Nie wiem czy dobrze robie pisząc tu, ale juz sama nie wiem kogo się poradzić...
Pewnie większość z was mnie potępi, albo może postara sie chociaż zrozumieć??moja historia jest troche dluga...
jestem mężatką od 8 lat, dziś mam 28lat, nie trudno policzyc ile mialam lat wychodząc za mąż. Wyszłam za mąż z miłości, nie byłam w ciąży.
Z Darkiem znaliśmy się od 15roku życia ale ze sobą zaczęliśmy być tak naprawdę w moje 18-urodziny. Z dnia na dzień wiedzialam ze to ten facet, z którym chce być. Po ślubie było tak samo, każdy mnie straszył że po ślubie sie ludziom odmienia itd, ale u nas było wzorowo. W 2004 roku urodziła się nasza córeczka, obecnie ma już 6 lat, jest naszym oczkiem w głowie a najbardziej oczkiem tatusia.
Wszystko układało sie ok do stycznia tego roku.W moim małżeństwie zaczęło sie coś dziać...zawsze lubilismy z mezem usiasc wieczor po pracy, przy dobrym winie i pogadac, teraz on unikał rozmów, unikał mnie...w sypialni też nie było dobrze....próowałam rozmawiać a nwet płaczem prosić by powiedział co sie dzieje, dlaczego taki jest. Myślałam ze ja cos zrobiłam nie tak, ale nigdy nie było sytuacji w której mogłabym zawiesć mojego męża. Taki "nijaki" okres trwał od stycznia do czerwca...widziałam jak oddalamy sie od siebie i bardzo mnie to bolało. Nie zwracał uwagi na nowe ciuchy które zakładałam, na nową fryzure itd. Kiedyś powiedziałam mu że nadal go bardzo kocham ale nie potrafie zrozumiec dlaczego taki jest.... popatrzyl tylko na mnie, nic nie mówiac. Ja Pracuje w biurze podróży i raz w miesiacu wyjezdzam jako przewodnik z wycieczkami głównie do Grecji (Ateny i niekiedy greckie wyspy).W lipcu tego roku, też pojechałam zabierając ze sobą córkę. Był to najdluższy wyjazd (4 tygodnie).Zaprzyjaźniłam sie z kierowcą naszego autobusu,(Jackiem) który jechał jako zastępca za naszego kolege z biura.
Bardzo mi sie podobal, umiał ze mną rozmawiać, wychodziliśmy wspolnie na kolacje, siedzieliśmy razem na plaży - mialam wrazenie jakbym go znała kilka lat. Opowiadał o zonie, że nie mają dzieci, że żona juz od dawan nie jest taka jak na początku, pomyślalam wtedy ze historia podobna do mojej. Wszystko było super do ostatniego dnia pobytu...ostatniej nocy whotelu przed powrotem. Spotkaliśmy sie w recepcji załatwiając formalności z wymeldowaniem sie. Wtedy zaproponował czy na koniec wycieczki nie napilibyśmy sie szampana na plaży, posrod fal, piasku i przepięknych gwiazd na niebie - zgodziłam sie odrazu. Wtedy własnie stało sie coś, co i chciałam i nie chciałam. Poprostu sie zaczęlismy kochac. BYło nam ze sobą tak dobrze, czułam sie taka bezpieczna i zrozumiana...na drugi dzien jednka mialam wyrzuty sumienia ze skrzywdzilam w ten sposób męża i żonę Jacka. Postanowilam ze nigdy sie juz z nim nie spotkam, i ona też stwierdzil ze tak bedzie najlepiej.Chociaż serce pekało mi z bolu jak sie rozstawaliśmy.Nie wiem czy to zakochanie, prędzej zauroczenie ale cos w nas było.Coś nas przyciagalo. Po powrocie do domu, czekał na nas mąż(na mnie i na córke)z pięknym bukietem kwiatów...które dał córce!a ja byłam pewna ze to dla mnie, poznym wieczorem poprosil mnie o rozmowe(wkoncu od killku m-cy), powiedzial wprost ze nie wie co maa robić, jak dalej żyć, że traktuje mnie tak dlatego bo....mnie zdradził!!wstydzi sie tego ale to nie bylo raz, byla to kilkakrotna zdrada. Opowiadal ze ta kobieta ma męża, którego poprostu nie kocha, mowil gdzie sie poznali itd...i wtedy uslyszałam od niego : "czy jeśli zerwe z tą kobietą kontakty, wybaczysz mi i spróbujemy od nowa?"-byłam w szoku, wiedzialam ze nadal z nią jest ale wiedzialam tez że oboje nawzajem zdradzilismy siebie..on kilka m-cy wczesniej a ja pare dni temu. Ale to nie wszystko...pare dni pozniej znalazłam ich wspolne zdjecie, na którym bylo napisane "na zawsze TWOJA Ilonka", kobieta na tym zdjeciu byla bardzo atrakcyjna, miała swetną figurę, piękna włosy - a mój mąż na nią patrzył na tym zdjęciu jak na anioła. Zadzwoniłam do Jacka, chciałam sie wyżalić, wyrzucic z siebie ten żal, zabrałam ze soba zdjecie by mu pokazac na kogo mne mąż zamienil. Nie uwierzycie - pokazałam mu zdjecie a on?? zrobił sie blady, jakby mial zaraz zemdleć azwkoncu powiedzial "przeciez to ona, przeciez to moja żona!!" Streszczajac moja historie, moj mąż i jego żona znali sie od bardzo dawna, ale romans mieli ze sobą od roku!!spotkalismy sie we czwórke chcąc pogadac...Darek powiedzial ze jest w stanie rzucic Ilone jesli mu wybacze, Jacek powiedział Ilonie że nie ma już dla nich cienia szansy a z kolei Ilona powiedziała, ze juz od dawna nie chciala byc z Jackiem i że zrobi wszystko by romasn jej i Darka nie poszedł na marne, wyznała że go kocha i za "wszelką cene chce być z nim"
A w tym wszystkim ja, gdzie serce biło mi do Jacka, nasze spojrzenia mówiły "zostan ze mną" a rozum mi mówił "moze warto wybaczyc?"
Dziś mieszkam nadal z Darkiem, spimy osobno, oddzywamy sie do siebie służbowo - po tych miesiacach które mnie olewał przestałam go kochac, nie potrafie już, nie pociaga mnie, jestem z nim ze wzgledu na córke - a Jacek? jest w trakcie rozowdu, jego żona nadal spotyka sie Darkiem, a Darek czeka az mu wybacze wtedy od niej odejdzie...ale ja juz tak nie potarfie zyc, chce kochac i byc kochaną, pragne Jacka on pragnie mnie...ale sie boje, boje sie ze to pomyłka, może mimo wszystko powinnam wybaczyc Darkowi, moze pokocham go od nowa? jeste skolowana, brakuje mi oparcia męźczyzny, brakuje mi Jacka, ale też żal mi mojego malżenstwa...zupelnie nie wie co robic..spotykam sie z Jackiem, ale są to spotknaia na rozmowach, na patrzeniu sobie w oczy i mowieniu co nas boli, od tamtego razu nie doszło miedzy nami do zblizenia, sami nie wiemy dlaczego chodz bardzo za soba tesknimy...poradzicie cos? czy ten przypadek jest beznadziejny?
Podobne tematy
no nie wierze musialas zmyslic ta historie....sa takie zbiegi okoliocznosci??
ale co by to nie bylo to ja nie rozumiem twojej chorej sytulacji, nie uwazasz ze jakby maz cie kochal i chcial walczyc o ciebie to nie spotykal by sie dalej z tamta kobieta?? co zostawia sobie wyjscie awaryjne??
wszystko to chore. twoj maz nie stara sie o ciebie i to mnei dziwi, nie wierze ze kocha, mysle ze bedzie cie dalej zdradzac z nia az nabierze odwagi odejsc...a co do jacka....tu musisz wsluchac sie w serce
3 2010-10-02 14:43:39 Ostatnio edytowany przez arriane (2010-10-02 14:47:10)
Czy przypadek jest beznadziejny? Koleżanko, gorzej. Twój przypadek jest jak z filmu. Twoja historia wydaje się być taka ludzka a zarazem całkiem nie z tego świata.
Podsumujmy; Ty z Jarkiem, mężem Ilony, kochanką Darka. Boże. syla135 ma świętą racje, co do Twojego męża. Wydaje mi się, że bawi się trochę Twoimi uczuciami, wręcz próbuje manipulować. Jakby chciał zrzucić na Ciebie całą odpowiedzialność waszego związku. W stylu; Ty mi wybaczysz, wtedy ja przestanę. Wszystko zależy od Ciebie! - No halo!, mayday do Ciebie. Ten facet po prostu nie ma granic. Jeżeli naprawdę by tak chciał do Ciebie wrócić, jak piszesz, kopnąłby tą dziunię w d u p s k o i walczyłby o rodzinę. O Ciebie i - co najważniejsza - o swoją córeczkę, o rodzinę w komplecie dla swojej malutkiej księżniczki, o prawidłowe ciepło w rodzinie, i o kochającą się, szczerą rodzinę. Brzydzę się Darka. Zachował się jak ostatnia świnia, nic Tobie nie mówiąc, żyjąc w koszmarnym kłamstwie. To odrażające. Po tylu miesiącach zdrady, miał czyste sumienie, tsa!, bo wcale go nie używał.
Natomiast uważam, że Ty najmniej jesteś tutaj winna. Pomijając fakt, że mogłaś postać karty na stół i za ucho wziąć męża do rozmowy. No i ta Twoja zdrada. Niby była, ale wiesz co Ci powiem? W ogóle nie powinnaś czuć się winna. I każda konkretna baba Ci to powie! Zdradziłaś, bo mąż teoretycznie nie znajdował się w Twoim życiu przez te parę bitych miesięcy. On tam był, ale jedynie gdzieś w obrazku, nic poza tym.
Ja uważam, że to może być jakiś znak. To całe zamieszanie, ośmielę się napisać, zamienianie małżeństw. Piszesz, iż z Darkiem rozmawiasz służbowo, śpicie osobno, i jakie z tego małżeństwo? Jeżeli będziesz z tym zwlekać, uwierz mi, skrzywdzisz jedynie córeczkę, która zmuszona będzie dorastać w kłamstwie, nie rodzinie!
Na Twoim miejscu dałabym mężowi nieźle w pysk, spakowała manele, córeczkę wzięłabym w rączkę i wskazała na tatunia, tłumacząc małej; przyjrzyj się dokładnie, kochanie. Oto du pa a nie facet. I do mamusi bym pojechała. Mała kiedyś zrozumie i naprawdę Tobie podziękuje.
Naprawdę Cię podziwiam, moja droga. Ale nie wiem ile jeszcze wytrzymasz. Pomyśl, że on ciągle jedzie do tej p i p y, obraca ją równo i jak gdyby nigdy nic wraca do domu, WASZEGO DOMU!, i udaje jak gdyby nigdy nic. Inwestuj w Jacka, to przynajmniej chłop z jajami. Widać, że wie jak się zabrać za tą swoją lolitkę, biorąc rozwód. Brawo dla tego pana!
Konkluzja mojej wypowiedzi będzie krótka. KOBIETO!, błagam, doceń swoją wartość! Bo chyba już dawno o niej zapomniałaś...
syla135 czemu uwazasz ze Inga28 klamie???boze ale ludzie sa niedowiarki....:/ a ja jej wierze bo wszystko na tym swiecie jest mozliwe. co do Ingi to fatalna sprawa. ja bym zostawila meza bo sama przeczytaj co napisalas. on jest pusty. niby chce wrocic i czeka az wybaczysz ale nadal jest z tamta kobieta. nie wierze w jego slowa. to stek bzdur! coz z tego ze wrocisz jak on napewno nadal bedzie o tamtej myslal i bedzie Cie nadal zdradzal. a jezeli nie to i tak tamta kobieta pewnie spokoju mu nie da i bedzie was nachodzic. kobieto zwariujesz przez nich! rzuc tego meza. nie zapominaj dzieci sa madzejsze niz sie wydaje i predzej czy pozniej zacznie zadawac pytania. lepiej powiedziec corce jak jest... wiadomo z dziecmi trzeba delikatnie. ale jak mala sie dowie ze jej tata tak robi to w glowce moze jej sie pomieszac . dziecko musi wiedziec ze tak nie mozna! bo jak w przyszlosci stworzy rodzine to moze miec problemy. w tym momencie jestescie juz patologiczna rodzina. nie oszukujmy sie i musisz jako matka dbac zeby dziecko nie mialo zadnych zaburzen psychicznych. a co do tego drugiego faceta "kochanka" to przemysl to ... przed Toba cale zycie. chcesz byc szczesliwa ale im wiecej partnerow w zyciu tym gorzej to rzutuje sie na dziecku... wiele bym jeszcze tu napisala ale ciezko tak pisac o tym . najlepiej dziala rozmowa w 4 oczy...
jejku inga to naprawde nieprawdopodobny przypadek... naprawde ci wspolczuje. czy moge cie zapytac jak wyglada obecnie ta niesamowita sytuacja? pozdr
inga, jak to przeczytalam, bylam w szoku ze taki zbieg okolicznosci Twoj maz i zona Jacka razem. Jestes w klopotliwej sytuacji. Nie napisalas czy Twoj maz dowiedzial sie o Twojej zdradzie go z Jackiem? Jestescie razem, ale widze ze to z dnia na dzien staje sie meczace i nie do zniesienia. Ja gdybym zdradzila meza raz, a puzniej dowiedziala bym sie ze on to robil duzo wczesniej i wiecej razy nie wybaczyla bym. Bo gdy Ty bylas wporzadku nie znajac jeszcze Jacka on Cie zdradzal! Wiem, ze mozesz miec metlik w glowie, co zrobic?
Jestescie malzenstwem, macie coreczke, ale on jak Cie zacza zdradzac nie myslal o tym, tylko na boku kogos przepraszam za wyrazenie 'dmuchal'. Nie pozwol na to, nie probuj wybaczyc. Poznalas fantastycznego faceta, badz po jego stronie. Darek jest nadal z Ilona, i czeka az mu wybaczysz?? Bzdura. Poprostu sie boi, ze jak mu nie wybaczysz, bedzie mial zastepstwo, jak nie Ty to ona.
Po pierwsze, poczekaj pare dni, zapytaj go dlaczego chcial zepsuc wasze zycie. Przeciez go kochalas, i przed wyjazdem, zanim poznalas Jacka nie chcialas nikogo innego.
Po drugie nie zastanawiaj sie nad tym czy odbudowac ten zwiazek, a gdy do niego wrocisz bedziesz cierpiala, bo w glebi duszy bedzie wracalo to do Ciebie, dlaczego mnie zdradzil? Nie da sie zyc z kims kto Cie zdradzal przez rok... Tym bardziej nie da sie byc szczesliwym.
Po trzecie, masz coreczke, ktora dorasta, chce aby rodzice sie kochali, bo dziecko odczowa spietosc miedzy rodzicami. Pomysl o tym, jak to bedzie jak do niego wrocisz. Moze akurat Jacek da Ci to szczescie? Jestes jeszcze mloda masz 28 lat.
Na Twoim miejscu szanujaca sie kobieta, stanowcza i myslaca racjonalnie odwrocila by sie od meza i odeszla. Poradzisz sobie, masz prace, coreczke
noi moze znajdzie sie ktos inny. Wrocac do niego nie bedziesz szczesliwa, gdy tylko Ci sie to przypomni, bedziesz plakac. Twoj maz zachowal sie jak bydle. To koniec mojej wypowiedzi.
Pomysl nad tym. Jejku, ale bym chciala z Toba pogadac na zywo. Nie wyobrazam sobie jak moze sie czuc kobieta w takiej sytuacji.
fakt niesamowita historia...nie prawdopodobna...
jedno ejst pewne ...twój mąż daje ci warunek - że jeżeli mu wybaczysz to skonczy z Iloną...
Gdyby cię kochał i by mu zależało to by dawno od niej odszedł i walczył O ciebie...
Córka na pewno będzie szczęśliwa jeżeli ty będziesz szczęśliwa...
On zdradził Ciebie, Ty zdradziłas jego - i jesteście kwita. W tym jednym aspekcie. Pozostaje analiza tego co jest teraz i tego co ma nastąpić. I tutaj Twój mąż wygląda bardzo nędznie. Ty jesteś gotowa podjąc próbę ratowania Waszego związku - on nie. On w perfidny sposób próbuje przerzucic na Ciebie całą winę i ciężar decyzji. Nie warto tego ratować. Tu nie ma co ratować. Gdyby Twojemu mężowi zależało na rodzinie to by zerwał kontakt z kochanką i wspólnie z Tobą próbował odbudować związek. Nie asekurując się osobą kochanki - że niby jak mu nie wybaczysz to zawsze ma otwartą drogę.
Własciwie to jesteście siebie warci - on boi się zostac sam i Ty się tego boisz. Oprócz strachu przed samotnością nie widzę innego powodu, dla którego warto ciągnąć to coś, co na miano malżeństwa już nie zasługuje. Nie łudź się, że go ponownie pokochasz - nie da się tego zrobić kiedy myślisz o innym a Twój mąż jest innym czlowiekiem niż ten, ktorego kiedyś kochałaś. Boisz się, że Ci nie wyjdzie z Jackiem. I co z tego? Jacek nie jest jedynym facetem na świecie, a kobieta bez faceta też może funkcjonować. Lepiej byc samotną mamą niż żyć w takim cyrku i jeszcze skazywać na takie życie własne dziecko.
hahaha bujną masz wyobrażnie
Powiem tylko że to aż niewiarygodne! Niemożliwe po prostu! Ale jeśli tak jest rzeczywiście to nie wiem jak możesz mieszkać z Darkiem pod jednym dachem wiedząc że on sypia z inna??!! Zostaw go i zacznij od nowa bo TO małżeństwo Twoje według mnie nie istnieje.