Witaski;)
mam problem z moja kobietą, moze wy pomozecie mi ja zrozumiec...mam 28 lat ona 26lat. Jesteśmy razem od 4 lat.
Od 1,5 roku mieszkamy razem. Oboje pracujemy, żyje nam sie ok. Ale moja kobieta ma jedną ogromną wade!! jest straszną pesymistką!! nic sie jej nie podoba, na wszystko reaguje pesymizmem. Nie wiem jak z nia rozmawiac, co robić by było dobrze. Jak nie mieszkalismy razem tez taka była, i dlatgeo postanowilismy zamieszkac razem. Wynajmowałem już 4 razy (w ciagu roku 2009) mieszkania, bo za kazdym razem cos sie jej nie podobalo, a to sciany nie takie, a to łazienka bez kafelków itd itd ja mam juz dosc, nie chce sie z nia kłócić bo efekt bedzie żadny a nawet jeszcze gorszy!! w łóżku też od jakiegoś czasu sama nie wiem co chce, np. zaczynamy sie kochać a ona w trakcie mówi, że ta pozycja jest zła i napewno nie dostanie orgazmu!! zmieniamy pozycje i tez jest zle, wydaje mi sie ze kocha sie ze mna bez zadnej czułości, poprostu zrób co masz zrobić i dobranoc. Ja tak nie umiem.
Co jeszcze? kupuje rzeczy bez przekonania o tym czy jej sie podobają a potem w domu sie złosci NA MNIE ze jej nie doradzilem, a kiedy jej cokolwiek doradze to i tak ta rzecz, przedmiot skazany jest na rzucenie w kąt, bo i tak za 2 dni jej zbrzydnie!
Kocham ją chodz coraz bardziej zastanwiam sie za co? za ten jej pesymizm? jestesmy zareczeni ale o slubie nie mysle, bo nie wyobrazam sobie jej kiedys w ciazy!! dopiero miałbym urwanie głowy, ze jest gruba, ze nie pracuje, ze bedzie nam ciasno w mieszkaniu itd Nie wychodzimy do zadnych moich znajomych bo ona kazdego skrytykuje, jest kłótnia a mnie jest za nią wstyd! spotykamy sie glownie z jej znajomymi bo oni sa bardzo podobni do niej! tez non stop narzekają na caly swiat.
Nie jestem milionerem i nigdy nim nie bede, pracuje uczciwie i uwazam ze i tak mam duzo jak na swoj wiek. Jedynie na co mnie jeszcze nie stac, jest wlasne mieszkanie. Chodzzi mi tu o zakup mieszkania za gotowke nie na kredyt!ale oprocz tego swoje zycie jak narazie uwazam za spokojne, fajne i bez wiekszych problemow! jestem zdrowy, mam prace ktora lubie, od czasu d czasu mam okazje wyjechac z bartem na 2 miesiace zagranice by sobie dorobic. Ale moja kobieta jest temu przeciwna bo oczywiscie widzi złe tego strony!ja dla niej tez chyba nie jestem wystarczajaco przystojny bo ciagle wytyka mi jakies uwagi na temat wygladu, a uwazam ze dbam o siebie jak tylko potrafie! nie rozumiem jej kompletnie, ale wiem ze jesli sie nie zmieni to nie ma nasze zycie sensu! mam dosc narzekania, awantur itd chce zyc spokojnie u boku kobiety która pomysli tez czasem o mnie, powie dobre slowo ... poradzicie cos?bo jestem juz bezradny
Podobne tematy
Według mnie to nie pesymizm tylko zwykła kapryśnica i egoistka. Zawsze jej źle, możesz stanąć na głowie i klaskać uszami a ona i tak powie że za cicho klaskasz - to taki typ osoby, znam dokładnie taką samą dziewczynę i wiesz co jest do dziś sama i ma już 45 lat ale chociaż dziś umie przyznać że to przez jej ciągłe niezadowolenie ze wszystkiego - że stale coś było nie tak. Moja rada albo przystosuj się do jej charakteru i puszczaj mimo uszu wieczne narzekanie i rób dalej co należy, albo się rozstańcie bo długo tak nie pociągniesz - a gorzej będzie gdy przyjdzie dziecko -
jeśli jesteś gotów na poświęcenie i zmianę całego swego świata, nawet siebie tylko po to by jej dogodzić (choć taka osoba i tak znajdzie dziurę w całym)i tego że nigdy ona nie doceni tego co ma i co jej dajesz to brnij w to dalej. Ale za kilka lat gdy nie będzie łatwiej, lecz uwierz gorzej i ciężęj nie nażekaj że nie wiedziałeś bo sądzę że już wiesz jak jest- a wiara w to że się zmieni to bzdury/ "dla małolat które wierzą że ich mąż po ślubie przestanie pić bo im to obiecał/"
Zanim coś postanowisz przemyśl to.
Warto walczyć o miłość jeśli jest szansa na sukces.
Zbyszku rada jest jedna- usiądz ze swoją narzeczoną i powiedz jej że muchy które ma w nosie przysłaniają Ci radość życia. Że nie ma w niej za grosz entuzjazmu, myśli tylko i wyłącznie o sobie. Poradz jej żeby się nad sobą zastanowiła i poszła do psychologa jak nie da rady swojego widzimisię sama ujarzmić.
Ty za to nie poddawaj się jej złym nastrojom - to jej sprawa. Nie będziesz wiecznie wysłuchiwał kazań.
Strach nawet pomyśleć o Twojej przyszłości przy jej boku.
O rety, a ja myślałam, że to ja jestem nieznośna
Dobra, ale nie ma się co śmiać- przejdę do rzeczy.
Słusznie wspomniała atinasarz, trafiłeś nie tyle na pesymistkę, co wyjątkowo rozkapryszoną kobietę, w dodatku egoistkę. Nie ma w niej za grosz delikatności, czy kobiecego powabu. Ale podejrzewam, że nie o to w tym wszystkim chodzi.
Alaclaudie poradziła- nie ma innego wyjścia, jak szepnięcie jej kilku (nie)delikatnych słów na temat jej zachowania. Warto, żebyś podparł się konkretnymi przykładami, żeby (daj Boże) zrozumiała.
A jeśli to nie pomoże, to zastanów się, czy szczęśliwe życie u boku takiej kobiety jest w ogóle możliwe.
5 2010-10-06 14:13:23 Ostatnio edytowany przez coffini (2010-10-06 14:15:48)
Ja zgadzam się z Al- jedyne co może jej pomóc to praca nad sobą i świadomość problemu,a w tym z kolei najlepszy wg mnie jest psycholog.Sam nie zmienisz jej,bo to taki typ i kropka.Dla Ciebie natomiast rada byś nie brał do siebie jej uwag,bo jesteś facet a nie ratownik świata,czy też tapet;) i nie jesteś odpowiedzialny za zmienność jej nastrojów.Po prostu. Sugeruję Ci również rozmowę- delikatną i powiedzenie jej,jak Ty te zachowania odbierasz. Jeśli weźmie sobie do serca-fajnie,jeśli nie to odpowiedziałabym sobie na pytanie,czy z TAKĄ właśnie kobietą chcesz być.
Powiedz jej wprost,że Twoja cierpliwość i wyrozumiałość ma swoje granice. Powiedz jej, żeby zaczęła nad sobą pracować. I jak wspomniały poprzedniczki, poprzyj to przykładami.
A ja myśle, że z taką osobą trzeba dużo rozmawiać. Twoja kobieta jest pesymistką. Takie osoby istnieją. Moja siostra ma troche podobną postawe do twojej kobiety, ale duzo jej rozgadujemy i sie stara zmienić. Fakt dużo osób sie od niej odsuwa.. TO przykrebo i ja czasem ma dość jej narzekania. Twoja kobieta powinna najpierw siebie polubić
zaakceptować. Czy ona ma niskie poczucie własnej wartości? w domu była niedoceniana? miała zbyt dużo obowiązków?
Rozmawiaj z nią i powiedz, że czasem masz juz dość jej postepowania, ze jesteś tylko człowiekiem i chcesz byc z nia szczesliwy. Niech wypisze sobie na kartce co ją smuci, co weseli , może to jej pomoże? i razem to przestudiujcie
JAk to mówią taka już natura człowieka
ale jak któś chce zmieni się ![]()
Zbyszku, czarno to widzę ![]()
Mi by się nie chciało spędzać życia na rozgadywaniu kogoś kogo rozgadywać nie muszę.
Życie jest ciężkie same w sobie.
Skoro nie dba byś czuł się kochany - nie zależy jej na Tobie. O.
Witam:)
Jestem wlasnie po rozmowie z moja kobieta(rozmawialismy dzis rano po sniadaniu) i ... ktos napisal "czarno to widze", i mial racje....powiedzialem jej ze nie chce wiecznych awantur z byle powodu, ze ja jestem optymista i zawsze predzej czy pozniej to co sobie postanowilem dochodzilo do skutki, ze chce miec obok siebie szczesliwa kobiete itd itd, a ona? ona mnie poprostu wyzwala od glupich!!powiedziala ze nie jestem w stanie spelnic jej oczekiwac! jak zapytalem jej jakie te oczekiwania ma, powiedziala;
- "wypasione" mieszkanie
- wyglad pudziana
- lepsza prace niz ta co mam teraz
- lepsze auto
- i w zyciu ma ja byc stac na wszystko
po spelnieniu tych warunkow "moze" bedzie szczesliwa - tak powiedziala. No ludzie!!! przeciez to chore!! (jak dla mnie), wypasione mieszkanie, to nie wiem co tam ma byc, teraz wynajmujemy i w obecne mieszkanie wpakowalem kupe kasy, by podoaly jej sie meble, zrobilem nawet remont mieszkania na wlasny koszt!!!wlasciciele mi za to nie wroca, bo jasno powiedzieli, ze mieszkanie bylo odswiezone a wszelkie dalsze remonty juz we wlasnym zakresie!!nie bede nie wiadomo co robil w mieszkaniu, ktore nie jest moje!
Wygladu pudziana nie chce miec, poniewaz to nie moj styl, a auto??nie jest nowiutkie ale ma dopiero 4 lata i mam je od pol roku!!a pracy w zyciu nie zmienie, bo robie to co lubie!! chyba ze firma upadnie to wtedy poszukam cos innego, ale firma prosperuje dobrze i sie rozwija na rynku. Wniosek z tego taki ze... nie jestem w stanie spelnic tych warunkow, a nawet jesli bylbym w stanie to nie zrobilbym tego. Zawsze bylo tak jak ona chciala, nigdy nie liczylo sie to co ja mowie, co ja czuje...nigdy!!
dochodze do wnosku po dzisiejszej rozmowie ze to nie ma sensu, ale nie potrafie jej 'spokowac" i walizki wystawic pod drzwi.
Musze znow z nia pogadac, ale jesli rozmowa bedzie taka jak dzis to znowu kicha. Dzis podyktowala mi warunki i ... wyszla bez slowa.
Mam jeszcze jeden wielki problem, w sobote przyjezdzaja do mnie moi rodzice, znaja ja tylko ze zdjec, poniewaz mieszkaja zagranica, boje sie tego spotkania, bo nie potrafie przewidziec zachowania mojej kobiety.Nie chce rozczarowac rodzicow, wiem ze to nie im ma sie podobac moja partnerka, ale moi rodzice sa bardzo wrazliwi i nie lubia osob ktoree wiecznie narzekaja na zycie...i co mam teraz robic?
No współczuje Ci.
W innym temacie poradziłam pewnemu panu terapie wstrząsową dla zony,żeby sie opamietała..Dziewczyny oczywiscie naskoczyły,ze jak tak mozna!!! ze to,ze tamto.Fajnie ze facet myslał tak samo jak ja i zastosował taka terapie. Powiedział ze jak zona nie zacznie o siebie dbać,to ja poprostu zdradzi!! Wiem,ze to strasznie brzmi,ALE POSKUTKOWAŁO!!!
Moim zdaniem powinieneś zrobic tak samo. Powiedziała bym jej,ze nie spełnia moich oczekiwań,bo nie wygląda jak....,bo nie ma super mieszkania,bo w łózku jest drętwa ......ze inaczej sobie wyobrażałes to wszytko.....i ciekaw jestem co powie.
BYŁA BYM BEZLITOSNA!! NIECH POCZUJE TO SAMO CO TY!!!
Jezeli ją kochasz to popracuj nad nią,jezeli nie aż tak,to lepiej zakończyc ten zwiazek,bo NIGDY nie spełnisz jej oczekiwań,a nawet jak bys spełnił,to i tak wymysli nowe!!
zbyszek28 napisałeś"Mam jeszcze jeden wielki problem, w sobote przyjezdzaja do mnie moi rodzice, znaja ja tylko ze zdjec, poniewaz mieszkaja zagranica, boje sie tego spotkania, bo nie potrafie przewidziec zachowania mojej kobiety.Nie chce rozczarowac rodzicow, wiem ze to nie im ma sie podobac moja partnerka, ale moi rodzice sa bardzo wrazliwi i nie lubia osob ktoree wiecznie narzekaja na zycie...i co mam teraz robic?" wcześniej piszesz że już wiesz, że to nie twój typ kobiety i partnerki na życie więc skąd problem z rodzicami - chcesz ją przedstawić jako kogo : partnerkę, narzeczoną, koleżankę ... nie bardzo rozumiem do soboty dwa dni - pakujesz jej rzeczy, buzi na drogę i w sobotę masz spokojne spotkanie z rodzicami. Ja nie widzę problemu , a ty?
Ciężka sytuacja, ja tez bywam marudna ale chyba nie aż tak. Ona się nie zmieni niestety, ciągle będzie wymyślać coś nowego, nie daj boże pojawi się dziecko, trzeba nauczyć się żyć skromnie, ja nie żyje w luksusie i cenie każdy grosz, a ona jak jej źle niech sama kupi lepsze auto, lub mieszkanie.
Zbyszku jak tam u ciebie? jak spotkanie z rodzicami?
14 2010-10-13 17:36:25 Ostatnio edytowany przez cherry1988 (2010-10-13 17:44:43)
Też jestem ciekawa jak tam po spotkaniu z rodzicami.
Zbyszku, dałeś mi do myślenia, bo niekiedy też jestem pesymistką i narzekam, jak twierdzi mój facet, ale nie jestem aż taką jak Twoja dziewczyna. Pracuję nad pozytywnym myśleniem i jest dobrze
Poza tym sorry, ale tekst w stylu: zrób się na Pudziana, jesteś biedny, chcę lepszy, nowszy samochód itp, które opisywałeś to jakieś przegięcie. Twoja panna nigdy nie będzie szczęśliwa....nie dogodzisz jej, choćbyś nie wiem jak się starał. Zastanów się tylko, czy w ogóle jest sens się starać o taką egoistkę.
Życzę wszystkiego dobrego
Zbyszku jak sprawy się potoczyły? Bo mam nadzieję że skończyłeś ten związek...ja byłam w podobnym 8 lat (mój partner był wiecznym malkontentem, egoistą i pesymistą).
Wytrzymałam 8 lat ale było mi strasznie cięzko, gdyż nie chciałam się "podstosować" pod jego dyktando- wiecznie się kłóciliśmy. Strasznie dużo nerwów mnie to kosztowało i chyba ocean wylanych łez. Kochałam go ale walczyłam o własne ja. I potrzebowałam 8 lat żeby dojśc do jedynego słusznego wniosku że nigdy się nie dogadamy.
Ja wieczna optymistka zadowolona z życia a jemu sprawiało trudność po prostu życie i wiecznie niezadowolony..Chore.
Mam nadzieję że rozwiązałeś już ten problem, pozwól sobie cieszyć się życiem. Zasługujesz na lepszą kobietę ![]()