netkobietyWszystkie działy
Moja niesamowita historia

Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

20 odpowiedzi5 285 wyświetleńzałożony przez MagdaEM., 04.10.2010

Napisz odpowiedź
Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 21 ]

1

Temat: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Nie wiedziałam w jakim dziale napisać o moich przemyśleniach, więc postanowiłam, że zrobię to tutaj. Jeśli się nadaje gdzieś indziej proszę o przeniesienie :)

Nie ma do opowiedzenia żadnej NIEZWYKŁEJ HISTORII, a przynajmniej tak mi się wydaje. Chociaż czytając wpisy na forum można mieć wrażenie, że szczęśliwe małżeństwo, to jednak jakiś nierzeczywisty i niezwykły twór. Zastanawiam się dlaczego ludzie tak bardzo komplikują własne życie. Dlaczego nie potrafią docenić tego co mają i nie są w stanie pokierować własnym życiem w odpowiedni sposób.

Jestem młodą osobą, więc można powiedzieć, że niedoświadczoną przez życie. Być może. Wychowałam się w pełnej, normalnej rodzinie. Nie miałam problemów z rodzicami a oni ze mną. Oczywiście moja rodzina nie jest i nie była idealna, ale nie mam nic do zarzucenia moim rodzicom oraz dziadkom. Wszyscy wychowywali mnie tak jak potrafili i dawali tyle miłości ile mogli. Może w tym jest klucz do tego kim teraz jestem i jak patrzę na świat.

W wieku 17 lat poznałam pewnego chłopaka. Związek zaczął się burzliwie. Było wiele emocji, tych pozytywnych i tych negatywnych. Było wiele obaw. Ja nie miałam żadnego doświadczenia jeśli chodzi o związki, byłam zbyt młoda. On również nie miał za sobą żadnego poważnego związku, jedynie jakieś krótkotrwałe. Zakochaliśmy się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia. Brzmi banalnie, ale naprawdę tak było. Od razu wiedziałam, że to TEN. Dużo kosztowało mnie, to żeby z nim być. Mieszkaliśmy prawie 400km od siebie. Ja chodziłam wtedy do LO, on studiował i pracował. Moi rodzice byli bardzo przeciwni. Uważali, że jeszcze mam czas na chłopaków, że powinnam skończyć szkołę a wyjazdy do niego będą mi w tym przeszkadzać. Mięli nieco racji.

Po dwóch latach związku 'na odległość' przyszedł czas na oświadczyny, które były dla mnie totalnym zaskoczeniem. Spodziewałabym się raczej rozstania niż oświadczyn. Źle działo się między nami od pewnego czasu. Byłam młoda i głupia, nie potrafiłam zrezygnować z niektórych rzeczy, nie rozumiałam tego. Chciałam być wolna będąc jednocześnie w związku. Narobiłam bzdur, po których powinien mnie zostawić.

W końcu zamieszkaliśmy razem. Zaczęły się przygotowania do ślubu. Było niesamowicie. Byłam przeszczęśliwa, On też. Wszystko robiliśmy razem, byliśmy nierozłączni. Miałam mnóstwo energii i pomysłów. Planowaliśmy kupno mieszkania. Oszczędzaliśmy i nie mogliśmy się doczekać kiedy pójdziemy 'na swoje'. Po około roku po ślubie udało nam się kupić niewielki domek. Jeszcze nie urządziliśmy go do końca, ale i tak bardzo nam się podoba. Jest lepiej niż można było sobie wyobrazić.

Jesteśmy ze sobą ponad 5 lat. Może to nie jest jeszcze duży staż, ale jak na moje 22 lata, to całkiem sporo. Przeszliśmy razem już dość dużo - niechęć rodziców, moje wybryki, mój okres bez pracy, brak pieniędzy, długi, nieporozumienia z teściową, a nawet poronienie...

Nie wiem, czy to dużo, czy nie, ale wydaje mi się, że mięliśmy kilka takich momentów, że moglibyśmy się rozstać, kiedy było naprawdę ciężko i gdyby nie to, że naprawdę się kochamy, to nasz związek nie przetrwałby próby czasu. Mimo tego wszystkiego co się stało (a może przez to) naprawdę jestem pewna, że nie mogłabym być z nikim innym. Kocham mojego męża ponad życie. Nie znaczy to, że zapominam o sobie, nie. Mam swoje plany, marzenia, rozwijam się. Tak samo mąż.

Jego skarpetki za łóżkiem, bałagan w całym domu, niepochowane ubrania do szafy, jego 'wyrafinowany' gust kulinarny (wybrzydzanie ;)), moje palenie papierosów, moja impulsywność, mój zadziorny charakter - to wszystko jest i czasem nawet wkurza, czasem nawet doprowadza do kłótni, ale czy z tego powodu mam być zła, niezadowolona, obrażona...

Nie chcę nikogo oceniać, bo to nie o to chodzi. Są różne sytuacje, każdy człowiek jest inny, inne ma doświadczenia.

Ta moja przydługa i nudna historyjka ma pokazać, to że każdy z nas ma 'swoją historię' i każdy z nas może powiedzieć, że kiedyś było mu ciężko w życiu, że było inaczej niżby chciał. Smutne jest to, że większość wątków na forum jest pesymistycznych. Ludzie decydują się być razem, ale nie chcą się zmieniać, dopasowywać. Trzeba być egoistą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, trzeba dbać o swoje, ale nie stawiać siebie zawsze na 1. miejscu. Czasem pozorne poświęcenia są tak naprawdę nagrodą. Trzeba akceptować wady i zalety partnera, bo każdy je ma.

W tym momencie życia, jestem znowu zakochana. Czuję się tak jak 5 lat temu. Mam 'motylki w brzuchu', będąc w pracy tęsknię za moim facetem. Wieczorem kładąc się spać, przytulając się do męża zapominam o wszystkim co się działo w dzień, nie liczy się nic, tylko to, że jesteśmy razem. Może to brzmi jak banał, ale to jest niesamowite. Sama nie jestem w stanie uwierzyć w to, że jestem tak bardzo szczęśliwa.

Chciałabym żebyście Wy też dały sobie same szanse żeby poczuć to co ja. Nie szukajcie 'dziury w całym' i problemów tam gdzie ich nie ma. Nie komplikujcie swoich związków, nie utrudniajcie sobie życia zamartwiając się bzdurami. Nie wiele jest takich problemów, których nie można rozwiązać.

2

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Czytałam Twój post z wielkim uśmiechem na twarzy smile Fajnie czyta się o czyimś szczęściu...
Ja też jestem bardzo szczęśliwa... Mam 22 lata i męża od 3 miesięcy... Do prawdziwego szczęścia brakuje nam tylko dziecka... od miesiąca staramy się o maluszka narazie bez skutku...
No i wtym problem, że ja mam wrażenie , że w moim życiu wszystko jest zbyt idealne.. jestem zbyt szczęśliwa... zbyt łatwo wszystko mi przychodzi.... czekam teraz na pasmo nieszczęść bo boję się, że to jest zbyt piękne by mogło trwać wiecznie.. Mam tylko nadzieję, że tym problemem nie będzie to, że któreś z nas nie będzie mogo mieć dzieci... boję się tego bardzo...

3

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Szczerze powiem. Wow.

W zyciu bym nie pomyslala, ze mozna byc szczesliwym wychodzac w wieku 22lat za maz. ... wink
Ale moze to moja ignorancja i brak szczescia w milosci. Ale ciesze sie. Ciesze sie, ze sa ludzie, ktorym sie uklada. !
To takie wazne. Nie kazdy ma to szczescie, ze wybiera dobrze. wink
Ja np. takiego farta jeszcze nie mialam. Moze on jeszcze przyjdzie a moze nie.
Nie mam zamiaru siedziec na 4literach i czekac na ksiecia z bajki na bialym rumaku, ...koni sie boje (wole john deerey), a bialy to nie jest moj ulubiony kolor big_smile

Ale wiecie, "zycie to teatrzyk, nikt sie nie oglada, kazdy patrzy" wiec bardzo dobrze, ze sie pokazujecie, nie boicie sie mowic, ze jestescie szczesliwe.
Bo tego potrzebujemy. Ciagle marudzimy. Ciagle nam zle!
To jest nasz podstawowy problem, a przeciez wystarczy powiedziec: no nie jest idealnie, ale w sumie to udalo mi sie to i to i tamto, i to tez jeszcze mam.
Bo w szczesciu nie chodzi o to, zeby codziennie budzic sie z bananem na twarzy i wspanialym humorem. Czasami sa po prostu problemy, ale trzeba docenic, ze... np. ja mam zdrowa rodzine, mialam wspaniale dzecinstwo, rodzenstwo, ktore pomimo, ze mam juz ponad 20lat mnie ubostwia. Ze mam do kogo wracac i oni sie autentycznie ciesza jak jestem w domu.
Ze mam przyjaciol, do ktorych nie wstydze sie podejsc i powiedziec: "ej, czuje sie strasznie do bani, kochalam go, a on okazal sie zwyklym idiota. Pomoz mi."
I te pomoc przyjmuje bez problemu.

Dzielmy sie dobrymi odczuciami, tak samo czesto jak tymi zlymi. wink
Pozdrawiam, i zycze powodzenia w staraniach o potomstwo!

4

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?
MagdaEM napisał/a:

.

Chciałabym żebyście Wy też dały sobie same szanse żeby poczuć to co ja. Nie szukajcie 'dziury w całym' i problemów tam gdzie ich nie ma. Nie komplikujcie swoich związków, nie utrudniajcie sobie życia zamartwiając się bzdurami. Nie wiele jest takich problemów, których nie można rozwiązać.

To czasem łatwo powiedzieć , trudniej wykonać wink.
Przeczytałam Twój post muszę przyznać z lekkim wzruszeniem!:) To miłe,kiedy komuś się udaje, miło też , kiedy ktoś trafia na odpowiednią osobę , a nie każdy ma to szczęście.Ilu ludzi , tyle charakterów,jeden ma skomplikowany , drugi mniej,czasem ludzie dobiorą się tak,że nie potrafią się dogadać , inni potrafią,temat rzeka smile
Dla jednego szczęściem jest ta druga osoba ,dla drugiego znowu kariera czy hobby.Nie wiem czy szczęście się szuka,czy czeka pokornie:)ale wiem , że chyba każdy może je znaleźć całkiem przypadkiem smile
Życzę Ci,żeby w Waszym małżeństwie zawsze już tak było,bo wiadomo z wiekiem dochodzi trochę problemów itd , więc powodzenia;]

5 Ostatnio edytowany przez facet39 (2010-10-06 18:47:19)

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

MagdaEM, dziękuję za tą "przydługą historię".

Wcale nie jest za długa ! Właśnie w sam raz. Sam lepiej nie umiałbym napisać. (Na usprawiedliwienie z j.polskiego zawsze miałem ledwo 3, bo nie było jeszcze jedynek).:) Faktycznie wygląda to paradoksalnie, TWOJA NIESAMOWITA HISTORIA na tle wielu tutaj, tak właśnie wygląda.

Dziękuję raz jeszcze, bo tym postem wprowadzasz troszkę równowagi.

Uważam to także za odwagę aby nie dać się wciągać w nurt zamartwiania i żalenia się nad sobą. Przecież coś co jest dobre, właściwe, udane nie jest takie poczytne. Nie jest już takie ciekawe. Ba, nawet jest postrzegane jako jakieś szczęście, które spadło z NIEBA. Ktoś nawet pomyśli, czy to sprawiedliwe, że ona dostała, a ja nie ? I dalej - kto jest temu winny ? Itp. Nie tędy droga. Czy napewno KTOŚ z zewnątrz nas obdarowuje jak jakaś maszyna losująca w totolotku ? Przecież to NIEBO jest właśnie w nas samych. Uczmy się tej sztuki sięgania do serca, dzielenia się z innymi. Taka osoba jak Ty przecież wie, że to jest także CIĘŻKA PRACA budowanie wspólnego szczęścia. Człowiek nie jest maszyną, nie jest idealny. Ale to co jest wadą może stać się nieraz jego zaletą !
To normalne, że wiele kobiet traktuje forum bardziej jak miejsce do zwierzeń ale tych negaywnych, z którymi ma, lub uważa że ma, problem. Ale taka już tego natura. Tutaj jest się anonimowym i to co normalnie skrywamy, na forum możemy jakby uzewnętrznić. To ma chyba działanie oczyszczające ?

Bardzo dobrze, że są głosy takie jak Twój. Nadzieja jest potrzebna, a w ten sposób obdarowujesz nią innych. Też bym tak chciał !

Pozdrawiam równie ciepło szczęsliwe i te zrozpaczone !

6

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?
MagdaEM. napisał/a:

każdy z nas ma 'swoją historię' i każdy z nas może powiedzieć, że kiedyś było mu ciężko w życiu, że było inaczej niżby chciał. [...] Ludzie decydują się być razem, ale nie chcą się zmieniać, dopasowywać. Trzeba być egoistą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu, trzeba dbać o swoje, ale nie stawiać siebie zawsze na 1. miejscu. Czasem pozorne poświęcenia są tak naprawdę nagrodą. Trzeba akceptować wady i zalety partnera, bo każdy je ma.

Święte słowa-podpisuję się pod nimi obiema rękami!!!

Myślę że na świecie byłoby więcej szczęśliwych osób, gdyby tylko potrafiły rozejrzeć się wokół siebie, a nie tylko spoglądać na czubek swojego nosa. Człowiek będzie zawsze tylko i aż człowiekiem-czyli będzie popełniać błędy, ale będzie też zawsze wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju.

Tylko od nas samych zależy czy życie przeżyjemy szczęśliwie.. Wszystko można zmienić, dojść do kompromisów, myślę że dla miłości i drugiej osoby można zrobić bardzo wiele..

Mam nadzieję Magdo, że zawsze będziesz taka szczęśliwa i tego szczęścia pewna.

Najważniejsze to czuć się dobrze ze samym sobą, wtedy człowiek potrafi dogadać i porozumieć się ze wszystkimi...a w lustrze widzi uśmiechniętą twarz smile

7

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

A więc jednak istnieją jeszcze szczęśliwe małżeństwa? WOW. To nie ironia, ale prawdziwe zaskoczenie.
Ja, mając dopiero 20 lat i nieduże doświadczenie w temacie, jestem na etapie, w którym całkowicie nie wierzę w udane małżeństwa. Ostatnie wydarzenia drastycznie zmieniły mój tok myślenia i szczerze powiedziawszy nie wyobrażam sobie, że miałabym w przyszłości zostać żoną, którą się zdradza i za którą się nie tęskni. Mam nadzieję, że moja postawa się zmieni. A przy nadziei trzymają mnie właśnie tacy ludzie jak Ty smile

8

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

istnieją  szczęśliwe małżeństwa

9

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Zdecydowanie  ilość smutku i żalu na forum może robić wrażenie że szczęśliwych związków nie ma , ale zapewniam że są.

10

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

A I JA JESTEM SZCZĘŚLIWA:) a Tobie Madziu gratuluje i życzę szczęścia:) i oby tak pogoda ducha i ta niewinność nigdy się w Tobie nie zatraciły, bo nie żyjemy do weekendu do weekendu tylko wypełniamy całe swoje dni:)

11

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

czytając twój tekst uśmiechałam się do monitora jak głupia smile

świetnie że Ci się udało smile)

12

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Doznac szczescia i byc szczesliwym to wielkie i wspaniale. Ale tak sobie mysle, ze szczescie  musi byc bezwzglednie pielegnowane i dogladane .Przyda mu sie rowniez podsycanie ognia milosci aby szczescie nie wygaslo.Jest to trudne ale mozliwe do wykonania . Wiem z wlsnego doswiadczenia, ze w zyciu samo bycie zakochana i szczesliwa NIE WYSTARCZY. O to by byc szczesliwa  trzeba  naprawde nisamowicie i konsekwentnie  walczyc., bo szczescie  moze ULECIEC   nie wiadomo kiedy i nie wiadomo jak.  Czlowiek szczesliwy emanuje niesamowita ciepla energia ktora udziela sie calemu swiatu. Chcemy wszystkim oglosic , ze jestesmy szczesliwi i to jest w szczesciu PIEKNE. Zycze wszystkim abysmy byli SZCZESLIWI

13

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Nie twierdzę, że samo bycie zakochanym gwarantuje szczęście. Uważam jednak, że miłość jest bardzo ważna. Może gdybym nie poznała odpowiedniego mężczyzny, nie byłabym teraz taka jaka jestem. Może spełniałabym się w czymś zupełnie innym. Trudno powiedzieć. Jednak nie żałuję, że pokierowałam moim życiem w taki sposób. Wyszłam wcześnie za mąż, rezygnując jednocześnie z takiego życia jakie ma większość moich rówieśniczek. Nie żyję od imprezy do imprezy, nie umawiam się z facetami, mam pewne zobowiązania i nie mogę żyć "z dnia na dzień", ale mi właśnie takie życie odpowiada. W tym momencie czuję się spełniona. Podoba mi się moje życie.

14

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

MagdoEM!!!
Chwała Ci za tego posta.

15

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Odpowiem najpierw na Twoje pytanie w tytule, nie, nie tylko Ty jesteś szczęśliwa. Ale naszy naród ma chyba to do siebie, że lubi narzekać.
Osobiście zgadzam się z Tobą w 100% i wcale nie uważam, że wiek ma coś do szczęścia, skąd taki pomysł?
Życie jest zbyt krótkie, by marnować je na smutki. To zrozumiałe, że czasami każdego dopadnie gorszy dzień, ale nawet wtedy zamiast wymieniać co idzie nie tak, warto zastanowić się nad tym co daje nam siłę.
Grunt to pozytywne myślenie drogie Panie.
Słoneczka na co dzień smile

16

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

przyłączam się do grona szczęśliwie zakochanych smile dbajmy o nasze związki

17

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Mam nadzieje, że po 10 - 15 latach znowu nam tak napiszesz. Niektorzy mowia, ze po 10 latach wszystko sie zmienia:(

18

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Nikt nie da nam gwarancji na to, że zawsze będzie dobrze. To jak będzie wyglądać moje życia za rok, za dwa, czy za dziesięć nie jest zależne tylko od mojej woli. Nie wszystko można przewidzieć. Przecież nikt na początku dobrze zapowiadającego się związku nie zakłada, że kiedyś się on rozpadnie. Nie lubię kiedy ktoś chce sprowadzić mnie na ziemię i mówi: "Poczekaj, za kilka lat nie będzie tak różowo." Może nie będzie, a może będzie. Tego nie wiem i nikt tego wiedzieć nie może. To, że niektórym ludziom sypią się związki, to jeszcze nie oznacza, że jest to norma, która dotyczy wszystkich związków na świecie. Niektórzy ludzie, chyba z zazdrości, nie pozwalają się cieszyć innym z tego co mają.

19

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Magdo, ci, ktorym zwiazki sie sypia, popelniaja zwykle tez duzo bledow. Jesli ty postapisz inaczej, bedziesz wyciagac wnioski z przezyc innych, to na pewno i za 10 lat moze byc tak samo dobrze, jesli nie lepiej.

20

Odp: Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Wróciłam na forum po dłuższej nieobecności i przeglądam "stare śmieci". Przeczytałam mój post, bo chciałam się przekonać, czy po półtora roku i po naprawdę sporych zawirowaniach w moim związku będę mogła się pod nim podpisać. Sama się nieco zdziwiłam, ale tak, mogę.

Dzisiaj, po długim czasie złej passy, mogę znowu powiedzieć: Jestem szczęśliwa smile

Wszystkim, tym którzy są za zakręcie w swoim związku chciałabym powiedzieć: Walczcie! Warto się starać i nie warto unosić się dumą. Szczerość to podstawa, na której można zbudować coś wspaniałego.

Posty [ 21 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MOJA NIESAMOWITA HISTORIA » Czy tylko ja jestem szczęśliwa?

Twoja odpowiedź

Masz podobne doświadczenia? Zaloguj się albo załóż darmowe konto, żeby odpowiedzieć. Po drugiej stronie jest prawdziwa osoba.

DołączZaloguj się


Mapa strony - Archiwum | O forum | Poradnik | Prawdziwe historie | Kontakt | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2026