Jesteśmy ze sobą od jakiegoś czasu i było cudownie, dopóki w moim życiu nie zaczęło się psuć. Parę spraw wpłynęło na to, że stałam się bardziej przygnębiona i nie potrafię na razie cieszyć się związkiem tak, jakbym chciała.
Chłopak ma mi to za złe. W jego życiu wszystko jest ustabilizowane i denerwuje go to, że jak to określił "ciągle mam problemy". A kiedy nie chcę mu o czymś powiedzieć, to denerwuje się jeszcze bardziej, twierdząc że mu nie ufam.
Postanowiłam "zawiesić" związek, dopóki nie uporam się ze swoimi kłopotami. Zrobiłam to dla jego dobra.
I jest mi bardzo przykro. Bo myślę, że partner powinien wspierać zawsze - i wtedy, kiedy jest dobrze i wtedy, kiedy nie jest.
On przystał na moją propozycję bardzo chętnie. Nie musi wysłuchiwać mojego marudzenia, wreszcie nie będę zadręczała go swoimi problemami.
Zanim zostaliśmy parą, chłopak przez długi czas był samotny. Może stąd jego niewyrozumiałość? A może po prostu mu nie zależy?
Podobne tematy
a moze po prostu uswiadom go ze liczysz na wzparcie? nie zdziw sie jak on nie bedzie mial o tym pojecia.
a co jak np bedziesz miala okres a on si ebedzie chcial kochac tez sie wkurzy ze jest cos na przeciw? i tez abierze sie i pojdzie?
a jak to worzy an przyszlosc? zyci eto nei bajka, oczywisci eze powinien byc tobie wsparciem, pomocna osoba, nie wiem jakiego typu sa to problemu ale moze chco probowac ci pomoc w nich. nie powinniscie sie rozstawac, powinas mu powiedziec, ze takie jest zycie i ze go potrzebujesz. pamietaj ze problemy beda sie zawsze pokazywac, bo takie jest zycie i co za kazdym razem bedziesz "zawieszac " zwiazek?
a moze cie nei kocha, moze liczyl tylko na przyjemnosci?
chłopak jest po to by dawał Ci wsparcie ...
otuchę ...
porozmawiaj z nim szczerze na ten temat ... :*)
Wydaje mi się, że duże znaczenie ma w tym przypadku ranga problemów, które Cię przytłaczają. Nie powiedziałaś czym się tak ostatnio przejmujesz, więc mogę tylko domniemywać. W każdym razie jestem oczywiście zdania, że facet powinien Cię wspierać w takich chwilach, ale przeszłam przez coś takiego kiedyś, i staram się wyciągać też wnioski płynące z drugiej strony. Zawsze tak jest, że problemy jednego z partnerów w jakiś sposób wpływają na związek, i także odbijają się na drugiej połówce. Czym innym jest w związku - a przynajmniej tak to odczuwam - przeżywanie wspólnych problemów, a przeżywanie kłopotów jednej strony. Może to trudno zrozumieć, ale w sytuacji, w której całe zainteresowanie związku idzie w kierunku osoby, która stale coś roztrząsa trudno jest zachować równowagę. Jak powiedziałam, nie znam tych problemów, ale np. zakładając, że wiążą się one powiedzmy z Twoją rodziną, myślę, że facet może mieć trochę racji, bo np. wałkujesz kłopoty swoich rodziców. Jeśli masz kłopoty natury zawodowej - cóż, pora wyciągnąć wnioski i iść dalej. Poza tym, zwróć uwagę, czy np. Twój facet czegoś nie przeżywa, bo może to go także drażni, że nie zwracasz uwagi na jego sprawy... Sama nie wiem, to takie chyba gdybanie. Nie powiem Ci: "nie przejmuj się problemami" bo ich nie znam, ale jeśli w jakiś sposób trafiłam w to co Cię trapi, to może faktycznie dobrze rozważ czy Twój stres i nerwy mają sens.