Cześć,
No właśnie - problem jak w temacie wątku. Dzidzia ma własne smaki, a większość rzeczy, które jeść powinna nie smakuje lub nie chce - na jedno wychodzi. Jajka - pod żadną postacią nie smakują, nie ma mowy o naleśnikach, placuszkach, racuszkach, gotowanym mięsku, kaszy jaglanej, mannej. Macie jakieś pomysły?
Tylko proszę nie piszcie - wychodzić na spacery, urozmaicać menu, etc - bo to wszystko stosujemy. Wycinanki z kanapek, różne wersje dań, codziennie inne menu, zmiany klimatu i to dłuższe, ale efektów brak. Po skończeniu roczku dziecku zminił się diametralnie apetyt - przedtem jadło chętnie i nie było problemów.
Nie chcę faszerować dziecka jakimiś chemicznymi preparatami, ale boję się, że brak niektórych składników w diecie w dłuższym horyzonie czasowym może córci zaszkodzić.
Jak sobie poradziłyście ze swoim niejadkiem? A może uważacie, że dziecko lepiej wie co mu jest potrzebne, bo i takimi opiniami się spotkałam.
Czekam na Wasze porady i pozdrawiam.
Podobne tematy
No a co lubi?
Moja córka do jakiegoś czasu nie jadła jajek, pod żadną postacią, a ile sie nakombinowałam, żeby jej poszedł smak, to na miękko, na twardo, jajecznica taka i owaka itd.
Każda zupa była ble, a na drugie musiało być mięso, obowiązkowo polane sosem ziemniaki.
Kanapki były dobre, ale tylko z chuda wędlina i z ogórkiem, zadnego sera, ryby idt.
Robiłam kursy z łyzeczką po całym domu, do utraty głosu powtarzając "amu, amu"
Na spacer obiadki, lub śniadania, albo kolacje miałam przy sobie.
Az pewien starszy pediatra poradził, na siłe nie karmić, jak bedzie głodne samo powie i zje.
I co? trzy dni nic mała mi praktycznie nie zjadła, a ja sie martwiłam, az po trzech dniach zaczeła sama domagac sie jedzenia. Ryż w zupie nie jest nie dobry, a pomidorowa jest pycha. Potem znowu przychodzi czas nie jedzenia, ale sie już tak nie martwie jak dawniej bo wiem ze za dwa trzy dni bedzie jesc, wszystko z dokładka ![]()
Jedynie co zawsze lubiła to owoce, i tego jej nie żałuje ![]()
Dzięki dziewczyny.
Kobietka48 co lubi? Najchętniej jadłaby kiełbaskę, zagryzała ogórkiem, a po tym zaraz lody:))) Jak widzisz mało urozmaicone menu, niekoniecznie dla dwulatka i trudno powiedzieć, żeby to była zbilansowana dieta nawet gdybym powzoliła Jej tak się żywić.
bianka25 chyba wypróbuję to co mówisz, bo ja też chodzę za młodą z jedzeniem, na spacer obowiązkowo coś zabieram, żeby przemycić podczas zabawy - a to serek, banan, etc. Może faktycznie tak jest, że powinnam odpuścić a dziecko samo się upomni i jak nie chce jeść to nie podtykać zaraz kolejnych dań w nadziei, że któreś zasmakuje.
ja bylam niejadkiem przez dlugie lata,w sumie nic nie jadlam, a jakos zyje i wyroslam calkiem calkiem,wiec mimo, ze to wielki problem,to nie zamartwiaj sie tak bardzo