Drogie Kobietki, powiedzcie mi czy w dzisiejszych czasach mówi się jeszcze o czymś takim jak mezalians w związkach? I jeśli tak, to czego to może dotyczyć... właśnie zaczynam taką historię i niestety nie mogę się przyznać do tego w bardzo wielu środowiskach i sytuacjach... jestem niestety po tej stronie, której mówi się, że to ja jestem z "za wysokiej klasy"... czy którąś z Was też spotkał taki problem?
Podobne tematy
2 2010-08-28 21:42:31 Ostatnio edytowany przez black1977 (2010-08-28 21:43:11)
moja droga z twojego posta nic kompletnie nie wynika
na czym polega ów mezalians, co to znaczy z wysokiej klasy, jesteś obrzydliwie bogata, niesamowicie piękna, masz von przed nazwiskiem, jesteś profesorem w wieku lat 20?
wysil się trochę to ludzie się wysilą na pomoc i odpowiedź
Ok - ja jestem pracownikiem naukowym a on pracuje w ochronie w naszej uczelni.. kiedyś nieopatrznie wspomniałam o tym mojej koleżance z pracy, a ona stwierdziła, że jak na 26-letnią panią mgr powinnam wogóle się nie zadawać z nimi... ale wiecie jak to jest - ja nie czuje potrzeby wywyższania się - w przeciwieństwie do moich znajomych z pracy... moja mama też mówi, że powinnam spotykać się z jakimś naukowcem, a ja chcę kogoś innego...
to twoje życie
chcesz go on ciebie to się "bierzcie"
a koleżankę zmień jak nie potrafi zrozumieć, może zazdrości, może ma przerost "formy nad treścią"
może on ma fajnych znajomych, takich normalnych, ludzkich różnych, pięknych
z mamą jest trudniej, ale nie wierzę, że jeśli zobaczy, że jesteś z nim szczęśliwa to was nie polubi razem
miłość jest piękna właśnie dlatego, że nie istnieje dla niej żadna granica, której pod jej sztandarem nie da się przekroczyć jeśli jest szczera
a to co nazywasz "mezaliansem" jest po prostu zwykłym pięknym uczuciem między ludźmi, którzy gdzieś przypadkiem na drodze życia potknęli się o siebie i zamiast się wkurzyć, po prostu się do siebie uśmiechnęli
ja bym dał wam szansę,
bo miłość właśnie wtedy jest najpiękniejsza jak potrafi pokonać różne przeszkody
malamargaretka, jest takie mądre powiedzonko "Nie pomogą doktoraty, kiedy człowiek chamowaty". Mam tu na myśli postawę owej koleżanki czy założenie Twojej mamy, że ludzie dzielą się na tych z wyższym wykształceniem i prawdziwy "plebs". Pamiętaj, że to, co tak wzbogaca relację między dwójką ludzi to nie tematy ich rozpraw doktorskich, ale otwartość na świat - a tą może mieć i osoba bez matury.
Ja bym się na Twoim miejscu jak najbardziej przyznawała. Dlaczego? Dlatego, że jeżeli zależy Ci na związku, to nie fair wobec partnera jest się go wstydzić czy ukrywać znajomość. W końcu podejmujesz niezależne decyzje i czy się one komuś podobają, czy nie, masz prawo żyć według własnych wyborów.
Poza tym wydaje mi się, że jeśli otwarcie będziesz mówiła o tej relacji to w jakiś sposób przekonasz znajomych do tego, że nie warto wszystkich z góry oceniać czy szufladkować. Może nie zaakceptują tego od razu, ale za jakiś czas Wasza relacja może się stać okazją dla tych "środowisk" do poznania Twojego faceta bliżej.
Z kolei tymi, którzy nie dadzą się przekonać zwyczajnie się nie przejmuj. Wiele im już nie pomoże ![]()
Hmm według mnie pojęcie mezaliansu nie funkcjonuje już teraz, tak jak dawniej...Co prawda, znajdziemy jeszcze pokolenia osób, dla których postawa inna, niż przez nich przyjęta będzie swego rodzaju odstępstwem...Ale jeśli chcesz być naprawdę szczęśliwa, to spójrz na siebie i odpowiedź sobie co tak naprawdę Ciebie uszczęśliwi, a nie innych...Jeśli czujesz, że będzie to właśnie ów mężczyzna z ochrony to nie bój się tego uczucia- poddaj się jemu, bez względu na opinie innych...Nikt przecież nie powiedział, że nie można utworzyć odpowiedniego związku/małżeństwa tylko dlatego, że druga osoba jest z innej warstwy społecznej, jest biedniejsza, czy ma słabsze wykształcenie.
Szczęścia ![]()
Poza tym, mgr to jeszcze nie są społeczne wyżyny... Przepraszam jeśli Cię uraziłam. Jakie to w ogóle ma znaczenie?
Poza tym, mgr to jeszcze nie są społeczne wyżyny... Przepraszam jeśli Cię uraziłam. Jakie to w ogóle ma znaczenie?
Tu chodzi raczej o relacje w miejscu pracy niż o sam stopień naukowy. Nie uraziłaś mnie - nie mam jakiegoś wielkiego mniemania o sobie w związku z tym czym się zajmuję
praca jak każda inna ![]()
To skoro dla Ciebie nie ma znaczenia to, że ty jesteś pracownikiem naukowym a Twój facet pracownikiem ochrony, to w czym tkwi problem? To jest Wasza sprawa, znajomym z pracy nic do tego. Nie przejmuj się nimi.
W ogóle to sprawa między wami. To Ty masz być z nim szczęśliwa, a nie inni. Inni mogą preferować ludzi ze swojego środowiska, Ty masz prawo zakochać się w ochroniarzu.
A co sądzicie o różnicach w pochodzeniu i stanie majątku? Czy dziś ktoś jeszcze na to zwraca uwagę?
może nie tyle co same osoby zainteresowane, mężczyzna i kobieta, co...ich rodziny.
niestety znam taki przypadek, że rodzice dziewczyny nie chcieli dopuścić do ślubu, gdyż pan młody nie był majętny. pochodził z ubogiej rodziny, jednak uczył się cierpliwie (prawo na UW).
do ślubu doszło, z przekąsem, a nie o to przecież chodzi.
niby każdy by chciał mieć jasną sytuacje finansowa w życiu, ale kto wie, na kogo padnie nasz wybór?
jeżeli się kogoś na prawdę kocha, dlaczego liczba zer za "1" ma przeszkadzać?
nie byłam nigdy w takiej sytuacji, ale tak mi sie wydaje.
No właśnie z rodziną chyba największy problem.
Kiedyś słyszałam rozmowę kolegów, brzmiała mniej więcej tak:
"Mama mówi , że to taka rodzina z plebsu, może nie piją, ale matka sprzątaczka, ojciec hydraulik, zasadnicze wykształcenie, wiejskie pochodzenie. Ta twoja dziewczyna pierwsza w rodzinie po studiach, ale czym skorupka nasiąknie...
I mam problem, bo mnie to nie przeszkadza, ale rodzina też jest ważna... a mama mi to powtarza już ze 2 lata... Czasem myślę, że może ma rację, bo ta moja Pamela tak nie lubi sprzątać...".
[analizując inne wypowiedzi podczas przebywania ok. 3h w tym samym przedziale domyślam się, że to być może syn kogoś ważnego w dużym mieście]
Ten drugi niewiele na to odpowiedział, bardzo dyplomatycznie: Znasz ją już tyle lat, mieszkacie ze sobą kawał czasu. Zrób zestawienie zysków i strat. Przemyśl porządnie swoje decyzje, bo to na całe życie.
Brzmi jak wypowiedź maminsynka, ale jakby tak się zagłębić w temat, to przecież kropla drąży skałę. Można zarówno komuś "odradzić" znajomość, jak i wręcz przeciwnie, zeswatać z panienką "z dobrego domu".
Hmmm... dla mnie to kompletnie bez sensu, pamiętam jak to było kiedy wszyscy wokół (mama,siostra, koleżanki), odradzali mi mówiąc, że jak ja kobieta ambitna, studiująca mogłam zainteresować się kimś po zawodówce, w dodatku z biednej, patologicznej rodziny.... byłam wtedy przeciwko wszystkim i wszystkiemu, postawiłam na swoim i udowodniłam wszystkim, że wykształcenie i status społeczny nie mają znaczenia jeżeli naprawdę się kocha. Nie patrz na innych, ważne czego Ty chcesz:)
Ja uważam, że na ów mezalians nie ma miejsca gdy jest MIŁOŚĆ.
To się niestety nie udaje.Pozdrawiam.
Mezalians w czasach dzisiejszych bardziej odnosi się do poziomu kultury i obycia(przynajmniej w moim odczuciu). Jak widzę jak znajome, fajne babki ładują się w związki z prostaczkami, którzy nie potrafią się zachować - zero kultury i obycia, wstyd się z takim osobnikiem gdzieś pokazać to wtedy nachodzi mnie myśl o mezaliansie. Miałam taką koleżankę, władowała sie w związek z chamem i burakiem tylko dlatego, że wcześniej rzucił ją jej wieloletni partner i była zdesperowana. To było straszne, gdzie z nim się nie pokazała to przynosil jej wstyd, wulgarny, niekulturalny typek z prostackim żartami, dobrze, że w końcu przejrzała na oczy.
Ja mam inny problem i tego raczej nie mażna nazwac mezaliansem ale świetnie Cie rozumiem. Nie wiem dlaczego tak jest ale ludzie uważają mnie za atrakcyjną osobe śmieja sie nawet że wyglądam jak modelka ja tak wcale nie uważam ale to szczegół. Mój facet jest poprostu grubszy taki typowy misiu z brzuszkiem i bardzo sie kochamy jednak ludzie nie potrafią tego zrzumieć czesto lecą przykre komentarze ze strony ludzi zwłaszcza obcych..... to jest poprostu przykre zwłaszcza dla mojego ukochanego. Raz przypadkiem usłyszał jak ludzie przed wejściem do kina (chcieli szptac ale im nie wyszło) mówili że co ta dziewczyna taka laska robi z tym typkiem, oczywisćie taka gadka zepsuła nam cały wieczor mój chłopak siedział smutny a ja nawet nie potrafiłam go pocieszyc, dużo było takich syt bo jestesmy ze soba 3 lata, nawet znajomi dziwnie zareagowali niby nie mówili wprost ale mieli problemy z akceptacją dopiero jak poznają nas razem bliżej to im przeszkadza, przez to wszytsko boje sie przedstawiac swojego chłopaka nowym ludziom.... boje sie takich sytuacji
I w Twoim wypadku jemu tez może byc gorzej bo on bedie traktowany przez Twoja koleżanke i matke jako gorszy... i to jest smutne a niczym innym sie nie przjmuj jak sie kochacie to dacie rade;)powodzenia