwość i trzeźwe spojrzenie. Podobnie jak kachna66 (wybacz to porównanie) wyjątkowo rzeczowo podchodzisz do moich wypowiedzi. Troszkę tylko, moim zdaniem, przesadziłaś z tą "analizą". W tym nie ma "drugiego dna". Jednak możesz mieć oczywiście rację i podświadomie zrobiłem to o czym piszesz.

Kasta - posłuchaj Ewki. Ona ma rację. Ja nie jestem w stanie Ci pomóc. Jestem na początku drogi i żyję z mocnym postanowieniem powrotu do normalnego życia.

Nie zamykam wątku, mam nadzieję że jednak trafią tu ludzie "potrzebujący". Będę go obserwował ale - Ewka - powstrzymam się od udzielania rad. Mogę Cię jednak zapewnić że jak już będę gotowy, będę również pamiętał o tym aby podzielić się moimi doświadczeniami.

Pozdrawiam.

40

Odp: Seksoholizm

Marku, dziękuję. Bo niezwykle dla mnie ważny jest każdy szczegół, fakt. Mój mąż odsuwał się ode mnie, póki całkowicie nie przestał ze mną sypiać. Zgryzota okropna, dla kobiety to spadek poczucia wartości. Do zera. Gdy przyznał się do tego, że kocha inną, że może faktycznie szuka swojej tożsamości - zaczął znów się mną interesować. Czułam się pożądana, choć teraz już wiem, że może już mnie nie kochając traktował, jak piszesz Marku, przedmiotowo. Nie wiem, po raz pierwszy usłyszałam od niego "ale jesteś piękna!". Wydawało mi się - szczerze. Źle Marku, że masz zamiar tylko obserwować wątek, że się wycofujesz. Mnie nie jest potrzebny ktoś do uzdrawiania, lecz do zrozumienia tego, co przez lata działo się w moim domu. Dlaczego zabarykadowalismy się każde w swoim świecie? Nie wiem, dla mnie to była kara za, np. przytycie, rozstępy wyniesione z ciąży. Wydawało mi się, że dlatego mnie nie chce...

41

Odp: Seksoholizm

Dzien dobry,
Czy jest dobry? Dla Was obojga?
Co zrobiles,czy dokonales czegos,zeby przekonac Twoja Kobiete?
Czy byles dla niej wystarczajaco czuly?
Czy przekonales ja dzisiaj,ze tylko Ona sie liczy?
Czy zadales sobie pytanie, co liczy sie dla Ciebie?Co jest w Twoim zyciu wazne?
Czy masz swiadomosc,jak bardzo ja ranisz,ciagle klamiac?
Dla czego,zaden z was nie potrafi powiedziec calej prawdy,do bolu,zeby dac nam szanse zmierzyc sie z czym mamy do czynienia?
Zastanow sie nad soba,a potem dobrze pomysl nad tym,czym rzeczywiscie jest zwiazek dwojga kochajacych sie ludzi

42 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-25 09:37:11)

Odp: Seksoholizm

Malino, chciałbym wierzyć że na każde - poza ostatnim - Twoje pytanie mogę odpowiedzieć "tak". Że w każdej odpowiedzi jest choćby cień potwierdzenia. Jednak - a wiem to z całą pewnością - moja ocena nie jest obiektywna. Staram się mocno, mam jasno określony cel. Powstrzymam się jednak od wypowiedzi w tym temacie. Teraz muszę skupić się na tym co najważniejsze, na odzyskaniu choć odrobiny zaufania.

Na ostatnie odpowiem że do niedawna tłumaczyłem sobie że zatajając prawdę (kłamiąc) chronię Żonę. Wiem że to chore, głupie, idiotyczne i pokręcone ale właśnie tak myślałem. "Wczoraj" mówiłem że to wynik obawy o własną skórę, obawa przed konsekwencjami itd. (krótko - wylazł ze mnie egoista). "Dziś" pochylam głowę i spalam się ze wstydu, a żal za to co zrobiłem jest ogromny. Nie wiem co odpowiem "jutro". Przypuszczam że nic. Jedynymi słowami jakie mógłbym wypowiedzieć będą "przepraszam, zachowałem się jak idiota, nie mam nic na swoje usprawiedliwienie".

Moja Ukochana Żona cierpi. Ja jestem przyczyną i jestem za to całkowicie odpowiedzialny.

43

Odp: Seksoholizm

Marek,
czy Wy wszyscy funkcjonujecie wg.tego samego schematu?!
Dokladnie to samo uslyszalam od mojego meza; nie mowil mi prawdy,zeby mnie chronic!
Wiem,ze do tej pory cos ukrywa i o pewnych rzeczach mi nie mowi,mimo,ze prosze o to codziennie.
Zastanawiam sie,co jest tego przyczyna,bo chronic to mnie przestal jak zaczaly sie wycieczki po burdelach.
I dochodze do wniosku,ze ukrywa prawde tylko po to,zeby chronic swoja d...pe.
Zebym nie byla swiadoma tak do konca,jak bardzo gleboko jest w tym g....nie upaprany,zebym widziala w nim jeszcze odrobine czlowieczenstwa,a nie zdemoralizowanego do szpiku kosci gnoja.Czy mam racje?
Tylko widzisz,nie tedy droga.Jak wspominalam wczesniej,my,wasze zony,musimy miec swiadomosc,z czym naprawde przyszlo nam sie zmierzyc.

    Mowisz,chcesz odzyskac zaufanie.W jaki sposob?
Czy wiesz,ze za kazdym razem kiedy zamykasz za soba drzwi domu Twoj Aniol umiera ze strachu gdzie jestes
i co robisz?.
Nie masz bladego pojecia,jaki to strach.Czujesz go wrecz fizycznie. Paralizuje i obezwladnia.
W momencie,kiedy Twoja komorka jest wylaczona,wyobraznia Twojego Aniola dziala na przyspieszonych obrotach,a uwierz mi,ze obrazy w Jej glowie,nie naleza do przyjemnych.
Za kazdym razem,kiedy tylko Twoj wzrok przesliznie sie po innej kobiecie,Aniol mysli: obiekt sexualny.
Bo tak przeciez traktujecie kobiety,prawda?
Prostytutki(bo za takie,niestety tez uwazam kobiety,z ktorymi umawiales sie na sex przez internet - k......wa to nie profesja,to charakter),mialy jedyne zadanie-zadowolic Was i wasze chore zachcianki.
Powiem Ci wiecej,jestescie nie tyklo skrajnymi egoistami ale i leniami do potegi!
Kochanie sie z zona wymaga troche wysilku,bo przeciez jej sie tez cos nalezy.Jak sie nie stanie na wysokosci zadania,to zona moze delikatnie o tym napomknac,a tego wasze GEO juz by nie znioslo.
Dziwka nie powie,o cos ci dzisiaj kiepsko idzie,dla dziwki nie trzeba nawet dobrze wygladac i pachniec,bo wiadomo,o co chodzi,a chodzi o czysty sex.
Zadnych zobowiazan,wiecej sie nie widzicie.Zapinacie rozporki i wracacie do domu, a tam czekaja na was wasze Anioly..........
A wy,patrzac na nie,jedzac z nimi kolacje,nie macie nawet najmniejszych wyrzutow sumienia,bo przeciesz,w waszych chorych glowach,to sa DWA ODREBNE SWIATY,PRAWDA?

Tak,jestescie chorzy,jestescie slabi,zgubiliscie moralnosc,szacunek do samych siebie w imie czego?
Zaliczenia jeszcze jednej?
Tak,wyobrazam sobie,jaki to musi byc powod do dumy-zyje lat.....,a przelecialem 100,200 dziwek.
Zobaczcie ludzie,jaki ze mnie gieroj,a przy tym szczesciaz,bo niczego nie zlapalem(ale o tym tez nie myslicie,prawda?).Nie przyjdzie wam nawet do glowy,ze mozecie sprawic Aniolowi niespodzianke na ksztalt wenerki,bo jestescie w swoim zywiole,a wtedy o konsekwencjach sie nie mysli.

Powiedz mi Marek,jak na spowiedzi,co w tym jest,ze daje wam az takiego kopa?
Bo musi to byc bardzo silne,skoro za kazdym razem, po,czujecie do siebie obrzydzenie i nienawisc,a zaraz potem do tego wracacie.
Powiedz mi prosze jak to funkcjonuje,w ktorym momencie,rodzi sie ta mysl,zadza,ze musisz to zrobic.
Przeczytalam,ze wtedy czuecie sie jak narkoman na glodzie.....
Tylko narkoman na glodzie,musi miec fix natychmiast,a wy przeciez musicie to zorganizowac technicznie.
Gdzies przeciez nalezy pojechac,a to wymaga planowania i czasu i nigdy nie dzieje sie natychmiast.
Wiec macie na tyle cennego czasu,zeby sie zreflektowac i powiedziec nie.
Ale po co? Wasza przyjemnosc jest przeciez najwazniejsza.


Tak,twoja Zona cierpi.Cierpi za to,ze nie potrafisz trzymac fiuta w gaciach.Cierpi za twoje przyjemnosci.
I to jest cholernie nie fair.
Ona cierpi za twoje winy i nikt nie ma nad Nia litosci.To od Niej sie tej litosci wymaga,bo przeciez wy jestescie "chorzy"(pisze w cudzyslowiu,bo mam watpliwosci,czy to uzaleznienie,czy zwyczajne k.......wstwo,ktore w sobie macie),a chorym trzeba pomagac,trzeba ich leczyc i,przeciez,nie kopie sie lezacego,a wy lezycie i kwiczycie....
Tylko,czy przeszlo wam kiedys przez glowki,jaki jest koszt takiego leczenia?
A kto po terapii bedzie leczyl Aniola,ktoremu wyrwaliscie piora ze skrzydel,tak,ze juz nigdy nie pofrunie?
Ale przeciez tym nie bedziecie sobie zawracac dupy,bo to nijak ma sie do waszych przyjemnosci i nie jest waszym problemem.
W najgorszym wypadku,znajdzie sie jakis inny,naiwny Aniol,ktoremu znow bedzie mozna mydlic oczy,a robic swoje.

44 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-25 15:04:03)

Odp: Seksoholizm

Malino. Masz rację. Pojechałaś po mnie. Słusznie pojechałaś.
To co napisałaś to prawda. Jednak ! moja Żona ma pełny wgląd w mój e-mail i telefon. Weryfikuje moje słowa. Otwarłem się przed nią całkowicie. Zmieniłem się i wciąż zmieniam. Dążę do normalności. I mam nadzieję że jest szansa na odzyskanie jej zaufania.

Uzupełnię jeszcze swoją wypowiedź. Później.

45

Odp: Seksoholizm

Czekam z niecierpliwoscia.
Pojechalam po Tobie ,ale spojrzmy prawdzie w oczy;chyba akurat po mnie ,rozgrzeszenia to sie chyba nie spodziewasz.
I dobrze wiesz,ze to nie atak na Twoja osobe.Nic na poziomie personalnym.
Desperacko probuje to jakos ogarnac,a ze emocje sa,jakie sa,trudno mi pisac o g....nie(mam na mysli nalog ,a nie Ciebie),jak o rozach.....

46

Odp: Seksoholizm

Witam was wszystkie, a raczej wszystkich... Przyglądam się temu wątkowi od jakiegoś czasu, jednak dopiero teraz zdecydowałam się podzielić się z wami swoim doświadczeniem. Zaznaczam, że mój przypadek nie jest zupełnie typowy. Z tego, co widzę, większość z was występuje w roli pokrzywdzonych przez swoich partnerów, ja byłam w trochę innej sytuacji - owszem, skrzywdzono mnie, ale ja również raniłam, również miałam i mam problem z pornografią. Piszę co prawda w czasie przeszłym ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie jestem jeszcze na prostej.
Początek mojej historii jest dość typowy. Wielka ekslozja uczuć, "ten jedyny", zamążpójście, dziecko, itd. Potem stopniowe odsuwanie się mojego męża ode mnie, coraz rzadszy seks utrata poczucia swojej wartości. Zastanawiałam się co bylo tego przyczyną przez parę lat, szukając winy w nim, w sobie, w dziecku, we wszystkich dokoła. Odkrycie, że mój mąż ma swój mały (wielki?) świat fantazji, który mieści się w jego komputerze, było szokiem. Tyle, że u mnie zadziałało to trochę inaczej niż to opisujecie. Początkowe poniżenie ustąpiło szybko chęci zemsty. I tak się zaczęło. Znajdowałam przyjemność w obcowaniu z pornografią, aż w końcu postanowiłam zacząć realizować swoje fantazje. Dzięki mojej pracy jestem dość często poza domem. Przedłużenie pobytu poza domem o dzień czy dwa nigdy nie stanowi problemu. Parę następnych lat stało się serią romansów. Część z nich poważnych, a część dość powierzchownych. Mój mąż o niczym nie wiedział albo nie chciał wiedzieć bo było mu to wygodne. Jednocześnie dręczyłam się przez cały czas, zastanawiając się co sie takiego stało że mąż tak bardzo odsunął się ode mnie. Wciąż nie potrafię na to pytanie odpowiedzieć, ale widząc go czasem w mieście z jego nową kobietą, myślę sobie, że chyba nigdy nie byłam tak naprawdę w jego typie. Owszem, łączyło nas na początku bardzo głębokie poczucie przyjaźni, ale zawsze czułam, że jeśli chodzi o fizyczną stronę naszego związku, jemu czegoś we mnie brakowało. Jego obecna partnerka jest w każdym razie całkowitym zaprzeczeniem mnie. Zresztą ja też po jakimś czasie przyznałam się sama przed sobą do tego że fizyczność odgrywa u mnie dużo większą rolę niż przypuszczałam. Tak czy inaczej, zatracałam się coraz bardziej. Uciekałam z jednego związku w drugi, gdy tylko czułam, że poziom uczuć urósł zbyt bardzo. Każdy nowy mężczyzna był wyzwaniem i podnieceniem. Oddaliliśmy się z mężem tak bardzo, że kontynuacja związku nie miała sensu (teraz wiem, że on też kogoś w tamtym czasie miał). W czasie rozwodu mąż zaczął robić problem że jednak nie chce się rozstawać że chce ze mną być, ale w końcu stało się. Poczułam się wolna i pusta zarazem.
Pierwszy związek po rozwodzie był dość głęboki. Byłam przekonana, że znalazłam wszystko to, czego mi brakowało do tej pory. Wiedziałam, żę mój nowy partner lubi pornografię, ale używał jej tylko wtedy, gdy mnie nie było przy nim. Godziłam się z tym, ponieważ, gdy był ze mną, nie miałam nigdy uczucia, że jestem gdzieś daleko, zawsze o mnie dbał, czułam się cudownie w jego ramionach. Zresztą mnie to też czasami wciąz podniecało więc akceptowanie tego po drugiej stronie było naturalne. Nie zdawałam sobie jedynie sprawy z tego, jak silne piętno jest we mnie odciśnięte. Nawet jeśli szłam do łóżka z moim facetem, moja głowa była pełna fantazji. Kochałam go i byłam z nim całą sobą, jednak w mojej głowie szalały fantazje. Do tego stopnia, że bez nich byłam w stanie osiągnąć jedynie połowę tego, co normalnie. Nie był to jednak problem, ponieważ z obu stron podchodziliśmy do tego dość luźno. W sumie nie miałabym nic przeciwko temu, żeby mój ówczesny kochanek okazjonalnie spotkał się z kimś jeszcze. Zresztą mi się też parę razy zdarzyło, że po wieczorze w klubie wylądowałam w łóżku z nieznajomym. Wtedy wydawałam się sobie zadowolona i szczęśliwa, teraz wiem, jak płytkie to było. Czegoś jednak wciąż szukałam. Mimo, że świetnie się z sobą rozumieliśmy, po upływie roku poczułam się znudzona. Może dlatego, że czułam, że zdobyłam go zupełnie? Po jakimś czasie poznałam mojego obecnego partnera. Na początku myślałam, że będzie tak jak zwykle, czyli silna fascynacja na początku i potem uczucia gdzieś ulecą. Wiem o sobie na tyle dużo, że zawsze przyglądam się sobie uważnie i martwię się czy to tylko haj i uczucie zakochania czy jest szansa na coś trwalszego. Mój obecny związek trwa 3 lata. Moja fascynacja pornografią niestety została. Pocieszam się tym, że używam jej tylko wtedy, gdy mojego partnera nie ma w pobliżu (moje wyjazdy trwają do dwóch tygodni). Gdy jestem z Nim, nie mam potrzeby zaglądania do pornografii, bo mój facet mi po prostu wystarcza i jest mi z nim dobrze. Czytając rozmaite wypowiedzi na tym forum wiem że powinno może być tak że w ogóle nie korzysta się z pornografii, ale nie czuję żebym tym raniła mojego faceta. Ważniejsze jednak w tym jest że jestem mu wierna. Owszem, dostrzegam atrakcyjność innych mężczyzn i czasami mam różne myśli ale wiem że jeśli bym znów zaczęła iść swoją starą drogą, skończyłabym tam gdzie już byłam a gdzie nie chcę już się znależć. Jest mi zbyt dobrze z moim obecnym mężczyzną i nie chcę go stracić.
Patrząc w przeszłość, wiem że z moim byłym mężem nie byliśmy dla siebie stworzeni i że tamten związek nie miał szans. Wciąż go szanuję (wciąż jest dobrym ojcem dla naszego dziecka) ale niesmak pozostał. Również do siebie samej. Tłumaczę to fizycznym niedopasowaniem choć wtedy wstydziłam się przyznać że mogę być tak nisko żeby fizyczność grała aż taką rolę ale takie są fakty. Mój mąż w pewnym momencie po prostu przestał mnie pociągać. Teraz wiem że w tamtym czasie szukałam. Zabrnęłam w pornografię, zapominałam się fantazjując w ramionach męczyzn których spotkałam. Wyleczona z tego nie będę chyba nigdy, ale przynajmniej znalazłam kompromis który pozwala mi na szacunek do samej siebie i poczucie że nie niszczę mojego partnera.

47 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-26 14:54:16)

Odp: Seksoholizm

Malino. Nie oczekuję rozgrzeszenia. Do wszystkich : nie oczekuję rozgrzeszenia.
Wiem że to co napisałaś nie działa na poziomie personalnym. Wiem że to co piszesz podszyte jest emocjami. I potwierdzam - masz rację we wszystkim co piszesz.

Mam tylko jedną wątpliwość. Próbujesz to ogarnąć. A ja coraz częściej myślę że tego się po prostu nie da zrobić. Racjonalnie próbujesz ogarnąć coś co jest nieracjonalne. Spojrzę na siebie z boku (kilka spostrzeżeń) : kłamca, egoista, zdrajca, intrygant, kombinator, człowiek bez honoru - mam wymieniać dalej ? po co ? miejsca braknie a i tak nie użyję wszystkich epitetów jakie przychodzą mi na myśl pod swoim adresem. Zastanawiasz się czy wszyscy działamy według tego samego schematu. Jak się okazuje, chyba tak. W każdym razie jest wiele wspólnego w działaniach wszystkich facetów. Czego to dowodzi ? Dwa światy - powiedziałaś. Czasem się zazębiają. Jak się kręci to się kręci. Jak wsypie się trochę piachu to zgrzyta. Ja niestety dosypałem całe mnóstwo piachu - i żałuję, mocno żałuję, ogromnie żałuję.

Nie wiem co mógłbym jeszcze powiedzieć. Na samym początku (gdy wszystko wyszło) funkcjonowało m.in. przekonanie że nie ma dla mnie (dla nas) przyszłości że nie mam żadnej szansy. Z czasem pojawił się malutki promyczek nadziei że jednak pracą, dążeniem do celu oraz wytrwałością zdołam uruchomić tę "maszynę". Chcę tego, pragnę tego. Pojawiają się jednak coraz częściej złe myśli - że jednak nie mam szansy.

Ogarnia mnie apatia, czasem szarpie mną gniew, czasem obojętnieję. Wy (kobiety) znacie stan nazywany "huśtawką nastrojów". Właśnie tego doświadczam. Głęboko szarpią i ranią mnie emocje związane z brakiem akceptacji samego siebie. Ja - egoista i kłamca do szpiku kości - (i nie mów że wzbudzam teraz litość czy gram na emocjach) miast chronić swoje własne wybujałe ego, uprawiam samobiczowanie a co gorsza - chcę jeszcze i wciąż mało bólu we mnie.
Nie sądź że nie czujemy (myślę o tych do których już doszło co robią) wstydu, żalu, nienawiści do samych siebie. Użalanie się nad sobą do niczego nie prowadzi. Dlaczego więc "nie widzę szansy" dla siebie, dla nas ? dla siebie ? Bo nie walczę ? Bo się nie staram ? Bo nie ma we mnie dobrej woli ? Bo mi się nie chce ? Bo to mam gdzieś czy się uda czy nie ? Bo jakoś to będzie ? Odpowiedz proszę - skoro jednak podejmuję walkę z problemem, ze sobą samym, skoro zmieniam siebie, dlaczego jest we mnie coraz mniej przekonania że w ogóle jest jakaś szansa ?

Niektórzy chowają ogon pod siebie, inni ewakuują się do sypialni, inni wychodzą z domu. Inni zaś podejmują wyzwanie, podejmują walkę. I co ? Równanie się znosi. Bez względu na postawę. Efekt jest ten sam. Albo zły albo żaden. Mylę się ?

sad

PS. Annber - to brutalne co powiem, ale - witaj w klubie - trafiłaś we właściwe miejsce. Ten wątek założyłem dla takich jak ja.

48

Odp: Seksoholizm

Marku, odkąd przeczytałam Twoje wypowiedzi w tym wątku, jedna kwestia nie daje mi spokoju. Napisałeś w którymś miejscu, że albo kochacie, albo odchodzicie. Czy tak rzeczywiście jest? Mój mąż przyznał mi się, że od dłuższego czasu jest zakochany w koleżance w pracy. Mimo wszystko przez ten długi czas wciąż był w domu - ze mną i dziećmi. Jednocześnie usłyszałam od niego, że mnie chciał oszukiwać i tak żyć, póki się nie zestarzeje. Pewnie to absurdalne, lecz czasem myślę - a po cholerę była mi ta szczerość? Teraz boli jak cholera, teraz muszę się zmagać i z tym, że wiem i z tym, że podejrzewam i z tym, że moje życie całkowicie się zmieni. Nie wiem, jak sobie wyobrażają życie patologiczni kłamcy - bo za takiego uważam mojego męża. Po co są im potrzebne rodziny - aby czuć się "normalnym", aby miał kto posprzątać i ugotować? A może kochają jednocześnie i zdradzają jednocześnie? Ty napisałeś, że jesteś uzależniony od 6 lat. To i długo, i któtko. Bo ja coraz częśćiej zaczynam myśleć, że mój mąż już przed ślubem wiedział, że ma jakiś problem. Bo odsuwał się ode mnie, co jakiś czas na jakiś czas, już w rok poślubie. Wynika mi więc, że ponad 10 lat naszym życiem rządziła pornografia/niezaspokojenie jego marzeń (o ile to są marzenia, wyobrażenia?). Czy to jednak możliwe, aby trwać w takim świecie tyle czasu. Tyle czasu?

49

Odp: Seksoholizm

Kasta - powiem krótko. Moim celem jest odzyskanie zaufania Żony. Kocham ją i tylko ją. Nie będę się wypowiadał za innych (którzy to robią). Ja skończyłem. Zatem nie odejście (czyli tchórzostwo) a ciężka praca po to tylko, aby odzyskać cień Jej zaufania do mnie.

50

Odp: Seksoholizm

Taa, mojemu pewnie było łatwiej zakochać się w kimś innym (ma złudzenie, że dzięki temu pozbędzie się "przypadłośći?) aniżeli przyznać się do tego, że ma problem. Miotały nim skrajnośći - od pytania jak udało mi się znaleźć terapeutę, po negowanie, że ma jakikolwiek problem. Nawet nie umiem wyrazić tego, że on odejdzie bez szwanku a ja pozostaję z takim syfem. A i tak, znieczulona, lekami, czuję pewnie tylko kawałek. Najgorsze są popołudnia - wracam z pracy, stoję w korku, a w głowie kłębi się milion myśli. Nie dociera do mnie, że można rozpieprzyć życie tylu osobom przez onanizm. Kompulsywne zachowania, mnie sie wydawało, że dorosły facet ma wolę.

51

Odp: Seksoholizm

Miałam nie pisać już na tym forum, a tylko czytać, ale czasem mnie nosi i nie potrafię siedzieć cicho.
Kasta po co zadajesz pytania na które padła tu już odpowiedź. Poza tym każdy jest inny Marek może odpowiadać tylko za siebie. nie za twojego męża. Mogę Ci powiedzieć co mówi mój mąż.On naprawdę traktował wszystkie te kobiety jak naczynia do pozbywania się płynów ustrojowych.
I zapewniam Cię nie był przy mnie impotentem, nie uprawialiśmy seksu rzadko i krótko. Zawsze mieliśmy seks udany, mąż o mnie dbał, i w życiu i w łóżku. Całe życie słyszałam, że jestem najcudowniejszą istotą na ziemi. Dlatego jeszcze tu jestem, bo moje życie było dobre i miałam cudownego i kochającego męża. Dlatego jest mi tak ciężko. Fakt jest też taki. że ostatnie miesiące częstotliwość z jaką kochaliśmy się zmalała, i ja też myślałam że jest przemęczony. Ale skądinąd wiem że  wiele par uprawia seks 1-2x na miesiąc. U nas zmalała do przynajmniej 2x w tygodniu, więc sama rozumiesz nie było powodów do paniki. Seksoholik nie uprawia seksu z kobietami byle jakimi bo to tak bardzo lubi tylko taki ma sposób na wyładowanie swoich emocji. Mój maż się nawet wyraził że" w swym chorym umyśle sobie tłumaczył że pozbywał się tych emocji z byle kim żeby być dla mnie lepszym". Teraz wie że to chore po czasie. Być może twój mąż dlatego się od ciebie odsuwa? Być może mi się dobrze mówi, bo wiem że żadna dosłownie żadna z nich nic dla niego nie znaczyła. Mężczyźni nawet chorzy nie kochają kobiet które szybko wskakują do łóżka faceta , oni to lubią ale nie kochają. A seksoholikowi na dokładkę jest jedno czy ruda czarna piegowata byle pozbyć się płynów ustrojowych tak ocenia to na dziś mój mąż, nie jest z tego dumny , ale taka jest prawda. Nie widział różnicy między nimi a najgorszego sortu Tirówkami tylko te się częściej myły i czasem były uciążliwe, jak sam mówi musiał odpisywać na durne sms,no a jako zawodowy kłamca nie musiał się za bardzo wysiać. Teraz trochę za to płaci bo jedna z nich się poczuła wyjątkowa i się w nim zakochała i ma problem bo Go usiłuje szantażować smsami i zdjęciami. Ale na szczęście Ja się nie boję niech zrobi co chce.  W naszej kulturze zdrada po facecie spływa jak po kaczce a stara panna -bo taką jest -wchodząca do łóżka żonatemu mężczyźnie to już dzi......wka. Zrobi tylko sobie źle. Ja mam paru znajomych w jego i Jej  pracy i opowiem jaki koszmar przez nią przeżyłam. jak wystawała pod moim domem wołając mojego męża jak usiłowała przechodzić przez płot itp. Nie będę miała skrupułów tak jak ona nie miała wchodząc w moje życie.

52

Odp: Seksoholizm

Nie zauważyłaś, że pytam, ponieważ od niedawna znajduję się w stanie w jakim się znajduję? Że się miotam? Że nie mogę uwierzyć? I że czytam ten wątek już nasty raz aby móc powiedzieć sobie - nie jesteś gorsza, że nie widziałaś, bo tego NIE DAŁO się zauważyć. Bo maskowanie się jet tutaj najważniejsze? NIe dobieraj mi prawa do pytania. nawet jeśli dla Ciebie to nielogiczne i bez sensu.

53

Odp: Seksoholizm

Kasta nie chciałam Cię urazić, twoje pytania nie są niie logiczne. Na tym wątku co najwyżej zdarzają się nielogiczne odpowiedzi. Ale na twoje pytania padały tu wielokrotnie odpowiedzi, stad moje słowa, Jak ktoś kto nie jest w stanie ukochanej osobie odpowiedzieć dlaczego?, może zawsze odpowiadać z sensem. Odsyłam Cię do literatury psychologicznej. Jak zrozumiesz mechanizm uzależnienia to zrozumiesz że twój mąż musi upaść na samo dno żeby się mieć od czego odbić. Każdy ma swoje dno dla jednego będzie to  szok jak sobie uświadomi z jak obrzydliwymi i tak naprawdę brzydkimi kobietami to robi,  tak było u mojego męża, a inny dojdzie do zoofilij . Także nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi.
Teraz już znikam z tego wątku Kachna

54

Odp: Seksoholizm

A ja boję się czytać, bo dodawanie 2+2 już teraz sprawia mi trudność. Bo widzę ile znaków, sygnałów przegapiłam. Usiłuję pozbyć się obwiniania siebie za bezmyślność, klapki na oczach, etc. Jeśli byłabyś skłonna przesłać mi tytuły przeczytanych i sprawdzonych przez Ciebie książek - będę ogromnie wdzięczna. Nie mam siły przedzierać się przez gąszcz publikacji tylko po to, aby trafić na ślad mojego problemu. Jeśli jednak Ty dłuzej borykasz się z uzależnieniem Twojego męża - pewnie masz za sobą lekturę, która była dla Ciebie najbardziej pomocna. Proszę - albo wklej tutaj, albo prześlij mi na priva. Pozdrawiam kasta

55 Ostatnio edytowany przez malina5512 (2010-10-27 01:37:57)

Odp: Seksoholizm

Kasta,
prosze,przestan sie obwiniac i doszukiwac jakie sygnaly przegapilas!
Zrozum,gdybysmy wygladaly jak Angelina Jolie i uprawialy z nimi sex 24/7 to i tak nie bedzie to,o co im chodzi.
Jak w kazdym uzaleznieniu np.narkomanii- uzywki sa rozne.
Jeden uzaleznia sie od koki,inny od hery,a jeszcze inny od lsd.
Ta sama zasada funkcjonuje w uzaleznieniach sexualnych-dla jednego to porno,dla kogos innego kompulsywna masturbacja,dziewczyny z portali,czy prostytutki.
Schemat ten sam.
Krok nastepny-uzywka,ktora zaspakajala"glod"juz nie wystarcza,bo delikwent sie na to uodpornil.Wiec trzeba siegnac po cos,co da "wiekszego"kopa..... i tak spirala sie nakreca.
Boje sie o Ciebie,bo jak wiele wspoluzaleznionych dalas sie chyba wciagnac w ten lej.
Pamietaj,to jego uzaleznienie i chocbys nie wiem co robila,Ty go z tego g.....na nie wyciagniesz.
Nie mozesz tego zrobic ani dla niego,ani ZA NIEGO!!!!
Jezeli chodzi o lektury polecam:
Patrick Carnes
"Out of the Shadows:  "wyjscie z cienia"
"Don't Call It Love"     "nie nazywaj tego miloscia"
Nie sa to lektury z gatunku przyjemnych,ale otwieraja oczka i pozwalja poznac problem.


Marek,
masz racje-tego nie da sie ogarnac racjonalnie!
Doszlam do tego dzisiaj i wiesz co? EUREKA!!!
Trzeba na to spojrzec " z boku",a emocje odlozyc(na chwile na inna polke).
Sprobuje to zobrazowac:
tez mam malog - pale.
Dla kogos,kto nigdy nie palil,musze byc idiotka.
Wszyscy wiedza,jakie sa tego skutki i dla patrzacego z boku ("zdrowego"),ja wydaje pieniadze,nieladnie pachne,
i powoli skazuje sie na smierc.
Tylko,ze akurat ja nie odbieram tego na tej plaszczyznie.
To samo jest z wami,prawda?

Tak - hustawka nastrojow.Raz w jedna,raz w druga i wy i my.
Szkoda,ze uchodzi z Ciebie para.
Zupelnie inaczej niz u mnie.
Na poczatku chcialo mi sie chyba bardziej reperowac,co on sp........lil,a teraz jestem w fazie,ze juz chyba nie zalezy na tym czlowieku,bo jak z kims,kto nie zna podstawowych zasad etyki zwiazku,mozna reperowac cokolwiek?
Powiem Ci tyle-jezeli czujesz,ze masz na tyle sily zeby z tym skonczyc(nie mowie o SLA,gdzie dopuszczane sa "wpadki"-kompletna bzdura),jezeli czujesz,ze mozesz to pokonac- walcz.
Walcz o Twojego Aniola,walcz o to,co bylo w Was piekne.
Jezeli nie masz w sobie sily i nie masz zamiaru niczego zmieniac,nie mam Aniola obietnicami bez pokrycia.
Trzymam kciuki

56 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-27 09:47:37)

Odp: Seksoholizm

Malino.

To że jestem coraz bardziej przygnębiony nie znaczy że uchodzi ze mnie "para". Wielokrotnie już mówiłem jak bardzo jestem zdeterminowany. Będę walczył ! Chcę walczyć !

Pozwolę sobie jeszcze odnieść się do Twoich słów, cyt. "walcz o to, co było w Was piękne. "Było" ? - w Niej nadal jest, we mnie, ufam że też - wiem że utytłane w gó*nie, ale przecież jest - muszę się oczyścić. Tak - to kluczowe słowa, jak drogowskaz ! Walcz o to co w Was piękne. Będę Malino, będę walczył właśnie o to. I trzymaj kciuki. Mocno. A My będziemy trzymać za Ciebie.

Dziękuję i pozdrawiam.

57

Odp: Seksoholizm

Marek: piszesz: "Niektórzy chowają ogon pod siebie, inni ewakuują się do sypialni, inni wychodzą z domu. Inni zaś podejmują wyzwanie, podejmują walkę. I co ? Równanie się znosi. Bez względu na postawę. Efekt jest ten sam. Albo zły albo żaden"

Myślę, że to jest to sedno sprawy. Każdy radzi sobie na swój właściwy sposób. Z tego, co widzę, to większość osób które się tutaj wypowiadają stawia trwałość swojego małżeństwa czy związku jako najwyższą nienaruszalną wartość. Moje doświadczenia zaprowadziły mnie zupełnie gdzie indziej. Pokazały, że jest wiele możliwości bycia szczęśliwym z kimś. Dlatego między innymi w swoim obecnym związku nie panikuję na myśl "a co jeśli On odejdzie". Będzie boleć, ale życie pokazuje że jest tyle ciekawych ludzi. Byłam szczęśliwa z paroma facetami, na swój sposób z każdym inaczej.
Nie chcę nikogo krytykować bo każdy ma prawo do swojej drogi ale nie ma sensu wartościowanie kogoś kto odchodzi i postanawia szukać szczęścia w innym związku.
Marek wybrałeś pozostanie przy swojej żonie bo zdałeś sobie sprawę jak wiele dla Ciebie znaczy i jak wiele dla Ciebie uczyniła. Moja historia uświadomiła mi, że mój mąż nie znaczył dla mnie tyle ile myślałam że znaczy.

kachna66: ze swojej strony mogę powiedzieć że dla mnie istotną częścią moich podbojów było oczekiwanie zakochania. Ja lubiłam gdy motylki zaczynały łaskotać mi w brzuchu. Lubiłam ukradkowe spojrzenia, lubiłam zastanawiać się jak będzie z tym którego właśnie poznałam. Trochę jak otwieranie pudełka z prezentem. Nie wiem co jest w środku ale będzie przyjemne.

kasta: przez końcowy czas mojego małżeństwa byłam z mężem - wliczam to rzadkie spotkania w sypialni - ponieważ było mi go żal. Mój eks brał to za moją gotowość do powrotu do niego. Zresztą też raz mnie odtrącał, raz się do mnie przybliżał. W moim przypadku najważniejsze okazało się stwierdzenie że nie ma niczego nadzwyczajnego w tym że ktoś przestaje być atrakcyjny albo że potrzebuję kogoś zupełnie innego. To pozwoliło mi ruszyć do przodu. Przez jakiś czas łudziłam się że łatwiej będzie naprawiać moje małżeństwo niż rzucać się w nowy związek ale to tak nie działa. Za wiele się popsuło. W końcu żądnemu z nas nie chciało się nic naprawiać.
Poza tym, mówiąc zupełnie brutalnie, to co znalazłam po zakończeniu mojego małżeństwa okazało się lepsze i doskonalsze. Związek w którym jestem obecnie potwierdza to.
Może Twój maskował się przez tyle lat bo się zwyczajnie bał samotności albo tego jak sobie poradzisz bez niego? Może na swój niedoskonały sposób cię kochał? Pisałaś że masz dzieci. Może trzymał się ciebie bo miał wyrzuty sumienia że zostawi cię samą z dziećmi?
Trudno powiedzieć. Każdy jest inny. Pewnie nawet za ileś lat się nie dowiesz.
Mogę tylko (a i tak nie mam pewności) mówić za siebie. Ja przestałam kochać. Również fizyczna atrakcyjność (a raczej jej brak) w jakimś punkcie zaczęła u mnie odgrywać rolę większą niż się spodziewałam.

Do wszystkich: jestem prawie pewna (po wszystkich swoich doświadczeniach), że szans na dobry związek nie mają ci którzy opierają cały sens swego życia w drugiej osobie. Musisz sama wiedzieć czego chcesz, musisz sama się dobrze z sobą czuć, a Ten Obok ma być dopełnieniem tego kim jesteś. Tak przynajmniej wygląda mój obecny związek. Mój facet nie jest od tego żeby rozwiązywał za mnie m o j e problemy. On jest być po to żeby mnie wesprzeć. I wzajemnie.

Jak się potoczy reszta, nie mam pojęcia. Wiem że kocham faceta z którym jestem, jest dla mnie aktrakcyjny, czuję się z nim świetnie, ale przyznam się że boję się że to się skończy. Że w jakimś momencie zwycięży pokusa. I potem nie będzie miało nawet znaczenia czy On się o tym dowie czy nie. Będzie miało tylko znaczenie to co w mojej głowie. Rysa na szkle psująca obraz.
Jak do tej pory jest w porządku ale znam siebie na tyle że wiem co we mnie siedzi.

58

Odp: Seksoholizm

Annber, brutalne, lecz pewnie prawdziwe jest to, co piszesz. Na to aby ktoś ze mną byl tylko z litości, to ja nie zasłużyłam. Bo mnie warto kochać, mam świadomość tego, że jestem wartościowym człowiekiem. Coś we mnie w środku nie na tyle umarlo, aby nie czuć, że mnie się da lubić, kochać. Powoli też pozwalam sobie myśleć o sobie, że jestem atrakcyjną kobietą - choć żebranie o seks pozbawiło mnie tego poczucia. Nie myślę, że mój mąż bał się mnie zostawić - to raczej ja zarządzam naszym domem, dziećmi, pracuję, etc. Myślę, że to on się bał na zasadzie "a co jak mi się u tej nowej nie spodoba? Pokłamię i w razie czego będę miał gdzie wrócić". Dlatego ja już też wiem, że nie chcę dla siebie, dla moich dzieci tego niepokoju, trwania przy kimś kto sezonowo się oddala. Ale wiedzieć a przestać kochać - insza inszość. Chciałabym choć, do czasu powrotu mojego męża, nauczyć się patrzeć na niego bez lęku, bez okazywania słabośći. Stanąć na tyle na nogi, żeby wiedzieć, że to CO ON ROBI jest ZŁE. Aby mi się nie mieszały wartości, abym się już nie zastanawiała - a może mi sie wydaje. Bo wygodniej mi by było nie wiedzieć, nie widzieć. Ale nie było w tym mnie. A ja nie jestem cnotką, która będzie czekać w kącie póki mąż na nią łaskawie nie skinie. Czuje się jednak idiotką, bo stereotypowo myślałam, że seksoholik to ktoś kto pieprzy wszystko co się rusza. A skoro mój nie miał ochoty, bo "głowa bolała", to jaki z niego nałóg. Dziękuję Wam za wskazówki dotyczące lektury. poczytam, bo nie chcę się już dać robić w balona. Bo w sumie to dość inteligentna jestem - niech teraz kochanka mojego męża się z nim pomęczy;-). Wątpię czy jego nałóg ich nie dopadnie. A szok spowodowany zastaniem ukochanego "z bólem głowy" oglądającego nocą przysłowiowe "gołe baby" - bezcenny!

59 Ostatnio edytowany przez Marek_40 (2010-10-28 14:59:30)

Odp: Seksoholizm

Jest na netkobiety.pl taki wątek : "JAK ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU". Pozwólcie, że wypowiem się w tym temacie - (muszę pilnować żeby nie wyszedł ze mnie egoista) - a jak wyjdzie napiszcie mi o tym.

Uzależnienie od sexu. Co to jest uzależnienie, wiemy. Jak się objawia, wiemy. Do czego zmusza, wiemy. Jakie są zachowania towarzyszące, wiemy. Wiedząc to wszystko co się wie w chwili gdy prawda wychodzi na jaw, stawia się pytanie "Jak żyć z człowiekiem uzależnionym od sexu". W tak postawionym pytaniu tkwi teza że da się z nim żyć ale nie bardzo wiadomo jak. Szuka się sposobu na życie z człowiekiem uzależnionym od sexu ? Nie ma takiego sposobu. Uzależniony podlega coraz głębszej metamorfozie. Zmienia się w potwora. Z czasem "umiera" w nim człowiek. Nieuzależniony od sexu partner patrzy więc na powolną degenerację ukochanej osoby.

Jednak !

To uzależnienie można leczyć. Pacjent musi chcieć się leczyć. Chce. Podejmuje leczenie. Wychodzi z uzależnienia. Wszystko pięknie (pamiętamy oczywiście o tym że mimo iż zdrowy to nadal jest seksoholikiem). Przyjmijmy że wyszedł z uzależnienia. Jest jednak małe ale. Przeszłość. Jak uwolnić się od przeszłości ? Leczenie załatwia "teraz" i daje szansę na "jutro". A co z "wczoraj" ? Wiem że "wczoraj" boli. Były uzależniony chciałby zapomnieć o "wczoraj". Nie może zapomnieć. Jak zapomni to ma sporą szansę na "powrót do przeszłości". Musi pamiętać. On musi, bo nie ma innego wyjścia. Chciałbym zadać następujące pytanie : Czy MOŻNA żyć z człowiekiem kiedyś uzależnionym od sexu ? Czy w ogóle taka możliwość jest brana pod uwagę ? Z człowiekiem który zniszczył wokół siebie wszystko i wszystkich ze sobą włącznie ?

Można !

Pod jednym warunkiem - że kocha się tego człowieka. "Miłość Ci wszystko wybaczy" - ktoś zaśpiewał. I co z tego że wybaczy jak wciąż pamiętamy. A pamięć o tych chwilach boli. Im dłużej jesteśmy "trzeźwi" tym bardziej boli. Cóż z tego że jesteśmy zdrowi i "trzeźwi". Nieustannie bolą wspomnienia krzywd jakie wyrządziło się ukochanej osobie. Czy "normalny" człowiek jest w stanie zaakceptować fakt że kiedyś tak bardzo skrzywdził ukochaną osobę ? Im dłużej "trzeźwy", im bardziej "świadomy", tym gorzej dla niego. Bo tym mocniej do niego dociera to co zrobił.

Pani Psycholog radzi abym sobie wybaczył. Ja mam sam sobie wybaczyć ? W moich oczach nie zasługuję na najmniejszą nawet odrobinę wybaczenia. Mam wybaczyć sobie to że skrzywdziłem moją Żonę ? W ŻYCIU TEGO NIE ZROBIĘ ! NIGDY SOBIE NIE WYBACZĘ TEGO JAKIM SKUR*NEM BYŁEM ! NIGDY ! NIGDY ! NIGDY ! NIGDY ! To może zrobić tylko Ona. Może wybaczyć. Ona może WSZYSTKO. Ja MUSZĘ pamiętać. I MUSZĘ z tym żyć. Do końca.

Kłamstwo jest najgorszą z wad. Jestem kłamcą. "Jak żyć z człowiekiem uzależnionym od sexu?". Każdy znajdzie jakiś sposób. "Czy można żyć z człowiekiem uzależnionym od sexu?". Można - to kwestia poziomu tolerancji. "Jak i czy w ogóle, można żyć z kłamcą?" (a uważam że każdy seksoholik jest kłamcą). NIE MOŻNA. Czy więc miłość jest ślepa i nie dostrzega tak oczywistego faktu że nie można żyć z człowiekiem uzależnionym od sexu, bo człowiek uzależniony od sexu to kłamca pozbawiony honoru ?. Nie dostrzega. Bo jest ślepa. Oby była ślepa zawsze. W przeciwnym wypadku, nawet po wyjściu z nałogu, seksoholik nie ma szans. Zabije go uzależnienie albo rozpacz.

Moja Żona czyta moje posty. Proszę więc wszystkich czytelników - nie komentujcie tego co szepczę cichutko poniżej.

Kocham Cię, Żono. Wybacz mi moje zachowanie. Wybacz zdradę jakiej się dopuściłem. Wybacz mi sześć lat kłamstw. Wybacz mi krzywdy jakie Ci wyrządziłem. Pragnę żyć z Tobą i tylko dla Ciebie. Pragnę wynagrodzić Ci wszystkie stracone lata. Kocham Cię miłością która z każdym dniem jest coraz zdrowsza i potężniejsza. Błagam Cię - wybacz

60

Odp: Seksoholizm

Marku wciąż obserwuję wątek i cieszę się, że się rozwija. Czytając ostatnie posty zauważyłam, że trafiają tu ludzie z podobnymi problemami, dzięki temu możecie się wspierać jak para znajomych, o których pisałam w pierwszym poście:
[Jedyna osoba jaką znam, której się udało "wyzdrowieć" związała się z człowiekiem swojego pokroju. Poznali się w ośrodku leczenia uzależnień gdy oboje byli już po trapi (nie umiem określić której 10-15 w tym parę zakończonych rzekomym sukcesem), i jako wolontariusze pomagali innym. Teraz żyją razem z swoimi "przypadłościami" i dzięki wspólnemu wsparciu są "trzeźwi". Ich wzajemne wsparcie wygląda zupełnie inaczej niż te, które dają "zdrowi". Tam nie ma ściemy, kłamstwa, wykorzystywania. Znają problem od podszewki i każdy sposób manipulacji, w końcu to ich własne praktyki stosowane kiedyś przez wiele lat. Między nimi nie ma zmiłuj, potrafią wychwycić każdą próbę matactwa i zdławić u źródła. Swoją drogą to bardzo szczęśliwa para, cieszą się każdym dniem i chłoną każdą chwilę. Powiedzieli mi kiedyś, że już nie stać ich na zmarnowanie nawet godziny.]pozwoliłam sobie przypomnieć.
Nie oznacza to wcale, że ludzie uzależnieni mają się łączyć, a już na pewno nie próbuję ich szufladkować. Uważam po prostu, że łatwiej im się nawzajem zrozumieć i wspierać.
Ujęło mnie to co piszesz o kłamstwie i muszę się z Tobą zgodzić całkowicie, dodam jeszcze tylko, że towarzyszy każdemu uzależnieniu. Przecież nikt się z swoją "wadą" nie obnosi, więc chowa uzależnienie za kłamstwem a to ma "szerokie plecy".
Pisałam na początku, że może szukasz tu formy usprawiedliwienia, wytłumaczenia, mam nadzieję, że się pomyliłam. Z radością opserwuję jak temat służy dobru i wzajemnemu wsparciu.
Napisałeś, że Twoja żona czyta te posty dlatego pozwoliłam sobie napisać coś do Niej: JESTEŚ WIELKA, ZAZDROSZCZĘ CI SIŁY.
Na koniec dodam, że obserwuję wątek i czasem się przypomnę małym postem. wink

61

Odp: Seksoholizm

Witam ponownie.
Ze mną jest tak: zaczynam być autentycznie nerwowa, jeśli nie mam orgazmu przez dzień czy dwa. Jeśli nie ma w pobliżu mojego faceta, muszę to zrobić sama i tyle. Wciąż do końca nie jestem przekonana czy to jest faktycznie uzależnienie czy mam po prostu akurat taki apetyt.

Czy da się ze mną żyć? Owszem, da się. Jeden z moich poprzednich partnerów miał podobne do moich potrzeby (teraz myślę, że może też był uzależniony) i byliśmy pod tym względem świetnie zgrani. Co jednak w końcu zaważyło o zakończeniu tamtego związku? Facet okazał się zbyt szalony i zbyt oderwany od rzeczywistości. Mimko wszystko świetny seks i mnóstwo wspólnych pasji to nie wszystko, o co powinno chodzić.

Muszę przyznać, że czasem myślę że w moim obecnym związku seksu mogłoby być trochę więcej. Zdarza się czasem, że mam dzień czy dwa bez zbliżenia i zastanawiam się co złego się dzieje (już mu się nie podobam? jest zmęczony? a może ma ten problem co ja?). Z drugiej strony jednak ludzie mają różne potrzeby i trudno żeby obojgu zawsze się chcialo tego samego. Zresztą jest różnica pomiędzy tym, że ktoś mówi że go ciągle głowa boli a tym że zdarzy się ze nie ma ochoty ale oprócz tego w łóżku jest absolutnie rewelacyjnie.

ewka3: obawiam się że na dłuższą metę tylko coś takiego o czym piszesz, może funkcjonować. Inaczej nie da się - bez pełnego zrozumienia problemu z drugiej strony się nie da. Widzisz, mój obecny facet tez ma dość bogatą przeszłość, ale dzięki temu rozumiemy sie lepiej. Wierzę w to, że nawet jeśli przez jakiś czas było się nisko, mozna z tego wyjść. Obawiam się jednak, że moje szanse na związek z kimś kto jest pełen ideałów i nie zna życia od jego ciemnej strony, nie byłby mozliwy.

Marek: wiesz, podziwiam cię. Za to, że "upierasz się" przy swojej kobiecie. Mi to nie wyszło. Ba, nawet nie miałam ochoty próbować naprawiać. Chociaż teraz gdy spotykam się czasem z moim eks na kawie żeby przedyskutować sprawy związane z naszym dzieckiem, jest mi czasem żal tamtego czasu. To już nigdy nie wróci. Mam na myśli jego, mnie i nasze dziecko razem. Jednak jest to jedyny moment, w którym odczuwam żal. Bo gdy zaczynam przypominać sobie jak mało nas na końcu łączyło, wiem że rozstanie było dobrym krokiem.

kasta: z tego co widzę jesteś wciąż na etapie zadawania sobie pytania "dlaczego". Masz rację, ten nałóg tak nie działa. Nie chodzi się do łóżka z "byle kim". W moim przypadku było czasem tak, że ktoś mi się pchał a ja go najzwyczajniej w świecie po prostu nie pragnęłam z powodów czysto fizycznych. Wolałam swoje fantazje i 60 minut sam na sam z sobą. Z moim eks było po prostu tak, że w pewnym momencie przestaliśmy się pociągać nawzajem. W chwili złości nawet mi to kiedys wykrzyczał. Jednak... co zrobić? Wtedy byłam oburzona że parę kilogramów po ciąży może mieć znaczenie ale okazało się że miało. Potem ja się znalazłam po tej samej stronie barykady. Mój facet przestał mi się fizycznie podobać. Nadal funkcjonowaliśmy jako para i rodzina ale ta część bycia razem uciekła i okazało się że bezpowrotnie. Przestał mi się podobać jego zapach, nagle zaczął dla mnie być za chudy. W pewnym momencie zauważyłam że musiałam się zmusić żeby pójść z nim do łóżka. I parę razy poszłam. Z litości. Okropne uczucie. Dla niego i dla mnie. (teraz wiem, że już wtedy pownniśmy się rozstać ale ciągnęliśmy to ze względu na... no właśnie na co? Głównie chyba dziecko...)
O reszcie pisałam wcześniej. Pornografia. Fantazje. Kluby, itd.

Tak ja mówiłam wcześniej nie wiem gdzie w końcu skończę. Chciałam, żeby związek w którym jestem, był tym który będzie trwał. Jednak nic na siłę. Jest naprawdę dużo kombinacji bycia szczęśliwym.

Jedną rzecz wiem na pewno. Nie da się zbudować niczego trwałego na kłamstwie. Nawet jeśli mam zadatki na dziwkę, to mój facet powinien wiedzieć o tym. Na razie jeszcze nie wie o mnie wszystkiego. Boję się że mogłabym go stracić. Z drugiej strony jest osobą która czasem świadomie wybiera niewiedzę...

62

Odp: Seksoholizm

Marku! Proszę o pomoc...już na tym portalu szukałam odpowiedzi, gdzie indziej...ale myślę, że Ty jesteś w stanie bardziej mi pomóc...zwracam się do "źródła" moich trosk, że tak się wyrażę. Otóż...mój narzeczony jest seksoholikiem...podejrzewam to...

Poniżej wklejam treść posta, który umieściłam w innym miejscu portalu. Proszę ustosunkuj się do tego...

"Witam! Niedawno odkryłam, że chłopak, z którym się spotykałam onanizuje się na portalu erotycznym zaczepiając inne osoby zarejestrowane na tym portalu. Inne osoby - czyli kobiety i mężczyzn. Zostawił mnie smsem (napisał że mnie zdradza), widywaliśmy się codziennie, więc nie miał kiedy mnie zdradzić. Chyba, że na tym portalu erotycznym. Robił to już gdy byliśmy razem (8 miesięcy przed rozstaniem). Napiszcie mi proszę, czy On jest ekshibicjonistą. Na obrazie kamerki widoczny jest cały tzn. ciało i twarz. Wpadłam w depresję, bo myślałam że to moja wina. Ciągle się zadręczałam. Dalej Go kocham, choć tak mnie potraktował. Napiszcie mi co o tym myślicie"

Dziękuję smile

P.S.

Będę też wdzięczna za opinie innych osób smile

63 Ostatnio edytowany przez malina551212 (2010-11-01 23:47:36)

Odp: Seksoholizm

Marek,
bardzo celne spostrzezenie.
W momencie,kiedy zalozylam watek,formulujac to pytanie w taki,a nie inny sposob,chyba wierzylam,ze sie da.
Czy po roku zadala bym pytanie w ten sam sposob?
Nie.
Po roku zapytala bym: "CZY WARTO ZYC Z CZLOWIEKIEM UZALEZNIONYM OD SEXU"
Po roku terapii,po roku " rwania wlosow z glowy", po 12tu miesiacach drogi przez meke....
NIE WIEM.
Sam wiesz,jakie to cholernie skomplikowane.
Z jednej strony wspolnych 16cie lat. Lat,kiedy bylam traktowana jak ksiezniczka,kiedy czulam sie kochana
i spelniona, i wszyscy znajomi zartowali, jak M poprosi A,zeby skoczyl,to on tylko bedzie pytal,na jaka wysokosc zyczy sobie M?.
To oczywiscie telegraficzny skrot.
Skad ja (biorac pod uwage powyzsze),moglam wiedziec,ze zwiazalam sie z kims,kto byl uzalezniony juz 20cia lat?.
To bylo nie fair.
Tacy ludzie nie powinni zakladac rodzin.( to nie tylko emocje)

Teraz fakty:
1) on nigdy nie myslal o tym,co robi w kategoriach uzaleznienia ba, on o tym w ogole nie myslal.
    To byl po prostu " nawyk"
2) tlumaczyl samemu sobie,ze przeciez nikomu nie dzieje sie krzywda.Ja o niczym nie wiem i nigdy sie nie
    dowiem (blad w mysleniu)
3) jak szydlo wyszlo z worka,rzucal sie jak ryba na haku,ze przeciez chyba nie podejrzewam go o to,ze jest
    szlajajacym sie po burdelach dupkiem.
4) to ja bylam motorem napedowym i cala sila sprawcza tego,ze po czterech miesiacach zaczal,powoli
    zdawac sobie sprawe,ze takie zachowania nie sa normalne ( w miedzy czasie,oczywiscie:" o co ci chodzi,
    wszyscy faceci to robia").
5) to ja prosilam,zeby zaczal " sciagac skore",zeby zaczal analizowac,o co w tym wszystkim chodzi
    ( zrobil to)
6) to ja zasugerowalam terapie (zgodzil sie i znalazl swietna terapeutke)
7) rownolegle chodzil na terapie z "urzedu".
8) wie,jak wazna jest dla mnie CALA prawda i powiedzial mi wszystko ( mam watpliwosci)
9) poczynil wszystkie kroki prawne,zeby zabezpieczyc MNIE materialnie.

Faktow ciag dalszy:
1) to,co sie stalo,rozwalilo nasz zwiazek (nawet,gdybysmy zdecydowali byc razem,trzeba wszystko budowac
    od nowa )
2) przeszlosc mozna odkreslic gruba kreska ( ale nigdy o tym nie zapomnimy)
3) jak ma wygladac przyszlosc( czy mozna zyc na beczce prochu?)
4) to,co sie stalo,spowodowalo, ze ja oddalam sie od niego bardziej z kazdym dniem (widze innego
    czlowieka)
5) nie ufam mu ( i nawet przy ogromie silnej woli,juz nigdy nie zaufam NIKOMU w 100%)
6) powoli i chyba celowo niszcze to,co jeszcze nas laczy

Po roku terapii mam wiedze teoretyczna i uwierz mi - spora.
Po roku terapii dalej nie wiem,jak teorie przelozyc na praktyke.
Po roku terapii wiem,ze kazdy przypadek jest inny.
Wiem,ze sa kobiety,ktore wybaczyly i na przekor wszystkim i wszystkiemu zdroworozsadkowemu,sa szczesliwe
i trwaja w zwiazku.
Wiem,ze sa kobiety,ktore wybaczyly,daly szanse i dostaly nastepnego kopa.
Wiem,ze sa kobiety,ktore kopa zasadzily ni nie zaluja,ale sa tez i takie,ktore zaluja tego do tej pory.

Jezeli chodzi o mnie, dalam nam czas do stycznia.
Jestem poraniona ale duzo bardziej stabilna emocjonalnie i to pomaga.
Z kazda decyzja,ktora podejme,wiaze sie spore ryzyko i to ryzyko przeciez caly czas jest wkalkulowane w nasze zycie.
16cie lat temu podjelam decyzje(czy sluszna?),zeby zwiazac sie z czkowiekiem,ktory mnie kocha i ktorego kocham ja.
Teraz ponosze skutki tej decyzji.
Niestety,nie jestem posiadaczka krysztalowej kuli i nie wiem,czy decyzja,ktroa podejme bedzie ta sluszna........
Czas pokaze.

Piszesz:" milosc ci wszystko wybaczy..."
Moze i wybaczy,ale nie moze byc antidotum i panaceum na cale zlo.
Bo oprocz milosci, u ludzi w sytuacji tak strasznie kryzysowej,do glosu dochodzi instynkt samozachowawczy.

W dalszym ciagu trzymam za Was kciuki.
Wierze,ze Wam sie uda.

64

Odp: Seksoholizm

A ja zastanawiam się - od kiedy przeczytałam ten wątek założony przez Marka - czy mogę przesłać link do niego mojemu prawie byłemu mężowi. Czy ma to sens. Czy on sam musi się zatrzymać (o ile się zatrzyma), bo cokolwiek zrobię ja będzie zanegowane. I siedzę sobie z tym problemem. I nie wiem jak to działa. Jak u alkoholika - wszyscy wokół widzą, że pije, lecz on zaprzecza. Czy też - jest się tym tak bardzo zmęczonym i dostrzega się, że spieprzyło się życie tylu osobom, że szuka sie ratunku. Moze to rozwalenie wszystkiego wokół jest/powinno być sygnałem dla mnie, dla jego rodziców, że coś złego sie dzieje? Może etap "zostawiam żonę, zostawiam dzieci (malutkie, którymi dobrze się zajmował!)" jest ostatnim etapem, bo przeraża go to co robi? Ale jeśli podeślę ten link - czy nie zaneguje go z gruntu tylko dlatego, iż jest on ode mnie. No właśnie, ot ciekawostka. Jak to do cholery działa?

65

Odp: Seksoholizm

Kasta,
pozwol,ze Cie zacytuje:" Jak u alkoholika - wszyscy wokół widzą, że pije, lecz on zaprzecza".
W przypadku uzaleznienia od sexu,podobnie( choc ja,przez tyle lat nic nie wiedzialam,co w przypadku uzaleznienia od prostytucji,jest wrecz regula).
Musi sie stac COS ,cos tak szokujacego i znamiennego,ze alko i sexoholik dozna wstrzasu.
Jak alko,ktory stracil przytomnosc po kolejnym kielichu i odwiezli go z odmrozeniem do szpitala,a tam przeciez wody mu nie daja.
I tak sobie lezy i wyje,bo jest na "glodzie",ale na to akurat nikt nie zwraca uwagi,bo sa powazniejsze przypadki.
I jak juz powyje i dotrze do niego gdzie i dla czego sie znalazl....zaczyna myslec i oceniac sytuacje(to ten reformowalny),a niereformowalny,wciaz mysli tylko o tym,kiedy sie znow napije.

Widzisz,(dla nas to jest oczywiste),oni sa zupelnie pozbawieni szerszej wizji....
Oni niczego nikomu nie spieprzyli.
Oni wrecz czuja sie ofiarami.
To sa dzieci,zamkniete z ich trauma,w cialach doroslych mezczyzn.I dokladnie tak samo funcjonuja. Nie rozumieja,o co ten caly krzyk........
Przeciez oni chcieli sie tylko pobawic,nie robiac przy tym nikomu krzywdy....

Kasta,
tak bardzo chciala bym Ci powiedziec: zrob to i to.
Ale to niemozliwe.
Mozesz go "pchac "w kierunku zrozumienia tego,co sie z nim stalo.
Mozesz podsylac lektury i linki,ale tak naprawde,to w niego musi strzelic piorun,zeby "zajarzyl",co sie dzieje.
Z calego serca zycze Ci ,no wlasnie - czego mozna zyczyc kobietom takim,jak my?
sily,samozaparcia,zrozumienia,rozsadku?
Pytania mozna mnozyc,a odpowiedzi i tak nie ma.

Spij spokojnie.
Wierze,ze wraz z uplywem czasu(ZBAWCA),bedziesz w stanie podjac decyzje,te jedyna i dobra tylko dla CIEBIE

Posty [ 1 do 65 z 264 ]

Strony 1 2 3 4 5 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026