Cierpienie będące rezultatem rozwodu rodziców nie kończy się na dzieciństwie, ojca straciłam w wieku 0,5 roku i nie miałam go nigdy. Wczesniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, chociaż zawsze czułam się taka inna, gorsza od innych.. ale dopiero teraz w dorosłym, już samodzielnym życiu widzę jaki bagaż musżę dźwigać każdego dnia.
"DDRR Mają one zazwyczaj trudności w nawiązywaniu głębszych relacji z ludźmi. Brakuje im pewności siebie. Zagrożeniem jest dla nich bycie od kogoś zależnym. Nie potrafią okazać, że są bezradne, a bezradności doświadczają często. Czują się ogromnie samotne i opuszczone. W swoim zachowaniu kierują się bardziej pragnieniem bycia akceptowanym przez ważne dla nich osoby, niż własnymi potrzebami.
Bywają przylepami emocjonalnymi: ustępliwi, mało wyraziści, żyją życiem innych. Im bardziej DDRR zależy na kimś, tym bardziej ustawiają się w jego cieniu. A rezygnacja z zaspokajania własnych potrzeb rodzi złość. To naturalna reakcja. Ale Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców boją się złości. Złości jako takiej i swojej. Boją się, ponieważ dużo jej w sobie mają. I obawiają się, że jeśli ją ujawnią, stracą nad nią kontrolę. Mój bagaż: bezsenność; zaniżona samoocena, nie lubię siebie; nieumiejętność funkcjonowania w związku partnerskim; wysoki samokrytycyzm; zawyżone wymagania co do siebie i innych itd.
Dorosłe Dzieci Rozwiedzionych Rodziców doświadczają wielu problemów w bliskich relacjach z płcią przeciwną. Do każdej randki podchodzą niezwykle poważnie i w efekcie przeżywają duże napięcie i niepewność. Po dwóch, trzech spotkaniach traktują nowo poznaną osobę tak, jakby to już była niemal żona, prawie mąż. Wybiegają 10 lat w przód i wyobrażają sobie, jak będzie wyglądało ich małżeństwo z tą osobą, w otoczeniu gromady dzieci.
Tak właśnie jest ze mną..Pragnę być ważna dla kogoś, ale zarazem odczuwam PRZEOGROMNY lęk przed odrzuceniem. Zakocham się, a on mnie zostawi ta myśl nie daje spokoju.Towarzyszyła mi od początku w 2 moich związkach, które rzeczywiście tak się skończyły.. Zamiast próbować poznać ukochaną osobę, ulegam iluzji na jej temat, widzę ją taką, jaką pragnę ją widzieć i w końcu jestem rozczarowana.
"Jestem DDRR mam bardzo niskie poczucie bezpieczeństwa, niską samoocenę (zawsze byłam dla mamy przysłowiowym "chłopcem do bicia"), zawsze czuję się samotna, strach przed małżeństwem ( że się nie uda)?"
Opisywane sytuacje śą mi bardzo bliskie.
Proszę powiedzcie jak sobie radzicie, albo raczej jak walczycie w dorosłym życiu z tymi wszystkimi syndromami. Ja mam tak ogromną PUSTKĘ wewnętrzną w sobie i poczucie osamotnienia i odrzucenia, że czuję się zawsze gorsza, jest to tak silne uczucie, którego nie da się wyrazić słowami w żaden sposób. Towarzyszy mi ono każdego dnia i mam wrażenie,że jest coraz głębsze. Niewiem jak sobie z tym poradzić w codziennym funkcjonowaniu, a właściwie.. czy wogóle można..?
Pozdrawiam Netkobietki ![]()