Cześć kobietki. Zdecydowałam, że podzielę się z Wami moimi problemami związanymi z zakupami. Ta choroba, zwana zakupoholizmem, jest dość powszechna w naszych czasach, stąd pomysł założenia wątku. Otóż zdarza mi się wydawać więcej, niż mam i co najważniejsze, kupuje mnóstwo kosmetyków, których często nawet nie mam kiedy zużyć. Mam w łazience niewyobrażalną ilość żeli pod prysznic, mleczek, olejków itp. Tak samo mam bzika na punkcie pielęgnacji włosów, tylu odżywek po prostu nie jestem w stanie zużyć przed upływem daty ważności. Pracuje nad sobą, staram się kupować mniej, aczkolwiek muszę przyznać, że to ciężka praca
Jeśli chodzi o ubrania to nie mam tego problemu, pewnie dlatego, że w naszych polskich sklepach podoba mi się bardzo mało ubranek, dlatego jak raz na jakiś czas znajdę coś, co mi się podoba to po prostu kupuję, często niezależnie od ceny ale nigdy nie żałuję. Może Wy też macie problem z zakupoholizmem? Chętnie posłucham Waszych doświadczeń i rad i zacznę czynnie uczestniczyć w grupie wsparcia ![]()
Podobne tematy
Ja niestety mam problem z zakupami. Kupuje niewyobrażalne ilości ciuchów - potrafię wydać 500-700 złotych za jednym zamachem jak wychodzę do sklepów... i choć jakoś bardzo mało nie zarabiam to przez to wiecznie mi brakuje kasy. I wiecznie jestem po kreską.
Nie rozumiem jednak jak można kupować rzeczy i ich nie używać
Ja wszystkie moje ciuchy wielbię i raz na sto zakupów zdarza mi się nie trafić - choć wtedy najczęściej ciuch po prostu oddaję.
Ja niestety podpisuje sie..potrafie wydac nawet 1000 i lepiej. Troche sobie samą siebie tłumaczę, ze muszę się nasycić - wreszcie dobrze zarabiam, zrzucilam kilka kilogramów, wymieniam garderobe i takie tam - ale gdzies musze sobie wyznaczac granice (cos podobnego już mam, szary.? tylko nie...za duzo w szafie:))
Najgorzej jest ze man gdy kolekcja nowa wchodzi do sklepow - mam hopla na punkcie Zary, Nine West
ja za to czesto i duzo kupuje na allegro mnostwo ubranek dla mojego synka i chodz ma 4 miesiace to juz ma zabawek jak dziecko 2 letnie.
wczesniej kupowalam uzywane telefony ale za duzo kupilam ktore mialy dzialac a mialy jakies usterki i z tym skonczylam. codziennie niemal czekam z niecierpliwoscia na listonoszke z nowa paczka dla mnie. Allegro strasznie mnie uzaleznilo.
do sklepow mniej chodze bo z dzieckiem to nie bardzo jest jak i kiedy tym bardziej mieszkajac na wsi 2 kilometry od centrum ale jak tylko udaq mi sie wyskoczyc na miasto to ciuszkow sie nazbiera.
moja mama za to pracuje w ciucholandzie i stamtad przynosi strasznie duzo niepotrzebnych rzczy np za male ubrania dla siebie, nie wymiarowe firanki niepotrzebna posciel i w jej domu to same "szmaty" sie walaja z nia jest duzo gorzej niz ze mna bo ja sie proboje opanowac i ostatnnio mniej zamawiam ale z nia nie wiem jak sobie poradzic
tym bardziej ze niewiele zarabia i duzo pieniedzy marnuje na tym chciala bym jej pomoc i nie wiem jak rozmowy nie pomagaja...
Głupia sprawa ale nie potrafię sobie z tym poradzić wydaje się to może śmieszne. Czy to możliwe żebym była zakupoholiczką?! Wiadomo każda z nas lubi się ładnie ubrać , podobać się. Zawsze sobie coś kupię do ubrania itd. Mam taki problem a może to nie jest taki straszny problem jak mi się wydaje. Czy to możliwe.... żebym była zakupoholiczką co miesiąc muszę sobie coś kupić czy to bluzkę,spodnie sweterek zawsze sobie coś kupię i zawsze wejdę do jakiegoś sklepu z ubraniami. Teraz widzę,że jest inaczej nie kupuję jak kiedyś wrtedy kupywałam dużo rzeczy i zaraz mi się nudziły i dawałam starszej siostrze . Co Wy o tym myślicie?!
Wydaje mi się, że problem zakupoholizmu pojawia się wówczas, kiedy nieplanowane zakupy stają się koniecznością, są jedyną możliwością poradzenia sobie z problemami, a także wtedy kiedy nie można przestać tego robić. Poza tym taki zakup powoduje euforie, a potem wyrzuty sumienia.. więc trzeba zastanowić się czy w Twoim przypadku tak jest.. jesli jest , tzn. że to zakupoholizm.
Moze być tak, ze po prostu wydajesz za dużo pieniędzy na ciuchy i kosmetyki, ale robisz to, bo to lubisz a strata kasy i póżniejsze wystawanie pod ścianą płaczu < czyt, debet i bankomat> są konsekwencją. Może mozesz sobie też na to pozwolić, nie ścigają Cię żadne opłaty - czynsze itp, masz kasę na siebie, to ją wydajesz, po to w końcu są pieniądze!
Dziewczyny, każda kobieta powinna sobie raz w miesiącu kupić coś ładnego, na co ma ochotę, tak uważam. Czy to jest kosmetyk, czy to jest ciuch - obojętne. Ja co miesiąc coś kupuje, uważam, ze wydaję za dużo kasy na ciuchy, buty , torebki, ale nie mam z tym problemu, bo póki co nie wydaje cudzych pieniędzy, tylko swoje.
Macie długi z tego powodu? Karty kredytowe?
Macie długi z tego powodu? Karty kredytowe?
Kiedyś miałam debety w banku,teraz się opanowałam.
pchełko, mam ten sam problem z kosmetykami. Co prawda nie popadłam przez to w jakieś długi, ale mogłabym za te pieniądze kupić coś bardziej wartościowego i sensownego, niż piąty płyn do kąpieli. Problem niestety zauważyłam niedawno, może dwa tygodnie temu. Na razie jakoś się trzymam - więc chyba ten zakupoholizm nie był we mnie mocno zakorzeniony. Ale przyznam, że muszę starać się omijać drogerie, a jak wiem że będę narażona na zbyt długie przebywanie w pobliżu jakiejś - to biorę ze sobą tylko tyle gotówki ile naprawdę potrzebuję, a kartę zostawiam w domu. A jak wy sobie radzicie?
polecam bardzo ciekawy artykuł psychiatry o tym, jak rozpoznać zakupoholizm i z "czym się to je". Mnie osobiście bardziej pomogły skrócone zasady na samym końcu postów. Naprawdę fajna sprawa, a że nie mogę polecić linków bezpośrednio, proponuję znaleźć blog Harmonia Ciała i Umysłu z postem "Zakupy - uniwersalny lek"
pozdrawiam
Żeby się nie dać kupuję, kupuję, kupuję. Kupuję, aby poprawić sobie humor -to działa jak alkohol- poprawi humor na chwilkę. Jestem czasami nienormalna nie wiem co z tym zrobić by przestać kupować ubrania i kosmetyki. Wydawało mi się niedawno , że opanowałam się ale teraz znowu mnie chwyciło. Już powiedziałam DOŚĆ a wczoraj znowu kupiłam kilka rzeczy, boję się powiedzieć o tym mojej psychoterapełtce ale chyba będę musiała.
Zakupoholizm jest problemem jak wiele innych rzeczy. "flores18261" wspomniała, że działa to trochę jak alkoholizm, pomaga (bardzo złudnie) na chwilę, potem jest nadal źle. Uważam, że jeśli ktoś ma taki problem to bardzo ważna jest praca nad samym sobą, wsparcie rodziny, znajomych. Najtrudniejsze jest zahamowanie w sobie tego pędu do kupowania, bardzo często, rzeczy które nie są nam na dobrą sprawę potrzebne, albo mamy ich za dużo - o czym wspominała autorka wątku. W takiej sytuacji, jeśli wsparcie bliskich nie pomaga, jest zbyt słabe lub go brak - zdecydowanie skorzystać z pomocy psychoterapeuty.
12 2012-05-24 17:03:49 Ostatnio edytowany przez flores18261 (2012-05-24 17:06:33)
Moje każde prawie każde wyjście na miasto to zawsze jakiś nowy zakup jak nie ubranko to kosmetyki a jak nie kosmetyki to biżuteria . Na szczęście teraz jest chyba inaczej ale wydałam zbyt dużo na ten rok w zasadzie półrocze ale teraz zrobiłam sobie postanowienie jak sobie sama nie pomogę to mi nikt nie pomoże. Wiecie kobietki wmówiłam sobie ,że nie mam pieniędzy tak po prostu.
Warto zdać sobie sprawę, że bardzo często głównym źródłem zakupoholizmu są niezaspokojone potrzeby emocjonalne. Zakupoholiczka w ten sposób niejako rekompensuje sobie to, czego w życiu osobistym bardzo jej brakuje. Zwykle więc celem nie jest sam przedmiot, a raczej moment jego nabywania i emocje jakie temu towarzyszą. To stąd nieumiejętność opanowania się w sklepie i wyrzuty sumienia, które pojawiają się tuż po powrocie do domu. Bardzo ważne jest zatem, by usunąć podłoże problemu, bo zakupy są przeważnie jego skutkiem.
A co jesli ktos nie ma wyrzutow sumienia po powrocie? ![]()
A co jesli ktos nie ma wyrzutow sumienia po powrocie?
No właśnie też podpiszę się pod Twoim postem .
Olinka napisała ważną rzecz - ważny jest fakt dokonania zakupu, nie sam kupowany przedmiot. Moment zakupu zastępuje lub też pozwala na jakiś czas ukryć inne problemy, które "siedzą głębiej" w nas
I tutaj też się podpisuję - ważne jest usunięcie podłoża problemu.
Co do wyrzutów sumienia - jedni je mają, inni nie ![]()
Dziewczyny, a takie pytanie dodatkowe (bo taki zły nawyk, wymaga jednak środków) - czy fakt, że bardzo dużo kupujecie nie odbija się u Was negatywnie na jakiejś innej sferze życia? Mam tu na myśli nawet kwestie finansowe, czy nie boicie się np. zadłużenia, ponieważ nie możecie przestać kupować? Pytam, ponieważ "flores18261" fajnie napisała - "Wiecie kobietki wmówiłam sobie ,że nie mam pieniędzy tak po prostu."
na dobrą sprawę jest to jakaś sensowna bariera, trudna do przeskoczenia ![]()
Ja należę właśnie do takich osób które cos kupują a później nigdy tego nie nakładają. Mam mnóstwo ciuchów z metkami, chociaż to nie powód do chwały
A czy rozmawiacie ze swoimi znajomymi na ten temat? Pytacie ich o jakąś poradę, jak przestać kupować itd? Podejrzewam, że osób które cierpią na "zakupoholizm" jest znacznie więcej, tylko wiele nie zdaje sobie z tego sprawy lub też nie ma ich kto uświadomić. Dla takich osób kupowanie ot tak, po prostu, jest co dzienną normą i nie dostrzegają w tym problemów. Wiecie, sam fakt, że lubi ktoś kupować np. ubrania, kosmetyki, nawet jeśli ich potem nie używa bo ma ich tak dużo, jest pewnym odruchem, który można zwalczyć. Gorzej w przypadku osób, które kupują na tyle bez opamiętania, że zadłużają się i mają potem z tego tytułu problemy, wydając pieniądze na rzeczy, które nie są im tak naprawdę potrzebne. Jednak i takie przypadki również da się rozwiązać, choć wymagają więcej pracy ![]()
Kurcze, myślałam, że jestem sama z tym problemem, a jednak okazuje się że jest nas takich więcej. Czasem jestem załamana stertami nowych łachów i biżuterii. Cierpię z tego powodu, że mam przymus kupowania ciągle nowych ciuchów. Mam takie w których jeszcze nawet nie chodziłam...
A co jeśli nie można usunąć podłoża problemu?
Witam,ja też jest jestem zakupoholiczką, od dawna, tzn od czasu gdy zaczęłam pracować i lepiej zarabiać.
Dodam,że kupuję zwłaszcza gdy jestem po stresującym dniu(a zdarza się to dość często).Zgadzam się z Olinka, że problem tkwi w emocjach,w moim przypadku w niedowartościowaniu, w niemożności poradzenia sobie z moimi "problemami".Z reguły nie żałuję zakupów,lubię mieć fajne rzeczy ale mam wyrzuty sumienia,że nie podoba mi się to,że nie umiem zaoszczędzić pieniędzy. Nie potrafię przezwyciężyć tego nałogu.Wiem,że w moim przypadku tak łatwo nie uda mi się przestać wydawać kasy na ciuchy,kosmetyki itp. Już myślałam o jakiejś specjalistycznej pomocy...A Wam udaje się opanować to nałogowe kupowanie?
"missnowegojorku" -> podłoże problemu najpierw trzeba znaleźć
odkryć czemu tak się dzieje, że dużo kupujesz i nie potrafisz się przed tym powstrzymać. Potem znając podłoże, można zacząć pracę nad sobą, aby się zmienić i pozbyć problemu. Nie pytaj czy się da - podejmij działanie w celu usunięcia podłoża problemu, bez wątpliwości. Nie jest to łatwe, ale w takich sytuacjach nigdy nie jest łatwo niestety. Musisz spróbować
Podjąć wyzwanie.
"missnowegojorku" -> podłoże problemu najpierw trzeba znaleźć
odkryć czemu tak się dzieje, że dużo kupujesz i nie potrafisz się przed tym powstrzymać. Potem znając podłoże, można zacząć pracę nad sobą, aby się zmienić i pozbyć problemu. Nie pytaj czy się da - podejmij działanie w celu usunięcia podłoża problemu, bez wątpliwości. Nie jest to łatwe, ale w takich sytuacjach nigdy nie jest łatwo niestety. Musisz spróbować
Podjąć wyzwanie.
Podłoże znam, mam niskie poczucie wartości, odczuwam ciągłe niezadowolenie ż życia, czuję się samotna, bez pary, bez bliskich i kupując ponad miarę "pocieszma się". Niestety nie umiem rozwiązać tych niezaspokojonych potrzeb.
Hejka. Przychodzę z pytaniem czy ktoś przez to przeszedł? Jakieś rady? Pytanie siebie czy czegoś potrzbuje nie działa
Hejka. Przychodzę z pytaniem czy ktoś przez to przeszedł? Jakieś rady? Pytanie siebie czy czegoś potrzbuje nie działa
No to do specjalisty od nałogów
Zakupoholizm jak każde inne uzależnienie pelni jakas rolę w Twoim życiu, moze kompensuje pewne emocje, może daje adrenalinę lub jest odpowiedzią na niepokój. Warto się temu przyjrzeć wraz z terapeutą, bo jeśli to faktycznie utrwalony mechanizm to trudno Ci będzie poradzić sobie samej z tym tematem.
https://www.twojpsycholog.online/zakres … kupoholizm
Na stronie jest wiele porad, w jaki sposób można ten problem leczyć.
Pytanie czy kupujesz bo kupujesz, czy kupujesz, bo masz potrzebę? Swego czasu dużo kupowałam do domu rzeczy, a to miseczka, kubek, a to dywanik. Po prostu było zapotrzebowanie na te rzeczy. Teraz nie kupuje, jeśli coś mam już, bo i po co. Chyba, że się zniszczy.
Ja ostatnio kupuję tylko to co jest mi potrzebne ![]()
https://krakow.dlawas.info/wiadomosci/b … id,21720,a
Ostatnio np wygodne botki
Cześć kobietki. Zdecydowałam, że podzielę się z Wami moimi problemami związanymi z zakupami. Ta choroba, zwana zakupoholizmem, jest dość powszechna w naszych czasach, stąd pomysł założenia wątku. Otóż zdarza mi się wydawać więcej, niż mam i co najważniejsze, kupuje mnóstwo kosmetyków, których często nawet nie mam kiedy zużyć. Mam w łazience niewyobrażalną ilość żeli pod prysznic, mleczek, olejków itp. Tak samo mam bzika na punkcie pielęgnacji włosów, tylu odżywek po prostu nie jestem w stanie zużyć przed upływem daty ważności. Pracuje nad sobą, staram się kupować mniej, aczkolwiek muszę przyznać, że to ciężka praca
Jeśli chodzi o ubrania to nie mam tego problemu, pewnie dlatego, że w naszych polskich sklepach podoba mi się bardzo mało ubranek, dlatego jak raz na jakiś czas znajdę coś, co mi się podoba to po prostu kupuję, często niezależnie od ceny ale nigdy nie żałuję. Może Wy też macie problem z zakupoholizmem? Chętnie posłucham Waszych doświadczeń i rad i zacznę czynnie uczestniczyć w grupie wsparcia
W zeszłym miesiącu kupiłam około 13 par butów. "Zajadałam" w ten sposób stres. Ale przynajmniej mam buty na każdą pogodę i okazję.
29 2024-01-20 17:56:37 Ostatnio edytowany przez Salomonka (2024-01-20 17:57:19)
Cześć kobietki. Zdecydowałam, że podzielę się z Wami moimi problemami związanymi z zakupami. Ta choroba, zwana zakupoholizmem, jest dość powszechna w naszych czasach, stąd pomysł założenia wątku. Otóż zdarza mi się wydawać więcej, niż mam i co najważniejsze, kupuje mnóstwo kosmetyków, których często nawet nie mam kiedy zużyć. Mam w łazience niewyobrażalną ilość żeli pod prysznic, mleczek, olejków itp. Tak samo mam bzika na punkcie pielęgnacji włosów, tylu odżywek po prostu nie jestem w stanie zużyć przed upływem daty ważności. Pracuje nad sobą, staram się kupować mniej, aczkolwiek muszę przyznać, że to ciężka praca
Jeśli chodzi o ubrania to nie mam tego problemu, pewnie dlatego, że w naszych polskich sklepach podoba mi się bardzo mało ubranek, dlatego jak raz na jakiś czas znajdę coś, co mi się podoba to po prostu kupuję, często niezależnie od ceny ale nigdy nie żałuję. Może Wy też macie problem z zakupoholizmem? Chętnie posłucham Waszych doświadczeń i rad i zacznę czynnie uczestniczyć w grupie wsparcia
Ja mam małego bzika na punkcie butów, torebek i biżuterii. I choć biżuteria to jakieś tam lokowanie pieniędzy jednak jest, to buty czy torebki jednak niestety nie. Nie żebym kupowała jakieś mega drogie gadżety, tak to też nie... Ale lubię mieć dobrej jakości i ponadprzeciętnej firmy zarówno buty jak i torebki. Ostatnio trochę przystopowałam, bo przeprowadzałam się i samych butów było kilka wielkich kartonów. Tylko ja potrafię sobie powiedzieć; dość, ani jednego zakupu... przez kilka miesięcy? I potrafię się tego trzymać. Co oczywiście nie znaczy, że jak skończy się moja "kwarantanna" to sobie tego nie odbiję, ale potrafię wstrzymać się z wszelkimi zakupami, jak już widzę że przegięłam.
Nie mam jednak poczucia, że zakupy niszczą mi życie, albo są jakoś destrukcyjne dla mnie. Jeśli ktoś tak myśli, czuje i widzi że nie panuje nad zakupoholizmem, to chyba powinien zasięgnąć porady specjalisty od uzależnień. Taka terapia naprawdę potrafi pomóc i czasem nie trwa jakoś specjalnie długo. Często wystarczy uświadomić sobie, co jest przyczyną tego co się dzieje i dlaczego chęć zakupów przyjęła aż taką wybujałą formę.
30 2024-01-21 01:42:20 Ostatnio edytowany przez Priscilla (2024-01-21 01:43:03)
Nie mam jednak poczucia, że zakupy niszczą mi życie, albo są jakoś destrukcyjne dla mnie. Jeśli ktoś tak myśli, czuje i widzi że nie panuje nad zakupoholizmem, to chyba powinien zasięgnąć porady specjalisty od uzależnień. Taka terapia naprawdę potrafi pomóc i czasem nie trwa jakoś specjalnie długo. Często wystarczy uświadomić sobie, co jest przyczyną tego co się dzieje i dlaczego chęć zakupów przyjęła aż taką wybujałą formę.
Sądzę, że zasadniczą kwestię stanowi odpowiedź na pytanie, czy ktoś kupuje, bo po prostu lubi, czy kupuje, bo w ten sposób reguluje sobie emocje. Pierwsze w najgorszym wypadku można uznać za nierozsądne, drugie to już problem natury emocjonalnej.
Notabene sama mam tego sporo, ale mam, bo lubię, bo mnie stać, a przy tym nie wydaje mi się, żebym miała sobie coś w ten sposób rekompensować.