Anemonne napisał/a:Nigdzie nie napisałam, że preejakulat nie może zawierać plemników i tym samym spowodować zapłodnienia - wręcz przeciwnie, jak najbardziej może....
Widocznie mam problem z czytaniem ze zrozumieniem, bynajmniej nie zauważyłem tego w Twojej wypowiedzi tutaj. I nie toczę piany, po prostu chodziło mi o sam fakt, że niewinnie nazwany "ten śluzik" nie jest tak nie winny bo zawiera nasienie/plemniki/spermę w wystarczającej ilości, aby zapłodnić kobietę. Bo dla mnie sperma to, to samo co nasienie czyli zbiór plemników, w większej bądź mniejszej ilości. Wszczególności wyrzucanych masowo poprzez cewkę moczową podczas ejakulacji jak już zauważyłaś(dodam, że nie koniecznie powiązanej z orgazmem) , ale tak samo wydzielająca się w mniejszych bądź większych ilościach już podczas stosunku przed ejakulacją/orgazmem.
Dodam, iż w moim przypadku czasami ejakulacja występuje przed orgazmem i to nawet potrafi być kilka minut, kiedy czuję, że będe dochodził i "zwalniam" w ostatniej chwili aby dojść z partnerką w późniejszym czasie. Wtedy nie mam jeszcze orgazmu, ale sam przepływ nasienia/ ejakulacje. Więc przerywany stosunek dopiero w momęcie kiedy facet czuje, że będzie mieć orgazm i na samą chwilę orgazmu/"wytrysku" wychodzi, to de facto może już być częściowo bądź w całości po.
Pozwól, że przypomnę:
Anemonne napisał/a:elmischael, po pierwsze nie wprowadzaj dziewczyny w błąd - ten "śluzik" to nie żadna sperma, która nigdy nie "wydziela się" tak po prostu. To płyn preejakulacyjny wydzielany przez gruczoły Cowpera.
Jednak nie dodałaś, że ten śluzik może zawierać wystarczające ilości nasienia/plemników do zapłodnienia. Pomimo, iż nie zawierają jak napisałaś spermy. 
Z tej wypowiedzi jednoznacznie można wyczytać że sperma czyt. nasienie nigdy nie wydziela się tak po prostu, więc nie ma co się obawiać tego "śluzika". W moim odczuciu było by to większe wprowadzenie w błąd, niż stwierdzenie: preejakulat jest spermą.
Zgodzę się jednak, jak już tak bardzo cyt.: "toczysz pianę", że dość nie precyzyjnie napisałem, w odpowiedzi że "ten śluzik" to nie jest tylko sam niewinny śluzik. Oraz niefortunnie użyłem słowa sperma zamiast plemniki.
Zakończę jednak te nasze dywagacje stwierdzeniem, że wśród większych od nas autorytetów naukowych, zdania są bardzo podzielone, co do tego. Zwłaszcza o preejakulat wydzielany już podczas samego stosunku.
Mam też pytanie do autorki teraz jak już częściej znowu się kochacie to problem dalej występuje?