Jestem po ślubie 8 lat. Mamy syna. Od 2004 mieszkam z dzieckiem u matki, a mąż wynajmował pokój. W 2007r. wyjachał do Anglii, ale przyjeźdza do nas co jakiś czas. Nie mielismy wspólnego mieszkania, konta, ale utrzymujemy kontakt, ze wzgledu na syna. Sama borykam sie z wychowywaniem dziecka. Mąż przyjeżdża i rozpieszcza go tylko, bo tak jest łatwiej. Nie ma szansy na scalenie naszego związku to są już lata rozłąki. Jestesmy dla siebie obcy. Chiałabym sie rozwieść, ale nie wiem czy to możliwe skoro on do nas regularnie przyjeżdża. Proszę o podpowiedź, czy rozwód w takiej sytuacji bez orzekania o winie jest możliwy?
Podobne tematy
A dlaczego nie. mOZECIE UMOWIC SIE Z MEZEM , ZE CHCECIE TAKIEGO WLASNIE ROZWODU.sad musi sprawdzic, czy zeczwiscie nic juz Was nie laczy. Co z tego ze Was odwiedza?? To jego obowiazek. W koncu ludzie po rozwodzie tez sie odwiedzaja. Taki rozwod bylby idealnym rozwiazaniem dla kazdego z Was. No chyba , ze Twoj maz nie zaechce rozstac sie w kulturalny sposob.
Oczywiście jest możliwy rozwod bez orzekania o winie.Należy jednak pamietac o jednym ze jesli takie będzie orzeczenie sądu to wtedy jesli ktoreś z Was będzie w niedostatku to nie ma możliwości alimentowania wobec siebie.Jesli natomiast np wina bylaby orzeczona z jego winy to na przyszlośc gdybyś znalazla sie w potrzebie to możesz zarządac od niego alimentow rowniez na siebie nie tylko na dziecko...
Wiadomo jednak że rozwód bez orzekania przebiega szybciej i mniej "boleśnie".
5 2010-10-05 14:46:56 Ostatnio edytowany przez november (2010-10-05 14:48:11)
Wydaje mi się, że jest to słuszna decyzja, skoro życie wygląda w ten sposób. Mam jednak pytanie: dlaczego mąż jest tam już od tylu lat i dlaczego nie zrobiliście nic,by żyć razem? Mniemam, że w Twojej opinii to właśnie odległość spowodowała, że wygasło w Tobie uczucie i zaczęłaś się czuć samotna. Dla mnie jednak wygląda to w pewien sposób tak, jakbyś po prostu pozwoliła na taki rozwój sytuacji i na gaśnięcie uczucia - o ile oczywiście byliście "świadomymi małżonkami" zawierającymi związek z miłości. dlaczego powiedziałam, że wydaje mi się, że to Ty pozwoliłaś na rozpad tego związku? Dlatego, że z Twojej opowieści wynika tyle, że mąż nadal Cię kocha, mimo tego, że jest daleko. I sprawia to takie wrażenie, jakby on mieszkał tam zarabiając dla Was i był jednocześnie kompletnie nie świadomy co się dzieje z Twojej strony, i również pewny tego, że Wasz związek będzie trwał...
Mało o tym napisałaś, więc nie chcę bawić się we wróżkę. Jeśli wyciągnęłam pochopne wnioski, to przepraszam.
Co do rady: rzeczywiście najłatwiej jest po prostu nie orzekać o winie, tym bardziej, że w świetle tego co opisujesz, trudno jest szukać tu jakiejś winy, bo jak rozumiem mąż wyemigrował w celach zarobkowych, więc także w pewnym stopniu dla Ciebie. Przede wszystkim: jak często mąż Was odwiedza? Jeśli są to wystarczająco długie okresy to sąd najpewniej będzie mógł stwierdzić rozpad pożycia małżeńskiego, które jest podstawą. Pytanie tylko jak pojedzie do faktu, że ze sobą sypiacie, bo to z kolei przeczy poprzedniemu. Druga sprawa to Twój mąż, a w zasadzie jego reakcja na Twoje działania. Może okazać się, że nie będzie przychylny decyzji, bo uzna, że on Cię kocha i nie chce rozwodu. Wówczas zaczną się schody, bo niestety kiedy rozwodu chce tylko jedna strona, sprawy mogą się przeciągać. A tym bardziej, jeśli on przebywa za granicą...