witam Was! przypadkim weszlam na to forum i ciesze sie z tego, bo moze w koncu poczuje sie lepiej jak sie wypisze!:( jak w wielu postach chodzi o milosc, dla mnie nie zbyt szczesliwa. wiem ze dla Niego tez.
jestesmy od czerwca 2009. bylo bosko! zaiskrzylo bardzo szybko i skutecznie- do czasu. wiem ze po czesci ja zawinilam ale ile moge byc karana za bledy na ktorych sie uczymy itp? oklamalam go w dwoch tak błahych sprawach, ze do tej pory nie moge sobie darowac ze za takie glupoty nie uslyszalam od roku ze mnie kocha... wrecz przeciwnie- powiedzial mi prosto w twarz ze doprowadzilam do tego ze przestal mnie kochac, ze cos w nim peklo. dzialo sie to rowno rok temu. od tamtej pory jestem z nim szczera do bolu, nawet w sprawach malo nieistotnych. po prostu chcialam znow odzyskac zaufanie i jego uczucie. uslyszalam wiele rzeczy, ktore do tej pory tak bola ze nie radze sobie juz z tym. chcialabym w koncu zeby mnie przytulil i powiedzial ze nie jestem mu obojetna! jestem osoba tak bardzo wrazliwa, ze naprawde potrzebuje jego bliskosci i czulosci- tego ktory jest dla mnie zyciem i dobrze o tym wie.
mowie mu co mnie boli, czego mi brakuje ale przestalam od pewnego czasu bo chyba tym pogarszam sytuacje. wiec tez mu przestalam mowic o swoich uczuciach.
on swiety tez nie jest, nerwowy i nie mowi mi o wszystkim. zdrada w gre nie wchodzi bo to czlowiek uczciwy, wierze mu. ale mimo wszystko moglby wiecej od siebie dac.
czy ktos ma dla mnie jakies zdanie na pocieszenie? jakas rade? staralam sie w skrocie opisac bo za duzo byloby opowiadania.. ale uwierzcie ze jest tego duuuzo wiecej, bolu przede wszystkim.
Podobne tematy
2 2010-09-16 23:04:51 Ostatnio edytowany przez P&P (2010-09-16 23:05:51)
Jeśli Twój facet powiedział Ci wprost, że "przestał cię kochać" to znaczy, że albo nie wie co mówi, albo nigdy nie kochał Cię prawdziwie. Nie da się tak po prostu, z błahych powodów, z dnia na dzień przestać.
Nie wiem, czemu nadal jesteście razem, skoro usłyszałaś wprost to, co zazwyczaj prowadzi do rozstania. Obwiniasz się za te dwa kłamstwa i tak naprawdę sama ich sobie jeszcze nie wybaczyłaś. OK, stało się, żałujesz, przeprosiłaś, pracujesz nad szczerością i odzyskaniem zaufania, ale nadal poddajesz się swojej emocjonalnej chłoście. RAZEM macie się starać.
Skoro mówisz mu o tym, co Cię boli, a on mimo to nie reaguje, to nie w Tobie tylko jest problem. To on sam musi przemyśleć, czego tak naprawdę chce. Ale po słowach "nie kocham cię", nie oczekuj zbyt wiele.
Zbierz się na poważny dialog, w którym oboje wypowiecie się na temat swoich obaw i odczuć.
Powodzenia!
obecnie jestesmy po wielkiej klotni trwajacej kilka dni.. nie wiem jak sie zachowac przy nim teraz. nie mieszkamy razem. ale to trudne bo nie wiem czy wszstko puscic w niepamiec, czy nie.. nie chce go stracic, dlatego czekam na cud.. chociaz juz bylo tak blisko rozstania po ostatniej klotni, ze nie wiem jak bedzie nastepnym. i chyba wole nie wiedziec.
Oj ja mam tak samo... w lipcu zeszłego roku poznałam chłopaka i od razu zaiskrzyło. Też zdarzyło mi się skłamać na początku, może nie jakieś wielkie kłamstwa ale jednak. pogorszyło to nasze relacje:/ teraz mówi że nie wierzy już we wszystko. nawet w to że byłam dziewicą przed naszym pierwszym seksem (a byłam). tez powiedział że już mnie tak nie kocha jak kiedyś. Miesiąc temu mieliśmy większy kryzys. Jakoś przetrwaliśmy choć przyznam że ciężko mi było. Teraz jest dużo lepiej. Staram się żeby on nie był całym moim światem. Odnowiłam starą znajomość z koleżanką i staram się nie być zbyt namolna. to chyba działa bo teraz on też wychodzi z inicjatywą:) choć dalej nie mówi mi że mnie kocha to i tak widzę poprawę:) Najgorsze jest jednak to że jemu zobojetniało teraz co ja robię, co mówię, nie interesuje go to zbytnio:/ nie wiem jak będzie w przyszłości. Na razie cieszę się, a jak będzie źle to wtedy będę płakać...
Ja jestem ciekaw w jakich dwóch błahych sprawach Go oszukałaś, bo skoro przez to, przez rok nie powiedział, że kocha to nie wyglądają one na błahe.
Też zastanawiam się dlaczego walczysz o więcej bólu? Kłótnie - tyle Was łączy dzisiaj.
Jemu po prostu na Tobie nie zależy. Facet, któremu zależy, stara się i to okazuje. Może rzeczywiście te kłamstwa spowodowały, że przestało mu zależeć, ale obawiam się, że nie da się tego cofnąć. Im szybciej sobie to uświadomisz, tym szybciej znajdziesz kogoś, kto rzuci Ci świat do stóp; bo przecież jesteś tego warta, prawda?
jeśli ktoś mówi ci że cię już nie kocha to chyba nie warto z nim być... hmm no ja tak myślę.
nie zależy mu już widocznie
po co tracić cenny czas na kogoś takiego? szkoda życia !
jednym z tych kłamstw było to, że pierwsza puściłam sygnał do dobrego kolegi, o którym mu zawsze opowiadałam, że jest w porządku. Mareczek, nie jestem dz*** i nie okłamuję ludzi w poważnych sprawach bo sama wymagam od nich szczerości. on teraz wie, że może mi ufać, bo mówię o najmniejszych pierdołach. drugiego kłamstwa nie będę opisywać, bo to zbyt osobiste, ale to też nie jest powód żeby się tak zachowywać...
ania2512- powiedz mi jak znalazłaś siłę, żeby nie pokazywać mu, że jest dla Ciebie tak ważny?? ja tego nie potrafię zrobić. odmawiam spotkań ze znajomymi mając nadzieję, że ten czas spędzimy razem. rzadko się tak dzieje, a ja potem siedzę sama w domu.. wiem, że źle robię ale chcę jak najwięcej czasu spędzić z nim. nie poradzę nic na to, że tak go kocham.. zaczynam myśleć o skończeniu tego jak ma mnie dalej ignorować, ale łudzę się nadzieją, że po jakimś czasie odezwałby się i wrócilibyśmy do siebie. boję się jednak, że tego nie zrobi i to będzie naprawdę koniec. a na zawsze nie chce go stracić.
niedawno chciał, żebyśmy razem zamieszkali, mówił, że nie chce mnie stracić (też niedawno) a za kilka tygodni mało co by nie skończył.. wiem jak to wygląda, robię z siebie cierpiętnicę, ale tak to niestety jest. tylko powiedzcie mi jak Wy to widzicie bo ja nie wiem już co myśleć.. jest szansa, że jeszcze doczekam się jego uczuć?
nie można przestać kochać z dnia na dzień
nawet jesli okłamałaś go z błahego powodu, to uczucie miłości pomaga wszystko przezwyciężyć
nie wyobrażam sobie bycia z kimś rok czasu bez okazywania mu miłości, mówienia mu o tym- na tym polega normalny związek
jeśli teraz są kłótnie to to nie jest już normalny związek
gdyby tak przedstawiała się moja sytuacja, to skończyłabym ten rozdział życia i zakończyła związek, bo wg mnie nie ma on żadnego sensu
kiedy ja nie mam odwagi na to. wiem, że rozłaka z nim bardzo mnie przybije i mogę się tak łatwo potem nie podnieśc. boję się samej myśli, że już nie będzie nas, tylko on i ja... ![]()
No nie wiem, miałam dość codziennych kłótni ale z każdą następną stałam się bardziej odporna. Też już myślałam że to koniec, myślałam żeby to skończyć. jednak doszłam do wniosku że jeszcze nie wszystko stracone i zaczęłam swoją walkę:) Wiem jak ciężko jest odmówić sobie spotkania z ukochanym. Ja zawsze proponowałam spotkania i nadal to robię ale wiem że jak się z nim nie spotkam to mogę jakoś inaczej spędzić wieczór i on nie może mieć nic przeciwko bo jemu także wolno gdzieś wyjść z kolegami. Małymi kroczkami można wiele osiągnąć, nie można w jednej chwili wszystkiego naprawić. Ogólnie to mojego boli to że przed poznaniem jego zdarzyło mi się wypić kilka razy za dużo i oczywiście zawsze miałam jakieś akcje. Nawet teraz często jakąś gafę palnę:/ całkiem niedawno powiedział mi 2 razy że mnie kocha ale nie wiem czy w to wierzyć bo był wtedy pod wpływem alkoholu. Moim zdaniem powinnaś spróbować coś zrobić a nie leżeć w łóżku i płakać w poduszkę. Zaczekasz jeszcze jakiś czas aż się uspokoi. Najważniejsze to żeby nie widział że płaczesz bo mój tego nienawidzi.
jestem osoba tak bardzo wrazliwa, ze naprawde potrzebuje jego bliskosci i czulosci- tego ktory jest dla mnie zyciem i dobrze o tym wie.
Nie mozna drugiego czlowieka uczynic Bogiem i calym swoim zyciem. To do niczego dobrego nie prowadzi. Owszem, milosc jest dobra - ale madra milosc. W tej milosci kompletnie zapomnialas o sobie. Chcesz cale zycie byc z kims na sile, liczac na laske i patrzec, jak szczescie przelatuje gdzies obok..?;)
Godnosc, honor, duma - powtarzaj sobie te slowa,moze wryja ci sie w pamiec. Tobie tez nalezy sie szacunek.